• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Chyba widziałam kotecka...... Dodaj do ulubionych

  • 09.01.13, 12:49
    Nareszcie!!!! Od jakiś trzech miesięcy próbuję namówić jakiegoś bezpańskiego kotecka żeby był naszym służbowym kotem big_grin tzn. mieszkałby sobie u mnie w pracy, miałby ciepły kąt, michę, miziaki, opiekę i mógłby sobie wychodzić, ale jak ustaliliśmy kot musi przybłąkać się sam bo znając mnie jak przyniosę sama to na jednym by się nie skończyło suspicious No ale, że żadna kocia bida się nie przytrafiła to postanowiłam szczęściu dopomóc suspicious i wystawiam od jakiegos czasu miseczki z jedzonkiem a pod schodami przy wejściu dla pracowników zrobiłam taką budkę ocieploną z nadzieją że ktoś tam zamieszka.......... i NIC!!!!!! Legowisko nie naruszone a z misek musiałam wyrzucać crying ................ aż tu dzisiaj rano idę zrezygnowana opróżnić miski a tam pusto- zaglądam do budki a tam polarek cały zmierzwiony i w kudełkach smile no więc dałam świeżego jedzonka, ułozyłam w budce i się schowałam w oczekiwaniu...... Nie minęła nawet godzina jak zobaczyłam biało czarnego kota zajadającego się śniadaniem smile tylko, że popełniłam błąd bo do niego wylazłam a on biedny uciekł sad muszę być ostrożniejsza i pomału może da się oswoić i zechce być mój smile
    Teraz spoglądam z ukrycia i widziałam go jeszcze jak obwąchiwał budkę- chyba nie był zadowolony, że polarek ułożyłam po swojemu...... ale mam nadzieję że wróci bo chyba głodny- opędzlował całe śniadanie i trochę suchego..... trzymajcie kciuki za oswajanie ( jak uda mi się go uwiecznić na zdjęciu to zaraz pokażę )
    --
    Muszę się do czegoś przyznać: Mam na imię Karolina....... i jestem KOTOHOLICZKĄ big_grin
    Zaawansowany formularz
    • 09.01.13, 13:03
      jak zgłodnieje wróci,wie już gdzie i pewnie kiedy pupa zmarznie skorzysta z domku,trzymam kciukasy za jeszcze jednego kotecka któremu będzie dobrze i żeby dał się oswoić
      • 09.01.13, 13:22
        Na razie bardzo się boi, ale jedzonko wsuwa aż miło.... wygląda na kota dorosłego ale głodnego bo rano zjadł sporą porcję galaretki i trochę chrupek.... teraz w miseczce zostawiłam tylko chrupki żeby nie zjadł za dużo bo jak wcześniej głodował to może się skończyć pawikiem sad koło 16-17 wystawię znowu miskę z galaretką i już nie będę mu ruszała posłania żeby się nie bał- w końcu skoro sobie sam pościelił po swojemu to widać mu wygodnie big_grin
        --
        Muszę się do czegoś przyznać: Mam na imię Karolina....... i jestem KOTOHOLICZKĄ big_grin
        • 09.01.13, 13:54
          a Ty wiesz jakie to są dla niego rarytasy?na pewno nie odejdzie,może nawet nigdy w życiu nie posmakował czegoś podobnego tylko jadał bele co co udało się znaleźć,ale się cieszę,tak lubię kiedy jakiegoś znajdę uda się nakarmić
        • 09.01.13, 13:57
          Nie będzie domku obsikiwał jak to kocurek?smile
          • 09.01.13, 14:34
            ajaksiowa napisała:

            > Nie będzie domku obsikiwał jak to kocurek?smile

            Hmmm.... pojęcia zielonego nie mam bo nawet nie wiem czy to chłopczyk czy dziewczynka big_grin na razie na mój widok ucieka i wiem tylko tyle ile zobaczyłam z ukrycia big_grin czyli: na pewno nie jest kocim dzieckiem bo jest spory/ spora.... ale chudziuśne to to..... no i jest kotem białym w czarne łatki smile jeszcze jest za wcześnie na złapanie i ewentualne ciachnięcie- to dopiero pierwsze jego kroki na moim terenie i nie chcę go od razu odstraszyć...... poczekam kilka dni wabiąc go pełną michą i ciepłym kącikiem i będę się starała pokazać że nie gryzę i nie należy się mnie bać big_grin


            --
            Muszę się do czegoś przyznać: Mam na imię Karolina....... i jestem KOTOHOLICZKĄ big_grin
    • 09.01.13, 17:24
      ale super wiadomość ! czekamy na fotkę nowego władcy smile
      • 09.01.13, 18:25
        Karple, gratuluję! I decyzji o przygarnięciu służbowego kotecka, i konsekwencji, i sukcesu!
        Buziaki kiss
        • 09.01.13, 19:07
          No i proszę, cierpliwość popłaca. Jeszcze trochę cierpliwości, a może więcej. Musisz popracować. Ale znajomość poczyniona smile Dobrze rokuje, nie zepsuj nadmiarem chęci wink
          Poczytaj raz jeszcze wątek barby50 Rudalona mamy na garnuszku. Zobacz, jak nad sobą pracują: barba i Rudalon i to kawałek czasu smile I jeszcze będą wink Nie spiesz się, nie spiesz, przyjmij warunki kotka łaciatka. Kto wie? Może dlatego jeszcze żyje, że ostrożny? wink
          --
          Wiesia + 8
    • 09.01.13, 19:04
      Brawo za inicjatywę, podoba mi się, sama bym coś takiego zorganizowała, ale mój szef bardzo nie znosi koótw, więc ani mi się śni wystawianie budek... ale wyrażenie "służbowy kot" kojarzy mi się z jedną sytuacją u nas w pracy. W okolicy jest kilka kotków, ktoś z firm sąsiednich je dokarmia i sobie czasem jakiś przechodzi przez teren naszej firmy, i jak przejdzie to czasem wejdzie pod maskę mercedesa, ulubionego samochodu jednego z naszych pracowników. I ten pracownik kiedyś podobno pieprz ziarnisty rozkładał na silniku samochodu i w jego zakamarkach, bo dowiedział się, że koty nie lubią pieprzu, a jemu często "pachniało" w aucie kocim moczem i tak podejrzewał jakiegoś kicurka. Jak to usłyszałam, to się nieźle uśmiałam. Może i koty nie lubią pieprzu, ale wyobraźcie sobie dorosłego dużego faceta, jak sypie pieprz pod maskę dużego dostawczego auta w obronie przed kotkiembig_grin
      --
      fotoblog o moim kocie

      bierz życie za rogi
      • 09.01.13, 19:26
        O, jak miło! U mnie jest sporo służbowych kotów i sporo dokarmiaczy smile
    • 09.01.13, 19:54
      Gratulacje, słuzbowy kot to nie byle kto!!
      --
      Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
      • 09.01.13, 21:10
        Macie rację kochani- tylko spokój pomoże nam się zaprzyjaźnić- dlatego już nie chodze za nim i nie narzucam się choć to trudne bardzo.... podgladam sobie tylko z ukrycia i jak jadł to przez okienko do niego gdałam żeby przyzwyczaił sie do mojego głosu... jutro może wrzuce mu do budki cos mojego dla zapachu i zobaczymy.....
        A kicia mimo, że słuzbowa to będzie rozpieszczana jak tylko nam na to pozwoli bo u mnie pracuja sami kociarze i kociary big_grin
        --
        Muszę się do czegoś przyznać: Mam na imię Karolina....... i jestem KOTOHOLICZKĄ big_grin
        • 09.01.13, 22:09
          Pierwsze pytanie- czy lubi pani/pan koty?
          Drugie- ma pan/pani koty?...
          big_grin
          --
          Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
          • 10.01.13, 08:53
            Ha ha no bardzo śmieszne Olu..... było podobnie tylko, że na CV zamiast zdjęcia kandydata żądałam zdjęcia kota big_grinbig_grinbig_grinbig_grin

            A poważnie- dzisiaj wystawiając świeże jedzonko zobaczyłam kotka śpiącego w budce, ale na mój widok mocno się przestraszył, więc dałam mu spokój i nie podchodziłam bliżej. Postawiłam miski i odeszłam- kicia ostrożnie wyszła z budki i od razu dopadła miski... Ja znowu gadałam do niego z bezpiecznej odległości więc może się jakoś do mnie przyzwyczai- na razie zdjęcia nie udało mi się zrobić bo na każdy mój ruch kitek chce uciekać, ale pracujemy nad zaufaniem big_grin
            Po południu postaram się go przekupić pysznym gotowanym mięskiem i zobaczymy co będzie wink
            --
            Muszę się do czegoś przyznać: Mam na imię Karolina....... i jestem KOTOHOLICZKĄ big_grin
            • 10.01.13, 09:01
              Biedulek jak musiał byc głodny sad
              KArola, dobra z ciebie kotholiczka.
              --
              Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
              • 10.01.13, 09:11
                No głodne futerko jest na pewno, ale boję się dać za dużo żeby pawika nie puścił..... dlatego kitek dostaje małe porcje a często, bo na szczęście u nas w nocy też ktoś jest i miseczkę wyniesie.....
                Chrupki wrażenia nie robią bo miseczka stoi od wczoraj i zjedzone jest mniej więcej jedna trzecia, ale to dobrze bo to znaczy że starcza mu to co dostaje do drugiej miski smile
                --
                Muszę się do czegoś przyznać: Mam na imię Karolina....... i jestem KOTOHOLICZKĄ big_grin
                • 10.01.13, 19:29
                  Kitek- roboczo nazwany Kwadrat ( roboczo bo nadal nie wiem czy to chłopak czy dziewczynka wink ) dostał miche gotowanego mięska z ryzem i marcheweczką i jadł aż mu sie uszy trzęsły smile a najlepsze jest to że chyba zadomowił się w budce bo coraz częściej go tam widzimy...... może jutro uda mi się zrobić zdjęcie smile
                  --
                  Muszę się do czegoś przyznać: Mam na imię Karolina....... i jestem KOTOHOLICZKĄ big_grin
                  • 10.01.13, 20:16
                    Karple jakbym o sobie czytała.Od kilku tygodni też zaczęłam dokarmiać osiedlową bidę.Zaczęło się od tego,że mój domowy kocur siedząc na parapecie okna w wiatrołapie,darł się jak szalony.Jak podeszłam do okna zobaczyłam na ganku małego,rudo-białego kotka wpatrzonego w mojego kocurka jak w obrazek.Popatrzyliśmy tak na siebie i od tego momentu wiedziałam,że powinnam kumpla mojego kota należycie ugościć.Tak dobrze go ugościłam,że pojawił się i drugi biało-czarny i tak sobie teraz przychodzą i goszczą się o różnych porach dnia i nocy.Dodam,że suche mają dostęne cały czas i nasypywane na bieżąco.Wczoraj zrobiłam im budkę z kartonu.Już pierwszej nocy była używana.Jedzenie znika w oka mgnieniu.
                    Bidulki głodne,a aura teraz u nas też nie najciekawsza (deszcz,wiatr,śnieg).Z zapachu jaki poczułam na tujach raczej chłopaki się u nas stołują smile
                    Trzymam kciuki,żeby "Twój" kotek szybko się oswoił i przyjął stanowisko kota firmowego.
                    --
                    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
                    • 11.01.13, 13:49
                      Kotecek je aż miło patrzećsmile nadal jest mocno zestresowany, ale już tak panicznie nie reaguje- czyli jest lepiej smile w przyszłym tygodniu postaram się go złapać i oddać w ręce weta boję się tylko że kocina się tak zestresuje że jak go wypuszczę to ucieknie i już do mnie nie wróci sad
                      --
                      Muszę się do czegoś przyznać: Mam na imię Karolina....... i jestem KOTOHOLICZKĄ big_grin
                      • 11.01.13, 14:12
                        wróci bo sama widzisz jak trudny żywot pędził nie mogąc nawet zjeść coś porządnego,kotki które sterylizowałam też się poobrażały na mnie ale....tylko na jeden dzień,jak zgłodniały to wróciły,a może nie trzeba będzie go wypuszczać,może uda się obłaskawić i ktoś się w nim zakocha,zobaczysz jak sytuacja się rozwinie bo pewnie przegląd u weta pomoże mu dobrze żyć nawet na wolności jak się go/ją odrobaczy czy odpchli
                        • 11.01.13, 14:24
                          No właśnie przede wszystkim chcę kicie odpchlić, odrobaczyć i ciachnąć suspicious potem może od razu go wniosę do pomieszczenia w którym miałby spać o ile zechce oczywiście smile bo mam nadzieję że jednak da się namówić i zamieszka u nas i będzie kotem wychodzącym ale mającym zawsze miskę i ciepły kąt no i przede wszystkim miejsce w naszych serduchach i miziaki na każde życzenie big_grin
                          --
                          Muszę się do czegoś przyznać: Mam na imię Karolina....... i jestem KOTOHOLICZKĄ big_grin
                          • 11.01.13, 14:50
                            kotecek musi się przyzwyczaić do luxusu!do tej pory nie miał nic aż trafił los na loterii życia,pozostaje mi życzyć powodzenia trzymać kciuki
                            • 11.01.13, 18:11
                              wiesz co, rozumiem siłę uczuć, ale weź ty mu daj na razie spokój z wetem, łapaniem i w ogólesmile o ile dobrze liczę, to trzy dni minęły od pojawienia się kociska - jak go zaczniesz teraz łapać, nawet z najlepszymi zamiarami, to on/a ci ze stresu zejdzie, ewentualne badania będą niewiarygodne, a on/a to niepotrzebnie odchoruje i jeszcze nawieje... a jeśli to kocica, to po sterylce będziesz ją musiała na chwilę wziąć do wnętrza, a ona będzie po ścianach chodzić na twój widok, bo uzna, że ją oszukałaś, no i po co.

                              jeśli nie widać jakichś bezpośrednich oznak choroby, to sytuacja jest idealna - kocina podjada regularnie i śpi w cieple, czyli tyje i się w miarę możności regeneruje, za jakiś tydzień, dwa, pięć sama do nas podejdzie i wtedy możemy rozważyć dalsze kroki. na przykład odrobaczyć na kark na dzień dobry albo płeć zbadać. do wiosny chwila jeszcze, tak od razu rozmnażać się nie zacznie (a może to w ogóle uciekinier i już sterylizowany?smile

                              dobrze by było, żeby z daleka pojawiały się w jego/ jej polu widzenia różne osoby (dawały miskę czy coś), skoro ma być docelowo kotem służbowym. tzn. żeby nie uznał, że tylko jedna osoba jest ok, a przed resztą należy uciekać.
                              • 11.01.13, 19:21
                                może faktycznie jeżeli to trzy dni to za wcześnie ale nie należy zwlekać zbyt długo z odjajczeniem bo ja mam złe doświadczenie z takim właśnie zwlekaniem,kiedyś w zimie pięknie oswoiłam do siebie kocurka i czekałam aż przyzwyczai się do syna którego nie widywał zbyt często a żeby syn pomógł mi w łapance i nic z tego nie wyszło bo zrobiło się ciepło i kocio poszedł sobie na panienki i nie wrócił,normalnie porażka
                                • 11.01.13, 19:27
                                  żeby nie było że coś mu się stało i dlatego nie wrócił,nie,widywałam go na sąsiedniej posesji ale do mnie się już nie zbliżył,kocur pod wpływem hormonów jest nieobliczalny
                                • 11.01.13, 19:34
                                  Tak, tak ja wiem że to tylko trzy dni, ale ja go nie chcę łapać dzisiaj smile mówiąc o przyszłym tygodniu miałam na mysli że od poniedziałku zacznę sie po troszku do niego zbliżać- np. włoże mu mój sweter to budki, spróbuję podejśc itp. Poza tym zanim załatwie wypozyczenie klatki-łapki tez pewnie miną ze dwa dni i tak sobie pomyslałam, że najpierw mu ta klatkę postawię obok budki żeby mógł ja obwąchać.....
                                  Na chorego/ chora nie wyglada na pierwszy rzut oka, ale pewnosci nie mam....
                                  Jesli chodzi o oswajanie to wychodzę do niego głównie ja, ale jak jadę do domu to moi pracownicy i na ich widok też juz nie reaguje paniką- pogłaskać sie nie daje, ale juz nie ucieka tylko powarkuje dla postrzaszenia.
                                  Jutro chcę mu przygotowac posłanie w pomieszczeniu docelowym i jak mój chłop dzisiaj zdąży zrobić drabinkę po której będzie wchodził i wychodził to ją zamontujemy i otworzymy okienko tak żeby mógł sam wejść i zbadać teren- i tu oczywiście tez szczęściu pomogę i w srodku postawię miseczke z wyjątkowo pięknie pachnącym żarełkiem big_grin
                                  No zobaczymy jak bedzie- mam nadzieję że jak raz wlezie i zobaczy że miło, ciepło a człowieki nie gryza to juz zostanie big_grin
                                  --
                                  Muszę się do czegoś przyznać: Mam na imię Karolina....... i jestem KOTOHOLICZKĄ big_grin
                                  • 11.01.13, 19:54
                                    mam nadzieję że się wszystko uda jak zaplanowałaś ale na szybkie oswojenie bym tak bardzo nie liczyła więc szykuj klatkę tak czy inaczej,no chyba że kot jest wyjątkowy bo i tak może być i oswojenie pójdzie jak z płatka i tego życzę
                                    • 11.01.13, 22:45
                                      Powodzenia w łowach i oswajaniusmile
                                      • 13.01.13, 20:29
                                        Bardzo dużo już zrobiłaś, dosyć szybko idzie dokarmianie i oswajanie. Ja bym jednak trochę poczekała z akcją radykalną. Jest dopiero połowa stycznia, trochę czasu jeszcze masz, bo luty to może być mocno mroźny (tak zazwyczaj jest w Polsce, teraz mieliśmy pogodę zimową dosyć ulgową) i natura nie powinna wzywać kocurka do szukania sobie kotki. Tak jeszcze z dwa tygodnie możesz nienerwowo dalej się zaprzyjaźniać. Bo zbyt gwałtowny ruch i trzeba będzie akcję zaprzyjaźniania się i podchodzenia zaczynać na nowo od zupełnego zera, a nawet odbudowywać zaufanie, by wejść na stopień 0. Wiem coś o tym, bo sama zbyt nerwowo, za szybko parę razy zadziałałam. Najlepiej by było, gdyby dawał się karmić w miejscu (pokoiku) lub wręcz w transporterze, w którym potem będzie odłowiony. Albo klatka łapka, znienacka, albo zaprzyjaźnianie się stopniowe, krok po kroku, tak by można było np. tylko zamknąć drzwiczki transportera. No nie wiem, pewnie masz już opracowaną strategię.
                                        Kiedyś odłowiłam trzy koty własnymi rękami (zaprzyjaźnione, lecz bardzo ostrożne) i wrzucałam do transporterów ustawionych pionowo, z otwartymi drzwiczkami, kot pupą w dół w ten otwarty transporter. O rany! Krwi było co niemiara, koty się posikały, pokupkały, zwymiotowały ze stresu. A tfu, jakieś okropne mam wspomnienia z moich amatorskich akcji.
                                        Bardzo Ci dobrze idzie i jestem zachwycona w ogóle Twoim pomysłem i wykonaniem. smile
                                        --
                                        Wiesia + 8
                                        • 13.01.13, 20:53
                                          A klatka łapka to w ogóle jest na wyposażeniu Zakątka więc z tym nie będzie problemu.
                                          • 14.01.13, 08:47
                                            Dziękuję za rady smile Zrobię tak jak mówicie i dam mu jeszcze kilka dni spokoju bo faktycznie na chorego nie wygląda i ładnie je więc szybko powinien nabrać bardziej kocich kształtów. Dzisiaj po południu ma przyjechać mój chłop i zamontować drabinkę po której kotek będzie mógł wchodzić i wychodzić.... Potem mam nadzieję się oswoi i zrezygnuje z tajnego wejścia oknem i będzie wchodził normalnie drzwiami, tylko że na razie za bardzo się boi a wejście drzwiami wiąże się ze spotkaniem z ludźmi i dojściem do swojego pokoiku. Dlatego wymyśliłam, że najpierw będzie sobie wchodził okienkiem i zapozna się ze swoim pokojem w którym drzwi będą od początku uchylone tak aby mógł zwiedzić teren jak tylko uzna że warto smile bo może np. w nocy jak jest nas mało odważy się pozwiedzać......

                                            O klatce na wyposażeniu Zakątka wiem, ale w Dąbrowie mamy fundację kocią i też można wypożyczyć smile to zawsze bliżej bo mogę odebrać i oddać osobiście- nie trzeba wysyłać smile ale faktycznie zostawię to na później...... bedę się martwić jak wlezie do środka i zacznie znaczyć teren big_grin
                                            Na dzień dzisiejszy kitek jest karmiony, ma ciepłą budkę i od dzisiejszej nocy będzie miał do wyboru jeszcze pokoik z posłaniem, michą, kuwetką i wielką poduchą na którą mam nadzieję się skusi smile
                                            --
                                            Muszę się do czegoś przyznać: Mam na imię Karolina....... i jestem KOTOHOLICZKĄ big_grin
                                            • 14.01.13, 21:01
                                              Nie no... imponujące smile O wszystkim myślicie. smile Pewnie kocio też ma Was za inteligentne jednostki i dlatego tak szybko się zaprzyjaźnia. Z mądrym warto wink
                                              --
                                              Wiesia + 8
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.