Dodaj do ulubionych

po sterylizacji - stres i pytania

09.06.04, 21:50
Wczoraj kotka miala robiony zabieg (ok 18.00) Na noc zostala w lecznicy.
Teraz jestemy w domu od okolo 17.00. Koteczka byla zupelnie na chodzie jak ja
zabieralam. Wet przyniosl ja wystraszona i cichutka, ale jak mnie tylko
zobaczyla od razu zaczela plakac, jakby miala zal, ze ja na tak dlugo
zostawilam. Wet powiedzial, ze wszystko poszlo dobrze, bez zadnych
niespodzianek po drodze.
Pola zadowolona, ze juz jest u siebie. Zjadla kurczaczka i nawet pare
chrupek, pije wode, sika, lazi ciekawska czy cos sie nie zmienilo w domu od
wczoraj. Nawet wskoczyla na parapet, ale juz zejsc na szczescie nie zeszla -
czekala az ja zdejme. I bardzo chciala wyjsc na spacer
Wszystko wydaje sie byc ok, jedyne tylko co mnie denerwuje to wylizywanie
rany. Szoruje sie cala z tego "szpitalnego" zapachu, a rane traktuje
nadzwyczaj dokladnie. Zlizala cale to srebrne, szwow nie wyrywa, ale lize je
i lize. Dzwonilam do weta, kazal mi sie wcale nie patrzec na kota i sie nie
zamartwiac. Ze od lizania nic sie nie stanie, ze w calej karierze nie mial
jeszcze kotki, ktorej by sie szwy rozeszly. (NO ale moja kotka jest
wyjatkowa, wiec??) Zalozylam jej na tulow obcieta nogawke z rajstopy, ale
wydaje mi sie, ze przy chodzeniu ja to draznilo, bo taka jakas niewyrazna
byla - po prostu na ponczocha sie zwijala i chyba uciskala. Zjelam wiec jej
to ustrojstwo.
Mam nadzieje, ze noc nie przyniesie zadnych niemilych niespodzianek. wet dla
nam wizytowke z nr komorkowym i chyba domowym jakby co...
Dopiero teraz zasnela, to dobrze, bo przeciez jak bedzie spac to bedzie
dochodzila do zdrowia, no i nie lize sie wtedy.

aha, mam jeszcze jedno pytanie...
Kotka dostala jakis zastrzyk podobno rano ze srodkiem przeciwzapalnym i
przeciwobolowym i wet powiedzial, ze to wystarczy - nie dal jej zadnych lekow
przeciwbolowych. Czy wasze kotki dostaly cos p/bolowi? Wydaje mi sie, ze
jednak taka rana (rozciete powloki brzuszne - sterylizacja byla robiona
metoda tradycyjna) z dnia na dzien nie przestaje bolec.
Co prawda kicia owszem chodzi ostroznie, ale nie jakos tak baaaardzo. No
jedynie ta ponczocha ja wyraznie draznila i nawet raz ostro miauknela jak jej
chcialam ja poprawic.
Wet kazal tylko przyjechac za tydzien zdjac szwy, no i dzwonic jakby sie cos
dzialo.
Jak dlugo moze sie cos dziac? Tzn ktory czas po zabiegu jest najgorszy, czy
teraz juz ok doby po jeszcz jest jakies zagrozenie??

Edytor zaawansowany
  • yanga 09.06.04, 22:13
    Musia jest miesiąc po sterylizacji, już jej brzuszek zaczyna zarastać, ale u
    mnie wszystko było inaczej. Po pierwsze, od razu po zabiegu wróciła ze mną do
    domu, a w lecznicy założono jej specjalne elastyczne ubranko, które
    uniemożliwiało wylizywanie. Ponieważ w domu jest drugi kot (jej brat-bliźniak),
    musiała być od niego odseparowana (weta powiedziała, że mógłby ją nawet
    zaatakować). Na dwór absolutnie nie wolno! Ubranko weta pozwoliła zdjąć dopiero
    po całkowitym wygojeniu - pełnych 10 dni! Ale nie było żadnych komplikacji,
    tylko w kuwecie niezbyt sobie radziła (mamy taką zadaszoną) i przez parę dni
    sikała obok.
  • carmella 09.06.04, 22:20
    jak wygladalo to ubranko??? moze ja bym cos mogla wykabinowac recznie na szybko
  • basia553 09.06.04, 22:30
    U nas w niemczech dawno juz przestano ubierac te ubranka po operacji. Kotki
    daja sobie znakomicie rade. Moja Mala byla kastrowana w lutym. I tez mam
    drugiego kotka, o rok starszego. Nic jej nie robil, tylko obwachiwal ciekawsko.
    Mala lizala sie jak zawzieta, ale szwöw nie wyciagnela i wszystko zagoilo sie
    jak nalezy. Nie dostawala zadnych lekarstw, ani zastrzyköw. Chyba tydzien po
    operacji bylam wyciagac ostatnie szwy. Nic sie nie martw. Mala skakala juz dwa
    dni po operacji po pölkach i to bylo jedyne, przed czymm jej pilnowac musialam.
    Zobaczysz w jak zadziwiajacym tempie sie to bedzie goic. Jest zrozumiale, ze
    sie przejmujesz, ale wierz mi (to moje nie-pierwsze kotki!), ze wszystko bedzie
    dobrze. Pozdrawiam i Ciebie i Kicie!
  • carmella 09.06.04, 22:38
    no juz sama nie wiem co myslec. dwa glosy, ze bedzie dobrze bez kolnierza i bez
    kaftanika i dwa glosy zupelnie odwrotne.
    Pocieszylas mnie tym, ze twoja kotka sie lizala i wszystko bylo spoko. Na innym
    forum mnie nastraszyli, ze kotka sobie zarazki wlizuje do srodka. Ale znow we
    wszystkich lecznicach gdzie sie pytalam o sterylizacje nie daja kolnierzy, bo
    podobno sie nie zdarza, zeby kotka wyjela sobie szwy.
  • basia553 10.06.04, 09:30
    jeszcze Ci przypomne takie powiedzenie "lizanie ran". czyli ze juz dawno, dawno
    temu bylo wiadomo, ze to raczej kojace jak niebezpieczne.
    To z kaftanikiem to stara metoda, möj pierwszy kotek w Niemczech w 1979 roku
    dostal taki kaftanik i wykorzystujac moja nieuwage wskoczyl pod lözko i zanim
    go stamtad z niejakim trudem wyciagnelam, "zdjal" ten kaftanik. I tez nie bylo
    problemu. Jestem pewna, ze juz nawet dzisiaj zobaczysz zmiane na korzysc.
    Przypomina mi sie, ze w lutym po dwu-trzech dniach ogladalam brzuszek Malej czy
    wszystko w porzadku i zadzwonilam do lekarki przerazona, bo brzuszek byl caly
    siny, no wiesz, naprawde duzy siniak! Lekarka mnie uspokoila ze przeciez byla
    operacja itd. Rozumiem Twöj niepoköj, bo przeciez Mala jest moim czwartym
    kotkiem, a tez bylam zaniepokojona. Ale wierz mi, ze wszystko bedzie w porzadku!
  • kasikk 10.06.04, 11:07
    moja maluśka miała kaftanik domowej roboty
    ale to dlatego, że zjadła jeden supełek
    szew się nie rozszedł
    przeciwbólowych nie daje się, żeby kot za bardzo nie brykał, bo wtedy może
    sobie zrobić krzywdę
    z małutką chodziło się jeszcze kilka dni na zastrzyki przeciw zapalne, ale może
    twoja dostała taki o przedłużonym działaniu
    nie martw się - po tygodniu już brykają (to nie pierwsza mojs kastrowana kocica)
    a po 3 miesiącach śladu nie ma smile)
    --
    "And it harm none, do what ye will"
  • e-kociczka 10.06.04, 11:21
    Moja kotka przeszła wszystko bardzo dobrze-bez ubranka i dodatkowych
    wizyt.Owszem,lizała ranę,nawet rozwiązała jeden supełek(miała szew
    śródskórny,tylko z 2 supełkami na końcach,nie wymaga on zdejmowania-jak nić w
    środku się wchłonie to supełki same odpadaja albo można je obciąć w domu)ale
    nic się nie stało.Lek przeciwbólowy i antybiotyk podane przy operacji zupełnie
    wystarczyły-przez pierwsze 2 doby była troche mniej sprawna-ale to rzeczywiście
    tak jest,że musi troszkę boleć,żeby futrzak wiedział,na ile może sobie pozwolic
    z brykaniem,żeby wszystko się dobrze zrosło.Jeżeli twoja kotka je,bawi się itd-
    to chyba znaczy,że nie boli jej za bardzo.Wetka poradziła mi,że ubranko nie
    jest konieczne,ale jeśli by za bardzo lizała to można jej zrobić domowe
    takie:kawałek materiału protokątny z dziurami na 4 łapki,wiązany na grzbiecie-
    wtedy nie zroluje się uciskając ani nie zsunie.Życzę powodzenia!
  • brookie 11.06.04, 13:51
    Moje dwie kotki rowniez nie mialy kaftanikow po zabiegu. Owszem lizaly
    delikatnie ranke i nie szalaly zbytnio. Starsza miala usuniete szwy w
    przychodni, natomiast mlodsza poradzila sobie z nimi sama kiedy ranka sie
    zagoila.
  • chamariem 11.06.04, 15:14
    Carmella, napisz, jak sprawy. Za parę dni chcę zawieźć do sterylizacji
    nieoswojoną kotkę podwórzową i bardzo sie boję, jak to będzie. Sama operacja to
    już będzie dla niej koszmar i kaftanik chyba by ją doprowadził do szału. Z
    drugiej strony moja własna kicia wygryzła sobie kiedyś świeże szwy i trzeba
    było zawieźć ją znowu do lekarza i wsadzić w kaftanik aż do całkowitego
    zagojenia. A ja będę szczęśliwa, jeśli sama nie będę potrzebować lekarza i
    szwów po jednej przeprawie z podwórkową Pusią.
  • kasikk 12.06.04, 19:32
    ja sterylizowałam podwórkowe kocice i zawsze było ok.
    3 mi się udało i dwie z nich są stałymi mieszkankami "podbalkonu"
    i odprowadzają mnie, przychodzą itd.
    oswoiły sie trochę chyba
    a trzecia okazała się wcześniej_domowa i ma ją moja koleżanka z pracy

    generalnie szybciutko dochodzą do siebie
    trzeba tylko na jakiś czas przed zabiegiem zaszczepić je na wściekliznę
    i odrobaczyć
    sa wtedy silniejsze

    poproś, może mogą ze 3 dni potrzymać ją w lecznicy, aż się ciut wygoi?
    --
    "And it harm none, do what ye will"
  • carmella 14.06.04, 13:45
    kicia miala na jeden dzien kaftanik z rjstopy takiej badziewnej (co to pod
    spodnie na zime kupilam) . zrobilam dziury na lapki i jakos bylo. potem jej to
    zdjelam i .. ciagle lize te rane, ale juz to zlewam. apetyt ma o polowie
    mniejszy niz przed operacja, ale w sumie nawet tydzien przeciez nie minal,
    jednak cos tam je (bieze mnie na litosc i zjada tylko KK i whiskasa, ale
    wczoraj w nocy zjadla juz normalna porcje kurczaka gotowanego i dzis surowego),
    zalatwia sie codziennie qpal, no i siku tez normalnie. Pierwsze dni raczej
    przespala, ale teraz juz ochote na zabawe, choc jeszcze nie skacze za bardzo.
  • yanga 13.06.04, 19:11
    Przepraszam, że dopiero dziś odpowiadam, ale nie było mnie kilka dni. Ubranko
    osłaniało brzuszek i grzbiet, trzymało się na wygodnych szeleczkach z gumki i w
    niczym Musi nie przeszkadzało, tyle, że nie mogła kucnąć przy siusianiu i lała
    na stojąco. Nie walczyła z nim, ale przez dwa dni nosiła dodatkowo kołnierz.
    Obie wety stanowczo podkreślały, że to konieczność, zwłaszcza przy drugim kocie
    w domu. W Warszawie chyba każda szanująca się lecznica ma takie ubranka
    przygotowane, tylko w jednych za dodatkową opłatą, a w innych wliczone w cenę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.