Dodaj do ulubionych

Jak Wiesia z daleka uratowała życie Maćka - o nark

01.04.17, 10:01
W czwartek moje koty miały zaplanowany zabieg usuwania kamienia nazębnego. Ponieważ wiadomo, że wiąże się to z pustymi miskami wieczorem i rano więc najlepiej hurtowo wsztstkie trzy. Po zabiegu i przywiezieniu kotów do domu zaczął się cyrk. Dodam że byłam sama. Maniek koniecznie chciał wejść na stół w kuchni, nawet udało mu się wskoczyć. Bonifacy koniecznie chciał spać na parapecie. Chodziły jak pijane zające w kapuście. Nic to, że przygotowałam legowiska, kocyki itp. Dopiero.jak Wiesia podpowiedziała żeby zaciągnąć rolety bo razi je światło i są niespokojne - pomogło. Natomiast Maciuś grzeczniutko zrobił siusiu w kuwecie, udało się go ułozyć na kołdrze, przykryć polarową bluzą i kotek spokojnie dochodził do siebie. Tak myślałam. Niestety zmyliło mnie siku i to, że normalnie przeszedł się pod balkon. Po tym jak go ułożyłam, głaskając od czasu do czasu wydawało mi się że jest wszystko ok. Kiedy wieczorem po 21 wysłałam Wiesi zdjęcia, ta od razu zwróciła uwagę na Maćka bezruch. Miała racją. Maciuś miał chłodne łapki, glówka bezwładnie leciała, oczy takie na wpół wywrócone! Natychmiast zgodnie z Wiesi zaleceniem zaczęłam masować mu łapki bo zwyczajnie krążenie było bardzo słabe a ja głupia myślałam, że odsypia narkozę! Wiesia powiedziała, żeby go rozgrzać poduszką elektryczną i wciąż masować łapki. Po poduszkę pobiegłam do mamy o 22 w między czasie nawiązałam kontakt z vetem, która kazała zmierzyć temperaturę - na szczęście było już 39. Nie wiem ile było jak tak leżał i wydawało mi się że po prostu śpi. Był moment że w ogóle nie reagował i nie otwierał oczu, myślałam, że odchodzi. Było naprawdę kiepsko! Po tych wszystkich zabiegach ok. 24 wstał i przeszedł się do kuchni. Niestety nie chciał pić. Oczywiście wymiotował i ta gęsta ślina nie chciała się od pyszczka odkleić. Poza tym jak leżał to mimo iż wcześniej był o własnych siłach w kuwecie to zsiusiał się pod siebie. Próbowałam na wciku podać kilka kropli wody. Wiesia zaleciła podanie ciepłej wody strzykawką. Pomogło. Wypił dwie, po czym znowu wylądował na wersalce na kołdrze, pod poduszką elektryczną, polarową bluzą i kocem. Tak dotrwał do rana.
Dzięki Wiesi Maciuś żyje. To ona ostrzegła mnie, że spadło mu krążenie, że to bardzo niebezpieczne. Gdyby nie zalecone zabiegi Maciuś umarłby tak po cichutku a ja głupia cieszyłam się, że spokojnie leży i nie muszę za nim biegać!
Maciuś od wczorajszego ranka jest na chodzie. Śmiało mogę powiedzieć, że żyje dzięki Wiesi. Jest najstarszy i jak widać zwykłe usunięcie kamienia, mogłoby się zakończyć tragicznie. Pogłaskanie po główce i podrapanie za uszkiem było za mało. Należało kontrolować stan pacjenta, jego reakcje na dotyk, tamperaturę, ciepłotę łapek. DZIĘKI WIESIU!!!
--
www.afn.pl
Edytor zaawansowany
  • 01.04.17, 16:03
    Jestem pełna podziwu dla Wiesi!
  • 01.04.17, 16:46
    Wiesiu, szacun !

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • 01.04.17, 17:12
    Wiesiu, jesteś nieoceniona
  • 01.04.17, 20:11
    Ten post powinien zawisnac z grubymi czerwonymi podkresleniami!

    Dobrze, ze tak sie skonczylo smile
  • 01.04.17, 21:14
    Wiesia nasza forumowa wetka jest niezastąpiona,gratulacje dla Was obydwóch,że tak dobrze Wam się udało dogadać i uratować koteczka
  • 01.04.17, 21:33
    Czyli, podsumowujac.
    Najpierw forum i pytania potem wet,


    A tak bardzo powaznie, dobrze, ze Maciek ma to forum wink
  • 01.04.17, 23:58
    Tak, to prawda. Nie myślałam, że usunięcie kamienia może okazać się tak niebezpieczną sprawą.
    A Wiesia zasługuje na szacunek i podziw w wielu sprawach - dzięki forum poznałam tak mądrą życiowo kobietę. Jest niezastąpiona!

    --
    www.afn.pl
  • 02.04.17, 10:25
    Ogromnie się wzruszyłam, gdy w nocy przeczytałam, nie mogłam nic napisać w emocjach (pozytywnych wibracjach) ani w ogóle sklecić myśli. Ojej, to tak się złożyło, szczęśliwie dla Maciusia, że byłam pod ręką, że Kkjp wysłała mi na zdjęcia swoich rekonwalescentów i powiedziała o Maciusiu leżącym cichutko pod kocykiem, takim wycofanym pacjenciku, że zsikał się pod siebie na leżąco. Uruchomiła mnie. Tak się złożyło... No i najważniejsze, że Kkjp chciała ratować, chciała coś zrobić, żeby Maciuś poczuł się znacznie lepiej, nie każdy chce tak późną nocą zarywać sen (znam takich, znam). Ważne, że się Maciuś czuje lepiej. wink A poza tym to ja nocną porą może nie tyle działam, co jestem rozbudzona najmarniej do 1.00 w nocy, można mnie dopadać. Za to gorzej świtkiem rankiem (chociaż nigdy nie wiadomo, bo bywa że i o 4.00 nie śpię albo właśnie się obudzę po 3 godzinach snu). Grunt, że byłyśmy w kontakcie.
    A bardzo by nam było miło zobaczyć zdjęcia dzielnych chłopaków rekonwalescentów oczekujących niecierpliwie nad miskami, by chapnąć kąski odrestaurowanymi pyszczkami smile (coś mi się rymło) wink


    --
    Wiesia + 5
  • 02.04.17, 19:42
    Widzisz, Wiesiu, i ten cały watek powinnaś sobie wydrukować i zawiesić na ścianie, jak Cię kiedykolwiek najdą wątpliwości co do Twojej przydatności na tym forum.

    A co do usuwania kamienia i tragicznych zakończeń - sunia koleżanki umarła tuż po wybudzeniu z narkozy... jeszcze u weta gabinecie. Z kolei moja Duszka w trakcie usuwania kamienia wpadła w bezdech, dobrze, że wet zauważył i natychmiast zareagował, bo byłoby po niej.
  • 03.04.17, 20:27
    o matko, ale horror. Dobrze, że się dobrze skończyło

    --
    Amfa, koka... to wszystko dla dzieciaków.
    Prawdziwy twardziel wciąga tylko sproszkowane chili.
    http://s10.rimg.info/e2b5f467f2c8948b6b159a31f8688ae9.gif
  • 05.04.17, 15:45
    Pieknie opisane zmagania z kotami po usunieciu kamienia.Wiesia jest bardzo pomocna i niezwykle potrzebna osoba na tym forum.Jak bede w potrzebie to skorzystam z Waszej pomocy , a szczegolnie Wiesi.Jej wiedza jest naprawde ogromna .Maciusiu badz zdrowy i reszta kociakow tez.
  • 05.04.17, 16:16
    Już mają się świetnie. Maciek na drugi dzień ruszył do żarełka.

    --
    www.afn.pl

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.