Wczoraj zjadła dopiero wieczorem po moim powrocie z pracy -
dosłownie wmusiłam w nią pół ulubionej saszetki

Dziś rano znów
nic, siedzi skulona, przy głaskaniu mruczy ale to nie jest ten sam
kot

Qpa rano nieco luźniejsza. Jeszcze wczoraj myślałam że
wystarczy dać kocinie trochę czasu żeby organizm sam się unormował,
ale znów zaczynam się bać
--