Dodaj do ulubionych

ponownie witam w Zakątku

14.05.18, 11:06
Witam wszystkich Zakątkowiczów a Władzy dziękuję za ponownie przyjęcie mnie do Zakątka smile
W zakątku byłam lata, lata temu aktywna, ale jakoś tak się zadziało że brak czasu, inny charakter pracy itp. itd. …
Miałam zaszczyt i przyjemność poznać osobiście podczas spotkania w Warszawie lata lata temu barbę50, Wiesię, Alus59, liska chytruska, Paulinę, Dzidkę i innych, jeżeli nicki nazwałam niepoprawnie – przepraszam ale nieco czasu minęło …
Tyle tutaj nowych dla mnie nicków …
Pokrótce opiszę moje doświadczenia z futrami. Zapragnęłam mieć dużego kota domowego, więc wybór padł na maine coona, w domu zatem pojawił się zatem piękny Aslan biało rudy, kawał kota dumnego, arystokratycznego, nieco złośliwego, ale kochanego przez nas wszystkich.
Po trzech latach pod naszym dachem pojawił się Kapsel (2 miesięczny dzieciak podarowany mi na okrągłe urodziny przez syna) – przesympatyczny dachowczyk, po pierwszym syczeniu króla domostwa Aslana, który potem poczuwszy uczucia tacierzyńskie zajął się nowym domownikiem jak należało – razem spali, myli się nawzajem, razem się ganiali, razem się kłócili – jak to w rodzinie ..
Z Aslanem musiałam się pożegnać po niecałych 10 latach jego żywota – niewydolność nerek, kardiomiopatia (podobno bardzo częste u tej rasy). Po tygodniowej walce przez kilka godzin pod kroplówką dzień w dzień w całodobowej klinice na Bemowie, był cień nadziei w postaci przetoczenia krwi, ale w ostatnim momencie USG jamy brzusznej wykazało rozległy nowotwór wątroby – zapadł wyrok – męczącego się kota trzeba było uśpić sad
Dzień w dzień Kapsel czekał na powrót Aslana w transporterku, aż nadszedł dzień, kiedy wrócił transporter, ale bez kolegi … Kapsel przestał jeść, bawić się, nie wychodził spod łóżka – zero kontaktu z kotem sad
Postanowiłam zatem znaleźć Kapselkowi towarzysza – po tygodniu (może za wcześnie?) od odejścia Aslana pojawił się wyszukany z DT Muchomorek (znaleziony w lesie, stąd to imię), przemianowany na Grzybka (bo pierwotne imię było dla mnie za długie), teraz jest Grzyb – najprościej smile
Dokocenie przebiegło bezboleśnie, konfliktów raczej nie ma, chociaż o wielkiej miłości wzajemnej raczej nie ma mowy, na początku koty więcej czasu ze sobą spędzały, razem spały, teraz każdy chodzi własnymi ścieżkami.
Kapsel ma spory problem – zapalenie dziąseł, po kuracji antybiotykami problem powracał, z wrzaskiem odskakiwał od jedzenia – jedzenie sprawiało ból. Teraz od 5 miesięcy co tydzień zaliczamy wizytę u weta, niby jest lepiej ale dziąsła nadal miejscami zaczerwienione, od kilku tygodni jest na sterydach (Encortolon). Tyle się o sterydach naczytałam i wiem, że to nic dobrego ale co robić?
Następny problem: po okresie kiedy nie mógł jeść (bo go bolało) teraz ma wilczy apetyt i jedzenie przerodziło się w żarcie. Efekt: nadwaga – z 5,7 kg zrobiło się 7,2 kg kota. Kot mało się rusza, więc tyje, przytył więc się mniej rusza i koło się zamyka… Co tydzień wet wyraża niezadowolenie że kot nie chudnie, ale łatwo powiedzieć jak się ma dwa koty: Grzyb młody więc ma apetyt, ograniczam porcje Kapslowi ale jak widzę jego wzrok „dlaczego ja mam mniej ?” to mi się serce kraje.
Cotygodniowe wizyty plus dzienne łapanie kota żeby podać tabletkę wpłynęły na psychikę bidulka. Każde moje wejście do łazienki to potencjalne złapanie do torby i wywiezienie we wrogie miejsce, więc trzeba prysnąć pod łóżko gdzie jest bezpieczna miejscówka. Tak więc mam kota frustrata, który ucieka nawet przed swoją ukochaną do niedawna zabawką. Niby kot w domu jest, ale niewidoczny, bo non stop pod łóżkiem.
Martwię się bardzo, raz że te sterydy, dwa kot sfrustrowany, bojaźliwy - nie ten sam Kapsel - przylepa nakolankowa najukochańsza na świecie, taki nadkot …
Co do tych dziąseł, wet powiedział że problem całkowicie zniknie jak kotu wypadną zęby, ale Kapselek ma dopiero 8 lat …
Bardzo, bardzo się martwię … możecie coś doradzić ?
Wybaczcie proszę nieco przydługi wpis, ale sporo miałam do powiedzenia po tak długim czasie. A wiadomo: jak trwoga to na forum …
Jak sobie przypomnę jak się to robi to wkleję zdjęcia moich ogonków, tych obecnych i tego, który odszedł.
Pozdrawiam, Basia.




--
fotoforum.gazeta.pl/u/basia_2804.html
Edytor zaawansowany
  • lisek.chytrusek 14.05.18, 14:17
    W kwestii merytorycznej nie pomogę - tego, odpukać, nie przerabiałam.

    Chciałam się tylko przywitać po latach!
    Pamiętam Cię i spotkanie w Rozdrożu, to już z 10 lat będzie?!
    Przesłuchiwałyśmy Cię wtedy, że jak to, no jak to, masz tylko jednego kota?
    Widzę, że nieaktualne. Współczuję straty Aslana sad

    U mnie też stan zafutrzenia się zmienił. Odeszła Kicia Czarna Pantera, nadal mam Mizię, dołączyły dwa czarno-białe kocury (Mecenas i Goliat) oraz... Tola marki ogólnopsiej.

    Trzymam kciuki za Kapsla.
  • ajaksiowa 14.05.18, 15:43
    Najbardziej mi się podoba imię Grzyb/Grzybcio pewnie zdrobniale/big_grin co do zębów to mój senior 17 letni od lat 4bodajże nie ma ani jednego zęba z powodu notorycznego zapalenia dziąseł i spożywa chrupki namoczone w wodzie i ma się świetnie.Pamiętam że zęby usuwane były po ocenie weta najpierw po 2,3,pózniej reszta.Może warto rozważyć taką opcję?
  • basia_2804 14.05.18, 15:53
    Grzyb/ Grzybek/ Grzybuś/ Grzybcio - w zalezności od nastroju smile Co do usunięcia zębów, to wet też bierze to pod uwagę, w piątek kolejna łapanka do weta, zobaczymy, dzięki bardzo.

    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/basia_2804.html
  • basia_2804 14.05.18, 15:48
    witaj lisku, dzięki, ja też Cie pamiętam, siedziałaś po mojej prawicy. To było chyba równo 10 lat temu ...Pamiętam też ten krzyżowy ogień pytań, że jak to że tylko jedno futro smile Ale obiecałam dokocenie i słowa dotrzymałam smile Kapsel wyszedł z nory, głaszczemy za uszkiem ...

    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/basia_2804.html
  • mysiulek08 14.05.18, 16:52
    My sie chyba musialysmy minac na Zakatku smile 10 lat tu siedze smile

    Wsploczuje bardzo, bardzo, straty Aslana...

    Co zas do Grzybka, dostaje sterydy to i je i tyje. Ale jak odchudzic kota, ktory ma towarzystwo pojecia nie mam. U nas jedna jest gruba, za gruba a brata i matke ma takie sobie niejdaki, tu chrupna tam chrupna a Miki tylko czeka zeby im miski wyczyscic wink

    Nie lepiej usunac zeby? Koty sobie radza bez bardzo dobrze. Zrob tylko Grzybowi komplet badan przed zabiegiem. W kierunku tarczycy byloby tez dobrze zdiagnozowac.

  • basia_2804 14.05.18, 17:49
    misiulku dzięki, tak, minęłyśmy się chyba, bo ja Twojego nicka z "moich" czasów nie kojarzę, ale przejrzałam forum i tak mniej więcej wiem kto jest kto smile Ten potencjalny "bezzębny" to Kapsel wink Grzyb to młodziak jako towarzysz dla Kapselka. Liczę się z usunięciem zębów, ale tak się obudzić po narkozie i nagle nie mieć zębów ... sad Poza tym słyszałam że usunięcie nie daje gwarancji że problem zniknie bo coś tam, nie zrośnie się jak trzeba, wirus jakiś paskudny chyba jest, a najlepszym wyjściem jest to żeby zęby wypadły samoczynnie, ale to takie że coś ktoś gdzieś tam powiedział, nie wet. Ale tyle czasu na sterydach kurcze ... Badania krwi jakieś pół roku temu przed czyszczeniem zębów pod narkozą miał robione (nawet ząbki wyczyściliśmy i nic ...), są OK

    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/basia_2804.html
  • mysiulek08 14.05.18, 18:20
    Upsss, najmocniej przepraszam Grzyba za pomylke smile ale sie poprawie, obiecuje.

    My mamy z zebami tragiczne doswiadczenia sad ale to specyfika kraju i opieki wet, niestety. Wypadanie samoczynne... hmm to jest cholernie nieprzyjemne dla kota, i trwa. Lepiej chyba usunac. Jaki antybiotyk bral?

    Sterydy rozwalaja nerki, watrobe, nie wiem czy to dobry 'zamiennik'. Wiesia ma chyba najwieksze doswiadczenie z problemami paszczowymi u kotow to pewnie sie odezwie. Teraz u niej Natalka bedzie miala zabieg stomatologiczny.
  • basia_2804 14.05.18, 18:37
    dzięki, przekazałam Grzybowi, powiedział że nie ma sprawy wink Nie wiem jaki to antybiotyk, taki o przedłużonym działaniu na 10 dni podawany do kupra, dowiem się w piątek. Wiem że sterydy są niefajne ... mam zamiar zrobić Kapselkowi znów badania krwi, chyba nie zaszkodzi, chociaż znowu ten stres ... sad

    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/basia_2804.html
  • mysiulek08 14.05.18, 18:41
    Jak do kupra i na 10 dni to convenia, swietny w przypadku infekcji urologicznych, ale nie wiem czy przy zebach. U nas glownie stomogryl sie ordynuje przy zapaleniach w paszczy, dziala dobrze.
  • zew-is 14.05.18, 19:48
    Nie wiem jak ma się rzecz z wyrwaniem zębów w takim przypadku jak u Kapsla, mogę jedynie powiedzieć jak wygląda kocie życie bez zębów u nas. Moja kotka miała usunięte zęby 6 lat temu jako czterolatka, więc dość wcześnie. Miała zapalenie dziąsła (pierwszy taki poważny stan) i do planowego wyrwania był jeden ząb, góra dwa. Odebrałam ją tylko z kłami, bo reszta posypała się jak domino w trakcie zabiegu. Dla mnie wtedy był to szok i to ja, nie kotka, potrzebowałam czasu, żeby się otrząsnąć smile Ona już następnego dnia po zabiegu wciągała suchą karmę. Oczywiście nie miała jej czym pogryźć, ale i wcześniej nie gryzła z powodu bólu w paszczy.

    Patrząc na sumę zysków i strat, gdzie poza uwolnieniem od bólu, pozbyła się również uporczywego, niepoddającego się leczeniu przez 4 lata zielonego kataru, bilans u nas wychodzi na plus. Zniknął też nieprzyjemny zapach z paszczy i teraz nie ma właściwie żadnego. Dzisiaj już zupełnie świadomie nie żal mi tych zębów również ze względu na nerki i wątrobę, bo to co dzieje się w paszczy ma na nie wpływ. Na pewno sposób odżywiania/serwowania trzeba trochę zmienić i rozdrabniać np. mięso bardziej niż u kota z zębami, a chrupki można namaczać w wodzie, jeśli kot musi je jeść i akceptuje taką formę (w nas wypadły z menu ze względu na alergię i barfa).


    --
    petelkowo.pl
  • basia_2804 14.05.18, 21:23
    zew-is, dzięki bardzo, no właśnie ..., ten nieprzyjemny zapach z paszczydła ... teraz zaczynam kojarzyć, Kapsel też to ma i to od dawna, nie skojarzyłam że zaczyna się dziać coś niedobrego, myślałam że ten typ tak ma ... a moczyć chrupki w wodzie to żadem problem ...

    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/basia_2804.html
  • wiesia.and.company 16.05.18, 16:15
    Basiu, to ja powiem z praktyki, z Grosią miałam taki właśnie kłopot - to znaczy Grosia miała... Grosia miała 5 lat, gdy nagle zaczęły się kłopoty z dziąsłami. Czerwone, wręcz wiśniowe, także nasada języka była czerwona i wejście do gardła też. Kamień na ząbkach. Bywało tak, że poprzedniego dnia jadła, a następnego już się zawiedziona odsuwała od jedzenia, z takim smutnym pysiem... sad A w ogóle, to zrobiła się pulchna, taka jakby trochę okrągła, duża i to raczej nie były mięsnie, tylko takie podusie przyjemne... Jadła dużo i z przyjemnością, a potem nagle nie mogła jeść i być może przemiana materii jej się rozregulowała. Zaczęłyśmy jeździć do weta internisty ze specjalnością dentystyczną. On się nieustannie szkoli (odbywa też szkolenia praktyczne), sympozja i wykłady specjalistów z innych krajów. W każdym razie stwierdził plazmocytarne zapalenie jamy ustnej (wiśniowe dziąsła, podniebienie, nasada języka i wejście do gardzieli, jakby to była angina). Grosia miała jeden zabieg usunięcia zębów w głębi pysia. Na trochę pomogło. Ale po roku miała kolejny zabieg usunięcia zębów - z tym, że lekarz zostawił jej kły, bo one miały najmniejszy wpływ na to, co działo się w głębi pyszczka. Przed tym drugim zabiegiem odbywałyśmy wizyty co pól roku, trzy miesiące, po drugim zabiegu trochę się uspokoiło, ale też jeździłyśmy co 3-6 miesięcy. Potem nastąpił taki rok, że jeździłam z Grosią co 4 tygodnie, czasem co 3 tygodnie. Na plazmocytarne zapalenie jamy ustnej nie ma innego sposobu jak podawanie antybiotyku (samego) lub antybiotyku i sterydu.
    Tak się to plazmocytarne uspokaja (bo to nie do wyleczenia, to choroba immunologiczna, do końca życia). Chodzi o to, żeby kot miał radość życia i radość z jedzenia.
    Nie ma co się bać sterydów. Steryd podawany w iniekcji raz na dwa tygodnie, raz na tydzień jest w dawkach podnoszących odpowiedź immunologiczną organizmu. To nie jest dla zbudowania masy mięśniowej, sztucznego wypychania sylwetki.
    Daje organizmowi moc do walki. I tylko tyle. Profesor Roman Lechowski (to naprawdę sława, konsultant w sprawach beznadziejnych, uczący studentów) mówił mi, że koty mają nieprawdopodobną przemianę materii i im sterydy najmniej szkodzą (w porównaniu z psami i ludźmi). Że steryd to nic złego, jeśli podawany jest leczniczo. Bo temu ma służyć. Leczyć, wspomagać (zapomnijmy o pseudo sportowcach i pałkarzach).
    Grosia dostawała na ogół antybiotyk w iniekcji (convenię, która uwalnia się w ciągu 14 dni). Potem kontrola. Jeśli jeszcze miała stan zapalny - to drugi raz convenię. I to zapewniało jej normalne życie. Jeśli stan zapalny był taki, że to był jeden wiśniowy płomień w pyszczku (nie tylko dziąsła) to dostawała convenię i steryd - ale uwaga: Dexamethason w iniekcji.
    Nie jakiś encorton czy coś innego. Dexamethason. Ten działa najlepiej na plazmocytarne.
    I jeszcze jedno: żadnych tabletek. Jeśli boli pyszczek, kot nie może nawet przełykać śliny (bo nie może nawet z bólu ruszyć językiem, samo przełykanie przez gardziel też jest z bólu niemożliwe) to po prostu nie można, nie można podawać tabletki. To boli. Kot ucieka, tabletka nie przechodzi nawet przez gardło, bo ten ból jest ogromny (jak przy anginie), ponieważ kot nie może w ogóle przełykać nawet śliny, to ślina gęstnieje i tabletka nie przechodzi.
    Więc zastrzyki! Nie tabletki!
    Basiu, proponuję, żebyś zapisała się jednak i pojechała raz na wizytę do tego mojego lekarza dentysty. On ma już 19-letnie doświadczenie, co jest nie bez znaczenia. Są koty, które jeżdżą do niego z plazmocytrnym zapaleniem jamy ustnej raz na rok, raz na dwa lata, a u Grosi objawy wystąpiły gdy miała 5 lat, był rok, że co 4 tygodnie byłyśmy u mojego lekarza, był jeden rok, gdy wszystko się uspokoiło.
    Wprawdzie z Bemowa to kawał drogi, ale może rozważ, by poprosić kogoś z samochodem, zęby Was zawiózł. Zamów wizytę na konkretny dzień i na konkretną godzinę (ten lekarz tak na ogół przyjmuje, na ogół od 15.00-21.00, tylko we wtorek jest od 9.00-15.00 lub ciut krócej w zależności od ilości zabiegów, jakie we wtorek wykonuje). Ja dzisiaj jadę z Frygą na usuwanie kamienia, wykonanie zdjęcia RTG i w zależności od tego usuwanie zębów.
    Zadzwoń Basiu i umów się na tę jedną najważniejszą wizytę. Bo to specjalista. Jeśli on powie, że trzeba usunąć jakieś zęby, to wtedy tak. Wypisze także zalecenia (na kompie i da Ci do ręki wydruk), jaka jest waga, ile i czego dał, co dalej robić. Będziesz mogła w razie czego w swoim gabinecie wet. kontynuować leczenie. Zamów wizytę (z wyprzedzeniem, bo do niego tak się zapisuje) Multiwet tel. 22 8414440 (rejestracja) dr Marek Turos. Ja mu ufam od 19 lat, robił wyrywanie, czyszczenie zębów wszystkim moim kotom (poza Bartusiem, Misią, Urankiem, Wikcią, Felutkiem i Guciem).

    --
    Wiesia + 5
  • wiesia.and.company 16.05.18, 16:40
    Acha, znajdziesz info na www.multiwet.com.pl Dojazd autobusami albo na Gagarina albo na Czerniakowską. Samochodem trzeba wjechać w ul.Czerską i tam gdzieś szukać możliwości zaparkowania, na Gagarina nie można parkować przy klinice. Bo to klinika, cały wolnostojący seledynowy budynek z piętrem. Gabinety i rejestracja są na dole, ale też i na górze - po schodkach na tyłach budynku.

    --
    Wiesia + 5
  • basia_2804 17.05.18, 19:11
    Wiesiu, serdeczne bardzo serdeczne dzięki za wszystkie te rady, zanotowałam wszystko, Kapsel ma zaczerwienienie dziąseł raczej nieznaczne ale dalej jednak jest ... (po 5 miesiącach leczenia) po jednej stronie ale nie jest to stan do końca wyleczony, język jest OK, gardło też, jego nic nie boli, na razie podaję tabletki bo tak wet zalecił, podawanie tabletek opanowałam do perfekcji - tabletka obtoczona w maśle z zamrażarki - jest poślizg, nawet przez ostatnie dwa dni kot się specjalnie nie obraża, wiem że go to nie boli. Tym niemniej na tyle nabyłam od Was wiedzy, że lepsze będą zastrzyki. Co do wizyty w Multiwecie, umówię się, zaparkuję gdziekolwiek, gdzieś się będzie dało ... Dziękuję raz jeszcze, jutro kolejna wizyta, zobaczymy ... dam znać

    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/basia_2804.html
  • wiesia.and.company 18.05.18, 00:32
    Hm... no jeśli po 5 miesiącach leczenia jednak coś jest, to pytanie dlaczego to jest takie oporne. Może tam jakiś ząb powoduje mechaniczne tarcie, co tam jest? Nie boli a jest...
    Zaparkujesz spokojnie na Czerskiej (tam są też takie osiedlowe wjazdy, uliczki) i najlepiej jest w okolicach 18.00, bo już ludzie opuszczają swoje miejsca pracy i odjeżdżają. Da się.
    A co do dr. Marka Turosa, to proszę bardzo, oto dokumentacja fotograficzna... Fryga: w ciągu jednego dnia 09.05.br. wysunęła język, zaczęła się ślinic, przestała nagle jeść a jeszcze 28 marca miała sprawdzane pyszczydło, badaną krew i mocz i było OK. Byłam u dr. Turosa (wiedziałam, że sprawa raczej dla dentysty) 10.maja, oczywiście... na 17.maja umówiliśmy się na zabieg. Podałam dwa zastrzyki z antybiotyku i wczoraj na 19.40 pofrunęłyśmy. Zabieg przewidziany na 100 minut. Zastrzyk z głupiego jasia, usypiała pod moimi rękami, potem dostała jedną dawkę narkozy (lepiej podać mniej i potem dodać, niż walnąć raz wg wagi a potem reanimować lub nie sad ). Ja już sobie poszłam i umówiłam się na godzinę 21.15 po pacjentkę. Doktor wykonał RTG, dodał narkozę, usunął 5 zębów - 3 z jednej strony, 2 z drugiej, zszył miejsca po dwóch stronach, zrobił małe pętelki, żeby nie przeszkadzały przy jedzeniu i język ich nie wyczuwał, wybudził pacjentkę. Odebrałam przytomną Frygę, zastrzyki dwa (przeciwbólowy i antybiotyk) do podania po 48 godzinach, wszystkie zalecenia na wydruku, co podano, czego użyto do narkozy itp. wszystko na wydruku. Wróciłyśmy do domu taksówką o 21.45, Fryga wyszła na mocnych nogach, pooglądała wnętrze mieszkania, czy nic się nie zmieniło i gdy podałam moim kotom późną kolację puszkową, to wskoczyła na kanapę, potem na blat i zjadła dużo, z wielkim smakiem. Nie wymiotowała, dzielna taka. Dzisiaj już trochę się dziwi brakiem oporu zębów pod językiem, no ale wczoraj miała zastrzyk przeciwbólowy, było jej łatwiej. Jutro podam znów. Dzisiaj jadła mniej chętnie, ale jadła, nawet Milusiowi wyjadała. W każdym razie widok kota, który wychodzi samodzielnie z kontenerka, pod którym się nie załamują nogi - to wielka, wielka ulga. A tu zdjęcia Frygi po wyjściu z kontenerka i w 15 minut po wyjściu z kontenerka - ciamkanie z miski smile

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ih/if/coof/LT03B4zrVLotuE6BeB.jpg

    Fryga przy tej czerwonej misce, tyłek Gacusia i dalej w głębi ledwo widoczny Miluś

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ih/if/coof/2aTDrpG1ZUVoRFMY6B.jpg

    Zuch dziewczyna, po 15 minutach od "wejścia" do mieszkania już głodna i futruje wink
    --
    Wiesia + 5
  • basia_2804 18.05.18, 16:24
    wróciliśmy od weta, poprawa minimalna, nadal dziąsła czerwone u nasady zębów sad Dostał znów Dexafort w zastrzyku (czyli jednak domięśniowo też steryd nie antybiotyk...), Encortolon w tabletkach raz dziennie mam dalej podawać, wet kazał przyjść za tydzień, będę się umawiała w Multiwecie, trwa to prawie pół roku kurcze... efekt jedynie taki że kota jest o 25 % więcej ...

    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/basia_2804.html
  • wiesia.and.company 18.05.18, 18:38
    Umów się, warto skonfrontować z wiedzą innego lekarza (zwłaszcza dentysty, który cały czas się szkoli, pogłębia wiedzę). A, dr Turos nie narzeka na figurkę kota, nie krzyczy, nie każe odchudzać. To zdecydowanie lepiej robi opiekunowi, gdy wie, że nie szkodzi, że nie jest winny...

    --
    Wiesia + 5
  • kkjp 14.05.18, 19:32
    Witam Basię! My się napewno nie znamy.
    Ja mam Maćka z plazmocytarnym zapaleniem jamy ustnej - od roku jest na encortonie -rano i wieczorem. Cudów nie ma ale przynajmniej je. Wet twierdzi, że nie jest tak źle by usuwać zęby. Poprzedni leczył stomorgylem, zastrzykami, cyklosporyną. Kot był markotny, smutny, nie jadł, schudł. Co mi po zdrowych nerkach, jak komfort życia zaden. Taka moja filozofia - niech nie cierpi. Póki co gwarancji nie ma, że po usunięciu zębów czerwień z gardła zginie. Po 1.5 roku walki poddaję się i zostaję przy sterydach. Wet tłumaczył, że znikoma szkodliwość.

    --
    www.afn.pl
  • basia_2804 14.05.18, 21:16
    dzięki bardzo, no to chyba się teraz trochę znamy smile , nie wiem co to plazmocytarne zapalenie jamy ustnej, ale doczytam, póki co zjawisko dla mnie nowe, też mam dylemat, czy kot ma brać coś co jest uznane na złe (sterydy) i być szczęśliwym, czy unikać sterydów bo są szkodliwe, mam mętlik w głowie ... kurcze nie wiem sad, zdaję się na weta, co by nie było dziewczyny dziękuję serdecznie za rady smile smile

    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/basia_2804.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.