Dodaj do ulubionych

Nie do pomyślenia...

16.07.17, 21:06
Sobota, 16 godzina. Nasz Tygrys spada z parapetu na sofę, płacze, nie może ruszać tylnymi łapkami. Dzwonimy do 9 (!) weterynarzy na komórki i nikt nie odbiera. Do każdego po kilka razy, nawet całodobowe się nie odzywają. Dopiero oddzwania ktoś z jednej całodobowej kliniki, mówiąc że jeszcze chwila abyśmy nikogo nie zastali... Jedziemy ale pół godziny po dotarciu Tygryska już nie ma. Dostał zatoru i nie było ratunku. Zdrowy kot. Na miejscu zrobili mu badania krwi, wszystkie odczynniki w normie... Ale ten zator... Nie wiem co by było gdyby ktoś do kogo wydzwanialiśmy odebrał, gdyby od razu Tygrysowi udzielono pomocy. Jechaliśmy do tej klinki 20 minut, 35 km dalej. Gdyby wcześniej otrzymał pomoc... Jak to możliwe, że nikt nie odebrał? Czy zwierzaki mają chorować do 17 w ciągu tygodnia? Przecież jak się ktoś dobija kilka razy to można założyć że coś jest nie tak, że coś się dzieje.
Siedzę i myślę, i gdybam. I płaczę, wspominam. Złość przeplata się z żalem. Wszystko odbyło się tak szybko, do popołudnia Tygrys brykał po dworze, wrócił poszedł się położyć i ... I tyle.
Jak to jest u Was z weterynarzami? Można na nich liczyć? Ja straciłam wczoraj wiarę...
Edytor zaawansowany
  • 16.07.17, 21:22
    jak musiałam w dziwnych godzinach znaleźć weta jechałam do całodobowej kliniki w ciemno. Bywa taki młyn, że nikt nie ma czasu na odbieranie telefonów
    a tekst "...całodobowej kliniki, mówiąc że jeszcze chwila abyśmy nikogo nie zastali..." kwalifikuje się do złożenia skargi do ichniejszej zwierzchności

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • 17.07.17, 00:13
    Jesli to byl zator, to nie bylo szans na ratunek.

    Tygrysie, udanych lowow za Teczowym Mostem!
  • 17.07.17, 10:40
    Ojej bardzo mi przykro sad
    Co do weta to szczerze mowiąc, nie mam pojęcia. Na szczęscie nie miałam tej nieprzyjemnosci. Moj wet pracuje w godzinach 15-20. Nie mam pojecia czy pozniej by odebrał telefon.

    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • 17.07.17, 19:22
    Ojej, bardzo mi przykro...
    W Krakowie działa całodobowo Arka, jechaliśmy tam kiedyś w sobotę wielkanocną.
    I odbieraliśmy kota następnego dnia.
    Może na przyszłość pozbieraj wiadomości czy całodobowi są faktycznie czynni całą dobę i w razie czego po prostu jedź (choć mam nadzieję, że nie będzie potrzeby).
  • 18.07.17, 19:35
    Bardzo mi przykro! Niespodziewane i tragiczne. Bardzo Ci współczuję.

    Ja od lat korzystam z całodobowej lecznicy, bo bywało wielokrotnie, że musiałam dzwonić w nocy po taksówkę i jechałam prawie na sygnale, po drodze dzwoniąc do lekarza dyżurnego, żeby szykował tlen i zastrzyki. Dla wszystkich posiadających koty mogłabym tylko dać radę, żeby na wszelki wypadek (wyprzedzająco) zapisali adres i telefon do kliniki całodobowej (poza oczywistością czyli lekarzem "domowym").

    --
    Wiesia + 5

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.