Całuję. Z nieodżałowanym Brysiem tośmy sobie całuski nawzajem w ustka dawali, był w tym niezrównany.
Obecnych futrzastych też całuję, najbardziej lubię w łebek, między uszkami albo na karczku, bo tam kot najmilej pachnie i jest najczyściejszy. Chociaż inne kocie fragmenty są równie miłe. I lubię wąchać kocie łapki, mają niezrównany zapaszek skarpeteczek, takich lekko znoszonych. I jeszcze lubię wtulać się twarzą w koci brzuszek, albo boczki.
Gaco sam rozdaje całusy, robi to delikatnie i jest przekochany wtedy, garnie się też w nocy do mnie, wpycha pod kołdrę i mocno przytula, może być do pleców, czasami kładzie się przodem do mnie, opiera wszystkimi łapkami i zarzuca sobie na mnie nogę.
Tosiek za to chętnie udostępnia całość kota do pieszczot, lubi masaże stóp i trzymanie za rączkę podczas snu.
Tak, też mam lekkiego pierdolca na punkcie swoich zwierzaków, nie wstydzę się tego ani trochę.
--
No może i nie mam
idealnego stanika...
Ale
kota idealnego tak...
A nawet
dwa 
))