Dodaj do ulubionych

co się dzieje z moją kicią....

16.07.10, 15:17
Zacznę od tego, że mam potworne wyrzuty sumienia, piszę to przez łzy...
Pojechaliśmy na wakacje, na 7 dni. Przygotowania trwały długo, wybrany opiekun
dla kici- miał zostać nim mój brat. Był u nas kilkakrotnie celem zapoznania
się z kicią i oczywiście jej obsługą. Na czas naszego wyjazdu brat zamieszkał
u nas- pracuje, więc nie było go ok. 10 h dziennie, ale poza tym był cały czas
w mieszkaniu. Dodam, że nas nie ma też tyle czasu, więc kicia jest
przyzwyczajona. Wszytko wydawało się w porządku- a jednak!. Tak mniej więcej
na 2 dni przed naszym powrotem brat zauważył, że kicia jakoś dziwnie chodzi.
Prawie już wracaliśmy, więc zlekceważyłam to. Po powrocie zaczęłam się jej
przyglądać i odkryłam coś strasznego. Kicia w wyraźny sposób ma problem z
tylną częścią ciała- idzie i nagle jakby zarzuca jej tył. Nie wiem jak to
opisać, jakby miała porażone tylne łapki (ale chodzi). Nie może też podnieść
ogona, stara się ale zaraz jej opada. Przy siadaniu tylne łapki są wyraźnie
jakby porażone, choć widziałam, że drapała się tylną łapą. Załatwia się w
kuwecie normalnie. Poszłam oczywiście do weta. "Obmacał" kicię i stwierdził,
że nie jest to ewidentne złamanie. Sądzi, że to uraz, może źle zeskoczyła z
czegoś. Podał zastrzyk, kazał przyjść za 2 dni. Po tych 2 dniach nie było
gorzej ale też nie lepiej, znowu dostała zastrzyk. Wet mówi, że trzeba czekać
i obserwować, coś napomknął o ewentualnej chorobie neurologicznej (jakiej?).
Kazał przyjść znowu za 2 dni. Niestety, jest gorąco i nie wiem, czy znaczne
zmniejszenie apetytu to "tylko" wynik upału? Tak strasznie podle się czuję.
Kicia jest domowa, nie wychodzi, jeśli spadła to tylko z czegoś w mieszkaniu.
Przepraszam za tak długi post i proszę o radę: czekać? szukać innego weta? co
to może być? czy wróci do dawnej sprawności?
Edytor zaawansowany
  • malgosiann 16.07.10, 15:20
    no i muszę też dodać, że brat czuje się odpowiedzialny i ciągle doszukuje się co
    złego zrobił, widzę, że bardzo to przeżywa, że czegoś nie dopilnował
  • basset2 16.07.10, 15:34
    ja bym bym skonsultowała u innego weta
    badanie palpacyjne to trochę za mało, poproś o prześwietlenie
    a to wykluczy badź potwierdzi uraz
    zdróka kici życzę
  • katikot 16.07.10, 15:31
    Nie wiem, co może być przyczyną dolegliwości Twojej kici, ale ja bym poszła do innego weta, może trzeba zrobić prześwietlenie?
    Tu masz listę wetów polecanych (i niepolecanych przy okazji też): forum.miau.pl/viewforum.php?f=22
    --
    http://fotozrzut.pl/zdjecia/5cd3bc476a.gif
  • malgosiann 16.07.10, 15:43
    dziękuję za szybkie odpowiedzi, też rozmyślam nad konsultacją z innym wetem.
    problemem jest to, że mieszkam w małej miejscowości a co za tym idzie nie ma tu
    zbyt dużego wyboru w lekarzach... ten lekarz robił sterylkę i byłam zadowolona,
    wszystko było w porządku, na tyle na ile początkujący kociarz umie to ocenić.
  • katikot 16.07.10, 15:51
    A nie masz gdzieś w okolicy jakiegoś większego miasta z większym wyborem wetów?
    --
    http://fotozrzut.pl/zdjecia/5cd3bc476a.gif
  • uwazna 16.07.10, 20:31
    Podobnie jak ten weterynarz podejrzewam uraz spowodowany mocnym
    uderzeniem. Moja kotka kiedyś straciła władzę w ogonie. Wisiał
    smętnie bez życia. Lekarz nie stwierdził złamania, podejrzewał uraz,
    kazał obserwować i czekać. Ogon wrócił do normy po 2 tygodniach.
    Utrata apetytu w czasie upałów jest naturalna.
  • malgosiann 17.07.10, 05:39
    Uwazna, dziękuję za odrobinę pocieszenia. Niestety, u nas mija już
    prawie 2 tygodnie- nie wiem dokładnie kiedy i CO się stało. Dziś
    idziemy na kolejną wizytę do tego lekarza- mam postanowienie
    bardziej stanowczo domagac się pomysłu na leczenie. Proszę,
    wypowiedzcie się-czy faktycznie przy urazach u kotów tylko się
    czeka ? Czytam o wszelkich kocich chorobach, ale nic nie pasuje.
    Kicia jest adoptowana, wyczekana i ukochana, nie mogę sobie darowac,
    że pojechaliśmy na te wakacje. Córka chodzi za mną i pyta: mamo, co
    jest kici? Wyzdrowieje prawda? Ja tylko crying, crying
  • uwazna 17.07.10, 08:48
    Szkoda, że od razu nie napisałaś, iż to już 2 tyg. mijają. Z
    fragmentu wpisu dot. zastrzyków wydedukowałam, że to się stało kilka
    dni temu. Skoro jednak upłynęło już tyle czasu i żadnej (chyba że
    jest jakaś) poprawy nie ma, to niestety trzeba kota dokładnie
    zdiagnozować w dobrej lecznicy.
  • wladziac 17.07.10, 09:05
    skąd wiesz że gdybyś nie wyjechała to kicia by się nie rozchorowała?może to być
    przypadkowy zbieg okoliczności więc zostaw ten temat bo w życiu niczego się nie
    przewidzi,współczuję Wam bardzo i trzymam kciuki za zdrówko koteczki i szybką
    diagnozę,trzymajcie się
  • barba50 17.07.10, 11:02
    Jasne, po pierwsze nie obwiniaj się, bo to do niczego nie prowadzi. Jeśli nie
    wiadomo co się stało nie wiadomo również skąd to się wzięło i jaka jest przyczyna.
    Teraz trzeba działać. Chyba nie można liczyć, że samo przejdzie choć i tak może
    być, ale jeśli nie??? Należałoby porobić badania, myślę, że rtg, ew. usg
    narządów wewn., ale o tym powinien zdecydować mądry wet.
    Nie podpowiem CO to może być, choć przyznam, że mieliśmy problemy zdrowotne z
    Pepkiem, u którego choroba zaczęła się od kulawizn - wpierw jedna łapka, potem
    druga, podejmowane były próby leczenia, bo "nadciągnął", "źle skoczył", ale jak
    następnie okulał na obie łapki to bylo jasne, że musi być jakaś przyczyna
    wewnętrzna, a nie uraz. Przy wszystkim był bardzo słaby, miał straszną
    leukocytozę, były robione wszystkie możliwe badania, testy, które nie określiły
    co jest Pepkowi. Nasi powiatowi weci poddali się i wysłali nas wyżej. Tak
    trafiliśmy do prof. Lechowskiego, który co prawda również nie nazwał choroby,
    ale ustawił odpowiednią dawkę antybiotyków (większą i dłużej podawaną), która
    zadziałała. Po jakimś czasie miał jeszcze dwa nawroty, ale ja wiedziałam co
    robić. Minęło 3,5 roku i jest spokój. Do tej pory nie wiadomo co to było, ale to
    nie istotne, najważniejsze, że choroba została zwalczona.
    Piszę to wszystko by pokazać, że czasami dojście do przyczyny dolegliwości
    zwierzęcia jest bardzo trudne, ale należy szukać dalej, zmienić weta jeśli ten
    jak ci nasi nie ma pomysłu.
    --
    Koty
    Barby własne i nie własne

    http://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Piszę poprawnie
    po polsku
  • verdana 17.07.10, 11:05
    Zacznij od intensywnego odrobaczenia.
    Mojego kota sparaliżowało od pasa w dół. Wlókł za sobą łapy -
    weterynarz stwierdził, że złamania nie ma i ze to mogą być toksyny
    na skutek masywnego zarobaczenia.
    Dał kotu zastrzyk, dał tabletkę i w pół dnia półmartwy kot cudownie
    ozdrowiał.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jottka 17.07.10, 11:24
    nie, verdana, trzeba natychmiast i przede wszystkim znaleźć dobrego weta z
    dobrym zapleczem diagnostycznym - te objawy mogą świadczyć o dziesiątkach
    schorzeń, od tasiemca przez porażenia neurologiczne po nowotwory głowy na ten
    przykład. barba ma rację, jeśli to mała miejscowość, to trzeba sprawdzić, gdzie
    najbliżej będzie do porządnej lecznicy ze specjalistami i zabrać tam kocicę jak
    najszybciej. jak się okaże, że to robaki, to super, łatwe do wyleczenia, ale nie
    ma co sugerować, ze wystarczy tabletka na pasożyty i kotka odżyje, bo jej może
    dolegać coś nierównie groźniejszego.


