A i owszem, caluje w pysio, oczka, uszka, lapki, brzuszek, plecki, we wszystko
no

A na powitanie zawsze podnosze go jak niemowlaka, ale na chwile tylko, bo
nie przepada.
Mowie mu tez "chodz do mamuni" albo "zachowuj sie jak czlowiek"
Wiem, ze to nie dziecko, ale jako ze moj instynkt macierzynski rowna sie 0
(zeby nie powiedziec -10...), tak samo wszystkie inne instynkty wobec malych
homo sapiens, a rownowaga w przyrodzie byc musi, wiec moj instynkt
'kocierzynski' siega po sam czubek glowy (w ktorej jak juz wszyscy wiemy jest w
takim razie nasrane

) Aha, dzieci nie posiadam i nie zamierzam.