Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Zwierzęta   Koty-nasz mały koci zakątek:)   Z powodu, czy oka...

Z powodu, czy okazji

Autor: wadera3 13.02.12, 19:04
10-cio lecia forów Gazety, powyciągano stareńkie, a ciekawe posty, oto jeden, który ubawił mnie setnie:

"pan_laga 22.08.02, 01:36 zarchiwizowany
warszawianki, starsze kobitki, czyhają w stolicy. wszędzie. omotują
mężczyzn, wyciskają z nich, jak z cytryn wszystko, czego pragną. i mnie też
dopadły. jestem ofiarą gangu lasek w tzw. słusznym wieku.

było tak : dopiero co, pytałem na forum ogród jak odstraszyć koty. chodziło
mi o takie grubasy z sąsiedztwa, które przyłażą do mnie, a gdy tylko mam
otwarte drzwi na taras, wpadają do domu i obsikują naprędce co się da. w
ogrodzie wyżerają też trawy ozdobne ze stawu czy tam oczka wodnego - jak się
mówi na to i niszczą korę drzew pazury ostrząc. najbardziej jednak mi o to
sikanie chodziło. no ale okazało się, ze nie ma sposobu na koty owe.
ja tam kotów nie lubię za bardzo. nie, żebym je tępił, ale kumpli z nich
swoich nie czynię. psy to co innego. do psa sie gada i widać, ze ten stara
się skumać. kot nie. niedawno postanowiłem się przyłożyć do wyhodowania trawy
na trawniku, by było po angielsku. toteż wodę leję i leję oraz koszę i koszę
często. i parę dni temu, gdym lał, zauważyłem futro czarno-białe za płotem -
takie samo, jak u jednego takiego obsikiwacza cudzych chałup. zatem wodę na
płot skierowałem i do domniemanej sikawy mówię : - nic z tego kolo. nawet sie
przez ten płot nie skradaj do mnie. spadówa.
ale toto wylazło zza sztachet. nie był to jeden z obsikiwaczy, ale takie
małe, chude coś w czarno-białe łaty jak krowa. no tom spuścił z tonu. takiego
malca przecież nie poleję. gapił sie na mnie i łaził za mną trzymając się
jednak w bezpiecznej odległości. w następnych dniach zauważyłem, że on
mieszka u mnie w ogrodzie. w rogu koło płotu, gdzie najbardziej zarosnięte.
podlewając tam spostrzegłem też ustawione miseczki z jedzeniem i piciem.
wyraźnie ktoś sobie tego kota u mnie hodował. było gorąco, a że nie jestem
jakas świnia, to mu świeżego jedzenia i picia naniosłem. i
wtedy.............zza roku wyskoczyła gangsterka, lat ok. 80. - dzień dobry,
dzień dobry, tiu, tiu , tiu - zagaiła była i zaczęła mówić jaki ten kot
biedny, ze gdzies tam na ulicy matka ich czworo urodziła, a ona, warszawska
gangsterka, razem z innymi gangsterkami matkę i kociaki dokarmiają na 2
zmiany - do i przed południem. ten łaciatek samotnie odszedł od matki,
szukały go i parę dni temu znalazły u mnie i czy ja nie mam nic przeciwko
temu, by go tu dokarmiały miski pod płotem jedzeniem
napełniając........................... masz ci los. co miałem gangsterce
powiedzieć, by na jakies antykocie bydlę nie wyjść? : - tiu, tiu, tiu. alez
nie. skądże. taki mały. niech panie go karmią - rzekłem falszywie.
a potem, jak debil, powiedziałem, że mu też dalem żryć. a gangsterka : -
dziękuję, dziekuję. powiem koleżankom, jaki pan miły. tiu, tiu, tiu. on taki
biedny. taki mały, plum, plum, tralala, jaki piękny
świat......................
na miłość boską !
a dziś. ......................ludzie ! gdym podlewał trawnik, co to angielski
ma być, na obchód przyszły trzy kolejne gangsterki z psami na smyczach. też
ok. 80 lat. one. nie psy. akurat ten łaciatek zabawiał się wężem do
podlewania, choć cały czas na odległość ode mnie. a gangsterki : -
przyszłyśmy zobaczyć jak ten nasz podopieczny. bo on prawie juz zdechł, gdy
tu u pana zamieszkał. nikt mu jeść nie dawał, zanim go nie znalazłysmy. my
cały czas się jego matką i tą trójka zajmujemy i tu do niego pare razy
dziennie przychodzimy tez z jedzeniem. a koleżanka to mówiła, ze pan taki
uprzejmy i chce go do domu wziąć. to dobrze, bo on taki jeszcze słaby
witaminy mu dawałysmy, to pan też bedzie dawał. tiu, tiu, tiu. jak to dobrze,
ze on tu trafił.....................- sranie w banie, a ja nic. ten maly
bidny, faktycznie. jakies żarcia gotowe dla kotów są, no to mogę mu wszak
wystawić jedzenie i kawalek mleka - niewiele to pracy.
ale do domu ? z kotem się kumplować ?!
skończyło się tem, że ja stałem jak dupa wołowa, gdy gangsterki wciskały mi
słodko tego kota, a potem kupiłem byłem te łiskasy i inne kitikety i
postawiłem w michach w ogrodzie. ale wtedy wtargnęły grubasy od sąsiadów i
sru - łaciatkowi wyjadać. no tom wziął michy i wstawiłem do domu, a łaciaty
wlazł tu też zachowując wszelako daleko idącą ostrożność.zjadł. poszedł się
schować za telewizor, bo się mnie nieco obawiał, a teraz polazł pod moje
wyro. a ja w życiu nie spałem z kotem w pokoju. czy ja wiem co takie cos moze
w nocy wyczyniać ? może mi na łeb wskoczy do łożka albo na żyrandol ?
jak toto wypuszczę z chaty, to na razie może nie wrócic na żarcie do domu, a
w ogrodzie nie będę mógł go odkarmić i nawitaminizować, bo mu grubasy wyżrą
no i taki mały- znów moze się zgubić, a wtedy co ja zrobię jak gang staruszek
wtargnie na kolejną kontrolę ? na dodatek dotknąć się on nie daje, a nie chcę
go przerażać i na siłę łapać. jednakowoż mam potrzebę go z pokoju usunąć i
przeflancować na spanie do innej sypialni. ale jak to zrobić, by się nie
stresował ?
tak oto staruszki warszawskie nagminnie ratujące koty, ośmieszyły mnie oraz
spowodowały, że miast pracować, dumam, jak łaciatego z pokoju do pokoju
bezstresowo przeprowadzić i czy to wszystko naprawdę znaczy, ze wpakowałem
się w tego kota na dobre. ale wstyd !
amen
pan laga "


--
Z jednej strony trzeba się cieszyć, że SB już nie ma, ale niestety policja nie potrafiła przejąć tych metod. Tamci byli skuteczni

Drobiu mówię stanowcze STOP!
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.