Dodaj do ulubionych

Co zrobić, by kot przestał być upierdliwy?

12.06.15, 12:52
Post zamieściłam również na Miau, jakby co smile

Mam wspaniałego kota. Niestety nie ma kotów idealnych, więc i Beton nie jest. Jedną z jego nielicznych wad jest przeraźliwe miauczenie i drapanie w drzwi sypialni w przedziale 4-8 rano [o 8 wstaję do pracy]. Wiem, że chodzi mu o nasze towarzystwo, ale też i o jedzenie. Nie chcę, by nauczył się, że perswazją może osiągnąć cel i będę musiała wstawać i mu sypnąć do miski. Chcę, żeby nauczył się, że tak robić nie wolno i jego próby nie odnoszą żadnego skutku. Jedyne, co do tej pory przyszło mi na myśl, to... spryskiwacz. Miałam nadzieję, że nigdy tego przeciw kotom nie użyję, ale nie mam już siły, mąż grozi, że pozbędzie się kota [choć kocha go tak samo jak ja], no generalnie jesteśmy już tym mocno zmęczeni. Więc otwieram drzwi, opryskam kota i jest spokój. Czasem akcja powtarza się po 2-3 godzinach, ale przeważnie jest już cisza. Nie chcę tego robić, ale też nie mogę go wpuścić do sypialni, bo mamy okno otwarte na balkon, na którym mamy doniczki z ziołami, które koty przekopują, jak tylko się je przypadkiem tam wpuści lub nawet się do nich załatwiają. Ewentualne zabezpieczenie doniczek tez nie eliminuje problemu w 100%, bo koty potrafią być bardzo kreatywne nad ranem wynajdują sobie bardzo hałaśliwe zajęcia tuż obok łóżka... Generalnie chodzi o to, co zrobić, by kot dał nam spokój na całą noc i czekał cierpliwie, aż wstaniemy. Będę bardzo wdzięczna za wszelkie rady, bo ten barbarzyński spryskiwacz to ostateczna ostateczność, której nie chcę stosować.
--
http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
Edytor zaawansowany
  • klaryma 12.06.15, 13:28
    niestety ja mam tylko jeden sposób, ktory sama praktykuję na moje koty. Stopery w uszach sad
    też chętnie się zapoznam z lepszymi pomysłami.
  • jaszczur.ka_87 12.06.15, 13:59
    klaryma napisała:

    > niestety ja mam tylko jeden sposób, ktory sama praktykuję na moje koty. Stopery
    > w uszach sad

    Jak to wkładasz kotom w uszy? tongue_out Żart oczywiście big_grin


    aankaa napisała:

    > wymęczyć drania, zabawami, wieczorem by padł bez sił
    > sypnąć trochę do miski idąc spać

    Często się z nimi bawimy przed snem, aż dyszą, ale to nic nie daje - do rana się wysypiają. A jedzenie w misce nic nie daje, bo zje, a rano po prostu szuka zaczepki...
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • klaryma 12.06.15, 14:43
    wiedziałam, ze tak to zostanie zrozumiane smile
  • aankaa 12.06.15, 13:40
    wymęczyć drania, zabawami, wieczorem by padł bez sił
    sypnąć trochę do miski idąc spać
  • jaszczur.ka_87 12.06.15, 14:49
    Juz powyżej na to odpowiedzialam, nie działa sad
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • jaszczur.ka_87 12.06.15, 14:50
    szlag, co ja zrobiłam? Myslałam, ze dałas podwójny post a to u mnie coś się zadziało niedobrego 8) Zignoruj, proszę smile
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • mysiulek08 12.06.15, 16:43
    Spryskiwacz jest czesto stosowanym narzedziem korygujacym, ale nie zawsze dziala. Np.Kicia.Yoda zmruzy oczy, otrzepie sie i robi dalej co robila smile

    W jakim wieku jest kocie?

    Nasza Najwyzsza Wysokosc Kicia.Yoda tez miala takie zagrywki, tzn dostep do obydwu sypialni (trzecia poza zasiegiem, z powodu alergii Starszego). Gdzies okolo 4-5 nad ranem robila koncert bo byla, absolutnie, ale to absolutnie glodna, no po prostu by do tej 8-9 nie dozyla z glodu.

    Miska jest w mojej sypialni , ale sypal ten kto mial slabszy sen. Po kilku latach, gdzies tak szesciu jej przeszlo, teraz nawet nas nie budzi o 8 i zdarza sie nam zaspac.
  • wiesia.and.company 12.06.15, 17:34
    Hm... najprostsze żeby przestał drzeć pyszczydło pod drzwiami - to pozwolić mu wejść. Czyli nie zamykać drzwi. Zostawić uchylone. smile
    I tak jak pisze Mysiulek, postawić koło łóżka miseczkę z jedzeniem (nie muszą to być chrupki skoro grzechoczą). Wtedy nie trzeba będzie wstawać. On się może ładować do łóżka, wtedy ręka sama się budzi i uruchamia a człowiek śpi.
    Żeby ochronić kwiaty na balkonie najlepiej jest zamontować uchylne drugie drzwi z siatką. I w ten sposób odcinać Betonowi wejście na balkon i prace przystrzygające.
    Bo tak naprawdę, to kot ma niezłą zabawę, gdy drze pysk - to następuje reakcja. Drzwi się uchylają, następują gonitwy smile Hurrrra, nie nudzę się! (mówi kot) Reakcja się powtarza. Darcie pyska - reakcja ludzi - i zabawa trwa! W każdym razie kot osiąga to, co zamierzył. Czyli jest skuteczny.
    Więc otworzyć drzwi - żaden kot nie cierpi tworzenia przed nim sztucznych barier. Zwłaszcza, że jest to niekonsekwencja. W dzień otwarte, a w porze urzędowania kota (o jakiejś niezrozumiałej dla kota porze) - zamknięte. Dlaczego? - myśli kot. I musi sprawdzić, co jest za drzwiami, co jest tajemnicze, do sprawdzenia przecież, bo Państwo otwierają jak tylko się rozedrze z żądaniem.
    No więc - otworzyć drzwi pokoju, zabezpieczyć drzwi balkonu, postawić miskę z jedzeniem pod łóżkiem, nie wstawać na żądanie - czyli nie cierpieć. To nie kot powoduje, to Wy sami wstajecie smile smile wink


    --
    Wiesia + 6
  • jaszczur.ka_87 12.06.15, 17:46
    wiesia.and.company napisała:

    > Hm... najprostsze żeby przestał drzeć pyszczydło pod drzwiami - to pozwolić mu
    > wejść. Czyli nie zamykać drzwi. Zostawić uchylone. smile
    > I tak jak pisze Mysiulek, postawić koło łóżka miseczkę z jedzeniem (nie muszą
    > to być chrupki skoro grzechoczą). Wtedy nie trzeba będzie wstawać. On się może
    > ładować do łóżka, wtedy ręka sama się budzi i uruchamia a człowiek śpi.

    No własnie problem jest w tym budzeniu się. Ja to pół biedy, ale mąż, eh, no wolałby się jednak wyspać bez zakłóceń wink

    > Żeby ochronić kwiaty na balkonie najlepiej jest zamontować uchylne drugie drzwi
    > z siatką. I w ten sposób odcinać Betonowi wejście na balkon i prace przystrzyg
    > ające.

    Też własnie myślę, ze maskitierę zamontujemy - w sezonie komary latają, więc dwie pieczenie na jednym ogniu wink

    > Więc otworzyć drzwi - żaden kot nie cierpi tworzenia przed nim sztucznych barie
    > r. Zwłaszcza, że jest to niekonsekwencja. W dzień otwarte, a w porze urzędowani
    > a kota (o jakiejś niezrozumiałej dla kota porze) - zamknięte. Dlaczego? - myśli
    > kot. I musi sprawdzić, co jest za drzwiami, co jest tajemnicze, do sprawdzenia
    > przecież, bo Państwo otwierają jak tylko się rozedrze z żądaniem.

    W dzień też są zamknięte - z tego samego powodu wink Okna otwarte cały dzień, więc dostęp do zieleniny byłby wolny.

    > No więc - otworzyć drzwi pokoju, zabezpieczyć drzwi balkonu, postawić miskę z j
    > edzeniem pod łóżkiem, nie wstawać na żądanie - czyli nie cierpieć. To nie kot p
    > owoduje, to Wy sami wstajecie smile smile wink

    A co z problemem nr 2:
    "Ewentualne zabezpieczenie doniczek tez nie eliminuje problemu w 100%, bo koty potrafią być bardzo kreatywne i nad ranem wynajdują sobie bardzo hałaśliwe zajęcia tuż obok łóżka... "

    Chodzi o to, że koty robią kocie rzeczy. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie pora i miejsce... sad

    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • triismegistos 12.06.15, 18:27
    Też mieliśmy ten problem. Czwarta, piąta rano, zaczynało się budzenie pańciostwa przez pacanie łapką po oaczach i gryzienie palców u nóg. Skończyło się, jak dostałam od ojca wielki wór puriny, która kłuła w chrabie ząbki smile
    Konsekwentnie dostawały na śniadanie znienawidzone chrupy i oduczyły się budzić. Owszem, włażą nad ranem do łóżka, kładą się na nas, mruczą, depczą, ale w jakiś taki cywilizowany sposób.

    --
    rozlanie piwa to dorosła wersja wypuszczenia balonika z rączki
  • wiesia.and.company 12.06.15, 19:03
    Oj, nie raz miałam kota, który próbował stawiać na nogi ludzką służbę. smile A metody dwa koty chwyciły od siebie, okropnie głośne, zwielokrotnione można powiedzieć. smile Nauczyły się (jedna od drugiej) bębnić w drzwi szafy. Stojąc na tylnych łapach, uderzały szybko rąsiami w drzwi szafy dwudrzwiowej. O, jak te drzwi pięknie rezonowały! smile Jedna kończyła, druga zaczynała smile Czasem drzwi się odbijały od siebie i zasuwki puszczały, co z tego że drzwi zamknięte na kluczyk. I bywało niezbyt miło dla mnie: wskakiwały do środka szafy i tam moja zaradna Grosieńka zaczynała ściąganie wiszących ubrań i uklepywanie sterty dla swojego bujnego ciała. smile Bywało.... smile Wolałam nie reagować na te dudniące wezwanie i udawałam, że śpię. Udawałam i czuwałam. Kiedy nie otwierały się drzwi - to OK, zapadałam w sen. Ale czuwałam cichutko, bo gdy się otworzyły, to jednak zamykałam ponownie na szwankujące zasuwki i kluczyk. Kotkom się to znudziło, Fryga tak czasem jeszcze się dobija, ale na to już nie reaguję, bo ona się nie dostaje do wnętrza szafy, żeby sobie gniazdo umościć.
    Najlepsze to jednak nie wstawać, przetrzymać znudzonego łobuza, nawet na szczękościsku wink Wtedy dochodzi do wniosku, że nie zdoła zaprosić do zabawy i odpuszcza. Koty są mądre. Jeśli działania zapraszające są nieskuteczne - to odpuszczają i z czasem zaczynają przyjmować rytm całodobowy swojego ludzkiego stada smile
    A moskitiera to niezła rzecz, jakieś pszczółki, osy się nie plączą, waciki z topoli nie wpadają smile A jak się pięknie dają kroić kocią łapą z wysuniętym pazurem wink Kocia radość ze skuteczności działań jest bezcenna smile

    --
    Wiesia + 6
  • jaszczur.ka_87 12.06.15, 23:56
    Koty są mądre. Jeśli działania zapraszające są nieskuteczne - to odpuszcz
    > ają i z czasem zaczynają przyjmować rytm całodobowy swojego ludzkiego stada smile

    A jak działania przynoszą skutek niepożądany [psiknięcie] to przestaną szybciej? tongue_out Nie wiem, czy starczy nam jeszcze tyle cierpliwości, by przeczekać te jego kaprysy :<
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • miau.weglowy 13.06.15, 12:56
    ja psikaniem woda oduczylam wielu zachowan, ktorych nie chce. nadal to stosuje, bo kot w celach zabawowych lubi zagryzc czyjas kostka wink

    --
    my superhero
  • verdana 13.06.15, 19:38
    Też mam ten problem. Tzn kot wejść może, ale w sezonie letnim uznaje, że jak jest dzień to się je i budzi mnie. Po wykorzystaniu wielu metod jako to - nie wpuszczanie kota, wyrzucanie kota, ignorowanie kota, karcenie kota postanowiłam,że jedyną metodą jest wstać i nasypać chrupek. Zajmuje to dwie minuty i śpimy dalej.
  • jaszczur.ka_87 15.06.15, 12:40
    Dzięki wszystkim za rady i podzielenie się swoim doświadczeniem. Niestety ani opcja wpuszczania kotów do sypialni ani wstawania i karmienia nas nie urządza, więc zdecydowałam się na spray psikający powietrzem, na czujnik ruchu - Ssscat. Można kupić w Polsce w zoologicznych [jak na razie widziałam tylko w internetowych] oraz na ebayu itp. Nie jest to tania zabawka, ale chyba jedyna skuteczna...
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • wiesia.and.company 15.06.15, 17:42
    A ja nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego!? smile

    --
    Wiesia + 6
  • jaszczur.ka_87 15.06.15, 23:15
    Też nie wiedziałam, na Miau mnie oświecili smile Co do tego, że kot i tak będzie wył - i tak najgorsze jest drapanie [no dobra, w połączeniu z wyciem big_grin]. Myślę, że jak go powietrze zbije z tropu to zapomni co chciał robić i sobie pójdzie; wszak spryskiwacz się sprawdzał [przynajmniej na parę godzin]... No nic, dam znać co i jak wink
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • verdana 15.06.15, 20:25
    Hm, ale kot będzie wył dalej. Tylko nie pod samymi drzwiami...
  • klaryma 15.06.15, 21:00
    no więc pozostają stopery...w uszach wlascicielki
  • gadziulinka 17.06.15, 09:17
    Znajoma miala ten sam problem, ale okazało się, ze u niej właśnie bardziej o karmienie niż o poranną zabawę chodzi. Zakupiła dozownik czasowy jedzenia i ma ustawiony na 6 - chrupki sypią się same do misecvzki, wzywaja kota, a ona może jeszcze godzinkę pospać...
    Gorzej jest jak kotu chodzi o zabawę - w takim przypadku nie mam pojecia co może być dobrym rozwiązaniem
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/lb/dg/14ca/6VLvb4n0znxYnjBxPX.jpg
  • jaszczur.ka_87 18.06.15, 12:40
    Zrobiłam eksperyment - nasypałam więcej, tak że najadły się i jeszcze zostało. Dodatkowo kot sam się zmęczył, bo jakaś nieszczęsna ćma wpadła do pokoju i tak szalał, że aż się zdyszał wink A rano niestety ta sama śpiewka. Więc chyba tylko ssscat mi zostaje... Swoja drogą, popłakałam się jak to oglądałam:
    www.youtube.com/watch?v=_cphGWOPi0k
    big_grin
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • jaszczur.ka_87 23.06.15, 13:26
    Znacie jakiegoś behawiorystę, który mi udzieli porad online? Może być oczywiście odpłatnie. Wpuściliśmy kota do sypialni na całą noc i wcale nie było lepiej, on jakby specjalnie drapie w podłogę/meble, żeby nas obudzić. Słyszałam, jak idzie do kuchni, je chrupki, idzie do kuwety, po czym przychodzi do sypialni, gdzie zaczyna drzeć japę i "kopać dziurę" w panelach. Mąż naprawdę zaczyna grozić, że go wywiezie... Porady pilnie potrzebne.

    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • mysiulek08 23.06.15, 17:28
    A kota masz jednego czy dwa? i W jakim jest wieku?

    Mąż naprawdę zaczyna grozić, że go wywiezie... Porady pilnie potrzebne.

    coz, ja bym meza wywiozla, a przynajmniej spakowala

    kot to nie jest pluszowa zabawka, tylko zywa, czujaca istota, biorac kota jestes za niego odpowiedzialna

    a swoja droga, tak klasycznie : jakby dzieciak darl pyska przez cala noc, bo taki by mial widzimisie, to tez by maloznek wywiozl???

    wiesz, moze faktycznie lepiej bedzie jak mu dom inny znajdziesz, zdajesz sobie sprawe, ze wyrzucenie kota domowego z domu, to dla niego smierc

    moze lepiej uspic biedaka, skoro tak bardzo przeszkadza

    moze tu cos znajdziesz:

    www.behawiorysci.pl/
  • zielistka00 23.06.15, 18:47
    Mnie to jakoś nie rozśmiesza. Nie wiem, może gdyby ten podmuch był delikatniejszy, bo tak to jakoś niefajnie się patrzy na koty w takiej panice...
    --
    --zielistka00--
  • lampka_nocna5 24.06.15, 17:37
    mam dokładnie takie same odczucia. Mało tego, kolega przesłał mi filmiki z kotami, bo wie, żem kociara. Też jakaś taka kompilacja, ale większość, jak ludzie straszą koty a to jakąś zabawką pluszową, a to czymś, w tle rechoczą, a mi tych biednych, nastroszonych i wystraszonych kotów z filmika żal. Może to i śmieszne dla nie-kociarza, ale mnie to nie bawi.
    --
    Amfa, koka... to wszystko dla dzieciaków.
    Prawdziwy twardziel wciąga tylko sproszkowane chili.
    http://s10.rimg.info/e2b5f467f2c8948b6b159a31f8688ae9.gif
  • silje78 25.06.15, 17:39
    dokładnie to samo pomyślałam... nic śmiesznego w straszeniu kotów nie widzę.
    --
    OLA 16/09/2007
  • bebe.lapin 06.07.15, 20:41
    No nie wiem, po reakcjach widac, ze to srodek dosc brutalny, a moze byc niebezpieczny dla kota...Ja bym tego nie montowala, chyba ze jest mozliwosc ustawienia "sily psikania" na o wiele slabsza.
    --
    Więc kiedy ja mówię 'wolność',nie mów mi że nie wolno
    Moja wolność to żaden Twój grzech
    http://s17.rimg.info/205cff4869cdb8ebd910d30612daab65.gif
  • aankaa 23.06.15, 19:01
    Chodzi o to, że koty robią kocie rzeczy. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie pora i miejsce...

    misię wydaje, że nie mieliście pojęcia, że koty robią kocie rzeczy i naiwnie wierzyliście, że da się to zmienić...

    nie da, panie Hawranek, nie da

    albo polubić/przyzwyczaić się/nie reagować, albo poszukać innego domu (zwłaszcza przy mężowskim nastawieniu)
    znalazłam na ematkowym forum wpis
    Mam kota i nie mam zamiaru siatkować balkonu. Nienawidzę czuć się jak w klatce. Trudno, to nasze mieszkanie i kot musi się do tego dostosować.

    wprawdzie o zabezpieczaniu okien/balkonu ale pi-razy-drzwi pasujący element: kot ma przyjąć domowe zasady
  • mysiulek08 23.06.15, 20:04
    Anka, na ematce nie ma nic bardziej swietego od bachora (tak, tak, ja tez bylam bachorem) i zebys padla nastawienia emamusiek do kotow nie zmienisz. szkoda tylko tych futrzakow.

    Koty i owszem pzyjmuja domowe zasady, glownie wtedy gdy my, ludzie szanujemy ich zasady.

    Nasze zycie z taka banda jaka mamy nie byloby mozliwe bez wspolnych kompromisow.
  • jaszczur.ka_87 23.06.15, 21:10
    Tak sobie czytam te wasze sarkastyczne odpowiedzi i uwazam, że bardzo źle mnie oceniacie. O koty dbam wzorowo i jedyne, czego oczekuję, to względnego spokoju i posłuszeństwa. To kot tu jest dla mnie a nie ja dla kota i nie będzie u mnie rządził. Nie oddam go oczywiście, chciałam tylko podkreślić, jak bardzo sytuacja jest podbramkowa i stresująca. No ale skoro wy wszystkie lepiej wiecie to dziękuję wam za pomoc.
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • mysiulek08 23.06.15, 21:54
    nie ma co strzelac focha, staramy Ci sie wytlumaczyc, ze kot to nie pies i z uszami skulonym chodzic nie bedzie.

    Przy kocie nie ma prostych rozwiazan, brak tez instrukcji obslugi jak przy pralce.

    Nie napisalas w jakim wieku jest kot, skad sie wzial u Ciebie, czy tak robil od zawsze, czy od jakiegos czasu. Koty maja 'mody', ktore im z zasady przechodza. Np u nas Pan Wasik od tygodnia ma fobie zamknietych drzwi. Drapie w nie. Konsekwentnie jest od tych drzwi zabierany, przejdzie mu za tydzien, za miesiac, za rok... Tak samo jak przeszlo budzenie nas o 4 rano przez Kicie.Yode, zajelo jej to kilka lat.

    Dostalas porady, dostalas namiar na behawiorystow i owszem troche sarkazmu, ktory jest nieunikniony.

    Do kota potrzeba cierpliwosci i checi zrozumienia, jesli tego nie, wspolne zycie stoi pod znakiem zapytania.

    To kot tu jest dla mnie a nie ja dla kota i nie będzie u mnie rządził.

    hmm, to chyba ja juz nie mam nic wiecej do dodania. Wspolczuje Waszym kotom.
  • jaszczur.ka_87 24.06.15, 00:02
    Współczujesz naszym kotom? Które mają tu jak w raju i o których nie wiesz NIC? Wszystko w domu jest robione pod koty, żeby im było dobrze. Ale nie, jakiś człowiek z internetu będzie mi mówił ze biedne kotki, bo jako człowiek wymagam, żeby zwierzę które żyje w moim domu było ułożone. Oczywiście wiem, jaki jest charakter kota jako gatunku. Wiem, że nie będzie jak pies. Ale prosiłam o konkretne rady a nie o ocenę tego, jakie mam podejście do posiadania kotów. Aż do dzisiaj uważałam zakręcenie ludzi z tego forum na punkcie kotów za pozytywne, ale dzisiaj zmieniłam zdanie - jeśli wg was człowiek w domu jest tylko dodatkiem do kotów to chyba mamy inne spojrzenie na świat. Juz na Miau ludzie nie mają takiej niezdrowej obsesji. Do behawiorystki juz napisałam i myślę że więcej informacji wam nie potrzeba. Możecie być spokojne o los moich kotów - jedzą zdrowo, mają ruch, rozrywkę, siatki w oknach i opiekę weterynaryjna. Aha, i naprawdę dużo, DUZO milosci i zainteresowania.
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • mysiulek08 24.06.15, 00:17
    Możecie być spokojne o los moich kotów - jedzą zdrowo, mają ruch, rozrywkę, siatki w oknach i opiekę weterynaryjna. Aha, i naprawdę dużo, DUZO milosci i zainteresowania.

    Wszystko w domu jest robione pod koty

    i sa traktowane sprayem z woda i sprezonym powietrzem, bo nie chca sluchac i chodzic na bacznosc i tak ja Wy chcecie, a maz chce sie kota pozbyc

    to odczytalam z Twoich wpisow

    A jesli jest taki raj jak piszesz, to bys sie nie przejmowala tymi roslinkami na balkonie, wstawaniem o 4 rano i drapaniem w panele

    Nam behawiorysta zalecil uspic Kicie.Yode bo przenosi na nas agresje jak widzi obcego kota na swoim terenie, taki kot i nauczylismy sie z tym zyc, z tymi ranami i bliznami po jej atakach na nasze nogi i rece

    Rozmijamy sie w podejsciu do kotow, bywa i tak




  • jaszczur.ka_87 24.06.15, 09:16
    Odczytałaś z moich wypowiedzi tylko to, co chciałaś odczytać. Nie masz pojęcia, jakie inne problemy mamy z kotami i na co przymykamy oko. Ciekawe, czy jakbyś miała w domu chorą osobę, która musi np. dużo wypoczywać, a koty chodzą i ją budzą, to też byś była taka tiu tiu dla kotećków, przecież to kotki, niech sobie chodzą i robią kocie sprawy, one są przecież najważniejsze, a traktowanie ich spryskiwaczem to tak, jakby obdzierać je ze skóry, straszna męczarnia. A człowiek? Niech cierpi.

    Raj nie równa się samowolce. Tak samo jak dobre traktowanie nie równa się rozpieszczaniu. Przepraszam, ale nie straciłam zdrowego rozsądku po tym, jak przygarnęłam koty. Wszystko ma swoje granice.
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • jottka 24.06.15, 10:43
    jaszczurka, ale - jak ci już powiedziano - ty się nie obrażaj, tylko właśnie zastanów się racjonalnie, co możesz zrobić (na co cię stać psychicznie i fizycznie), a co nie.

    nie możesz (nikt w zasadzie nie może) pisać - kot ma się dostosować, nie będzie rozpieszczania, są granice itp. to są bardzo słuszne hasła, tyle że dla ludzi, kot nie rozumuje w ten sposób. owszem, stara się dostosować i żyć razem ze stadem, ale robi to wedle swoich, a nie naszych najlepszych przekonań. to naszym obowiązkiem jest zrozumieć kocie sygnały i odpowiednio na nie zareagować. a jeśli wg naszej z kolei najlepszej wiedzy wyjdzie nam, że nie jesteśmy w stanie pogodzić potrzeb kocich i naszych, to wtedy jedynym uczciwym rozwiązaniem jest szukanie nowego domu dla kota.

    nie napisałaś, skąd się kot u ciebie wziął i jaka jest jego historia, czy jest zdrowy, czy nie, ile ma lat, czy nie był przyzwyczajony, że np. równo ze wschodem ktoś wstaje i rzuca mu piłeczkę... miałam kota, który równo o piątej rano podrywał wesołymi okrzykami cały dom na nogi, bo w domu tymczasowym o tej porze się wstawało i zabierało do pracy. odzwyczajanie trwało dobrą chwilę, a polegało głównie na budzeniu się przed kotem i zagłaskiwaniu go na śmierć (śpimy, śpimy, kochanie, nie, nie będziemy jeść, śpimy, śpimy - owszem, tak naprawdę nie dało się spać, ale chodziło o to, żeby do kociny dotarło, że nikt nie wstaje, śpimy).

    mysiulek ma rację, że większość denerwujących nas kocich nawyków przechodzi z czasem - jeśli masz młodego, zdrowego kota, to on chce się bawić, a na sen przeznacza zapewne porę, kiedy nikogo nie ma w domu. możliwe, że zabawa wieczorem to po prostu za mało, trzeba by próbować go zmęczyć kiedy się da przez cały dzień.. a jak jest w wolne dni? może by wtedy próbować nie reagować rano, ale za to potem cały dzień zabawiać kota i spać mu nie dać, żeby musiał odrobić braki nocą?

    dobrą metodą jest też karmienie surowym mięsem przed snem - kot to drapieżca, jak się naje, musi się położyć i w spokoju strawić posiłek, wrąbanie sporej porcji wołowinki po północy powinno dać pozytywne efekty. chyba że bydlę ma wyjątkowo dobry metabolizmsmile no ale zwykle ta metoda pacyfikacji działa. spróbuj nie karmić kociny wieczorem, przerzuć to na ostatnią chwilę przed snem i wtedy daj surowe mięso, zobaczymy.
  • jaszczur.ka_87 24.06.15, 12:08
    > jaszczurka, ale - jak ci już powiedziano - ty się nie obrażaj, tylko właśnie za
    > stanów się racjonalnie, co możesz zrobić (na co cię stać psychicznie i fizyczni
    > e), a co nie.


    A co ja właśnie robię?
    I wcale się nie obrażam, uniosłam się, bo zamiast zwyczajnie spytać o dodatkowe informacje w sprawie kota, dostałam ochrzan od góry do dołu, jaka to ja nie jestem okropną opiekunką, mimo że kobieta nic o mnie nie wie. Zwyczajnie nie pozwolę sobie na takie opinie od kompletnie obcej osoby.

    > nie możesz (nikt w zasadzie nie może) pisać - kot ma się dostosować, nie będzie
    > rozpieszczania, są granice itp. to są bardzo słuszne hasła, tyle że dla ludzi,


    Gdyby to była prawda, to koty łaziłyby wszystkim po stołach, garach i niszczyły wszystko, co napotkają, bo mogą. A tak nie jest. Znam domy, gdzie kot jest nauczony [stanowczym 'nie wolno!' i konsekwentnym wynoszeniem, zeby nie było] nie wchodzenia do kuchni W OGÓLE [siada na progu i czeka] oraz niechodzenia po stołach. Jak widać koty są w stanie dostosować się do nas w większym stopniu, niż nam się to wydaje. Gdyby tak nie było, zawód behawiorysty w ogóle nie miałby racji bytu - po co, skoro muszę kotu na wszystko pozwolić, bo on inaczej rozumuje...
    Swoją drogą, sprężone powietrze stosuje również Jackson Galaxy, a tego behawiorystę szanuję jak nie wiem co.

    jeśl
    > i wg naszej z kolei najlepszej wiedzy wyjdzie nam, że nie jesteśmy w stanie pog
    > odzić potrzeb kocich i naszych, to wtedy jedynym uczciwym rozwiązaniem jest szu
    > kanie nowego domu dla kota.


    Właśnie szukam rozwiązania, ale zostałam niemalże zadziobana.

    > nie napisałaś, skąd się kot u ciebie wziął i jaka jest jego historia, czy jest
    > zdrowy, czy nie, ile ma lat, czy nie był przyzwyczajony, że np. równo ze wschod
    > em ktoś wstaje i rzuca mu piłeczkę...


    Dokładnie, nie napisałam. Bo nie zdążyłam. Razem z pytaniami o szczegóły zostałam zaatakowana.

    Jeśli masz młodego, zdrowego kota, to on chce się bawić, a na sen przeznacza zapewne porę, kiedy nikogo nie ma w domu. możliwe, że zabawa wieczorem to po prostu za mało, trzeba by próbować go zmęczyć kiedy się da przez cały dzień.. a jak jest w wolne dni? może by wtedy próbować nie reagować rano, ale za to potem cały dzień zabawiać kota i spać mu nie dać, żeby musiał odrobić braki nocą?

    Tak, roczny, zdrowy kocurek, jest u nas od 2 miesiąca życia, zna tylko to, czego sami go nauczyliśmy. A nigdy nikt u nas wcześnie nie wstawał. W dzień mąż jest przeważnie w domu, w ciągu dnia koty przeważnie są aktywne, biją się, siedzą na oknie itp. Przed snem też się bawimy.

    spróbuj nie k
    > armić kociny wieczorem, przerzuć to na ostatnią chwilę przed snem i wtedy daj s
    > urowe mięso, zobaczymy.


    Surowe mięso często dostają na noc, ale to nic nie zmienia.

    Tak jak mówiłam, póki co zwróciłam się do behawiorysty i czekam na propozycje rozwiązania problemu. Kota nie oddam, chodziło mi tylko pokazanie, ze sytuacja jest naprawdę nieciekawa. I bardzo proszę ludzi z obsesją na punkcie kotów o nieatakowanie mnie.

    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • jottka 24.06.15, 12:36
    jaszczurka, cały twój post to jedna wielka uraza doznana od wrednych kocich obsesjonatów... faktycznie, teraz to już całe naręcza życzliwych porad dostanieszsmile

    to może w skrócie - to, że są grzeczne i spokojne koty, dowodzi tylko tego, że, tak jest, są grzeczne i spokojne koty. tak jak z dziećmi, spokojny niemowlak nr 1 nie gwarantuje, że niemowlak nr 2 nie będzie wyjącym szaleńcem. strona z definicji rozumniejsza musi odczytać i właściwie zinterpretować sygnały wysyłane przez niekomunikatywnego z naszego punktu widzenia ssaka, innego wyjścia nie ma. zresztą jeśli zwróciłaś się do behawiorysty, to pośrednio potwierdzasz to, co piszę, ktoś musi ci przetłumaczyć, co mówi do ciebie twój kot, bo nie rozumiesz jego języka, a on twojego.

    za to fraza "od drugiego miesiąca" może hipotetycznie wskazywać na zbyt wczesne odłączenie od matki i hipotetyczną nadmierną przylepność, która tu ma źródło... a te inne koty są dużo starsze od niego?

  • jaszczur.ka_87 24.06.15, 13:01
    > jaszczurka, cały twój post to jedna wielka uraza doznana od wrednych kocich obs
    > esjonatów... faktycznie, teraz to już całe naręcza życzliwych porad dostaniesz:
    > )


    Nie proszę was już o nie. Ale dziwi mnie ta postawa, że na złość mi i mojemu oburzeniu nie pomożecie pośrednio kotu...

    zresztą jeśli zwróciłaś się do behawiorysty, to pośrednio potwierdzasz to, co
    > piszę, ktoś musi ci przetłumaczyć, co mówi do ciebie twój kot, bo nie rozumies
    > z jego języka, a on twojego.


    Ale mówisz do mnie, jakbym nie wiedziała. Przecież po to własnie szukam pomocy tu, na innych forach, u behawiorysty. Żeby ktoś znalazł sposób, jak się porozumieć z kotem, bo nie chcę stosować na nim środków drastycznych. A że da się z tego wybrnąć to jestem niemalże przekonana, pytanie tylko - jak.

    > to może w skrócie - to, że są grzeczne i spokojne koty, dowodzi tylko tego, że,
    > tak jest, są grzeczne i spokojne koty. tak jak z dziećmi, spokojny niemowlak n
    > r 1 nie gwarantuje, że niemowlak nr 2 nie będzie wyjącym szaleńcem.


    Kot, który nie wchodzi do kuchni, był przez 6 lat życia puszczony samopas - łaził gdzie chciał po domu, właził do talerzy itp., a w miesiąc udało się go ułożyć. Drugi przypadek to koleżanka, która ma w domu ma sporo kotów [około 10] i każdy jeden jest wychowany tak, żeby nie chodzić tam, gdzie domownicy sobie nie życzą.

    > za to fraza "od drugiego miesiąca" może hipotetycznie wskazywać na zbyt wczesne
    > odłączenie od matki i hipotetyczną nadmierną przylepność, która tu ma źródło..
    > . a te inne koty są dużo starsze od niego?


    Kociaki były już wyganiane z gniazda, matka na nie syczała. Kobieta, od której ją dostałam, mówiła, że gdybym ich nie wzięła, to pewnie jej pies by je zagryzł, bo on nie lubi kotów [a kociaki zaczęły się już pałętać po podwórku], a jest tak agresywny, że ona sama się go boi [a może po prostu mowi innym językiem? tongue_out nie no, żart, tu nie ma nic śmiesznego, że babka sobie nie wychowała psa]. Więc tak jakby nie było wyjścia, musiałam je - brata i siostrę - w tym wieku wziąć. Nie mają choroby sierocej ani nie gryzą ludzi, więc raczej nie mają problemu ze zbyt wczesnym odłączeniem od matki.

    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • wladziac 24.06.15, 14:19
    Jaszczurko,mam kota z chorobą sierocą i jest ułożony najbardziej ze wszystkich kotów bo traktuje mnie jak matkę i słucha się mnie bezgranicznie,oczywiście jako dzieciak był dość mocno uciążliwy ze swoim kocim ADHD ale jak już pisałam konsekwentnym postępowaniem można z kotem osiągnąć rezultaty wychowawcze,tylko jedno jest potrzebne-pewien okres czasu dla wdrożenia porozumienia między gatunkowego,da się
  • mysiulek08 24.06.15, 19:18
    I wcale się nie obrażam, uniosłam się, bo zamiast zwyczajnie spytać o dodatkowe informacje w sprawie kota, dostałam ochrzan od góry do dołu, jaka to ja nie jestem okropną opiekunką, mimo że kobieta nic o mnie nie wie. Zwyczajnie nie pozwolę sobie na takie opinie od kompletnie obcej osoby.

    Obrazasz sie smile a do tych wlasnie obcych osob zwrocilas sie o pomoc, wiec nie mozesz miec pretensji o takie a nie inne wypowiedzi, gdy nikt z nas nie zna szczegolow (o ktore zreszta dwukrotnie Cie prosilam) oprocz tego, ze kot o swicie chce wejsc do sypialni a Ty mu na to nie pozwolisz.

    Roczne kocie to zbuntowany ludzki nastolatek, ktory 'na zlosc mamie odmrozi sobie uszy'. Testuje na ile moze sobie pozwolic w stadzie, w ktorym bytuje. Byl wczesnie odsuniety od matki, chce bliskosci czlowieka, bo tego zna lepiej niz koci rod i kazdy sposob jest dobry, czy to drapanie w drzwi, czy popisy wokalne. Pisalas, ze do sypialni go nie wpuscisz bo masz nie osiatkowany balkon, w koncu jednak wszedl i zaczal drapac panele. Normalka, kot drapie poziome powierzchnie jak jest zdenerwowany/podekscytowany, on w ten sposob dal upust swoim emocjom, ze wreszczie wszedla tam gdzie chce.

    Nie zmienisz ani nie wychowasz kota w dwa tygodnie, to dlugi proces wymagajacy cierpliwosci i konsekwencji.Tak jak przy ludzkim dziecku. Nasza Kicia.Yoda miala 4tyg jak ja z drogi zgarnelismy, nie znala ani domu, ani czlowieka, ba nawet kotow nie znala. Dluga droge przeszlismy zanim nauczyla sie nie podryzac naszych kostek i lydek, nie rzucac sie na reke. Na atak byl kontratak, delikatany acz stanowczy. Darcie pyska o 4 rano przeszlo je po kilku latach smile Teraz czasami trudno ja dobudzic nawet o 9 rano. Po blatach i stoalch nigdy nie chodzila, kabli nie gryzla, od malego byla kocim idealem majacym troche za uszami. Teraz tylko zostala je odpowiedzialnosc za swoje stado i kazdy inny kot to wrog, a czym czasami sie bolesnie przekonujemy.

    Czyli musi zadzialac czas. Podobnie bylo w przypadku SW. Dwa maluchy zaraz po porodzie zabrane z matka spod krzakow. Matka do dzisiaj ma ogromne proplemy psychiczne, tak byla skrzywdzona przez czlowieka. Ich poznawanie swiata bylo dla nas nowoscia i wyzwaniem. Przezylismi i szalone gonitwy
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/vMnumTLmXDz9KlTbPX.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/eoAtMP2ELnLjtRavpX.jpg

    i darcie firan.

    Teraz sa to najbardziej ulozone koty pod sloncem.

    Reszta ferajany zabrana tez spod tego samego krzaka (duza rodzina) okazala sie na tyle dobrze wychowana przez matke, ze poza daniem im uwagi i milosci nic nie musielismy robic. Mamy bande kotow i zero problemow. Zadnego posikiwania, zadnego lazenia po blatach i stolach tzn po stole moge jak nie jest nakryty, gdy sa talerze kot nie ma wstepu i to respektuja, same bez stosowania psikaczy czy scierek, starczylo glownego prowodyra kilka razy pstryknac w ogon. O 23 grzecznie kazda grupa idzie spac do siebie, bo w nocy dom nalezy do Kici.Yody.

    Czy mozna wychowac kota? Mozna, jesli poswieci mu sie duzo uwagi. U nas jest tak, ze zawsze ktos jest w domu, koty nie zostaja same, zawsze w przypadkach spornych mozemy interweniowac. Inna sprawa, ze moj kuzyn w jakis magiczny sposob porozumiewa sie z kociastymi i z najwiekszego dzikusa i rozrabiaki zrobi fajnego kota smile Pogadaja sobie, pobija sie, pobawia, pogryza i jest wielka milosc. Swiadczy o tym duze zgodne stado ktore mamy. Nie liczac Kici.Yody ale ona jest na innych prawach.

    Tak wiec nie obrazaj sie, tylko pracuj z kotem. Jesli juz pozwolilas mu wejsc do sypialni to kup jakis dywanik, mate do drapania, zeby mogl dac upust swoim emocjom. Jesli nie chcesz by do sypialni wchodzil, trudni musicie przeczekac i pomoc kotu poskromic nerwy. Wlacz feliwaye do kontaktu, podawaj mu zylkene. Za jakis czas maly zalapie, ze tylko spokojem cos osiagnie. On nie rozumie tych sprayow z woda, syku powietrza, zamiast korekty moze byc odwrotnie, nerwowy kot, co bedzie gorsze. Poszlabym w delikatne uspokojenie delikwenta zanim nie wyrosnie z nastoletniego buntu.

    I powtorze, kot nie pluszowa zabawka, to zywa istota, potraktuj go jak dziecko, bo nim jeszcze jest.
  • wladziac 24.06.15, 13:01
    eee,nie przejmuj się,nie tylko koty bywają upierdliwe,ludzie też,oczywiście że konsekwentnym postępowaniem opiekun osiągnie posłuch u kotów i dla mnie oczywistą rzeczą jest że koty w domu nie rządzą,używałam zarówno spryskiwacza jak i nieraz pogoniłam kota ścierą żeby się nie szwędał w kuchni bo zarówno stół jak i blaty w kuchni to rzecz dla kotów musi być nie dostępna i basta,nie pozwalam się terroryzować kotom[a potrafią to robić,oj potrafią],masz zupełną rację że walczysz z tym co dla Was jest uciążliwe bo koty DA się wychować,powodzenia!
  • jaszczur.ka_87 24.06.15, 13:02
    Dziękuję za chociaż ten jeden głos rozsądku! big_grin
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • zielistka00 24.06.15, 13:15
    Jedna rzecz mi się przypomniała, która może pomóc w zniechęceniu do drapania drzwi. Koty nie lubią jak im się coś lepi do łapek. Możesz spróbować przykleić jakąś plastry taśmy klejącej do drzwi, a nuż to pomoże. Ja przyklejałam kiedyś taśmę dwustronną na parapet, żeby zniechęcić do rannego wchodzenia tą drogą na komodę, w celu zrzucania np. okularów, korali (w celu wymuszenia szybszego śniadania).

    Koty są różne, jedne bardziej podatne na naukę, drugie mniej, jedne wymuszają jedzenie, inne w ogóle. U mnie Mamba próbuje rano wymuszać, Pixi w ogóle (przynajmniej tak było przez rok, zobaczymy jak po sterylce).
    --
    --zielistka00--
  • silje78 25.06.15, 17:48
    czy jak brałaś koty do domu to wiedziałaś na co się piszesz?
    ja nie bardzo. wzięłam znajdę z planem odchowam i oddam, przekonana, że jestem psiarą nie kociarą. okazało się, że jednak kociarą, dodatkowo kot z nieoddawalnych.
    od kota oczekujesz posłuszeństwa? mój złagodniał tak z dwa lata temu, a ma lat trzynaście. pobudki są nieodmiennie o 4.30 (wstaję po 5 więc godzina na budzenie taka sobie...). zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy by kot nie miał powodu do budzenia nas, a jednak to nie działa. budzik w tyłku ma i koniec. ja wkładam stopery jak mnie obudzi i nie daje się sprowokować. stóp nikt z nas nie wystawi (nawet przez sen...). kot się znudzi latanie, drapaniem dywanu, zwalaniem w łazience wszystkiego co się da i zaczyna po nas łazić. pacać. takie były wszystkie noce, od jakiegoś czasu takie są 4-5 w tygodniu (kot się zestarzał).
    mieliśmy kilka miejsc, w których kot nie był mile widziany. różne były straszaki czyli elementy wyposażenia, których kot unikał. początkowo była to gumowa, piszcząca kaczka. mąż się izolował od niego wstawiając metrowego, pluszowego tygrysa w uchylone drzwi. akwarium zabezpieczone było poduchami żeby nie właził na nie.
    musisz znaleźć sposób, ale nie taki, który będzie sprawiał, że kot podskakuje z czterech na metr w górę. no i jednak na posłuszeństwo bym nie liczyła... nie ten target smile .
    --
    OLA 16/09/2007
  • lampka_nocna5 24.06.15, 17:53
    pax vobiscum na tym forum, na-ten-tychmiastsmile

    Jaszczurko droga. Koty są różne - jak tu wszyscy piszą. Jedne szybciej, inne wolniej uczą się rytmu domu, w którym mieszkają. Ja miałam spokój przez 4 koty, aż zjawiła się Tośka. Conocne kilkukrotne pobudki z drapaniem, miauczeniem, a chodziło o to, żeby się przytulić. Przeszło. Zajęło jej to troche czasu, ale w końcu zrozumiała, że uwalenie się w nogach jest tym samym, co wydeptanie mnie po dekolcie. Teraz mnie depcze za dnia.
    Co mogę poradzić? Ktoś już pisał - nie ustępować. Kot zrozumie w końcu, że jego płacze i miauki nie przynoszą efektu, i nauczy się cierpliwości, że można zacząć dokazywać, jak się w końcu ludziska podniosą. A zatem cierpliwości i Wam życzę, bo może to chwilę potrwać.

    PS. Tu są bardzo fajni ludzie, którzy szczerze kochają koty i próbują się z nimi porozumieć, ze skutkami z reguły pozytywnymi. A że życie pisze swoje scenariusze, a i koty, i ludzie mają swoje charaktery, to całe docieranie się domowników przebiega u każdego inaczej, ale przynajmniej się każdy dzieli swoimi doświadczeniami - może któryś z opisanych w tym wątku kotów jest podoby do Twojego? I skorzystasz z ich rad?

    Powodzenia, i już się tak nie denerwujbig_grin trzymamy kciuki za spokój w domostwie Waszym, zwłaszcza w porze ciszy nocnej
    --
    Amfa, koka... to wszystko dla dzieciaków.
    Prawdziwy twardziel wciąga tylko sproszkowane chili.
    http://s10.rimg.info/e2b5f467f2c8948b6b159a31f8688ae9.gif
  • ortolann 25.06.15, 07:59
    Tak czytam ten wątek i tę utarczkę. Rozumiem obie strony, powtórzę za Lampką, pax vobiscum. Ale przy okazji tej utarczki muszę wspomnieć Jacka, (lysy_jack). Wyobrażam sobie właśnie, że by pewnie opowiedział jak to się docierał z Dzidzią, jak nieraz w ruch szedł ostrzegawczy pantofel i inne takie historyjki. No, ale on tam pewnie teraz zerka sobie z góry przez jakiś fajny obiektyw i może tylko głową pokręci z politowaniem, jak też te kobiety potrafią robić z igły widły.
    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • wiesia.and.company 25.06.15, 13:31
    Przyglądałam się, czytałam, musiałam odsapnąć, żeby nabrać dystansu i perspektywy. Przeczytałam wątek po raz kolejny i teraz będę długo, jak zwykle... To jest Koci Zakątek, więc wiadomo, że chodzi o miłośników kotów - zatem uprzedzam, że zależy mi na tym, aby kot (bo o jednym upierdliwcu ciągle rozmawiamy, prawda?) nie doznał odwetu za moją opinię, także za opinię przedmówczyń.
    Prosżę autorkę wątku, żeby przeczytała tę wypowiedź (a także inne wypowiedzi) tak jak ja: raz, potem za dwie godziny, a potem jutro, po dobie... Nie będę też używać emotikonów, żadnych tam zmiękczających wypowiedź uśmieszków.

    Jaszczur.ko87, piszesz, że cenisz sobie rady Jacksona Galaxy. Ja też. Oglądałam programy. Człowiek zbiera informacje o przyzwyczajeniach ludzi, o nagle powstałym problemie, o "złych nawykach" kota, czyli o braku zrozumienia. Cały wywiad i praca Jacksona Galaxy są skrócone, materiały są przycięte do emisji w tv. On nigdy nie postrzega kota jako twórcy problemu. Dowiaduje się najwięcej o ludziach. I to ludziom wydaje polecenia. Koryguje zachowania ludzi i w ten sposób poprawia relacje.
    Wydaje polecenia w sposób autorytatywny (mówi tak: chcę, żebyście zrobili to a to)
    A wygląda tak:
    www.google.pl/search?q=jackson+galaxy&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&ei=x9uLVa_0F8uesAGqnLugAw
    Ludzie, nie dość że mu płacą, to MUSZĄ za własne pieniądze, wykazać dobrą wolę i współpracować z nim. I dodatkowo wzmacnia te polecenia swoim wyglądem twardziela, trudno z nim polemizować (prawda?).

    A teraz wywiad, który przeprowadziłby Jackson Galaxy (czyli Twoje wcześniejsze wypowiedzi) oraz zebrane informacje:
    - kotek przyszedł do Was, gdy miał 2 miesiące - wniosek: był oseskiem, ledwie przeszedł na karmę stałą
    - info poza ekranem: kotek był niemowlakiem, pozwalaliście mu na wchodzenie do łóżka, pieszczochanie i rozpieszczaliście go, jak to małego, prawie pluszowego, bawiącego Was, często przysypiającego słodkiego bobaska
    - wprowadziliście zioła na balkon - sezon dopiero się zaczął i skończy się w październiku, zioła czy kwiatki to kwestia do pierwszych przymrozków
    - zależy Wam na ochronieniu sezonowych ziół na balkonie
    - zamknęliście zatem drzwi do Waszej sypialni, przedtem kot miał dostęp do sypialni
    - kot ma teraz rok, czyli jest ciągle dzieckiem, siedmiolatkiem, z pomysłami dziecka i energią dziecka
    - kot nie wie, że TERAZ nie chcecie go widzieć w nocy, wcześniejsze komunikaty od Was miał inne
    - macie do czynienia z dzieckiem, które nie rozumie, że wcześniej postępowaliście z nim inaczej, a teraz życzycie sobie, żeby nagle respektował Wasze życzenia, chociaż wcześniej tego mu nie mówiliście (nie pokazaliście)
    - chcecie, żeby kotek - siedmioletnie dziecko - był bardziej odpowiedzialny (chociaż wiadomo, odpowiedzialność za dzieci 7-letnie spada na rodziców)
    - osoba chora leżąca (współczuję) nie leży z Wami w łóżku, kotek przeszkadza tylko Wam, bo dobija się do Waszego pokoju, rozumiem, że nie dobija się do chorej, chociaż jej przeszkadza.

    Gdybym była (a nie jestem Jacksonem) z jego wyglądem i sławą, a także z przyjętym przez niego sposobem wydawania poleceń i jeszcze płacilibyście mi za wykonanie moich poleceń to zażyczyłabym sobie - powiedziałabym, że chcę, abyście:
    - powiesili zioła na balustradzie balkonu, skończy się grzebanie w doniczkach
    - zamykali drzwi do pokoju osoby ciężko chorej, leżącej, której kot może usiąść na nogach lub łóżku, to zakończy utyskiwanie osoby bezwładnej i bezradnej
    - przenieśli się na dwie noce do drugiego pokoju i zostawili drzwi Waszej sypialni otwarte celem sprawdzenia, czy kot się chce dostać do balkonu, chce Waszego towarzystwa (bo był do tego przyzwyczajony), czy żeby tylko postepować łapami po podłodze i obudzić Was drapaniem
    - potraktowali kota jako 7-letnie małe dziecko a nie jako odpowiedzialnego dorosłego (czyli dorosłego człowieka), jeśli takie dziecko od niemowlęctwa było wychowywane przy braku jakichkolwiek zasad - to nie będzie znało tych zasad, wymaganie zatem od niego tego, czego się go nie nauczyło jest nieuczciwe. Dziecko nie może odpowiadać za brak konsekwencji i brak zasad dorosłych. Ale można je nauczyć. Nie po jednym dniu.

    Jesteś zdecydowana szukać pomocy u behawiorystki, nie jesteś skąpa. Podoba mi się to. Jednak korekta tylko zachowania wyuczonego (u kota) nie będzie skuteczna, jeśli nie skorygujesz także swojego i domowników.
    Napisałaś maila do behawiorystki. Wyślij jej także link do tego wątku. Będzie miała pełniejszą wiedzę zanim podejmie terapię.
    I pamiętaj, że masz do czynienia z 7-letnim dzieckiem i zaczynasz dostrzegać pewne błędy wychowawcze popełnione w stosunku do niemowlaka, jakiego wzięłaś do domu.
    Jeśli kochasz swojego kota, to pójdziesz także na ustępstwa. Różnica zdań nie powoduje, że natychmiast składasz pozew o rozwód, tylko starasz się znaleźć wyjście z sytuacji. Tak więc konsekwentnie szukaj kompromisu.

    I raz jeszcze proszę: przeczytaj cały wątek, po dwóch godzinach ponownie, potem raz jeszcze i jutro dopiero.

    --
    Wiesia + 6
  • jaszczur.ka_87 25.06.15, 16:16
    Wiesiu, cieszę się, że się wypowiedziałaś, i dziękuję za tak wyczerpująca odpowiedź. Na pewno masz lepsze rzeczy do roboty, niż czytanie moich wypocin. Jest tylko małe ale:

    - koty nigdy nie miały wstępu na balkon, gdyż jest jeszcze nieosiatkowany
    - od początku spanie z nami to była tylko opcja - raz wchodziły na noc do sypialni, raz nie i nigdy nie było z tym problemu. A jak już weszły, to spały z nami lub robiły inne rzeczy - nigdy nie drapał podłogi bezcelowo.

    Wynika z tego, że obecna sytuacja nie jest niczym nowym. Tak jak ktoś powiedział wcześniej, koty mają "mody" na różne rzeczy i Beton ma akurat modę na jęczenie i zwracanie na siebie uwagi. Rozumiem, że z kotem jak z małym dzieckiem, że trzeba pokazywać, chwalić za dobre zachowanie i unikać kar, wtedy osiągnie się najlepsze wyniki. Kiedy ja napisałam, że super rozwiązaniem jest psikanie na kota? Chyba raczej od razu mówiłam, że to jest ostateczność, ponieważ sama póki co nie potrafię nic wymyślić, a o pomoc proszę mądrzejsze od siebie osoby.

    Wspomniałam imię Jacksona tylko dlatego, że mysiulek napisała, że Ssscat to takie straszne barbarzyństwo. Jak widać - nie takie straszne. Zależy oczywiście od sytuacji, bo w wielu przypadkach można z niego zrezygnować, ale jednak.

    Jestem gotowa na ustępstwa, wiele ustępstw. Od początku o tym piszę, ale nie kryję też, że nie wszystko jest do zrealizowania. Odkąd mam koty idę im wiele razy na rękę, ale tego nie napisałam w wątku, bo nie uważam tego za istotną rzecz w sprawie.


    > Jeśli kochasz swojego kota, to pójdziesz także na ustępstwa. Różnica zdań nie p
    > owoduje, że natychmiast składasz pozew o rozwód, tylko starasz się znaleźć wyjś
    > cie z sytuacji. Tak więc konsekwentnie szukaj kompromisu.


    I nie wiem, naprawdę nie wiem, czemu co druga osoba tutaj mi to mówi, skoro komunikuję to od samego początku? Nie pozbywam się kota. Nie chcę go straszyć psikaczem. Chcę wiedzieć, co zrobić, by jemu i nam żyło się lepiej, dlatego szukam pomocy na forach i u behawiorystki. A ciągle tutaj słyszę, żebym coś zrobiła. No trochę mi już ręce opadają.
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • mysiulek08 25.06.15, 17:20
    mysiulek napisała, że Ssscat to takie straszne barbarzyństwo. bo jest, ba sama pisalas, ze spray z woda to barbarzynstwo. To, ze Galaxy go stosuje, nie znaczy ze jest idealny (ssscat zanczy)

    I nie wiem, naprawdę nie wiem, czemu co druga osoba tutaj mi to mówi, skoro komunikuję to od samego początku? Nie pozbywam się kota. Nie chcę go straszyć psikaczem. Chcę wiedzieć, co zrobić, by jemu i nam żyło się lepiej, dlatego szukam pomocy na forach i u behawiorystki. A ciągle tutaj słyszę, żebym coś zrobiła. No trochę mi już ręce opadają.

    Ale Ty oczekujesz gotowych rozwiazan, dostarczenia instrukcji w stylu 'wylacz czerwony guzik, wlacz zielony'', a przy kotach/psach/dzieciach/ludziach to tak nie dziala. No, moze przy pasch latwiej.
    Miau Ci rozwiazania nie dalo, Zakatek ciagle probuje, ale uwazasz, ze ciagle malo, bo kot sie nie zmienil.

    I moze sie nie zmienic, albo na zmiane potrzebuje czasu i pomocy. Wspomnialam o feliwayu, zylkene, sa tez inne preparaty, ba nawet psychotropy dla kotow.

    My tez zarabiamy na chrupki, a tych potrzebujemy duzo, tez jestesmy czasami budzeni. Starszy ma cholernie odpowiedzialne zajecie, potrzebuje spokoju (pracuje w domu) a Pan Wasik z uporem maniaka drapie w jego drzwi.Zamkniete bo, Starszy ma alergie i musi ostroznie dozowac kocie towarzystwo.

    Wczoraj sie poddal, Pan Wasik dostapilk zaszczytu wejsci do jaskini. I co? wskoczyl Starszemu na kolana, zaczal ciamkac (ma chorobe sieroca) bluze, az w koncu zasnal. Finalnie pozniej spali obydwa na lozku.

    Dzisiaj juz nie drapal, ciekawosc zostala zaspokojona.

    Mamy na tymczasie kotke, niestety musi byc odosobniona, bywa, ze na zmiane z MD spimy z nia w pokoju (na podlodze), bo tak bardzo placze. Rano sie wstaje i zaczyna kolejny dzien. Jej przejdzie, uspokoi sie, ale tu i teraz potrzebuje uwagi i opieki.

    Jak widzisz z postow nic nie jest latwe i proste, zycie z kotem rowniez. Czasami lepiej wstac i zajac sie kotem przez 5minut niz wysluchiwac godzinnych arii pod drzwiami.

    A co na to behawiorysta?

  • jaszczur.ka_87 25.06.15, 23:38
    Ale Ty oczekujesz gotowych rozwiazan, dostarczenia instrukcji w stylu 'wylacz czerwony guzik, wlacz zielony''.

    Słucham? Niby na jakiej podstawie te wnioski? Mówię tylko co nie działa i szukam dalszych rozwiązań, a nie pstrykniecia palcami.
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • mysiulek08 26.06.15, 00:56
    A na takiej podstawie, cytuje po raz drugi:

    Chcę wiedzieć, co zrobić, by jemu i nam żyło się lepiej, dlatego szukam pomocy na forach i u behawiorystki. A ciągle tutaj słyszę, żebym coś zrobiła. No trochę mi już ręce opadają.

    Kto ma coszrobic jesli nie Ty?

    Sumujac:

    Masz problem z kotem, mlodym rocznym zdrowem kotem, ktory rozrabia w nocy (kotowaty, prowadzacy glownie nocne zycie). Chce wejsc do sypialni, co Tobie nie odpowiada.

    Nie zadzialaly sposoby zatrzymania kota na zewnatrz (woda, powietrzem)
    Nie pomoglo zmeczenie kota zabawa
    Nie pomoglo pozne karmienie surowizna

    Co zrobic?

    Poddac sie :
    Dobrze osiatkowac balkon (odpuscic sobie roslinki, skoro i tak juz sporo dla kotow robisz, machniesz reka na te kilka doniczek)
    Polozyc na sliskich panelach dywan. Sliskie powierzchnie sa i tak niebezpieczne dla kotow
    Sprawic kotu w sypialni poziomy drapak (w zooplusie fajne ssa), zabawki, ktore same go zajma.
    Zaopatrzyc sie w programowalny karmnik, ustawic w i widocznym dla kota miejscu i niech mu wydaje zarcie, wtedy kiedy Was budzi.

    Uspokoic kota:
    Feliwaye do kontaktu,
    CalmAid/Zylkene/5HTP/krople Bacha do pyska
    Przedyskutowac sprawe z wetem, moze jakies uspokajacze na recepte zapisze
    (o powyzszym dwa razy wspomnialam)

    Pogodzic sie ze stanem obecnym i czekac az kot wyrosnie/minie moda

    Jesli behawiorystka poda inne rozwiazania chetnie poczytam
  • wladziac 26.06.15, 09:00
    nie ma złotego środka tak żeby Ci doradzić jak postępować z Twoimi kota dla osiągnięcia celu,każdy kot jest inny i musisz sama wypracować sobie drogę,dla mnie oczywistą rzeczą jest że ktoś może nie chcieć sypiać z kotami i nie jest to podstawowym warunkiem dobrej opieki nad kotami,dużo osób zapytuje w internecie jak to zrobić i ma ten sam problem ale jak poczytasz sobie po wpisaniu do wyszukiwarki problemu to może znajdziesz jakąś podpowiedź
  • barba50 26.06.15, 10:50
    Nie odzywałam się do tej pory, bo chyba jednak jestem z innej (kociej) planety. W nocy śpią/chodzą ze mną/po mnie trzy koty (Gałcia, Gucio i Hesia), wstaję by wpuścić Pepka, który wpada w środku nocy do domu tylko po to, żeby coś zjeść i zaraz drze japę, że musi z powrotem iść do swoich zajęć, zaglądam do garażu kiedy akurat Heśki nie ma w nocy w domu, bo wiem, że pewnie tam utknęła, ale rozumiem, że nie każdy tak ma.
    Ale zupełnie nie śmieszy mnie filmik zamieszczony przez jaszczurkę na miau z komentarzem:

    Kamisha[...]A swoją drogą, popłakałam się ze śmiechu oglądając to:


    big_grin


    Nie zrobiłabym tego swoim (i nie swoim) kotom...
    --
    http://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Staram się pisać poprawnie po polsku
  • jaszczur.ka_87 26.06.15, 12:55
    Ale zupełnie nie śmieszy mnie filmik zamieszczony przez jaszczurkę na miau z ko
    > mentarzem:


    Zamieściłam go również w tym wątku. Naprawdę bardzo pobieżnie czytacie moje wypowiedzi.

    > Nie zrobiłabym tego swoim (i nie swoim) kotom...

    Ja na przykład nie wypuściłabym swoich kotów z domu samopas i co, mamy się licytować, która z nas jest lepsza/gorsza? No chyba że masz wolierę, to zwracam honor.
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • barba50 26.06.15, 13:47
    Nie mam woliery. Moje koty wychodzą od zawsze, takie warunki i akurat ten fakt biorę na własne sumienie. Ale nie jest to tematem tego wątku.
    --
    http://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Staram się pisać poprawnie po polsku
  • jaszczur.ka_87 26.06.15, 13:58
    Tak samo nie jest tematem wątku czy filmik jest śmieszny czy nie. Kwestia gustu.
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • kkk 26.06.15, 14:24
    U mnie najlepiej działa jednak zostawianie otwartych drzwi sypialni, kot jest spokojniejszy. Jeśli nawet budzi się ok. 3-4 rano i urzadza gonitwy, jest to mniej hałasliwe i dokuczliwe niż atakowanie drzwi sypialni, wczepianie się w nie pazurami powyżej klamki i zjezdzanie z nich z wczepionymi pazurami z dużej wysokości w doł... do tego dochodzi wycieee.
    Ostatecznie obudzona otwieram jedno oko, ide do kuchni, sypie trochę suchego i ide spac. Efekt jakiś jest. Poza tym myślę, ze kot powoli powoli wyrasta wink i kiedys jeszcze pewnie zatęsknie do dzikich gonitw po naszych głowach i będe je wspominała z uśmiechem.
  • kkk 26.06.15, 14:47
    jeszcze coś...
    kot myśli sobie tak:
    Człowieki mnie pieszczą, czeszą, dają mi jeść, bawią się ze mną, rozpieszczają mnie, pozwalaja mi spać w swoim łóżku. Jestem bogiem!!!
    I u nas też panuje kult bogini Bastet wink hehe, mówimy sobie że jeśli się kotu źle się dzieje - to bogini Bastet nas ukarze big_grin bo przeciez to MY jesteśmy dla kota, a nie kot dla nas (bo nie jest pluszową zabawką, którą można odłożyc na półkę)
    Na podpowiedzi znajomych czy rodziny, zeby oddac kota (czyli wywiezc na wieś, gdzie został znaleziony jako maleńki bezdomniak-sierota) mówiłam, że nie po to go przygarnełam żeby teraz oddawać, zaciskałam zęby i wytrzymywałam.
    Fajny artykuł: www.tg.net.pl/temat/post/miau/956/O-Bastet-bogini-kotce-i-kotach-w-Staroytnym-Egipcie
  • wladziac 26.06.15, 15:41
    są różni ludzie i różne zwierzaki a to że akurat mi udało się wypracować sytuację z której jestem zadowolona a koty są dobrze ułożone i żyje nam się nieomal idealnie pozwala mi współczuć tym którym przynajmniej na razie nie wychodzi,pohukiwaniem i warczeniem na innych niczego się nie osiągnie w tej kwestii,filmik faktycznie nie jest śmieszny a wręcz boleśnie głupi i niebezpieczny
  • mysiulek08 26.06.15, 16:25
    I nie doszlas do tego Wladziu z dnia na dzien, z tygodnia na tydzien. Proces trwal dlugo i wymagal cierpliwosci i kompromisow.

    Nam tez udalo sie dojsc jako jako takiej wzajemnej rownowagi i wiem ile to kosztowalo.

    Film jest okrutny, a to ze Galaxy uzywa sscata nie robi z tego produktu cudownego narzedzia w wychowaniu kota. Smieszny bedzie dla tych, ktorzy nei znaja kociej psychiki, ba nie szanuja zwierzat.

    A swoja droga, Kicia.Yoda niewiele by sobie z tego ustrojstwa zrobila. raz by psyklo, drugi raz by psyklo a za trzecim zostalo znokautowane lapa. Ale ona dzielnie pomaga swojej Kochanej Malpie MD przy naprawach aut i syki narzedzi pneumatycznych nie robia na niej wrazenia. Tudziez pracujacy kompresor, spi obok nie zwracajac uwagi.

    Spray woda? Otrzasnie sie i idzie dalej, w czasie deszczu tez spaceruje smile
  • wladziac 26.06.15, 16:47
    okres przejściowy oczywiście był ale moze mam idealne koty bo nie odczułam ciężkości faktu chodzenia na kompromisy,wystarczy że powiem ostrym tonem nie wolno i zamykam kuchnię a za drzwiami panuje cisza i spokój a koty zajmują się swoimi sprawami czyli idą spać,co do filmiku to czym innym jest spryskiwacz w ręku opiekuna a co innego ustrojstwo wywołujące strach i panikę mogącą spowodować połamanie się kota,kiedyś używałam spryskiwacza na upierdliwego Pipciusia który bardzo nie lubi wody ale on jest taki ciapowaty że traktował spryskiwanie jako zabawę z mojej strony i bynajmniej nie był zestresowany moim działaniem ale następne jego podejście było już z dużym dystansem i z czasem wystarczyło pokazać spryskiwacz i wystarczyło,oduczył się rządzenia w kuchni
  • mysiulek08 26.06.15, 17:00
    Nam tez trafily sie calkiem dobrze wychowane osobniki, choc poczatki Grupy I Bractwa w domu byly nie tyle ciezkie to trcohe uciazliwe.

    fakt, utrzymanie w ryzach takiej bandy z Wcieklica Kicia.Yoda wymaga zawsze uwagi i rozwagi. Jakos sobie radzimy. Na szczescie koty to rytualisci i szybko zalapaly rytm, ktory im narzucilismy.

    Spryskiwacza uzywalam. Uzywalam, bo wystarczylo gdy zobaczylam jakie furto ma przerazone oczy i jak sie cofa w strachu do tylu jak wyciagalam reke. Lepsze chyba lekkie skarcenie pstrykiem w ogon czy stylem kocicy matki w nasade nochala. Oczywiscie co innego gdy w gre wchodzi prawdziwy niepophamowany atak, wtedy trzeba zamienic sie w kota i dac odpor agresorowi.
  • bebe.lapin 06.07.15, 21:20
    To przypomina mi pierwsze miesiace, baaa! rok po sprowadzeniu Orfika do mnie. Kotka miala traumatyczne przezycia przedtem, po przyjezdzie wlasciwie tylko rozpaczliwie miauczala i syczala na wszystko, ale bardziej z przerazenia. Przez iles miesiecy regularnie budzila mnie wielokrotnie w nocy, a taki kot potrafi plakac gorzej niz niemowle. Wlasciwie czulam sie, jakbym niemowlaka miala w domu wink tylko nie wiedzialam jak dokladnie mu pomoc i czy kiedys to sie skonczy.
    Moj facet nie wytrzymywal nerwowo i zawsze sie denerwowal, ze sie budze i glaszcze kota w srodku nocy - "no tak, jak jej dajesz czego chce, to nic dziwnego ze ciagle drze jape"....Z tym, ze kot po dlugim czasie sie uspokoil, zrozumial, ze nic mu nie grozi, nocne wycia staly sie rzadsze i niecodzienne. Obecnie Orfik nauczyla sie byc glaskana (przedtem nie potrafila ustac w miejscu spokojnie pol minuty, mimo, ze chciala mizianek), spi na swojej poduszce (potrafi przyjsc wieczorem 10 razy, zeby sprawdzic, czy jej miejsce jest juz wolne, nie polozy sie gdzie indziej), przesypia noce spokojnie. Czasem zdarzy jej sie sesja zawodzenia, ale raczej w dzien i sporadycznie.

    Tak ze nigdy nie wiadomo, co w kocie siedzi i co bedzie dobrym rozwiazaniem. Przy Orfiku skapitulowanie wobec kociego "kaprysu", czy raczej potrzeby plus cierpliwosc dalo pozytywne rezultaty, ale mozesz mi wierzyc, przez kilka pierwszych miesiecy nie wiedzialam, czy sama wytrzymam.
    --
    W nocy czas płynie inaczej (...). Nie ma sensu się temu przeciwstawiać. (Haruki Murakami) http://s5.rimg.info/7e7e5992e3ea64cb50b5cae6217b83ba.gif
  • wadera3 26.06.15, 00:14
    jaszczur.ka_87 napisała:

    >
    > I nie wiem, naprawdę nie wiem, czemu co druga osoba tutaj mi to mówi, skoro kom
    > unikuję to od samego początku? Nie pozbywam się kota. [b][
    > i]Nie [/i][/b]chcę go straszyć psikaczem. Chcę wied
    > zieć, co zrobić, by jemu i nam żyło się lepiej, dlatego szukam pomocy na forach
    > i u behawiorystki. A ciągle tutaj słyszę, żebym coś zrobiła. No trochę mi już
    > ręce opadają.

    I w kolejnym poście

    >
    > Słucham? Niby na jakiej podstawie te wnioski? Mówię tylko co nie działa i szuka
    > m dalszych rozwiązań, a nie pstrykniecia palcami.

    "Skoro Ci trzy osoby mówią, że jesteś pijany, to idź się położyć", tak mi się przypomniało polskie porzekadło.
    Dostałaś mnóstwo rad, z których albo nie chcesz albo nie możesz(?) skorzystać.
    Z tego co zrozumiałam, to marzy Ci się kot, który pogodzi się z tym, że kiedy ma ochotę pobyć z ludźmi, to musi poczekać aż ludzie się wyśpią.
    Mnie zwyczajnie żal Twojego kota, nie jest ani trochę upierdliwy, jest po prostu kotem i zachowuje się jak kot.
    Prawdopodobnie nie znajdziesz rady i sposobu aby kota oduczyć, że kiedy śpicie to on ma być cicho.
    A na pewno nie osiągniesz tego zamykając drzwi do sypialni, już szybciej kot nauczy się spać w nocy, kiedy będzie miał was na wyciągnięcie łapy, no ale Ty i tak pewnie w toi nie uwierzysz.


    --
    Lepiej grzeszyć, a później żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło
  • mysiulek08 26.06.15, 03:12
    Wadero,

    obawiam sie, ze tu juz wszystko zostalo powiedziane a decyzja co do kota podjeta.
    Jaszczurka potrzebuje tylko potwierdzenia dla siebie/meza ze absolutnie, ale to absolutnie nic sie da zrobic i kot dostanie kopa za drzwi. Bo jest kotem, zywym, normalnym, mlodym, fajnym, ciekawym swiata kotem. I jest mi go zal, ze nie wolno mu byc kotem i za bycie nim czeka go kara.

    Mam jeszcze propozycje dla Jaszczurki, podeslij linka z nasza dyskusja, poradami na watek na miau. Zobaczymy co tam jeszcze podpowiedza.

    forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=169217
  • jaszczur.ka_87 26.06.15, 13:09
    > Jaszczurka potrzebuje tylko potwierdzenia dla siebie/meza ze absolutnie, ale
    > to absolutnie nic sie da zrobic
    i kot dostanie kopa za drzwi.


    Kobieto, nie wyrzucę kota, ile mam jeszcze filtrów nałożyc na słowo NIE żebyś zrozumiała? Przyczepiłaś się tego, jak rzep psiego ogona i wmawiasz mi coś, czego nigdy nie powiedziałam. Mam wrażenie że kompletnie nie czytacie moich merytorycznych wypowiedzi, wyszukujecie tylko te bardziej drastyczne fragmenty i się nimi strasznie podniecacie i zastanawiacie, jak mi dopiec.

    calkiem fajne i przyjemne dla oka kocie wpisysmile skad wiec taki upor w tepieniu normalnych zachowan Betona?

    Nie jest to normalne zachowanie, a przynajmniej nie takie, jakie było dotychczas. Dlatego chciałabym, żeby nadal było tak, jak przedtem. Mam naprawdę już dość tego, że najeżdżacie na mnie bez powodu - chcę dla kota jak najlepiej ale chcę też mieć jakieś prawa w tym domu.

    A co do tego, dlaczego 'nie stosuję' rad, które mi ktoś tu podał - bo często mijają się z rzeczywistością albo osoba radząca nawe nie doczyta dokłądnie, co napisałam. Nie dziwię się, bo w tym gąszczu można wiele pominąć. Ale jeśli ktoś mi po raz kolejny pisze, zebym wpuściła kota do sypialni, bo brak mu naszej bliskości to mnie szag trafia; kot od kilku dni może spać z nami, ma drzwi otwarte, a i tak nas budzi, bo tak.


    A na takiej podstawie, cytuje po raz drugi:

    Chcę wiedzieć, co zrobić, by jemu i nam żyło się lepiej, dlatego szukam pomocy na forach i u behawiorystki. A ciągle tutaj słyszę, żebym coś zrobiła. No trochę mi już ręce opadają.

    Kto ma coszrobic jesli nie Ty?


    Ale dokładnie to piszę od początku, pytam co JA mam zrobić!! Nie ktoś! Nie kot! JA!! A wy tego w ogóle nie widzicie!

    Nie zadzialaly sposoby zatrzymania kota na zewnatrz (woda, powietrzem)

    nie kupilam nawet tego powietrza.

    Poddac sie :
    Dobrze osiatkowac balkon (odpuscic sobie roslinki, skoro i tak juz sporo dla kotow robisz, machniesz reka na te kilka doniczek)


    Puszczenie kota na balkon nie załatwi sprawy, o tym już pisałam wcześniej.

    Polozyc na sliskich panelach dywan. Sliskie powierzchnie sa i tak niebezpieczne dla kotow

    Dywan zajmuje 90% powierzchni podłogi, panele są tylko kilkanaście cm przy samej szafie.

    Sprawic kotu w sypialni poziomy drapak (w zooplusie fajne ssa), zabawki, ktore same go zajma.

    Nie mam miejsca, ale tak naprawdę nie mam. W salonie maja drapak pod sam sufit i półki przy suficie.

    Zaopatrzyc sie w programowalny karmnik, ustawic w i widocznym dla kota miejscu i niech mu wydaje zarcie, wtedy kiedy Was budzi.

    Kot zjada i wraca z powrotem nas budzić.

    Nie rezygnuję z porad bo jestem złośliwa, leniwa, bo nie lubię kotów, czy coś. Bo po prostu wymienione tutaj nie działają. Jeśli behawiorysta w połączeniu z weterynarzem nic ne dadzą, to dopiero wtedy się poddam i spróbuję do tego dostosować. Póki co, walczę. A wy macie mi to za złe.

    Dostałaś mnóstwo rad, z których albo nie chcesz albo nie możesz(?) skorzystać.
    Z tego co zrozumiałam, to marzy Ci się kot, który pogodzi się z tym, że kiedy ma ochotę pobyć z ludźmi, to musi poczekać aż ludzie się wyśpią.


    Patrz wyżej. Nie mam obowiązku zdawania relacji z każdej jednej porady zastosowanej w życiu, po prostu mówię, że to nie działa, bo nie działa.

    A na pewno nie osiągniesz tego zamykając drzwi do sypialni, już szybciej kot nauczy się spać w nocy, kiedy będzie miał was na wyciągnięcie łapy, no ale Ty i tak pewnie w toi nie uwierzysz.

    A Ty mi pewnie nie uwierzysz, ale już pisałam, że od kilku dni kot ma swobodny dostęp do sypialni. Czytajcie uważnie, a potem się wtrącajcie, bardzo proszę.
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • kkk 26.06.15, 13:34
    temat rzeka smile
    Co zrobić z uperdliwym kotem? pokochać smile, ewentualnie znaleźć mu kochający dom .
    Przyznam, że jedna moja kotka też jest książkowym przykładem kociego adhd, jest małym upierdliwym zbzikowanym, szkodnikiem, który ciągle szuka ,guza' no ale kochamy - jakie wyjście.
    Teraz ma rok, przeżyłam to wszystko - bezsenne noce, noc w noc, nie że incydentalnie, pobudki regularnie codziennie 3-4 trwające nadal, drapanie w zamknięte drzwi sypialni (drzwi wymagają wymiany), dzikie ataki na drugą starszą kotkę, bieganie nam po głowach, startowanie z brzucha mojego jak z trampoliny... Były nawet Feliweje i syropek uspakajający Calm Aid... nie widziałam różnicy.
    WG mnie nie pomaga nic tongue_out - póżne karmienie, wymęczenie w zabawie, zamykanie rzynosi odwrotny skutek, nie zwracanie uwagi nic nie daje, zostawianie zabawek bezsensu - kot lubi sie bawić z żywymi istotami.
    Stopery do uszu - CUDOWNY - wynalazek, i to byłbby strzał w 10 gdyby nieto, że gdy jej mam ... nie słyszę budzika big_grinbig_grin ani kota ani budzika. Na szczęście jest jeszcze drugi starszy kochany kot, który wie, o której wstaje pańcia... co do minuty. Ten miękki wąsaty budzik działa, sama jego obecnośc w odległości 3 cm od mojej twarzy sprawia, że się budze smile miło i delikatnie.
    Nabawiłam sie jednak lekkiej nerwicy, bo w świadomości mam, że starszy kot może mnie nie obudzić kiedys... moze uznac ze należy mi sie dłuższy sen? hehe, dlatego przebudzam się sama nad ranem i co jakiś czas spr która godz... uncertain no chyba że jestem jednak bardzo bardzo zmęczona.
    Złotego środka nie ma więc. Każdy kot jest zupełnie inny. My wytrzyymujemy bo kochamy wink a koty odwdzięczają się 100 krotnie.
  • arim28 26.06.15, 13:47
    Nie wiem czy wszystko poukladalam smile Kot trafil do Was gdy mial 2 m-ce?
    Nasza kotka zamieszkala z nami jak miala 6tygodni (a moze 7, juz nie pamietam)
    Ktos mi podpowiedzial aby do spania podrzucac jej rzecz/ubranie uzywane przez nas domownikow.
    Pierwsze miesiace - kot w nocy byl wszedzie smile Chowalam przed nim kazdy drobiazg, ktory w nocy sluzyl do turlania po podlodze - szczegolnie pod lozkiem.
    I bardzo dobrze rozumiem Was w kwestii niewyspania.
    Nasz kotka w wieku 3 miesiecy miala pierwsza rujke, byly placze w nocy. Ona biedna byla jeszcze maluszkiem i nie ogarniala tego. Drapala meble, budzila nas, stala pod drzwiami i chciala koniecznie wyjsc na zewnatrz.
    Po wykastrowaniu powoli wszystko sie uspokoilo.
    Zycze duzo cierpliwosci. Kazdy etap zycza kota sie zmienia.
    Nasza kotka ma teraz 5 lat, jest wspaniala madra i troche z nadwaga kotka wink
  • mysiulek08 26.06.15, 16:52
    Słyszałam, jak idzie do kuchni, je chrupki, idzie do kuwety, po czym przychodzi do sypialni, gdzie zaczyna drzeć japę i "kopać dziurę" w panelach.

    Dywan zajmuje 90% powierzchni podłogi, panele są tylko kilkanaście cm przy samej szafie.

    Kocie sie bawi, jest kawalek dywanu i kawalek podlogi, trzeba koniecznie sprawdzic, ze pod dywanem nie ma wroga, normalka. Mamy troche wyszarpana wykladzine tam gdzie styka sie ze sciana/drzwiami, bardzo ciekawa zabawa.

    Poloz jakis dywanik tak zeby nie bylo przerwy pomiedzy dywanem a szafa, nawet jesli zacznie 'sprawdzac' to skopie miekkie a nie bedzie drapal paneli.

    Nie jest to normalne zachowanie, a przynajmniej nie takie, jakie było dotychczas. Dlatego chciałabym, żeby nadal było tak, jak przedtem. Mam naprawdę już dość tego, że najeżdżacie na mnie bez powodu - chcę dla kota jak najlepiej ale chcę też mieć jakieś prawa w tym domu

    Alez to jest NORMALNE zachowanie kota. On dorasta, to pewnie typ ciekawy swiata, kocurek poszerzajacy swoje terytorium.

    Jakie prawa? Zyjecie razem na jakiejs tam przestrzeni i kompromisy trzeba wypracowac, raz lepsze raz gorsze.

    Chodziło mi o wyjasnienie, że nie zawsze pójście kotu na rękę to jest dobre rozwiązanie, bo czasem się po prostu nie da.

    Tu nie chodzi o pojscie kotu na reke, a ZROZUMIENIE zachowan kota. Powtarzam po raz enty (nie tylko ja zreszta) to kot, zywy kot a nie programowalna zabawka Poczytaj troche literatury o kotach, naprawde jest tego sporo.

    Bo po prostu wymienione tutaj nie działają. Jeśli behawiorysta w połączeniu z weterynarzem nic ne dadzą, to dopiero wtedy się poddam i spróbuję do tego dostosować. Póki co, walczę. A wy macie mi to za złe.

    Mam Ci za zle tylko jedno BRAK ZROZUMIENIA dla kociej natury. Masz dwa koty, prawda? i tylko Beton w tej chwili sprawia wg Ciebie problemy, zrozum zesz wreszcie ze nie ma gotowych rozwiazan, sama widzisz, ze kotka jest inna. Tak jak ludzie.

    Mąż naprawdę zaczyna grozić, że go wywiezie.

    I chyba tu jest 'pies' pogrzebany. To nie Jaszczurce przeszkadzaja nocne harce Betona, a mezowi. Jaszczurka koty lubi (to widac po postach na miau, smiech z filmiku jej wybacze, z czasem zrozumie, ze nie ma tam nic do smiechu), tylko potrzebuje czasu i checi by je poznac glebiej. A maz, jak to facet, troche rozpieszczony, idacy w strone pana i wladcy tongue_out Pozostaje mi tylko zyczyc by trafil mu sie potomek, ktory bedzie cale noce darl pyska i nic w swiecie go nie uciszy.

  • jaszczur.ka_87 29.06.15, 11:35
    Mysiulku, już nie chce mi się rozgrzebywać twoich wypowiedzi i rozkladać ich na czynniki pierwsze żeby pokazać ci, że próbujesz wypowiadać się w temacie, o którym nie masz pojęcia, bo i tak to nie ma sensu - i tak będziesz najmądrzejsza i będziesz lepiej wiedziała, w jaki sposób mój kot drapie panele... Ale po prostu powiem ci, że zachowujesz się identycznie, jak mamusie, dla których dzieciak to najświętsze stworzenie, do którego wszystko i wszyscy muszą się dostosować - z tym, że u ciebie są to koty. Traktujesz te mamuśki pogardliwie, a robisz dokładnie to samo.

    W odwecie za twoje życzenie rozwrzeszczanego potomka powinnam życzyć ci dzieciaka z ostrą alergią na koty? Nie, nie zniżę się.

    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • barba50 29.06.15, 11:51
    Chyba już dość. Nie zdziwcie się jak za chwilę cały wątek zniknie. Nie wnosi nic nowego, a jaszczu.rka_87 też nie chce lub nie może wynieść z niego czegoś dla siebie.
    --
    http://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Staram się pisać poprawnie po polsku
  • mysiulek08 29.06.15, 22:53
    Masz racje Barbo, ale watek szkoda wycinac, moze sie komus jeszcze przydac.

    I tylko kota zal..

    EOT
  • jaszczur.ka_87 30.06.15, 09:19
    > I tylko kota zal.

    Kota żal bo co, bo chcę się skontaktować z behawiorystą, żeby dowiedzieć się, gdzie leży problem z nim i dlaczego szuka atencji?? Może jest chory, ale tego nie widać?? Może coś go boli?? Ty byś olała sprawę i zwaliła to na zwykłe kocie zachowanie, ale ja WIEM, ze coś jest nie tak i chcę wiedzieć CO i mu POMÓC, ale oczywiście wiesz wszystko lepiej. Nie mam nic przeciwko szalonym kocim mamuśkom, ale ty przejawiasz taką dziwną, schizową cechę, że jak ktoś nie dba o koty na TWÓJ sposób, to już jest beznadziejnym opiekunem. Weź się trochę zastanów, bo obrażasz ludzi, którzy są bardziej racjonalni.

    Jeśli kogoś interesuje, co z kotem i behawiorystką - kobieta do mnie napisała, że ma pogryzione ręce i na chwilę obecną nie może udzielić porad emailowo. Kupię stopery i będziemy czekać.
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • aankaa 30.06.15, 10:24
    ...kobieta <...> ma pogryzione ręce...

    big_grin sorry, ale wyobraziłam sobie jej wizytę u niesfornego kota big_grin
  • jaszczur.ka_87 30.06.15, 10:37
    big_grin sorry, ale wyobraziłam sobie jej wizytę u niesfornego kota big_grin

    Cicho, bo zaraz się czepią, że nie powinno cię to śmieszyć tongue_out
    Ta pani jest też od piesków, więc to raczej tego typu zwierzak ją tak załatwił... Cóż, praca o podwyższonym ryzyku... wink
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • wadera3 30.06.15, 11:18
    Tu nikt nikogo się nie czepia (mówię o nas adminkach), dbamy jedynie o to, aby pojawiało się na Zakątku jak najmniej chamstwa i agresji, co niestety okazuje się nieraz dość trudne.
    Sądzisz, że nie mamy z Barbą nic ciekawszego do roboty, niż śledzenie wszystkich wątków i postów celem czepiania się?
    I uprzedzając Twoje pytanie czy stwierdzenie - tak, mam poczucie humoru i to ogromne, wiem co to subtelna ironia oraz złośliwość nie mająca na celu obrażenie kogoś.
    Twój ostatni post jednak nie mieści się w tym kanonie i jest obliczony na efekt "kija w mrowisku".
    Więc już daruj sobie ciąg dalszy.






    --
    Lepiej grzeszyć, a później żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło
  • jaszczur.ka_87 30.06.15, 11:39
    Twój ostatni post jednak nie mieści się w tym kanonie i jest obliczony na efekt "kija w mrowisku".

    Oczywiście ataki mysiulka na mnie i prowokacyjne współczucie mojemu kotu już nie smile
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • wadera3 30.06.15, 12:17
    Mówiłam o Twoim poście napisanym już po "napomnieniu" Barby.
    Więc proszę jeszcze raz, daj już sobie spokój.

    --
    Lepiej grzeszyć, a później żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło
  • mysiulek08 29.06.15, 22:52

    Plonne Twe nadzieje, na dzieci mam alergie, na szczescie ich nie mam i miec nie bede.
    Na moja emeryture zarabiam sama, paradoksalnie dzieki kotom i to one maja u mnie priorytet. Siedem lat postanowilam zostac krejzykatlejdi i jakos mi z tym dobrze.
  • mysiulek08 26.06.15, 03:20
    a tu tak dla ciekawosci smile Jaszczurka na miau:

    KamishaJak tak czytam, to cieszę się [i tłumacze swoje lenistwo big_grin], że u mnie jest raczej chaotycznie - kuwetę sprzątam przeważnie raz dziennie [przy dwóch kotach], misek po suchym tez nie wymywam, a i jak po mokrym wyliżą to nie myję big_grin W sypialni raz śpią, raz nie, raz zganiam z blatu, raz nie... Ot, różnie. Sprzątam też normalnie, piorę, odkurzam. Odkurzacza tylko się kotka boi, chowa się, więc po prostu nie stresuję jej i nie zbliżam się do niej z rurą, ona sobie i tak ucieknie zanim zaczne odurzać kawałek, w pobliżu którego się znajduje. Kocurek to się nawet wiercenia udarówką nie boi, lezy tylko i patrzy smile Kociaki mam bardzo łagodne, kocurek wręcz potulny jak baranek, kociczka czasem tylko warknie na niego, na nas nigdy. Cała rodzina je uwielbia i mam nadzieję, że ktoś je weźmie, w razie jakiejs tragedii. Może powiem o tym rodzicom, w końcu jak się ginie tragicznie to ciężko zostawić list z ostatnią wolą wink

    Kamisha9-miesięczny kot to też jeszcze kociak i potrzebuje zabawy. Jest zachwycony tym, e ma kumpla do zabawy, ale nie bardzo ogarnia, że mały jest zwyczajnie za mały do takich zabaw. Wydaje mi się, że powinnaś je troszkę izolować i łączyć tylko jak jesteś w pobliżu, by w razie czego reagować. Mały kotek może się nabawić traumy uncertainPowodzenia smile

    calkiem fajne i przyjemne dla oka kocie wpisysmile skad wiec taki upor w tepieniu normalnych zachowan Betona?
  • jaszczur.ka_87 25.06.15, 16:28
    Aha, a osoby ciężko chorej nie mam w domu - to był tylko przykład. Chodziło mi o wyjasnienie, że nie zawsze pójście kotu na rękę to jest dobre rozwiązanie, bo czasem się po prostu nie da. Jesteśmy zdrowi, ale żeby zarobić na kocie chrupki musimy się chociaż względnie wysypiać, bo długo tak nie pociągniemy.
    --
    http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif
  • mysiulek08 25.06.15, 17:21
    hmm, chyba z piec lat tak ciagnelismy, zyjemy smile
  • ajaksiowa 26.06.15, 16:19
    To ja prosze o wpisanie mnie na listę sadystów których śmieszą filmiki z tymi pryskająco-syczącymi gadżetami i jeżeli miały by one decydować o ,,być albo nie być,,mojego kociejstwa nie wahałabym się ani minuty.uncertain
  • mysiulek08 26.06.15, 17:08
    Bo one maja raczej sluzyc wystraszeniu na zewnatrz kociego agresora (czyt niewykastrowanego kocura) z terytorium naszego kota, a nie stosowania w domu.

    O, w naszym przypadku chyba by sie sprawdzil przy nocnych wizytach Czarnego Pumy (*), kocie rozmowy we wloskim stylu z halasujacymijak przy trzesieniu ziemi szybami duzych drzwi tarasowych o 4 rano nie byly najprzyjemniejsze, tym bardziej ze konczyly sie polana krwia z naszych nog i rak.
  • aankaa 27.06.15, 10:46
    Jaszczurko, chyba pora zrozumieć wymowę imienia, które daliście kotu big_grin
  • miau.weglowy 06.07.15, 17:18
    hahaha, dobre
    ale swoja droga, jelsi kot sie nauczyl czegos, to oduczanie go pewnie moze trwac lata...
    --
    my superhero

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka