Dodaj do ulubionych

Najdziwniejsze "kocie" miejsca na świecie

16.10.11, 13:25
Na pewno zdarzało się Wam w czasie podróży ( wirtualnych lub realnych) po kraju i świecie widzieć miejsca, w których koty odgrywały ważną rolę, były nieodłącznym elementem krajobrazu, a miejscowi ludzie je kochali i szanowali.
Dla mnie takim miejscem jest twierdza Chellah w marokańskim Rabacie. Miejsce wyjątkowe z co najmniej trzech powodów:
- sama twierdza jest wystarczająco malownicza i historyczna
- na murach uwiły gniazda dziesiątki bocianów
- na dole żyją dziesiątki kotów, które dokarmia starszy człowiek i oczywiście turyści zostawiający datki na zakup jedzenia dla przepięknych, puszystych czworonogów

Niestety moje własne zdjęcia gdzieś wsiąkły, ale znalazłam w necie sympatyczny blog o Chellah i kotach
mileda.blog.onet.pl/o-czym-szepcza-mury-Rabatu,2,ID264329145,n
Znacie inne takie "kocie miejsca"?
Edytor zaawansowany
  • pi.asia 16.10.11, 13:57
    Przepiękne miejsce, cudne koty!!!
  • agnes-05 16.10.11, 14:13
    To jedno z takich miejsc, do których chciałabym wracać. Jakaś przedziwna symbioza natury, architektury i człowieka, a poza tym dookoła taki spokój, mimo licznych grup turystów. Tam jakoś wszyscy cichną, i nawet ci nie lubiący kotów, wyciągają parę groszy i kładą na talerzyk karmiciela.
    Koty są dość chude, ale widać, że nie głodują, nie rzucają się na jedzenie, tylko grzecznie siedzą i majestatycznie podchodzą do swoich miseczek. A poza tym są tak piękne! Jedne puszyste, inne gładkie, a nad ich głowami latają bociany ( mieszkające tam stale). Po prostu cud!!! ))
  • pi.asia 16.10.11, 14:32
    Właśnie ta różnorodność kotów mnie urzekła. Na pierwszym zdjęciu ze stadem kotów pod murem idzie łaciata trikolorka - łatka w łatkę moja Fraszka, tylko znacznie szczuplejsza wink

    Na drugim zdjęciu widać, że koty, choć chude, nie są wygłodzone - ta dostojność ruchów... Przepiękne są zwłaszcza te dwa posilające się na pierwszym schodku - czarny z białymi łapkami i obok niego rudasek w grube pręgi. Śliczności. Gdybym się tam znalazła, zagłaskałabym na śmierć.
  • maryshaa 16.10.11, 15:04
    Kreta - i porty psie lub kocie. Koty na dachach domów, w cieniu uliczek, w restauracjach - wszędzie.
    Bangkok - koty włażące na kolana w restauracji na świeżym powietrzu, koty w świątyniach...
    Koh Jum - kot ktory był panem na włościach w "ośrodku" z bungalowami, który ganiał nawet zdziczałego psa ze swojego terytorium...to było pozytywne i miłe, straszny był pieszczoch ten kot... i nie reagował na kici-kici, tylko na "maiu-miau" smile

    Ale te miejsca w większości wzbudzały moje współczucie dla kotów... bo takie tam były bezpańskie sad
    --
    A co tam...
  • agnes-05 16.10.11, 15:49
    maryshaa napisała:
    > Ale te miejsca w większości wzbudzały moje współczucie dla kotów... bo takie t
    > am były bezpańskie sad

    I ja mam tak samo, ale już dawno postanowiłam mniej płakać nad każdą kocią bidą na świecie, bo po pierwsze wszystkim i tak nie pomogę, po drugie w ciepłym klimacie przynajmniej nie marzną, a po trzecie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że im jest tam dobrze, tak naprawdę to nie wiemy, czy one są szczęśliwe, czy nie. Może są?
  • wladziac 16.10.11, 16:12
    koty na zdjęciach wcale nie są zabiedzone to my nasze domowe koty przekarmiamy w ramach wielkiej miłości,niestety jak kocisko jęknie nad miską to człowiek mięknie a purchlaczek tyje
  • saga55-5 16.10.11, 20:19
    maryshaa napisała:

