Dodaj do ulubionych

Z życia podwórka

09.10.18, 10:41
Ponieważ czasem chciałabym napisać o różnych kotach, więc będzie to wątek ogólny.
Dzisiaj jeśli złapię, to na sterylkę zabiorę Nieśmiałkę. Niesamowitym jest, po ponad roku trzymać ją na rękach, głaskać i przytulać, podczas gdy w ubiegłą zimę była tak chora, że myślałam iż jest niewidoma lub że nie ma oczu, a za nic w świecie nie chciała się nawet zbliżyć do płotu, kiedy przychodziłam z jedzeniem. Myślę, że Nieśmiałka będzie ostatnią kotką przed zimą bo brzuszek musi zdążyć zarosnąć.Dobrze, że Nieśmiałka pójdzie do weta bo chudzina straszna i nie che jeść. Podtykam mięsko i różne saszetki i nic. Od listopada będą cięte jajka, może nawet z większym natężeniem niż jeden w miesiącu. Trzeba czekać czy radni zatwierdzą osobny budżet na koty wolno żyjące.
Od ubiegłego poniedziałku nie ma Krówki. Nie mam pojęcia czy się coś stało, czy ktoś ją przygarnął. Raczej nie była aż tak ufna ale kto wie? Taką mam nadzieję.


--
www.afn.pl
Edytor zaawansowany
  • ajaksiowa 09.10.18, 14:26
    Też mam taką nadzieję a co zGwiazdką?przychodzi?smile
  • kkjp 09.10.18, 15:12
    Tak, przychodzi codziennie. Bardzo mi podpada. Trudno mi ją podejrzeć ale wyciągniętych sutków nie widzę, nie mniej jednak długo siedzi tzn. zje i wcale nie odchodzi. Dla porównania Lisiczka, która pojawia się u mnie od niedawna, podobno też karmi, choć ja po sutkach tego nie widzę, ale ona zje i w nogi. Gwiazdeczka potrafi 2 godz. przesiedzieć, jakby nie miała się do kogo spieszyć sad

    --
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 09.10.18, 15:29
    Też mam taką nadzieję a co zGwiazdką?przychodzi?smile
  • ajaksiowa 09.10.18, 15:32
    może wszystkie się urodziły martwe?,sorry za powyższe
  • kkjp 09.10.18, 17:54
    Nie, napewno urodziły się żywe, bo jak jeszcze było ciepło i w pierwszych dniach po zniknięciu przyszła, to było widać, że karmi. Potem nagle się schłodziło i przestała tak szybko znikać.
    Chłopaki już na "starych śmieciach"..

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 10.10.18, 12:50
    Nieśmiałka już po zabiegu. Mimo, że to zaledwie roczna kotka, trzeba było jej usunąć 5 zębów, ma stan zapalny dziąseł, lekarz podejrzewa plazmocytarne zapalenie jamy ustnej. Dostała steryd długo działający. Ona jest taka mała, drobna i młoda a już taka choroba sad

    --
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 10.10.18, 13:09
    Mój Ruduś(senior)od zawsze miał zapalenie dziąseł ale że normalnie funkcjonował nic z tym nie robiłam i dopiero kilka lat temu zostały usunięte wszystkie zęby a w przypadku Nieśmiałki to chyba na wolności kot bez zębów ciężkie życie miałby?😰
  • kkjp 10.10.18, 13:21
    Pewnie tak ale te i tak się ruszały.

    --
    www.afn.pl
  • barba50 10.10.18, 15:46
    Dwa moje koty miały usunięte prawie wszystkie zęby - Guciowi zostały kły i siekacze między nimi, Gałeczka miała tylko dwa górne kły. Funkcjonowały lepiej niż z chorymi zębami, rąbały wszystko co wpadło na ząb... A nie, nie - toż zębów nie miały wink Generalnie chore zęby u kota to samo zło. Bez zębów radziły sobie znakomicie.


    --
    http://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Staram się pisać poprawnie po polsku
  • kkjp 10.10.18, 16:42
    Wiem Basiu, że mogą funkcjonować.Marcyś miał tylko dwa zęby. Szkoda mi tylko Nieśmiałeczki, bo.to drobina taka. Nie wiem, czy dziiaj dam radę bo akcję "budki" rozpoczynam ale jutro dodam zdjęcia jak to wyglądalo. Gucio i Gałeczka były pod Twoim czujnym okiem a to biedactwo, niczyje jest.

    --
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 10.10.18, 16:48
    Ale tak w przyrodzie bez dokarmiania dałyby radę bez zębów?,a jak myszkę złapie to jak skonsumuje?uncertain
  • kkjp 11.10.18, 10:05
    Nieśmiałka po zabiegu
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/njarBob7Y4WYkixboB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/njarBob7Y4WYkixboB.jpg">

    Uzębienie - widać kamień, a w łukach "ust" aż nadżerki. Pomysleć, że ta koteńka ma zaledwie rok...

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/eEvQOsR16xPGsF0iQB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/eEvQOsR16xPGsF0iQB.jpg">

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/vsxbIOkPqk5Ifp8jHB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/vsxbIOkPqk5Ifp8jHB.jpg">

    Jak wiecie, a może nie wiecie, sterylkę jednego kota w miesiącu opłaca pani ode mnie z pracy. Za Nieśmiałkę wyszło o 100 zł. drożej, chciałam dopłacić ale Pani przejęta tą Bidą, sama bez wszystko opłaciła, za co jestem bardzo wdzięczna. Szkoda mi Malutkiej i nie mogłabym jej zostawić z takim bałaganem w pyszczku. Poza tym, już słabo jadła.

    W dniu wczorajszym po raz pierwszy przyszła do mnie jeszcze gorsza Bieda. Kiedy go zobaczyłam, to wypisz, wymaluj od razu przypomniał mi się Piotruś, tak samo był zabiedzony, kiedy go pierwszy raz widziałam. Jak się potem okazało to Kualwy był. Cały brudny, zaniedbany, białe łapki aż szare, pyszczek brudny, sierść brzydka, strasznie śliniący się. Widok okropny. Zaraz zadzwoniłam do kierownika schronu i miałam zgodę na odłowienie do leczenia. Chociaż dał się pogłaskać i do siebie podejść, niestety ręcznie się nie dało, trzeba dzisiaj z klatką łapką. Nie byłam przygotowana na to, co prawda byliśmy we dwójkę z mężem bo ustawialiśmy dwie budki, miałam transporter i gotowa byłam łapać go bez rękawic ale odskakiwał sad Nie chciałam go też płoszyć, to było nasze pierwsze spotkanie. Mam nadzieję, że dzisiaj przyjdzie. Kiedy rozpuściłam wici, okazało się, że to Kulawy, czyli kot, który od 2-3 lat przychodzi do drugiej karmicielki. Wiem, że kulał od początku, nigdy go nie widziałam ale jego widok był okropny. Przednia lewa łapka, wyraźnie większa od reszty, taka powiększona. Karmicielce się oberwało za to, że nigdy nie powiedziała, że jest w tak kiepskim stanie. Kurczę, tyle czasu już współpracujemy a ona wciąż nie rozumie, że nakarmić to nie wszystko. Kiedy koty mają katar, kichają, są przeziębione kupuję i daję jej tabletki, odrobaczam, staram się sterylizować, odławiam gdy potrzeba a ona wciąż tak jak 30 lat temu "Po co sterylizujesz, kotki w ciąży nie odławiaj, ja bym nie miała sumienia" itp.itd. Nie mogę zrozumieć, że skoro sama nie chce, to czemu nawet nie powie? Przynajmniej załapała to, że kotom można tabletki podawać, jak są chore. Część kotów mamy wspólnych, część przychodzi tylko do niej, część tylko do mnie, także nie wszystkie widzę. Zdjęcia są niskiej jakości ale widać jaki jest brudny.
    Na zdjęciu Kulasek siedzi na budce ale nie mojej, tylko ze spółdzielni - prostej jak konstrukcja cepa - nieocieplonej, źle pozbijanej, podczas deszczu całej zalanej aż pływa. Kompletnie nieprzydatnej.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/MgO0emdxrqZyJmb6QB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/MgO0emdxrqZyJmb6QB.jpg">

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/3GRlobBGKVKBxTjPmB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/3GRlobBGKVKBxTjPmB.jpg">

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/2A8aOvyQbwu0by21eB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/2A8aOvyQbwu0by21eB.jpg">

    Moje budki wyglądają tak

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/TZ2BQ2CaDBiAM85UHB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/TZ2BQ2CaDBiAM85UHB.jpg">

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/z4llFdiDuaJu93DsEB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/z4llFdiDuaJu93DsEB.jpg">

    O budkach napiszę w wątku budkowym.
    --
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 11.10.18, 16:09
    ale dlaczego Kulasek przyszedł do Ciebie?szukać pomocy bo ta łapa pewnie boli?
  • mysiulek08 11.10.18, 17:44
    Ale Ty jestes swiadoma, ze ten Kulasek bedzie wymagac dlugiego leczenia? nie mozna tez wykluczyc, ze chory jest powaznie, ma na bank chory pyszczek, nie ma sily sie myc.To dobrze nie rokuje, lap tak szybko jak sie da.
  • kkjp 11.10.18, 20:28
    Jestem świadoma, dlatego idzie "na kasę chorych" czyli koszt schroniska czyli miasta. Wczoraj nie mogłam go złapać, nie miałam klatki łapki, a w ogóle zaskoczył mnie, że był. Za to nie było go wieczorem u stałej karmicielki. Wciąż o nim myślę. Właśnie wróciliśmy z dalszego rozstawiania budek, niestety Kulaska nie było ani po 16:00 ani o 19:00 . Czekam na znak od karmicielki, jak będzie szła wieczorem to też pójdę. Może się uda. Niestety on do niej też taki ufny nie jest, da się pogłaskać ale bez poufałości. Na nią nie mogę liczyć, co najwyżej podstawi kontenerek. Wolałabym by sam wszedł do żywolapki. Jak nie dam rady dzisiaj i jutro, to pójdę w nocy z pt na sobotę. Bardzo mi go szkoda jest, tym bardziej, że można było mu dawno pomóc. Myślę, ze go ta łapka może boleć ale napewno jest problem w pyszczku i to obawiam się, że jakiś większy.
    5 z 7 budek już rozstawionych jest. Koło wymiennikowni, tu gdzie był Kulasek, kot na bank urzędował w budce. Koło działek niestety nie sad a tu mam już 3 wymienione. Boję się, że pozbawiłam koty schronienia (wywieźliśmy stare budki do schroniska) a do nowych nie kwapią się wejść. Może macie jakis sposób na zachętę? Może walerianka?

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 11.10.18, 20:28
    Jestem świadoma, dlatego idzie "na kasę chorych" czyli koszt schroniska czyli miasta. Wczoraj nie mogłam go złapać, nie miałam klatki łapki, a w ogóle zaskoczył mnie, że był. Za to nie było go wieczorem u stałej karmicielki. Wciąż o nim myślę. Właśnie wróciliśmy z dalszego rozstawiania budek, niestety Kulaska nie było ani po 16:00 ani o 19:00 . Czekam na znak od karmicielki, jak będzie szła wieczorem to też pójdę. Może się uda. Niestety on do niej też taki ufny nie jest, da się pogłaskać ale bez poufałości. Na nią nie mogę liczyć, co najwyżej podstawi kontenerek. Wolałabym by sam wszedł do żywolapki. Jak nie dam rady dzisiaj i jutro, to pójdę w nocy z pt na sobotę. Bardzo mi go szkoda jest, tym bardziej, że można było mu dawno pomóc. Myślę, ze go ta łapka może boleć ale napewno jest problem w pyszczku i to obawiam się, że jakiś większy.
    5 z 7 budek już rozstawionych jest. Koło wymiennikowni, tu gdzie był Kulasek, kot na bank urzędował w budce. Koło działek niestety nie sad a tu mam już 3 wymienione. Boję się, że pozbawiłam koty schronienia (wywieźliśmy stare budki do schroniska) a do nowych nie kwapią się wejść. Może macie jakis sposób na zachętę? Może walerianka?

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 11.10.18, 23:27
    Niech sie uda. Nawet jesli przejdzie za TM, to zaopiekowany a nie cierpiacy pod plotem.

    Zostaly Ci jakies skrawki ze starych budek? cos co pachnie poprzednimi? Kociaste moga byc nieufne do nowego miejsca, waleriana i owszem ale tez sprobuj zarlo wkladac do srodka, tak zeby sie przekonaly.
  • kkjp 12.10.18, 05:55
    Kurcze, ten przedsionek jest dosyć mały, żarełko nie wiem czy wejdzie ale spróbuję. Kocyki zgarnęłam do domu do wyprania ale może faktycznie dzisiaj zaniosę z powrotem. Dzięki Mysiulku.
    Kulaska nie było wieczorem, poleciałam z transporterem i klatką, niestety w nocy też nie. Umówiłam się z tamtą karmicielką, że gdyby był niech da znać to podejdę.

    --
    www.afn.pl
  • wiesia.and.company 12.10.18, 18:59
    On tę bolącą łapkę trzyma w górze. Czyli nie za bardzo może nawet ją postawić, bo boli. Bardzo brudny, zaniedbany. Właśnie tak być może, że ma zmiany w pyszczku i nie może się doprowadzić do porządku. Widzę, że ta jego lewa łapka jest bardzo brudna, a i pyszczek z tej strony też, co może wskazywać na jakiś stan ropny właśnie po stronie lewej (jego lewej). Pewnie najpierw antybiotykoterapia, bo ewidentnie jest stan zapalny.
    A u Nieśmiałki widzę jej gardziel, w głębi, całą zaczerwienioną, tam gdzie można by było pomacać migdałki. Taką właśnie zaczerwienioną, często w kolorze wiśniowym miała Grosia przy plazmocytarnym zapaleniu jamy ustnej. Wejście do gardzieli, nasadę języka, podniebienie górne. Z plazmocytarnym daje się żyć, czasem się uspokaja po usunięciu zębów, czasem znów nawraca.

    --
    Wiesia + 5
  • leda16 12.10.18, 19:00
    Czyli po sterylce kota należy włożyć do klatki i obowiązkowo przykryć kocykiem?

    --
    www.pmiska.pl
  • mysiulek08 12.10.18, 19:42
    A jak inaczej? Sterylka, szczegolnie jesli robiona cieciem brzusznym, bo boczne to pikus, to powazna operacja. I pomysl jak Ty bys chciala byc traktowana po takiej operacji? smile

    Po narkozie kotu jest zimno, jest z lekka nie z tego swiata jeszcze i dla bezpieczenstwa dobrze jak jest w transporterze (najlepszy duzy, miekki) wymoszczonym kocykami tak by bylo cieplo i miekko. Cieply termofor pod kocem tez nie zaszkodzi.

    Jedna nasza kota, Marysia, jak tylko zostala przywieziona od wetki, tylko przez godzine pozwolila sie 'wiezic', po otwarciu transporterka od razu wbiegla na najwyzsza polke pod sufitem i tyle ja widzieli. Ale nasze kotki (oprocz Kici.Yody) mialy male ciecia boczne (dwa szwy) wiec jakos nie histeryzowalismy.
  • mist3 12.10.18, 20:38
    Ja bym jeszcze dodała podkład sanitarny albo pampersa. Kotki wybudzające się z narkozy lubią się zsiusiać i dobrze byłoby dać coś co wchłonie mocz a jednocześnie da się łatwo wyciągnąć spod kotki
  • kkjp 12.10.18, 20:41
    Nieśmiałka podobnie jak zaginiona Krówka i Kizia, przebywały w lecznicy a dokładniej w piwnicy lecznicy bo tam dr ma ustawione klatki. Nie jest to najlepsze miejsce ale nie mam wyjścia bo wysterylizować to owszem, każdy chętnie ale przetrzymać niekoniecznie. Oprócz tego lekarza są jeszcze trzy lecznice gorowe na przetrzymanie ale.. W pierwszej sponsorka nie chce, w drugiej był Marcyś (potem tydzień siedział na strychu), w trzeciej cena wysoka i znajduje się obok drugiej, a w drugiej jest koleżanka sponsorki i uważa, że byłoby to niestosowne, gdyby widziała, że koty ode mnie, za które ona płaci, trafiają do konkurencji. Ja po prostu nie dyskutuję, tylko wiozę kota we wskazane miejsce. Nieśmiałka po operacji, zwymiotowała, zsiusiała się pod siebie, potem weszła w żwirek i szczerze mówiąc wygląda fatalnie. Cała jest oblepiona skamieniałym żwirkiem. Dzisiaj u niej byłam, nie mogę na to przrpatrzeć i jak tylko czas pozwoli, chcę jutro z tą drugą karmicielką podejść i ją oporządzić tzn umyć bo nie jest w stanie tego zlizać. Może choć trochę pozwoli. Dzisiaj na moją prośbę, dr wstawił kartonik, była zainteresowana. Zdjęcie zrobione jest po przełożeniu do czystej klatki, kocykiem otulałam ja, bo była brudna, słaba i zimna.
    Śnieżynka poszła do Koreanki, roboczo nazywanej Agatą. Mieszka w Polsce od 25 lat. Oczywiście, że miałam obawy ale jakoś wzbudzała zaufanie. Śnieżynka śpi z Panią Agatą, widziałam filmiki i zdjęcia. Czemu widziałam? Ponieważ Pani przyszła dzisiaj do lecznicy i po zdjęciu szwów, zabiera Kruszynkę, którą Pani nazywa "Kruszonką" smile smile smile

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 12.10.18, 20:42
    Kulaska nie było sad

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 12.10.18, 21:12
    To fatalnie ....
  • kkjp 12.10.18, 22:05
    Wieczorem też. Wygląda na to, że u mnie był ostatni raz. Chyba, że w nocy bo koleżanka mówi, że wszystko wyjedzone było.

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 12.10.18, 23:22
    ale jak sie za dnia pokazal to nie ma powodu zeby w nocy przychodzil

    coz, i tak bywa, potrzebowal pomocy ale 'odwagi' mu zabralo, obawiam sie, ze widzialas go pierwszy i ostatni raz...

    i bedzie Cie to dreczyc, wiem, ze bedzie
  • ajaksiowa 13.10.18, 06:31
    Kkjp kochana, ja już si€ pogubi£am😕Kruszynka idzie do Agaty gdzie już jest Śnieżynka?a te trzy podrostki z tego wątku są dalej do wzięcia?☺
  • kkjp 13.10.18, 08:32
    Ajaksiowa no tak, dużo ich. Dwóch niało czarnych braci - Gacuś i Batman, Kruszynka jest tym trzecim podrostkiem. Chłopaczki wciąż do wzięcia. Natomiast Nieśmiałka to ubiegłoroczna kotka, która jest w innej lecznicy. Tak, Kruszynka to ta z ogłoszeń.

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 13.10.18, 09:13
    Mysiulku to chyba prorocze słowa. Tamta karmicielka dzwoniła wieczorem, że go nie było a w nocy nie zadzwoniła, to pewnie też nie bo gdyby był to miałam iść. Z tego co mówi, to w nocy zawsze był, czekał koło śmietnika. Od tamtego dnia gdy ja go zobaczyłam, u niej się nie pojawił. Tak bardzo mną wstrząsnął, chciałam pomóc...
    Byłam wściekła na babę, że nic nie zrobiła i nic nie powiedziała. Ona tłumaczy, że w nocy nie widziała. Nie wierzę. Pod śmietnikiem jest latarnia. Teraz przebąkuje, że zabrałaby do siebie Nieśmiałkę. Nie ma mowy! Zapowiedziałam, że jak to zrobi sama zgłoszę ją do animalsów. Ma jeden pokój i 12 kotów (było 15). Nie mają przestrzeni, nie wypuszcza ich na balkon bo nieosiatkowany. Moze i kocha koty ale dla mnie to coś więcej niż karmienie i głaskanie.

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 13.10.18, 17:30
    Tak bywa, przykre to i smutne ale nie masz na wszystko wplywu.

    Krotko przed rozpoczeciem akcji przeprowadzka zaczal pokazywac sie nowy kot, biedus, z brzydko wygadajaca lapa przednia. Siedzial w krzakach, pod autami, miaukolil, ale jak sie zblizalam to utykajac zwiewal. Klatka lapka spakowana, lezaca gdzies pod sterta rzeczy na magazynie. Pewnie, gdybym mu zarcie dawala, to jak zwykle nadszedl by ten dzien, w ktorym dalby sie do transportera zaladowac. Ale, nie mielismy juz ani skrawka miejsca na nowego, a tym bardziej chorego kota, ja bylam wtedy juz praktycznie sama na starej chalupie. Z wielkim bolem nawet go nie karmilam, bo jak go potem zostawic z kocia pewnoscia, ze tu jest zawsze micha? No jak?
    I ciagle mam w tyle glowy tego bialoczarnego, brudnego, potrzebujacego kota....
  • kkjp 13.10.18, 18:54
    Pamiętam jak o tym pisałaś. No cóż, wiem, że masz rację.
    Karmicielka nie dotarła a ja nie mogłam zapomnieć o skamieniałym żwirkiem na Nieśmiałce i o tym, jak bardzo musi czuć się niekomfortowo. Poszłam sama i z asystentką wypucowałyśmy dziewczynę, że aż mruczała. Łapy i ogon musiałyśmy najpierw odmoczyć, wszystko skawalone, rana pięknie się goi. Kiedy wychodziłam, patrzę a tu idzie koleżanka z dzieciakami, z którą kiedyś pracowałam, zawołałam do nich czy nie chcą kotki? Możecie sobie wyobrazić, co dzieciaki, zwłaszcza dziewczynka, na to wink Koleżanka się śmiała, żebym sobie poszła ale lata pracy na "front office" w końcu się do czegoś przydały i zaciągnęłam ją do lecznicy. Dzieciaki zachwycone, kotka miła, grzeczna, czysta i wysterylizowana. Ząbki pokazałam na zdjęciu, mówiłam o usunięciu, że roczna kotka a tak ząbki zniszczone ale przyznaję się, że o plazmocytarnym nie powiedziałam, bo może się cofnie po usunięciu zębów, a po drugie, jak pokochają to i podawanie tabletek nie będzie straszne. Groźnie brzmiąca choroba może tylko odstraszyć. Może źle? Nie wiem sama...

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 13.10.18, 19:04
    W domu, w cieple, z miare dobrym zarciem kota odzyje smile troche na wspomaganie odpornosci (to akurat mozesz kolezance zalecic smile w koncu wie, ze bierze kota ze zlych warunkow, a imunodol dolfosa drogi nie jest) i jeszcze szansa na opanowanie choroby
  • kkjp 13.10.18, 19:57
    Najpierw niech się zgodzi, bo mąż mocno antyzwierzakowy jest. Mieszka na parterze, znowu ten cholerny balkon. Aż tak nie naciskałam ale wspomniałam. Ją przynajmniej znam, ma dobre serducho, dbałaby o nią.

    --
    www.afn.pl
  • leda16 13.10.18, 22:58
    U mojej wetki po sterylce kotka zostaje na dobę. Chodzi o dzień następny. No i nie mam tak ogromnej klatki.

    --
    www.pmiska.pl
  • kkjp 14.10.18, 00:33
    Ledo kotka domowy po sterylizacji wychodzi do domu w ten sam dzień i w domu przez 7 do 10 dni chodzi w kubraczku. Trzeba pilnować by nie skakała.
    To jest kot, który nie ma domu. Mam ją w kubraczku na podwórko wypuścić? Dlatego siedzi tyle czasu w klatce u weta. Już Ci to tłumaczyłam.

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 15.10.18, 04:07
    Leda, kot domowy nie musi miec kwarantanny u weta, a klatka nie jest potrzebna, na te kilka godzin, kiedy kota bedzie jeszcze z lekka nacpana po narkozie, wystarczy transporter, byleby cieplo tam miala.

    Mlode kotki, ciete cieciem bocznym (bardzo polecam) dochodza do siebie blyskawicznie. Raz tylko mialam powiklania,ale to byla dorosla kotka, po kilku porodach, z poczatkiem ropomacicza, ciecie musialo by wieksze i malpa sobie szwy rozlizala, mimo kubraczka.
    Kicia.Yoda tez stosunkowo dlugo dochodzila do siebie, ale ona jako jedyna miala ciecie boczne i do tego bez kubraczka, bo my wtedy malo wiedzy kociej jeszcze mielismy.
  • leda16 15.10.18, 22:46
    Co do tej sterylki nadal mam mieszane uczucia, ale 6ciu kotów w domu sobie nie wyobrażam. Zresztą te koty by się mnożyły w postępie geometrycznym. W grudniu pół roku skończy a to jeszcze sporo czasu.

    --
    www.pmiska.pl
  • kkjp 14.10.18, 05:20
    10 minut temu wróciłam do domu - mam Kulaska!!! Przyszedł w nocy do tej co zawsze karmicielki, złapałam go gołą ręką bo nie chciałam ryzykować że mi się wyślizgnie. Po 8:00 będę dzwonić co dalej.

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 14.10.18, 06:42
    Ufff, ulzylo mi, nawet nie wiesz jak! Dal Ci sie zlapac tak marszu smile to juz naprawde chcial pomocy.
  • ajaksiowa 14.10.18, 07:26
    Kipuś kochany,mnie się jednak wydaje że powinnaś wspomnieć koleżance(gdyby się zdecydowa)o tym zapaleniu dziąse£.Przecież dobrze wiesz jak ,,£atwo,,podać kotu tabletkę lub wysmarować pyszczydło,a jeżeli koleżanka nie ma doświadczenia z kotami?Będzie miała Nieśmiałka dom na chwilę i znowu go straci?Jeszcze większy, ból co do balkonu_jeżeli nie przy ruchliwej ulicy_może być.Sorry za tę łyżkę dziegciu z rana ale uważam że tak uczciwiej jest i po co masz si€ narażać na wyrzuty sumienia?😃
  • kkjp 14.10.18, 09:12
    Mysiulku Kulasek kombinował, ale puściłam kilka kropli waleriany i jak się tylko zbliżył to go cap!
    O Nieśmiałce pomyslę, póki co się nie odzywa. Gdy się zdecyduje, to chyba zabiorę ją do weta i porozmawiam.


    --
    www.afn.pl
  • silje78 14.10.18, 07:16
    Swietna wiadomosc na rozpoczecie niedzieli!
  • kkjp 14.10.18, 20:30
    Wszystkie budki już rozstawione i... część od wczoraj używana! Dzięki Mysiulku! Kocyki ze starym zapachem się sprawdziły, dzisiaj poczęstowane dodatkowo szczyptą zasuszonej kocimiętki. Gacuś nie mógł się powstrzymać i wszedł przy mnie!
    Zostawiłam jeszcze oportuniście Bartusiowi starą budkę, by nie marzł bo ledwo się do niej przekonał i zaczął korzystać, ponieważ do tej pory siedział na dworze nawet jak padał deszcz. W ogóle Bartuś to zupełnie inny kot się zrobił. Oczy już praktycznie wyleczone, choć jeszcze podaję leki i zakraplam - różnica jest też taka, że robię to sama. Bartuś jest taki śmieszny, bo się nagada, mamrota pod nosem ale wszystko da przy sobie zrobić. Dzięki suplememtom od Mysiulka jego wygląd znacznie się poprawił - sierść jest w dotyku zupełnie inna, jest taki ładniejszy, zadbany. Poza tym, to chyba przestał wędrować po działkach, na stałe się już chyba u mnie rozgościł. Widać, że nie toczy walk. Jak kiedyś bawiłam się z maluchami, on tylko patrzył, teraz radośnie uczestniczy w zabawie, a nawet wysuwa się na pierwszy plan. Denerwuje się, jak przychodzi Awanturnik ale z kolei ten, ze wszystkimi wszczyna awantury. Mam wrażenie, że na swój sposób jest szczęśliwy. Ma gdzie mieszkać, gdzie spać i co jeść. Jakby odnalazł swoje miejsce. Ja wiem, że nadawałby się do domu ale nie jest dla każdego - potrafi z nienacka pacnąć łapką, potrzebuje kogoś bardzo cierpliwego, kto zniesie jego "zwroty" nastroju. Wiem, że on tylko tak straszy, że pokazuje "lubię Cię ale jak będzie potrzeba to się obronię". U Bonifacego ten odruch zaginął po roku, u Bartusia podejtzewam byłoby tak samo.
    Krówki nadal nie ma. Gwiazdeczka przychodzi i jie odchodzi zanim ja odejdę, czasem nawet 2 godz. Lisiczka ma chore oko, tak jak mieli chłopaki i Bartuś. Niestety nie da się dotknąć a i wyczuwa suplementy w mięsie, nie chce wcale nic jeść. Kulfon nie śpi w budkach ale również zagościł na stałe na stołówce. Chłopaki Pimpuś (Batman) i Gacuś wciąż szukają domu.

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 14.10.18, 20:36
    m.facebook.com/story.php?story_fbid=2454143447933996&id=100000150958166
    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 15.10.18, 04:01
    Ciesze sie, ze suplementy dzialaja smile

    Bartke to taki troche Miszczu, tez raz byl, raz go nie bylo, az w koncu sie zdecydowal (rozwalona lapa i duzy ropien na piersi). I tez jak sie zniecierpliwi to 'uszczypnie; a, ze to kot potega, to roznie sie to konczy smile ale zawsze niegroznie. Tak to juz jest z kotami, ktore dugo byly "niezalezne". Jak sie glebiej zastanowie, to praktycznie z naszej bandy moze trzy,cztery sa takie super domowe, kanapowe, ktore przez jakies niezrozumiale przez wiekszosc kocie zachowania, nie stracily by domu
    Probowalas pigulke rozcierac? Dziwne, ze nie chce, Chester ktory kazde lekarstwo wyczuje w miamorze smile traktowal immunodol i felvital jak dropsy.

    A co z Kulaskiem?
  • kkjp 15.10.18, 06:03
    Mysiulku ja immunodol dzielę na kawałki i obtaczam w mięsie natomiast wiraminki kruszę na łyżeczce i.mieszam z mielonym. Pierwszy jest 1 tabl. dziennie, drugie 1 tabl.na 0.5 kg kota. Bartusiowi daję 3 witaminki, może trochę za mało ale zjada bez problemu. Lisiczka w kulkach łyknęła, ale potem chyba wyczuła i klops. Jutro będę u veta, poproszę antybiotyk ten co dostaje Bartuś, podaję tego ćwiartkę, więc może to łyknie. Ktoś powiedział, że ona ma małe więc do tej pory wstrzymywałam się z tabletką ale nie widać tak jak i u Gwiazdki by karmiła, no i też zostaje dopóki nie odejdę więc pora włączyć leczenie.
    Mysiulku na poczcie poprosiłam o link do sklepu w którym kupowałaś suplementy dla znajomej ale nie wiem czy doszło, więc jeśli możesz to podaj nawet tu, może się komuś też przyda bo fajnie działają.
    Kulasek wczoraj został o 10:00 w lecznicy, z tym, że byli tylko sami pielęgniarze, lekarz i diagnoza będzie dopiero dzisiaj. Jak tylko coś będę wiedziała to napiszę. Jeszcze raz dziękuję w imieniu zadowolonego Bartusia. Jak tylko cyknę fotki to wrzucę i pokażę jaki z niego fajny gość.

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 15.10.18, 06:24
    Zawsze kupuje od tego sprzedawcy:

    dolfosa (immunodol, dlmetionine, urinodol)
    allegro.pl/uzytkownik/pupilshop-com-pl?string=dolfos&order=m&bmatch=baseline-sup-1-0-0725

    i felvital:
    allegro.pl/uzytkownik/pupilshop-com-pl?string=felvital&order=m&bmatch=baseline-sup-1-0-0725

    z tym, ze felvital mozna znalezc ciutke taniej, ale kupujac jedno i drugie u jednego sprzedawcy jest tylko jedna przesylka

    ps
    na poczcie nic ma
  • mysiulek08 15.10.18, 06:26
    Ja tez nie przestrzegam sumiennie dawki witamin smile, glownie dlatego, ze musze oszczedzac bo to towar mocno deficytowy a teraz juz nie bedzial mial mi kto wysylac sad
  • kkjp 15.10.18, 09:08
    Mysiulku a poprzednie maile doszły? Np. info o suplementach czy o tym jak to jest u mnie z wydatkami na koty?

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 15.10.18, 19:19
    Doszly, ostatni mail jest z info, ze pani nie moze zabrac dwoch kotek
  • kkjp 15.10.18, 20:59
    Kulasek został uśpiony i przebadany. Ma bardzo.duży stan zapalny w jamie ustnej, miał oczyszczony kamień nazębny. Morfologia biochemia ok, nerki i wątroba w porządku, ogólne wskazują na stan zapalny, co odzwierciedla się w jamie ustnej. Z łapką historia taka - najpierw stwierdzili, że to stan zapalny, że ją gdzieś włożył ale nie zrobili rtg. Dopiero na moją prośbę i informacje, że kuleje od dawna, wykonali zdjęcie i okazało się, że ma stare złamanie do oceny przez chirurga (jutro). Ma podawany antybiotyk na pysio i preparaty na wzmocnienie. Jak dojdzie do siebie, dopiero wtedy kastracja. Miał kleszcze i brudne uszy. Poprosiłam by skropili go adwokatem (jeśli schron nie będzie chciał, to ja to zapłacę).
    Nieśmiałka jednak nie będzie miała domu sad

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 15.10.18, 21:58
    Dom by mu sie przydal jak wydobrzeje, ale kto by chcial starego kota jak mlodych nie chca sad
    przykro mi gdy czytam, ze kociaste szukaja domow i nic sie nie znaduje
  • kkjp 15.10.18, 22:52
    Kulaska pewnie nikt. Nieśmiałki nie chce moja koleżanka. Mają zamówionego psa spaniela, ma być.w przyszłym roku i dała dzieciom do wyboru albo pies albo kot. Wybrały psa sad

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 16.10.18, 23:18
    Mysiulku zabrzmiało to smutno, zwłaszcza, że jeśli dobrze pamiętam, paczki wysyłała Ci mama. Jeśli coś się stało, bardzo współczuję.
    Gdybyś chciała, mogę Ci te paczki wysyłać. Adres znasz, a i mieszkam na przeciwko poczty.

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 17.10.18, 00:13
    Smutno, niestety... i dlatego musze we czwartek leciec
  • kkjp 17.10.18, 05:58
    Przytulam. Gdybyś chciała, mogę Ci pomóc chociaż w ten sposób.

    --
    www.afn.pl
  • leda16 15.10.18, 22:38
    Fajnie kkjp, że tak to opisujesz ze szczegółami, będę wiedziała w razie czego, jak Florusi pigułki podawać. Póki co bestia rozwydrzona zawsze pełną miską a je jak hrabina, powoli, z namysłem.

    --
    www.pmiska.pl
  • mist3 15.10.18, 22:49
    Co prawda zbyt często się nie odzywam ale śledzę wątki.
    Cieszę się, że Kulasek się znalazł. Może się będziecie śmiać - ale wspomniałam o nim św. Franciszkowi.
    Zapadł mi on w pamięć bo ja niestety parę lat temu musiałam uśpić kotka ze złamaną łapką. Ktoś go podrzucił pod szkołę, w której uczę już w takim stanie (gangrena), że nie dało się nic zrobić... Do tego czasu mam przed oczyma jego śliczne biało-czarne futerko i smutne przerażone ale też zrezygnowane oczka. Dlatego tak myślałam o Kulasku żeby się znalazł.
    Podziwiam twoje zaangażowanie.
  • kkjp 15.10.18, 22:53
    Św. Franciszek z mojej strony też był uruchomiony smile Często gadam do niego o kotach.

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 16.10.18, 07:09
    Tabletki w mielonym to sprawdzony patent Wiesi.

    --
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 16.10.18, 07:42
    A ja przyznaj€ że nie mam patentu na swoje koty ,na szczę$cie nie muszę tego robić często ale jeżeli już, to odbywa si€ siłowo i nieprzewidywalnie czy delikwent nie odda wsystkiego łącznie z wczorajszym $niadaniemwink
  • kkjp 15.10.18, 23:29
    Proszę o skasowanie powyższego linku. Ten jest prawidłowy:
    m.facebook.com/story.php?story_fbid=2474826379199036&id=100000150958166

    --
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 16.10.18, 07:14
    Pi€kny anons,to chyba opatrzność sprawia że opiekunowie kocich bid mają wyjątkowy talent do nadawania nietuzinkoqych imion i niebanalnych opisów swoich podopiecznych,zrestą to są wyjątkowi Ludzie😇
  • kkjp 16.10.18, 12:22
    Czekałam, aż wrzucą link. Wczoraj, kiedy rano szłam do pracy, przede mną szedł mąż. Sypnął ziarnka ptakom, dolał wody a z krzaków spoglądała na niego kotka. Kiedy ja wyszłam z klatki, 'zaatakowała" mnie głośnym miauczeniem i jak z procy wybiegła z pod krzaków i ruszyła w moją stronę. Wróciłam się do domu po saszetkę ale nie mogłam jej zabezpieczyć, ponieważ spieszyłam się do pracy. Myślałam, że jeśli będzie po południu to złapię i oddam do schronu, bo widać było, że zagubiona i czyjaś - bardzo czyste, miękkie futerko. Niestety już jej nie było. Wieczorem mąż wychodził do sklepu i wrócił z gościem - weszła za nim do klatki, weszła do domu, zjadła chrupek, zajrzała do kuwety (nie załatwiła się tylko popatrzyła) i sama weszła do kontenerka. To na 100% nie była dzika kotka. Z racji tego, że nie mogłam jej zatrzymać a nie jet to też kotka wolno żyjąca i widać było tę bezradność, oddałam ją do schroniska. Powiedzcie jak to jest, że kot frajera wyczuje przez sierść smile ?

    Tu ją można obejrzeć

    www.facebook.com/SchroniskoIlawa/photos/a.806096626150115/1924449577648142/?type=3&theater

    --
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 16.10.18, 12:47
    Od kiedy wieki temu zobaczylam jak mój kot otwiera sobie szafkę w kuchni(bez uchwytów)nic mnie nie zaskoczy w wykonaniu tych istot,a utwierdziłam się bardziej widząc jak leżący przy oknie Czaru$ przyciąga pazurkiem zas£onę co by mu w oczka nie świeciło😜
  • kkjp 16.10.18, 15:31
    Kruszynka właśnie odjechała do domu, do siostry Śnieżynki, wziętej wcześniej smile smile smile

    --
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 16.10.18, 15:56
    Do Agaty?
  • kkjp 16.10.18, 16:01
    Tak smile

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 16.10.18, 20:21
    Pimpuś (Batman) i Gacuś dzisiaj coś mniej żwawi. Pimpek miał ciepły nos, uszka chłodne. Gacuś zawzięcie dalej nie podchodzi. Czy można coś podać przeciwzapalnego? Na antybiotyk to jeszcze nie wyglądało ale jutro mogłabym coś podać.

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 17.10.18, 09:41
    Kulasek wczoraj w lecznicy. Czekam co chirurg powie na temat starego złamania łapki.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/bhv48Ou1oADeTvQc3B.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/bhv48Ou1oADeTvQc3B.jpg">

    Śnieżynka czyli Chorong (Ciorong) i Kruszynka czyli Arong - imiona z tego co zrozumiałam oznaczają kroplę wody, rosę. Kruszynka już wczoraj położyła się koło Pani Agaty i mruczała. Siostra trochę się na nią boczyła, pewnie dlatego, że pachniała lecznicą.

    Kruszynka
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/GhItasV8HtsSyYbQPB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/GhItasV8HtsSyYbQPB.jpg">

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/DuvT3jLiFbIUEUIoIB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/DuvT3jLiFbIUEUIoIB.jpg">

    Siostry razem

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/mabjvwfqUPazkBdsJB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/mabjvwfqUPazkBdsJB.jpg">

    Snieżynka:
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/CCITvvpr2YcgA823QB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/CCITvvpr2YcgA823QB.jpg">

    Mam nadzieję, że dzisiaj nie mają już dzwoneczków, ponieważ podesłałam Pani linka o jego szkodliwości, zwłaszcza dla kota w domu.
    --
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 17.10.18, 12:59
    Agata powiedziała chociaż po co kotu w domu dzwoneczki ?może taki zwyczaj ichni?chyba bym nerwicy dosta£a jak by mi tak cały czas dzwoniło a dla kociastych też nienormalne to dzwonienie😕


  • mysiulek08 17.10.18, 16:03
    te obrozki sa bardzo ciasno zalozone!!!!
  • mysiulek08 17.10.18, 16:04
    Kulaska zaraz bym zabierala do domu... jakie on ma smutne oczy
  • kkjp 17.10.18, 21:12
    Mysiulku nie mogę, wierz mi.

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 17.10.18, 21:35
    Alez ja wierze. Tylko jak widze taka bide, co to ledwo na lapach stoi, potem dostaje kawalek podlogi, dachu, cieplo, zarlo i to jest na chwile i znowu musi isc po tych dobrych chwilach na poniewierke, to serce mi sie rozdziera. Bo on nie zrozumie dlaczego bylo zle, potem dobrze i potem znowu zle.
    Ot, takie dylematy, sama wiesz
  • kkjp 17.10.18, 22:46
    Wiem i rozumiem. Gdybym.mogła, zgarnęłabym wszystkie.
    Dzisiaj przyszła folia pcv więc pomontowaliśmy z mężem wiatrołapy. Przy wejściu jeden i z przedsionka do "salonu" drugi. Nie wiem, czy nie będzie im za duszno, no i czy zechcą wejść. Gacuś zaglądał ale nie wszedł. Pimpusia wsadziłam górą czyli otwartym dachem i bez trudu wyszedł. Myślę, ze poruszać się mogą. Gdybym przyszła i wszystkie wychodziłyby do mnie z budek to bym wiedziała, że korzystają, a one do mnie z krzaków lecą.
    Nieśmiałkę dzisiaj wypuściłam, brzuszek ładnie się zagoił, dr dał jej jeszcze na koniec steryd na pysio, nikt nie był nią zainteresowany sad
    Pani Agata najpierw zdjęła dzwoneczki a potem całe obróżki.

    --
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 18.10.18, 06:48
    To nic,dalej wierzymy iszukamy....☀
  • kkjp 18.10.18, 12:39
    Kulaska chcą wypisać ze szpitala bo nie je. Łapki nie będą naprawiać.

    --
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 18.10.18, 14:13
    Nic nie zrobią z £apą bo mu nie przeszkadza?czy poprostu operacja jest za kosztowna?a może jest tak jak u ludzi że boli na zmianę pogody np?
  • wiesia.and.company 18.10.18, 17:58
    A może zanieść Kulaska do innego weta? Wiem, że koszty, ale może jakoś wspólnie dalibyśmy radę? To pod rozwagę Twoją, kkjp. Ja pomogę finansowo, choć w ratach.
    A w ogóle to jestem pod wrażeniem tego, co robisz dla kotów. Naprawdę imponujące. Twoja siła przebicia, to że jesteś wojownikiem jest po prostu zbawcze dla kociej społeczności.
    Walczysz!
    I jesteś skuteczna!
    Ja bym tak nie potrafiła. Wyrazy uznania!

    --
    Wiesia + 5
  • kkjp 18.10.18, 22:36
    Przede wszystkim Wiesiu dziękuję Ci za ciepłe słowa, są cenne zwłaszcza od Ciebie. Dziękuję też za propozycję, zobaczymy co lekarz powie.
    Okazało się, że Kulasek nigdy nie jadł karmy mokrej ani suchej, tylko samo mięsko. Po prostu nie zna i nie chce poznać tamtego jedzenia. Kiedy zawiozłam do lecznicy mięso, natychmiast zaczął jeść, więc zostaje.
    Tak, rozważałam lecznicę u Pana Bartka, gdzie sterylizuję kotki. Tam przebywaja w piwnicy, jest cisza i spokój. Dzwoniłam nawet i gdyby nie zaskoczył z jedzeniem, to pewnie już by tam był. Pan dr jest niestety dosyć drogi sad z tym, ze jak wstępnie rozmawialiśmy, zgodził się na przyjęcie i leczenie, a zapłatę w listopadzie. Jednocześnie też stwierdził, że jeśli złamanie jest stare, to trzeba byłoby rozważyć co lepsze - jeśli żyje już z tym i nie sprawia bólu to zostawić lub na nowo łamać, drutować i 4 tyg. trzymać w klatce. Mam zdjęcia rtg to jutro mu podeślę. To tak wstępnie tyle w sprawie. Jutro jadę po pracy z prowiantem i mlekiem (bez laktozy) bo podobno nie pije wody, tylko samo mleko. Mam też wyniki krwi, jak się uda to wszystko jutro wrzucę.

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 18.10.18, 22:40
    Zapomniałam dodać, że Gacuś znowu ma chore oczy. Dostaje immunodol i witaminy od Mysiulka, ale jutro podejdę do lecznicy i zapytam o jakieś tabletki. Kropli nie zapuszczę bo ucieka. Ledwo mogę od 2 dni wyciągnąć rękę i lekko posmyrać bo nie chce podejść.

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 19.10.18, 12:13
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/3ugPYDBk7hsA99DlHB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/3ugPYDBk7hsA99DlHB.jpg">

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/h5DqmKGpAf2SYisGSB.jpg

    Wysłałam zdjęcia do 3 lekarzy. Na razie odpisał jeden, że "złamanie jest w stawie więc jego ruchomość została ograniczona przez zły zrost. Operacja nie pomogła by."
    Potwierdził diagnozę lecznicy w której jest Kulasek.


    --
    www.afn.pl
  • kkjp 21.10.18, 10:29
    Tak się ciągle zastanawiam czy napewno Kulaska kastrować? Czy osłabiony przez łapkę, dodatkowo wykastrowany, poradzi sobie w brutalnym, kocurzym świecie?

    --
    www.afn.pl
  • wiesia.and.company 21.10.18, 13:28
    Kastrować! Nie będzie się wdawał w jakieś bitki, poziom agresji troszkę mu spadnie (w stosunku do kocurów). A poza tym, to że ma złamanie z którym nauczył się żyć nie znaczy że nie może zapładniać kotek. Moja Leosia zaszła przecież w ciążę na działce leśnej z kotkiem trzyłapkiem, który nie miał tylnej łapki. Leosia przewracająca się i on, który z zasadzie nie mógł jej utrzymać w stosownej pozycji - a jednak! Kastrować!

    --
    Wiesia + 5
  • kkjp 21.10.18, 15:15
    Faktycznie, zapomniałam o Trójłapku. Dziękuję.

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 29.10.18, 22:24
    W wielkim skrócie - Nieśmiałka jest w dramatycznej sytuacji. Nadżerki w kącikach ust, nie chcą się goić, przez co nie chce jeść, waży zaledwie 1,8 kg. intensywnie szukam jej domu, ponieważ bez ciepła i poprawy warunków, nie nabierze odporności więc choroba będzie się pogłębiać a ranki nie będą się goić. W miniony piątek zabrałam ją do weta, dostała zastrzyk i leki, kupiłam vetomune na odporność bo nie chce łykać tabletek. Domku brak sad
    Śmiałek brat Nieśmiałki przestał przychodzić regularnie, jest jakiś taki wystraszony. Nie wiem co się dzieje.
    Kulasek nadal w lecznicy, czeka na sterylkę. Ma kalciwirozę. Jutro lub w środę ma mieć kastrację.


    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 29.10.18, 22:30
    Test na felv/ fiv miala robiony?
  • kkjp 30.10.18, 12:18
    Nie, nie miała. U mnie Mysiulku na to nie chorują (Stefan miał robione), a znam ją od urodzenia. Myślę, że to plazmocytarne. Ona bardzo chorowała w ubiegłą zimę. Myślałam, że nie ma oczu. Śmiałek się nią opiekował.

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 30.10.18, 19:44
    zrob, dla spokoju, jak nie masz to mow.
  • kkjp 30.10.18, 20:58
    Mysiulku testy faktycznie kosztują ale... właśnie odbyłam rozmowę w sprawie Nieśmiałki. Jest Pani, gotowa być domem tymczasowym, dopóki nie znajdzie się stały. Uczciwie powiedziałam, że odzew w sprawie adopcji jest znikomy i nie chciałabym takiej sytuacji, że po wyznaczonym czasie, będę musiała ją wypuścić bo tego nie zniosę, pęknie mi serce. Pani powiedziała, że gdyby sie dom nie znalazł to cóż, będzie miała dwa koty bo okazuje się, że ma już trójłapka z moich działek. Wiarygodność jej może poświadczyć Karolina, była już niestety inspektorka OTOZu, z którą współpracowałam. Powiedziałam Pani o wszystkim, o plazmocytarnym, o nadżerkach itp. Pani nie była niczym przerażona, nawet podawanie ewentualnych sterydów jej niw przestraszyło, ponieważ trójłapek miał te same problemy. Na dwór od razu nie wypuszcza, po roku trójłapek wychodzi przed dom, na balkon tylko pod nadzorem. Pani ma też wiewiórkę, więc miała obawy czy Nieśmiałka nie będzie zbyt łowna. Do soboty u Pani jest remont, więc nie chce brać na to kota, który musi się przystosować, najbardziej w grę wchodzi początek następnego. Pani wydaje się idealna. Oby kolejny sen nie prysnął jak bańka mydlana. Trzymajcie kcikuki.
    Kulasek jutro ma kastrację, wygląda dużo lepiej.
    Zapomniałam napisać, że w ubiegłym tygodniu podeszła do mnie kobieta i dała mi 16 puszek feliksa, a na drugi dzień na budkach było położone kilka saszetek smile od razu zrobiło się cieplej na serduchu.

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 13.11.18, 06:01
    Nieśmiałka od pt. ma dom! Po ciężkiej walce, zapakowana do kontenerka, pojechała do domu z kotem trójłapkiem i wiewiórką (ne rudą, jakąś inną). W sobotę odwiedziła wolierę wiewiórki, zwiedziła blaty w kuchni i dała się pogłasksać. Skorzystała też z kuwety. Oby jej się poszczęściło.

    --
    www.afn.pl
  • wiesia.and.company 13.11.18, 18:58
    Och, świetnie! Brawo, akcja na FB się powiodła. Niby nic się nie działo, a nagle wystrzeliło!

    --
    Wiesia + 5
  • kkjp 18.11.18, 19:15
    Lisiczka jest chora, drugi dzień nie je, siedzi w budce. Po nagraniu całej akcji ze schroniskiem, czas na łapanie. Nie umiem nawet opisać mojego rozczarowania... Miałam ją w transporterku, miałam!
    I wystrezeliła jak z procy, ponieważ kratka od transportera wpadła mi do środka! Po krótkiej walce, uciekła. Tak strasznie mi przykro. Biedna się zestresowała aż się posiusiała do tego transporterka. Nie wiem czy wróci, nie wiem czy jeszcze skorzysta z budki. Biedna chora i bez schronienia... Pęka mi serce...

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 18.11.18, 21:31
    Mnie tez sad bardzo zla, smutna sytuacja. Bedzie ciezko, a mrozy ida.Byleby do budki wrocila
  • kkjp 18.11.18, 21:42
    Cholerny gamoń ze mnie! Szlag mnie trafia na samą siebie!!! Cały wieczór rozmyślam jak to się mogło stać?

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 18.11.18, 21:46
    Najgrosze, że teraz może nie mieć wcale zaufania a i tak było z tym cieżko, bo nie pozwalała się dotknąć. Witając się ja wyciągałam do niej dłoń, mówiłam "Dzień dobry, Lisiczko" a ona pacała mnie po łapie, z tym, że bez pazurków. Gwiazdeczka tak samo.

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 18.11.18, 23:39
    Stalo sie, po prostu sie stalo
  • kkjp 19.11.18, 20:05
    Zwiała zanim podstawiłam transporter, zanim dobrze podeszłam. Umrze mi, już 3 dzień nie je. Postawiłam jedzenie na styropianie przed budką (nie w wejściu). Lisiczko bądź mądra...

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 19.11.18, 23:53
    Nie wiem co mam Ci powiedziec...
  • ajaksiowa 20.11.18, 11:26
    Nie umrze lisiczka_instynkt wezmie gór€😊
  • kkjp 20.11.18, 21:17
    Jeeest! Złapana i dostarczona do lecznicy. Jutro diagnoza. Cała się trzęsłam, nie mogłam.zamknąć kontenerka. Słabsza już była, dlatego się pewnie udało.

    --
    www.afn.pl
  • barba50 20.11.18, 22:34
    Bardzo się cieszę. Gratulacje! Teraz kciuki za diagnozę i szybki powrót do zdrowia smile


    --
    http://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Staram się pisać poprawnie po polsku
  • mysiulek08 20.11.18, 22:35
    ufff, to sukces, dobrze, ze sie udalo
  • wiesia.and.company 20.11.18, 23:16
    Świetnie! Oby to nic złego, jeśli już to tylko np. ból gardła i powiększone migdałki.

    --
    Wiesia + 5
  • leda16 20.11.18, 23:44
    Też się cieszę smile

    --
    www.pmiska.pl
  • wiesia.and.company 21.11.18, 19:41
    Co powiedzieli lekarze, jak się czuje Lisiczka?

    --
    Wiesia + 5
  • kkjp 21.11.18, 23:23
    Czekałam na telefon ale nie zadzwonili. Jutro zadzwonię. Wiem, że dostała antybiotyk i z pyszczka mocno śmierdziało.

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 22.11.18, 07:56
    Dasz rade zrobic jej test na FeLV?
  • kkjp 22.11.18, 11:15
    Bardzo silny stan zapalny w jamie ustnej. Krwawi z pyszczka i nosa. Uzgodnią z Kierowniczką OTOZu czy da na testy (ponoć maja w tym miesiącu kreskę już). Ja nie dam rady. Do zapłaty za operację Maciusia (jeszcze nie podliczone - usg, krew, kroplówki i choćby wizyta 3 godzinna w niedzielę) - to z głównej lecznicy, a jeszcze usg i krew miał w innej lecznicy robione bo w naszej zabrakło odczynników (to zapłacone) i badania Bubusia (Kulaska) - usg, leki, wizyta u weta (to ogarnęłam) bo niestety zdrowy to on nie jest. Powiększona wątroba, piasek w pęcherzu, brak zębów, tylko jakieś resztki w tyle, no i zapalenie górnych dróg oddechowych.
    Przykro mi ale przy najszczerszych chęciach nie podołam. Muszę jedynie polegać na "kasie chorych" czyli schronisku. Jak będzie zdrowa to mam uzgodnioną dodatkowo sterylkę.

    --
    www.afn.pl
  • wiesia.and.company 22.11.18, 14:10
    Ojej sad Z pyszczka krew to może być podrażnienie z powodu zębów, dziąseł... trudno powiedzieć. Może się też przedostawać do nosa kanalikami. Z nosa kiedyś krwawił mój Gucio i Uranek, podczas kichania (bo pękają czasem naczynka krwionośne przy mocnym kichnięciu). Trudno zgadnąć. Coś więcej powiedzą weci na temat przyczyny krwawienia z pyszczka i nosa.

    --
    Wiesia + 5
  • kkjp 22.11.18, 14:59
    Jest źle - Lisiczka ma złe wyniki krwi - jeszcze nie widziałam ale dr mówiła. W pyszczku guzki, pęcherze? Podejrzenie zmian nowotworowych. Mocznik wysoki, powinna być kroplówkowana. Niestety nie da do siebie podejść, tabletki tylko w jedzeniu, jeśli wyczuje to nie zje. Czekam na wyniki kreatyniny, bo wczoraj surowicy było za mało i nie dało się zrobić. Gdyby była mniej dzika, by chociaż tę kroplówkę dała sobie podłączyć...

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 22.11.18, 15:01
    Obawiam, ze to jednak FeLV, ile kosztuje test?
  • kkjp 22.11.18, 18:28
    Jeszcze nie pytałam, poniewaz dr zastanawia się czy w ogóle jest sens robić, czy nie trzeba będzie podjąć innej decyzji... Ona jest starszą kotką, ponad 10. Wiem, że to nie dużo ale jak na dzikusa to sporo.

    --
    www.afn.pl
  • mysiulek08 22.11.18, 18:49
    No, tak, nawet jesli wyjdzie pozytywny (a na 90% nie wyjdzie przy tych zmianach), to niewiele zmieni. Wysoki mocznik dobrze nie wrozy plus tez zmiany w pyszczku, zjazd nerkowy?

    Decyzja trudna, ale lepsze odejscie spokojne, a nie powolna agonia gdzies w krzakach...

  • wiesia.and.company 22.11.18, 19:31
    No tak... jeśli mocznik jest bardzo wysoki, jeśli jest mocznica, to amoniak powoduje nadżerki w jamie ustnej i błonie śluzowej wyścielającej przełyk. A wtedy kot nie może nic przełykać. Bo to jest okropnie bolesne. Jeśli i kreatynina wyjdzie bardzo wysoka, to obawiam się, że decyzja może być ostateczna... zwłaszcza, że leczyć się nie da, nie chce współpracować. Jeśli kroplówki spowodowałyby obniżenie parametrów nerkowych (tak myślę), to znów podleczenie i wypuszczenie jej za chwilę spowodowałoby nawrót. Jestem też tego zdania, co Mysiulek... sad

    --
    Wiesia + 5
  • mysiulek08 22.11.18, 19:28
    maila ci wyslalam, odpisz w miare szybko, prosze smile
  • kkjp 23.11.18, 11:04
    Lisiczka zmarła w nocy...

    --
    www.afn.pl
  • wiesia.and.company 23.11.18, 13:44
    Strasznie mi przykro... Odeszła, wiedząc że o nią walczysz, że chcesz jej dobra. Nie udało się. Właściwie to jakby czekała, aż się poczuje "zaopiekowana", nie sama, nie samotna. I pozwoliła sobie teraz odejść. Tak wybrała. Bardzo mi przykro. sad

    --
    Wiesia + 5
  • mysiulek08 23.11.18, 16:48
    Smutna wiadomosc...

    Poczula, ze moze odpuscic i odpuscila, zapewnilas jej dobre odejscie.
  • kkjp 23.11.18, 19:56
    Mocznik był ponad 150, kreatyniny nie udało się zbadać. Przy pierwszym pobraniu krew była żółto-czerwona, przy drugim bardzo jasna. Przy pierwszym pobraniu było zbyt mało surowicy czy nie wyszło, sama już nie wiem, pomieszało mi się. Wczoraj pobrano i na nowej aparaturze, którą wczoraj uruchomiano tez nie wyszła. Były panie od aparatury, które ją uruchomiały ale też nie mogły jej zbadać. Określiły jako niemierzalna. Pani dr wspominała też o tarczycy, że było z nią coś nie tak. Poza tym miała liczne guzki w pyszczku, mam dostać zdjęcie. To nie były pęcherze tylko guzki. No i ta krwawa wydzielina z pyszczka i noska. Odeszła w cieple i przynajmniej bez bólu bo tyle udało jej się podać. Tydzień temu pochowałam Maciusia a dzisiaj Lisiczka. Nic nie wskazywało na to, że jest tak chora. Do ubiegłego piątku, normalnie się zachowywała, przybiegała jak reszta, jadła, przestawiała Gwiazdeczkę i inne koty, ganiała się z nimi. W sobotę była już zupełnie inna. Aż mam wątpliwości , czy to wszystko co usłyszałam to prawda, teraz już się nie dowiem. Nawet nie mam jej zdjęcia. Urzędowała z Bartusiem, teraz biedak został sam. Jeszcze jak stawiałam budki, to nie od razu do niej weszła ale po pewnym czasie, kiedy zaglądałam do środka, zostawiłam otwarty dach i ona wsokczyła na rant tego otwartego daszku, aż się bałam, że się zamknie i ją przestraszy albo przytnie ogonek. Zadomowiła się w niej, nie wiem czy sama czy z Bartusiem. Przykro mi, że nie zdążyłam jej odwiedzić, ponieważ wczoraj nie dałam rady a dzisiaj po powrocie ze szkolenia, miałam do niej iść prosto ze stacji...

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 23.11.18, 20:18
    http://.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/mDIQir9Oaa5DzfO4iX.jpg" border="0" alt="http://.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/mDIQir9Oaa5DzfO4iX.jpg">
    Od jakiegoś czasu w krzaki za blokiem przychodził Baranek bo bodło toto z główki aż przewracał karmnik, kładł się na plecki i wołał " głaszcz mnie!". Baranek jak większość, pojawił się nie wiadomo skąd, całkiem niedawno. Zdjęcie trudno mu zrobić, z powodu nieustannego kręcenia się i miziania. Dałam ogłoszenie na fb, bo wiem, że to ewidentnie kot domowy i może ktoś szuka albo przeciwnie, pozbył się "problemu". Baranek niestety urzędował tylko w tych krzakach, spał tam i jadł. Dzisiaj wracając z karmienia, zauważyłam panią z pieskiem, jak idzie w kierunku żarełka i poszłam za nią. Na szczęście pani tylko sobie przeszła, za to pies obszczekał intensywnie krzaki, z których dobiegał płacz kiciusia. Na mój widok przybiegł i już się nie odczepił. Wszedł za mną do klatki, czyli na bank nie dziki. Ponieważ póki co Bubuś jest u mnie (i tak już zostanie ale o tym cisza... ) więc nie mogę przytargać następnego a z racji tego, że to kot napewno nie wolnożyjący, zadzwoniłam do schroniska i postanowiłam go oddać. Na razie jest u kierowniczki w domu bo w schronie coś nie tak jest (choróbsko). Może bidulek znajdzie dom. On naprawdę sobie nie radził. Siedział i płakał...

    www.afn.pl
  • mysiulek08 23.11.18, 22:21
    echhh, wolnozyjaca jakos sobie poradza, szczegolnie jesli maja wsparcie a takie biedy domowe zagubione lub wyrzucone sa skazane praktycznie na smierc, z tym sobie nie radze, niestety
  • barba50 23.11.18, 21:32
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/mDIQir9Oaa5DzfO4iX.jpg


    --
    http://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Staram się pisać poprawnie po polsku
  • kkjp 25.11.18, 20:33
    Byłam dzisiaj w schronisku, zajrzałam do kociarni i Baranka. Na razie jest w oddzielnym pokoju, czeka na kastrację. Jestem pod wrażeniem warunków - czysto, ciepło, pełne miski, legowiska i drapaki. Tylko kociaków niestety dużo za dużo...
    Oby Baranek znalazł dom.

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 26.11.18, 21:42
    Dzisiaj jajka honorowo poszedł oddać Franek - Gwałciciel wink

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 03.12.18, 22:03
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/IQNcZkKjUaBeFMaKrB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/IQNcZkKjUaBeFMaKrB.jpg">

    Oto malutki Mopsik znaleziony dzisiaj koło mojej pracy. Buszował po krzakach, dziewczyny, a nawet kierownik próbowały go złapać ale się nie dał. Podobno był tu już w piątek. Klatka łapka, którą dowiózł mi mąż i czekanie "po godzinach" załatwiły sprawę. Maluch już zabezpieczony w schronisku. Zagościł w klatce w biurze. Mam nadzieję, że prędko znajdzie dom bo wyjątkowo ślicznie umaszczony.
    --
    www.afn.pl
  • kkjp 04.12.18, 10:32
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/c4KpQtI3UoocCWpBIB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/c4KpQtI3UoocCWpBIB.jpg">

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/PEYE2vRG8wfLoFtIMB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/vj/wv1c/PEYE2vRG8wfLoFtIMB.jpg">

    Spółdzielnia postawiła dwie budki jeszcze latem. Wizualnie wyglądały nieźle, natomiast pierwszy deszcz ujawnił beznadziejną papraninę spółdzielczego "fachowca" - klepki pozbijane tak, że nawet jedna do drugiej nie do końca przystawała, tworząc szpary, a metoda pióro wpust to dla niego pojęcie nieznane. To samo zrobił z dachem, zresztą wykonanym z jakiejś boazerii? więc gdy tylko zaczęło padać, budki były całe zalane, mocząc wszystko, co jest w środku. Ponad to wejścia były tak wąskie, że Maniek się nie przecisnął, mimo kilkukrotnych prób, Bonifacy z oporami, jedynie Myszka weszła i wyszła, więc trzeba byłoby poszerzyć wejścia bo na podwórku Franek, Awanturnik czy Śmiałek to dorodne, duże kocury. Zakupiłam styropian ponieważ budki są nieocieplone, papniaki, wycyganiłam trochę papy od teścia i w niedzielę Krzysiek chciał te budki poprawić tyle ile się da. Po zdjęciu dachu, okazało się, że one po prostu się rozsypują. Klepki się rozłaziły, wewnętrzne "kątowniki" do wyrzucenia i ogólnie jedna ruina. Może zdjęcia tego nie oddają, ale Krzysiek stwierdził, że docieplanie ich mija się z celem bo i tak się rozlecą. Trzeba byłoby dokupić jeszcze wewnętrzne kątowniki, blaszki do zrobienia otwieranego daszku, materacyki na wymiar, poobszywać kodurą czyli kolejne materiały itp. Jedna rozsypała się już w piwnicy, drugą rozkręcił w domu i rzeczywiście stan i jakość beznadziejna. Po co robić coś takiego? zaspokoić wyrzuty sumienia? Eeech...


    --
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 05.12.18, 06:07
    Dokładnie o to chodzi,w razie czego zeby ni było ze ,,my,,nic nie robimy.Justyno a nie dostaniesz bury że zepsułaś ichnie domki?wink
  • kkjp 05.12.18, 07:19
    Ichnie domki rozłaziły się po bokach. Tego na zdjęciach nie widać ale te słupki wewnątrz to były spuchnięte i całe ponabijane gwoździami, nie wiem po co? Jakby od czegoś innego były. Chcę zamówić i dostawić jeszcze jedną budkę podwójną zamiast tych. Ja zgłaszałam wcześniej do spółdzielni, że te budki są tak zrobione, że przeciekają itp. to administratorka osiedla mi powiedziała, że mam się cieszyc bo prezes dla nikogo nie jest tak łaskawy jak dla mnie. One stały w piwnicy 2 tyg. by trochę drewno wyschło. Jak się przesuszyły to się rozwaliły.

    --
    www.afn.pl
  • wiesia.and.company 08.12.18, 19:28
    A jednak.... pani administratorka osiedla ma za zadanie wykonywać polecenia Zarządu. Ona jest tylko siłą wykonawczą. I nie ona sobie wydała polecenie, żeby zamówić i wykonać budki. Głupia jest w tym dyktowaniu Ci, co jest dobre dla kotów. Prezes (a może także Zarząd) polecił, by administracja to zorganizowała. A administracja nie pytała nikogo o zdanie, żadnego TOZu, żadnych karmicielek i zamówiła coś, co NIE SPEŁNIA swojej roli, takie coś nadaje się na przechowywanie piasku na terenie osiedla, by posypować oblodzone trakty. To marnotrawienie pieniędzy Spółdzielni (członków Spółdzielni) i zrobiła to administracja.
    Na Twoim miejscu jednak poszłabym do Prezesa i powiedziała, że budki wykonał ktoś, kto nie jest zorientowany. To tak, jakby zamówić tort na urodziny w piekarni. Niby też zrobią, ale to nie będzie tort, tylko jakiś wyrób pseudocukierniczy piekarniczy. Słodka bułka.
    Idź do Prezesa i powiedz to. Ja bym nawet poprosiła OTOZ w Iławie, żeby wystosowali pismo do Spółdzielni na ręce Prezesa. Bo administracja tylko wykonuje, a gadanie pani administrator, że masz się cieszyć, że ona źle wykonała polecenie Prezesa - to przepraszam, ale to bezczelność za pieniądze członków. Niechlujstwo z nikim nie konsultowane. Mogą sobie te budki odebrać z przeznaczeniem na piasek do posypywania chodników.
    Idź do OTOZu i jednak poinformuj Prezesa, pokaż zdjęcia, bo będzie miał do Ciebie pretensje, że nie wykorzystałaś "takiego prezentu" albo i będzie miał pretensje, że schowałaś głowę w piasek i nie poinformowałaś go o tej sprawie. On wydał polecenie i musi wiedzieć, jak zostało wykonane. A zostało wykonane tak, że właściwie nie zostało wykonane. Bo to "COŚ" ze zdjęć jest marnotrawieniem pieniędzy. A baba jest bezczelna. Ją jest łatwiej zmienić decyzją Zarządu Spółdzielni i Prezesa. Natomiast Zarząd Spółdzielni powoływany jest przez Radę Nadzorczą, tę zaś wybiera Walne Zgromadzenie członków. Administratorka jak będzie nieprzydatna i butna, to może szybciutko zostać pozbawiona stanowiska. Idź do OTOZ, niech napiszą pismo wykazujące marnotrawstwo i brak jakiegokolwiek rozeznania oraz działanie na szkodę zwierząt.

    --
    Wiesia + 5
  • ajaksiowa 09.12.18, 16:01
    Jak zawsze w sedno Wiesiu😊
  • kkjp 09.12.18, 19:30
    Powiedzieć powiem. Na tę chwilę domówiłam. po prostu jeszcze jedną budkę. Wiem, że spółdzielnia i tak ich nie kupi a stolarz spółdzielczy sklecił budkę z tego, co mu pod rękę wpadlo i odfajkowane. Potrzeby są, ponieważ dzisiejszej nocy z jednej budki wyszedł Franuś, za nim Kizia i Mizia. Zachodzę w głowę jak.oni się tam zmieścili? Środek legowiska ma wymiary 33 x 49 cm i trzy dorosłe koty. Mizia i Franek są pokaźnych rozmiarów, Kizia trochę mniejsza ale mimo wszystko zadziwiające smile

    --
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 10.12.18, 06:01
    Faktycznie, takie pokazne kociejstwo na tak małej przestrzeni,z lotu ptaka wygląda£oby to przeuroczo_wtulone w siebie ,taka solidarność kocia na skutek okoliczności🙌
  • wiesia.and.company 10.12.18, 17:34
    Jeśli koty są ze sobą dosyć zaprzyjaźnione, to się w siebie wtulają wink Wtedy się zmieszczą, jest im cieplej i raźniej. W mojego Milusia wtula się duża, grubokoścista Fryga i Gacuś, kawał kwadratowego kota.

    --
    Wiesia + 5
  • kkjp 14.12.18, 15:23
    Czas... Coś, co ostatnio jest dla mnie niedostępne smile Akurat wracam ze szkolenia, więc wyrywam chwilę w pociągu, jak dojadę będzie pęd - wyposażenie budki która dzisiaj doszła, nakarmienie stada i z Bonifacym do kontroli. Bubuś od środy nie jeździ bo się ze stresu wylizuje, mamy tylko tabletki.
    Tydzień jak się zaczął na wariackich papierach, tak i się kończy, a zaczął się tak:
    16:00 poniedziałek koniec pracy
    16:25 docieram do domu
    16:50 po pakowaniu torby z mięsem, mokrym, suchym, 3 butelek wody (2×1.5 l i 0.5l) misek, papieru, łopatki, nożyka itp. całego "majdanu" wychodzę zgrzana jak latem przy upach smile Torba z Biedry przechyla mnie na prawą stronę, ledwo idę, a w lewej kontener - grudzień, nowy miesiąc, trzeba łapać i ciachać.
    16:55 docieram do krzaków za blokiem. Pierwszy przystanek
    17:00 przystanek nr 2. Wymiennikownia. Tu urodzaj Kizia i Mizia, Franuś, Śmialek, Kulfon, Krzyś, małe czarne zza krzaków i inne oczy czające się z odległ.


    www.afn.pl
  • kkjp 14.12.18, 15:43
    2 x próbuję złapać Kulfona ale się wymyka.Nagle podwórko zamiera a z krzaków wyłazi Awanturnik, którego po krótkiej przymiarce chwytam i wciskam w kontener. Czasu mało bo mąż na badania okresowe się spieszy ale podwiózł go do weta.
    17: 45 ruszam dalej, pod działki. Jak zwykle najszybciej zauważa mnie jednooki Bartuś. Biegnie a za nim Pimpuś, Gacuś, Gwiazdeczka i Goliat (ma Lisek, mam i ja)
    Na daszku od budki siedzi maluszek. Wrzeszczy wniebogłosy, z prędkością światła pożera wszystko co wyłożę. My$lę sobie "za mały by zostawić", matki nie widać". Dzwonię do syna (męża już nie było) po kontenerek. Pakuję malucha i staram się dodzwonić do schronu. Po 10 min. się udaje, obiecuję odstawić malucha ale najpierw muszę go przepakować bo kontenery potrzebne, wizyta weta z Bońkiem i Bubusiem.. 18:30 Malucha staram się przełożyć do kartonu. Obsrał i obsikał cały transporter, brudny i śmierdzący dał dyla i wpadł u synaza wersalkę. Aga (jego dziewczyna) ucieka z pokoju (nie boi się tylko naszych), syn wrzeszczy że zabrudzi mu pokój, ja z prędkością światła myję transporter, pakuję Bubusia i w drugi Bońka.
    18:45 wybiegam z domu (o ile da się biec z dwoma kotami, w tym jeden ponad 7 kg) do auta i o 18:55 docieram do weta (czynne do 19 ale i tak czekałam w kolejce).
    20:15 jestem z powrotem. W domu mąż pyta czy jestem zdrowa na głowę, młody z dziewczyną u.nas w pokoju, u niego czeka na złowienie "śmierdzący potwór"
    Cdn



    -- uu\
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 15.12.18, 07:38
    Ja nie wiem czy to inspiracja dla Chmielewskiej Joanny czy dla Olgi Tokarczuk a może scenariusz dla Koterskiego? 😂😂
  • kkjp 16.12.18, 20:19
    Maluch całkiem gładko dał się odłowić po odsunięciu wersalki. Tak się najadł, że brzuszek był aż pękaty. Mąż kiedy zobaczył "tygrysa" szczerze się ubawił ze strachu młodzieży. Maluch bezpiecznie został przekazany kierowniczce schroniska i okazał się być słodką koteczką smile
    Życie opiekuna kociego obfituje bez przerwy w jakieś nieprzewidziane wydarzenia, a dzieñ po pracy tak naprawdę dopiero się rozpoczyna.
    Nie to, że się skarżę ale czasami jeatem bardzo zmęczona wink

    --
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 18.12.18, 06:46
    Bohaterowie też bywają zmęczeni.....szczególnie w takich okolicznościach przyrody😀
  • kkjp 18.12.18, 08:41
    To za duże słowo ale zmęczenie jest. Teraz jestem w pracy i czekam na tel. od pani mieszkającej w bloku obok, ponieważ poprosiła o pomoc w odłowieniu chorego kota. Trzymajcie kciuki by przyszedł.

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 23.12.18, 11:16
    Bartuś znowu ma chore oczy sad Od 2 w i na antybiotykach. Dopiero co kurację ponownie zakończył Gacuś. Nawracające cholerstwo sad
    Dostają też witaminy.
    Awanturnik goni wszystkich. Pyzio goni Śmiałka, który stawia się Franusiowi, który sypia w jednej budce z Kizią i Mizią, a te z kolei przegania Śmiałek. Ostatnio jak idę to czysty Meksyk. Mizia od 3 dni nie przychodzi, zapewne przez Śmiałka sad
    Jak interweniuję, ignorują mnie i robią swoje. Malpy nie koty.

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 16.02.19, 17:59
    Myślałam, że odtrąbię chwilę piękną i szczęśliwą... Myślałam. Dzisiaj zadzwoniła kierowniczka z OTOZ, że mają talony na sterylki i łapać. Nastawiłam się oczywiście na Gwiazdeczkę, ponieważ ostatnio nawet udało mi się ją głasknąć smile
    Zrobiło się ciepło i kiedy poszłam, to małpy nie było. Pomyślałam sobie, że franca zaczyna się puszczać, zwłaszcza, że w nocy od kilku miesięcy nieprzychodzenia, pojawiła się u koleżanki koło wymiennikowni - ewidentnie szuka kawalera, bo w okół same kastraty. Na szczęście jednak przyszła i jak tylko pochyliła się nad michą to ja ją ciaps za karczycho. Przeliczyłam się - szybka jak błyskawica, nim zdążyłam znieczulić jej uściskiem, przekręciła się na grzbiet i wystawiła zęby i 20 pazurów. Bez rękawic byłam bez szans a w rękawicach nie chwycę za kark sad No, podrapań nie liczę bo to po prosu kolejne a dłoń ze świeżymi i starymi bliznami wygląda jak od Frankensteina. Odpuściłam, bo wściekła się niemiłosiernie. Za to przy bloku niedaleko budek, koczuje inna kotka, która gościnnie mnie odwiedza z ciekawości, bo zawsze jest najedzona (ludzie z klatki ją dokarmiają). No i padło na nią. Po raz pierwszy dałam kotkę na cięcie boczne. Schronisko od tego roku współpracuje z inną lecznicą, a konkretnie z Panią wetką z innego miasta, którą znam osobiście od lat i która sterylizowała mi tak kotkę taką przydomową. Specjalizuje się w tych bocznych ciachnięciach. Opiekunowie złapanej kotki zostali poinformowani, będą mieli ją na oku. Dr Ewelina masowo sterylizuje w ten sposób kotki ze swojego miasta i okolicznych wsi. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok. Może w końcu i Gwiazdę dorwę...
    Do sterylki pozostał mi Kulfon, Marcepanek i Goliat (skończyło się zimno,od tygodnia przestały przychodzić), Rudasek (pojawia się w nocy) i czmychający od czasu do czasu Krzyś. Przy czym Rudasek to baba a Marcepanek nie wiem. No i oczywiście GWIAZDA.
    Pimpusia,Gacusia i Bartusia muszę zabrać na przegląd pyszczków bo Bartusiowi jak się witamy coś zalatuje, a Pimpkowi dzisiaj zajrzałam - przy dziąsłach zaczerwienienie. Wszyscy jedzą bez problemów, wręcz żrą jak pochłaniacze smile Kizi i Mizi nie zajrzę, Franuś w grudniu oddawał jajka było ok. U Śmiałka też. Nos już dziś wyglądał lepiej.

    --
    www.afn.pl
  • ajaksiowa 17.02.19, 06:46
    No to Gwiazda na jakiś czas z głowy?Zastanawiam się od zawsze dlaczego pidbieraki do łapania nie są popularne?😊
  • kkjp 17.02.19, 09:08
    Próbowałam i na podbierak. Nie dałam rady. Na tyle kotów ta jest wyjątkowym egzemplarzem. Dzisiaj idę ją przekupić lekko wędzonym pstrągiem. Łapać nie będę, w ramach odbudowy zaufania.

    --
    www.afn.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka