Historia Myszki: Na początku września Myszka (wtedy miała ok 3-4 m-ce) została znaleziona w komórce przez młodą kobietę, która zachowała się przyzwoicie i przywiozła kotkę do weterynarza. To co zobaczyliśmy to mogło wywołać szok u osób nie przywykłych do takiego widoku. Ogon kotki był praktycznie oskalpowany, ale to nie wszystko , skóra na plecach również była obdarta. Po uniesieniu jej ukazało się setki wypasionych larw much, które drążyły tunele coraz dalej. Rany wyglądały tak, że jasnym było że nie zadało ich zwierzę ani nie był to nieszczęśliwy wypadek…
Natychmiast operowano koteczkę (ogonek trzeba było amputować), choć jeszcze długo ważyło się, czy Myszka będzie żyć. Dzięki poświęceniu Andżeliki i wetów oraz nieocenionej pomocy ze strony jednej z forumowiczek (podarowała olejek z dziurawca, który zdecydowanie pomógł w zaleczeniu rany). To zdjęci Myszki po operacji:
Myszka - już zdrowa i wesoła żyje. Jest przemiłą koteczką, lubi inne koty a zwłaszcza maluchy które chętni przytula i wylizuje

Bardzo chce być kochana!