    > Kreta - i porty psie lub kocie. Koty na dachach domów, w cieniu uliczek, w rest
    > auracjach - wszędzie.
    > Bangkok - koty włażące na kolana w restauracji na świeżym powietrzu, koty w świ
    > ątyniach...
    > Koh Jum - kot ktory był panem na włościach w "ośrodku" z bungalowami, który gan
    > iał nawet zdziczałego psa ze swojego terytorium...to było pozytywne i miłe, str
    > aszny był pieszczoch ten kot... i nie reagował na kici-kici, tylko na "maiu-mia
    > u" smile
    >
    > Ale te miejsca w większości wzbudzały moje współczucie dla kotów... bo takie t
    > am były bezpańskie sad

    Tak. Popieram.
    Kreta, to też kocia wyspa smile
    W restauracjach czują się jak u siebie, witaja gości i przysiadają się do stolików.
  • noirdesir2 16.10.11, 20:53
    Owszem, i ja trafiłam na takie miejsce, jeszcze zanim zostałam "kociarą". Miałam raz okazję spedzić popołudnie w hiszpańskiej Sewilli. I dosłownie prawie w ostatnich minutach wieczoru, jak wracając z długiego spaceru po mieście, w drodze do taksówki, przechodząc obok jakiegoś podwórka ujrzałam taki widoczek, który niezwłocznie uchwyciłam aparatem, na ostatnim tchnieniu baterii:
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/dc/wf/j4ib/7oJR6cnfzb8etG2faB.jpg

    a kilka dni wcześniej, podczas tej samej wycieczki, ale w Granadzie, w Alhambrze, spotkałam takiego tamtejszego bywalca:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/dc/wf/j4ib/BbW1NngadZApnMy4aB.jpg

    koty są wszędzie smile ale najbardziej żal mi tych na polskich podwórkach, między blokami, na dworcach zimą... Te w Hiszpanii raczej mają lepiej smile
    Miau!
    --
    bierz życie za rogi
  • noirdesir2 16.10.11, 21:06
    I jeszcze o tym zdjęciu mnie się przypomniało, również Granada, ogrody Alhambry:
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/dc/wf/j4ib/bEhxTyCkq71n5VK92B.jpg

    tamtejsze kociaki chodziły tam sobie swobodnie i miały na pewno życie jak w kocim raju, ja im w kazdym bądź razie zazdrościłam smile

    --
    bierz życie za rogi
  • pi.asia 16.10.11, 21:09
    Jakie piękne zdjęcie z Sewilli! Nastrojowe, klimatyczne, magiczne, z cudownie grającym światłem! Ostatnie tchnienie baterii było genialne.
    Myślę, że w kolorze to zdjęcie straciłoby wiele ze swego uroku.
    I te koty! Niewiarygodnie zgrabne, swobodne, chciałoby się powiedzieć że świadome swego piękna.
    Jak tancerki Degasa. Przed występem.
  • agnes-05 16.10.11, 21:33
    A mi się bardzo podoba ten samotnik w Alhambrze, z ogonkiem postawionym w idealnym pionie!
    pi.asiu, porównanie kotów do tancerek Degasa genialne!!!! ))
  • noirdesir2 16.10.11, 21:39
    Dziękismile
    To z Sewilli mam również w naturalnych barwach, ja lubię przerabiać fotki kolorystycznie. W tym przypadku chyba tylko zmieniłam na sepię. A oryginał był taki:
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/dc/wf/j4ib/QPKxZomyN9mNENIZKB.jpg






    --
    bierz życie za rogi
  • pi.asia 16.10.11, 22:06
    W kolorach też piękne! Bo nie pstrokate wink
    I ten samotnik w Alhambrze - cholerka, zazdroszczę Ci umiejętności robienia takich zdjęć, i szczęścia w trafianiu na takie obiekty.
    Przecież ten zaułek sam w sobie tchnie magią, jest kolorystycznie oszczędny - ot, różne odcienie szarości, trochę zieleni, jeden pęd czerwonego winobluszczu na murze dla ożywienia całości i idealnie wkomponowany w to kot. Czarny. Żaden inny nie robiłby takiego wrażenia. Burasek wtopiłby się w tło, łaciaty byłby zbyt krzykliwy, rudy by się gryzł.
    A czarny jest potwierdzeniem magii panującej w tym zaułku.

    I dalej o kolorach - ta trikolorka śpiąca na murze jest z kolei wspaniale zgrana kolorystycznie z całością. Gdyby leżała gdzieś na dalszym planie, można by zrobić kolejną odsłonę konkursu "Znajdź kota na zdjęciu" wink

    Agnes05 - dziękuję za uznanie - po prostu ostatnio w GW widziałam zdjęcie "Tancerek" i i się skojarzyło wink
  • noirdesir2 17.10.11, 10:07
    dzieki, Pi.asia. Wiecej tu miałam szczęścia niż talentu, po prostu szłam tamtędy i się pojawił leniwy kot, wiec zdązyłam mu pstryknąc foto i tak samo te w sewilli, po prostu się tarfiły. A ze to była moja pierwsza podróż po Hiszpanii, chodziłam z nonstop właczonym aparatem i pstrykałam zdjęcia wszystkiemu smile niczym japoński turysta wink ale też uważam, nieskromnie, że zdjecia mi się udały. Teraz robie foty jak wariatka mojemu kotu w domu, a i na podróże na razie się nie zanosi. A Alhambra... tam każde zdjęcie wychodzi magicznie, bo samo miejsce takie jest- NIE SA MO WI TE!
    --
    bierz życie za rogi
  • mankencja 17.10.11, 11:12
    W Stambule jest mnóstwo kotów.

    Jeden mieszka w Hagia Sofia
    https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc6/185298_10150329732358162_602003161_9314632_791323_n.jpg
    --
    kot
  • agnes-05 07.11.11, 00:53
    Właśnie wróciłam z Amsterdamu, gdzie zresztą bywałam wielokrotnie, ale po raz pierwszy odwiedziłam słynną kocią barkę. De Poezenboot.
    www.poezenboot.nl/
    Pływające schronisko...Coś niesamowitego! W latach 60, pewna amsterdamska wielbicielka kotów Henrietta van Weelde, zaczęła przygarniać porzucone zwierzęta, ale niebawem zabrakło miejsca w jej domu i ogrodzie. Kupiła więc barkę, bo skoro ludzie mieszkają stale na barkach, czemu nie koty?? Barka stała się pierwszym na świecie kocim schroniskiem na wodzie. Nazywa się z hiszpańska "El gato". Niestety wysiadła mi bateria od aparatu, więc zdjęć El gato nie mam. Wklejam link, ale zdjęcia kocurów są tylko ma stronie niderlandzkiej, a na angielskiej już nie ma.
    Teraz działają tam nowi ludzie, przesympatyczni! Jeśli kiedyś tam będziecie, to idźcie na kanał Singel i popatrzcie na te super koty!!!
    a ich fotki są tu:
    www.poezenboot.nl/onze-poezen.php
  • uleczka_k 07.11.11, 07:45
    Dom kotów - Ryga.
    A zdjęcia z bloga, jaki znalazłam w necie. Mam nadzieję, że kiedyś wreszcie uda mi się zobaczyć to na żywo.
  • agnes-05 07.11.11, 10:14
    uleczka_k napisała:

    > Dom ko
    > tów - Ryga.

    > A zdjęcia z bloga, jaki znalazłam w necie. Mam nadzieję, że kiedyś wreszcie uda
    > mi się zobaczyć to na żywo.

    W Rydze po ulicach biegają koty takiej piękności, że dech zapiera! smile Większość ma pewnie jakąś domieszkę syberyjską, bo puszyste są i duże.smile
    Do Rygi niedaleko...
  • wiesia.and.company 09.11.11, 20:02
    Ach, na tej barce jakie mają warunki! Zazdroszczę kotom hiszpańskim, włoskim, marokańskim, że mają więcej zaufania do człowieka. Nasze koty muszą się przemykać, nie mają prawa być nazbyt widoczne...
    --
    Wiesia + 8

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka