Kochani, poradzcie.
Odkad wyprowadzilam koty z sypialni i nie pozwalam im tam w ogole przebywac
(bo dokucza mi astma, a ja rzezaca i krzsztuszaca sie raczej nie stanowie
dobrego towarzystwa dla meza

w sensie samego wypoczynku nocnego). Moja/
nasza mlodsza kota jest niesamowicie uparta i probuje sie do pokoju dostac za
wszelka cene. Konczy sie to tym, ze kot rozciga sie na drzwiach (zawisajac na
obramowaniu szybki) i miauczy, tudziez czai sie skulona przy drzwiach i
probuje sobie wydrapac droge (mamy juz dosc pokazne braki w pokryciu futryny).
Probowalam juz zniechecic ja do tego, pryskajac na drzwi sprejem anty koto/
psowym, ktory niejako ma utrzymywac zwierzaki z dala. Ale bestia cwana jest.
Poczeka az sie ultoni, a ulatnia sie dosc szybko, i wraca do realizacji planu
przekopania sie.
Czy mieliscie podobny problem, i czy udalo Wam sie go rozwiazac?
Dodam tylko, ze jest to staly rytual, kota nie da sie zignorowac, czy
przyuczuc, ze pokoj jest off limits.
Bede wdzieczna za rade.
pozdrawiam