    małgosiann, a skąd jesteś? bo pośpiech jest bardzo wskazany
  • malgosiann 17.07.10, 15:32
    Dziękuję wszystkim za rady i słowa otuchy. Właśnie wróciłam,
    pojechałam z kicią jednak do innego lekarza, który ma lecznicę ze
    szpitalem. Spędziliśmy tam prawie godzinę, kicia miała zrobione 2
    zdjęcia. W pozycji bocznej wyszło dobrze, niestety w pozycji prostej
    nie bardzo- kicia walczyła i nie chciałam leżec w prawidłowej
    pozycji. Wet stwierdził, że nie chce jej szarpac i stresowac. nie
    zdecydował się też na razie na podanie narkozy. Jedna wiadomośc
    dobra: w kręgosłupie nie ma nic. Dopatruje się jeszcze w miednicy
    jakiejś szczeliny ale trzebaby powtórzyc zdjęcie. Na teraz dostała
    dwa zastrzyki: przeciwbólowy i przecizapalny. Jutro na 9 jedziemy na
    wizytę i powtórzymy zdjęcie w narkozie (jeśli dziś będzie lepiej po
    tym przeciwbólowym) lub pobierze krew i będą badania w kierunku
    nerek. Musze przyznac, ze wizyta przebiegala zupelnie inaczej niz u
    dotychczasowego weta. kicia byla odrobaczona miesiac temu.
    przepraszam cos stalo sie z moja klawiatura.
  • wiesia.and.company 17.07.10, 19:55
    Bardzo dobrze, że pojechałaś do innego weta. Od razu zaczęło się szukanie
    przyczyny, a nie leczenie objawów. Dobrze, że z kręgosłupem w porządku. Hm...
    miednica może być naruszona, jeśli spadła skądś albo ją przytrzasnęły np. drzwi.
    Może ją coś boleć... wątroba, nerki. Ale te "narządy wewnętrzne miękkie" lepiej
    pokaże badanie krwi. Przynajmniej można będzie pójść w jakimś kierunku. Może też
    być jakiś wirus usadowiony na jakimś nerwie. Wtedy nie wykryją go raczej żadne
    zdjęcia, badanie krwi wykaże wysoki poziom leukocytów, czyli stan zapalny.
    No, ale to już późniejsze działania. Najważniejsze, że ruszyłaś w dobrym
    kierunku, bo kochasz swoją koteczkę i nie lekceważysz jej choroby. Trzymam kciuki!
    --
    Wiesia + 9
  • malgosiann 18.07.10, 07:17
    Uff, pada i ochłodziło się do arktycznej temperatury 22 stopni.
    Obserwuję kicię i nie wiem czy jest lepiej. Jest o tyle, że chodzi
    więcej ale niestety tył nadal niesprawny. Teraz jednak nie przewraca
    się na bok cała, tylko łapki tylne rozjeżdżają się, jakby robiła
    szpagat. Gdyby nie powaga sytuacji, to byłby to śmieszny widok-kicia
    idzie i nagle robi szpagat. Muszę przyznac, że wizyta u tego nowego
    weta wyglądała zupełnie inaczej niż u poprzedniego. Miał asystentkę,
    ale przede wszystkim sprzęt do rtg i chyba dobrze wyposażoną
    lecznicę (na tyle co zobaczyłam przechodząc do pomieszczeń do
    zdjęć). Wszystko tłumaczył, pokazywał na zdjęciu i podał nazwy
    leków, które podaje- poprzedni wet powiedział tylko, że to coś
    przeciwzapalnego. Narkozy nie chciał podać, dopóki nie wykluczy
    problemu z nerkami. Zobaczymy co dziś powie. Na szczęście w
    niedzielę też jest czynna ta lecznica. Zdam relację po powrocie.
  • malgosiann 18.07.10, 07:21
    Ach, no i nadal nie mogę pozbyć się poczucia, że gdybym nie
    wyjechała, to nic by się nie stało. Wet przepytał mnie: okna
    uchylne, wysoka szafa, zakamarki, gdzie kicia mogła się zablokować i
    szarpać przez wiele godzin... nie mogło tak być, ale czułam
    jak moje poczucie winy dzięki wam zredukowane znowu wzrasta. Ech,
    nie ważne, oby tylko kicia wyzdrowiała.
  • malgosiann 18.07.10, 07:26
    O coś sobie uświadomiłam: kicia chodziła często po brzegu wanny.
    Widziałam raz czy dwa, jak poślizgnęła się i zjechała do wanny.
    Pamiętam, że raz nawet się zaśmiałam, bo wyglądało to jakby
    zjeżdżała po stoku. A może raz spadała w drugą stronę, na płytki ?
    No nieważne, przepraszam, że tak marudzę.
  • wladziac 18.07.10, 08:05
    teraz już masz odpowiedniego weta i mam nadzieję że wszystko się wyjaśni co kici
    się dzieje a wtedy będzie "do przodu",trzymam kciuki za Was,trzymajcie się
  • barba50 18.07.10, 10:26
    Też trzymam kciuki i bardzo Wam kibicuję.
    Kićko zdrowiej i zacznij chodzić ładnie, jak każdy kot wink
    --
    Koty Barby własne i nie własne
    http://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Piszę poprawnie po polsku
  • salimis 18.07.10, 11:15
    malgosiann nie obwiniaj się, czasami coś się dzieje niezależnie od nas.Grunt ze trafiłaś na dobrego weta.Kotka przynajmniej będzie miała zrobiony cały pakiet badań.Dzięki nim można będzie eliminować ewentualne podejrzenia.Mam nadzieję ze szybko znajdziecie przyczynę.
    Ogromne kciuki za koteczkę http://s.rimg.info/5962bb18d0aff8d7b1a22b492ef7b499.gif
    --
    http://img14.imageshack.us/img14/674/mikoaj.jpghttp://tnij.org/marsbhttp://szerlok.pl/external/sites/szerlokpl/img/dogs/szerlok_badge_2.png
  • br0mba 18.07.10, 14:06
    malgosiann napisała:

    > O coś sobie uświadomiłam: kicia chodziła często po brzegu wanny.
    > Widziałam raz czy dwa, jak poślizgnęła się i zjechała do wanny.
    > Pamiętam, że raz nawet się zaśmiałam, bo wyglądało to jakby
    > zjeżdżała po stoku. A może raz spadała w drugą stronę, na płytki ?
    > No nieważne, przepraszam, że tak marudzę.

    biedna kiciulka. mowi sie ze kot zawsze spada na cztery łapy. Prawda jest taka
    ze tylko wtedy jak wysokośc jest odpowiednia i pozwala mu pomawewrowac ciałkiem
    i sie odpowiednio odwrócic. Moze rzeczywiscie spadła z tej wanny i sie
    potłukła? Jak kot spada z małej wysokości nie ma szansy odwrócić się w locie i
    spasc na przyslowiowe 4 lapy
    mam nadzieje ze z kicia bedzie wszystko dobrze daj koniecznie znac co i jak
    --
    wyszło szydło z wora i zrobiło stwora
  • malgosiann 18.07.10, 15:01
    Jestem. Dziś spędziłyśmy u weta 2 godziny. Kicia dostała narkozę i
    miała zrobione zdjęcie w pozycji prostej- złamań brak. Wet postawił
    diagnozę: obrzęk rdzenia kręgowego na skutek urazu. Dostała
    kroplówką cały zestaw leków: przeciwbólowy, przeciwobrzękowy,
    antybiotyk osłonowo i witaminę B. Wykorzystując też narkozę
    próbowano pobrać krew, udało się dopiero za drugim razem i tylko
    troszkę naleciało. Ta moja chudzinka ma delikatniutkie żyły. Mimo
    już właściwie postawionej diazgnozy wet chce zrobić badanie krwi,
    żeby ostatecznie wykluczyć inne możliwości. Dziś ma nic nie jeść i
    być w transporterku. Następne dni też ma mieć ograniczone ruchy i we
    wtorek kontrola. Właśnie ocknęła się, próbuje podnieść łepek,
    bidulka jest jeszcze zamroczona. Wet podjął tez temat wagi kici-
    poprzedniego weta pytałam, czy nie jest za chuda, naprawdę jest
    drobną kicią. Śmiał się, że lepiej być szczupłym niż grubym-
    skutecznie zamknęło mi to usta, zwłaszcza że całe życie walczę z
    wagą. A ten mówi, że faktycznie jest drobna ale te 2,4 kg to troszkę
    mało, lepiej byłoby 3 kg. Co o tym myślicie?
    Przyznam się, że jak widziałam tę moją kiciunię leżącą na tym stole,
    taką rozciągniętą, nieruchomą, z tą kroplówką to normalnie... gula w
    gardle. Wzięłam na usilną prośbę też moją córkę, była bardzo
    przejęta. Wypytywała o wszystko i trzymała kicię za łapkę. Teraz
    siedzi przy transporterku i pilnuje kici. Ach, te moje dziewczyny.
  • malgosiann 18.07.10, 15:15
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/db/ba/qyxq/L9MJHZcUJYvY5wm9OB.jpg
  • a.kudla5 18.07.10, 15:23
    Mam nadzieje ,ze najgorsze za Wami.Niedlugo tez wyjezdzam na tydzien
    i bedzie przychodzila sasiadka do mojego kotka i tak sobie mysle ze
    dobrze byloby zeby zadna podobna przygoda sie mu nie
    przytrafila.Sliczna ta kicia bardzo Was przytulam i trzymam kciuki.
  • wladziac 18.07.10, 19:18
    ja też mam nadzieję że wszystko najgorsze za Wami i już będzie dobrze,co do wagi
    koteczki to też mam taką,jedna z moich kotek waży 2,5 kg i jest niejadkiem,ma
    około 6 lat nie wiem dokładnie ile bo to znajda ale jest u mnie od 5lat i cały
    czas jest taka sama i nic się nie dzieje-odpukać-z tego powodu że jest tak
    szczupła,też wolała bym żeby ważyła więcej ale widać taka jej uroda,za to kocury
    są za grube i tak to jest,powodzenia w leczeniu
  • mysiulek08 18.07.10, 20:29
    oby wszystko sie wyjasnilo i kotka 'stanel na nogi'

    pamietaj by teraz, jak sie wybudza, miala cieplo
    --
    http://img706.imageshack.us/img706/829/1skarbonkakan.gif

    Jest sobie Kot
    Kicia Yoda ma bloga
  • malgosiann 19.07.10, 08:21
    Witam po nocy spędzonej z mruczącą kicią. Samopoczucie kici zdecydowanie lepsze,
    mruczy, przytula się- tu jest o wiele lepiej. Niestety, nic a nic nie poprawiło
    się z chodzeniem sad Jestem bardzo zmartwiona. Wdrapuje się na fotel tylko przy
    pomocy przednich łapek i nadal upada przy chodzeniu. Zobaczymy, jak będzie w
    ciągu dnia. Mam jeszcze takie pytanie- jak zdjąć plaster z łapki? Jest dość
    mocno przyklejony do futerka- obciąć z futerkiem? Odmoczyć? Hm, tylko jak? Boję
    się, że kicia będzie kombinować i jeszcze go połknie. Macie jakieś pomysły?
  • wladziac 19.07.10, 09:12
    nie denerwuj się bo takie leczenie wymaga czasu i trochę potrwa,co do plastra to
    nie zdejmowałam u kota ale przyszło mi do głowy żeby przeciąć go w kilku
    miejscach i zdjąć po kawałku bo rzeczywiście może ją denerwować i cosik wymyśli
    żeby się go pozbyć,trzymajcie się
  • jottka 19.07.10, 09:16
    małgosia, ty nie marudźsmile po pierwsze - masz dobrego weta i wstępną diagnozę, a
    to bardzo dużo. trudnościami z chodzeniem nie ma się co przejmować na razie,
    jeśli faktycznie ma obrzęk kręgów, to musi minąć jeszcze sporo czasu, zanim on
    zejdzie, a kot wróci do normy, przecież to jeden ani dwa dni nie wystarczą!

    poza tym - jak wet mówił 'ograniczyć ruchy', to znaczy, że najlepiej by było w
    transporterze ją trzymać, o ile przesadnego protestu nie podniesie, ale na pewno
    w miarę możności nie pozwalać na włażenie czy niedajbóg skakanie na wysokie
    przedmioty (tj. chce na fotel, to ją tam wsadzamy, nie włazi sama, no pilnujemy
    jak dziecka). łatwo o kolejny uraz przy niesprawnych kręgach.

    a ten plaster po co chcesz ściągać? jutro masz być u weta, to w razie czego siła
    fachowa sobie poradzi, chyba że jakoś bardzo kocinie przeszkadza? bym obcięła,
    bo odmaczanie wiąże się z moczeniem kociej łapy, co się może właścicielce nie
    spodobaćsmile a piękna kocina, to tajka jest?
  • br0mba 19.07.10, 10:22
    najwazniejsze ze juz wiesz co jej jest
    leki na pewno pomogą i kicia bedzie zdrowa ale to musi pewnie troche potrwac.

    --
    wyszło szydło z wora i zrobiło stwora
  • malgosiann 19.07.10, 10:24
    Hm, nie spytałam po prostu jak długo może trwać to leczenie. Tyle było pytań i informacji, że akurat to konkretne nie padło smile A ja, wiadomo, chciałabym, abym kiciunia już, zaraz biegała. Ale skoro musi to trwać, to oki, poczekamy. A plaster chciałam zdjąć z obawy, żeby kicia nie walczyła z nim. Na razie obcięłam nożyczkami tę część, gdzie był gazik, a tam, gdzie jest najsilniej przyklejony zostawiłam. O tak, moczenia to ona nie lubi. A kicia jest z adopcji, z ulicy. Choć wszyscy mówią, że na pewno jest mieszańcem- wskazuje na to umaszczenie i rodzaj sierści. Ma też wspaniały, łagodny charakter- to jest dla nas najważniejsze.
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/db/ba/qyxq/vBOU050qjkqNcju0OB.jpg
  • malgosiann 19.07.10, 10:27
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/db/ba/qyxq/y7BqhBOvQ7Nm6Lsd5B.jpg
    a tak lubiłam spędzać wieczory, mam nadzieję, że już niedługo znowu będę mogła
    tak leżeć

  • kasikk_29 19.07.10, 10:46
    małgosiu, odetnij plaster z odrobiną sierści
    ja tak robiłam swoim
  • jottka 19.07.10, 11:06
    małgosia, jak sobie nabijesz porządnego siniaka na kolanie, to kilka dni musi
    potrwać, zanim opuchlizna zejdzie, a zanim zejdzie sam siniak, dobry tydzień
    mija! a kocina ma coś w rodzaju bardzo silnego stłuczenia z gigantycznym
    siniakiem na grzbiecie (ten obrzęk, czyli wylew podskórny, porozrywane naczynia
    krwionośne itp.) - to się wszystko musi powoli wchłonąć, a stan zapalny ustąpić.
    dlatego takie ważne jest, żeby ona teraz ruszała się jak najmniej, bo łatwo może
    sobie jeszcze bardziej uszkodzić już poszkodowany grzbiet. a jak dostała środki
    przeciwbólowe, to nie ma naturalnej bariery i może chcieć szaleć, ty musisz jej
    pilnować.


    a myszunia pięknasmile ale jakiegoś taja czy bywszego syjama musi mieć wśród
    przodków, wyjątkowej urody jest.
  • kromisia 19.07.10, 18:49
    Piekna kicia, trzymam mocno kciuki za szybki powrot do zdrowia.
    --
    kromisiaa.blox.pl
    http://tnij.org/miziakb
    http://img23.imageshack.us/img23/1156/banlp.jpg
  • mysiulek08 19.07.10, 18:50
    o, rany ! Kicia ma siostre bliznaczke smile

    Jak pisze Jottka, daj jej czas. Czleka by w gips wsadzili z taka diagnoza by sie ruszal.

    Jottka, kitka jak nic ma geny egipskie smile

    --
    http://img706.imageshack.us/img706/829/1skarbonkakan.gif

    Jest sobie Kot
    Kicia Yoda ma bloga
  • malgosiann 20.07.10, 08:22
    mysiulek08, właśnie, właśnie- oglądałam twoją kicię, są bardzo podobne! Gdyby
    nie odległość, można by pomyśleć o pokrewieństwie smile Niestety, moja Stella jest
    znowu osowiała ale najgorsze, że nie chce jeść sad Podsuwam same przysmaki,
    ulubioną saszetkę z łososiem, filecik z kurczaka i nic. Martwię się coraz
    bardziej. Dziś wieczorem wizyta, mam nadzieję, że wet coś zaradzi. Bardzo nie
    chciałabym karmić jej przymusowo, ale jak tak dalej pójdzie to może okazać się
    to konieczne. Jak długo kot może nie jeść?
  • uwazna 20.07.10, 09:26
    A więc uraz... Trochę się dziwię, że lekarz dał jej zastrzyk
    przeciwbólowy. No może chciał choć na chwilę jej ulżyć, ale
    generalnie ból jest w takim wypadku sprzymierzeńcem, ponieważ
    zniechęca zwierzaka do ruchu. Tak jak pisały już forowiczki powyżej,
    nie możesz pozwalać jej na wspinanie się, skoki, biegi. Na dobrą
    sprawę kicia powinna czas jakiś spędzić w klatce. Moja kocica po
    jeszcze poważniejszym urazie (złamanie miednicy) przekiblowała tak
    prawie 4 tygodnie. Schudła mocno, bo apetyt przy zmianie trybu życia
    i chorobie siada. Obrzęk rdzenia jest niebezpieczny, trzeba żeby to
    wszystko spokojnie się wygoiło. Mam nadzieję, że się uda,
    komplikacji nie będzie. Śliczna ta Twoja kicia smile.
  • mysiulek08 21.07.10, 04:13
    Kicia.Yoda dopytuje sie co z kicia u Malgosi?
    --
    http://img706.imageshack.us/img706/829/1skarbonkakan.gif

    Jest sobie Kot
    Kicia Yoda ma bloga
  • ona-50 20.07.10, 09:19
    Współczuje chorej kotki. Sama niedawno przez to przechodzilam. Mam
    pytanie...ta diagnoza to juz tak definitywnie, czy to tylko
    przypuszczenia? Pytam, bo moja kota tez miala podobne objawy. Nie
    jadla i niedomagala na tylne nóżki. Okazalo sie ze miala rope w
    brzuszku. Zadno przeswietlenie tego ne wykazalo, tylko badanie krwi
    wskazywalo na stan zapalny. Weterynarz od razu podjal decyzje o
    otworzeniu kotki. W sama pore, bo nie wiem czy dzis cieszylabym sie
    jej obecnoscia. Zdrowia koteczce zycze, a Wam sily.
  • malgosiann 20.07.10, 09:59
    ona-50, krew miała pobraną w niedzielę, wynik zobaczę dziś na wizycie, ale gdyby
    był bardzo zły, to wet miał dzwonić. Niestety, udało się pobrać bardzo małą
    próbkę, nie wiem więc na ile badań starczyło. O skakaniu nie ma mowy, kicia nie
    może chodzić a co dopiero skakać. Podziwiam ją za czystość- mimo takich
    problemów doczołguje się do kuwety i tam robi siusiu. Nie zakopuje ale załatwia
    się tylko w kuwecie. Martwię się, bo teraz to już nie jest kwestia słabego
    apetytu, kicia w ogóle nie je. Mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Oby do
    wieczora. Nie wiem, czy zabierać córkę, boję się złych wiadomości- córka będzie
    bardzo rozpaczać.
  • jottka 20.07.10, 11:12
    małgosia, spokojnie - są upały, zmiany frontów, chore zwierzę to czuje
    dodatkowo, utrata apetytu to nic dziwnego, choć oczywiście musisz wetowi
    powiedzieć, on zdecyduje, co dalej. jeśli pije i siusia, to dobrze. poza tym
    jeśli jest stan zapalny, a ona ma lekką gorączkę, to tym bardziej utrata apetytu
    jest zrozumiała.

    a z tym skakaniem i czołganiem się - ona teraz nie może się ruszać w sposób, do
    którego jest przyzwyczajona, więc usiłuje to sobie jakoś kompensować (przez
    czołganie się, podrzuty ciała itp.) i to właśnie może być groźne, bo naruszy
    chory grzbiet, zmuszany do (nietypowego) ruchu. wypytaj weta dokładnie o
    wskazówki, czy i jak jej ten ruch ograniczać.


    a ile twoja córka ma lat? poniżej nastolatki nie brałabym dziecka na takie
    wizyty, wystarczy że ty będziesz zdenerwowana, a kotka to czuje, nie ma co
    dokładać sobie i jej dodatkowego stresu. no i w razie jakichś niepomyślnych tfu
    tfu wiadomości, masz chwilę na zastanowienie się w spokoju nad tym, co dalej i
    jak z córką rozmawiać.

    poza tym masz telefon do weta? jak uważasz, że jest gorzej/ źle/ coś cię bardzo
    niepokoi, dzwoń do niego natychmiast, od tego jest, żeby cie uspokoić albo
    zażądać przywiezienia kici, nie ma co czekać sztywno terminu.
  • basset2 20.07.10, 15:40
    objawy ataksji dają też choroby wirusowe np
    bartonella, hemobartonella
    ( wet. zobaczy w rozmazie i to się
    leczy sil.antyb)
    jesli jakaś wirusówka / bakteria wyjdzie w morfologii

    przy złych wynikach krwi wypytaj również o to


  • malgosiann 21.07.10, 08:46
    Niestety, nie jest lepiej sad Wczoraj na wizycie dostała kicia kroplówkę
    nawadniającą z glukozą i dalszy ciąg leków. Wet powiedział, że koty niestety
    często tak robią w chorobie: wycofują się, zamykają i przestają jeść i pić. Może
    to być niebezpieczne a dodatkowo zaciemnia obraz choroby. Był trochę zaskoczony,
    że nie ma nawet odrobiny poprawy. Dostała silny steryd, powinno być choć
    odrobinę lepiej a tu nic. Z tej kropli krwi nie udało się zrobić badań.
    Powiedział, że zostaje pobranie krwi z tętnicy szyjnej w narkozie. Wczoraj z
    powodu odwodnienia i osłabienia nie chciał tego zrobić, umówieni jesteśmy na
    dziś. Proszę, napiszcie co sądzicie o tym? Nie wiedziałam, że z pobraniem krwi u
    kota jest tak ciężko. Szczerze, podświadomie nawet godzę się na to, że kicia nie
    będzie w pełni sprawna (choć oczywiście chcę, żeby wyzdrowiała) ale żeby tylko
    była. Co robić, jak przekonać ją do jedzenia?
  • ona-50 21.07.10, 08:56
    Moja kotka miala pobierana krew z tetnicy szyjnej. Moj wet zrobil
    jej to bez narkozy. Mowił że jest to niebezpieczne, ale że on ma
    pewną rękę i daje sobie tą metodą świetnie radę. No i dał....kota
    nawet nie drgnęła. Ja sądzę że wyniki krwi mogą ostatecznie
    potwierdzic, lub wykluczyć diagnozę. Szkoda że tak to się odwleka w
    czasie, bo przeciez każda godzina jest ważna.
    Ja nie wiem, jak zmusić kota do jedzenia, ale wiem że na tym forum
    na pewno ktoś coś doradzi.
    Wiem ile zdrowia i nerwów kosztuje taka niepewność o życie naszego
    pupila. Kotko zdrowiej prędziutko i daj Pani odpocząć.
  • malgosiann 21.07.10, 09:13
    A jeszcze muszę dodać, że bardzo długo zastanawiałam się nad tym, czy mogę mieć
    kota. Zawsze było to moim marzeniem, ale zadawałam sobie sprawę, że jest to żywe
    stworzenie i moja decyzja musi być przemyślana. Potem dużo czytałam i staram się
    przygotować jak najlepiej. Początkowo chciałam kupić kota rasowego, szczególnie
    podoba mi się kot rosyjski. Ale kiedy zobaczyłam, ile jest porzuconych kotków,
    zdecydowałam się na adopcję. I wszystko tak dobrze się układało. Wyrzucam sobie,
    że nie sprawdziłam się w roli pańci.
  • barba50 21.07.10, 09:20
    Żadne "nie sprawdziłaś się!" To wet jest wetem, a Ty zareagowałaś najszybciej
    jak mogłaś.
    Myśl pozytywnie!
    --
    Koty
    Barby własne i nie własne

    http://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Piszę poprawnie
    po polsku
  • mysiulek08 21.07.10, 20:04
    Malgos, nie przesadzaj, przeciez choroba kitki to nie Twoja wina. Dzieci tez choruja.

    Martwimy sie we czworke (z Kicia) o Stelle. Biedactwo drobniutkie wymeczone bedzie musialo miec kolejna narkoze? nie da sie inaczej?

    Cos zaczela jesc? W watku o Kacprze jest troche wskazowek jak pokarmic kota nie chcacego jesc. Moze jej rosolu(bez przypraw) ugotuj i takie lekko cieply pochlepcze? Albo delikatnie strzykawka?

    No nie mam pojecia co robic, nasza to zdrowa, wiejska dziewucha i nawet wetka tylko od czasu do czasu sie mailem przypomni smile

    Moze jakis wet by skonsultowal wirtualnie kicie? Tu jest lista z miau, moze znajdziesz kogos blisko Ciebie? Tzn, ja nie neguje decyzji Twojego weta, tylko sie martwi mnie ta kolejna narkoza.

    forum.miau.pl/viewforum.php?f=22
    --
    http://img706.imageshack.us/img706/829/1skarbonkakan.gif

    Jest sobie Kot
    Kicia Yoda ma bloga
  • basset2 21.07.10, 09:05
    qrcze...jeśli jednak nie jest to uraz a wirus zaatakował układ
    nerwowy to steryd nic nie pomoże a jedynie zaszkodzi

    dlatego KONIECZNA jest morfologia i jak NAJSZYBCIEJ
    czas odgrywa tutaj kluczową rolę

    gosiu...rozmawiałaś z wetem o ew.chorobie wirusowej(pisałam
    wcześniej)?


  • malgosiann 21.07.10, 20:57
    Jesteśmy. Uff, to była ciężka wizyta. Samopoczucie kici dziś było
    lepsze, nie była taka osowiała. Przy wyjmowaniu z transportera
    zapierała się łapami, co ciekawe również tylnymi. Wiedziała
    biedaczka co ją czeka. Najpierw kroplówka nawadniająca zglukozą,
    niestety nadal nie je i nie pije. Potem było pobieranie krwi, jednak
    z łapki, aby uniknąc narkozy. Z pierwszej nic, dopiero z drugiej
    udało się pobrac. Kicia walczyła, trzymałam ją razem z asystentką a
    wet pobierał krew. Płakała strasznie i nawet póbowała mnie ugryź. A
    jest to wyjątkowo łagodna kicia i nigdy, przenigdy nie wyciągnęła
    pazurów- ani w czasie zabawy ani tez nigdy nikogo nie atakowała. Wet
    zrobi badania "wątrobowe", bo jedno oko zrobiło się żółte!. Co
    dziwne, tylko jedno. To nie pasuje już zupełnie. Napomnknęłam o
    innych możliwościach (jak radziła basset2), na co wet powiedział, że
    nie jest to niemożliwe ale według niego mało prawdopodobne. Jutro
    znowu wizyta (i kolejny rachunek sad ) i zobaczymy co powiedzą wyniki
    krwi. Dostałam (znaczy się kupiłam smile oczywiście) saszetkę
    Convalescence Support i mam karmic kicię strzykawką. No cóż, walka
    się odbyła, sukcesem jest to, że wszystko wylądowało w brzuszku-
    proszę o brawa, to było moje pierwsze karmienie strzykawką suspicious
    Porażką są natomiast odciski pazurów na moim dekolcie- znaczy się
    wielka krecha od pazura. Nic to, jutro bluzka pod szyję. Ale wet
    kazał dopatrywac się pozytywów- już sam fakt, że kicia walczyła w
    czasie badań jest dobrym znakiem, bo wczoraj leżała tylko i nie
    reagowała na nic. Sama już nie wiem, nie jest gorzej- to chyba
    dobrze. Ale dlaczego nie chce jeśc?
  • mysiulek08 21.07.10, 21:10
    krok do przodu smile Karmienie strzykawka nie jest takie straszne jak wydaje, tylko trzeba powolutku tlok naciskac.

    a szrama na dekolcie sie nie przejmuj smile co najwyzej bedziesz miala gustowna sznyte tongue_out i to pewnie nie jedna i nie tylko na dekolcie.

    nie je biedula bo ja cos boli, moze ma goraczke? Byleby nie byla to chora watroba, ale ja sie nie znam.

    Nieustajace mruczanda od Kici.Yody dla Stelli.
    --
    http://img706.imageshack.us/img706/829/1skarbonkakan.gif

    Jest sobie Kot
    Kicia Yoda ma bloga
  • wladziac 21.07.10, 21:13
    niestety kot jak jest chory to nie chce jeść i jest to niezależne od
    choroby,niestety kota nie mozna przegłodzić więc pozostaje karmienie,życzę
    wyzdrowienia koteczki
  • malgosiann 21.07.10, 21:34
    Szramą się nie przejmuję, właśnie przeglądam bluzki zabudowane na
    jutro. Szkodz tylko, że jutro ma byc u nas 36 stopni... Nogi okryłam
    dużym ręcznikiem kąpielowym, ale nie pomyślałam, aby założyc golf tongue_out
    Problemem jest to, że kicia nie chce otworzyc pyszczka, więc samo
    naciśnięcie tłoka to już pikuś. Bidulka tak płakała u weta, a wiecie
    jak ona na mnie patrzyła? No, po prostu jej wzrok mówił: dlaczego mi
    to robisz? I jeszcze w domu maltretowałam ją tym przymusowym
    karmieniem. Ale cóż, tak trzeba. Mam nadzieję, że kicia nie odwróci
    się od nas przez to leczenie. Dobra, koniec marudzenia, kolej na
    następną strzykawkę uncertain
  • malgosiann 22.07.10, 08:32
    Dziś rano stoczyłam prawdziwą bitwę z moją biedną kicią o odrobinę jedzenia ze
    strzykawki. Jak ona broni się przed jedzeniem sad Proszę kiciu, zacznij jeść ! W
    przerwach między walkami siedzi schowana za kanapą i nawet na chwilę nie chce
    wyjść. W nocy udało mi się ją przytrzymać głaskami na kanapie i nawet leżała ze
    mną do rana. Ale po porannej walce znowu wcisnęła się w kąt za kanapę. Jestem
    rozdygotana psychicznie crying
  • wladziac 22.07.10, 08:56
    z tym karmieniem na siłę to zawsze jest niemiła sytuacja bo wiadomo koty tego
    jak również innych zabiegów na swoim ciele nie lubią i obrażają się ale kiedy
    kitka wyzdrowieje i sama zacznie jeść to za jakiś czas zapomni,wszelkie
    działania wbrew woli kota ale dla jego dobra są dla kota niezrozumiałe i budzą
    obawy,serdecznie życzę poprawy zdrówka dla koteczki a Tobie wytrwania
  • jottka 22.07.10, 10:22
    małgosia, czy tylko ty możesz kotę karmić? w sensie, że gdyby mógł to robić ktoś
    jeszcze, to kotka nie skojarzy sobie na fest, że się nad nią "znęcasz", o ile
    taką przykrość to jej sprawia. poza tym spróbuj może - o ile sie da - malutką
    porcyjkę jedzenia rozmazywać jej palcem na pyszczku (może sie uda ominąć
    strzykawkę, bo zacznie sama zlizywać).

    i jeszcze - ta strzykawka gładko ci chodzi? bo jeśli sie zacina, są takie skoki
    i jedzenie gwałtownymi chlustami wpada kotce do pyszczka, to to też może ją
    zniechęcać. trzeba sie starać (wiem, że to łatwo pisać) możliwie najrówniej tłok
    prowadzić, żeby porcja się raczej wśliznęła do kociej buźki, a nie wtłoczyła.

    i spróbuj nie karmić jej o sztywnych porach - tj. żeby nie skojarzyła, że np. o
    18 pojawisz sie w progu ze strzykawką, bo kwadrans przed będzie ci sie chować
    pod szafą i jej nie wyciągniesz. znaczy spróbuj zróżnicować trochę te pory i
    może najpierw starać sie np. trochę pobawić, pomiziać i dopiero wtedy małą
    porcyjkę wetkać, potem znowu itp. no męczące to jest i czas żre, ale czasem
    dobrze jest kota trochę oszukać w ten sposób, łatwiej zniesie niemiłe karmienie.
  • malgosiann 22.07.10, 11:20
    jottka, niestety kicia w ogóle nie chce otworzyć pyszczka a wręcz walczy (z
    użyciem pazurów),aby tylko go nie otworzyć. Nie oblizuje się, już wcześniej
    próbowałam tym sposobem ze śmietanką, sosikiem z ulubionej saszetki, nic...Co
    więcej nawet nie czyści futerka na pyszczku, które ubrudziło się resztką tej
    zawiesiny sad I tak siedzi z tym ubrudzonym pyszczkiem. I już na mój widok chowa
    się za kanapę.
  • mysiulek08 22.07.10, 12:39
    Stella jedz!

    Malgosiu, jak Kicia musiala brac antybiotyk po sterylce to podawalam go wlasnie strzykawka. Kicia tez tego nie lubila sad Bralam ja na kolana, owijalam recznikiem i wtedy delikatnie podnosilam gorna warge pyszczka, tam jest taka przerwa w klach smile i przez ta dziurke delikatnie wpuszczalam zawiesine. A i tez sie nie oblizywala. Miala wtedy 6-7 miesiecy.

    Kicia nie zapamietala tych tortur i nie traktuje ani mnie ani recznikow jako wroga. Sposob owijania wyczytalam w ksiazce, przepisac Ci?

    Co wet na to, ze ona nie chce jesc?
    --
    http://img706.imageshack.us/img706/829/1skarbonkakan.gif

    Jest sobie Kot
    Kicia Yoda ma bloga
  • katikot 22.07.10, 12:32
    Może kicia ma jakiś stan zapalny w pyszczku? Niech jej wet zajrzy.
    --
    http://fotozrzut.pl/zdjecia/5cd3bc476a.gif
  • jottka 22.07.10, 14:22
    właśnie - jak ta niechęć do jedzenia sie tak długo utrzymuje, to to jest problem
    dla weta, katikot ma rację. poza tym on ci powinien pokazać, jak otworzyć koci
    pyszczek, weź go poproś, może on nie skojarzył, że ty nie wiesz?

    jeśli kot się ostro broni, a my niewprawni, to tak jak pisze mysiulek - robimy z
    kota mumijkę za pomocą ręcznika, a potem chwytamy jedną ręką z tyłu głowy, tak
    obejmujemy za uszami, jakbyśmy chcieli skórę z kota ściągnąć. kotu wtedy odchyla
    sie łepek, a skóra na wargach mocno napina i tak zjeżdża, łatwo wtedy mu buźkę
    uchylić i w ogóle pysk otworzyć, ale dziura w kłach wystarczysmile

    to, że sie nie myje, to tez niestety norma przy kociej apatii, ale to niedobry
    objaw - kiedy będą wyniki badań?
  • malgosiann 22.07.10, 15:17
    Wszystkim wielkie dzięki za rady i wsparcie. W realu nie mam "pod ręką" żadnego
    kociarza i dlatego was zamęczam pytaniami. Mysiulek80, dziękuję, obejrzałam
    właśnie zdjęcia na miau. Czyli trzeba chyba bardziej zdecydowanie unieruchomić
    kicię. Boję się ją za mocno ściskać, aby nie zrobić krzywdy. Wypróbuję "ściśłą
    mumię" smile Odezwę się po wizycie, jeszcze raz dziękuję za wsparcie.
  • malgosiann 22.07.10, 15:19
    upsss, bardzo bardzo przepraszam mysiulka08, zrobiłam z ciebie 80, mam nadzieję,
    że się nie gniewasz smile ale u nas dziś prawie 40 stopni...
  • wiesia.and.company 22.07.10, 15:31
    Małgosiu, wcześniej pisałam o ewentualnym wirusie w takiej formie Może ją coś
    boleć... wątroba, nerki. Ale te "narządy wewnętrzne miękkie" lepiejpokaże
    badanie krwi. Przynajmniej można będzie pójść w jakimś kierunku. Może też być
    jakiś wirus usadowiony na jakimś nerwie. Wtedy nie wykryją go raczej żadne
    zdjęcia, badanie krwi wykaże wysoki poziom leukocytów, czyli stan zapalny.

    Pisałam tak nie bez przyczyny. Mój Uran (wielki, czarny kot) po chorobie, którą
    przeszły wszystkie moje koty dostał upominek: wirusa na nerwie. Niestety, to go
    zniszczyło. Miewał też napady powiększenia źrenicy, gwałtownych wymiotów,
    zapadania łapek, rzucania tyłem i lekkiego niedowładu tyłu. Mieliśmy podejrzenia
    padaczki tzw. małych ataków. Ale to był ten wirus uciskający nerw w kręgosłupie.
    Objawy nieruchliwości i bolesności tylnej części ciała miał kot mojej koleżanki.
    Miał kłopoty z chodzeniem. Okazało się wirusowym zapaleniem wątroby. Z wątroby
    ból promieniował na okolicę.
    Przy czym nie chciał jeść. Prawdopodobnie czuł goryczkę w pyszczku.
    Może i u Twojej koteczki też jest coś z wątrobą?
    --
    Wiesia + 9
  • wiesia.and.company 22.07.10, 15:33
    Wyniki badania krwi coś tu powiedzą. Trzymam kciuki, żeby coś można było ustalić
    i leczyć. Jeśli wątroba, to Essentiale Forte i np. sucha karma HLD (np.Trovet)
    potrafią przynieść ulgę i dają szansę na wyzdrowienie. Trzymam kciuki.
    --
    Wiesia + 9
  • mysiulek08 22.07.10, 15:54
    no co Ty smile 08, czy 80 co za roznica, Mysiulek bez dodatkow byl juz zajety smile

    u nas zima sad
    --
    http://img706.imageshack.us/img706/829/1skarbonkakan.gif

    Jest sobie Kot
    Kicia Yoda ma bloga
  • malgosiann 22.07.10, 18:42
    wiesiu, masz rację. Dziś kicia ma już żółte oba oczy, uszy, cała jest żółta sad
    Wyniki krwi bardzo złe sad Aspat (lub Alat, nie zapamiętałam z nerwów) ma 926!
    Norma do ok. 60, przy przekroczeniu 150 stan określa się jako ciężki. Zrobiliśmy
    usg, guza nie ma ale wątroba bardzo zmieniona, przewody żółciowe są ogromne. USG
    nie dało jednoznacznej odpowiedzi, czy to nowotwór. W grę wchodzi jeszcze silne
    zatrucie, ale czym? Nie mam roślin trujących, chemia pochowana w szafach i
    pozamykana w pudełkach. Ech, teraz już nie chcę się nad tym zastanawiac. Kicia
    ma założony wenflon, znowu mnóstwo leków (i rachunek uncertain ). Do jutra powinna byc
    poprawa- wtedy to zatrucie. Jeśli będzie gorzej, to sad Zapytałam weta, skąd to
    porażenie tylnych łapek- mówił, że to początkowy był objaw, na skutek zaburzenia
    wydzielania enzymów układ nerwowy źle działał.
  • malgosiann 22.07.10, 18:46
    Pytałam jeszcze, czy u młodych kotów występuje nowotwór (kicia ma dopiero około
    roku), wet powiedział, że tak.
  • mysiulek08 22.07.10, 19:00
    Biedactwo, dobrze ze ma Was.

    Malgosiu, tylko nie zadreczaj sie 'ze gdyby moze wczesniej'.

    --
    http://img706.imageshack.us/img706/829/1skarbonkakan.gif

    Jest sobie Kot
    Kicia Yoda ma bloga
  • malgosiann 22.07.10, 19:10
    mysiulku, powiem szczerze, że dziś coś we mnie pęłko i już nie
    myślę, dlaczego i jak. Skupiam się na tu i teraz. Muszę.
    Bidulka znowu dziś płakała, ale łepek opierała o moją dłoń i
    patrzyła mi w oczy- możecie nie wierzyc, ale wtedy uspokajała się i
    pozwalała na wszystko. Proszę, napiszcie co o tym sądzicie? Czy coś
    jeszcze można zrobic? Mam codziennie przyjeżdżac na podawanie przez
    wenflon leków- i tak minimum przez 5 dni. Potem zobaczymy. Czy to
    dobre postępowanie?
  • mysiulek08 22.07.10, 19:19
    Malgos, kicia po prostu wie, ze jej pomagasz i to dla niej wazne, ze jestes blisko.

    Nie wiem czy to dobre postepowanie, nie wiem jakie sa rokowania, wiem, ze dla naszej Kici tez bym zrobila to co Ty robisz.

    Trzymajcie sie.
    --
    http://img706.imageshack.us/img706/829/1skarbonkakan.gif

    Jest sobie Kot
    Kicia Yoda ma bloga
  • wladziac 22.07.10, 21:27
    pozostaje wierzyć że wet wie co robi bo co można doradzić pozostaje trzymać
    kciuki za właściwą diagnozę i wyzdrowienie malutkiej,trzymajcie się
  • kromisia 22.07.10, 21:34
    Trzymam mocno kciuki za zdrowie kiciusia. Musi byc dobrze smile
    --
    kromisiaa.blox.pl
    http://tnij.org/miziakb
    http://img23.imageshack.us/img23/1156/banlp.jpg
  • jottka 22.07.10, 22:46
    małgosia, nie wiem, skąd jesteś, ale w takiej sytuacji - brak jednoznacznej
    diagnozy, a stan kota ciężki i czas nagli - warto poprosić o konsultację z innym
    weterynarzem, jeśli można wybierać (bo np. w okolicy dostępny), to specjalistą
    od schorzeń wątroby itp.

    gdzieś też były w którymś wątku namiary na jakąś lecznicę w warszawie, gdzie się
    można telefonicznie skonsultować - niech ktoś ze stolicy skojarzy, o jaką to
    lecznicę chodziło.. spisałabyś objawy i wyniki i porozmawiała z innym wetem od
    małych zwierząt, zawsze to cię upewni w słuszności postępowania albo jakiś
    pomysł podsunie.

    i trzymam kciuki za zdrowie kociny!
  • wiesia.and.company 23.07.10, 01:50
    Tak, tę konsultację telefoniczną podpowiadałam z lekarzami Multiwetu w
    Warszawie. Nie wszyscy lekarze w Multiwecie mają duże doświadczenie, ale są tacy
    z praktyką ponad 11-letnią. No i jest tam od niedawna gabinet endoskopii
    (właśnie do badania stanu jelit), ale tu mamy do czynienia z wątrobą. Może być
    jakieś wirusowe zapalenie wątroby.

    Ale - na moje wyczucie - ten lekarz, który Cię Małgosiu prowadzi i przede
    wszystkim Twoją ukochaną koteczkę - wydaje mi się dobrze zorientowany. Ja bym
    lekarza nie zmieniała. Wie co robi. Kroplówki dostaje, może dostaje w nich też
    dodatkowo jakiś antybiotyk i inne leki na wątrobę. Może tylko zapytać lekarza,
    co jest w tych kroplówkach i czy można do nich coś jeszcze dodać.
    Rozumiem, że Twoja koteńka jest cały czas w domu i dojeżdżacie na kroplówki
    dożylne? To jest bardzo dobre rozwiązanie, bo gorzej jest zostawić koteńkę w
    szpitaliku na kilka dni. Koty potrafią bardzo tęsknić i wtedy leczenie jest dłuższe.
    Ja po prostu wierzę w to, że nastąpi poprawa, aczkolwiek te współczynniki
    wątrobowe (AIAT i ASPAT) są niezmiernie wysokie. No, ale dla ludzi żółtaczka też
    jest niesłychanie ciężką chorobą - z której się przecież wychodzi. Trzymam
    kciuki, wierzę, że będzie dobrze, że Twoja koteńka przezwycięży tę chorobę.
    Trzymajcie się, ucałuj kicieńkę i bądź przy niej przy kroplówkach. To bardzo
    pomaga kocim pacjentom. No i powrót do domu po kroplówkach - czyli powrót do
    bezpiecznego, znanego miejsca. Uda się!
    --
    Wiesia + 9
  • mysiulek08 23.07.10, 02:26
    Wiedzialam Wiesiu, ze to Ty sluzylas tym numerem i wlasnie pracowicie szukalam tego watku smile

    Martwie sie Stella jakby to byla nasza Kicia, no ale nie codzien znajduje sie siostre blizniaczke swojego kota, a juz ta mina mowiaca 'spadajcie'.

    Zeby to tylko byla "tylko" chora watroba i dalo sie leczyc, zeby tylko, zeby tylko....

    Malgosia nie jest z Warszawy, pisala ze ma klopot z dostepem do wetow.
    --
    http://img706.imageshack.us/img706/829/1skarbonkakan.gif

    Jest sobie Kot
    Kicia Yoda ma bloga
  • ashton 23.07.10, 08:33
    Mocno, mocno trzymam kciuki za kicię...
    --
    http://gify.joe.pl/gifs/zwierzeta/koty/maly-czarny-kotek.gif
  • basset2 23.07.10, 09:00
    wet badaniem wykluczył białaczkę, pasożyty krwi?
    jak leukocyty, hematokryt?
    tylko te parametry ALT/ASPAT były złe?

    to że źle funkcjonuje wątroba to widać (żółtaczka)
    ale to jest objaw nie przyczyna
    jakieś świństwo sieje spustoszenie w organiźmie

  • malgosiann 23.07.10, 08:44
    Witam po ciężkiej nocy. W pewnym momencie nie wiedziałam już co robić, choć wet
    uprzedzał, że może się przez parę godzin gorzej czuć. Ale jakoś dotrwałyśmy do
    rana. Nawet kiciunia poszła do kuwety (wczoraj siusiała pod siebie sad). Czy jest
    lepiej? Nie wiem. Wenflon na swoim miejscu, bałam się, że może próbować go
    wyszarpnąć (choć jest zaklejony dość solidnie). Z karmieniem nadal problem, boję
    się za mocno ją ściskać (zwłaszcza teraz jak ma wenflon) ale jakoś po wielkich
    trudach udaje mi się wcisnąć troszkę do pyszczka. Jeden plus, że jak już jest w
    pyszczku to przełyka. Wiesiu, dostaje cały zestaw leków, ale ze wstydem muszę
    przyznać, że nie pamiętam ich nazw. Wet mówi, co podać, mówi na co dany lek jest
    ale ja głąb kapuściany nie zapamiętuję nazw. Wczoraj oprócz już "zwykłej"
    kroplówki nawadniającej dostała jeszcze 3 zastrzyki bezpośrednio do wenflonu (w
    tym witaminę B) i jeszcze 2 domięśniowo. Kicia jest w domu, codziennie dojeżdżam
    do weta i jestem przy wszystkich zabiegach. Sytuacja jest skomplikowana, bo
    mieszkam w małym mieście, do pracy dojeżdżam 50km w jedną stronę, a mój budżet
    rachunku już przekraczającego 500zł może nie wytrzymać. Trochę głupio jest mi o
    tym pisać, ale takie są niestety realia. Wiem, że mogła mieć zrobione szybciej
    to badanie krwi, ale musiałam być w pracy, jest okres urlopowy i zastępuję dwie
    osoby. Wiem, teraz na tłumaczenia za późno.
  • malgosiann 23.07.10, 09:14
    basset, wszystkie wyniki były złe, ale ten był szokująco zły. Niestety, jak
    pisałam jest ogromny problem z pobraniem krwi, udało się w końcu za trzecim
    razem, ale niewiele. Miała zrobioną też ogólną morfologię, wszystkie wyniki
    przekroczone, ale to wg weta wiąże się z tymi złymi wątrobowymi. Na obrazie USG
    wątroba bardzo zmieniona, mała i bardzo wysoko, prawie stykała się z sercem. Nie
    miała robionych badań na białaczkę i pasożyty. Wet twierdził , że krwi było tak
    mało, że z trudem udało mu się zrobić te badania "wątrobowe".
  • basset2 23.07.10, 10:40
    malgosiann napisała:

    > wszystkie wyniki były złe, ale ten był szokująco zły.


    "coś" w oraniźmie kotki atakuje poszczególne organy
    niezborność ruchów-dysfunkcja neurologiczna, zapalenie wątroby-
    żółtaczka
    dziąsła ma blade czy różowe? nie ma anemii?

    >Niestety, jak pisałam jest ogromny problem z pobraniem krwi, udało
    się w końcu za trzecim razem, ale niewiele.


    bo kicia jest odwodniona

    >Miała zrobioną też ogólną morfologię, wszystkie wyniki
    przekroczone, ale to wg weta wiąże się z tymi złymi wątrobowymi.


    więc skąd ta żótaczka-dysfunkcja wątroby wg niego?zatrucie?
    przecież dał kici na zatrucie i nie ma efektów

    >Na obrazie USG wątroba bardzo zmieniona, mała i bardzo wysoko,
    prawie stykała się z sercem.


    silna infekcja uszkadza/atakuje najważniesze organy w organiźmie?

    >Nie miała robionych badań na białaczkę i pasożyty krwi.


    powinien zrobić, bo stan kici jest ciężki i objawy które opisałaś
    powoli "rozwalają" jej organizm


    >Wet twierdził , że krwi było tak mało, że z trudem udało mu się
    zrobić te badania "wątrobowe".

    ?????
    niech dołoży starań i zrobi jeszcze raz, przecież w ten sposób
    monitoruje się trafność leczenia

    wydaje mi się że wet nie ma pomysłu co dolega twojej kicisad


    małgosiu...wiem że jest Ci niełatwo fizycznie, psychicznie i
    ekonomicznie ale nie poddawaj się

    spróbuj skonsultować (chocby)telefonicznie z innym wetem

    spróbuj jeszcze na forum
    www.miau.pl/
    są tam osoby-praktycy posiadający ogromną wiedzę,może podsuną pomysł
    czego szukać
    trzymam kciuki za Twoją kicię

  • uwazna 23.07.10, 12:02
    >Nie miała robionych badań na białaczkę i pasożyty krwi.

    To mnnie dziwi. Przy takich objawach należałoby sprawdzić białaczkę.
  • wiesia.and.company 23.07.10, 12:40
    Małgosiu! Nie obwiniaj się o nic, naprawdę robisz wszystko, co możliwe.
    Wet też. Naprawdę, podziwiam Cię, dojeżdżasz 50 km, biegasz na kroplówki,
    karmisz ręcznie, martwisz się o finanse, bo chcesz pomóc wszelkimi siłami i
    kosztami. Wiadomo, że jakby coś - to zawsze (mam nadzieję) trzeba będzie wziąć
    pożyczkę. Są takie chwile, że jak jest taka potrzeba, to się staje na głowie i
    potem jakoś tam wychodzi na prostą. Najważniejsze, żeby koteńka miała jak
    najlepszą opiekę lekarską i leczenie.
    Ja nie wiem, jak można Ci pomóc, ale rację ma basset2: zaloguj się na forum miau
    i tam znajdziesz pomoc. Ale i na forum gazetowym weterynaria znajdziesz podobne
    problemy np. tu, o kotce z bardzo złymi wynikami wątrobowymi
    forum.gazeta.pl/forum/w,525,113085495,113085495,pomocy_kotka_niknie_w_oczach_problemy_z_watroba_.html
    Spróbuj jeszcze zadzwonić do multiwetu w Warszawie, ale gdzieś z rana lub teraz
    (teraz w upał, jest mało pacjentów w środku dnia) albo nocą. Jeśli się
    dodzwonisz, porozmawiaj z rejestracją od serca, żeby Cię jakiś lekarz
    skonsultował. W nocy odbiera lekarz dyżurny osobiście. Może z nim spróbuj
    konsultować (zależy kto się trafi). Najlepszy byłby profesor Roman Lechowski.
    No nie wiem, przejrzałam moje poradniki medyczne-weterynaryjne. Ale tam są tylko
    wskazówki. To za mało. Nie wiem dlaczego zasugerowałam się też jakąś wzmianką o
    bakteriach - riketsjach. Poradniki podpowiadają jeszcze sprawdzić rozpad
    krwinek czerwonych, zrobić biochemię krwi. Ale Twojej kiciuni nie można teraz
    na pewno męczyć, bo jest osłabiona.
    Wyczytałam też w poradnikach, że stany zapalne wątroby, jeśli się zwalczy, to
    wątrobę się stosunkowo łatwo regeneruje. I bardzo Ci życzę, żebyście już zaczęły
    wychodzić na prostą.
    I te upały już się kończą. Może Twojej koteńce będzie łatwiej zwalczać chorobę.
    Trzymam kciuki bardzo mocno!

    --
    Wiesia + 9
  • malgosiann 23.07.10, 12:52
    wiesiu, bardzo ci dziękuję za dobre słowo, jest to mi bardzo potrzebne.
    Zawstydziłam się, że napisałam o tym rachunku, ale jesteśmy skromną rodziną i
    dla nas jest to naprawdę duża suma. Mąż dzielnie milczy i nie wylicza ile
    kosztuje choroba kici. Ale jeśli trzeba, to trzeba i już. Kicia jest nawadniana
    kroplówkami a mimo to po wbiciu igły NIC nie leci. Widziałam na własne oczy,
    próbował wet z coraz grubszą igłą ale ile można ją kłuć? W końcu się udało parę
    kropel. Bidula wygląda strasznie- ogolone i pokłute łapki, ogolony brzuszek,
    wenflon w łapce no bida sad Ale to wszystko nic, futerko odrośnie, aby tylko
    wyzdrowiała. Córka wczoraj mówi, mamusiu, Stella może być cały czas chora (w
    sensie nie chodzić, córka skończy jutro 7 lat) ale żeby tylko była! I co mam jej
    powiedzieć.
    Wet powiedział mi tak: albo nowotwór albo zatrucie. USG miało dać odpowiedź czy
    to nowotwór, ale nie było jednoznacznego obrazu. To było wczoraj, dziś znowu
    pojadę, może powie coś więcej.O białaczce przeczytałam, że koty zarażają się od
    siebie a kicia nie wychodzi z mieszkania. Czy mimo to mogła się zarazić?
  • basset2 23.07.10, 13:25
    mogła go "dostać" od matki
    matka mogła być pokryta kocurem nosicielem
    więc i kicia może być nosicielem tego wirusa choć wcale nie musi
    zachorować
    "Czeka" sobie w fazie latennej na sprzyjajacy moment obniżenia
    odporności organizmu i przystępuje do ataku



  • mysiulek08 23.07.10, 13:25
    Malgos, z bijacym sercem czekam na kazda wiesc od Ciebie.
    --
    <a rel="nofollow" href="forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=113417" target="_blank">http://img706.imageshack.us/img706/829/1skarbonkakan.gif</a>

    <a rel="nofollow" href="www.polcom.cl/kot" target="_blank">Jest sobie Kot</a>
    <a rel="nofollow" href="kotyzradomska.blog.onet.pl" target="_blank">Kicia Yoda ma bloga</a>
  • wiesia.and.company 23.07.10, 13:40
    Małgosiu, tak mi tylko "błysnęło", słusznie czy nie - są upały, trzaskające w
    przeciągu drzwi, no różnie. Może to wynik urazu mechanicznego i pękł woreczek
    żółciowy a żółć wylewa się do otrzewnej?
    Nie wiem, ja tak tylko szukam.
    Małgosiu, wiem, że Twój lekarz robi wszystkie badania. Szuka przyczyn.
    Każda sugestia ze strony forumowiczów może jakoś coś podsunie, bo to czasem taka
    iskierka...
    Trzymam kciuki, a upały sobie pójdą, łatwiej będzie oddychać i może organizm
    (koci i ludzki) się nie będzie przegrzewał i łatwiej będzie likwidować wszelkie
    stany zapalne. I oby! I kurczę, tak ma być! Lekarz jest dobry...
    --
    Wiesia + 9
  • wladziac 23.07.10, 13:43
    bardzo mocno zaciskam kciuki żeby wszystko się zmieniło na dobre i koteczka
    wyzdrowiała bo tylko tyle mogę zrobić,nie wstydź się pisać że Cię to kosztuje
    dużo pieniędzy bo wiemy jak to wygląda kiedy kociej poważnie zachoruje,wiele
    osób zmuszonych jest się nawet zapożyczyć na ten nieprzewidziany wydatek,bardzo
    Ci współczuję i wysyłam same pozytywne myśli do Was,trzymajcie się
  • basset2 23.07.10, 14:39
    qrcze...własnie to sobie uświadomiłam
    małgosiu...muszę Cie przeprosić za suche, analityczne wypowiedzi
    tak się skupiłam na analizie przyczyny że umkneło mi powiedzieć Ci
    coś równie ważnego...
    jesteś naprawdę bardzo dobrym opiekunem smile

    kicia wyjdzie z tego i tego się trzeba trzymaćsmile





  • mysiulek08 23.07.10, 20:35
    Malgosiu, jak radzila Basset, zaloz kici watek na forum miau, bedzie mi wtedy latwiej Tobie pomoc choc troche finansowo.

    Co u kotulki?
    --
    <a rel="nofollow" href="forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=113417" target="_blank">http://img706.imageshack.us/img706/829/1skarbonkakan.gif</a>

    <a rel="nofollow" href="www.polcom.cl/kot" target="_blank">Jest sobie Kot</a>
    <a rel="nofollow" href="kotyzradomska.blog.onet.pl" target="_blank">Kicia Yoda ma bloga</a>
  • marta_i_koty 23.07.10, 21:17
    Może podaj numer konta, to zrobimy zrzutkę na leczenie Kici?
    Jak sie ona miewa?
    --
    "Po paru latach, jakie od dnia stworzenia przeszły, dziś
    już jasno widać, że Panu Bogu poza kotami nic się do końca nie
    udało"
    J. Pilch
  • malgosiann 23.07.10, 21:35
    podaj numer konta
    Nie, nie naprawdę, nie o tym myślałam i naprawdę nawet nie przyszło
    mi to do głowy. To mój kot i jestem za niego odpowiedzialna. Jeśli
    ktoś pomyślał, że napisałam to, aby coś dostac- to naprawdę nie to
    było moją intencją. Po prostu nie zdawałam sobie sprawy, jak to
    wygląda i tylko tyle. Wiele lat temu miałam psa i wiedziałam, że wet
    nie przyjmuje za darmo ale nie zdawałam sobie sprawy jak to wygląda
    w przypadku cięższych przypadków. Och, mam nadzieję, że ... ech no
    nie wiem jak się teraz wytlumaczyc.
    Przechodzą do sedna, to dzisiejsza wizyta nic nie dała. Niestety,
    nie było mojego weta. Zastępca miał wypisane zalecenia. Zerknęłam
    (mam pamięc wzrokową) i zapamiętałam: ornityna, catosal,
    kokarboksylaza, furosemid. Nieźle nie, tyle razy wet mówił i nie
    zapamiętałam a wystarczył rzut oka i wiem wink
  • marta_i_koty 23.07.10, 21:44
    > Nie, nie naprawdę, nie o tym myślałam i naprawdę nawet nie przyszło
    > mi to do głowy.

    Małgosia, a ja wcale nie myslałam, że Ci to przyszło do głowy, bo to
    przyszło mniewink I nie unos się tak honorem - nie dam Ci 500 zł, ale
    jakies drobne sumy mogą dać większą sumę, a to juz bedzie cośsmile Wiesz ,
    jak to jest - w kupie siławink
    Mnie też kiedyś ktoś poratował kasa na leczenie kota - wiec jesli moge
    choć w niewielkim stopniu pomóc, to pomagamsmile Jestem w tej komfortowej
    sytuacji, ze wet zajmujacy sie moimi kotami jest naszym dobrym kumplem i
    nie bierze od nas ani grosza.. Wiec ja na swoje stado nie wydaję
    pieniędzy...
    --
    "Po paru latach, jakie od dnia stworzenia przeszły, dziś
    już jasno widać, że Panu Bogu poza kotami nic się do końca nie
    udało"
    J. Pilch
  • malgosiann 23.07.10, 21:51
    podaj numer konta
    No, teraz to narobiłam. Naprawdę nie o to chodziło, wstyd mi teraz
    jak choinka. Proszę, jeśli ktoś pomyślał, że moją intencją było coś
    dostac- nie nie i jeszcze raz nie. To mój kot i jak za niego
    odpowiadam. Nie wiem jak się teraz tłumaczyc, proszę- nie o to mi
    chodziło. Dziękuję wszystkim za wsparcie- to dla mnie najważniejsze.
    Eee nie wiem co jeszcze napisac... To może już o Stelli. Niestety,
    dzisiejsza wizyta niewiele dała. Nie było mojego weta, zastępca miał
    rozpisane zalecenia. Zerknęłam przez ramię i zapamiętałam: ornityna,
    catosal, kokarbosylaza, furosemid. Tak na marginesie- wet tyle razy
    mówił i nie zapamiętałam, raz rzuciłam okiem i wiem.To się nazywa
    miec pamięc wzrokową. Zastępca nie był skory do rozmowy, podał co
    miał napisane i tyle. Próbowałam coś z niego wyciągnąc traktując to
    jako nieplanowaną konsultację. Nic konkretnego nie powiedział:
    trzeba czekac. Stan kici bez zmian- ani w jedną ani w drugą stronę.
    Walczy przy zabiegach i płacze. Wyglądam jak po spotkaniu z
    zasiekami. Niestety, nadal siusia pod siebie ale był w kuwecie też
    jeden malutki kupalek- to chyba dobry znak?
    Przeniosłam kicię do łazienki. Szkoda mi jej bardzo, ale siusia a
    jej mocz po lekach ma bardzo intensywny zapach. W łazience rozkładam
    kocyki i pieluchy tetrowe i piorę, piorę... myję i czyszczę. To
    zawieszenie jest naprawdę dołujące- jak długo taki stan może trwac?
    Ani poprawy ani pogorszenia. Juto znowu rano wizyta.
  • malgosiann 23.07.10, 21:52
    no tak, i teraz jeszcze wysłałam dwa razy to samo uncertain
    szkoda słów, możecie mnie walnąc wink
  • marta_i_koty 23.07.10, 21:56
    Małgosia, a skąd jesteś?
    --
    "Po paru latach, jakie od dnia stworzenia przeszły, dziś
    już jasno widać, że Panu Bogu poza kotami nic się do końca nie
    udało"
    J. Pilch
  • wladziac 23.07.10, 22:07
    bardzo mi przykro Małgosiu że macie taką sytuację i nadal się nic nie
    wyjaśnia,trzymajcie się
  • malgosiann 23.07.10, 22:10
    marta, wysłałam email
  • basset2 23.07.10, 22:33
    do zachowania higieny tanie i praktyczne dostępne w aptece
    www.blizejciebie.pl/podklad_higieniczny_seni_soft_60x60_-_szt_5.html,296_316,839,1

  • wiesia.and.company 24.07.10, 00:03
    Małgosiu! Doskonale dajesz sobie radę, naprawdę bardzo dbasz o swoją koteńkę
    Stellę. I podziwiam Twoją pamięć, tyle leków zapamiętać... ho ho ho. Znam
    carboxylasę (to silny zestaw witamin na wzmocnienie), znam furosemid (środek
    moczopędny, to na czyszczenie organizmu z toksyn), tych dwóch leków nie znam.
    Dodawałam je do kroplówek, które podawałam Felutkowi. I jest to taki zestaw +
    oczywiście nawadnianie, czyli kroplówka, że pacjent właściwie od razu biegnie do
    kuwety lub siusia pod siebie. Dlatego te podkładki dla osób siusiających pod
    siebie w łóżku (ceratki powleczone ligniną) Seni są idealnym rozwiązaniem. Są o
    różnych rozmiarach 40 x 60, 40 x 40 cm i bodaj 60 x 90 cm. Jednorazowe. Właśnie
    o nich pisze basset2, i jest to doskonałe w działaniu (ja nawet po obsiusianiu
    jeszcze je odpowiednio przycinam (żeby było ekonomicznie). Ale możesz też kupić
    np. w Rossmannie (o ile masz gdzieś w miejscowości, gdzie pracujesz) takie
    podkłady-ceratki do przewijania niemowląt. Są identyczne w działaniu.
    To, że kiciula sika, to bardzo dobrze - czyści się. Jeśli nawet było coś w
    rodzaju nieśmiałego bobka w kuwecie to też dobrze, bo przecież coś niecoś jadła
    i musi mieć przerób. Może zaczyna lepiej pracować wątroba i przetwarza jedzenie
    jak powinna to czynić. Nieśmiało... ale jakoś tam pracuje.
    Aha, możesz jeszcze kupić folię - płachtę malarską i odpowiednio ją przycinać i
    wyścielać posłanie. Chroni przed zalaniem. Ja ostatnio używam trochę grubszej
    folii, takich wkładów malarskich do kuwet malarskich (to są takie worki
    przezroczyste, ja je po prostu nożyczkami przecinam i sprawdzają się doskonale -
    kładę je na te podkładki Seni, bo moja Fryga uwielbia siurać... zdrowa, a siura
    z miną wniebowziętą, bo lubi... wygodnie ma pod łapkami).
    Dacie radę! Trzymaj się i nie czuj się źle, że wspomniałaś o finansach. To
    normalne, kiedy się intensywnie leczy to niestety płyną pieniądze... A Ty
    przecież co dzień masz bardzo poważne zabiegi u lekarzy. Jakoś się przewali i
    wyjdziecie z tego. Pogoda też jutro będzie łaskawsza dla wszystkich! Śpijcie dobrze!
    --
    Wiesia + 9
  • gosiownik 24.07.10, 00:10
    Sledze caly czas Twoj watek i czekam na lepsze wiesci. Mam nadzieje, ze niedlugo sie pojawia. Trzymam mocno kciuki za kicie i za Ciebie.
  • mysiulek08 24.07.10, 01:54
    Malgosiu, nie bylo moja intencja abys sie zle poczula, no smile

    Na forum miau (pewnie wiesz) funkcjonuje 'koci bazarek', dostepny po zalogowaniu i tam kociarze sprzedaja kociarzom niemal wszystko by uzbierac na rachunki od weta, na karme, na inne pilne kocie potrzeby.

    Mnie, jako ze zlotowki raz mam, raz nie mam latwiej cos podarowac na bazarek a kase za sprzedaz przekazac potrzebujacym kotom. Dlatego napisalam, ze watek Stelli na miau by mi sprawe ulatwil.

    A i Ty jak przygladniesz sie bazarkom na miau to tez pewnie cos znajdziesz w domu nadajacego sie do sprzedania na rachunek dla weta.

    Tez jestem, podobnie jak Wiesia, dobrej mysli jesli kitka siusiu i kupke robi. Oby szlo ku lepszemu.



    --
    <a rel="nofollow" href="forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=113417" target="_blank">http://img706.imageshack.us/img706/829/1skarbonkakan.gif</a>

    <a rel="nofollow" href="www.polcom.cl/kot" target="_blank">Jest sobie Kot</a>
    <a rel="nofollow" href="kotyzradomska.blog.onet.pl" target="_blank">Kicia Yoda ma bloga</a>
  • malgosiann 24.07.10, 17:43
    Dziś rano Stella zasnęła na zawsze. Przepraszam, nie jestem w stanie
    dziś nic napisac. Moja córka ma dziś urodziny, jest zrozpaczona.
  • garraretka 24.07.10, 17:48
    Strasznie mi przykro sad

    Proszę nie obwiniaj się - zrobiłaś wszystko co było w Twojej mocy.


    --
    If you want to find some quality friends, you have to wade through all the dicks
    first. - Eric Cartman
  • wladziac 24.07.10, 17:59
    bardzo mi przykro i współczuję Wam
  • olkaw-wa 24.07.10, 20:14
    Małgosiu, bardzo mi przykro. Śledziłam ten wątek i czekałam na dobre
    wieści.
    Jeśli mogę- ja nigdy nie zostawiam kota pod opieką osoby, co do
    której nie jestem w 100% pewna że jest takim samym kociarzem jak ja,
    ale wybacz jeśli się mylę.
    Może teraz czeka na Ciebie gdzieś,jakaś biedotka...


    -- www.ptroa.co.il/petition/
    www.uniteddogs.com/stopkillingdogs
  • wiesia.and.company 24.07.10, 20:41
    Małgosiu! Jest mi tak bardzo przykro, bo byłam dobrej myśli. Nie udało się
    kocieńki wyprowadzić z tego stanu. Robiłaś wszystko, co możliwe, a Stella miała
    w Tobie najlepszą opiekunkę i pielęgniarkę. Usnęła i nie będzie już biduleńka
    cierpieć. Usnęła w domu i wśród najbliższych.
    Rozumiem Twój ból, bo ta bezsilność i rozpacz są bezmierne. Jestem z Tobą i
    myślę o Stelli i Tobie. Śpij spokojnie Stello.
    --
    Wiesia + 9
  • marysia191 24.07.10, 21:13
    Bardzo mi przykro sad
    Trzymajcie się jakoś...
  • kromisia 24.07.10, 21:35
    Tak mi przykro. caly czas bylam dobrej mysli podpatrujac
    watek...teraz Stella spokojnie hasa za TM...trzymajcie sie
    dzielnie... (*)
    --
    kromisiaa.blox.pl
    http://tnij.org/miziakb
    http://img23.imageshack.us/img23/1156/banlp.jpg
  • barba50 24.07.10, 21:46
    Bardzo mi przykro crying Nie tak miało być, nie udało się sad
    Stella biega za TM [']
    Przytulam mocno...
    --
    Koty
    Barby własne i nie własne

    http://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Piszę poprawnie
    po polsku
  • gosiownik 24.07.10, 22:04
    Bardzo wspolczuje...
  • marta_i_koty 24.07.10, 22:13
    Przytulam mocno - doskonale wiem, co czujeszsad
    --
    "Po paru latach, jakie od dnia stworzenia przeszły, dziś
    już jasno widać, że Panu Bogu poza kotami nic się do końca nie
    udało"
    J. Pilch
  • jottka 24.07.10, 22:17
    bardzo mi przykro, dopiero udało mi się zajrzeć do wątkusad nie obwiniaj siebie,
    nowotwór czy białaczka nie są uczciwym przeciwnikiem, ty zrobiłaś, co mogłaś.
  • emma_woodhouse 24.07.10, 23:11
    Malgosiu,

    tak mi przykrosad(( mocne usciski.
    czytalam ten watek codziennie, i nawet jesli nic nie pisalam to
    myslalam o Was, o Twojej cierpliwosci, odwadze i poswieceniu. Jestes
    wspaniala osoba. Prosze nie obwiniaj sie o nic, jestem pewna ze
    zrobilas wszystko co bylo w Twojej mocy zeby ulzyc Stelli. A jej juz
    jest lepiej i niech to bedzie dla Was pocieszeniem.
    pozdrawiam serdecznie
  • niutaki 25.07.10, 00:04
    bardzo mi przykrosad przytulam Was mocno, cala rodzine w smutku(*).
    --
    <a rel="nofollow" href="forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=40215" target="_blank">Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spierdalaj w taki sposób, że poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cię wyprawie.</a>
  • uwazna 25.07.10, 00:23
    Od jakiegoś czasu bałam się, że zastanę w tym wątku taką właśnie
    wiadomość. I stało się... Jest mi niewymownie smutno. Tak ciepło i z
    taką troską o niej pisałaś. Wiem, że teraz czujecie się strasznie.
    Życzę Wam siły do przetrwania tego najgorszego czasu świeżej żałoby.
  • mysiulek08 25.07.10, 00:33
    "Dokładnie ta strona Nieba jest zwana Tęczowym Mostem. Kiedy zwierzę umiera, udaje się w to specjalne miejsce, które dla nas pozostających tutaj jest niedostępne.

    Są tam łąki i wzgórza dla wszystkich naszych Wyjątkowych Przyjaciół, więc mogą razem bawić się i biegać. Jest mnóstwo jedzenia, wody i słońca- nasi Przyjaciele żyją w cieple i dostatku. Wszystkim zwierzętom, które były chore i stare zostaje przywrócone zdrowie i wigor; ranne i okaleczone zostają uzdrowione i są znowu silne, dokładnie takie, jakie pozostały w naszych wspomnieniach i w snach z dni minionych.

    Są tam szczęśliwe i zadowolone, z wyjątkiem jednej, małej rzeczy: każde z nich tęskni za kimś wyjątkowym, za kimś kto pozostał. Razem bawią się i biegają, ale przychodzi taki dzień, kiedy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w dal. Jego błyszczące oczy patrzą uważnie; jego ciało zaczyna drżeć. Raptem oddziela się od innych, leci przez zieloną trawę, szybciej i szybciej... Poznał Cię! I kiedy Ty i Twój Przyjaciel wreszcie się spotkaliście, przytulacie się do siebie w radości ponownego połączenia- nigdy nie będziecie rozdzieleni. Deszcz szczęśliwych pocałunków na Twojej twarzy, ręce tulą ukochaną głowę, znów patrzysz w te ufne oczy, które tak dawno odeszły z Twojego życia, ale na zawsze pozostały w sercu... Razem przechodzicie przez Tęczowy Most..."

    Malgosiu, ogromnie, ogromnie mi przykro.

    Stella miala u Was dobry, kochajacy dom. Zaznala, ciepla, milosci i oddania. W czasie ciezkiej choroby nie byla sama, zrobilas wszystko by jej ulzyc. Nie odchodzila sama, opuszczona, miala Was.

    Teraz grandzi zdrowa i wesola za Teczowym Mostem i czeka tam za Wami.

    Rownie bardzo, bardzo mocno wierze w to, ze zjawi sie u Was pod postacia innego futrzatego przyjaciela. Nie dzis, nie jutro, ale sie zjawi. I bedziesz wiedziala, ze to ONA.

    Tule mocno i placze razem z Toba.

    Jak mozna Ci pomoc?


    --
    <a rel="nofollow" href="forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=113417" target="_blank">http://img706.imageshack.us/img706/829/1skarbonkakan.gif</a>

    <a rel="nofollow" href="www.polcom.cl/kot" target="_blank">Jest sobie Kot</a>
    <a rel="nofollow" href="kotyzradomska.blog.onet.pl" target="_blank">Kicia Yoda ma bloga</a>
  • nomya 25.07.10, 00:34
    Strasznie mi przykro, straszne wieści, proszę trzymajcie się sad
    --
    www.grapheine.com/bombaytv/movie-uk-e6a3fb0ec119fd2213cdd693e98a0e28.html
    by justyna_w24 big_grin
  • malgosiann 25.07.10, 08:26
    Dziękuję,Mysiulku za tę opowieśc. Przeczytam ją mojej córce. Wczoraj
    przepłakała cały dzień a mi najtrudniej było tlumaczyc jej gdzie
    jest teraz kicia. Uszykowany tort z 7 świeczkami stoi nieruszony w
    lodówce.
    Ja czuję się okropnie, bo okłamałam swoje dziecko. Muszę się
    przyznac, co zrobiałam, muszę to komuś powiedziec. W nocy z piątku
    na sobotę stan kici bardzo się pogorszył. Kicia miała ogromne
    problemy z oddychaniem. Charczała z otwartym pyszczkiem. Nie
    wiedziałam co robic. Nad ranem zadzwoniłam do weta i kazał
    przyjechac. Pojechałam i wspólnie podjęliśmy TĘ decyzję. Ona tak się
    męczyła! Dostała najpierw narkozę i zasnęła na moich rękach. Nie
    cierpiała. Wróciłam do domu zanim córka się obudziła. Nie mogłam jej
    tego powiedziec, nie zrozumiałaby tego. Wie tyle, że kicia umarła.
    Chcę jeszcze napisac, że dzięki Stelli zobaczyłam, jak wielu dobrych
    bezinteresownie ludzi jest na tym świecie. Ostatni rok czy dwa były
    dla mnie trudne i wyrobiły we mnie przekonanie, że człowiek jest
    najgorszym okazem z menażerii Pana Boga. Dzięki Wam zobaczyłam jak
    wiele ludzi jest dobrych, że są ludzie, którzy nad własną korzyśc
    przekładają pomoc tym "mniejszym z braci". Podziwam kociarzy, jak są
    zorganizowani, jak pomagają sobie nawzajem i mogą zawsze na siebie
    liczyc. Wielki szacunek się Wam należy.
  • klubgogo 25.07.10, 09:50
    Małgosiu, otwierając dzisiaj ten wątek nigdy bym się nie spodziewała, ze przeczytam tą straszną wiadomośc. Chciałam przeczytac, że jest lepiej, wierzyłam... tak mi przykro. Widzę przed oczami moją Kicię, która ostatnie dni męczyła się strasznie i też podjęłam tą decyzję, gdy już miała problemy z oddychaniem, że muszę jej w ten właśnie sposób pomóc. Pobiegłam po transporterek, ubrałam się i mąż powiedział wtedy, że już nie trzeba. Odeszła sama. Tylko, że miała 17 lat i wiem, że umierała ze starości. To jedno wiem. Wiem też, że moja Kicia była szczęśliwa. Twoja też była szczęśliwa.
  • kromisia 25.07.10, 10:28
    Malgosiu, zrobilas to co nalezalo zrobic: uwolnilas Kicie od
    cierpienia. Bedzie jeszcze bolalo, ale najwazniejsze, ze Stella nie
    cierpi. Trzymajcie sie cieplo.
    --
    kromisiaa.blox.pl
    http://tnij.org/miziakb
    http://img23.imageshack.us/img23/1156/banlp.jpg
  • salimis 25.07.10, 10:48
    Stella miała w tobie wielką przyjaciółkę,taką z prawdziwego zdarzenia.
    Czasami dla dobra zwierzorka trzeba podjąć tą trudną decyzję i jest to objaw
    wielkiej miłości która nie pozwala cierpieć.Współczuje bardzo.
    --
    http://img14.imageshack.us/img14/674/mikoaj.jpghttp://tnij.org/marsbhttp://szerlok.pl/external/sites/szerlokpl/img/dogs/szerlok_badge_2.png
  • fettinia 25.07.10, 11:26
    Oj..tak mi przykro..
    balam sie wchodzic do watku bo czulam co przeczytam..
    Tulam mocno...
    Coreczce powiedz jak Mysiulek napisala-teraz bedzie biegac po Niebieskich Lakach
    z innymi -z nasza Sophie,z dzielna Mila,nasza Mika i wieloma innymi..
    --
    Kuchenne
    Pogaduszki
  • mysiulek08 26.07.10, 01:19
    Malgosiu,

    Ty nie oklamalas, Ty powiedzialas prawde. Stella umarla, odeszla, zasnela. I nie ma najmniejszego sensu siedmioletniemu dziecku tlumaczyc szczegolow, przezyla smierc kici wystarczajaco.

    7 lat! Mimo wszystko najlepsze zyczenie urodzinowe dla corki smile

    Trzymajcie sie.

    p.s

    > człowiek jest najgorszym okazem z menażerii Pana Boga.

    Z pewnymi wyjatkami niestety jest.
    --
    <a rel="nofollow" href="forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=113417" target="_blank">http://img706.imageshack.us/img706/829/1skarbonkakan.gif</a>

    <a rel="nofollow" href="www.polcom.cl/kot" target="_blank">Jest sobie Kot</a>
    <a rel="nofollow" href="kotyzradomska.blog.onet.pl" target="_blank">Kicia Yoda ma bloga</a>
  • katikot 26.07.10, 22:53
    Bardzo mi przykro sad Przytulam mocno sad
    --
    http://fotozrzut.pl/zdjecia/5cd3bc476a.gif
    Książki po polsku i angielsku - zapraszam
  • ona-50 25.07.10, 11:07
    Też kiedyś musiałam podjąć taka decyzję. Wspomnienia wróciły. Tak mi
    strasznie przykro. Współczuje ogromnie.
  • verdana 25.07.10, 11:33
    Bardzo współczuję - dobrze zrobilaś. I skacając kotu cierpienia i
    nie mowiac o tym córce. Myśle, ze to, niestety, w takiej sytuacji
    najlepsza decyzja z mozliwych.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • kot_pampasowy 25.07.10, 13:08

    Małgosiu, podobnie jak część dziewczyn śledziłam ten wątek i
    obawiałam się, że pojawi się post o śmierci Stelli. Pamiętam jak
    nie tak dawno pisalaś o tym,że Stella polowała na muchy i zrzuciła
    Wam doniczkę. To była młoda kicia i nie tak miało się to wszystko
    potoczyć. Miałyście jeszcze razem przeżyć wiele pięknych chwil,
    miałas jeszcze nie raz przekonać się jak wspaniałymi zwierzętami
    są koty, jak wiele radości potrafią dać człowiekowi, jak potrafią
    być lekarstwem na wszystko co złe...
    Dobrze ktoś napisał - Dzięki Tobie Stella miała dobre i godne
    życie, poznała co to znaczy być kochaną, ważną dla kogoś. Możesz
    teraz powiedzieć, że to co mogłaś zrobić dobrze - zrobiłaś dobrze.
    Nie obwiniaj się,że zostawiłaś ją samą w domu, bo zostawiłaś ją
    pod opieką, zrobiłaś wszystko, żeby o nią zadbać i to nie Twoja
    wina co się stało. Po prostu - życie. Tak się czasem zdarza, że
    mimo naszych starań dzieją się tragedie i na to nic nie zaradzisz.
    Małgosiu, pamiętaj, że po tym bardzo bolesnym okresie przyjdą
    znowu spokojne dni. I może w przyszłości znowu dasz dobry,
    kochający dom innemu kotu?



    Franciszek Klimek "On wróci"

    Zapłacz, kiedy odejdzie,
    jeśli Cię serce zaboli,
    że to o wiele za wcześnie,
    choć może i z Bożej woli.

    Zapłacz, bo dla płaczących
    Niebo bywa łaskawsze,
    lecz niech uwierzą wierzący,
    że on nie odszedł na zawsze.

    Zapłacz, kiedy odejdzie,
    uroń łzę jedną i drugą,
    i - przestań, nim słońce wzejdzie,
    bo on nie odszedł na długo.

    Potem rozglądnij się wkoło,
    ale nie w górę - patrz nisko,
    i może wystarczy zawołać,
    on może być już tu blisko...

    A jeśli ktoś mi zarzuci,
    że świat widzę w krzywym lusterku,
    to ja powtórzę: on wróci.
    Choć może w innym futerku.

  • marta_i_koty 25.07.10, 19:59
    Rok temu odszedł mój Pucek - bardzo sie męczył, a ja cały czas miałam
    nadzieję, że uda sie go wyleczyć. Do dzisiaj mam wyrzuty sumienia, ze nie
    pozwolilismy skrócić jego cierpienia, umarł na moich rękachsad
    Trzymaj sie kochana - Stella przeżyła dzięki Tobie wiele wspaniałych
    chwil.
    --
    "Po paru latach, jakie od dnia stworzenia przeszły, dziś
    już jasno widać, że Panu Bogu poza kotami nic się do końca nie
    udało"
    J. Pilch
  • basset2 28.07.10, 08:17
    współczuję...
    3maj się

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka