15 km i wróciła pod swój dom. Przeczytajcie, może kogoś chwyci za serce:
Djuna.
Po śmierci swojej Pani, okazała się niepotrzebna. Z ciepłego domu, gdzie zawsze pełna miseczka i czułe ręce do głaskania, została wyrzucona. Na bruk.
Djuna.
Nie poddała się. Siedziała twardo pod „ swoim” blokiem, czekała… aż jacyś ludzie zdecydowali się odwieźć ją do przytuliska dla zwierząt. Bo środek zimy był…
Djuna.
Uciekła stamtąd po jednym dniu. Przewędrowała 15 km, by znów wrócić pod „swój” blok. Do domu.
Nie wiedziała, że tam,
nie ma już dla niej miejsca…
I znów przytulisko…
Stamtąd ją też zabraliśmy.
Bo było nam jej żal.
Bo to taka „kocia bohaterka”.
Nietuzinkowa, uparta, zdeterminowana, z charakterem…
Ale tu, gdzie teraz przebywa, nie może zostać. Wzięliśmy ją, że by dać jej drugą szansę…
Bo znalazło się u nas akurat kawałek miejsca…
Ale jesteśmy tylko domem tymczasowym…
Dlatego prosimy o dom dla Djuny.
Szukamy takiego, gdzie patrzy się sercem.
Choć Djuna jest piękna.
Buro-biała, z odcieniem szarości, ciut koloru srebrnego i brązowego;
równiutkie, śnieżne skarpetki i biały, elegancki żabocik;
mądre spojrzenie, takie przenikliwe i dogłębne -
to właśnie ona,
Djuna,
Kocia Wędrowniczka.
Koteczka okazała się starsza, niż myślano na początku. Ma ok. 5 - 6 lat.
Ale to przecież zaledwie 1/3 życia kota.
Djuna jest zdrowa. Zaszczepiona, odrobaczona, ma ujemne testy Fiv/Felv.
Szukamy dla niej domu.
Bo dość się w swoim życiu nawędrowała...
DJUNA PROSI O DOM
Więcej informacji i zdjęć w jej
wątku na miau
Jeszcze jedno słodkie zdjęcie
--