Dodaj do ulubionych

Bezdomny Tygrysek - nie przeżyje zimy

03.01.18, 20:15
Ten młody (ale dorosły) kocurek pojawił się na naszym osiedlu na początku wakacji. Dokarmiany przeżył lato i jesień. Radził sobie jakoś dopóki było ciepło, ale zimy nie przeżyje nocując pod krzakami ( wygrzebał sobie jamkę pod tują przed moim blokiem i tam "mieszka").
Do szczęścia nie potrzebuje wiele, wystarczy mu suchy i ciepły kącik, trochę jedzenia (nie jest wybredny), a gdyby jeszcze ktoś go pokochał to byłaby pełnia szczęścia... Tygrysek to typowy burasek, spokojny, ufny, bardzo miły i spragniony kontaktu z człowiekiem. Nie jest agresywny w stosunku do innych zwierząt. Nie mogę go zabrać do domu, po śmierci mojej rudej (wcześniej odeszły oba moje syjamy) mam ogromne kłopoty zdrowotne z Dymkiem i Figą. Stado (obecnie mam 5 kotów) nie poukładało sobie stosunków po tym jak w krótkim czasie odeszła najstarsza trójka. Bywa, że trudno mi to wszystko ogarnąć. Nie chciałabym aby Tygrysek trafił do schroniska, bo szukam mu domu...
A oto i bohater wątku:
http://wstaw.org/m/2018/01/03/Tygrys_JPG_300x300_q85.jpg http://wstaw.org/m/2018/01/03/Tygrysek_JPG_300x300_q85.jpg
Edytor zaawansowany
  • aankaa 03.01.18, 22:13
    zapomniałaś napisać o jaką miejscowość chodzi

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • mysiulek08 04.01.18, 03:01
    Nie masz ani skrawka miejsca? albo kogos kto da mu tymczas? Nie wiem, moze i schronisko na krotko jest lepsze niz zamarzniecie.
  • aragorna71 04.01.18, 10:29
    Napisz jakie miasto. Przyszlo mi jeszcze do glowy, czy nie ma mozliwosci, aby otworzyc mu jakies okienko do piwnicy, gdzie jest cieplo. W swieta bylismy u znajomych i opowiadali, ze u nich w bloku koty maja takie miejsce, nie brudza w piwnicy a sa bezpieczne i nie marzna w zimie. Podobno sa dokarmiane i nawet z dzikusow zrobily sie przyjazne i przychodza na pieszczotysmile
    2 mzoliwosc to z jakies szafki kuchennej (ocieplic, pokryc czyms nieprzemakalnym, wylozyc np sianem w srodku) zrobic mu domek. Tez widzalam taka budowle dla kotow na osiedlu u znajomych stojaca w bezpiecznym/spokojnym miejscu.

    --
    "Przeznaczenie daje nam w życiu: trzech nauczycieli,trzech przyjaciół, trzy wielkie miłości i trzech wrogów.
    Ta dwunastka jest jednak zawsze zakryta i nie wiemy, kto kim jest, dopóki ich nie pokochamy, nie zostawimy lub nie pokonamy."
  • aragorna71 04.01.18, 10:31
    a kotek cudownywink, oglosilas na FB ?

    --
    "Przeznaczenie daje nam w życiu: trzech nauczycieli,trzech przyjaciół, trzy wielkie miłości i trzech wrogów.
    Ta dwunastka jest jednak zawsze zakryta i nie wiemy, kto kim jest, dopóki ich nie pokochamy, nie zostawimy lub nie pokonamy."
  • kkjp 04.01.18, 16:33
    Dokładnie! Nie można zrobić mu jakiejś budki? Jama w ziemi??? Przez tyle czasu??? Nie do pomyślenia! Straszne, jak można przechodzić codziennie i nie zrobić NIC? Lepsze już schronisko. Karton, styropian, strecz i sianko. Naprawdę nie jest to takie trudne. Zbulwersowałam się.

    --
    www.afn.pl
  • mag_da53 04.01.18, 16:43
    Chodzi o Konstancin, okolice Warszawy.
    Na razie nie znalazłam żadnego domu tymczasowego, a ja naprawdę nie mogę go zabrać. Moja piwnica nie ma okienka, a na osiedlu powymieniano piwniczne okna i wszystko szczelnie pozamykane (albo i osiatkowane). To nie jest osiedle przyjazne dla kotów. W krzakach przy śmietniku jest budka (która zrobiłyśmy z sąsiadką), ale tam pomieszkują jakieś koty.To zresztą kolejna budka, poprzednie zostały usunięte przez "nieznanych sprawców". Ratunkiem byłby garaż koleżanki (nieogrzewany, ale z ciepłą budką), ale on jest w dosyć odległej części osiedla no i tam bywają koty z pobliskich działek (do garażu jest dostęp przez otwór po wywietrzniku). Moim sąsiadom wszystko przeszkadza, zabronili mi nawet wystawiać wodę dla ptaków (niestety wspólnoty mieszkaniowe mogą wszystko). Na razie udaje mi się karmić kota tak że nikt nie widzi. Jeszcze jest dosyć ciepło, pod tują jest sucho nawet w największy deszcz. Dałam ogłoszenia w internecie, jak tylko koleżanka mi wydrukuje (nie mam drukarki) to porozwieszam ogłoszenia także w lecznicach i sklepach zoologicznych.
  • ajaksiowa 04.01.18, 17:35
    Podziwiam cię Magdo,ze swej strony obiecuję szepnąć do ucha św Gertrudzie. smile
  • mysiulek08 05.01.18, 03:56
    A ta Twoja piwnica? jest bez okna, ale zawsze to lepsze niz najlepszy karton pod tuja, latare mu wstawisz (taka ladowalne najlepsza) i bedzie ok. dla takiego kota kazdy kawalek dachu nad glowa i miska jest wazny. Wiem po Miszczu czy Bodziu, oba musieli przezyc jakis czas na pace dostawczaka, bo nie bylo innego wyjscia. Bezpieczenstwo kocie bylo najwazniejsze.
  • kkjp 04.01.18, 20:37
    Dziś nie dam rady ale w najbliższych dniach napiszę o mojej walce o kocie budki i wrednej wspólnocie, która musiała skapitulować. Wiesia już dawno namawiała mnie, ale jakoś myślałam że nie potrzeba. Jednak okazuje się, że temat wciąż ważny. Załozę osobny wątek. Póki co, podłóż choćby karton pod tę tuję..

