Dodaj do ulubionych

dokocenie (do kotki wariatki) - od czego zacząć?

24.10.14, 15:05
Pisałam tu już na forum, że szukam domu dla malutkiej (wtedy 3 m-nej szylkretki) na razie nie znalazłam...forum.gazeta.pl/forum/w,10264,153529504,153529504,szukam_domu_dla_malej_szylkreki_lubelskie.html
Bardzo chce ją zabrac do domu, kotka siedzi na wsi, nie bardzo ma schronienie, a 'jej' ludzie wyjechali już do miasta, po sezonie. Została sama, zaczyna sie zima.
JAK zacząc i czy w ogóle da się to zrobic?? boję sie
Moja 8 letnia kocica to troche jedynaczka-wariatka, samica alfa, wychodzi na zewnątrz, wtedy zachwuje sie jak bulterier bo wszystkie koty przegania, syczy, warczy, nie boi sie, jest troche taka agresorka. Nie jest przyzwyczajona do innych kotów.
Mała sadze si ejej podda... do ludzi jest cudowna, pzresłodka, kolankowa, wdzięczna, slucha się, szczerze - w zyciu nie widziałam tak wdzięcznego stworzenia smile bo moja stara to zołza strasna big_grin - n ale kocham pzreciez nad życie wink
Proszeo rady od czego zaczac dokocenie, zeby przebiegło jak najmneij dotkliwie dla wszystkich
Szybkooo potrzebuje tych rad, mam zamiar przywiezc małą jutro po południu
dwie kuwety, dwa meijsca do jedzenia -to na pewno, co jescze?? niestety u mnei w domu tylko sypialnia i łazienka mają drzwi - poza tym duży teren otwarty (100m2).
Edytor zaawansowany
  • kkk 24.10.14, 15:10
    mała jest przywcajona przebywac na dworze... większość czasu moż etam być na poczatek, na noc bym ją zabierała
    dokocenie przeprowadzić na dworze? w domu? boje sie ze mała ze strachu przed starą zołza gdizes pobiegnie, nei zna terenu
    Czy możliwe ze moja kocica obrazi się na nas (jest charakterna), zacznie ze złości czy z obawy jakiejs sikac... booosz, boję się tego, nigdy nie miałam z nią takich problemów...
  • ajaksiowa 24.10.14, 15:42
    Gratuluję decyzji smile i pamiętaj że TY jesteś szefem ,zostaw jedną kuwetę,pokaż ją małej i pozwól żeby stara obserwowała,fukała,uciekała,do karmienia jedna przy drugiej/nie za blisko/ dopieszczaj ,,starą,, i\ jednocześnie małą,cały czas obserwuj towarzystwo i interweniuj dopiero kiedy krew sie leje.U mnie to działalo od zawsze .smile
  • kkk 24.10.14, 16:19
    nawet nie wiecie jak sie boję... moja naprawde ma ciężki charakterek, od zawsze była ukochaną jedynaczką, poza tym ma 8 lat, panowała niepodzielnie jako królowa i boje sie że może być bardzooo ciężko ze względu na jej charakter. jakie rady na takiego agresora?
    Czy takie koty mogą się w ogóle zaakceptowac (na razie nawet nie marzę o polubieniu).
    Jakie powinny być pierwsze czynności - pokazac je sobie, z odległości, na zewnątrz, w domu czy jak??
    prosze o rady doświadczonych 'dokoconych'
  • mysiulek08 24.10.14, 17:58
    W calej rozciaglosci zgodze sie z Mitta, w zadnym wypadku od razu kitki na dwor nie wypuszczac, bo zginie!

    Dla nas w ogole wychodzenie Kici.Yody jest problemtyczne i gdybysmy te 6 lat temu wiedzieli to co wiemy teraz, nasze kocie zycie byloby latwiejsze.

    Kurde, no wiem, ze sie boisz, przeciez mamy nasza Kicie.Yode, na ktora dodtakowo absolutnie nic ne dziala, zadne feliwaye, krople bacha, granulki homeopatii itp. Ale idzie ku dobremu, bo np zaczyna tolerowac Grubsona, tylko troche warczy smile Wasika samasobie w kanale znalazla i nie zaatakowala. Teraz pojawil sie nowy bidus na parceli, ktorego w ogole ne goni!.

    Owszem boimy sie je pokazac cala bande, ale obawiam sie, ze ten dzien nadchodzi. Wiec wez gleboki wdech, zmow trzy zdrowaski, lyknij melisy albo relanium i trzymaj sie.

    ps,
    ciesze sie ogromnie, ze kitka bedzie u Ciebie, martwilam sie o nia.
  • mitta 24.10.14, 16:35
    Nie możesz małej od razu puszczać na dwór, bo Ci ucieknie, zgubi się - nie zna przecież swojego nowego miejsca. Czytałam gdzieś, że kot na nowym miejscu powinien najpierw mieszkać ze dwa miesiące w domu, a dopiero potem może wychodzić, dotyczy to zwłaszcza kotów młodych. Nie dalej, jak tydzień temu była u mnie sąsiadka, bo szukała swojego kilkumiesięcznego kotka, który gdzieś z ogrodu jej uciekł. Miała go zaledwie kilka dni i od razu wypuszczała - nie wiem, jak się to skończyło, bo jeszcze jej nie widziałam. Kot podobno sam z siebie daleko się nie oddali, ale przestraszony, pogoniony przez zwierzę, człowieka może uciec w miejsce, z którego nie umie wrócić.
    Ja bym małą jednak izolowała (z kuwetą i jedzeniem) pierwsze dni pozostawiając szparę w drzwiach, aby koty mogły się obwąchać i poznać. Sama tego nigdy nie robiłam - puszczałam na żywioł, ale ja w sumie nie mam agresywnych kotów. Jeśli Twoja kotka jest taką alficą - to może warto proces poznawania rozłożyć na kilka dni. Można też kupić feliway do kontaktu.
    Jest jeszcze opcja, że od razu wypuścisz małą na salony i niech się dzieje, co chce. Czytałam, że koty w takiej sytuacji raczej się nie pozagryzają i nawet, jeśli futro fruwa w powietrzu - jest to tylko ustalanie hierarchii. Tyle, że w przypadku wrażliwych kotów może się skończyć np. sikaniem po kątach.
    Powodzenia.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/gg/wb/qpz8/yq5lrRRhXRFC0Ai0qX.jpg
  • mysiulek08 24.10.14, 16:36
    Uj, skad ja to znam. za nic w swiecie nie chce zrozumiec kociego, choc ostatnio jakby spasowala, albo jest juz jej wszystko jedno tongue_out

    MD jest wielki wariat na punkcie swojej milosci i jakiekolwiek zmiany w jej zyciu ciezko mu przychodza, wiec mamy to co mamy. Ale do rzeczy,

    Agresja jest czesto zwiazana ze strachem, byc moze Twoja rezydentka nie tyle obcych kotow nie lubi, co sie ich boi, moze to wygladac na agresje i chec pprzegonienia obcego, ale nie musi.

