W nocy dzika panna ruszyła do kuwety, obudziło nas kopanie, było siku i kupa, potem zniknęła aż do dziś do wieczora, kiedy wróciłam z pracy.
Wyściubiła nosek i zaczęła powoli wychodzić z kryjówki. Podjadła sobie słusznie, a nawet wody popiła.
No, a jak ją umyłam, od razu potraktowała mnie jak mamę i zaczęła masować łapkami.
Trochę trudno zrobić jej zdjęcia, bo śmiga jak żywe sreberko, najchętniej chowając się za mnie, no ale parę się udało jako tako:
Sesja zdjęciowa z konieczności, odbyła się na podłodze w łazience, inaczej młoda dama nie chciała pozować, przy głaskaniu natychmiast wywraca się do góry kołami i czeka na więcej pieszczot
Jeśli ktoś potrzebuje przytulastej maluszki, to bardzo zapraszam.
--
Podróże wzbogacają mędrców i pogarszają stan głupców
Serwis komputerowy