Dodaj do ulubionych

Dylemat Miszcza

02.10.15, 06:20
Jakis czas temu przyszedl sobie do nas kot. Kocur. Nedza i rozpacz. Poraniony, pobity, wychudzony, wielki leb i wor z koscmi. Przyszedl i polozyl się na tarasie, majac w nosie Kicie.Yode. Co było robic, dostal miche, jadl i jadl i jadl po czym ulozyl się na krzesle pod stolem i zasnal.

To kocisko było już widziane, trzy lata wczesniej? Poznalismy go po charakterystycznej plamce na grzbiecie, mlode kocie wtedy było. Kicia.Yoda pogonila go wtedy tak, ze zwiewajac z predkoscia nadswietlna o malo bramy nie wylamal i tyle go widzieli.

Spal i jadl, jadl i spal, ignorujac calkowicie Jej Najwyzszy Majestat. Inna sprawa, ze Kicia.Yoda z niezrozumialych przyczyn w ogole nie wykazywala checi pogonienia rudego.

Kocur okazal się przyjazny, proczlowieczy i w ogole. Z racji widocznego doswiadczenia zyciowego został nazwany Miszczem, a potem doszla ksywka Pavarotti, bo zawsze swoja obecnosc anonsowal calkiem glosna aria. I tak przychodzil i przychodzil. Bardzo chcial wejsc do domu, jak nie drzwiami to oknem i parę razy mu się udalo. Czasami znikal na dwa dni, zjawial się najwyrazniej zeby odpoczac po bojkach. Nie był raczej typem agresora, to było widac po zachowaniu wobec Kici.Yody, owszem zaczepial, ale zeby się pobawic.

Zdobylismy spore zaufanie, zaczal nocowac na tym krzeselku, rano przeciagajac się i spiewajac czekal na sniadanie. Mial jedna wlasciwosc, znikal jak tylko byliśmy umowieni na kastracje, juz nam bylo wstyd terminy przekladac smileW koncu zaczelo się robic zimno, dostal na krzeselko koc elektryczny, na to namiocik z drugiego koca. Slowem dobra miejscowka. I tak wspolnie się poznajac minela zima. Polubilismy się wzajemnie, wiedzial ze jest bezpieczny, ze teren w porzadku.

I tak Miszczu Pavarotti stal się naszym podworkowym rezydentem smile broniacym wlosci przed innymi kotami (ale dwie pannyi synek mu umkneli ), szczurow natlukl tez sporo. Slowem pracowal solidnie na swoja miske.

17 września poznym popoludniem ledwo się przywlokl sad opuchnieta, krwawiaca przednia lewa lapa, powyzej spora dziura z lejaca się ropa.... Z braku odosobnionego miejsca został zakwaterowowany w budzie dostawczaka (podobnie jak Pan Wasik rowno rok temu). Dostal antybiotyk i p/zapalny. Czyscilam mu ropien, przemywalam lape. Musial dotrwac do poniedzialku, z uwagi na swieta narodowe a tym samy paraliz kraju. Apetyt mu dopisywal smile z kuwety korzystal (corn okazal się swietny dla niekastrowanego kocura).
W poniedzialek rano sam wlaz do transportera, przez cala droge do wetki przespal spokojnie. Okazalo się, ze lapa przbita na wylot (domyslamy się gdzie i jak to się stalo), w sumie dorobil się 8 szwow, 10 dni antybiotyku i okolo dwoch tygodni przymusowego karceru. Na pace dostawczaka.

W lykned pojawil się kolejny ropien, wyciskanie i przemywanie rywanolem pomoglo w dwa dni, zreszta antybiotyk tez swoje zrobil.

I tak dotrwalismy do dzisiaj. W ostatnich dniach bardzo pocieplalo, chodzilismy na spacery na smyczy, odwiedzilismy kociniec, bardzo cieplo w sumie został przyjety. Tylko, ze Miszczu to raczej typ samotnego wojownika i dluzej niż 5 minut nie wytrzymuje. Choc to zamkniecie na czas leczenia zniosl bardzo dobrze, ani slowa skargi, widac ze jest jeszcze oslabiony, na spacerze czesciej się kladzie niż lazi. Dzisiaj był ciezki dzien, solidny deszcz, burze, grad, to nerwy kocie były napiete.

W tym wszystkim narodzil się dylemat, Miszczu zasluzyl sobie na dobra emeryture, w kocincu ma miejsce, może nawet w domu jeśli będzie chcial. Ale on chyba nie chce, on chce wrocic na podworko, być wolny i niezalezny, nawet za cene smierci. Owszem wpadac do domu, powachac, polezac. Moze gdyby nie było rodziny wink

W naszym rozumieniu nieba bysmy mu chcieli przychylic za te wiernosc, przywiazanie i dobry wpływ na Kicie'Dzika'Yode, tym bardziej, ze to jak nic ojciec Grubsonow, Bractwa Kurnikowego i Elvisa. Protoplasta rodu. Podobienstwo w meskiej linii , nie tylko fizyczne, jest uderzajace.

Musimy podjac decyzje i naszymi zasadmi jestesmy na rozdrozu.






Edytor zaawansowany
  • mysiulek08 02.10.15, 06:27
    fota z pierwszych dni bytnosci:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/emeOxDH4Ya8EWp3jYB.jpg

    okolo tygodnia przed wypadkiem:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/KMdElcxDxYKz9vPbWB.jpg
    to male czarne na fotce to zupelnie inna historia

    foty ze srodowego spaceru:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/caJpz8CrfCU8FNfLQB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/SHOr09G8UZH2r7T3PB.jpg

    syn? Elvis:
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/pZfqujEpvCcpbhgAAB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/s31nOWz2JZhZe5DVqB.jpg

    jego zadna sila z kocinca nie wyprowadzi

    i fota dokumentujaca cos co jest nie do uwierzenia,

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/OQ85F03nTAdbhCsQoB.jpg

  • yvi1 02.10.15, 06:44
    Wierze,ze serce was boli za kazdym razem gdy przychodzi taki poraniony.Ale najwidoczniej to taki typ i chyba lepiej mu bedzie na wolnosci.Moze z czasem majac porownanie wybierze calkowicie was i dom.
    Niestety nie jestem tak doswiadczona kociara i bym za kazdym razem plakala ,widzac go w takim stanie.Ale jedno przez te lata wiem,kot zawsze zrobi to co on chce.
    Zycze pomyslnego rozwiazania problemu i szybkiego powrotu do zdrowia dla Miszcza !
  • zew-is 02.10.15, 09:36
    Jak Wam się udało takiego nienauczonego kota wyprowadzić na spacer na smyczy?
    Co do dylematu to podobnie jak Wy jestem z opcji niewychodzącej, więc doskonale rozumiem. Tym bardziej jak patrzę na jego rany. A pysio taki pluszakowo-Pukowaty. Ale przypuszczam, że on w domu nie usiedzi i wtedy problem sam się rozwiąże. No chyba, że spacery na dwie smycze z Kicią Yodą wink

    --
    petelkowo.pl
  • ajaksiowa 02.10.15, 11:49
    Ideałem/w moim pojęciu/byłoby wygrzebac mu jakąś dziurę w któr ą mógłby się schować przed ewentualnymi prześladowcami a resztę i tak ma u Was więc to już do Jego wyboru. smile
  • mysiulek08 03.10.15, 18:06
    Normalnie smile zapielam puszory, spielam smyczke i poszlismy na spacer. Ale tez Miszczu pozwala zrobic ze soba wszystko, tabletki lyka jak ges smile a ulubione miejsce do glaskania to brzuchol

    Tylko nie zna obslugi smyczy i jak sie zaplata to probuje sie silowo wyplatac, Kicia.Yoda po prostu stoi i wrzeszczy smile Ale tak samo jak i ona, jak nie chce gdzies isc to sie kladzie bardzooo zmeczony.
  • aankaa 02.10.15, 12:16
    wygląda na to, że Miszczu sam będzie dyktować warunki, na jakich z Wami zostanie smile
    Wam nie pozostaje nic innego jak modlić się do różnych bóstw żeby wracał w stanie mniej pokiereszowanym niż dotychczas...
  • wiesia.and.company 02.10.15, 15:12
    Mysiulku, Miszczu ma charyzmę, której ulegają wszyscy. I Kicia.Yoda też jest mu przychylna, nieprawdopodobne, ale widać, że chętnie by się podzieliła władzą, bo we dwoje łatwiej rządzić (vide Gucio i Zawada). On budzi szacunek. I posturą, i zrównoważeniem, i mądrością. Widać, że młody, ale po prostu KTOŚ.
    Jest jak kapitan statku, który musi czuwać za wszystkich, podejmować decyzje, doprowadzić ładunek do portu (geny, silne geny, to warunek przetrwania kotów na danym terenie), powrócić do portu, przeczekać burze i zawirowania i znów poczuć wiatr... a potem wrócić i spocząć w bezpiecznym kącie. Na razie tak się czuje, jak kapitan i pływa gdzieś tam na oceanach. A jednak do Was przychodzi, gdy coś mu jest nie tak. Czyli mądry jest niesłychanie. Was sobie wybrał i pozwala sobie na zaufanie do Was. No i proszę, jaki mądry smile
    On jest jak Gucio Barby, który też "chodził" po różnych portach, obserwował, odchodził, przychodził, osiadł... I jest gospodarzem.
    Miszczu jest Wasz, i on o tym wie wink Ale jest odpowiedzialny za teren, no to obchodzi włości Wasze i jego dotychczasowe (to mogą być całe kilometry). Zmniejszy mu się teren za sprawą młodszych awanturników albo psów. Ale też, będąc na wolności, ma wybór o wiele większy niż koty przydomowe. A jego wybór już się przecież dokonał: Wy, Wasze tereny i Wasze stadko smile On się tylko musi ostatecznie upewnić smile
    Macie wspaniałego gospodarza, na spółkę z Królową smile

    --
    Wiesia + 4
  • olinka20 02.10.15, 20:44
    Jestem w szoku, Yoda zaakceptowała Miszcza, to musi ani chybi byc specjalny kot.
    Ja was rozumiem z tym niewypuszczaniem, ale tu sie chyba go nie uda utrzymac.
    To jest własnie taki typ jak Rudzik z sasiedniego wątku. Tylko, ze u was duzo niebezpieczniej.


    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • anaiss 02.10.15, 21:57
    Tak, Rudzik odżył, dopiero teraz ujawnił się w całej krasie jego wspaniały, zrównoważony charakter. Wychodzi z domu na cały dzień i łazikuje po okolicy, najczęściej drzemie w żywopłocie po drugiej stronie ulicy albo wygrzewa się na trawce. Zorze w domu zaczął całkowicie ustępować, wraca wieczorem, zjada kolację i idzie od razu spać. Sąsiedzi mówią, że to jest blokowa maskotka smile Zwierzęta żyją "tu i teraz", jeśli cierpią, nie wytłumaczysz, że to cierpienie minie, dlatego tak ważna jest w ich przypadku nie długość, a jakość życia.
  • mysiulek08 02.10.15, 22:19
    Wszystko fajnie, tylko u nas realia sa troche inne. Okolica nie jest prokocia, choc kotow sporo, ale zdecydowana wiekszosc niewysterylizowana zyje "w jakosci" samopas, jedzaca to co upoluje lub psom z miski wykradnie. Problemem i to duzym sa psy, kompletnie nie wychowane, lazace wszedzie, zabijace koty, ludzie tez nie lepsi. jak Miszczu przezyl w tej dzungli jeden koci bog raczy wiedziec.

    Nie mamy mozliwosci zrobienia bezpiecznego ogrodzenia, kundle sie jakos przebijaja przez nasze zapory.

    Osiedle, ktore nam wyroslo za plotem tez bezpieczne nie jest. Lokalski ma obsjesje na punkcie wlaman, kazdy robi fortece i wlasnie na zasiekach z kolcami Miszczu sobie lape rozwalil, bo jedego wieczora ich nie blo, a nastepnego juz tak, a on przez ten plot przeciez zawsze skakal.

    Nie mamy tez 'domu otwartego' w taki sposob zeby Miszczu mogl sobie wejsc kiedy chce. Przez ten caly czas jak do nas przychodzi trzyma sie w miare blisko, ale co robi noca trudno powiedziec, czasami o 2-3 nad ranem spal na krzesle, czasami nie i zjawial sie dopiero na podwieczorek.

    On tez nie jest z gatunku rozrabiakow, jesli nie musi to sie nie bije, ale teraz po kastracji stanie sie jeszcze wiekszym pacyfista.

    Jedno wiemy, zamkniecie znosi zle odkad mu dupsko ozdrowialo
  • wiesia.and.company 03.10.15, 17:05
    Co do groźnych psów i awanturniczych kotów to myślę, że Miszczu wie, jak należy postępować. Oczywiście ślady kocich potyczek widać, bo to pysk głównie jest oklepywany, uszy. No cóż, król musi mieć podziw poddanych i ich uznanie - zatem stacza bitwy. Potem w aureoli sławy i odniesionych ran odpoczywa a ludzie biegają koło niego, czyszcząc, lecząc, karmiąc, dogadzając poduszkami wink A może mu ułatwić te skoki i zeskoki (a może on już będzie się orientował, udowodnił przecież, że jest mądry) i także wchodzenie do Waszego domu - choćby na dach w czasie, gdy śpicie albo do pokoju z uchylonym oknem - może przystawić taką deskę z nabitymi małymi listewkami, umożliwiającymi mi wspinanie się po pochyłości. Może tak mu ułatwicie wchodzenie do domu i kto wie, kto wie, polubi takie włażenie i zdobywanie wnętrza i jak król w fortecy częściej będzie osiadał? smile

    --
    Wiesia + 4
  • mysiulek08 03.10.15, 18:02
    okna otwartego nie mozemy mu zostawic, z prostej przyczyny, w kazdym pokoju (oprocz sypialni Starszego) sa koty wink

    zreszta u nas ma swoja miejscowke, czyli wymoszczone krzeslo, a nawet dwa, wsuniete pod solidny drewniany stol na tarasie i karton ocieplony styropianem i oblozony wykladzina, zeby bylo co drapac, z budki kartonowej nie korzysta, chyba za podla, ale wykladzine drapie. Legowiska na krzeslach tez zostaly zaakceptowane. Pies go tam nie dojdzie, bo zasieki z pozostalych krzesel sa.

    Na dach latwo sie dostaje, z murowanego grilla, na nizszy niz reszta dach servico. Poza tym jest dostosowana kocio psia buda stojaca w zaroslach, mnostwo zwalonych galezi i pienkow po wycince (ktorych nie ma kiedy posprzatac), no i oczywiscie Kurnik smile
    Bywa tez nawyrazniej u sasiada z tylu, a tam psy raczej nie zwracajace uwagi na koty, podobnie jak kundle sasiada z prawej, te z lewej sa agresywne. Wesole miasteczko zza kolejnego plotu jest bez psow, a tam chyba koci raj, smietnik zaopatrzony, nasze krzaki jezyn i kurnik na wyciagniecie lapy.

    Na postawienie deski z zeberkami zeby mogla sie bezpiecznie wspinac szanse nikle, raz ze sasiad sie nie zgodzi (zlodzieje!) a dwa codziennie bysmy musieli nowa deske stawiac.

    Ruch samochodowy niewielki, nasza strona to 5 zamieszkalych parceli, a osiedle ograniczone predkoscia. Ruchliwa droga dopiero za za karuzela, po drodze inne parcele.

    Nie mamy garazu, ktory moglibysmy mu udostepnic, ani innej altanki gdzie moglby byc sam, bo samotnosc to on sobie chyba ceni najbardziej.

    Dostawczak bywa potrzebny, nie kazda dostawe da sie zrobic osobowka nawet i kombi smile. I tak ograniczylismy dostawy przez pierwszy tydzien lecznia, ale w piatek juz byl mus. Byl wiec dlugiii spacer, spanie na tarasie, trzy wizyty w kocincu (Bractwo nie ma najmniejszych oporow przed nowym domownikiem), a potem musial isc do duzego tranporterka do Madzi, bo cos w domu musialam w koncu zrobic smile Jak wrocil dostawczak to sie cieszyl jak glupi, wital wujkow bardzo wylewnie smile
    Na pace ma namiot wymoszczony kocami, kuwete, zarlo, wymieniane latarki, butle z goraca woda na noc. Tyle dal niego mozemy zrobic. Reszta w jego lapach.

    ma jeszcze dosc swieze blizny pod dwoma szwami na lapie i opuszkach. Stad chyba bardzo mu corna w kuwecie pasuje, bo lekki nie brudzacy lap.

    Na sile nei mzoemy go uszczesliwiac, a szkoda bo fajny kocur jest.
  • mysiulek08 04.10.15, 21:11
    Miszczu nie daje nam wyboru.

    Musimy zamknac oczy, wziac gleboki oddech, policzyc do 10, poprosic kocie bogi o opieke, rozpiac Miszczowi puszory i otworzyc pake dostawczaka. Czuje sie juz na tyle dobrze, ze coraz trudniej go utrzymac.

    Dzisiaj pada, jest dosc chlodno, jutro podobnie, ale od srody juz spore ocieplenie. Bedziemy mu zostawiac otwarta pake z tym co ma teraz.
  • olinka20 05.10.15, 09:49
    Ja cie Mysiulku rozumiem.
    Pamietam jakie miałam dylematy z Chudą, bo to był kot uliczny. A u nas niby boczna uliczka, ale odkąd wybudowali osiedle ( pfff 4 bloczki) to ruch jest, ze hej, w niektorych godzinach auto za autem, a ze droga wąska i kręta, a akurat koło nas długa prosta, to gnoje wyprzedzają na potęge. Co tam zwierzęta i dzieciory, on sie spieszy ( niewazne ze ograniczenie na ulicy jest 30 km/h...) Ale nie mogłam jej trzymac, męczyła sie dziewczyna w chałupie. Na szczescie okazało sie, ze wychodziła głownie przed dom, albo za dom, gdzie są działki i myszy wink Chociaz na widok naszych aut ( albo moich rodziców) potrafiła przebiec bez ładu i składu przed samochodami ( ja oczywiscie zawał wink ), ale pilnowała sie. Oby Mistrzu tez taki był, trzymam kciuki.

    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • mysiulek08 05.10.15, 15:12
    przyjmujemy, ze skoro przezyl iles tam lat, skoro przychodzil do nas regularnie przez kilka miesiecy, na poczatku wiadomo testowo, to teren i zagrozenia zna

    samochodow widac unika, sasiedzi szybko nie jezdza bo drozka iscie polna z wertepami tongue_out, a tam gdzie asfalt to tez nie ma zbyt wielkego ruchu, choc osiedle domkow zwiekszylo liczbe samochodow i ludzi, bo tak to w calej osadzie bylo domow niewiele (parcele pol hektarowe, a takich lokalnych domkow to zmiesci na pol hektarze hoho), no i niestety Miszczu osiedle odwiedza, skaczac po tych betonywch plotach z zasiekami

    fachowcy w ksiazkach pisza, ze jak sie kocura wykastrowanego dobrze karmi to daleko nie lazi

    no i tlumacze, mu, ze taki macho jak on, nie moze isc na wioske z wygolona i ciagle zielona dupa! ale gadaj tu chlopu
  • anaiss 05.10.15, 15:25
    Mój sam daleko nie łazi, na drugą stronę ulicy na trawnik, i jeszcze maksymalnie ze dwie-trzy posesje od mojej w każdą ze stron, niestety przez ulicę idzie jak niemota totalna, ostatnio z balkonu widziałam jak jakaś pani przenosiła go na rękach na drugą stronę, bo jakąś zamotkę złapał na środku jezdni. Max o godz. 23.00 jest z powrotem w domu i czeka na klatce aż po niego wyjdę. Gorzej, że lezie za nami jak nas gdzieś wypatrzy i trzeba zawracać do domu. Nie chcę go za daleko od domu wywabiać.
  • mysiulek08 05.10.15, 16:25
    Max o godz. 23.00 jest z powrotem w domu

    i to jest najwiekszy problem, ze on do domu nie chce
  • anaiss 05.10.15, 20:20
    Mój wraca, ale on jajka ma ciachnięte i do bitek raczej nieskory. Zresztą Rudzik do chyba jakiś taki niegramotny jest. Ostatnio idzie za mną chodnikiem, przy chodniku przydomowy miniogródek, mały murek okalający, kilka roślinek, a w ogródku siedzą dwa koty. Ewidentnie widać, że to i ich dom i ich ogródek, a Rudzik jak gdyby nigdy nic - hyc przez murek i już jest w ogródku, zero pomyślunku, że się pakuje bezceremonialnie na czyjeś terytorium, tamte koty aż osłupiały na taką impertynencję smile
  • mysiulek08 05.10.15, 21:31
    Miszczu juz tez bezjajeczny, a do bitek nawet z jajami zbyt skory raczej nie byl, bil sie bo musial. Synalkowie pacyfizm maja w genach po tatusiu smile

    tamte koty aż osłupiały
    smile dokladnie tak bylo z Jej Wysokoscia Kicia.Yoda, napuszyla sie, zaczela przeklenstwa rzucac, a Miszczu spojrzal, odwrocil sie tylkiem i zasnal tongue_out
  • wiesia.and.company 05.10.15, 16:31
    Aj, bo Mysiulku, Miszczu to taki niezależny macho, musi chodzić, wojować, wszczynać bójki, bo musi rządzić na terenie. Ale w niejednej sytuacji był, teren zna, sąsiedzkie koty i możliwości psów też zna. No i zna Was wink Wie, gdzie zje, gdzie się prześpi spokojnie, nabierze sił. I oczywiście samodzielnie podejmie decyzję, że Was będzie chronił i opiekował się stadem. No i jak już postanowi, że on za Wasze bezpieczeństwo odpowiada, to wiadomo! Król podejmie decyzję, nie to że ktoś wpłynie na niego. smile Zaopiekuje się Wami i będzie roztaczał opiekę, tylko po prostu musi to przemyśleć na spokojnie, a na razie go jeszcze ciągnie w rejs... smile
    Ale się pośmiałam nad wpisem Anaiss gdy sobie wyobraziłam Rudzika, który jest niesiony przez obcą panią na rękach na drugą stronę jezdni. Ten to ma urok osobisty, żeby go kobitki nosiły na rękach smile Ależ spryciula. smile

    --
    Wiesia + 4
  • anaiss 05.10.15, 20:14
    Tak, Rudzik zjednał już sobie wszystkich sąsiadów. Ostatnio nawołuję go pod żywopłotem, a Rudzika ani widu, ani słychu, tylko pod sąsiednim blokiem stoją jacyś dwaj młodzieńcy.
    -- kota pani woła?
    -- tak, kota
    -- rudy?
    -- rudy
    -- tam siedzi pod krzakiem, wie pani ja to kotów nie lubię, ale ten to jest taki fajny.

    wink
  • mysiulek08 07.10.15, 18:07
    No i poszedl sad dostal na droge kanapki i ciepla czapke i poszedl...

    Sporo czasu byla na podworku, wszedl sam do domu, obszedl wszystkie dostepne katy, ba nawet zostal osyczany przez Miki, jak chcial zoabczyc co jest pod lozkiem wujka Starszego, a tam jest kryjowka Miki i Grubsona.

    Polazil jeszcze po podworku, polezal, zaczail sie na golebia, oczywiscie podjadl i popil i poszedl w sobie znane miejsca, skad najczesciej do na przychodzil

    Paka dostawczaka bedzie otwarta z namiotem, kocami, butla z goraca woda (troche chlodnawo jak na pazdziernikowa wiosna ale juz nie ma padac) i kuweta, zarelko na stole na tarasie, tak jak lubi i dwa wymoszczone krzeselka jak zawsze

    Zobaczymy czy wroci

    Kurde smutno nam, ze nie wybral innej opcji, ze mu sie nie spodobalo ani w domu ani w kocincu, najwyrazniej nie przepada za kocim towarzystwem, toleruje tylko Kicie.Yode.

    Ale mial tak szczesliwy pychol jak chodzilismy na spacery i choc serce boli, rozum mowi, ze zrobilismy dobrze dla Niego, a martwic codziennie sie bedziemy, bo Miszczu czastke duszy na skradl

    Szczesliwego bezpiecznego zycia Miszczu Pavarotti, pamietaj, ze nasz dom, to twoj dom gdziekolwiek bedziemy

    Koci Bogowie, czuwajcie nad Miszczem!
  • aankaa 07.10.15, 21:16
    Mysiulku, u Was wiosna się rozkręca więc trudno żeby Miszczu na tarasie zaległ smile
    pobłądzi po okolicy, sprawdzi stare kąty, wpadnie na małe-co-nieco i tak do jesieni
    najważniejsze, że zawsze czeka na niego "cichy kąt, ciepły piec" (jak u mamy) kiss
  • anaiss 08.10.15, 09:19
    Ha, rozumiem Cię doskonale, strasznie przeżywałam jak Rudzik zaczął wychodzić. No i nigdy nie ma gwarancji, że jak mu się znudzi to pójdzie sobie do kogoś innego, tak, jak przyszedł do mnie - ot tak po prostu...
  • wiesia.and.company 09.10.15, 16:16
    Wróci... z wiosną facetom piórka do góry rosną... Ruszył, bo go rusza wszystko teraz. A może nie będzie miał takiego popędu, to zainteresowanie przygodami mu spadnie, wróci i osiądzie... Nie myślę, żeby gdzieś tam znalazł lepszy port. Wróci! Wasz jest przecież! On sam to wie. smile

    --
    Wiesia + 4
  • pi.asia 09.10.15, 17:37
    Mysiulku, wszystko, co pisałaś o Miszczu, świadczy o tym, że ten kot uznał Wasz dom za swoje miejsce na ziemi. I to od dawna. Poszedł na wędrówkę, ale przecież tyle razy przychodził, przepraszam - wracał - do Was, że zostawił czytelny przekaz: tu mieszkam, Wam ufam, z Wami mi dobrze. No i jeszcze taka laska jak Kicia.Yoda to też niezły wabik wink

    Trzymam kciuki za szybkie i regularne meldowanie się Miszcza w domu.

    PS. do licha, wygląda na to, że wszystkie rudzielce mają ciągoty włóczęgowskie...
  • mysiulek08 10.10.15, 22:55
    w skrocie:

    poszedl, wrocil po okolo godzinie,

    kolejny dzien nie opuszcza podworka, ot czasami pojdzie sie przejsc w chaszcze od strony tylnego sasiada i wraca

    za brame, nawet otwarta sie nie wypuszcza (to po tej stronie zranil sobie lape)

    okolo 20 wskakuje na pake, pozwala sobie zapiac puszory, je solidna miesna kolacje i idzie spac w towarzystwie butelkowego termoforu, paka na noc zamykana, rano spokojnie czeka na otwarcie drzwi i rozpiecie puszorow, po czym idzie na stol na miesne sniadania, a potem pilnuje Kici.Yody

    najchetniej by chcial bysmy sie na dwor przeprowadzili, bo w domu za duzo kotow na jego nerwy wink
  • wiesia.and.company 11.10.15, 14:04
    Bardzo to mądry kot! smile Dokonał rozeznania terenu, przeanalizował... i jest! Coś mi się wydaje, że on wejdzie w układ z Kicią.Yodą i utworzą tandem gospodarzy terenu. A takiej dwójce nikt nie podskoczy... Macie go! A on Was ma, i to wybrał, świadomie big_grin

    --
    Wiesia + 4
  • olinka20 12.10.15, 09:35
    Heh jak Chuda.
    Tez sie balismy wypuszczac, a okazło sie ze po wypuszczeniu siedzi przed domem w klombie smile

    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • mysiulek08 22.10.15, 17:45
    Od dnia zwolnienia z 'karceru' Miszczu nei odalil sie od domu na dluzej niz godzine, nadal nie przelazi przez brame, choc raz jak wyjezdzalismy autem to poszedl sobie na spacer, ale widzielismy w lusterku jak wrocil, bo jechal sasiad.

    Nadal opiekuje sie ta mala czarna pchla, ktora czasami chce wyjsc na dwor, co w sumie jest dobre, bo reszta bandy moze sobie swobodnie po chalupie pochodzic smile

    Ciagle tez sa calkiem udane stosunki Miszcza z Kicia.Yoda, niestety Pchla jest bardzo chetna do glebszej przyjazni z Kicia.Yoda, co bardzo zle odbierane przez Jej Najwyzsza Wysokosc. Pchla bije inne koty tylko w domu.

    A wracajac do Miszcza, noce mamy nadal chlodne, czesto tez pada (jakas dziwna ta wiosna w tym roku), wiec Miszczu na noc idzie do swojego namiociku na pace dostawczaka, okolo 20/21. Dostaje dwie duze butle goracej wody i jest wniebowziety smile jak wracamy od bandy z kocinca okolo 1 w nocy, to mowimy dobranoc Miszczowi, nawet lba z namiociku nie wystawi smile

    Nadal nie podoba mu sie w kocincu, choc jak lalo w poniedzialek to chetnie sie schronil, ale bronil do siebie dostepu.

    Do domu wlazi chetnie, ale niestety, niestety strzyka sad z ubodowanie i lobuzeria, bo siknie i zaraz z radosnym wyrazem pyska chce wyjsc tongue_out. lazimy wiec za nim i pilnujemy, ale czasem nas przechytrzy i mamy sprzatanie. najczesciej ma ciagoty do drzwi, latwo sprztnac wink Z banda dogaduje sie dobrze.

    i, uwaga, uwaga, chyba w podziekowaniu za opieke przynosi nam kroliczki, jednego konsumuje, leb najczesciej tylko, a drugi czesto laduje na wycieraczce.

    Nie mozemy wyjsc z podziwu jak on to robi. Idzie w krzaki i za chwile wylazi z dyndajacym u pyska uduszonym krolikiem, zero kwiku kroliczego, nic. Jakby szedl do miesnego o odbieral zamowienie 'jeden krolik prosze'.

    Kicia.Yoda tez mysliwy, ale u niej jest mnostwo krzyku, bo lapie zywego i takiego zywego, kwiczacego, wierzgajacego probuje w pysku nam przyniesc. Krolik z reguly sie uwalnia smile
    A i Miszczu goni golebie z okolicy gdzie wieszamy pranie smile

    Po prostu Kot nad koty smile do tego uwielbia byc glaskany a szczegolnie lubi gmeranie po brzuchu (jego synowie tez zreszta smile)
  • wiesia.and.company 22.10.15, 19:02
    Ależ przepiękny opis! Dumna jestem z Miszcza, jakbym go sama takiego stworzyła smile A to przecież zasługa Wasza, Waszego podejścia do kotów, Waszego gospodarstwa smile No i macie efekty! A Miszczu Was też dopieszcza tymi prezentami dla nieudolnych wink A strzykanie przy drzwiach - to jego zapora, blokada przed innymi chętnymi do dołączenia do stada. Informuje wszystkich, że on tu pilnuje. I że nikogo nie wpuści. Są to "wrota" do królestwa, on Was pilnuje, żeby nikt niepowołany nie zakłócił Was spokoju. No macie gospodarza i opiekuna. smile Przepiękne! I brzuszek podaje! Ach, to jest dopiero kot! smile

    --
    Wiesia + 4
  • mysiulek08 22.10.15, 19:07
    chyba sie zle wyrazilam Wiesiu smile on z luboscia oznacza drzwi ale w domu smile drzwi od lazienki SW w servico, drzwi od lazienki gdzie sa ogolnie dostepne kuwety, drzwi od sypialni Kici.Yody itp. czasem mu sie uda, czasem my jestesmy szybsi wink

    wejsciowych nie tyka
  • mysiulek08 18.05.16, 23:13
    Wykopalam stary watek, bo jest cos musze Wam powiedziec smile

    Miszczu kolejny dzien nocuje w domu i teraz wlasnie spi rozwalony na kanapie smile

    Wszystko co napisalam zeby powstal nowy watek Miszcza stalo sie nieaktulne smile
  • adrzewoj 19.05.16, 08:28
    To chyba dobrze?
  • wiesia.and.company 19.05.16, 19:38
    Rety! Kocham Miszcza! smile A pozwala się do siebie przytulić? Albo chociaż udaje, że śpi i nic nie wie, gdy się coś tam próbuje przedsięwziąć wink Tak czy inaczej zakochałabym się (już to robię na odległość). Teraz rozumiem, dlaczego mógł sobie pozwolić na wiele w towarzystwie kotek, dlaczego wymięka nawet Kicia.Yoda. On ma ten urok, tę charyzmę smile Ach, ten urok prawdziwego macho. Ten poharatany męski pysio i pewna taka miękkość na obliczu smile Cudowny!

    --
    Wiesia + 5
  • dorcia1234 19.05.16, 20:11
    a jakieś aktualne zdjęcie Miszcza będzie? na kanapie na ten przykład?

    --
    www.pajacyk.pl
    ulubione forum Gwiazdki 2001:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=31090
    *** GWIAZDKI 2001 ***
  • a.kudla5 19.05.16, 20:30
    Wszystko przeczytalam , jestem zachwycona wszystkim: Wami , Waszym podejsciem do kotow i Miszczem.Piekna historia, tez czekam na aktualne zdjecia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.