    Masz mozliwosc chwilowego odosobnienia nowego kociego domownika? Sypialnia, ktora moze byc zamknieta dla rezydentki? Wtedy latwiej sie oswoi z innym kocim zapachem przez drzwi, troche poklnie, posyczy, powarczy, ale za kilka dni jej przejdzie. W miedzyczasie glaskac rezydentke zapachem nowego domownika (przenosi agresja na Ciebie?). Otwieranie lekko drzwi pod nadzorem, tak zeby mogal zaobaczyc co tam siedzi tez sie sprawdza. Po kilku dniach pakujesz nowego domownika do klatki/przestronnego transportera i przedstawiasz panujacej kocie. Raz na krotko, potem na dluzej. Dajesz jej jesc (ulubione przysmaki) blisko klatki. Az w koncu wypuszczasz poddanego smile Beda syki, beda warki, beda gonitwy. Nie ingeruj, dopiki futro nie fruwa, krew sie nie leje. Zaopatrz sie w feliway (zadziala albo i nie) i przez kilka poczatkowych nocy niech kitek wraca do swojego gniazda.

    Jesli nie masz wolnego pomieszczenia, to pozostaje wariant skrocony z klatka, glaskaniem, jedzeniem.

    Ja wiem, latwo sie mowi. wykonac trudniej. Taka procedure zastosowalismy w przyapdku SW i Grupy I Bractwa, z Kicia.Yoda sie odwazylismy, tzn MD ma opory, bo ja bym na zywiol poszla.

    Co do sikania, to bym sie zbytni nie martwila, u nas banda spora, neurotykow kilku a incydentow posikiwania brak.

    Wiekszym problemem moze byc wychodzenie rezydentki, co u nas jest klopotem najwiekszym.
  • zielistka00 24.10.14, 22:25
    Są dwie szkoły, stopniowe przyzwyczajanie kotów, i pójście od razu na całość. Ja na początku izolowałam nową od rezydentki. Rezydentka Mamba przyzwyczajona do bycia jedynaczką, źle reagowała na inne koty, na początku przez pierwsze dni obserwowała Pixi z odległości, warczała i syczała. Codziennie mieliśmy takie sesje. Dostawały miseczki w tym samym czasie, najpierw rozdzielone drzwiami (ale słyszały się nawzajem), potem przy uchylonych drzwiach. Mamba jadła warcząc smile Potem rozdzielaliśmy je tylko na czas niebytności w domu, bo trochę strachu było, że zastaniemy strzępy futer i krwawe szczątki. Gdzieś po ok. 3 tygodniach zostawały już razem. Teraz po 5 miesiącach jest nieźle, Mamba toleruje Pixi, nie ma syków, warczenia, ale niestety o takim widoku jak na kanapie u Barby to mogę tylko pomarzyć. Pixi to chętnie by się przytuliła, ale Mamba jeszcze takiej bliskości nie znosi, zwykle odchodzi na inne miejsce. Sporadycznie się zdarzy, zwykle przypadkiem, że leżą obok siebie.

    --
    --zielistka00--
  • wladziac 24.10.14, 19:46
    zacznij od siebie,nie okazuj zdenerwowania bo jak rezydentka wyczuje Twoje nerwy i skojarzy z nowo przybyłą to masz przechlapane,weź na luz wiedząc że ratujesz małej życie i to jest najważniejsze,jak trzeba bedzie to możesz izolować małą przez kilka dni nawet w łazience na pewno lepiej jej bedzie niż w tej chwili a w między czasie rezydentka się zapozna z sytuacją i Ty też,jeszcze nic nie wiadomo a może na swoim domowym terytorium jak zobaczy takiego malucha to mu daruje najazd po przywaleniu łapką i obsyczeniu się pogodzi z obecnością nowo przybyłej,trzymam mocne kciuki i dawaj znać co i jak
  • kkk 24.10.14, 21:49
    heh, zacząć od siebie smile no własnie, bo naprawde się denerwuję przed jutrzeszym sad
    Mam taki plan - wpuszczę młoda do domu, pokaże kuwete (bedzie w innymmiejscu niz rezydentki), miseczki (tez w innym), ogólnei ja zabawimy, zapoznamy, rezydentka bedzie na zewnątrz. Potem jedno z nas pod kontrolą bedzie z mała na ogrodzie, wpuszcze moja kocice, neich obwącha, wyczuje ze nowy zapach jest... Kupie feliweya, niech działa. I co dalej? bedziemy przez weekend na miejscu, wiec trzeba przeprowadzić operacje - pokazanie kolorowych twarzy - obie sa tricolorkami big_grin tak sie składa smile i nie wiem czy to dobrze czy źle, dwie kocice uncertain I wtedy poibserwujemy co i jak...ostrożnie. Wtedy sie okaze jak bardzo starsza bedzie warczała i wrzeszczała na młoda (q bedzie uncertain no jest taka zołzowata). Myśle, tez, że starsza trzeba bedzie obłaskawiac, głaskac i dopieszczac, zeby nie czuła sie zdradzona. I mieszac kocie zapachy, zeby sie nawzajem, przynajmneij z dalka zapoznały?
    Mysiulek - przyznam, że nie śledziłam epizodów Yody - rozumiem, że tez jest charakterna i mało towarzyska? jak sobie radzić dalej z takim osobnikiem?
    Bądzcie ze mna w kontakcie, prodze... chyba dzisiaj nie zasnę
  • mysiulek08 24.10.14, 22:08
    Pod zadnym pozorem niech mloda nie bedzie w ogrodzei bez puszorkow i smyczki! Znasz koty, to iwesz, ze wystarczy sekunda by w strachu zareagowala nie tak jak bys chciala. Podobnie rezydentka.

    Osobiscie nie wiem czy to dobry pomysl, zeby rezydentka jak wroci do dom zobaczyla innego kota, moze potem dom czyli bezpieczne dla niej miejsce zle skojarzyc. Poza tym, za krotko by zapachy sie utrwalily, bo to w koncu nie dorosly kocur a mloda kicia.

    Wg mnie, lepiej jak bedzie w domu a mloda wjedzie w transporterku i tak sie poznaja, Mloda bezpieczna za kratami tongue_out a rezydentka ciagle pania na wlosciach.

    Jak nie sledzilas poczynian Kici.Yody to stratna jestes smile Dla niej kazdy obcy kot to wrog publiczny nr1, goni rowno z podniesionym, rozcapierzonym ogonem kazdego w zasiegu swojego wzroku i nosa. Niestety adrenalina jej czasami tak mozg zalewa, ze obrywa ten co jest najblizej, raz drapanych i gryzionych juz nawet nie liczymy. Jak Bractwo Kurnikowe bylo na zewnatrz to praktycznie Kicia.Yoda nie spala, nie jadla, caly czas byla nabuzowana. Jak jej znikly z oczu jest ok. W jej przypadku w domu zapach innych kotow jej nie przeszkadza, spi w najlepsze (za zamknietymi drzwiami sypialni) a reszta szaleje goniac sie, miauczac, drapiac w drzwi ip.
    Od czasu do czasu pozwolenie na audiencje dostaje Grubson i jest w miare znosnie, ale on sie juz nauczyl, ze przy Citce.Yodzie.Dzikiej.Krakenie nie nalezy wykonywac szybkich ruchow. Bo u Kici.Yody najgroszy jest ruch, jak kot ucieka to chce go dopasc. Jak sie nie rusza, to warknie, syknie i wraca do swoich zajec. Czyli jak kot sie Kici.Yody nie boi, to ona awantur nie wszczyna.

    Staramy sie minimalizowac spotkania Kici.Yody zarowno z mieszkancami domu jak i goscmi na parceli, co wymaga od nas niezlych wygibasow logistycznych.

    Z doswiadczenia naszego, plec nie ma znaczenia, np Grubson i Miki z luboscia gonia UmpeLumpe (mlody kocurek), baby sa poza zakresem zainteresowania, chyba ze ktora odsyknie Grubsonowi jak ten w pupe ktoras klepnie.

    Trzymam kciuki.

  • kkk 24.10.14, 22:19
    aaa, no właśnie, wiec moja ma takie charakterek że kazdy kot to wróg Nr 1, jak widzi przez szybę obcego kota na swoim terenie topotrafi sie rzucac na szybę, a wypuszczona gonić intruza do skutku. CHodzi po swoich włosciach i obserwuje dookoła czy zaden obcy sie nie zbliża, przesiaduje w tych miejscach z których czesciej przychodza obce koty.
    Lepiej je przedstawić sobie w domu niz zeby czuły zapachy jednak? boję sie o strsza, ze bedzie agresywna, bedzie fukała na nas i nie da się dotknąć uncertain już ra zmielismy taki incydent krotki (z malutkim kocurkiem, który byl u nas chwilowo).
    Dać im chwilę, czas, obserwowac, niech się same zapoznają? może od razu nie skocza sobie do gardeł? mała na pewno nie.
    A na noc zamknąc młoda w łazience, dac jej wszystko co potrzebne, strsza przez szpary i tak ją bedzie czuła.
  • wladziac 24.10.14, 22:31
    skoro na zewnątrz przegania koty to z nawyku to samo zrobi z małą, spróbuj w mieszkaniu i nie przejmuj się że nie będzie z tego zadowolona byle krew się nie lała,syczenie czy przylanie łapką to tylko pokazanie że przybysz musi się słuchać i koniec,normalne ustalenie hierarchii i bez tego się nie obejdzie,bądź na to przygotowana
  • kkk 24.10.14, 22:49
    ehh, powiem tak - moja kocica od malenkiej mieszkała w bloku, wychodziła tylko na balkon. Przeprowadziliśmy się, kiedy miała 6,5 roku do domu z ogrodem (tyle, ze w miescie) - momentalnie ze znudzonej blokowej kocicy stała się podwókowa wyjadaczka, pokochała swój teren, znaczy go (!), odpędza inne koty, jest taką królowa na włosciach, nei opuszcza za bardzo swojego terenu, nie wędruje, trzyma sie domu, kiedy idziemy do pracy ona jest jednak w domu ale bardzooo chętnie łaziiii po ogrodzie.
    Mam jednak nadzieje z eod razu nie dojdzie do walk, wiem na pewno ze bedzie darła hjapę (jest gadatliwa), bedzie warczec sycze i bedzie obrazona na nas. No cóz, chyba musimy przetrwac jej dąsy. Bardzo chcę zeby to sie udalo, chce mój chłop bo widze ze pokochał małą (to on ją trzyma w ramionach na zdj.) i uwaza ze pani królowa troche musi się dostosowac. A małej szkoda, naprawde jest wyjątkowo cudnym i mądrym kotem, szkoda ją na wies, moze skonczyc tam marnie uncertain
    OK, nie katuje was ! piję piwko, Królowa opala się przed kominkiem (moze on jutro załagodzi obyczaje) i spróbuje jakos si enie martwic wink
    DO jutra! Juro jest TEN dzień. Bądzcie ze mną i trzymajcie kciuki za Tigrę i mała (jak ją nazwiemy?)
    paaa
  • mysiulek08 24.10.14, 23:15
    Aha, kominek i ciepelko faktycznie lagodza obyczaje smile
  • mysiulek08 24.10.14, 23:14
    Pierwsze spotkanie oko w oko z maluchami SW nie bylo takie zle, bo sie nie ruszaly smile

    vimeo.com/53786225

    gorzej bylo gdy spotkaly sie Kicia.Yoda vs Padme/Kluska, to byl horror, ale Kluska bronila swoich dzieci i byla jeszcze przed sterylka.

    Pozniej jakos szlo, lepiej, gorzej, az do czasu wypadku Lei/Miki. Dwa miesiace przerwy w zaprzyjaznianu zrobily szkode.

    Zima troche sie spotykaly SW znaczy i bylo calkiem poprawnie. Kicia.Yoda po warkach bez pusznenia sie, szla po prostu do siebie, znaczy do sypialni mojej albo MD, kladla sie na lozku i dawala do zrozumienia, 'a dajcie wy mi wszyscy swiety spokoj', czasami Grubson wskoczyl na wyrko, chwile polezal, poczym pojadl troche z miski Ciotki i szedl do swoich spraw.

    Nie bylo wielkich skandali i gdyby MD mial silniejsze newry to kto wie, kto wie smile

    Mysle, ze po pierwzych puszeniachs ie, bedzie dobrze. W kazdym razie zabic sie nie zabija. Miej pod reka spraj z woda, gdyby sprawy przybraly niebezpieczny obrot. Z takim wodnym pistoltem chodzilismy na spacery z Kicia.Yoda jak Kurnikowce byky na zewnetrznej. Dla zdrowia naszych nog smile
  • peonka 25.10.14, 10:56
    Mam wielką nadzieję, że wam się uda! Relacjonuj postępy!
  • yvi1 25.10.14, 11:26
    Trzymam mocno kciuki!
  • verdana 25.10.14, 11:35
    Ja też! Choć w tym wypadku jednak uważam, zę należałoby miec plan "B". Niestety, znam ze trzy przypadki całkowicie nieudanych dokoceń.
  • kkk 25.10.14, 12:39
    Ja tez mam wielką nadzieję że się uda i wszyscy będziemy zadowoleni, a zwłaszcza koty.
    Kupiłam Feliway, był w spreju. Szkoda, że nie miałam go wcześniej, bo chłop pojechał z transporterkiem po małą, sprykałabym w środku. Ciekawe jak zniesie jazde samochodem smile ale ona raczej taka bezstresowa, nie boi sie ani ludzi, ani hałasów, np.odkurzanie przy niej nie robi na niej wrażenia (w przeciwieństwie do królowej).
    Przyjadą po południu, a mnie nosi big_grin tak patrzę na Tigrę, błogie lenistwo, wygrzewanie na słoneczku, tylko ja i ona... nawet nie wie co ja czeka.
    Przygotowałam stare wiklinowe posłanie rezydentki, które ona ma dawno w dalekim poważaniu, jest 2 poziomowe, wyścielone kocykiem, bedzie dla niej osobna kuweta i miseczki. Drapak jest jeden, duży.
    Można w ogóle stwierdzić że coś z tego będzie, albo że calkowicie nie? uncertain Wszędzie czytam że trzeba czasu, nawet paru tygodni, i że nie wolno sie zrażać pierwszymi powarkiwaniami, straszeniem i gonitwami... ze nie wchodzic ciągle między koty, dać im czas i pozwolić sie poznać..
  • wiesia.and.company 25.10.14, 13:49
    Tych moich dokoceń to dużo było smile Teraz okrzepłam, nie przejmuję się, bo wiem, że się udaje dokocenie. Nie muszą się koty kochać, wcale o to nie chodzi żeby to było zgodnie miłujące się stadło. I ludzie przecież tak nie muszą, bo mają prawo do swojego zdania, swoich poglądów - czyli powód do kłótni zawsze się znajdzie - tyle że u ludzi to jest gębowanie wink a u kotów syki, fukanie i łapoczyny... no bo jak mają się kłócić smile
    Czyli takie agresywne zachowania na początku są normalką - dla mnie raczej szokujące jest całkowicie zgodne zachowanie wink
    Czuwaj na transporterkiem, daj malutkiej możliwość schowania się gdzieś w kąciku, tam postaw kuwetkę (musi być dla niej oddzielna), tam postaw jedzenie i picie. Mała tam musi się czuć bezpieczna. Nawet transporter powinien być postawiony w bardzo zacisznym miejscu, żeby Twoja rezydentka nie mogła go obchodzić, a malutka czuć się osaczona.
    Ja jestem przeciwniczką ustalania barier terytorialnych (czyli zamykania w pomieszczeniu, zamykania drzwi) bo to od samego początku wydziela kotom ich terytoria. Przekroczenie granic lub wkroczenie na takie sztucznie wydzielone terytorium powoduje słuszną obroną "najeżdżanego", to jak obrona suwerenności kraju.
    Czyli spokój w kąciku, Twój wewnętrzny spokój, obdzielanie pieszczotami rezydentki - przede wszystkim rezydentki!!! Malutkiej oczywiście też, żeby czuła się chciana... ale przede wszystkim zapewniania rezydentki, że wszystko jest takie samo, nic się nie zmieniło, dalej jest gwiazdą na scenie...
    A malutkiej nie wypuszczaj z domu!!! Ucieknie od tego miejsca, gdzie jest przeganiana, niechciana... będzie lecieć przed siebie, bo nie wie, że jej dotychczasowe terytorium nie znajduje się za drzwiami domu. Skąd ma wiedzieć, że jeśli przebiegnie kawałek, to i tak nie trafi na stare włości? Poleeeeeeci... (wiem to po Filipku, którego po raz pierwszy musiałam wywieźć do lasu, na działkę, też tak bezmyślnie chciał wylecieć za drzwi, bo pewnie za drzwiami było mieszkanie warszawskie).
    Przy pierwszym dokoceniu to ja przeżywałam katusze, bo JA byłam odpowiedzialna za dyskomfort moich dwóch kocurków, na których nowa kotka syczała, biła łapami, rozstawiała po kątach (wszystkie koty dorosłe, kilkuletnie, moje to domowe przylepy, ona to piwniczna zaprawiona w bojach). Płakałam, bo nie mogłam przecież jej wstawić z powrotem do piwnicy, a moje koty były okropnie zestresowane, jeść nie chciały, bały się chodzić po mieszkaniu... Po kilku dniach przestałam płakać, ale byłam roztrzęsiona, po kilkunastu dniach byłam już spokojna... a koty poradziły sobie wcześniej znacznie lepiej niż ja. Potem spały zgodnie w trójeczkę, choć zdecydowanie Kiciusia wolała wtulanie nosa w ciałeczko Gucia niż niechętnego Felutka.
    U Ciebie sytuacja jest dobra: rezydentka o bardzo silnym charakterze, starsza. I młoda koteczka, na nie swoim terenie, która musi się uczyć wszystkiego no i właściwie jest skazana na podporządkowanie się, choć nie bez zaznaczania fukaniem, że to czy tamto jej nie odpowiada, że po prostu jest taka a nie inna.
    I jeszcze jedno ważne: w każdym stadzie (czyli gronie żyjącym na wydzielonym terenie, nawet siłą narzuconym przez człowieka) jest osobnik dyrygujący i podporządkowany lub podporządkowane, mniej lub bardziej. Ale zawsze jeden jest autorytetem, tym ciekawskim, odważniejszym, penetrującym siatki itp. Zwierzęta szanują starszyznę, która ma wiedzę pozwalającą przeżyć w danym środowisku (tylko ludzie nie mają szacunku dla doświadczenia, chociaż kiedyś Starszyzna stanowiła grono decyzyjne). Zatem u Ciebie wiadomo, kto będzie sprawował rządy wink Kotki się nauczą wyznaczania swoich granic, a królowa będzie tylko jedna smile
    --
    Wiesia + 6
  • kkk 25.10.14, 13:59
    dziewczyny DZIEKUJE! smile wiedziałam, że tylko wy mnie rozumiecie w kwestii kocich dylematów
    ONA za momencik będzie...
  • mysiulek08 25.10.14, 14:30
    spac nie moglam, no

  • kkk 25.10.14, 14:50
    Dobra, mała weszła, zjadła, wie gdziekuweta, neistety bardzo zainteresowała się kuwetą królowej i w niej nasikała ... sprzątne dokładnie wink Mruczy, furczy, tuli się, zwiedza, spokojna, cichutka, wygląda jakby była u siiebie big_grin ale ona własnie tak ajest.
    Królowa ucina drzemkę w sypialni zamknieta, popryskałam wszystko Feliwejem, dałam jej do powąchania swoje ręce po małej, kocyk, w którym jechała... no wyczuła... jakos ją za mocno głaskałam bo sykneła ale ogólnei nie wiem czy wie co się święci.
    Teraz nie wiem kiedy je spiknąć??? wsadzić ją do transportera, wypuścic krolową, niech obwącha... czy po prostu otworzyc sypialnie... aaa, nie wiem
  • kkk 25.10.14, 15:12
    Małą zainstalowaliśmy w łazience ze wszystkim co trzeba, sookojniutko sobie siedzi. Wypusciąłm królową, połaziła połaziła... w otworach wentylacyjnych drzwi łązienki wyczuła intruza, posyczała kilka razy, cicho warkneła pod nosem i poszła pod łóżko się schować... hhmmm <szok>
    na razie nic nie robię dalej bo nie wiem co :]
  • mysiulek08 25.10.14, 15:24
    mala do transoprtera i przedstaw tak krolowej, jak nie bedzie skandali, to odwroc na chwile jej uwage i wypusc mala i niech sie dzieje wola nieba
  • kkk 25.10.14, 15:38
    Wyszła spod lózka dość szybko,m udała się w swoje ulubione miejsce - do Narnii, tzn. na wysoką półkę w przesuwanej szafie. Przesiaduje tam zwykle, nie jest to tak, że chodzi tam ze strachu (ze strachu raczej pod łózko własnie - przed odkurzacze np.)
    Mała wypusciłam. Poszła pod szafę, Tigra oczywiscie sykiiii, mała si egapiła gapiła, ta syczała ale tak normalnie, zero ruchu. mała poszła... i wiecej blisko nie podchodziła. Panoszy si epo domu jakby mieszkała tu 100 lat big_grin strasznie żarłozcna jest, masakrycznie łapczywa.
    Na razie tak trwamy...
  • dzedlajga 25.10.14, 16:45
    Chowanie się rezydentki pod łóżko wcale mnie nie dziwi. Jak przygarnęłam Łatkę Tiger nie chciał wracać do domu jak widział małą - musiałam ją chować w drugim pokoju. Dwa dni nic nie jadł. Ale trzeciego - juz nie pamiętam jak to wyszło, bo stawiałam miski oddzielnie - ale tego dnia już jadły razem miska w miskę w pokoju. Widocznie rezydent zgłodniał. W ogóle ich nie izolowałam, choć widziałam jak rano obserwował przez okno jak mała figluje ze mną na łóżku. Widziałam, że mu przykro. Nawet nie mogłam go wygłaskać, bo on niedotykalski był. A mała ciągle wtulona we mnie. Później mała wyjechała do rodziców i jak ją odwiedzaliśmy wszystko było ok. Tzn może trochę się boczyły na siebie ale bez syków, w końcu jednak dawały sobie buzi i była pełna zgoda między nimi.

    Trzymam mocno kciuki smile

    --
    http://s.rimg.info/f803dcb5243f93f30393554541b1c1df.gif
  • elzbieta.24 25.10.14, 15:21
    Trzymam kciuki za udane dokocenie,doradzać nie będę ale myślę że "nie taki diabeł straszny jak go malują".
    --
    http://www.freesmileys.org/emoticons/emoticon-animal-066.gif
  • aankaa 25.10.14, 16:29
    no, czuję, że czeka nas kolejny wąąąąąaaaatas-długas big_grin
    czyta się jak wciągający kryminał
  • kkk 25.10.14, 16:32
    buahaha, wolałabym żeby to była bardziej komedia albo romans tongue_out
  • peonka 25.10.14, 17:06
    Będzie dobrze. Fajnie, że ja wzięłas. Jak pisałaś, że będzie mieszkać na wsi i ma być samodzielna to myślałam chociaż, że będzie w obejściu, w którym ktoś mieszka. Ale jeśli "ludzie" wyjechali i ja zostawili, to ona normalny bezdomniak była... Tak?
  • kkk 25.10.14, 17:35
    niestety... a ona sie trzymała tego terenu, zabudowania, pewnie by gdzies poszła, nie wiem... tam nie miała jak i gdzie wejsc bo nie jest to obejscie z pom.gosp gdzie sa zwierzeta, ze mogłaby wejsc i siedziec w sianie, w cieple itp...
    Musiałaby sobie jakoś radzić. Serce mi się ściskało bo poznałam ją i w życiu nie widziałam tak cudnie wdzięcznego, ufnego stwoerzenia smile
  • kkk 25.10.14, 17:38
    w końcu wyjeliśmy strsza z szafy, do miski, jadła, wszystko OK...mała była w innym pokoju, ale potem z nienacka wyszła, z dlaeka sie zobaczyły, lekkie syki, cichce warczenia obu... odeszła od michy, cos gada pod nosem, mała sie najeżyła, tez cos lekko syka ale ma powolne ruchy, z dalaea obserwuje... o jezuu, niech ten pierwszy raz maja za sobą bo zawału dostanę
  • mysiulek08 25.10.14, 18:04
    Alez one juz maja ten pierwszy raz za soba smile Powolne ruchy sa po to zeby nie prowokowac przeciwnika, badac teren. Koty nie skoro do bojek, predzej ustapia z pola walki niz naraza sie na wojne. Powazniejsza akcja moze byc, jak np mala zdecyduje sie uciekac, wtedy rezydentka moze podjac probe jej przegonienia, mala sie gdzies schowa, tamta bedzie na nia czekac i tak troche sie w kotka i myszke pobawia. Im mniej mala bedzie syczec i wykonywac gwaltownych ruchow tym lepiej.

    Dlatego u nas glownie Grubson widuje sie z Kicia.Yoda, bo juz wie, ze histeria nie poplaca. On jest grzeczny, cichy wiec i Kicia.Yoda jest spokojna. Jak Miki zaczyna histeryzowac to i Kicia.Yoda wpada w szal.

    Podobnie mamy z UmpaLumpa, dopoki lump jest cicho i nie szuka zwady spokojnie obok siebie z Grubsonem czy Miki leza, ale jak szczeniak syknie, to GodzillaGrubson w urazonej dumie pokazuje mu gdzie raki zimuja. A wyglada to groznie, w koncu wielkokot z falujacym ogonem goni swojego malego sobowtora z groznymi warkami. I tak co wieczor smile Pewnie za malo sie widza.
  • kkk 25.10.14, 18:13
    Troche byłam zaskoczona, myślałam że Tigra bedzie bardziej nerwowa i agresuwna, ale powarczała cicho, potem sie powoli oddaliła. Mała wcale nei była gorsza, tez z dlaeka patrzyła, nei sądziam że i ona bedzie warczeć... ale była spokojna i widac, że nie chiała podejść.
    Tigra poszła na wieczorny obchód, mała sie panoszy, leży na kanapie z nami, musze ją chyba odizolowac na noc żeby nasza rezydentka nie poczuła, że nie ma dla niej juz miejsca
  • pi.asia 25.10.14, 19:19
    Ani się nie obejrzysz, jak nastąpi Zawieszenie Broni, potem Pakt o Nieagresji a na koniec Wspólnota Gospodarcza wink
    Ja mam cztery koty, za każdym razem szłam na żywioł, nigdy kłaki nie fruwały. Raz młoda kotka próbowała dominować, a najstarsza rezydentka wymiotowała ze stresu bo to wrażliwiec straszny, ale pomogła homeopatia i po tygodniu było dobrze.
    U Ciebie też będzie.
  • verdana 25.10.14, 20:18
    Brzmi obiecująco. Możesz być zaskoczona, jak za tydzień mała będzie Ulubionym Kotem, Którego Trzeba Wylizywać. A ty będziesz przeganiana, bo jeszcze małej krzywdę zrobisz.
    U mnie tak wyglądało po tygodniu dokocenia.
  • kkk 25.10.14, 20:20
    Jednak nie zamkniemy mlodej w łazience, drzee sie niemilosiernie, nikt nie zasnie. Chyba pozosrtanie dom be zdrzwi (i bez klamek wink )
    Kilka spotkań z daleka było, ofukanie, sycxzenie, cichy warkot, mloda na dystans. Tigra leżała z nami na łózku, młoda długo sie cxzaiła... i wskoczyła. Powolutku ułożyła sie w drugim końcu i jakos tak lezelismy chwile. Ona jest bezczelna, nie / big_grinbig_grin o mało nie pekliśmy ze śmiechu.
    Kominek łagodzi obyczaje ale na razie postanowilismy ze ja śpie w łózku, a chłopina w drugim pokoju (bez zamykania) bo jak Tigra bedzie chciała spac jak zwykle niech ma świadomość ze to jej sie nalezy a konkurencja może wybrać drugie łózko i drugiego człowieka wink
    Przed nami pierwsza noc, chyba wezmę melisę albo cos mocniejszego wink
  • verdana 25.10.14, 20:28
    Uważam, ze jeśli obie leżą na jednym łóżku, już teraz, to znaczy, że będzie dobrze. Koty mojego syna , choć się tolerowały, a nawet czasem lubiły, nigdy nie doszły do tego etapu.
  • kkk 25.10.14, 21:23
    leżały chwilę, na poczatku małe syki ale wg mnie rezydentka jest ciekawa małej i raczej nie czuje sie zagrożona, myślałam ze bedzie o wiele bardzoej agresywna. Na nas sie w sumie tez nie boczy, głaszczemy ją i przytulamy jak zwykle. Może wyczuła ze mała jest ugodowa i spokojna i w ogole lekko olewa sytuację? Jest odważna ale łagodna i trzyma dystans, po prostu ułożyła się na łózku jak u siebie i zaczeła myć big_grin
    Nie chcę zapeszać, na razie nie ma dramatu...
    Martwi mnie że młoda jest taka żarłoczna, pochłonełaby wszystko co jej sie da, wyjada rezydentce z michy (a miski sa w róznych pomieszczeniach). Rośnie, nie jest chuda, na pewno nie godna, je na zapas?
  • wladziac 25.10.14, 21:34
    no proszę jak fajnie,dacie radę i powoli się wszystko ułoży bo i tak nie ma odwrotu,kot który zaznał głodu może jeść na zapas i może to tak wyglądać że stan będzie trwał chwilowo a może zostać głodomorem na zawsze,musisz małą za jakiś czas pod tym kontem temperować i wymyśleć jak to rozwiązać w sensie miejsca karmienia żeby mała nie zjadała za dwa koty,ale,ale jak ma na imię?????
  • kkk 25.10.14, 21:44
    Żarłoczność to moze własnie zajadanie sie na zapas, tam na wsi jadła wszystko, gł. złapane myszy - widziałam na własne oczy... resztki, jakies wędliny itp., nabiał, piła mleko. Teraz tez dawałam jej biały serek, troszke śmietany no i mleko uncertain bo lubi. ZObacze jaka bedzie kupka, jesli OK to moze drastycznie nei zmieniac jej mlekowych nawyków? rezydentka nigdy nie tykała mleka, ewentualnie jakies jogurty ale to tak na smak dosłownie i rzadko.
  • aankaa 25.10.14, 21:47
    pewnie na zapas. Jak zrozumie, że micha jest w określonych godzinach (a nie od przypadku do przypadku) nabierze rozsądku i nie będzie wyżerała wszystkiego co nie ucieka big_grin

    imię pewnie przyjdzie samo, a może już jest ?

    no i najważniejsze - zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia !!!
  • kkk 25.10.14, 21:52
    Tam nazywali ją Kola - jest szylkretką praktycznie bez rudych plam, białego nie ma poza meleńka 'broszka pod szyjką smile Moze niech tak zostanie, zauwazyłam ze musimy używać dla nich imion bo jak z przyzwyczajenia wołam - kiciaaa -reagują obie. A teraz nie ma kici - jest Tigra i Kola (słodka polo kokta)
  • kkk 25.10.14, 22:22
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/cXdKVNQHQ5Vm796T1X.jpg
    oto królowa Tigra - rudy piorun przez łeb mówi wszystko o jej charakterze wink
  • kkk 25.10.14, 22:24
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/RzYeuhHgzCBlBysYlB.jpg
    słodka Kola
    na razie wspolnych zdjęć w rodzinnym albumie nie ma tongue_out
  • kkk 25.10.14, 22:36
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/ibPldNixPxvDAJPZ1A.jpg
    portretowe
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/ibPldNixPxvDAJPZ1A.jpg
    zdj.z dzieciństwa
  • kkk 25.10.14, 22:37
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/fY1vf8oAZzWiTRGxBA.jpg
    jeszcze raz
  • peonka 25.10.14, 22:36
    Nie musi być wspólne, ale daj aktualne smile
    Będzie dobrze, a właściwie już jest dobrze, moim zdaniem!
  • mysiulek08 26.10.14, 05:35
    Rany, jak ja Ci zazdroszcze, serio smile

    Mala zajada, bo pewnie tam gdzie byla nie dojadala, poza tym jest malym kociakiem, a te z reguly sa ciagle glodne smile
  • kkk 26.10.14, 07:07
    żyjemy, wszyscy cali i zdrowi smile
    Oczywiście nie spałam praktycznie całą noc, ale koty były naprawde spokojne, Tigra ze mną, normalnie mruczała, miziała się ale czujna wink Kola w drugim pokoju z moim W. troche spała, zapełniła ze 3 razy kuwete (obżartuch) ładnie zakopała itd. Były i spotkania, mała przyszła do nas ale jak poprzednio syki warki Tigry, mała na dystans ale taka odważna, za bardzo nie chciała schodzić z łózka.
    Najgorzej z tym jedzeniem uncertain wyżeraaa starszyźnie z michy i wtedy sie zapomina bo nie bardzo reaguje na jej syki i warkot tylko leciiiiii. Są karmione w róznych pomieszczeniach ale mała biega i sprawdza co jest w tamtejmisce. Najbardziej wtedy reaguje rezydentka, widac ja to wkurza. No i wlazi jej do kuwet chociaz ma swoją i sika. Szybko sprzatam, nie wiem czy powinny sie czuc w kuwecie czy nie, co lepsze...
  • kkk 26.10.14, 07:11
    aha, moja królowa wyszła jak co rano po śniadaniu na obchód i za chwilę stała pod drzwiami z prezentem dla człowieków big_grin
    Od kiedy tu z nią mieszkamy (dobre 1,5 roku) nie orzynosiła nam nic pod drzwi oprócz motyli i dużych świerszczy. Wiem, że łapała myszy bo widziałam trupy na schodach ale nigdy nie przynosiła wprost w zębach.
    ale mamy cyrk...
  • kkk 26.10.14, 08:52
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/3P1z7tbGHpl5yti7lB.jpg KOLA szuka drugiej michy
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/BjfpNGpbUTYxolb4nB.jpg
    Cerber przy misce
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/VLEhaM8LuUFKkYmFSB.jpg
    Jurek killer
  • aankaa 25.10.14, 21:17
    weź od razu coś mocniejszego !
    coś czuję, że pierwsza noc będzie bezsenna (jak z noworodkiem) big_grin
  • jarka63 25.10.14, 21:42
    Małe zwykle są żarłoczne, a Twoja dodatkowo może stara się najeść na zapas.
    Trzymam kciuki, to dopiero początek smile

    --
    Kłębek
  • yvi1 25.10.14, 22:47
    Tigra jest przepiekna,a Kola slodka!
    Zycze jak najmniej stresow i szybkiego wzajemnego zrozumienia miedzy dwiema slicznotkami!
  • jarka63 25.10.14, 22:59
    Moja "pierworodna" Kaja też jest trikolorką jak Tigra i charakterek ma podobny, ale jakoś zniosła dwa dokocenia smile
    --
    Kłębek
  • aankaa 25.10.14, 23:05
    charakterek trikolorki - dziś zostałam uświadomiona, że te cuda mają takowy i ludzia powinnością jest uświadomić zwierzu, że nie jest przewodnikiem stada
  • esimona 26.10.14, 00:55
    Dwa kocie cuda panie dziejaszku, po prostu CUDA
  • aankaa 26.10.14, 10:11
    prosimy o więcej zdjęć !!
  • kkk 26.10.14, 10:28
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/9Ty0dE7jO1KB9HRZyB.jpg mała
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/YlYQgiLBDdjuDP1UhB.jpg królowa - jeszcze jedynaczka
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/ty3dF2pCwbuRIVniKB.jpg ulubione miejsce Tigry, na herbatniku z widokiem na tyły domu
  • verdana 26.10.14, 12:00
    Co do jedzenia - moja wetka powiedziała, aby małemu pozwolić jeść tyle, ile chce i kiedy chce. Początkowo wstawałam 2-3 razy w ncy, aby karmić 3-4-5 miesieczniaka. A potem mu przeszło, jest szczuplutki, ale w nocy jeść przestał i w ogóle je już mniej - ma 7,5 miesiąca mniej-więcej. Więc wydaje mi sie, że zwyczajnie tego jedzenia potrzebował. Radziłabym też na razie dawać kocie tyle, ile chce.
  • kkk 26.10.14, 16:22
    mamy pierwsze zdjęcia wspólne, może nie pozowały jak do rodzinnej fotografii ale moment uchwyconysmile
    Każda bardzo chce być z nami, i jak widac na zdjęciu Tigra chciała odgonić małą, ja wskoczyła nałózko, syki warki, mała zero reakcji, olewkaaa (nawet bez syków i warków). Wg mnie Tigra jest małej ciekawa, węszy za nią, obserwuje, nie wyciąga nawet łap jak na razie... tfuu nie chce zapeszyć ale jak na razie... powyżej moich oczekiwań smile
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/8AG9nbOVRrLKEwEIBB.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/q7TrDHzvJmDPaBF6UB.jpg
    'starcie gigantów' smile
  • verdana 26.10.14, 17:58
    Bo bywa tek, ze kot -jedynak zamiast wściec sie na intruza, jest szczęśliwy, że dostał towarzystwo. My mieliśmy tak z poprzednim kotem.
  • peonka 26.10.14, 18:34
    Piękna historia, wspaniała, jak i Biski, Nugata, Sprytka, mysiulkowych znajd i wielu, wielu innych kotów na Zakątku. Może powinniśmy napisać książkę?

    Ja nie widziałam momentu dokocenia u nas, koty były u męża przede mną... Wiem tylko, że rezydent był wielkim histerykiem i dzikiem, a jednak niebawem zapanował pokój.. Może nie była to wielka miłość, ale ustaliła się hierarchia (młodszy i nowszy rzadzil) i jakiś rodzaj szorstkiej, męskiej przyjaźni. Czego i Wam życzę w wydaniu babskim smile
  • jehanette 27.10.14, 13:25
    Mam na stanie małego głodomora (ok 5 mc), nienajedzona jest. Pomyślałam, że może za mało dostaje (je tylko mokre mieszane z mięsem, bo docelowo chcę BARF tak jak dla starszego, więc nie ma karmy non-stop), więc zrobiłam eksperyment - dałam ile chciała. Po dwóch dniach była tak przejedzona, że zwymiotowała w nocy kolację (sama nieprzetrawiona karma) i przespała cały dzień. Także teraz reglamentacja big_grin
  • wiesia.and.company 27.10.14, 13:58
    Ależ to jest przepiękny przykład bezkonfliktowego dokocenia! smile Nie bez znaczenia jest bezkonfliktowy charakter małej. Bo to, że Tigra tam powarczy, pofuka, przestraszy się reakcji nieznanego kota, to w ogóle nic nie jest... Ma prawo wink Gdyby tego nie robiła, oooo... to by było niezdrowe wink A mała na pewno ma doświadczenie w postępowaniu z dorosłymi kotami. Żyjąc na wolności stykała się z różnymi zwierzętami, z kotami tworzącymi jakie takie stado i z kotami dochodzącymi, przybyszami z innych terenów. Potrafi zachować się odpowiednio wobec wrogo nastawionego kota, no i jest jeszcze bardzo młoda. Czyli nie ma bagażu okropnych doświadczeń. Małe koty na ogół są trochę bezstresowe, bo nie mają lat doświadczeń wink I bardzo dobrze... Świetne dokocienie smile Niech siusiają do jednej kuwety, to nie przeszkadza, chyba że któreś zastrajkuje wiadomo jak... No i proszę, tyle nerwów człowieka, a koty bez nerwów sobie poradziły smile Są na swoim terenie, każda z nich ma na własność coś swojego, nie ma barier tworzonych przez człowieka i potrafią się do tego dostosować. Same sobie zbudują swój układ. No i co ja widzę, kotek wolno żyjący od razu wie, co dla niego dobre - łóżko, miękkie, ciepłe i już od razu siup! Jakby się mała w domu urodziła smile Domowa kotka smile
    --
    Wiesia + 6
  • kkk 27.10.14, 16:14
    Ciesze się że jest dobrze, nie chce zapeszać bo niespodziewanie szybko to nastąpiło i obyło się bez dramatów. Uwazam, że sytuacja się polepsza delikatnie, Tigra chce byc blizej małej, wącha ją ale najchetniej jak ta nie patrzy bo jak Kola sie odwraca to jednak syka znowu. Ale i te syki sie zmieniają z takich upominających lekkich.
    Wiecie jak sie bałam, byłam przerażona znając moją starszą że bedzie ciężko i dramatycznie. Uff, odetchnełam i w końcu może się wyśpie bo jak na razie druga noc polegała na czuwaniu (nie wiem czemu wąłsciwie) uncertain
    Jest tylko problem z kuwetą, Tigra przestała się załatwiać od swojej. Wychodzi na dwór. Zauwazyłam bo nei ma tam nic, oprócz tego jak Kola jej nawali (szybko sprzatam). Zaczeła częsciej wychodzic na dwór i pewnie tam sie załatwia. Dzisiaj jak wrocilam do domu w pośpiechu zjadła i poleciałaaa. Co z tym fantem robić...?
  • ajaksiowa 27.10.14, 16:31
    Postaw drugą kuwetę obok,zawsze jedna będzie czysta wink
  • verdana 27.10.14, 16:40
    Wygląda coś na to, ze Twojej starszej kocie jednego własnie brakowało do szczęścia - drugiego kota. Bo wydaje się, zę wyjątkowo spokojnie to dokocenie sie odbywa, a jak już obwąchuje to w ogóle.
  • kkk 27.10.14, 16:42
    verdana - a ja jej taka opinię zrobiłam, ze zła ze wredna agresywna... ale widzialam jak koty gania z dzikimi okrzukami, wszystkie uciekają a krolowa z pióropuszem nastroszonym wraca
    a czemu jej nie pasuje kuweta? jakie sa jeszcze możliwości???
  • kkk 27.10.14, 16:40
    obok? bo już zaczełam znowu móżdżyć jak to zauważyłam - co jest nie tak...
    Dobrze że ona wychodzi, tyle że na razi ebył weekend a dzisiaj byłam w domu wiekszosc czasu - t OK, wypuszczałam ja ile chciała.
    Normalnie rano jej nie wypuszczam bo nie wróci zanim wyjdziemy oboje do pracy... wypuszczamy po i kiedy tylko chce jak jesteśmy w domu. Robi sie zimno... może dupsko zmarznie i nie bedzie je sie chialo tak wyłazic? bo ona jednak jest domowa, jak wieje czy pada - nosa nie wyściubiała.
    Bede spr rózne warianty z kuwetami, oby na tej linii nie zawiodło uncertain Co co jedzenia nawet przy misce mniej sie drze na mała jak jej wyjada, raczej obserwuje gnojka smile
  • jottka 27.10.14, 17:45
    zasada głosi, że kuwet mamy tyle, ile kotów na stanie plus jednasmile przy dwójce kotów (przynoszonych w różnym czasie) właśnie do trzech kuwet doszłam. na początku każde miało własną, a rezydent szerokim łukiem omijał kuwetę małej oraz udawał, że nie widzi, jak ona próbuje ładować się do jego kuwety. potem następowały różne konfiguracje, ale zwykle jest tak, że jedna jest kocura, jedna kocicy, jedna stanowi teren mieszany, przy czym nie są to stale te same kuwetysmile no i kocica użytkuje wannę w chwilach destabilizacji egzystencjalno-emocjonalnej, cóż. zawsze lepiej niż tapczan...

    a poza tym zgadzam się z verdaną, wygląda, że tigrze brakowało kumpelismile no bo co innego obcy brudas ładujący się jej na terytorium, a co innego kulturalna i umiejąca się zachować kociczka, którą sama przyniosłaś dla ukochanej kocicysmile
  • verdana 27.10.14, 18:07
    Moje koty sprawiedliwie dzielą sie kuwetą, ale niektóre nie zrobią do kuwety, która jest innego kota.
  • olinka20 27.10.14, 18:37
    Super fajne dokocenie, a tak sie martwiłas.


    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • pi.asia 27.10.14, 18:41
    A moja czwórka ma tylko dwie kuwety, co ciekawe - w tej zakrytej robią kooopale, a w tej odkrytej sikają.
  • kkk 27.10.14, 19:37
    hhmm, to trochę się martwie... bo skoro mała nalała raz drugi, zrobiłą kupala pomimo że sprzatnełam (żwirek bentonitowy) to Tigra poczuła... i moe dlatego nei chce robic, traktuje kuwetę jak nie swoją... WYmiana żwirku całkowicie mało załatwia - zaraz Kola wejdzie i znowu nawali, zapach zostanie.
    OK, nie bede filozofowac. Okaże się jutro, kiedy wyjdziemy do pracy, nie wypuszcamy jej juz bo nie ma czasu na czekanie godzine czy iles... po powrocie sprawdze stan wink
    Fajnie jest je obserwować big_grin cyrk na kółkach. Gdybym wiedziała że mam tak kochaną 'łagodną' kocice to bym od razu zainteresowała się drugim sierściuchem...
    dzięki dziewczyny smile
  • verdana 27.10.14, 19:39
    Po prostu kup jutro druga kuwetęsmile
  • kkk 27.10.14, 19:49
    jest druga, od razu była wink czasem mała jej używa, ostatnio nawet czesciej swojej... a w dużejjj pustooo
    OK, nie męcze już. Po pracy sie okaze wink
  • barba50 27.10.14, 19:48
    Chyba sprzątasz za szybko i za gorliwie big_grin Mnie Jopop nauczyła swojego czasu, dawno, dawno temu, żeby w kuwecie zostawić "coś", zostawić cudzy zapach. Przecież kotom zależy żeby zostawić w kuwecie swój zapach, jeśli jest w niej jakiś inny będą na to sikać. U mnie to działało kiedy w domu pojawiały się tymczasy. Nie było jakoś problemów z sikaniem po kątach. Teraz poddomowce czasami znaczą w domu, ale to akurat zupełnie inny problem...
    --
    http://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Staram się pisać poprawnie po polsku
  • kkk 27.10.14, 19:39
    ,,co innego obcy brudas ładujący się jej na terytorium, a co innego kulturalna i umiejąca się zachować kociczka...'' big_grinbig_grinbig_grin chyba o to chodziiiiii
    A może szylkretki trzymają sztame wink
  • verdana 28.10.14, 08:48
    Może coś w tym jest - mój mops boi sie i nie lubi psów. Za wyjątkiem krótkopyskich, jak widzi buldożka francuskiego, to jest przeszczęśliwy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka