Dodaj do ulubionych

3 koty na 30 metrach + noworodek + 2 dorosłe osoby

24.11.11, 09:18
Jest to możliwe? Rozum podpowiada nam coś innego, a serce co innego sad
Zbliża się wielkimi krokami mój poród, a my nadal nie wiemy co robić. Zastanawiamy się nad znalezieniem domu dla 2 chłopaków, bo są ze sobą razem bardzo zżyci, jednak wiemy, że to łatwe nie będzie, a z drugiej strony nie mamy żadnej pewności jak bez nich będzie się zachowywała nasza Lunencja, obecnie niesamowicie grzeczna, ułożona i miziasta, ale solo może być inaczej.
Ciąża zupełnie niespodziewana, wręcz jest cudem, dlatego nie braliśmy takiej ewentualności pod uwagę adoptując kociaki.Tymczasem stało się tak jak się stało i teraz jesteśmy w kropce sad Nie wyobrażam sobie gonitw kociaków po domu przy noworodku, że już nie wspomnę o wszędobylskiej sierści i raczkującym maluchu sad
Opcja zmiany mieszkania na większe w najbliższych kilku latach całkowicie odpada.
Co o tym myślicie?
Pytanie kieruję do osób posiadających dzieci, a więc wiedzących jak to wygląda.
--
http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
Edytor zaawansowany
  • dorotakatarzyna 24.11.11, 09:40
    A to kawalerka czy dwa pokoje?
    My mieszkaliśmy w dwóch pokojach, 48 metrów, z trójkę dzieci, sporym psem i jednym kotem. O ile dzieci było "za dużo" na ten metraż, o tyle zwierzaki się mieściły bez problemu.
    Kot noworodka tylko obwąchał, i nic mu nie robił. Póki raczkowała, była "nietykalna", dopiero jak stanęła na nogi, kot uznał że już może się bronić.
    Trzy koty i psa mam teraz, jak mieszkanie jest dużo większe. Myślę, że liczba sierści i rozsypanego piasku nie zależy od liczby kotów smile Może zobacz, jak się sytuacja rozwinie, może da się żyć z kotami i maluchem? Ja sobie nie wyobrażam, że miałabym oddać któreś futro...
  • nomya 24.11.11, 09:50
    Niestety to jest kawalerka sad Z trzema kotami nie było w zasadzie problemu, ale noworodek to w tej sytuacji zmienia postać rzeczy sad
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • macarthur 24.11.11, 10:12
    może ktoś w twojej rodzinie wziąłby koty wtedy miałabyś z nimi jakiś kontakt - to rzeczywiście dosyć trudna sytuacja niestety osobiście nie mogę pomóc w żaden sposób - ewentualnie poradź się na miau tam mają szersze rozeznanie w różnych sytuacjach
  • nomya 24.11.11, 10:20
    Myśleliśmy o rodzinie, ale to jedynie mogliby być moi rodzice, którzy mają już psa i kotów nie chcą, natomiast siostra męża mieszkająca na wsi w domu ma zwierzęta- psy i koty, jednak wiem, że nie traktuje ich jak domowników, one śpią na dworze itp. Nasze koty to typowe kanapowce, zadbane, niewychodzące. Muszą mieć opiekuna, który podobnie jak my do nich podejdzie.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • kr_ka_11 24.11.11, 09:49
    dzieci nie mam, ale mam 3 letnią siostrzenice chowającą się od urodzenia z dwoma kotami. "wszędobylska" sierść nie jest dla dziecka groźna, kontakt z nią od maleńkiego jest prawie gwarantem, że dzieciak nie będzie alergikiem. przesadna sterylność powoduje większą wrażliwość na alergeny i zmniejszoną odporność.
    problemem natomiast faktycznie jest metraż mieszkania, mnie by chyba serce pękło jakbym z jakiś względów musiała oddać koty sad współczuje problemu ale może jednak uda się jakoś to rozwiązać szczęśliwie dla wszystkich.
  • nomya 24.11.11, 11:09
    My się po prostu obawiamy, że koty podczas zabaw czy gonitw zrobią niemowlęciu niechcący krzywdę, a tego nie jesteśmy w stanie kontrolować bo że będą się pakować do łóżeczka to wiemy na pewno, a wolelibyśmy, by to nie miało miejsca uncertain Nie wierzę, by celowo chciały dziecko skrzywdzić, raczej podejrzewam, że będą go unikać. One mają spokojną naturę, jednak to są tylko wesołe kociaki, nieraz się zdarza, że goniąc się przebiegają po nas kiedy leżymy w łóżku uncertain
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • kr_ka_11 24.11.11, 11:20
    a skąd jesteście? i ile jest czasu mniej więcej, bo ew. szukanie kogoś trochę potrwa.

    w moim przekonaniu koty dziecka będą się na początku bać, tak było u mojej siostry wink jedna raz zainstalowała się w łóżeczku małej ale jak została skarcona potem wiedziała, że nie wolno i sytuacja się nie powtórzyła. druga ani raz nie weszła do łóżeczka. jakby nie patrzeć rozumiem Twoje obawy i oczywistym jest, że szukasz rozwiązania. jeśli będziecie już zdecydowani na jakieś kroki i trzeba będzie spróbować poszukać domu postaram się pomóc (popytam znajomych), ale tylko jeśli w gre wchodzi Małopolska, dodatkowo nic nie mogę obiecać, bo w większości znajomi zakoceni albo zapsieni.
  • nomya 24.11.11, 11:27
    Jesteśmy z okolicy Katowic, ale gdyby znalazł się jakiś dom w małopolsce, to moglibyśmy je dowieźć pod wskazany adres, w końcu to nie aż tak daleko. Czas mamy najwyżej do końca lutego, bo wtedy też mam planowany termin porodu. My w zasadzie jesteśmy zdecydowani je wyadoptować choć z wielkim bólem serca, bo nie widzimy po prostu wyjścia z sytuacji, a braliśmy różne możliwości pod uwagę, jednak zależy nam na kimś, kto się nimi zajmie tak jak my, a nie będzie ich traktował po macoszemu uncertain
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • kr_ka_11 24.11.11, 11:43
    to do Krakowa naprawdę blisko, popytam się.
  • nomya 24.11.11, 12:02
    Będę Ci bardzo wdzięczna. Chłopaki to bracia, spokojni, miziaści i zdrowi- dachowce (kastraci). Mają niecałe 3 lata. A wyglądają tak:
    http://img46.imageshack.us/img46/1684/p24111111500001.jpg
    http://img202.imageshack.us/img202/6092/p24111111500002.jpg
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • ajaksiowa 24.11.11, 14:13
    Gdzieś widziałam osłonę na łóżeczko właśnie przed kotami\żeby nie mogły wskoczyć\.To chyba jedyne zagrożenie ze strony kotów?
  • nomya 24.11.11, 14:30
    Tak, to raczej jedyne zagrożenie, choć podejrzewam, że początkowo noworodek będzie spał z nami w łóżku, a nasze koty są w nocy aktywne i obawiamy się, że przebiegną podczas gonitwy po dziecku, a to może zrobić mu krzywdę uncertain
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • kontik_71 24.11.11, 14:50
    No to nalezy zadac pytanie "po co dziecko ma spac z Wami"? Po to aby je do tego przyzwyczaic i miec cyrk pozniej gdy juz powinno spac osobno?
  • gazeta_mi_placi 24.11.11, 15:30
    Jeszcze jest trochę czasu może uda się znaleźć im dom.
    --
    http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/6f7abdb1.gif
  • kr_ka_11 24.11.11, 15:54
    prześliczne buraski


  • macarthur 24.11.11, 16:07
    sądzę że mimo najszczerszych chęci nie da się pogodzić obecności trzech kotów i małego dziecka na takim małym metrażu słusznie że zaczęliście szukać nowego domku zanim dziecko się urodzi
    jeśli rodzina nie wypali to na miau jest dziewczyna co robi ogłoszenia odpłatnie ale niedrogo
    ma nick catangel - ma już wprawę i z jej ogłoszeń jest duży odzew
  • kr_ka_11 24.11.11, 16:29
    macarthur napisał:

    > sądzę że mimo najszczerszych chęci nie da się pogodzić obecności trzech kotów i
    > małego dziecka na takim małym metrażu słusznie że zaczęliście szukać nowego do
    > mku zanim dziecko się urodzi
    > jeśli rodzina nie wypali to na miau jest dziewczyna co robi ogłoszenia odpłatni
    > e ale niedrogo
    > ma nick catangel - ma już wprawę i z jej ogłoszeń jest duży odzew

    oo i to jest najlepszy pomysł, jak już byście mieli takie ogłoszenie to udostępnie na facebooku.
  • nomya 24.11.11, 16:33
    Ja u siebie na fejsie dałam ogłoszenie i kilku moich znajomych udostępniło je dalej.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • wladziac 24.11.11, 16:09
    spanie z noworodkiem to bardzo zły pomysł i to Wy będziecie dla dziecka stanowić zagrożenie,wiele uduszeń niestety już się zdarzyło
  • animus_anima 24.11.11, 16:19
    śliczne kocurki,
    strasznie mi ich szkoda, znowu w włącza mi się myślenie, że człowiek sobie poradzi, a kot nie,
    serce mi ściska, proszę, nie oddawaj ich,
    zobaczysz jak będzie, popytaj na forach ciążowych,
    ja też planuję ciążę i nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie musiałabym zrezygnować z kotów,
    NIE sad
    już widzę siebie na Twoim miejscu, strasznie bym cierpiała
  • mysiulek08 24.11.11, 16:24
    Animus, na forach ciazowych najczestsza porada bedzie "oddaj koty", pomocy szukac najlepiej wlasnie na kocich, u tych z doswiadczeniem. Takie jest moje zdanie.


    --
    Kicia Yoda kocha Zare
    Jest sobie Kot
    Kocia Kasa Zapomogowa
  • nomya 24.11.11, 16:26
    Dokładnie.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • kontik_71 24.11.11, 16:31
    Koty rozpoznaja innego ssaka w wieku niemowlencym i zupelnie inaczej sie przy nim zachowuja niz przy doroslych. "Najgorsze" co sie moze stac to widok dziecka i trzech kotow spiacych razem z nim smile I dzieki temu Twoje dziecko nie bedzie mialo alergii smile
  • nomya 24.11.11, 16:28
    A do tego jeszcze argumenty typu toksoplazmoza, alergia itp. Swoją drogą wynik mojego badania na toksoplazmozę jest ujemny pomimo tego, że nieraz byłam/jestem lizana przez swoje koty po twarzy wink
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • kontik_71 24.11.11, 16:32
    Zapominasz o najwazniejszym "argumencie".. koty zagryzaja noworodki a potem dusza je swoimi cialkami big_grin
  • nomya 24.11.11, 16:34
    Dokładnie big_grin A zagryzają im dokładnie szyję tak jak wampiry big_grin
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • kontik_71 24.11.11, 16:43
    Powszechnie wiadomo, ze niemowlaki maja ogromne "jablka adama" i kusza nimi koty big_grin
  • nomya 24.11.11, 16:48
    Ty się śmiej, ale ja parę lat temu sama bałam się kotów i nieraz słyszałam tego typu urban legend, że kogoś tam kot zadusił podczas snu big_grin A tu koty owszem, wchodzą mi na klatkę piersiową w nocy, ale żeby ugniatać łapkami i mruczeć big_grin
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • animus_anima 24.11.11, 16:30
    ok, Mysiulek, masz rację
  • kr_ka_11 24.11.11, 16:26
    ja też uważam, że powinnaś spróbować je zatrzymać, ale rozumiem też obawy.

    rozmawiałam dziś z jedną koleżanką, są na etapie zakupu mieszkania, liczą na przeprowadzkę na wiosnę, w tym mieszkaniu które teraz wynajmują właścicielka nie zgadza się na posiadanie zwierząt i boją się ryzykować, więc jedni kotolubni odpadają. Reszta ma zwierzęta i mam wątpliwości czy przygarnęłaby jedno co dopiero dwa na raz ale będę pytać..

    co do spania z noworodkiem, również moim zdaniem to zły pomysł ale zostawmy tą kwestie, to nie forum emama.
  • animus_anima 24.11.11, 16:31
    a to wynajmowane mieszkanie?
  • kr_ka_11 24.11.11, 16:32
    tak wynajmują, a na wiosne idą już na swoje.
  • noname2002 24.11.11, 17:50
    A nie macie szans na zmianę mieszkania? Bo nawet jeśli wyadoptujecie koty, to w kawalerce będzie Wam ciężko-trudno o intymność przy dziecku(dziecko szybko przestaje być nieruszającym się i niewiele rozumiejącym niemowlęciem ).
  • nomya 24.11.11, 18:03
    Niestety w najbliższych paru latach jest to niemożliwe.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • macarthur 24.11.11, 19:17
    przede wszystkim uważam że póki co nie ma co wpadać w histerię - na razie wszyscy żyją i koty i ludzie - szukanie nowego domku dla kotków to bardzo mądra i dojrzała decyzja w zaistniałej sytuacji - nowy dom to nie jest żadna tragedia bywają gorsze rzeczy - trzeba tylko znaleźć taki dom gdzie koty będą bezpieczne a wy żebyście ni musieli się martwić o ich los
  • wiesia.and.company 24.11.11, 20:53
    Polecam wątek na fotoforum Koty: "kot i dziecko". Harmonijna koegzystencja udokumentowana zdjęciami:
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,1146,102620070,102620070.html
    Ja bym nie mogła pozbyć się kocich domowników. Chroniłabym dziecko w wózku i łóżeczku zakładając początkowo stosowną siateczkę, przeciwdeszczową ochronkę, czy co tam producenci mają w ofercie. Gdy dziecko przestaje być oseskiem, a staje się niemowlakiem, które może się samodzielnie zmienić pozycję i odwrócić główkę, to da radę odchylić się od kociego ciała.
    W tym wątku (powyżej) są rady, opinie i świetne zdjęcia. Poczytajcie. Ja jestem nim zbudowana smile
    --
    Wiesia + 8
  • nomya 25.11.11, 07:57
    Świetne fotki w tamtym wątku smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • yola1976 24.11.11, 21:04
    A ja poczekałabym do porodu, i zobaczyła, jak się rozwija sytuacja z czasem. Toxo i alergie to nie tylko bogu ducha winny kot. Jestem w końcówce 7 miesiąca, nie mam odporności na toxo, u nas alergie na sierść nie występują (uff). Tylko moja kociarnia ma duży metraż, ale są wychodzące. Życzę udanej koegzystencji kociejstwa z maleństwem. U mnie jeśli ktoś komentuje koty i ciążę odpowiadam, że nauczę koty uspokajać płaczące dziecko, a potem patrzę na opadające szczęki big_grin
  • mist3 24.11.11, 21:55
    Moja siostra ma kota, malucha (teraz już ponad rok) i jeden pokój. Kot, mimo że ciekawy - nigdy nie wchodzi do łóżeczka, kiedy jest tam siostrzeniec, choć jak dziecka w łóżczku nie ma to i owszem - wtedy nikt go nie przegania (bo wiadomo - zakazane kusi).
    Co do toxo - koty wydalają oocysty tylko raz w życiu przez ok, 6 tygodni (najczęściej jako kocięta), więc obecnie większe szanse na zarażenie toxo to w twoim przypadku krojenie surowego mięsa lub owocow i warzyw i niedomycie rąk.
    Oczywiście zawsze warto mieć wyjście awaryjne w odwodzie, ale ja byłabym optymistką.
    No i gratulacje!
    --
    "Ludziom, którzy nie lubią kotów, zawsze się wydaje (...), że ich awersja do tych stworzeń jest, nie wiedzieć czemu, jakąś nadzwyczajną cnotą." L.M.M.
  • animus_anima 24.11.11, 22:33
    Wiesiu, dzięki za link!!!!!!!!!!
  • barba50 24.11.11, 23:27
    Oczarowana zdjęciami kotów i dziecka w wątku na miau pokazałam kilka u nas Pozytywnie... (link na miau w pierwszym poście)

    A osobiście bardzo żałuję, że moje dzieci chowały się bez zwierzaków (nie licząc żółwia i rybek suspicious ), a właściwie bez kotów.
    Może w kolejnym pokoleniu zostanie to naprawione, przynajmniej u córki u której mieszka kotka Józia, a w kwietniu urodzi się Rysiek big_grin
    U syna zwierząt nie ma i nie będzie ze względu na alergię synowej, mojej dzielnej D., która pomimo wszystko jest bardzo pozytywnie do naszych kotów nastawiona, a wiem, że nie może czuć się komfortowo.
    --
    http://wstaw.org/m/2011/10/07/anigif.gif
  • mary4 25.11.11, 11:20
    decyzja bedzie należeć do Was ale ja chyba zrobiłabym wszystko aby zostały z Wami, pamietam jak sie przybyły do Ciebie, i dalej jak koteczka...
    chyba bym spróbowała zostawić jak jest a zabezpieczyć łóżeczko maluszka, na oddawanie zawsze bedzie czas...ale ja to ja...

    sama mam 3 koty (o ostatniego wybuchła wojna z tesciami o mało sie rozstaliśmy z meżem -bo mieszkamy w ich domu, w oddzielnym mieszkaniu) ale sa i ja świata po za nimi nie widze...
    nie mam dzieci bo nie mogę (moze zdazy sie cud a jak nie to adopcja) ciagle sie staramy i miedzy innymi lekarz specjalista poradził mojej znajomej za nim zobila badania oddanie kota bo szkodzi...na tworzenie jajeczek moje otoczenie (ciocio-babcie i tata) podłapały temat i myslały że ze mna cos zdziałaja (moje koty a mąz je zaakceptował i mizia wink) ja powiedzialam ze ma zrobić takie i takie badania a nie wydawac kota, zrobila inaczej... a po czasie badania wykazaly chorobę a nie koty...
    a ja doszłam do wniosku ze jak moje koty znikną to juz zupełnie przestane walczyc o potomka a ze smutku bedzie tylko gorzej... biorąc trzecia kotę powiedziałam mezowi ze ona ma byc moja terapią na poprawe zdrowia i choć bym miala krócej żyć to jej nie oddam.... i ciąze też brałam pod uwagę.. i tez to co bedzie jak zmienimy mieszkanie na mniejsze itd..

    z kolei moja przyjaciólka urodziła synka i zamieszkała z nim w malutkiej kawalerce i dołaczył kocurek jak sie okazało bazrdzo temperamentny i bojowy i kot na poczatku nie wlazil do łozeczka bo była zawieszona kotarka ale po jakims czasie pilnował maluszka, jak spał... oj co kot dostawal spryskiwaczem z wodą ja sprawdzał ile moze... wychowali sie i dziś maja po 6lat a tak sie kochaja ze do dziś spia razem...
    przyjaciółka pokazała mi ze przede wszystkm trzeba spróbować i wierzyć.

    ponieważ żyje w troche dziwnym otoczeniu dziwnym bo z jednej strony wolnotariuszki fundacyjne PKDT z masa kotów, a z drugiej ludzie nie przepadajacy za kotami i dziwiacymi sie ze koty w domu, to dziwowanie i uwagi doprowadziło do tego że nie mowie ani ze mam koty,a ani że im pomagam.. a ze 3 to wiedza naprawde najbliźsi z otoczenia, uwagi i złosliwosci zbyt mnie drażniły...

    jak sądze zostajac z towarzystwem bedziesz tez sie zmagac z masą nagonki słownej ale idzie to jakoś prztrwac, najwazniejsze aby było Tobie i Twojej rodzinie dobrze i ogonkom
    trzymam kciuki za dobra i przemyslana decyzję


    --
    Pozdrawiam
    Maria i Ogonki: Cleopatra i Ramzes i Nestii wink
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,mary4.html
  • nomya 25.11.11, 11:56
    Wiesz mary, my i tak znosiliśmy tzw. nagonkę słowną, że jak to tak w kawalerce 3 koty, toż to trzeba być psychicznie chorym. Ludzie nie rozumieją, że nawet na tak małym metrażu z trzema kotami można zachować porządek, a w domu nie musi śmierdzieć kuwetą. Od razu wyobrażają sobie syf, kiłę i mogiłę, a teraz jak dziecko jest w drodze to już w ogóle. Zresztą w tej sytuacji my sami nie za bardzo to sobie wyobrażamy. Poza tym, mieliśmy tylko 2 koty, a Lunencja to był przypadek, nie mieliśmy sumienia jej nie wziąć do domu, a potem wcale już nie chcieliśmy szukać jej domu.
    My, w przeciwieństwie do Was ciąży w ogóle nie zakładaliśmy, absolutnie nie braliśmy jej pod uwagę- gdyby tak było, to mielibyśmy tylko jednego kota, nie 3 ale jak to mój ginekolog powiedział "w naturze nigdy nic nie jest pewne", zaszłam jakimś cudem w ciążę i teraz musimy szukać jakiegoś rozwiązania. Dobrego rozwiązania.
    Jedno wiemy na pewno- kotom nie może stać się krzywda, więc nie oddamy ich byle gdzie, byle zniknęły.
    Schronisko oczywiście też odpada.
    Dałam ogłoszenie na miau, na fejsie, ale widzę, że będzie problem, bo to nie są chore, biedne, zagłodzone koty po przejściach nad którymi ktoś mógłby się ulitować, tylko zadbane, zdrowe i do tego dorosłe dachowce, w dodatku dwa, co już obniża im szansę znalezienia wspólnego domu uncertain

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • nomya 25.11.11, 11:59
    Zapomniałam jeszcze dodać- życzę Ci mary z całego serca takiego cudu, który mnie spotkał, żebyś zaciążyła smile Ja się o swojej ciąży dowiedziałam na początku 4 miesiąca, bo objawy jej były tak subtelne, że do głowy mi to nie przyszło big_grin Te, które były tłumaczyłam wszystkim, ale nie ciążą. Po prostu po tylu latach bezowocnych starań, nieprzychylnej dla mnie diagnozy nie brałam w ogóle tej możliwości pod uwagę smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • mary4 25.11.11, 13:51
    ehh
    ja troche poddałam sie, do tego lata mnie gonia... boje sie i tyle... do adpocji jeszcze nie dorosłam... kasa, kasa mega i wieczne odkladnie bo refundacji brak... ehh

    ale wczoraj oznajmiłam mezowi leżac z głową na ostatniej kotce po przeszło roku w końcu prawie oswojonej Nestusi ze kocham dorosłe koty a on od razu powiedziłał ze jak zaczynam wywód to nakrecam na kolejnego.. wink i racja wiec sie zamknełam bo i tak miał być kaleki albo pirat albo bez łapki a przyszla pół głucha ale łagoda tyle ze bez szans na złapanie kota...
    i jestem mega wdzieczna że mąz sie zgodził na te koty...
    a na urlop i tak nie jade i tak... wink


    przez 2 lata mielismy 2 koty i nie wyobrazam sobie miec jednego wiec znajdzie sie dom dla dwu paka... gdybym to wiedziała dzis to by był z nami brat Ramzesa, bo ja chcialam rudego a maz czarnego (brata z podwórka tez wydałam wiec bezpieczny)

    do dzis jak cos sie dzieje to 2 stoja murem za sobą (bawią sie i myją) a Nestusia jest obca, jedynie jak ida na dwór to dziewczyny sie pilnuja bo chłop chodzi po swojemu,
    pozdrawiam i życze wszystkiego dobrego

    --
    Pozdrawiam
    Maria i Ogonki: Cleopatra i Ramzes i Nestii wink
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,mary4.html
  • nomya 25.11.11, 14:24
    Ja się też poddałam w sumie dość szybko, bo nawet nieszczególnie długo się leczyłam, zaakceptowałam można powiedzieć ten fakt, a potem wmówiłam sobie, że mi bez dziecka jest już wygodnie, że nie chcę wcale go mieć a lata leciały. Na tyle mocno, że miałam mieszane uczucia jak zobaczyłam dwie kreski, aczkolwiek błyskawicznie przerodziły się w ogromne szczęście. Adopcji nigdy nie brałam pod uwagę, to nie dla mnie.
    Co do dwupaka, masz rację, moi chłopcy bez siebie absolutnie nie mogą być. Są mocno związani, Luna to tylko taki dodatek do nich, choć ją uwielbiają, dlatego ich adopcja osobno nie wchodzi w grę uncertain
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • mitta 25.11.11, 16:52
    A może ów cud sie zdarzył za sprawą tych kociąt smile. Znam rdzinę z sześciorgiem dzieci, psami i kotami w dwupokojowym domku. I dali radę. Dziecko szybko rośnie, najgorsze będą pierwsze miesiące, a po roku to prędzej koty będą zagrożone uduszeniem przez małe łapki. Najważniejsza będzie higiena przy sprzataniu kuwety i zabezpieczenie łóżeczka/wózka. Oczywiście, jeśli znajdziesz kochający domek to będzie dużo prościej.
  • alus59 25.11.11, 19:02
    Oczywiście najlepiej by było gdyby koty zostały z Wami smile Jednak wątpliwości rozumiem i trzymam mocne kciuki za rozwiązanie problemu.

    Dorosłe koty - nawet w dwupaku - też znajdują cudowne domy. Tak było z kotami-Szkotami - tymczasowanymi przez macarthura - znalazły przecudowny domek smile Ale w tym przypadku fotoforum mocno pomogło suspicious
  • mysiulek08 25.11.11, 18:35
    kobieta.gazeta.pl/kobieta/10,88991,10709993,Spanie_z_dzieckiem_moze_je_zabic.html

    --
    Kicia Yoda kocha Zare
    Jest sobie Kot
    Kocia Kasa Zapomogowa
  • nomya 25.11.11, 19:17
    To (początkowe) spanie z dzieckiem to nie takie przesądzone jeszcze big_grin
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • macarthur 26.11.11, 09:43
    trafiłem na to w gazecie - wygląda na to że spanie z dzieckiem jest bardziej niebezpieczne dla dziecka niż kot w domu

    Spanie z dzieckiem zabójcze
  • marysia191 26.11.11, 22:48
    forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=91919
    Ku pokrzepieniu serc bardzo miły wątek smile
  • nomya 09.12.11, 09:12
    Szukam dobrego domku dla dwóch kocurków smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • mama.rozy 09.12.11, 09:48
    dopiero trafiłam do wątku
    moje dzieci też zaczynały od kawalerki i kotów.
    jedyna niebezpieczeństwo,jakie w tym widzę,to to,że to się może udac.po prostu.spaliśmy wszyscy razem,bo i dziec i koty wolały nasze łóżkowinkkawalerka wynajmowana.
    jak przybyło nam dzieci i zwierząt,wynajęliśmy coś większego,tzn.dwa pokoje.i dało się.
    koty -wtedy były dwa-starsza w ogóle nie tolerowała dzieci,tzn.traktowała je jak powietrze.Tygrysek do dzisiaj przybiega,jak któreś dziecko płacze.serio.
    a jak koty chciały spokoju,to właziły na dziecięcego łóżeczka i zaszywały się pod pluszakami.i miały święty spokój.rodzina miała zawał,oczywiście.
    może jednak byście poczekali i zobaczyli,jak będzie?
    --
    www.uroczysko.net.pl/
  • pamama 09.12.11, 12:10
    No więc ja mam 2 dzieci (9 i 12 lat) i 3 koty, a jak starszy syn się urodził to był owczarek (no prawie) i 2 koty, też 3 letnie tak jak twoje. Miałam wtedy 2 pokoje ale nigdy drzwi nie były zamykane przed kotami, myslę, że powierznia nie jest tu jakimś kluczowym problemem - miałam o 10 m więcej niz ty. Od samego początku koty były ciekawskie właziły do wózka i do łóżeczka, (teraz jak przychodzi do mnie ktoś z wózkiem to też to robią) ale dopóki synek był mikro przeganiałam je z tym miejsc, ze względu na sierść. Do głowy by mi nie przyszło, żeby oddawać zwierzaki, no chyba że byłyby agresywne to co innego. Sierść można opanować, przecież i tak sprzątasz z dzieckiem czy bez, dzikie gonitwy nie będą trwały wiecznie, kociska robią się z wiekiem co raz bardziej leniwe, a i tak nigdy nie zdarzyło mi się, żeby z tego powodu były ofiary. Gorzej jest teraz gdy starszy syn ma już ponad 170 cm i może być użyteczny jako stacja pośrednia, żeby dostać się do jakiegoś wysokiego miejsca, wtedy nie ma zmiłuj wskakują mu na ramię i potem wyżej - zachwycony nie jest ale strasznie jakoś nie cierpi. Nigdy zwierzaki nie układały mi się na dzieciakach - od tego mają pańcię, zresztą największą atrakcją były gdy były w brzuszku - ugniataniom nie było końca smile. Natomiast nie wiem jakby było gdybym miała Zuzę przy malutkim dziecku, bo źle znosi płacz dziecka i jak młodszy płacze (dziwnym trafem dzieje się to najczęściej na dywanie) to Zuza kręci się nerwowo a w końcu gryzie go w nos - jest to najlepiej działający na syna argumet, że ma przestać beksać wink Nie bedę cię przekonywać, że będzie tylko różowo, bo wszystko zależy od tego jakie masz koty i jakie jest wasze nastawienie, natomiast odradzam wymyślanie na zapas problemów bo może sie okazać, że ich nie będzie, a z większością sobie poradzisz. Też jestem osobą, która stara się przewidywać, ale już się nauczyłam, że życie płata figle i lubi zaskawić i nie da się wszystkiego wykalkulować. My czekaliśmy z drugim dzieckiem 3 lata bo pierwszy był po operacji i możliwe było, że będzie kolejna i nie chciałam zostawiać go samego w szpitalu, a tymczasem starszemu się poprawiło a młodszy od urodzenia miał problemy i musiał zostać dłużej w szpitalu tak więc wyszło zupełnie inaczej. Zdażyło mi się, że dziecko dobrało mi się do domowej "piaskownicy" czyli żwirku ale akurat juz w nowym mieszkaniu, takie rzeczy się zdarzają, cóż. Za to moje dzieci kochaja na zabój moje koty i nigdy by mi nie wybaczyły gdybym się ich z jakiegoś powodu pozbyła. Acha - spałam z moimi synkami gdy byli malutcy snem zająca i osłaniając przed samcem alfa (małżem) budziłam się na każde piśnięcie - niektórzy tak mają wink nie myślę, że jestem zagrożeniem dla moich dzieci, ale mężusiowi już bym noworodka pod pachę nie podtykała bo śpi jak niedźwiedź zimą i nie wie co robi. Przeżylismy już grzybicę od kota (synek miał ogoloną główkę i przez złe leczenie dermatologa trwało to prawie rok (od prawidłowej diagnozy 6 tygodni) ale to było od nowej znajdy, która sama nie miała grzyba tylko była nosicielem. A teraz od 2 miesięcy mam podgrzybka (wątek o Kami) też znajdę, izolowanego w łazience i jakoś nikt nie zachorował bo bardzo pilnowałam higieny a dzieciaki miały zakaz dotykania wszystkiego poza prysznicem. Bardziej bym się obawiała przy takim maleństwie gdybym miała kota wychodzącego - czyli ciągłe ryzyko przynoszenia pasożytów i grzybicy. Kot domowy niewychodzący nie jest dla mnie zagrożeniem. Przemyśl to sobie proszę, bo wydać zawsze możesz ale czy na pewno musisz?
    Pozdrawiam serdecznie i życzę żeby się wszystko pięknie ułożyło, nie martw się na zapas
  • moninia2000 09.12.11, 13:32
    Choc czuje, ze decyzje juz podjelas, jednak ja bylabym calkowicie za zostawieniem kotkow w domu... To nie jest zagrozenie, koty sie naucza, przyzwyczaja, wiekszym zagrozeniem bedzie maluch szczypiacy je czy ciagnacy za ogonkismile
    U nas jest mala i sa dwa koty przygarniete oraz dwa psy. Nigdy nie wyobrazalam sobie, aby je wydac. Sierci...masasmile Jednak za to mala bez alergii, bardzo czula, dobra, opiekujaca sie bosko zwierzakami, udzialajaca w schroniskach teraz juz ze mna, a ma juz 6 tak spedzonych lat. W miedzyczasie przez kolejne male mieszkanka przewinela sie cala masa bezpanskich psiakow, ktore tez przygarnialam, az znalazlam im dom.
    Mala zywa i szczesliwa.
    Mozna, da sie.
    Nie obawiajcie sie. Przy pierwszym dziecku czesto panikujemy albo wyolbrzymiamy albo tez obawiamy sie wymyslajac bezpodstawne problemy, szczegolnie gdy tak wymarzone....wiem cos o tym.
    Jednak jesli znasz swe koty, wiesz jakie sa i wiesz jaka jestes Ty, daj im szanse.
    Powodzenia
    --
    Och zycie kocham Cie, kocham Cie nad zycie!
  • nomya 10.12.11, 16:33
    Tak, my decyzję już podjęliśmy, tylko gorzej z jej realizacją, bo chętnego jak na razie na naszych chłopaków nie ma uncertain A że nie szukamy jakoś tak intensywnie dla nich domu, to i efekty mizerne, a właściwie żadne uncertain Nam ich po prostu szkoda, jesteśmy bardzo przywiązani i chyba dlatego tak szukamy tego domku jak szukamy, żeby mieć sami przed sobą wytłumaczenie, że przecież robiliśmy coś w tym kierunku... uncertain
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • macarthur 10.12.11, 18:52
    no to macie genialny argument do pozostawienia kotów
    nie możecie znaleźć im domków więc i mąż syty i koty całe
    smile
    --
    Nigdy nie jedź szybciej niż potrafi latać Twój Anioł Stróż.
  • verdana 10.12.11, 20:45
    Tyle, ze ja bym nie była aż tak optymistyczna. Nie wiem, ile z Was mieszkało z dziećkiem w kawalerce. ja tak - z dwojgiem nawet.
    Dziecko nie lezy tylko w łóżeczku - często dziecko kladzie sie takze gdzie indziej - na tapczanie, na podłodze - i wtedy rozbawione koty są rzeczywiście problemem. Problemem moze byc też zrrzucenie czegos na dziecko - u mnie niemowleciu na łeb zleciały książki z parapetusmile Jeden kot jest do dopilnowania, trzy - nie.
    Dziecko , nawet nie śpiące w łóżku rodziców, jest do niego brane na karmienie. Wedy przelatujący kot moze niechcący zrobić krzywdę. Jeden raczej nie - ale kot goniacy innego kota - to calkiem inna sprawa. A bijące się na łóżku dwa koty (norma, prawda?) , mogą dziecka po prostu nie zauwazyć.
    Jeden kot i niemowlę - OK, trzy koty, rodzice i niemowle w kawalerce to nie jest dobry pomysł. Pewnie,że kotów się nie wyrzuci, ale mimo wszystko zachęcam do szukania domu, a nie radzę powstrzymywać przyszłej mamy przed bolesną, ale racjonalną decyzją.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • nomya 10.12.11, 22:00
    Ja się tutaj niestety z Tobą całkowicie zgadzam sad
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • nomya 19.12.11, 09:52
    Jeszcze dziecka nie ma, a już się zaczęło to, czego się m.in. obawiałam:
    http://img341.imageshack.us/img341/2111/p19121109370001.jpg
    http://img818.imageshack.us/img818/4701/p19121109360001.jpg
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • ajaksiowa 19.12.11, 12:45
    Włściwie to o co chodzi?Wstawiłas nową rzecz do pokoju ijesteś zaskoczona że kociarnia chce ją poznać?Czarny scenariusz tego co będzie to już u ciebie obsesja.Wspólczuję i tobie i kotom.
  • nomya 19.12.11, 12:48
    Ech, jaka obsesja? Nie przesadzaj. Nie ma mowy o żadnej obsesji kiedy jest sytuacja taka jaka jest. Kotom to Ty lepiej moim nie współczuj, bo im się krzywda nie stanie, także wyluzuj z tego typu tekstami.
    Co do poznania nowej rzeczy, już zdążyły poznać, obwąchać itp. Po prostu mebel im się podoba do łażenia po nim.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • ajaksiowa 19.12.11, 12:53
    Kpisz ?czy o drogę pytasz?
  • nomya 19.12.11, 12:59
    Idź się napij meliski, bo coś nie halo z Tobą wink Nie rozumiem tego agresywnego czepialstwa.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • nioma 19.12.11, 13:09
    nie umiem sobie wyobrazic, ze mialabym oddac moje ukochane koty z powodu narodzin dziecka.
    zwyczajnie nie stac by mnie bylo na takie okrucienstwo wobec nich i samej siebie. znam siebie i wiem, ze zaryczałabym sie na smierć.
    wszyscy moi znajomi maja dzieci i zwierzeta, psy, koty, na ogol w liczbie mnogiej. Przysiegam z reka na sercu: u nikogo nie bylo zadnego wypadku. NIC sie nie stalo. Zwierzeta sa w takich sytucjach madrzejsze od ludzi i wiedza, ze maly ludzik wymaga specjalnego traktowania.
    Piszesz o bieganiu po twarzy.
    Mam dwie kotki, spia z nami w lozku, czasami biegaja w nocy, prze te lata kiedy z nami sa, ANI RAZU nikt nam po twarzach nie przebiegl.
    Znasz kogos, komu w nocy kot rozoral pol twarzy?
    Jak urodzil sie moj syn w domu byl pies. Spali razem, pies cierpliwie znosil dziecko, jak mial dosc to sobie po prostu szedl w kacik. Kot ma jeszcze latwiej: wskocz na szafe i dzieciak go nie ruszy.
    Mieszkalismy wieksza czesc zycia w jednym pokoju na 36 metrach: dziecko, my, pies, dwa koty. Wszyscy cali, zdrowi i zyja.
    Jak mlody byl wiekszy jadl na spolke kanapke z psem. Gryza on, potem pies... Dzielil sie z psem bo go kochal. Nie umarl, nie zatrul sie, nie dostal parchow...
    Moja kuzynka mieszka w nieduzym mieszkaniu, urodzila niedawno coreczke, Kotka rezydentka przyjela to ze spokojem. Niespokojna sie robi wtedy kiedy mała długo placze, wtedy kotka pomiaukuje, kreci sie, tak, jakby chciala duzym powiedziec: zrobcie cos, dziecko płacze. Nie wchodzi do lozeczka, nie lize dziecka, traktuje bradziej jak powietrze.
  • nioma 19.12.11, 13:17
    i jeszcze mi sie cos przypomnialo: ja mialam obsesje na punkcie oparzen w kuchni, wiec jak mlody zaczal raczkowac to wyjscie z pokoju zaslonilam deska, nie mogl wiec sam wydostac sie z pokoju. Bezpieczna byla wiec kuchnia (kosz na smieci, kuchenka, lodowka), lazienka (wc, plyny, proszki, kuweta w Twoim przypadku).
    Polecam: latwiej jest miec zabezpieczenie w postaci deski niz caly czas pamietac o wszystkim co w kuchni i w lazience, chwila nieuwagi i moze stac sie cos zlego.
    I jeszcze a propos mojego wczesniejszego postu: napisalam o sobie, o swoich odczuciach i uczuciach, slowa o okrucienstwie odnosily sie do mnie, nie chcialabym abys pomyslala, ze mysle tak o Tobie. Daleko mi do osadzania Ciebie.
  • nomya 19.12.11, 13:24
    Ja sobie nie wyobrażam zarówno oddania kotów do nowego domu jak i zatrzymania ich. Do mnie nie przemawiają argumenty typu, ktoś tam mieszka na 30 metrach, ma 3 psy i 5 kotów oraz troje dzieci i wszystko jest cool, wszyscy sobie żyją w symbiozie i jest po prostu zajebiście. Spójrzmy prawdzie w oczy- zatrzymanie całej trójki w takiej sytuacji mieszkaniowej jest poronionym pomysłem biorąc pod uwagę niemowlę. Wyobraź sobie nioma, że nasze koty chodzą nam po twarzach w nocy, mało tego, nieraz zdarza im się zeskoczyć z takiej półki nad łóżkiem na któregoś z nas. To nam nie przeszkadza, ale noworodkowi ważącemu mniej od każdego z nich może coś się stać. Na razie stanęło na tym, że poczekamy do porodu i zobaczymy jak to wszystko się ułoży. Na pewno na siłę nie będziemy upierali się na tym, że koty maja zostać jeśli coś będzie nie tak. Serce swoje, a rzeczywistość swoje.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • nioma 19.12.11, 13:28
    nomya> ja Cie nie chce przekonywac, ja po prostu wiem, ze gdyby (tfu tfu) przyrafilo mi sie drugei dziecko, to pierwszego bym nie oddala do rodziny zastepczej. tak samo jest z moimi kotami: kocham je, jestem za nie odpowiedzialna i predzej dalabym sobie reke odrabac niz je oddac.
    Nie ma takiej sytuacji w ktorej ja bym koty oddala. Moze za wyjatkiem 100% braku kasy na jedzenie i mieszkania pod mostem. Bo to bylyby zle warunki dla kotow.
    Duzo gorzej wam bedzie z dzieciakiem w kawalerce. Brak intymnosci, spokoju, mozliwosci posluchania muzyki, poczytamia kiedy sie chce i tak dalej. To jest dopiero koszmar: dzieciak + rodzice na tak malej powierzchni, nie ma gdzie sie schowac i uciec. Wszystko kreci sie wokol dziecka: cicho bo sie obudzi, wylacz tv bo sie obudzi, zgas swiatlo bo spi.... KOSZMAR!!!
    --
    ...
    bridelle
  • nomya 19.12.11, 13:38
    > Duzo gorzej wam bedzie z dzieciakiem w kawalerce. Brak intymnosci, spokoju, moz
    > liwosci posluchania muzyki, poczytamia kiedy sie chce i tak dalej. To jest dopi
    > ero koszmar: dzieciak + rodzice na tak malej powierzchni, nie ma gdzie sie scho
    > wac i uciec. Wszystko kreci sie wokol dziecka: cicho bo sie obudzi, wylacz tv b
    > o sie obudzi, zgas swiatlo bo spi.... KOSZMAR!!!


    My sobie zdajemy z tego sprawę, ale przez najbliższych kilka lat opcja kupna większego mieszkania całkowicie odpada, bo warunki finansowe jakie mamy są jakie są. Znamy swoje możliwości na chwilę obecną, a nie nie będziemy się póki co wkopywać w jakąś pętlę kredytu na lat 30. Musi być tak jak jest. Damy radę, nie my jedni! Kiedyś całe rodziny wielodzietne mieszkały w jednym pokoju i jakoś dawały radę wink Mój mąż kotów nie chce nikomu oddawać, ale tak jak piszę, wszystko okaże się w praniu. Na pewno nie pozwolimy, by stała im się krzywda, nie zostaną wystawione za drzwi albo wywiezione do schroniska, natomiast nowy dobry dla nich dom nie zrobi im krzywdy, jedynie pewnie my będziemy za nimi tęsknili.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • nioma 19.12.11, 13:45
    ja tylko mowie, ze nie raz i nie dwa bedziesz miala dosc dziecka na tej malej powierzchni, bo ono bedzie duzo bardziej uciazliwe i wnerwiajace niz koty. koty przy dzieciaku to sa anioły. na dodatek duzo bardziej sympatyczne i tansze w utrzymaniu.
    --
    ...
    bridelle
  • nomya 19.12.11, 13:50
    W to nie wątpię, że tak będzie, dziecko to dziecko, koty to koty. Mam nadzieję, że jakoś to sie ułoży wszystko uncertain
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3ke893455h.png
  • verdana 19.12.11, 16:48
    Ja też lubie koty - ale zachowajmy proporcje. Dziecko jest wazniejsze niż kot. W kawalerce dziecko i trzy koty sa prawie nie do ogarniecia - i tak, ja czesto budze się podrapana i to bardzo - kot w nocy niecjcacy mnie skaleczył. Teraz mam 20 cm szramę na nodze - mnie to nie przeszkadza, ale dla małego dziecka byloby groźne.
    Mowienie, ze nie odda sie kotów, niezaleznie od wszystkiego, tak jakby się nie oddało starszego dziecka, ze kot jest w kawalerce mniej klopotliwy niz dziecko, jest nie tylko głupie. Jest niebezpieczne, bo milosnicy kotów zaczynają się jawić jako oszołomy, dla ktorych dobro kota jest ważniejsze od dobra niemowlecia.
    Przykro mi, ale dziecko zawsze jest wazniejsze - jesli dla dobra dziecka trzeba będzie oddac koty, to jest to zwykly rodzicielski obowiazek, a nie okrucieństwo.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 3-mamuska 31.12.11, 02:12
    verdana napisała:

    > Ja też lubie koty - ale zachowajmy proporcje. Dziecko jest wazniejsze niż kot.
    > W kawalerce dziecko i trzy koty sa prawie nie do ogarniecia - i tak, ja czesto
    > budze się podrapana i to bardzo - kot w nocy niecjcacy mnie skaleczył. Teraz ma
    > m 20 cm szramę na nodze - mnie to nie przeszkadza, ale dla małego dziecka bylob
    > y groźne.
    > Mowienie, ze nie odda sie kotów, niezaleznie od wszystkiego, tak jakby się nie
    > oddało starszego dziecka, ze kot jest w kawalerce mniej klopotliwy niz dziecko,
    > jest nie tylko głupie. Jest niebezpieczne, bo milosnicy kotów zaczynają się j
    > awić jako oszołomy, dla ktorych dobro kota jest ważniejsze od dobra niemowlecia
    > .
    > Przykro mi, ale dziecko zawsze jest wazniejsze - jesli dla dobra dziecka trzeba
    > będzie oddac koty, to jest to zwykly rodzicielski obowiazek, a nie okrucieństw
    > o.
    Ja nie wiem jakie ty masz koty, ale ja mam 4 i 3 dzieci , koty śpią z nami z dziećmi i nikt nie obudził się rano podrapany. Fakt córka jest czasem podrapana jak na sile chce tulic koty.
    Nie skaczą na nas z niczego , nawet jak gonitwa nad ranem to nikt nas nie depta.
    Mało tego śpią z nami , mąż się śmiał ze wyglądam jak kocia mama.spaly do około mnie.
  • jan.kran 20.12.11, 09:19
    Sledze ten watek z uwaga od poczatku. Dobrze rozumiem rozdarcie miedzy kotami a dobrem dziecka.
    Ja uwazam krotko. Juz teraz trzeba znalezc ewentualny dom dla kotow i to jest bardzo odpowiedzialne ze strony Autorki watku ze mysli przedtem a nie potem.
    Moze byc super, koty i dziecko beda funkcjonowac znakomicie ale moze tez byc kiepsko.
    Nikt tego nie jest w stanie przewidziec...
    Jezeli sie uda to znakomicie ale jak nie to lepiej znalezc sensowny dom dla kot ow zawczasu...
    Mnie skreca zeby zaadoptowac dwa ale wiem ze to nie jest decyzja prosta w mojej sytuacji i szukam porad , mysle i przde wszystkim skupiam sie na tym zeby i koty i moja Rodzina mialy ok....
    Pozdrawiam.
    Ula
  • ajaksiowa 19.12.11, 17:20
    Nomya vel Nioma\?\
  • nioma 19.12.11, 18:30
    Nioma to ja. Podobienstow nickow jest przypadkowe.

    Verdana> szanuje Twoje zdanie ale nie wiem dlaczego nazywasz moje podejscie glupim? Ja nie stawiam kotow wyzej niz dziecko, raczej na rowni.
    Oczywiscie moje koty sa dla mnie wazniejsze niz cudze dziecko ale to zupelnie zrozumiale.
    Opisalam jak my zylismy na malej przestrzeni ze zwierzetami, syn nigdy nie byl podrapany, pogryziony etc. W tej chwili nasze dwie kotki tez nas nie drapia, nie gryza, nawet w zabawie. Sa tego oduczone, tak samo jak dziecko bylo uczone, ze zwierzat nie wolno ciagnac za ucho/ogon itp.

    --
    ...
    bridelle
  • kr_ka_11 20.12.11, 10:33
    Ja nie stawiam kotow wyzej niz dziecko, raczej na rowni.

    i o to chodzi, jak bardzo kocham koty to też uważam, że nie ma takiej możliwości by stawiać zwierze i dziecko na równi. mimo wszystko.

    > Oczywiscie moje koty sa dla mnie wazniejsze niz cudze dziecko ale to zupelnie z
    > rozumiale.

    ważności cudzych dzieci od Twoich kotów nikt nie sugerował

    uważam, że podejscie autorki wątku jest bardzo odpowiedzialne, poczyniła kroki znalezienia domu dla swoich kotów, nie wyrzuca ich przecież na ulice. rozważa wszystko i nikt nie poddaje w wątlipość jej trudnego połóżenia, nie zazdroszcze jej tej decyzji. Miej trochę obiektywizmu, to że akurat u Ciebie było tak a nie inaczej nie znaczy, że ma obrać tą drogę jako jedyną i słuszną.
  • ajaksiowa 20.12.11, 12:12
    Czy nikt z was nie zauważył że autor\ka\ tego wątku nie bierze pod uwagę waszych rad i sugestii/?Jak dla mnnie ,jaja sobie ktoś robi,i właśnie dlatego stąd spadam.Pa.
  • nioma 20.12.11, 12:28
    ale ja nigdzie nie pisalam jaka ma droge obrac, nie krytykowalam.
    wyrazilam swoje opinie w odniesieniu do siebie i swojej sytuacji.
    to, co zrobi autorka watku to jej wybor.
    ja nie krytykuje ani nie oceniam, pisze tylko jak to wyglada od mojej strony.

    --
    ...
    bridelle
  • chinagirl 30.12.11, 08:40
    Ja za jakiś czas będę w podobnej sytuacji - zamierzamy zajść w ciążę. Mieszkamy w kawalerce 30 m+2 koty. Przedtem był kocur, a teraz mamy też kociczkę. I bardzo się bałam, co będzie - a jest OK. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła oddać koty, bo urodzi się dziecko. Jak pokazuje doświadczenie z kotką - wszystko się po jakimś czasie ułoży - ale trzeba CHCIEĆ i mieć dużo CIERPLIWOŚCI. Oczywiście też przewidywać, co się może zdarzyć - ale od tego mamy MÓZG.
    Kocur jak widzi, że się coś dzieje niedobrego - kłócimy się, ktoś płacze - sam przychodzi, kręci się i tyca nosem, więc nie boję się, że np. skoczy z szafki na niemowlę. Mojej matce kotka przynosiła myszy do łóżeczka i układała je w równym rządku...
    Jeśli na "dzień dobry" zakładamy sajgon w domu - to tak się stanie. Ale warto spróbować, a jak będzie źle - mieć w zapasie awaryjny dom dla kotów, nawet tymczasowy
  • sonrisa06 31.12.11, 00:32
    Przeczytałam cały wątek. Mam jedno dziecko, jednego kota i duże mieszkanie, ale potrafię się wczuć w Twoją sytuację. Też przez pewien czas mieszkałam z dzieckiem w jednym pokoiku (bez kota) i o mało nie trafiłam do czubków. Dla mnie wyjście jest jedno - większe mieszkanie. Jeśli ta kawalerka jest wasza, sprzedajcie ją weźcie kredyt i kupcie choć troszkę większe mieszkanie. Jeśli oboje macie pracę to dacie radę. Jeżeli wynajmujecie, to poszukajcie mieszkania dwupokojowego. Nie ważne, że maleńkie, ważne, że dwa pokoje.
    Nie wyobrażam sobie wyadoptowania kotów. Nie wyobrażam sobie nie oddawania kotów. Nie ma dobrego wyjścia. Poza tym teraz dla Was problemem są koty, a za chwilę, dosłownie za moment problem się zmieni - będzie nim dziecko w ciasnocie. Kotów nie musicie oddać, kotów nie musicie zatrzymać, ale musicie zmienić mieszkanie, bo się wykończycie psychicznie z dzieckiem w kawalerce. Ja bym się teraz na tym skupiła i szukała sposobu, co zrobic, jak wybrnąć finansowo, ale za wszelka cenę zmienić mieszkanie. Piszesz, że przez parę lat nie ma mowy, ale już trzylatek potrzebuje własnego pokoju, do czterolatka przychodza juz koledzy z przedszkola (z mamami), pięciolatek już jest w zerówce i tak dalej. Tu nie można myśleć w latach, trzeba mysleć w miesiącach. Oczywiście są ludzie mieszkający z dziećmi w kawalerce, ale uwierz są tą sytuacja umęczeni. Miałam takich znajomych, tez mówili, że ich nie stać i jakoś to będzie, a potem zęby w ścianę i pędem z kawalerki uciekali, kosztem wszystkiego.
  • ewa_anna2 09.01.12, 17:15
    A nie masz możliwości zamiany mieszkania na dwupokojowe? Mieszkanie w jednym pokoju z dzieckiem to też nie za ciekawy pomysł. Zdaje egzamin przez rok - dwa. A potem zarówno i dziecko jak i rodzice potrzebują samotności i intymności. Nie wiem, jaka jest wasza sytuacja materialna, zdolność kredytowa. Nie wiem, czy możecie liczyć na pomoc rodziców. Jeśli tak - może warto jednak to rozważyć?
    --
    Nigdy nie bierz jednego kociaka, Z dwoma jest znacznie zabawniej, a kłopotów tyle samo.
    Oto Zosia
    Narnia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka