Dodaj do ulubionych

Moja Duszka - niespodzianka

07.05.17, 13:09
Codziennie robię obchód budek, zazwyczaj mieszkańcy pryskają w popłochu. Robię to nie po to by je straszyc ale dlatego, że kiedyś ktoś powkładał puszki po piwie i były też inne historie.
W czwartek zdziwiło mnie, że kot nie uciekł z budki. Chociaż ja nie zostawiam tam jedzenia, bo to teren innej karmicielki to tym razem dałam saszetkę bo zaniepokoił mnie ten nieuciekający kot. W piątek jeden kot siedział przed budką, niestety nie miałam jedzenia, bo zostawiam je koło siebie. Kot ten bardzo intensywnie na mnie patrzył, no tak wiecie, tak, że człowiek czuje, że coś on chce. Kiedy wróciłam tam z saszetką to tego z przed budki spotkałam koło kałuży, natomiast w budce też był kot. Nie wtykałam ręki bo bałam się że drapnie ale zostawiłam saszetkę. W sobotę kociak siedział przed budką. Kiedy podeszłam odszedł kilka kroków ale wciąż nie uciekał. Patrzył wyczekująco. Tym razem wsypałam chrupek do miski i by nie straszyć kota odeszłam parę kroków. Niestety kot nie wyglądał dobrze, widać było że coś mu jest. Wyraźny wyciek z nosa i oka ale też i tył kota był mokry. Strasznie mnie to zdziwiło i zaniepokoiło. Dodatkowo kot nie siedział a od razu się kładł. Odeszłam parę kroków ale coś z powrotem mnie tam przywołało. Korzystając z okazji że kot był wciąż w tym samym miejscu a co za tym idzie budka była pusta wsadziłam tam łapę. Było mokro. Cały polarowy kocyk był mokry, lepki a z budki śmierdziało. Ale to na co natrafiłam mnie przeraziło - martwe płody! Zrozumiałam, że kot to kotka po porodzie. Niestety płody były jeszcze w workach owodniowych, zimne, nie ruszające się - martwe... Im już nie mogłam pomóc. No i zgłupiałam kompletnie! Pierwszy raz mnie to spotkało. Tu znowu szacunek za spokój, wiedzę i fachową pomoc, której z odległości udzieliła mi Wiesia. Kierując krok po kroku udzielała wskazówek co robić. Wróciłam do domu po niezbędne rzeczy i kontenerek, bo w pierwszej kolejności trzeba było pomóc kotce. Nie będę opisywać czynności porządkowych ale kotkę udało się złapać i po 18:00 byłyśmy już u weta. Usg i rtg nie wykazało już żadnych płodów, kotka dostała antybiotyk, przeciwzapalne i przeciwgorączkowe. Poza tym miała dziąsła w okropnym stanie i zapalenie górnych dróg oddechowych lub koci katar. Kotka ma ze 3-4 lata ale strasznie drobniutka i malutka jest. Gruczoły mleczne ma niewykształcone, poród mógł być przedwczesny. Wszystkie zabiegi pozwoliła sobie zrobić bez sprzeciwu. Dziś też już byliśmu na zastrzykach. Całe szczęście, że nie ma temperatury czyli nie ma też stanu zapalnego. Niestety martwi mnie, że nic nie jadła i nie piła. No i nie załatwiała się też. Jeśli do jutra popołudnia nic się nie zadzieje - kroplówki. Dzisiaj dostała też witaminy na wzmocnienie i na apetyt, mam nadzieję że coś się zadzieje. Może miałyście doświadczenie z kotkami po połogu? Może jakieś dobre rady? Podpowiedzi?
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/C00ApCa4jKO789ZMbB.jpg" border="0" alt="http://http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/C00ApCa4jKO789ZMbB.jpg">

http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/YATDElayt7PsoU0yoB.jpg" border="0" alt="http://http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/YATDElayt7PsoU0yoB.jpg">

http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/w9BM2zK0FWrnuutyiB.jpg" border="0" alt="http://http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/w9BM2zK0FWrnuutyiB.jpg">

http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/wlL32oa7Y4BaZPsr0B.jpg" border="0" alt="http://http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/wlL32oa7Y4BaZPsr0B.jpg">

http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/bjgc1kKKJ7op3Kjy9B.jpg" border="0" alt="http://http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/bjgc1kKKJ7op3Kjy9B.jpg">

www.afn.pl
Edytor zaawansowany
  • 07.05.17, 15:10
    O matko, biedula, ale jaka mądra. Justyna, jesteś naprawdę wielka, a Wiesi, naszej chodzącej encyklopedii, dodatkowo brawa.
    A przy okazji spytam, to tamta karmicielka nie łapie do sterylek? czy to jakaś nowa kotka?

    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • 07.05.17, 17:18
    Tamta karmicielka nie łapie do sterylek. Rozmawiałam z nią o tym czy nawet o podawaniu provery. Niestety z powodu sąsiadów kobieta nie śpi do 3 w nocy, idzie karmić koty i dopiero wtedy się kładzie. Gdybyśmy miały łapać koty, musiałybyśmy robić to w nocy. Jedna noc ok ale więcej, jak ja wstaję o 5 rano to nie dam rady. Poza tym, te które do.mnie przychodziły są zrobione. Bo popołudnie czy wieczór to mogę posiedzieć. Kiedyś zaglądała im pod ogony bo chciałam chociaż kotki wyczyścić ale po ciemku to trochę ciężko no i to dziczki są co nie dają się jej głaskać. Wiem, że jedna Buraska urodziła na działkach, więc tę chociaż jak odchowa, trzeba będzie ciachnąć bo napewno kotka.

    --
    www.afn.pl
  • 07.05.17, 17:54
    Powoli moze sie uda wyciac, chociaz kotki, choc kocury latwiejsze. Ty nie masz zadnych animalistow w okolicy?

    Co do kotki, jest chora, wycienczona, skoro porod byl przedwczesny to sadze, ze Natura skazala kotke na smierc, a Ty plany pokrzyzowalas. Zrobilas to co ja bym zrobila.

    Doswiadczen wielkich z rodzacymi kotkami nie mam, ale bazujac na doswiadczeniu z Padme/Kluska (ktora tez ledwo z zyciem swoim i maluchow uszla) zapewnij jej cieplo, np butelka z goraca woda w welnianej skarpecie lub polarze wlozona do transportera i wymieniana, albo poduszka elektryczna lub koc elektryczny (genialny wynalazek dla kotow jesli masz gniazdko z pradem smile). Cisza i spokoj. Co do jedzenia, skoro jest chora to i apetytu nie ma, cos mocno pachnacego? nawet jesli bedzie to 'sosik' z lyskasa to juz cos. Cieple mleko dla kociat, odzywcze bardzo jest, albo kaszka dla niemowlat taka to przygotowania na wodzie lub mleku bezlaktozowym (tym karmilam dzieciaki jak je Celinka wyprowadzila z krzakow, reszta tez chetnie jadla).

    Wiesz, ze stres nie jest kocim przyjacielem, kot wpada w 'stupor' i potrzeba chwili zeby sie z nowa sytuacja oswoil. Kluska tez przez 24h nie jadla, nie byla w kuwecie.

    Pasty Miamora dzialaja cuda.

    Trzymaj sie !
  • 07.05.17, 18:32
    Na szczęście zjadła trochę mięska i pół saszetki. No siku niestety nie zrobiła, choć piach nieźle rozgrzebała. Czekam dalej.

    --
    www.afn.pl
  • 07.05.17, 19:17
    Kkjp, Ty to po prostu działasz! I jesteś skuteczna w działaniach. Trzeba - to trzeba. Nie zostawisz "problemu". Ta kotka po prostu poszukała sobie miejsca dalej od stadka dokarmianego przez karmicielkę. Zapewne nie jest przez stado traktowana jak stały swój członek. Więc dla bezpieczeństwa poszukała innej kryjówki i w niej się schowała się na czas porodu. Jakiś stres, jakieś zdarzenie, czy też może niedojadanie, kto to wie... spowodowało wcześniejszy poród. Skoro się mleko nie pojawiło, to ona mogła także nie poczuć instynktownie, że ma wylizać błonę. No i stało się, jak się stało. Koty marcują, a po ca 10 tygodniach przychodzą na świat młode. Trudno - tak się stało. Dobrze, że ona Cię wypatrzyła i dawała znać, że potrzebna jej pomoc. Ściągnęła Cię w okolice tej budki. To jej szczęście i to była jej szansa. Mądra dziewczynka.
    A Ty nie zostawiłaś jej samej sobie. Ona Ci zaufała, dała bez problemu susa do transporterka.
    Najważniejsze, że od razu przystąpiłaś do działania. Że w sobotę do weterynarza, że zrobiłyście u weta RTG i USG, czyli wiadomo, że nie ma np. martwego płodu, że teraz leczenie, że nawet te dziąsła się wygoją i będzie można przeprowadzić za czas jakiś sterylkę i być może równocześnie usunięcie kamienia nazębnego lub zepsutych zębów.
    Ważne, że wszystko na czas uchwycone, że masz dobrą wetkę, że Ci się chce robić, latać, działać. W sobotę i niedzielę. Moje porady na odległość to jest nic, najważniejsze jest działanie i pomoc na miejscu. Ty jesteś w tym dobra. Nie ociągasz się, przystępujesz od razu do akcji.
    A koteczka przecież musi się otrząsnąć ze wszystkiego, co jej się przytrafiło od piątku czy może od rana w sobotę. Za dużo się działo przecież, nawet te dwie wizyty u wetki, mieszkanie, odgłosy życia i także kociego uczestnictwa w życiu. Koteńka spokojna, nie szaleje, nie gryzie, nie rzuca się agresywnie. Nie będzie źle. Ona się tylko musi "osadzić" w miejscu, w dźwiękach, w rytmie Waszego życia.
    Na pewno będzie jadła. Jak nie ta saszetka, to inna. Możesz popróbować choćby z saszetkami Winston z Rossmanna. Coś jej podpasuje. Wypytaj ją. smile Jeśli nie pije wody, to może zaproponować trochę rozwodnione mleko? To ruszy także jej jelita. Więc na ogół mleko dorosłym ssakom nie - ale tu może podziałać rozluźniająco. Tyle, że nie za dużo, ot tak żeby ruszyła do miski, do picia...
    Skoro jest pod codzienną opieką wetki, to jest to najlepsze "oko". Ona zdecyduje po objawach, temperaturze, palpacyjnie, co jest potrzebne. Jeśli wlew podskórny, to OK. Jeśli temperatura jest już normalna, to już dobrze.
    W każdym razie - trafiłyście na siebie, tak Wam było pisane. Ona Cię wybrała, pokazała, że Cię potrzebuje, że czeka na Twoją pomoc. No a Ty odpowiedziałaś... wink

    --
    Wiesia + 5
  • 08.05.17, 06:59
    Oj,Wiesiu, Wiesiu, jak zawsze w punkt smile

    Jesli cos przekasila to juz idzie ku lepszemu! Piach Zwir rozgrzebala czyli wie gdzie sie lazienka smile nie mozna tez wykluczyc, ze moze miec podrazniony pecherz lub stan zapalny. Po lekach ruszy.

    Przy okazji, pewnie czytalas i wiesz, ze przy dzikusujacych/podworkowych kotach, ktore nie wiadomo czy znaja i zalapie od razu kuwete, sypie Benka Economica, tego najtanszego, jeszcze nigdy nie zawiodl, nawet najwieksze dzikusy i strachajdla odnajduja droge do kuwety jak im pachnie ziemia smile
  • 08.05.17, 17:39
    Duszka grasowała całą noc. Powyjadała mokre z dwóch miseczek (dwa różne do wyboru), chrupek kąsnęła też, popiła mleko rozcieńczone z wodą i nasikała do kojca Bonifacego. Z uporem maniaka atakuje kaloryfer, rolety na oknie balkonowym i drzwi. Jak tylko się ruszę i na nią spojrzę - zmyka za komodę. Noc była ciężka wink

    --
    www.afn.pl
  • 08.05.17, 17:42
    Ojoj. Trzymam kciuki.
  • 08.05.17, 17:54
    Bardzo, bardzo mocne kciuki za Ciebie i za Duszkę.
  • 08.05.17, 17:58
    Rozkreca sie smile
    Wolnosci jej sie chce czyli dupsko zdrowieje tongue_out W takich przypadkach najlepsze jest pomieszczenie bez okien lub z malymi swietlikami, tak zeby nie bylo bozdzcow z zewnatrz. Koty spokojniejsze wtedy.
  • 08.05.17, 20:07
    O, fakt, rozkręca się, powoli poznaje dźwięki, zapachy, kąty. Ma prawo być taka cichutka, spłoszona, bo w końcu w jej życiu zaledwie od trzech dni nastąpiły niesłychane wydarzenia: stracić dzieci, zostać uratowaną przez człowieka (tranporter, dotyk, mieszkanie, trzech ciekawskich facecików kocich o silnej sylwetce, męskie głosy, meble, kuweta), odbyć kilka wizyt do weterynarza, być dopajaną strzykawką, przyjmować witaminy do pyszczka! Nie buntuje się, boi się ale współpracuje.
    A, i jeszcze zwracam uwagę na cierpliwość Kkjp w kwestii "nasikała do kojca Bonifacego" wink Nie ma sprawy, nasikała i już, to się uprało, nikt Duszki nie pouczał, nie prześladował za niedogodność dla pani domu i upranie. Duszka to doceni wink

    --
    Wiesia + 5
  • 08.05.17, 21:46
    Dziś już nie poiłam strzykawką, biedna strasznie się boi a musiałam podać witaminki. Wieczorem dam mleka z wodą, może znowu trochę wypije. Rozkręciła się i nasikała kompleksowo na chodniczek i mały dywanik, który na nim leżał. Lepsze to niż gdyby byl problem z moczem. Nie można na nią krzyczeć, choćby się chciało bo to taka maleńka przestraszona Myszka. Częściej na nią tak wołam, więc Duszka chyba odpada wink

    --
    www.afn.pl
  • 08.05.17, 22:14
    Dla Myszki to już pewnie za późno, ale ja takie bojące się dziczki na wejściu do domu w klatce wystawowej trzymałam - zakrywałam klatkę kocem, ręcznikami i stawiałam klatkę w miejscu obok głównego nurtu życia stada. Jeden raz wsadziłam dziczka do klatki po tym jak poznał domowe życie - Totek (*) musiał być leczony.
    Klatki wypożyczałam z lecznicy, która ma szpital, albo od zaprzyjaźnionej fundacji.
    Nie wiem, czy to dobre rozwiązanie dla Myszki, ale postanowiłam doświadczeniem się podzielić smile
  • 08.05.17, 22:41
    Mnie wiecej o tym pisalam smile chodzi o ograniczenie bodzcow. U nas w okresie poczatkowych Szarancza miala szczelnie zasloniete okna, a Kurnik mial tylko gorne swietliki. Potem do okresu adaptacji zakwalifikowala sie buda dostawczaka smile
  • 08.05.17, 22:50
    są 2 szkoły - falenicka i otwocka wink
    ja swoje (w sumie 3) wrzucałam na głęboką wodę: otwierałam drzwi kontenerka i "róbta co chceta"

    inna sprawa, że kociska dostawały do dyspozycji całą chałupę, nie były zamykane w jakimś pomieszczeniu...

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • 08.05.17, 22:52
    Bo nie trafilas na prawdziwe dzikusy i psychopatki tongue_out
  • 08.05.17, 23:19
    mysiulek08 napisała:

    Bo nie trafilas na prawdziwe dzikusy i psychopatki tongue_out

    Oj, chyba tak ...

    Może jakiś temacik na temat dzikusków i kociaków z problemami psyche sobie założymy, żeby wątku Myszki nie zaśmiecać suspicious
  • 08.05.17, 22:39
    A co masz w kuwecie?
  • 09.05.17, 06:03
    Casts best eco plus. No i Myszki siiikuuu!!!!

    --
    www.afn.pl
  • 09.05.17, 06:43
    A to dlatego tyle zwlekala i obsikala co jej bardziej pasowalo. A bylo mnie sluchac tongue_out ekonomika benka do kuwety na kilka dni i bys nie miala obsikanych kojcow i dywanikow tongue_out Sprawdzone po wielokroc smile
  • 09.05.17, 20:15
    Fakt, że pierwsza kuweta ze żwirkiem, który się daje przesypywać, zakopywać (nie wznosi przy tym w górę jak puch), grzechocze - to jest to! Ważne, że możemy odtrąbić zwycięstwo! Jest siku w kuwecie! Teraz to już pójdzie jak z górki! Brawo Myszko!

    --
    Wiesia + 5
  • 09.05.17, 20:52
    Informuję, że Myszka wszystko już zrobiła do kuwety. Dzisiejsza wizyta u weta przebiegła spokojnie, jeszcze dziąsła czerwone. W domu podaję jej witaminy i dziś włączone kapsułki na odporność.
    Sama Myszka jest bardzo aktywna w nocy wink Wtedy w ruch idą michy wszystkie po kolei, choć i do południa też sprzątnie, jak jest cisza i idziemy do pracy. Wciąż jeszcze się oczyszcza po porodzie, dlatego nie dopuściłam jeszcze chłopaków do zawarcia znajomości. Poza tym, Myszka wciąż bardzo przestraszona i płochliwa. Za to nie jest agresywna. Niestety z racji podawania w/w specyfików czy wizyt lekarskich, jestem zmuszona wyciągać ją z kryjówek (wejście do łóżka też już znalazła). Syczy ale nie drapie i nie gryzie, więc nie stresuję jej przez rękawice.

    --
    www.afn.pl
  • 08.05.17, 22:39
    skasuj jedno ze zdjęć - nic nie wnosi a jest wyjątkowo drastyczne

    gdybyś pytała jak - wystarczy usunąć ze swojej galerii, zniknie z wątku
    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • 09.05.17, 20:39
    Usunęłam z galerii ale nie zniknęło z wątku.

    --
    www.afn.pl
  • 15.05.17, 18:31
    Myszka bez wątpienia jest dzikuską. Dodatkowo zraziłam ją do siebie, łapaniem, wsadzaniem do kontenerka, wiezieniem do veta. Apogeum nastąpiło w czwartek, kiedy wcisnęła się pod segment w kuchni. Niestety miałam w ten dzień ostatnią wizytę więc musiałam ją stamtąd wydobyć, by to zrobić trzeba było wyciągnąć kuchenkę pod zabudowę, odsunąć lodówkę, opróżnić szafkę itp. Możecie sobie wyobrazić jak bardzo ją to przeraziło. Potem jeszcze kapsułka na odpornośjć. Za namową Wiesi kapsułkę podaję do mokrego i nie mam pewności czy akurat Myszka zjadła cxy któryś z kawalerów. Koty nie stanowią problemu ale człowieka boi się jak ognia. Uaktywnia się w nocy, pozaciągała mężowi rękaw od garnituru, uszkodziła żaluzję i czmycha, że trudno ją zauważyć. Strasznie próbuje sforsować szybę w oknie a siatkę na balkonie atakuje jak baran

    --
    www.afn.pl
  • 15.05.17, 21:50
    Zapomniałam jeszcze dodać że wyrwała karnisz, wysypała koszyk z różnościami za lodówkę, zdobyła miejsca do tej pory nietknięte kocią stopą, w panice przede mną wskoczyła i schowała się za Mańkiem.
    Dzisiaj sukces. Aż 3 razy się pokazała czyli w wielkim strach przebiegła z pokoju do pokoju

    --
    www.afn.pl
  • 15.05.17, 22:58
    Właśnie doszło do kolejnej akcji na balkonie - nie wiedziałam że tam weszła i również chciałam skorzystać a ona w totalnej panice, syczała i buchała w siatkę chowając się za zdenerwowane i zdezorientowane koty. sad

    --
    www.afn.pl
  • 15.05.17, 23:07
    A to bieda, zamierzasz ją w ogóle w domu zostawić, czy wróci "na swoje"?

    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • 16.05.17, 06:03
    Mam miesiąc do sterylki. Zamierzałam ją zostawić ale nie wiem co będzie. Jak na razie podleczona, więc jej nie szarpię i nie łapię. Może jak zobaczy, że nie dzieje się jej krzywda, odpuści i przestanie się tak bać? Od czwartku to zaledwie 5 dni.

    --
    www.afn.pl
  • 16.05.17, 03:13
    Z doswiadczen wlasnych: najlepiej jak dzikus (taki znajacy ludzi a nie dzikusdzikus) jest w malym pomieszczeniu, zaciemnionym, bez dostepu do bodzcow zewnetrznych, cieplo, miekko, pelna miska, cicho grajace radio i sesje z czlowiekiem. Najczesciej starcza dwa tygodnie i kot jest przekonany i do czlowieka i do pomieszczen. Tak robilismy przy Szaranczy w domu, Kurnikowcach w Kurniku, Panem Wasikiem, Miszczem (ten sie na budzie aklimatyzowal).

    Im mniej kot ma bodzcow a duzo czlowieka, tym lepiej mu idzie akceptacja. To jak z kociakiem, za duzo powierzchni i sie maluch gubi.

  • 16.05.17, 05:58
    Z poruszaniem się po domu to sobie doskonale daje radę. Zamknięta tylko w sypialni świrowała m.in. wyrwany karnisz, garnitur itp. Jest w nocy dużo spokojniejsza jak może buszować po mieszkaniu. Ludzi się boi.

    --
    www.afn.pl
  • 16.05.17, 07:30
    Czyli co kot, to inny przypadek.

    Bedziesz ja socjalizowac i szukac domu?
  • 16.05.17, 08:15
    Znalazłam ją w moje urodziny, myślałam że jest dla mnie. Szczerze - nie chciałabym jej oddawać. Zobaczymy po miesiącu bo bez sterylki jej nie wypuszczę. Zamówiłam zabezpieczenia na boki i górę na okno w pozycji uchylnej, wzmocniłam siatkę na balkonie (dodatkowo 15 haczyków mąż zamontował, naciągnął bardziej siatkę bo wciąż nie wiem jak Pyziowi udało się zwiać) zachowujemy się nadzwyczaj cicho jak na mój dom, mam nadzieję że jej się w końcu spodoba.

    --
    www.afn.pl
  • 16.05.17, 08:34
    mysiulek08 napisała:

    > Im mniej kot ma bodzcow a duzo czlowieka, tym lepiej mu idzie akceptacja. To jak
    > z kociakiem, za duzo powierzchni i sie maluch gubi.
    >

    Właściwie masz rację, ale...moja Mamba, a wcześniej Edzia tak były socjalizowane, godzinami przesiadywałam z nimi w łazience, tam jadły, tam spały, tam pozwalały się miziać, ale tylko na odległość ręki, i tak im pozostało. Mamba przy każdym gwałtowniejszym ruchu zwiewa, sama podchodzi do człowieka jedynie w pozycji horyzontalnej(znaczy człowiek w tej pozycji), ale wystarczy tylko zdecydowanie unieść głowę - Mamby nie ma. A jest z nami już parę długich lat.




    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • 16.05.17, 09:48
    Najbardziej boję się, że w tej panice zrobi sobie krzywdę. Jest mi jej żal, widząc jak tłucze głową na oślep. Bać bała się od początku ale po tym czwartku jest katastrofa. Wcześniej nawet jak ją złapałam, mogłam ją pogłaskać a raz nawet przetrzeć wilgotną gąbką, by myślała, że ją wylizuję.

    --
    www.afn.pl
  • 16.05.17, 17:44
    Powiedzialabym Feliway Friends, ale na te chwile nie jest dostepny w zooplusie, a tylko tam byl sad

    Ma jakies 'swoje' upatrzone miejsce?
  • 16.05.17, 17:52
    Był jeszcze w bitiba.pl (kupowałam), ale teraz też nie ma.

    --
    http://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Staram się pisać poprawnie po polsku
  • 16.05.17, 17:40
    Tak samo mamy z Padme/Kluska, dlugo dawala sie przekonywac (ktos ja musial bic) az w koncu jakos sie przekonala i nawet na pokoje wychodzila i mozna ja bylo glaskac. Potem "cos" nie tak zaskoczylo, nie wiemy co, moze jakas nie taka dostawa gazu i za nic nie wyjdzie poza swoje servicio i ewentualnie kuchnie. A glaskac moze tylko MD, grucha, spiewa, mruczy smile

    W wiekoszosci przypadkow jednak system sie sprawdzil, ale moze akurat te konkretne nasze futra nie mialy zlych skojarzen z czlowiekiem?
  • 16.05.17, 18:40
    Ja myślę że ona w ogóle nie zna człowieka. Pani która ją dokarmiała mówiła, że nie dawała się głaskać i raczej albo trzymała się z tyłu albo biegła przed nią przodem.

    --
    www.afn.pl
  • 16.05.17, 19:43
    Czyli tylko czas, spokoj i cierpliwosc. Pewnie jak juz nie bedziesz jej 'przesladowac' to sie przelamie. Latwiej by bylo w chlodna pore roku, miska i cieplo czynia cuda z kota, czego przykladem jest Miszczu.
  • 16.05.17, 20:11
    O, i tego się trzymać! smile Cierpliwość, spokój (w sensie że brak tupania nerwowego i przekrzykiwania się z kuchni do pokoju) no i.... zauroczeni faceci trzej (czyli Maniek, Maciuś i Bonifacy), którzy pokażą jak należy się poruszać po pokojach i manipulować człowieczą służbą. wink Musi po prostu dobrze poznać mieszkanie, dźwięki (zwłaszcza to, bo koty mają słuch lepszy od psów, przecież mysz pod miotłą usłyszą), zapachy i jak już osiądzie na terenie, to będzie inaczej reagować na człowieka smile Na razie ma za sobą bardzo burzliwy okres, obfity w wydarzenia i łapanki przed wizytami u weta. Teraz musi o tym zapomnieć. Wszystko to jest bardzo świeże.
    Ja też tak mam: jadę w jakieś nowe miejsce, 5 dni potrzebuję na osadzenie się w nowym otoczeniu, poznanie wszystkiego, ustawienie po swojemu, potem jest luzik i fajnie, a potem na 3 dni przed powrotem znów szykowanie się na opuszczenie i przestrojenie. wink

    --
    Wiesia + 5
  • 16.05.17, 22:46
    Taka sytuacja - ponieważ do końca nie wiem kto z miski Myszki wyjada odkąd są otwarte drzwi, a że dostały dzisiaj piersi z kurczaka, postanowiłam zamknąć Małą w sypialni, żeby spokojnie zjadła. Mięsa nie ruszyła, za to zamknięcie jej wyraźnie nie służy, ponieważ znowu chciała zdobyć karnisz smile

    --
    www.afn.pl
  • 19.05.17, 17:53
    Myszka zwiewa dalej ale jakby już bez tej potwornej paniki. Po prostu zwyczajnie ucieka wink

    --
    www.afn.pl
  • 19.05.17, 18:05
    Czyli idzie ku dobremu smile

    Miszczu wprawdzie sam wybral dom, no dobra troche go namowilismy, bo zimno bylo, ale nawyki wychodzenia mu zostaly i domagal sie przez dluzszy czas dosc gwaltownie wyjscia. Teraz bywa, ze tylko poranny obchod jest, potem grzeje dupsko pod kominkiem.
  • 08.06.17, 20:10
    Ponieważ minął miesiąc a Myszka podrywała chłopaków, dzisiaj została wysterylizowana. Jest w kaftaniku, zamknięta w sypialni. Mimo upływu miesiąca, niewiele zmieniła się w stosunku do mnie - nadal zwiewa, syczy i prycha. Nie atakuje, tego nie robiła od samego początku. "Sesje terapeutyczne" polegające na tym, by pokazać Kici, że ręka człowieka, może dać kotu dużo przyjemności na niewiele się zdały, chociaż raz udalo mi się rozanielić ją mizianiem do tego stopnia, że rozmruczała się jak mały traktorek wink No cóż, może po sterylce trochę się uspokoi? Za to z chłopakami nie ma żadnego problemu, bawi się też zabawkami.

    --
    www.afn.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.