    --
    www.afn.pl
  • wiesia.and.company 04.01.18, 21:09
    O tak, kkjp walczyła o budki, robiła je, karmniki (stanowiska na czas karmienia), walczyła z lokatorami co im koty przeszkadzały, z administracją wspólnoty! smile I w dadatku z sukcesem! Ma duszę wojownika. Nie każdy tak potrafi. Sąsiedzi... ech, ci co im lepiej z myszami i szczurami mieszkać niż z naturalnym wrogiem gryzoni. A we Wrocławiu po powodzi, gdy się myszy i szczury rozmnożyły, musieli sprowadzać koty z innych miast. sad Ale tego się nie da przewalczyć z podłymi ludźmi. W imię swoich racji zabiją i zniszczą. Bo nie... Nic mi na razie do głowy nie przychodzi, żeby tak jakąś czasową budkę postawić przy... przy czyimś garażu, czyjejś budce warzywnej (czy warzywniczej?)... przy szkole... w ogrodzeniu, gdzie jacyś lokatorzy nie mieliby takiego dostępu. Kurcę, Miluś mi siedzi przed monitorem i piszę w ciemno. Ruszyć go nie mogę (bo odtrącony pójdzie i nastrzyka gdzieś) Przepraszam więc za błędy...., a zasłania wszystko

    --
    Wiesia + 5
  • mag_da53 05.01.18, 14:52
    Pod tują są "liście"z tui i siano. Naprawdę jest sucho, nawet w największy deszcz. W razie potrzeby podłożę słomę (karton ciągnie wilgoć jak gąbka). Wierz mi, że schronisko (to które jest w naszym zasięgu) nie jest lepsze. Rozmawiałam z lecznicą, wykastrują kocurka i przetrzymają przez pewien (niezbyt długi) czas, ale co dalej? Na razie nie ma odzewu na ogłoszenia. Mam 5 kotów, w tym problematyczne pod względem zdrowotnym. Nie mogę nie mieć na względzie dobra moich podopiecznych, bo za nie przede wszystkim jestem odpowiedzialna.
  • ajaksiowa 05.01.18, 19:17
    Nikt Ciebie Magdo nie obwinia i tak robisz dla niego dużo, poczekajmy jeszcze troch€....😊
  • wiesia.and.company 05.01.18, 21:00
    Mag_do! Tak jak pisze Ajaksiowa: nikt nie ma do ciebie nawet śladu pretensji. Kombinujemy jak tu rozwiązać problem. Nie jest łatwo znaleźć dom, wiemy. I tak już załatwiłaś dla niego lecznicę, troszczysz się o niego, dajesz ogłoszenia, a co do kotów domowych to też mamy rozeznanie, jak to jest gdy są niezbyt przychylne lub po prostu mają problemy psychosomatyczne czy też zdrowotne. Sama mam piątkę właściwie teraz żyjącą w niezbyt wielkiej przyjaźni (poza Milusiem i Gacusiem, ale to dlatego że Gacuś wielbi Milusia i w ogóle ma zgodny, dobry charakter - tu ukłony dla Wadery smile ) i w tym dwójkę sikaczy notorycznych z powodów emocjonalnych. Jak tu zrobić, żeby Tygryskowi zapewnić stałe miejsce nawet we wspólnocie lub przy wspólnocie mieszkaniowej? Na razie nie wiem....

    --
    Wiesia + 5
  • esimona 05.01.18, 21:42
    taką wspólnotę to najlepiej żeby szczury zjadły
  • mag_da53 08.01.18, 00:28
    Tygrysek już pod dachem. Wzięła go starsza i raczej biedna pani z naszego osiedla, ale przecież kot nie potrzebuje luksusów. Razem z 2 sąsiadkami będziemy jej pomagać, w tym tygodniu załatwimy weta. Boję się tylko czy ona da sobie radę, czy on nie będzie jakiś wyjątkowo trudny do ogarnięcia. Ona miała już kotkę, ale ta nie była po przejściach. Czy nie będzie brudził? Złapałyśmy go ponad godzinę temu i o dziwo z wielkimi problemami, bo on był dziś bojowo nastawiony do walki z innymi kocurami tak że nawet nie patrzył na jedzenie. Tę panią trochę podrapał, ale udało mi się go wepchnąć do transporterka. W domu uspokoił się, obszedł pokój i rozłożył się na podłodze, domagając pieszczot. Nie mogę w to uwierzyć, że już jest bezpieczny, musiała pomóc św. Gertruda.Dziś temperatura spadła kilka stopni poniżej zera.Tak czy inaczej kciuk nadal potrzebne.
  • wiesia.and.company 08.01.18, 01:44
    O rety! Na razie kamień najcięższy z serca! Jesteście wielkie! Teraz będzie "przysposobienie do życia w rodzinie ". Jakie będzie - niewiadoma. Ale zyskał zdrowie, a może i życie. Bardzo się cieszę. Wiadomo, że jakby co, to będziemy myśleć i wspomagać mądrością zbiorową. Najważniejsza sprawa, przełomowa w jego życiu - dzięki Wam została wykonana.

    --
    Wiesia + 5
  • mysiulek08 08.01.18, 01:45
    Bardzo, bardzo sie ciesze z takiego obrotu sprawy smile
    Mlodziana wiadomo trzeba jak najszybciej ciachnac zeby mu sie nie zachcialo nowych katow znaczyc, a co kuwety, to jak juz wielokrotnie pisalam, na pierwsze poczatki najlepszy jest najzwyklejszy zwirek pachnacy ziemia, benek ekonomik:
    kelpi.pl/super-benek-economic-zwirek-bentonitowy-10l.html
    nie jest najwyzszych lotow, czasami lepszy czasami gorszy ale zaden kot mu sie nie oprze. Sprawdzone po wielokroc.
    Najwyrazniej wlasny kawalek podlogi mu sie spodobal, dobrze wrozy.
  • zaba_300 08.01.18, 06:43
    Trzymam nieustająco!
  • ajaksiowa 08.01.18, 07:41
    Nie może być wspanialszych wiadomo$ci w poniedziałkowy ranek,teraz trzymamy kciukasy za socjalizacj€😌
  • borysa 08.01.18, 10:21
    Świetna wiadomość ! Tygrysek piękny, wygląda na rezolutnego kocurka !
  • mag_da53 08.01.18, 10:53
    Moja radość trwała dokładnie przez tę jedną noc.
    Rano wyszłam nakarmić ptaki, a przed blokiem już na mnie czekał ...Tygrysek. Pani go wypuściła ok. 6-tej. Powiedziała, że jest agresywny i syn się go boi, w żadnym wypadku go nie może trzymać w domu. Faktycznie miała podrapane ręce...Wygłaskałam go i nakarmiłam - zero agresji. Miły, domowy kot. Pozostaje wariant z lecznicą, może przeczeka tam najgorszy mróz. Nie wiem tylko co z dzisiejszą nocą, no i muszę zorganizować transport, bo nie jestem zmotoryzowana.
  • arim28 08.01.18, 11:49
    A ta pani nie chce miec kota wychodzacego? Skoro przenocowal grzecznie i wrocil do znanej mu i czekajacej miski. Pierwszy dzien. On wiedzial, ze pora jedzenia, skad mial wiedziec, ze na nowym miejscu tez bedzie miska z jedzeniem. Moze ta Pani zgodzilaby sie na jego noclegi i wypuszczanie . Stopniowo, jak zadomowi sie, moze zostanie u nich?
  • mysiulek08 08.01.18, 18:55
    Kot staje sie agresywny gdy sie boi, a tu bylo sporo czynnikow do strachu. Zmiana miejsca, nowe zapachy, niepewnosc a i pewnie zachowanie pani i jej syna. Chcieli dobrze, kota poglaskac, przekonac do siebie a kot mial inne zdanie. Ciebie zna, wiec zachowuje sie tez inaczej.
    Z mojego doswiadczenia, jak zgarnia sie kota podworkowego to w pierwszych dniach w domu trzeba mu ograniczyc przestrzen, troche zaciemnic i dac spokoj. Powoli przyzwyczajac do siebie i otoczenia. Pewnie, ze sa koty, ktore od razu przyjmuja za pewnik, ze ten kawalek podlogi jest ich, ale sa takie, ktore musza sie dopiero odnalezc. Tak mniej wiecej bylo z Bubu, nie byl pewnien czy chce byc w domu i kazda dlon wysunieta ku sobie atakowal. Teraz to i brzuch pozwala glaskac.
    Coz, pewnie Tygrysek z tej frakcji, ktora potrzebuje czasu zeby zaufac, a druga strona czyli czlowiek musi dac mu czas i wykazac sie cierpliwoscia.
    Oby w lecznicy jakos sie przelamal do ludzi.
  • mag_da53 08.01.18, 23:00
    Mysiulek, my to wszystko wiemy i starałam się jak najwięcej przekazać tej pani. To starsza i prosta kobieta, wie swoje i nie słucha innych. Kot był zamknięty w jednym, małym pokoju, razem z tą panią. Dopóki byłyśmy tam z sąsiadką wszystko było w porządku. Może zestresował go widok syna, który wrócił późno? W każdym razie nie chcą go. Myślę, że sytuacja ich po prostu przerosła. Nakarmiłam Tygryska kilkakrotnie w ciągu dnia, wygłaskałam. Jego "legowisko" pod tują wyłożyłam wieczorem kawałkami polaru - rano zobaczę jak się to sprawdziło.
  • mysiulek08 08.01.18, 23:09
    Niecheci nie przelamiesz, cos sie jednak zdarzylo i nie bedziesz wiedziec co. Zreszta sama wiesz jacy sa ludzie i jakie sa koty. Rozwazalas swoja piwnice? pisalam posty wyzej.
  • mag_da53 09.01.18, 17:31
    Mysiulek, to nie wchodzi w grę. Nikt z lokatorów się na to nie zgodzi, przeszłam swoje z powodu wody wystawianej dla ptaków. Nie chcę z ludźmi konfliktu, mam siatkę na balkonie, jak będą złośliwi to będą mnie dręczyć. Nie mam tyle siły co kkjp.
    Ale jest chyba i dobra wiadomość - Tygrysek znalazł jakąś bezpieczną kryjówkę. Mam 100% pewności, że nie nocował po tują. Posłanie z polaru (który nota bene świetnie się sprawdził, był suchy i nie zamarzł) było nietknięte, podobnie jak sucha karma którą postawiłam o północy. Sprawdzałam kilka razy w nocy i nie było na pewno. Rano pojawił się dopiero po 8-ej. Chciałam go złapać i zawieźć do weta, ale jak tylko zobaczył transporterek to zwiał. Bedę oczywiście próbować, ale boję się, że potrwa nim zaufa mi znowu.
  • zaba_300 09.01.18, 08:07
    Ojojoj. No szkoda. Ech.
  • kkjp 08.01.18, 17:18
    Ma_gda53 napisałam cały wąteko mojej walce. Trzymam kciuki za lecznicę.

    --
    www.afn.pl
  • mag_da53 09.01.18, 17:57
    kkjp, podziwiam Cię za to co robisz. U nas takie budki jak pokazujesz na zdjęciach nie stałyby nawet 1 dnia. Ludziom wszystko przeszkadza, nawet przezroczyste pojemniki z wodą dla ptaków. I niestety większość jest "przeciw". Przerabiałam to sama, w moim bloku. Tylko jednej rodzinie ta woda nie przeszkadzała. U nas w tej chwili prawie już nie ma kotów wolno bytujących. Przez ostatnie kilkanaście lat sama znalazłam domy dla kilkudziesięciu z nich. Wypadki też zbierają swoje żniwa. Mamy z koleżanką jedna budkę, ale ukrytą głęboko w krzakach. To już kolejna budka, bo ekipy firmy sprzątającej wyrzucają je w czasie porządków i pielęgnacji zieleni. Druga jest w garażu koleżanki (korzystaja z niej koty z pobliskich działek). Karmimy też w krzakach, suche dajemy w starym karmniku dla ptaków (świetnie się sprawdza). Pojemników na wodę i mokrą karmę nie możemy nastarczyć, bo ciągle ktoś je wyrzuca. Większośc naszych stołowników to niestety koty domowe, puszczane samopas, często na całą noc. Jeśli ludzie są przeciw to żadne przepisy prawa nie pomogą, a ja zawsze w takich wypadkach boję się, żeby nie zrobili krzywdy zwierzętom. Najbardziej boję się otrucia.
  • wiesia.and.company 09.01.18, 19:04
    Tak, Mag_do, też bym się bała, że nienawiść spowoduje zemstę na kotach. Myślę, że Tygrysek gdzieś się wmeldował, do kotów, które mu wskazały drogę do jakiegoś lokum. Nawet te koty, które stanowią stado (czyli grupę żyjącą na danym terenie) i nie lubią obcych kotów, mają o wiele więcej wrażliwości niż ludzie. Takie stadko dopuszcza do pomieszczenia biednego zmarzniętego. Tyle tylko, że one się skupiają w jednym rogu i ogrzewają nawzajem, a on musi spać w odosobnieniu. Z czasem się przyzwyczajają do siebie i on też wchodzi do grona stada. Cieszę się o tyle, że Tygrysek gdzieś ma miejsce noclegowe. Z mentalnością kobiety (tej, co wzięła Tygryska i jednak nie... nie, bo nie spełnia jej wymagań czy też wyobrażeń o zwierzątku domowym) i jej stanem zdolności do myślenia - nie wygrasz. Ona pewnie z tych, co zamknięta na wiedzę i doświadczenia. Nic się nie da zrobić, bo ona po prostu nie chce się uczyć, nie ma empatii od urodzenia i nie będzie wiedzieć, co to jest współodczuwanie.
    Kkjp jest waleczna, ma naturę wojownika, nie jest cichutka... Ja tam staram się czasem podziałać uspokajająco na wzburzenia Kkjp, ale ważne, że jej się udaje, że od razu znajduje argumenty, że się nie daje przytłamsić, uciszyć, że używa dostępnych środków (z policją, a jakże), że trafia na ludzi, których potrafi przytłoczyć gniewem, argumentami, środkami wyrazu, przepisami, że potrafi się kłócić. Że na razie nikt się nie zemścił. No i że konsekwetnie dba, czyści, pielęgnuje, otacza opieką weterynaryjną, z miejsca dzwoni do schroniska, lekarzy. Ja jestem pełna podziwu. Bo sama tak nie umiem.
    Na razie nie wiem, gdzie można by postawić jakieś lokum w miejscu mało widocznym, na terenie bezpiecznym, może na jakimś daszku garażu, drewutni, czy w drewutni... I co z tego że są przepisy Ustawy, że jakieś łachmyty wyrzucają czyjąś własność (koce, budki, miski, jedzenie), że sami nie łożą, co z tego... Gdyby Ustawa od razu dawała wytyczne postępowania w przypadku łamania przepisów, kary pieniężne i natychmiastowe rozpatrzenie przez kolegia czy inne organa... gdyby...

    --
    Wiesia + 5
  • kkjp 11.01.18, 20:26
    Co z Tygryskiem?

    --
    www.afn.pl
  • mag_da53 12.01.18, 23:10
    Tygrysek jest od 4 godzin w domu tymczasowym. Udało mi się dogadac w sprawie tygodnia. Bardzo się denerwował po drodze, ale w domu wszedł do budki na drapaku i usnął. I śpi tak do tej pory. Za tydzień kastracja. Dom stały pilnie potrzebny.
  • kkjp 13.01.18, 00:27
    Wierzę że się uda. Dobrze ze jesteś!

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 13.01.18, 01:24
    Trzymamy kciuki i pazury za dom!
    Czyli jednak cos bylo nie tak u starszej pani.
  • mag_da53 13.01.18, 20:29
    Wczoraj udało mi się go złapać w 5 minut, ale tym razem warczał i szarpał się w transporterku. W domu obszedł pokój waląc na boki ogonem po czym ułożył się na podłodze przy kaloryferze. Po chwili przeniósł się do budki na drapaku. W nocy nie siusiał, ale zrobił paskudną kupę (do kuwety), pewnie to skutek odrobaczenia. Do popołudnia nie siusiał, ale zjadł i mokre i suche. Myślę, że ta starsza pani po prostu przeliczyła się z siłami no i widać, że nie ma doświadczenia (chociaż miała wcześniej kotkę), nie wie, że kotu trzeba na początku dać spokój. W każdym razie na pewno nie był to ten właściwy dom.
  • kkjp 14.01.18, 14:27
    Dziwna pani Ci się trafiła. Kot nie zrobił nic nadzwyczajnego. Normalne, powiedziałabym spokojne zachowanie a pani jak małe dziecko zapewne chciała kiciusia pogłaskać i na kolanka wziąć. Przepraszam jeśli urażę - durne babsko!

    --
    www.afn.pl
  • mag_da53 14.01.18, 17:20
    Niby dziwna, ale na bezrybiu i rak ryba. Biedna, stara, schorowana, ale miałby dach nad głową i nie byłby głodny. I miałybyśmy go na oku, mogłybyśmy w razie czego pomóc. Teraz Tygrynio ma ciepło, całe dnie leży wyciągnięty na podłodze (mimo, że ma posłanie na krześle i do dyspozycji duży drapak z legowiskami). Było już i siusiu do kuwety. Je bardzo mało w porównaniu z tym co wciągał na podwórku, no ale już nie musi ogrzewać organizmu. Chetnie bawi się ale tylko wędką ze sznurkami - tej z piorkami boi się, a myszek i piłeczek w ogóle nie zna. Na razie jest w ogóle nie kłopotliwy (poza ostrym zapachem moczu, no ale z tym domek tymczasowy musi wytrzymać).

    http://wstaw.org/m/2018/01/14/Obraz_3200_jpg_300x300_q85.jpg

    http://wstaw.org/m/2018/01/14/Obraz_3198_jpg_300x300_q85.jpg

    http://wstaw.org/m/2018/01/14/Obraz_3199_jpg_300x300_q85.jpg

    Zdjęcia nie najlepsze, bo z lampą ale pokazują, że chyba jest zadowolony z sytuacji.
  • mysiulek08 14.01.18, 18:51
    Stawiam na to, ze to nie pani, a syn troche sprawe zawalil, szkoda, bo widzac ze Tygrys to kot znajacy dom i zwyczaje.
  • kkjp 14.01.18, 19:24
    Oby już tylko w cieple przebywał! Domku stały, pojaw się. Tygrysek jest prześliczny!

    --
    www.afn.pl
  • mag_da53 20.01.18, 21:59
    Tygrysek został dziś wykastrowany. A przy okazji dokładnie obejrzany - ma nie więcej niż 1,5-2 lata, jest zdrowy, ma czyste uszy, oczy, ładne i zdrowe zęby. W lecznicy był bardzo grzeczny, sam wyszedł z transporterka, dał się pogłaskać, dzielnie zniósł zastrzyk.Po zabiegu trafił do hoteliku, gdzie będzie czekał na nowy dom. Dzwoniłam przed chwilą by spytać jak się miewa - podobno bardzo dobrze, dostał właśnie kolację. Domek tymczasowy cały czas wietrzy pokój po pobycie Tygryska (mimo iż on jest kuwetkowy i nie jeszcze znaczy terenu). To straszne, że ludzie biorą kocurki a potem, gdy dojrzeją, to zamiast je wykastrować po prostu wyrzucają z domu.
  • wiesia.and.company 21.01.18, 01:38
    Widać, że potrafi się zachować w domu. Ma masę wdzięku i ma mnóstwo chęci do przyjaźni z człowiekiem. Aż szkoda, że z mieszkania musiał się przenieść do hoteliku, gdzie będzie czekał na dom. Ten hotelik to w lecznicy? Oj, żeby nie w klatce. Mocno chciałabym, żeby jego los się odmienił na stałe na lepsze. Już dosyć wędrówek i niepewności. Chciałabym...

    --
    Wiesia + 5
  • mag_da53 21.01.18, 19:42
    Wiesiu, on nie trafił do klatki. Hotelik dla kotów składa się z kilku pokoi w pawilonie postawionym w ogrodzie. Pokoje są widne i ogrzewane, każdy pokój dysponuje własnym wybiegiem. Tygrysek jest raczej samotnikiem więc brak kociego towarzystwa nie powinien mu dokuczać. Dom tymczasowy miałam zapewniony tylko do końca ubiegłego tygodnia. W dt też był izolowany (bo mieszka tam 5 kotów, w tym stare i chore, oraz pies). Ja naprawdę nie mam możliwości zabrania go do siebie.
  • wiesia.and.company 21.01.18, 20:23
    Oj, uspokoiłam się. To faktycznie ma hotel wink Lepszy niż dom tymczasowy. Dojdzie do siebie na spokojnie. I jeszcze ogłoszenia i jego życie na pewno się zmieni... ufam w to.

    --
    Wiesia + 5
  • mag_da53 24.01.18, 18:28
    Tygrysek pojechał dziś do nowego domu, będzie mieszkał ze starszym panem, który zawsze miał koty, czasem nawet kilka jednocześnie. Gdy przyjechaliśmy do hoteliku Tygrysek jako do pierwszego podszedł do swojego przyszłego pana i otarł się o jego nogi. Podróż (ok. pół godziny) zniósł nieźle, a w nowym domu obszedł wszystkie kąty i ułożył się ......pod choinką. Przed wyjazdem kocurka obejrzała nasza pani doktor - wszystko w porządku. Dostał jeszcze na nowa droga życia wiaminki w kapsułkach (na sierśc i pazury). A od swojego pana dostał nowe imię - Tupcio.
    Aż trudno uwierzyć, że to wszystko prawda.
  • zew-is 24.01.18, 18:41
    Wspaniała wiadomość! i jakie fajne imię otrzymał smile Śledzę wątek od początku i podziwiam Twoje zaangażowanie i działania. Cieszę się bardzo z takiego dobrego i szybkiego zakończenia.

    --
    petelkowo.pl
  • mysiulek08 24.01.18, 20:01
    Widac trafil swoj na swego smile glaski dla Tupcia i usciski dla Pana smile
  • kkjp 24.01.18, 20:08
    Wspaniałe!!!! Bardzo się cieszę. Mag_da53 znam to cudne uczucie kiedy spada kamień z serca... Czyli podopieczny znajdzie dom!

    --
    www.afn.pl
  • mag_da53 25.01.18, 00:17
    Najnowsze wieści z nowego domu - Tupcio zjadł kolację. Cały czas zwiedza swoje włości. Wkrótce zdjęcia. Ja jeszcze nie wierzę, że to się dzieje naprawdę. Rzadko jest tak, że kot zapała takim uczuciem do swojego nowego opiekuna jak Tupcio do starszego pana. Mnie to się zdarzyło wczesniej tylko raz, w przypadku Maszy przy ponownej adopcji (pierwszy domek oddal ja po miesiącu).
  • zaba_300 25.01.18, 07:08
    Uff, super. Cudownie.
  • aragorna71 25.01.18, 08:45
    Kilka dni temu moja kuzynka tez znalazla dom dla kotki, ktora byla na dzialce.po lecie otworzyla jej okno, aby mogla korzystac z domu. Dokarmiala 2-3 razy w tygodniu. Maja dom dobrze ocieplony i moglby byc caloroczny wiec kotce nie bylo zimno. Nie mogla jej wziac do siebie, bo ma juz 3 koty. Kotka byla dzika a jak na dzialce pojawila sie przyszla opiekunka (starsza pani, ktora zawsze miala kota), to podeszla bez obaw i tez otarla sie o nogi. Koty maja szosty zmysl i wiedza, kto jest dobrym czlowiekiem i komu moga zaufac. Psy zreszta tezwink W blokach kotka czuje sie wspaniale, Pani ma siatke na balkonie wiec jest bezpieczna. Jestem pewna, ze Tygryskowi tez sie wszystko ulozy z nowym panem.

    --
    "Przeznaczenie daje nam w życiu: trzech nauczycieli,trzech przyjaciół, trzy wielkie miłości i trzech wrogów.
    Ta dwunastka jest jednak zawsze zakryta i nie wiemy, kto kim jest, dopóki ich nie pokochamy, nie zostawimy lub nie pokonamy."
  • jan.kran 25.01.18, 09:30
    ❤️❤️❤️❤️
  • wiesia.and.company 25.01.18, 15:58
    Ależ świetna wiadomość! Jak prezent! smile Ależ na siebie trafili, cudownie się ułożyło dla Tygryska, dla starszego Pana (bo zostali przyjaciółmi, nie są już samotni), dla Ciebie (kamień z serca) i dla nas. Po prostu drogi im się przecięły w odpowiednim momencie! big_grin

    --
    Wiesia + 5
  • ajaksiowa 25.01.18, 18:21
    Jak bardzo starszy ten Pan?
  • esimona 25.01.18, 18:33
    chyba można zmienić tytuł na ; Tygrysek ma szansę na przeżycie zimy. Trzymam kciuki i liczę na dalsze dobre wiadomości. Pozdrowienia dla Starszego Pana
  • mag_da53 26.01.18, 23:01
    Nie wiem czy można edytować tytuł wątku? Starszy pan ma 82 lata, ale jest w pełni sprawny, prowadzi samochód, gotuje, radzi sobie z codziennymi obowiązkami. gdyby zachorował kotem zajmie się syn i synowa.
    Dziś dostałam info z domu Tupcia: kocurek zaanektował łóżko, śpi na pleckach, bezbłędnie korzysta z kuwety i ma dobry apetyt. Jego pan jest zachwycony.
    ja ciągle nie mogę uwierzyć, że to nie sen ....
  • barba50 26.01.18, 23:10
    Bardzo dobre wieści! Tytułu wątku na forum gazety niestety nie można zmienić. Ale kto czyta ten wie wink

    --
    http://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Staram się pisać poprawnie po polsku
  • ajaksiowa 27.01.18, 06:49
    No to ja też skacz€ do góry ! 😅
  • mag_da53 27.01.18, 18:25
    Nowe wieści - Tupcio poluje w łóżku na nogi pana i (delikatnie) je podgryza. pan zachwycony. Poza tym Tupcio bawi się piłeczką pingpongową, mordując ją wszystkimi czterema łapkami. W ciągu dnia chowa się w sobie tylko wiadomych kryjówkach, ale przybiega na zawołanie.
  • esimona 27.01.18, 22:02
    Zmiana tytułu to oczywiście żart. Najważniejsze są fakty, a te są wspaniałe. Tupcio ma wszystko co najlepsze a jego Pan zyskał przyjaciela. Jak w bajce.
  • pi.asia 29.01.18, 12:37
    Pokochali się od pierwszego wejrzenia, a teraz ta miłość jeszcze się pogłębia smile
  • mag_da53 21.02.18, 21:29
    W poniedziałek byłam u Tubcia vel Tygryska, pomogłam panu w wizycie u weterynarza. Tubcio nadmiernie się myje a także drapie, ma spore łysiny za każdym uchem i pod brodą. Dostał Advocata, uszy ma w porządku, miał tez zrobiony test na obecność grzyba, ale na szczęście test wyszedł ujemnie. Doktor zaleciła karmę specjalistyczną, zobaczymy czy po tej karmie sytuacja poprawi się. Kocio był u weta bardzo grzeczny, ale w pewnym momencie stracił cierpliwość i ugryzł mnie w rękę.
    Czy może ktoś ma jakiś domysł co może mu dolegać?
  • mysiulek08 21.02.18, 23:05
    Przerabialam, a wlasciwie przerabiam wylizywanie brzucha, grzbietu, dupska, lap, czerwone, lysawe okolice oczu. Diagnoza od pchel, robakow, problemow pecherzem/gruczolami odbytowymi, po alergie i stres. Na razie sprawdza sie alergia na kukurydze i kurczaka, po rybnym orijenie przeszlo jak reka odjal, choc chwile to trwalo.

    Jak dostal srodek na pchly , swierzba i czesc robali to bedzie widac dosc szybko poprawe. Moze tez byc suche powietrze, zima, kaloryfery grzeja. Nie ma przypadkiem tradziku na brodzie? takie male czarne punkciki i tlusty wlos?
    Nie mozna wykluczyc alergii na cos w jedzeniu, co Tupcio jada?, ale przy alergii najczesciej wylizywany jest grzbiet a poza tym to jednak byl kot zyjacy na dworze i jedzacy co sie trafilo.

    Obstawiam, ze weta zalecila Royal Canin dla alergikow albo Hillsa? gdzie kukurydza jest glownym skladnikiem? Nasz Prosiak by sie na takiej alergicznej karmie zadrapal na smierc tongue_out

    Lubi kocie maslo? jak tak, to niech je na zdrowie, bo jesli to kwestia suchego, cieplego powietrza to tluszczu potrzebuje. I wtedy znowy wraca orijen smile albo olej z ziaren konopii.
  • mag_da53 22.02.18, 22:13
    Dobra wiadomość - test dermatologiczny wykluczył grzybicę. Ufff!
    Tak, wetka zaleciła RC Sensitive. Ja tez nie jestem przekonana co do alergii pokarmowej, bo przy niej wyłysienia są jednak w innych miejscach, a on ma spore łysiny u nasady obu uszu i pod brodą. Trądziku nie ma. Tubcio kiepsko jada, mokre to Winstony (tak jadł na podwórku i nic innego nie chce), niestety on nie jada żadnego mięsa. Na podwórku jadł dobre suche (Josera bezzbożowa i Purizon), pan mu kupuje suche w Rossmanie, ale może uda się ten problem jakoś rozwiązać. W każdym razie Orijen na pewno nie wchodzi w grę z powodu zaporowej ceny. Kocio lubi masełko i dostaje trochę, dostaje też preparat na sierść i pazury w kapsułkach (nie pamiętam nazwy). Ja to mam jeszcze nadzieję, że problem drapania zniknie po Advocacie. No ale trzeba jeszcze chwilę poczekać.
  • mysiulek08 22.02.18, 23:17
    Oj wiem, wiem, ze orijen to poza zasiegiem, ale jesli dziala, a w skladzie tluste ryby to taniej bedzie dodawac kapsulke jakis omega 3 czy innych. Mam nadzieje, ze na, tez nie tanie, RC, sie nie daliscie z panem namowic. Dobrze, ze nie grzyb 😁 . Stawiam na albo pasozyty albo suche powietrze, musi sie do dobrego zycia przyzwyczaic😁 Co bym zrobila to smarowala te miejsca lokalna pomada z nagietka i matico, ale w ojczyznie niedostepne, to albo masc z wit A, albo linomag / alantan albo masc nagietkowa. Jego pewnie te miejsca bardziej swedza bo moga byc bardziej suche a specyfiki drogie nie sa.
  • mysiulek08 22.02.18, 23:19
    Dobrze by bylo zeby wrocil do tego co jadl, dla sprawdzenia, zawsze to taniej niz RC.
  • mag_da53 23.02.18, 18:26
    No daliśmy się nabrać na RC. Choć słowo "nabrać" nie oddaje tak do końca prawdy; mój Mru musi jeść intestinal (i to RC lepiej działa), bo odstawieniu tej karmy natychmiast ma rozstrój żołądka.
    Powiedziałam panu, żeby oprócz suchego RC dawał mu trochę mokrego Wionstona, bo panu żal kota, że chodzi głodny. Zobaczymy jak zadziała Advocat, jeszcze się łudzę, że to jakieś pasożyty. Jak Tubcio zje całego RC to po prostu kupie mu trochę Josery Nature cat i Purizona i zawiozę. I kupie tez ktorąś z tych maści, może pomoże. Ja też mysle, że jak wyłączą kaloryfery i kot będzie wychodzil na balkon to sytuacja ulegnie poprawie. U mnie zima futerka paskudne, łupież i swędzenie. Oby do wiosny.
  • mysiulek08 23.02.18, 20:16
    Jak wiesz wszystko zalezy od kota. U nas np Bodzio jada wylacznie RC Sensible lub Kitten, nic innego nie ruszy, padnie przy misce a nie ruszy smile Prosiak po RC Urinary zaczal sie wylizywac do krwi, Grubson ma sraczke, Miki problemy z gruczolami, a przeciez wychowali sie na i na Kitten i na Sensible.
    Widze, ze poprawa jest mniej wiecej po miesiacu jesli to alergia na zarlo.

    I niestety niestety widze, ze wszystkim najlepiej robi orijen ten rybny (oprocz Kici.Yody rzyga po nim, bo sie przezera a ona nie jest typ lakomczucha)i jak nam nie wyjdzie z importerem to nie wiem co zrobimy. Na suchy chleb z woda i pyry przejdziemy zeby kotecki mialy dobrze.

    Dawke odrobaczacza dobrze by bylo za jakis czas potworzyc.
  • mag_da53 19.04.18, 16:10
    Dawno nie pisałam, a działo się ... Tygrysek wrócił z adopcji. Pan cały czas narzekał, że futerko brzydkie, że kot chodzi dziwnie (pewnie uszkodzili go w czasie kastracji), że biedny taki, pewnie chory, że nie chce jeśc, nie chce na kolana, gryzie i drapie. W końcu spytałam, czy moze pan chce go oddać? Chciał, ale gdy go zabrałam zmienił zdanie i chciał po niego przyjechać. Nie zgodziłam się, znalazłam nowy dom, z ogrodem i rezydentką równie burą jak on sam. Pojechał w Wielki Piątek, rozkochał w sobie wszystkich domowników, ale stosunki z kocią kolezanką ida jak po grudzie. On w nią wpatrzony, adorujący, nie spuszczający jej z oka, ona - przerazona, znerwicowana, agresywna. Oboje dostali obróżki feromonowe. Tygrysek od tygodnia wychodzi pod kontrolą do ogrodu. Jest lepiej. Mam nadzieję, że wszystko w końcu ułozy się i trzeci domek będzie już tym ostatnim.
  • zaba_300 19.04.18, 16:53
    Ojoj, no to się działo faktycznie. Trzymam kciuki!
  • kkjp 19.04.18, 20:32
    Znam to! Dokładnie tak było z moim Filipkiem, po prostu się czuje, że ktoś kota nie chce. Szkoda mi Tygryska, mam nadzieję, że wszystko się ułoży.

    --
    www.afn.pl
  • esimona 20.04.18, 19:38
    Życzę Tygryskowi, żeby ten dom był już ostatni i właściwy. Życzę, żeby czuł, że jest najwspanialszy i najpiękniejszy. Kot jest indywidualistą, żywą istotą a nie zabawką. Dobrze, że nie oddałaś go ponownie starszemu panu. Mam nadzieję na dobry normalny dom. Trzymam kciuki
  • wiesia.and.company 22.04.18, 18:41
    Esimona powiedziała to, co ja bym wyraziła. Ten pan miał inne oczekiwania (czytaj: żądania wobec kota). Kot nie chciał spełniać jego życzeń. Dobrze, że Tygrysek trafił gdzie indziej. Panu wystarczy telewizor. Nie potrafi żyć z kimś innym i ulegać komuś, zrozumieć kogoś innego.
    Tygrysek dostał się do domu, gdzie do tej pory była jedynaczka, ale stosunki sobie ułożą. Koty są mądrzejsze od ludzi żyjących wśród pobratymców, potrafią sobie ustalić granice i warunki (wśród kotów nie zdarzają się psychopaci) tongue_out

    --
    Wiesia + 5
  • mag_da53 22.04.18, 18:57
    Wieści z domku Tygryska, który otrzymał nowe imię Pantuf, są bardzo budujące. Okazało się, że kocurek lubi biały ser, chętnie je wołowinę, chodzi po drzewach i wlazł nawet na dach domu. Na razie jest wypuszczany tylko pod kontrolą. Bardzo pilnuje się domu i co jakiś czas wraca do wnętrza by sprawdzić czy wszystko w porządku. Jest niespotykanie przyjacielski w stosunku do domowników, chodzi przy nodze jak pies, sam pakuje się na kolana, lubi się przytulać i ukladać wprost na odpoczywającym człowieku. Jego koleżanka Fraszka nigdy nie była jedynaczką - Pantuf zajął miejsce 20-letniej koteczki, która odeszła z powodu raka wątroby kilka tygodni temu. Fraszka bardzo przezywała te stratę, ale widocznie Pantuf to nie to samo. Potrzeba czasu, stosunki między kotami zdecydowanie poprawiły się, gdy oba zaczęły wychodzić do ogrodu. Pantuf jak do tej pory nikogo nie podrapał, nawet gości. Czasem łapie za rękę ząbkami (gdy nie podoba mu się np. głaskanie w niektórych miejscach), ale nigdy nie skaleczył skóry. Myślę, że on poczuł się w tym domu kochany i akceptowany, poczuł się w końcu u siebie. Panie są nim zachwycone, mówią, że nigdy nie spotkały tak niesamowitego kota. Pantufa czeka jeszcze czipowanie i szczepienie przeciwko wściekliźnie.
  • mysiulek08 22.04.18, 22:09
    Czyli to byl Ten Dom smile
  • mysiulek08 22.04.18, 22:13
    Koty są mądrzejsze od ludzi żyjących wśród pobratymców, potrafią sobie ustalić granice i warunki (wśród kotów nie zdarzają się psychopaci) tongue_out

    Wiesiu, tu akurat sie z Toba nie zgodze. Trafiaja sie koci psychopaci, oj trafiaja. Przypomne Krzykalde (*).
  • ewa9717 25.04.18, 17:40
    Uffff, jak dobrze wink

    --
    Świetny blog:www.nienawisc.pl/
  • mag_da53 25.04.18, 21:30
    Pantuf został w poniedziałek zaszczepiony i zaczipowany. Był niespotykanie grzeczny w lecznicy, sam wyszedł z transporterka, przy zabiegach nawet nie drgnął. Został przepisany z mojego lecznicowego konta na konto nowej opiekunki. Potem pojechałyśmy z jego panią na herbatę do ich domu, kocurek szczęśliwy, wskoczył mi na kolana, a potem poszedł sobie do ogrodu. Faktycznie trzyma się domu, co chwilę zaglądał do środka. Ma naprawdę fajnie, spory ogród, bezpieczna okolica (po obu bokach zwierzolubni sąsiedzi, uliczka jest ślepa z małym lokalnych ruchem, vis a vis domu ciągną się pola). Widac że jest mu dobrze, żeby jeszcze z Fraszką jakoś się ułożyło.
  • wiesia.and.company 26.04.18, 14:41
    Aż się do siebie uśmiechałam z zadowolenia, ale mu znalazłaś lokum! smile A i on też pokazuje się z najlepszej strony, czuje się już po prostu jak w domu, wyluzowany, bez histerii pojechał do lecznicy, bo wiedział że jest w dobrych rękach i że wróci do domu. Ma dom. smile Fraszka zmięknie. wink On nic złego nie robi, nie atakuje jej, więc i ona się upewni, że facecik jest fajny. Nie muszą się kochać i spać wtulone w siebie - choć i do tego może dojść (oby). Nie wchodzą sobie w drogę czyli nie ma szczególnego powodu do konfliktów. I jeszcze sąsiedzi zwierzolubni... ho ho ho! smile

    --
    Wiesia + 5
  • zaba_300 27.04.18, 20:21
    No, też uważam, że super. Aż odpukam, żeby czegoś nie zapeszyć!
  • mag_da53 03.11.18, 17:31
    Dziś dotarła do mnie tragiczna wiadomość - niespodziewanie zmarła pani Pantufa. Córka zmarłej, która nie ma możliwości zabrania kotów (tj. Pantufa i Fraszki), szuka dla nich dobrych domów (oddzielnych, bo koty do dnia dzisiejszego nie zaprzyjaźniły się ze sobą). Na razie stara się sprawdzić możliwości wśród dalszej rodziny i znajomych. Kotami opiekuje się na razie sąsiadka.
    Jestem załamana.
  • mysiulek08 03.11.18, 23:53
    Strasznie przykro, dobrze ze corka szuka domow
  • wiesia.and.company 04.11.18, 19:23
    Wyjątkowo los rzuca kłody pod nogi Tygryskowi czy też Pantufowi i teraz Fraszce. Ważne, że córka chce im zapewnić dobry dom i za to trzymam kciuki, żeby się udało!

    --
    Wiesia + 5
  • kkjp 11.11.18, 21:27
    Co z Tygryskiem?

    --
    www.afn.pl
  • mag_da53 19.11.18, 00:02
    Sytuacja jest gorzej niż tragiczna.
    Dziś miałam bardzo niemiłą rozmowę z córką zmarłej pani, nic nie znalazła dla kotów, a sąsiedzi będą się nimi opiekować tylko do końca miesiąca.Ona kotów nie może wziąć do siebie (wcześniej mówiła, że kotkę zabierze). Powiedziałam, że w tej sytuacji oczywiście zabiorę kocurka, ale niestety kotce ( która była u zmarłej od maleńkiego kociaka czyli ponad 6 lat) nie jestem w stanie pomóc. Prosiłam, żeby pani zaszczepiła Tygryska przeciwko białaczce, bo mam dla niego dom tymczasowy, w którym kilka miesięcy temu dwa koty odeszły na białaczkę a pozostałe nie zostały przetestowane (ale nie maja żadnych niepokojących objawów), ale powiem szczerze, że nie jestem pewna czy ta pani to zrobi. Jestem załamana, bo jeśli kot trafi do mnie to źle się to skończy dla mojego Dymka, który jest chory (ma IBD). Stres może go po prostu zabić.
  • mysiulek08 19.11.18, 13:25
    Tygryskowi szczepienie moge zafundowac, dom tymczasowy jest na wage zlota.
    Z kotka sytuacja gorzej niz tragiczna, moze osobny watek?

    To co napisze nie bedzie zgodne z linia Zakatka i kociarzy ale trudno. Uwazam, ze jesli nikt nie chce sie kotem zaopiekowac, czeka go schronisko, poniewierka, wyrzucenie na ulice, kota, ktory zyl w domu, byl zzyty ze swoim domem, czlowiekiem i nagle mu wali swiat, to eutanazja jest do rozwazenia. Okrutne, tak okrutne ale czy nie jest okrutne skazywanie kota na powolna agonie z tesknoty, chorob i tysiaca innych czynnikow. Mozecie sie ze mna nie zgodzic, wet pewnie zdrowego kota nie uspi, czyli wyjscie to klatka w schronisku.
  • ajaksiowa 19.11.18, 16:39
    schroniska są dla takich właśnie życiowych outsiderów a w międzyczasie szukać domu dla obojga.
  • mag_da53 19.11.18, 20:40
    Mysiulek, ja wierzę, że córka jednak nie porzuci kotki, że to tylko taka forma szantażu emocjonalnego. A schronisko jej nie przyjmie - wg naszego prawa zwierzę wchodzi w skład masy spadkowej, kto bierze spadek - bierze kota. My nie możemy wziąć obu, tym bardziej, że koty nigdy się nie polubiły.
  • leda16 20.11.18, 23:17
    Bardzo żałuję, że nie zetknęłam się z tym forum wcześniej, ba nawet nie wiedziałam o jego istnieniu. Chcieliśmy dorosłego, statecznego kota, więc Tygrysek byłby w sam raz. Cały czas się zastanawiam kto chciałby i pytam znajomych. Ale schronisko to lepsza opcja niż bezdomność. Koty nie siedzą tam w klatkach, mają wybieg, kontakt ze sobą, śpią w otwartych transporterach. Poza tym, schroniska co jakiś czas organizują publiczne akcje adopcyjne, więc miałby szansę na dom.

    --
    www.pmiska.pl
  • mag_da53 23.11.18, 17:07
    Leda16, Tygryskowi nie grozi schronisko, ma zapewniony dom tymczasowy, do którego trafi najprawdopodobniej na przełomie listopada i grudnia. Wierzę, że i dla jego koleżanki znajdzie się jakieś rozwiązanie. W każdym razie sprawa szukania domów stałych jest cały czas aktualna.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka