Dodaj do ulubionych

Charakter, inteligencja, intuicja...

18.03.12, 15:24
Co kot, to charakter. Mam w domu cały przekrój kocich charakterów.

Iwa to koci odpowiednik Margaret Thatcher - wyniosła i nieufna wobec obcych, na pieszczoty pozwala tylko mi.
Lara to z kolei kwintesencja słodyczy, miziakowatości i do tego urwis, poza tym zachowuje się jak psiak (aportuje niczym owczarek).
Kuzco to pieszczoch-poduszkowiec, czasem jest wręcz namolny, gdy go najdzie - nie ma zmiłuj - nie ma jedzenia, spania, liczy się tylko jedno: drapanie brzuchola i to już, natychmiast, nał!
Maniutek to typ filozofa marzyciela, nigdy mu się nie spieszy, nie grzeszy też zbytnim refleksem, za to jest mistrzem ugniatania.
Rudi to kot błyskotliwy, pomysłowy, oszczędny w słowach i okazywaniu czułości, diabelnie inteligentny, z niesamowitą intuicją.

No i się rozgadałam niezdrowo, ale o swoich kotach mogłabym godzinami. smile A o inteligencji właśnie miało być. Tudzież o intuicji.

Zastanawiałam się niejednokrotnie, jak to jest... Rudi i Maniutek są braćmi z jednego miotu, a tak różni pod względem emocjonalnym i intelektualnym. Oczywiście nie wykluczam, że w Manfredzie drzemie geniusz, tylko z wrodzonego lenistwa nie chce mu się tego okazywać.
Bo Rudolf, proszę Państwa, to kot nad koty. Długo był samcem alfa w stadzie. Jakiś czas po kastracji rozleniwił się i przekazał pałeczkę władzy Iwie (teraz, gdy i panna przeszła zabieg, przewiduję ponowne rotacje w hierarchii).
Rudi zawsze jako pierwszy (a w wielu przypadkach jedyny) obliczał skomplikowane wzory na trajektorię lotu na lodówkę, wiszące szafki kuchenne, czy też szafę w sypialni. Wyczuwa też ludzi i związane z nimi moje emocje. Gdy mój przyjaciel dzwoni, żeby zapowiedzieć się z wizytą - kot 15 minut przed jego przyjazdem już waruje pod drzwiami. Gdy odbieram telefon od mojej mamy, która prosi mnie, żebym włączyła skype na pogaduchy - kot natychmiast mości się w fotelu przed komputerem. Z kolei mojej średnio przeze mnie lubianej znajomej ostatnio soczyśnie kichnął w oko. smile

Kiedyś niechcący zamknęłam Iwę w łazience. Ona nie miauczy, tylko cicho świergoli jak ptaszek. Nie słyszałam jej więc. Rudi odstawił pod drzwiami łazienki totalną bonanzę - wił się na podłodze jak piskorz, drąc się, jakby go ze skóry obdzierano (na codzień tylko gada sobie pod nosem, jak to miaukun, nie jest głośny). Myślałam, że kocura dopadła jakaś kolka nerkowa albo ból wyrostka! smile Tknęło mnie i otworzyłam drzwi łazienki, zza których śmignęła szczęśliwie oswobodzona Iwka. Rudi natychmiast się uspokoił i dystyngowanym krokiem udał się na kanapę, zadowolony ze spełnionej misji. smile

Z innego podwórka: jeden z moich znajomych zaposiada żonę i kotkę. Kotka jest filigranowym stworem, mieszanką rasy europejskiej i mco. Jest już seniorką (kotka, nie małżonka, rzecz jasna) i większość dnia przesypia. Ale gdy ów znajomy widzi, że kicia się budzi i leniwym krokiem udaje się w kierunku drzwi wejściowych do mieszkania, jest pewien, że najdalej za 10 minut wejdzie żona. smile

Jestem ogromnie ciekawa, jak to jest u Waszych kotów.
--
Tunia i pięć ogonów
www.garnek.pl/tuniax
http://marnaw.w.interii.pl/banner2.JPG
Obserwuj wątek
    • kromisia Re: Charakter, inteligencja, intuicja... 18.03.12, 16:00
      a wiesz, ze u nas podobnie? Kiedys Caracas zostal zamkniety w pokoju i Malina wychodzila prawie, ze ze skory zeby nam o ty powiedziec.
      To samo jest jak schodza sie wieczorem do domu i oczywiscie Czarnego brakuje, bo po niego to trzeba ze specjalnym zaproszeniem biec....Caracas tez lapka drapie w drzwi balkonowe zeby powiedziec, ze czarna lajza jeszcze po drugiej stronie siedzi wink
      --
      kromisiaa.blox.pl
      garnek.pl/kromis
      garnek.pl/refuge1
    • babcia47 Re: Charakter, inteligencja, intuicja... 18.03.12, 16:25
      u mnie podobnie co kot to charakter. Mefi uosobienie spokoju, wręcz angielska flegma, nawet gdy w był kociakiem a psy chciały go poznać i goniły za nim nigdy nie przyspieszał kroku..chował sie za szafkami kuchennymi i "dryb, dryb" wychodził z drugiej strony..one rzucały sie w tamtym kierunku a on z wrodzona flegmą tobił w tył zwrot "dryb, dryb"..i wychodził z pierwszej strony..któregos razu psica staneła z jednej strony a Łobuz pobiegł na koniec ciągu szafek..a Mefi "dryb, dryb" pojawił sie w waskiej szparze posrodku (jest mała ;ika miedzy szafkami). Pozostało mu tak do dzis, nic nie jest w stanie wyprowadzic go z równowagi, nie jest też namolny w dopominaniu sie o pieszczoty czy entuzjastyczny w ich okazywaniu..ale w sprzyjajacych okolicznosciach łaskawie je przyjmuje i grzecznie okazuje z tego radośc cichym mruczeniem. Rzadko też budząc się znajduje go przy swoim boku, woli spać sam gdzieś tam lub na fotelu z Olim..choć sie zdarza. Kota najmniejsza..ale najbardziej zadziorna, wojowniczka wręcz, której nie straszne zadne wyzwania. Psy zadne jej nie podskocza..a zadna szafka nie jest wystarczajaco dobrze zamknięta..chyba, ze na specjalny karabińczyk..Jeżeli państwo nie wstali na odpowiednia godzinę potrafiła wskoczyc na górne szafki w kuchni, otworzyc odpowiednią i wyrzucic na podłogę pudełko z sucha karmą, by kociarstwo się pozywiło zgodnie..czasem przy okazji poleciało cos innego, więc Pańcia znalazła karabińczyk. Gdy Kota zapragnie czułości zmienia sie w upierdliwego, malutkiego kociaka..nie ma znaczenia co pańcia robi..jest czas na czułosci i juz! Pańcię sie zasiedla, ugniata..ale najpierw siada sie przed nią i intensywnie "paczy", potem samej sie ją głaszcze łapka po głowie policzku, całuje w nos, czoło, po rękach..a potem oczekuje rewanżu. No i Oliwer..najbardziej "bojowy" kocur, najbardziej żarty, gruby z tego powody i gapowaty..nawet gdy mocno próbuje rzadko udaje mu sie bez przygód przeskoczyc miedzy meblami..czesto decyduje sie na skok, gdy akurat ktos przechodzi..i spada odbijając sie od przechodzacego..kazdy obcy w domu powoduje, ze kot dematerializuje sie całkowicie i wychodzi tylko wtedy, gdy ma nadzieje na jakieś zarełko, bo Oli kooooocha jeść..zawsze, dowolne jedzenie a jego ulubiona liczba to duuuużo!! ..ale Oli ma za to niespotykaną umiejetność, a raczej spotykana u niewielu kotów. Umie zdiagnozować moje dolegliwości, nawet zanim sama odczuje objawy..i umie je leczyć a conajmniej łagodzić objawy. Najpierw zauwazyłam, ze zasiedla moje chore częsci organizmu po tym gdy sie dowiedziałam, ze jestem chora (np. w czasie zapalenia płuc, po wypadku z stłuczeniem czaszki..co on nie robił, by przytulic sie do miejsca uderzonego, czyli wleźć mi na głowę) wczesniej znieczulił uszkodzona rękę z popekanymi koścmi w palcach..nigdy tego nie robił a po wypadku wręcz owinał mi sie dookoła dłoni swoim ciałem..i ból przeszedł, jakbym dostała zastrzyk znieczulajacy (zistał tyko tepy ból popękanych kosci) Teraz, gdy Oli uporczywie zasiedla jakieś miejsce na moim ciele..traktuje powaznie jego wskazówke i jak dotychczas nigdy sie nie pomylił w "diagnozie", za to np. przy silnym przeziebieniu, grypie..działa jak środek łagodzący lub wręcz usuwajacy objawy i wszczyna proces leczenia sie organizmu..nie wiem jak ony to robi ale tak to ma. Spotkałam sie juz z tym, ze koty potrafiły zdiagnozowac człowieka, w tym mój pierwszy Kubuś, rozpoznał nadchodzące problemy godzine zanim ja je odczułam, podobnie było w przypadku drugiego Kuby i Kacpra, kiedyś "znieczulił" mnie i wyleczył z silego bólu u ciotki zdziczały kot "dochodzący", który z nikim i nigdy sie nie spoufalał..ale Oliwer od kocięctwa jest zsynchronizowany ze mna i tylko ze mną i potrafi mnie zdiagnozowac i "leczyć".
      --
      Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
      • lauralay Re: Charakter, inteligencja, intuicja... 18.03.12, 17:33
        babcia47 napisała:

        > e jedzenie a jego ulubiona liczba to duuuużo!! ..ale Oli ma za to niespotykaną
        > umiejetność, a raczej spotykana u niewielu kotów. Umie zdiagnozować moje dolegl
        > iwości, nawet zanim sama odczuje objawy..i umie je leczyć a conajmniej łagodzić
        > objawy.

        Mój Maniek ma to samo. Chyba w ramach rekompensaty za swój flegmatyzm otrzymał ten dar.
        Często boli mnie kręgosłup. Kładę się wówczas na brzuchu, a Maniutek układa mi się całem cielskiem w okolicach krzyża i grzeje, grzeje, grzeje... smile
        --
        Tunia i pięć ogonów
        www.garnek.pl/tuniax
        http://marnaw.w.interii.pl/banner2.JPG
        • babcia47 Re: Charakter, inteligencja, intuicja... 18.03.12, 17:56
          nie wiem czy to tylko i wyłacznie chodzi o grzanie..kiedys spotkałam sie z teorią, ze kazdy człowiek i zwierzak ma inną amplitudę drgań swojego ciała..oddechu, bicia serca, pracy zastawek żylnych, impulsów elektrycznych w mózgu zawiadującego całym naszym ciałem..i mozliwe jest, ze niektóre koty sa ze swoim ludziem w jakis sposób zsynchronizowane..nie wiem czy im przynosi to jakąś korzyść, bo niektórzy twierdzą, ze koty po prostu wyczuwaja ciepłe rejony naszego ciała..ale w niektórych przypadkach moje dolegliwości nie miały nic wspólnego ze stanem zapalnym a przyciągały kociego "lekarza". Pozatym "zasiedla" chory rejon tak długo, jak uzna to za stosowne..po czym wstaje i oddala sie bez dyskusji, nawet gdy chciałabym, by tam dalej posiedział, bo z tym mi dobrze..ale po chwili z nieustannym zdziwieniem odkrywam, ze faktycznie nie ma po co juz mnie "zasiedlać", bo mi juz przeszło albo bardzo ulzyło..może tylko było by mi miło, gdyby jednak jeszcze posiedział..a przy tym Oli zawsze tak się wpasuje, ze faktycznie jest mi baardzo z nim wygodnie, nawet gdy spi na mnie..a jest wielkim, ciężkim grubaskiem i teoretycznie jego ciężar powinien mi przeszkadzać..częściej to najmniejsza Kota wcina mi sie za bardzo w bok lub za bardzo ugniata jakąś częścią swego ciałka
          --
          Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
          • pi.asia Re: Charakter, inteligencja, intuicja... 18.03.12, 18:07
            Czytam z podziwem i opadniętą szczęką. Naukowcy juz jakiś czas temu odkryli, że kocie mruczenie działa regenerująco i uzdrawiająco na cały układ kostno-stawowo-mięśniowy, i lecząco w chorobach dróg oddechowych. I uśmierza ból. Wynika z tego, że Twój Oli to uzdrowiciel całą gębą. Najlepszy, najmilszy prywatny diagnosta i terapeuta. Wygłaskaj, wymiziaj od ciotki Pi.asi!
            • babcia47 Re: Charakter, inteligencja, intuicja... 18.03.12, 18:49
              wymiziałam i wygłaskałam..zostało przyjete z duzym zadowoleniem, bo grubasek pozatym ze kocha jeśc to łasy jest tez na pieszczotki..
              --
              Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
    • aniak68 Re: Charakter, inteligencja, intuicja... 19.03.12, 08:56
      coś jest na rzeczy,spotkałam się już wiele razy z leczeniem przez kotki swoich właścicieli,w szoku byłam gdy zawitała do nas Daszka.Tak się złożyło ,że nastała do nas 6 grudnia 2010 roku mrozy były i śniegi jak pamiętacie okrutne i kilka dni później rozchorowałam się jak smok ,daszka była malcem 10 tygodniowym a nie złaziła ze mnie przez prawie 2 doby tylko kuwetka miseczka i jazda do Pańci do łóżeczka leżała mi na oskrzelach i tak grzała że mogłam odkaszlnąć,nawet mąż nie mógł jej zabrać bo zaraz biegła do mnie.Jak jemu strzeliła rwa kulszowa to całą noc na nim spała i śmiał się potem że cały był ścierpnięty, ale nie zmienił pozycji bo Dasza działała przeciwbólowo.Jest coś jeszcze od ok pół roku mam problemy z oddychaniem,męczę się i ogólnie do dupy a kot cały czas pcha się mi na szyję i klatkę piersiową ,przyznaję ,po cichu myślałam że to astma ,co dziwne jak się mała położy to po 5 min mogę normalnie oddychać (chyba że leży mi na twarzy)w końcu poszłam do lekarza a moja lekarka w te pędy wysłała mnie do szpitala na bronchoskopię coś tam znaleźli i teraz czekam na wyniki ,ale wygląda na to że Dasza wcześniej wiedziała iż cosik nie gra takie mądraśne Kociejstwo
      • babcia47 Re: Charakter, inteligencja, intuicja... 19.03.12, 11:37
        u mojej mamy wówczas blisko 70-letniej, zaprzysiegłej antykociary..kot podwórkowo-dochodzacy, prawie dziki, powstrzymał zawał, co zostało potem stwierdzone przez lekarza..tzn, że są oznaki przebycia lekkiego zawału. Mama była wówczas u swojej siostry i do ataku doszło po forsownym spacerze starszych pań. Mama usiadła na fotelu, bo zrobiło jej sie słabo a wtedy dzikus, którego dokarmiała moja ciocia, wdrapał sie bez dyskusji na mamę (były próby zgonienia) połozył na klatce piersiowej..i zszedł dopiero, gdy mama poczuła się lepiej..od tamtej pory mama juz nie jest taka antykociara i uwierzyła w to co jej wczesniej opowiadałam o "umiejetnosciach" niektórych moich (i nie tylko) kotów
        --
        Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
      • jagoda2 Re: u mnie podobnie, wierzcie albo nie 19.03.12, 12:12
        Od grudnia mam cudowną, młodziutką koteczkę. Koteczka nie lubi zbytniego spoufalania, ale parę razy, kiedy spałam, położyła mi się w/na różnych częściach ciała. Przychodzę jednego razu do pracy i opowiadam moim dziewczynom, że jeżeli to prawda, że koty wyczuwają chore miejsca w organiźmie, to ja mam co najmniej 5 takich miejsc i że chyba to mało prawdopodobne. Jakieś 3-4 tygodnie póżniej miałam zaplanowaną wizytę u irydologa - pierwszą w życiu. I czego się dowiedziałam? W zasadzie tego samego, co mi kot "powiedział": niedoczynność tarczycy, dyskopatia (odcinek piersiowy i lędźwiowy), zwyrodnienia w kolanach, piasek w nerkach. No, kurka, bingo! Kotka układała się odpowiednio: na klatce piersiowej w okolicach mojej szyji (tarczyca), na plecach u góry i na odcinku lędźwiowym (dyskopatia, nerki) i w zgięciach kolan, kiedy leżałam na brzuchu (zwyrodnienia). Szczęka opadała mi coraz niżej i niżej, kiedy irydolog wymieniała po kolei, co mi dolega. Stwierdziłam, że niepotrzebnie wydałam 100 zł za wizytę, trzeba było kota posłuchać. A żeby było "śmieszniej" od 6 tygodni mam potężną rwę udową, co też moja kotka najwyraźniej "przewidziała". Właśnie dzisiaj mam rezonans. I jak tu nie wierzyć w kocią energię? Żeby mnie tylko jeszcze uleczyć mogła ta moja koteczka sad.
    • elzbieta.24 Re: Charakter, inteligencja, intuicja... 19.03.12, 10:44
      Miałam taki przypadek.Przyjechała do mnie synowa.Mój nastarszy kocur który od małego nigdy nie był kotem kolankowym - uwielbia drapanie i głaskanie na kanapie lub dywanie , wgramolił jej sie na kolana .Kot ok 8 kg a synowa filigranowa .Nie pomagało zdejmowanie właził z uporem od nowa .Po tygodniu okazało sie że synowa jest w ciąży.
      • niutaki Re: Charakter, inteligencja, intuicja... 19.03.12, 12:34
        super sa Wasze opowiesci, ja tak moze z przymruzeniem oka powiem, ze jak Ryszard byl malutki to co noc pakowal mi sie spac na glowebig_grin wtedy sie smialam z mezem ze chyba wariat ze mnie, jednak po jakims czasie pojawily sie u mnie klopoty ze zdrowiem psychicznym wiec kto wiewink Rysiu teraz czasem pakuje mi sie na klatke piersiowa spac, tak samo uwielbial polegiwac na mnie Czarny, wystarczylo ze usiadlam na przed domem na krzeselku juz Czarna kula na klaciesmile

        --
        Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spierdalaj w taki sposób, że poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cię wyprawie.
        • pi.asia Re: Charakter, inteligencja, intuicja... 19.03.12, 18:18
          Teraz do mnie dotarło, że Duszka od dwóch nocy śpi na mojej klacie, na oskrzelach, zgodnie z imieniem podduszając mnie solidnie. A zaczynał brać mnie jakiś kaszelek, który obecnie znikł jak sen jaki złoty. Trzeba przyobserwować kiciaczka.
    • sol_ Re: Charakter, inteligencja, intuicja... 19.03.12, 19:52
      lauralay napisała:

      > Zastanawiałam się niejednokrotnie, jak to jest... Rudi i Maniutek są braćmi z j
      > ednego miotu, a tak różni pod względem emocjonalnym i intelektualnym.

      Pamiętaj, że u kotów jest tak, że koty z jednego miotu mogą mieć różnych ojców - a to już zdecydowanie wpływa na ich charakter smile
        • pi.asia Potwierdzone przez Autorytet! 20.03.12, 19:49
          Gadałam dziś z koleżanką, która ma bliski kontakt z moim wetem-cudotwórcą-homeopatą i opowiadałam jej o tych kocich zdolnościach diagnostyczno-leczniczych, o których piszecie. A koleżanka: No przecież P. mówi że to oczywiste, że koty wyciągają chorobę z człowieka! Miał nawet taki przypadek, że przyszła do niego kobieta z kotem, który miał bardzo chorą wątrobę. P. zrobił dokładny wywiad i okazało się, że kobieta poważnie chorowała na wątrobę, długo się leczyła, a kot prawie z niej nie schodził - układał się na brzuchu i żadna siła nie była w stanie go zdjąć. Ona wyzdrowiała, a kot zachorował. P. orzekł, że choroba była tak poważna, iż kot własnymi siłami nie był w stanie zneutralizować tej złej energii, którą przejął od kobiety, i jego własna wątroba wysiadła.
          Ta historia ma optymistyczne zakończenie, bo P. kota wyleczył.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka