Dodaj do ulubionych

Florusia i sterylka

09.02.19, 16:26

Dzisiaj pojechałam z głodną Florensją na badanie krwi, podobno konieczne przed sterylką, w poniedziałek będą wyniki.
Pytam jak będzie sterylka wyglądała, mówię o cięciu bocznym i brzusznym a pani weterynarz na to, że one bocznego nie robią, po tym są powikłania i w ogóle cięcie boczne to fuszerka. Zdębiałam! Powiedziała, że biednej kotce usuną jajniki i całą macicę w znieczuleniu intubacyjnym oczywiście. Wnioskuję, że to b. poważna operacja, u ludzi konieczna jest często transfuzja... Jak myślicie, co jest grane? Rzeczywiście boczna to fuszerka, czy chodzi o pieniądze? Z tej desperacji nie zapytałam o cenę. Ale przecież mogę iść gdzie indziej.

--
www.pmiska.pl
Edytor zaawansowany
  • mysiulek08 09.02.19, 17:03
    Podejrzewam, ze pani wet nie ma duzego doswiadczenia w ciaciu bocznym, stad te wywody. Bo ciac bocznie to trzeba umiec smile
    I jakie wieksze powiklania? na logike, masz mniejszy obszar ciecia, nie rozcinasz jamy brzusznej, mniej szwow, czyli szybciej sie goi.
    11 kotek, ktore sterylizowalismy (w tym jedna z poczatkami ropomacicza, dwie w ciazy) mialy ciecie boczne, zadnych powiklac, oprocz rozlizania rany przez Celinke ale to moja wina. Z tym, ze wetka operujaca to jest mistrzyni kastracji smile Maryska skakala po polkach zaraz po przywiezieniu od wetki.

    Kicia.Yoda jako jedyna miala ciecie brzuszne. 6 szwow, przez dwa tygodnie nieustanne pilnowanie zeby nie skakala, nie biegala, nie lizala (wtedy jeszcze o kubraczki nie byly tak popularne) rany. Dwie kontrole. A potem oslabienie powlok brzusznych i dynajaca skora brzucha (bo o faldzie dobrobytu to w przypadku Kici.Yody nie ma mowy, ona nie jest lakomczuch)

    No i narkoza musi byc w wiekszej dawce, bo operacja dluzsza i tak skomplikowna jak u kobiet. Kotki ciete bocznie odbieralismy po dwoch godzinach (ale to my, nie czekalismy za sie calkiem wybudza) a Kicia.Yoda byla w lecznicy 8 godzin i ledwo dalo sie przekonac wetke zeby na noc nie zostala. Inna sprawa, ze miala dodatkowa porcje narkozy bo usnac nie chciala.Kicia.Yoda nie wetka tongue_out

    Moze Jottka co pomoze, ona z tego samego miasta co Ty smile
  • lisek.chytrusek 09.02.19, 17:53
    Różni lekarze mają różne ulubione techniki, nie doszukiwałabym się drugiego dna.
    Owszem, sterylka to operacja, ale rutynowa, to nie zabieg na otwartym sercu. Moim zdaniem nie tyle istotna sama technika, co doświadczenie i umiejętności operatora.
    Nasze fundacyjne kotki są cięte brzusznie, rocznie to łącznie ponad trzysta, czterysta operacji, więc skala ogromna - jest dobrze, szybko dochodzą do siebie.
  • leda16 09.02.19, 18:10
    Piszcie jeszcze Kochane, bo zgryz mam potężny. Wywody Mysiulka są logiczne i rzeczowe. Całkowicie odpowiadają moim wyobrażeniom - istotnie, powierzchnia rany znacznie większa, dłuższy zabieg, przedłużona ekspozycja na narkozę, pewnie większa utrata krwi, bardziej przewlekłe gojenie. Coś wspominała o kubraczku, ale i tak nie mam możliwości założyć tygodniowego dyżuru przy kocie. No i usunięcie macicy. A co z hormonami? Kobiety brać muszą. A koty? Szwy same się rozpuszczają czy trzeba wyjmować? W zasadzie kotka nie wychodzi, więc właściwie po co ją tak okaleczać?
    Jottka, odezwij się, gdzie najmniejszą krzywdę kiciatej zrobią? sad

    --
    www.pmiska.pl
  • mysiulek08 09.02.19, 18:26
    Nie wiem jak inni weci ale nasz Naczelna Kastratorka usuwa macice z przydatkami u kotek/suk i co tam jej jeszcze z zywizny wejdzie w rece tongue_out

    Kotki hormonow nie biora i maja sie bardzo dobrze, zyja o wiele dluzej i zdrowiej niz kotki nie sterylizowane

    Kubraczek jak najbardziej, przy cieciu bocznym rowniez, mozna kupic, mozna zrobic samemu

    forum.gazeta.pl/forum/w,10264,155104250,155104250,To_juz_jutro.html#p155105995
  • lisek.chytrusek 09.02.19, 18:30
    Usunięcie macicy jest ważne, zabezpiecza przed ropomaciczem, śmiertelną chorobą.
    Żadnych hormonów kotka brać nie musi, będzie normalnie takim samym kotem jak wcześniej, ale bez męki swojej i waszej przy kolejnych rujkach. Co do szwów - znów, zależy od lekarza.
    Okaleczenie?
    Owszem, ingerencja w naturę to jest. Tylko jaką naturę? Co z nią mają wspólnego nasze domowe koty? W naturze kotka rodzi 2-3 razy do roku, większość kociąt traci (choroby, niedożywienie, drapieżniki, chłód...), a sama też średnio żyje ok. 3 lat. To ja dziękuję za taką naturę.
  • leda16 09.02.19, 22:10
    Chyba coś wspominała o tym ropomaciczu jako powikłaniu po cięciu bocznym, ponieważ wówczas usuwa się tylko jajniki. Z przejęcia nie zapamiętałam. A zresztą, mówcie co chcecie, to jest przemoc człowieka wobec kota. One mają bardzo silny instynkt rozmnażania, posiadania potomstwa, co miałam okazję widzieć w trakcie tej rui. Gdyby biedna Florensja mogła swoje zdanie wyrazić, na pewno byłaby na nie smile. Bardzo niechętnie zafunduję jej ta traumę. No po prostu żal mi kota.

    --
    www.pmiska.pl
  • lisek.chytrusek 09.02.19, 22:33
    Mają instynkt, ale my mamy rozsądek, żeby kontrolować ich populację.
    Instynkt... Widziałam kotkę, która zjadła (!) swoje dziecko. Też jej instynkt kazał, serio.
    Nie uczłowieczaj Florensji, ona nie robi sobie planów na przyszłość i nie marzy o dwójce kociąt, dobrym mężu i domu z ogródkiem. Kierują nią hormony, które kastracja wyciszy i temat się dla niej skończy.
  • silje78 09.02.19, 22:38
    Jak czytam takie glupoty to szlag mnie trafia. Przemoca za to nie jest bezmyslne pomnazanie kociej populacji w nadziei, ze znajada domy. Szczytem milosierdzia jest pozostawienie kotki by miala co jakis czas rujke, bez mozliwosci zaplodnienia. Z pewnoscia bedzie szczesliwsza. Do tego ryzyko ropomacicza. Uszczesliwiajmy kotki i koty. Sterylizacja to przeciez zlo.
    Wybacz, ale dzis przywiozlam do lecznicy trzy zalepione ropa kociaki. Tak, kociaki ze stycznia, maja ok 4 tygodni. Jeden nie przezyl. Kocia mama od kobiety, ktora upierala sie, ze sterylizacja to znecanie sie nad kotem. To jej drugi (o ile mozna wierzyc) miot. Co z pierwszym? Nie dowiemy sie. Kotka zostanie wysterylizowana i bedzie szukala odpowiedzialnego domu. Wlascicielka sie jej zrzekla poniewaz "tylko urwanie glowy z tymi kotami"...
  • mysiulek08 10.02.19, 00:02
    gada, za przeproszeniem glupoty! dwie kotki mialy sterylke aborcyjna, jedna wczesna, druga juz nie, ale sie tego wetka podjela, bo jej misja to zmniejszanie bezdomnosci i ludzkiej glupoty, czyli wg Twojej wetki zrobila to nez wyciecia macicy??? podobnie jak uratowanie kotki przed rozwinieciem ropomacicza, tez zostawila macice??? to wszystko bylo ciecie boczne! wieksze o jeden szef ae boczne!

    Leda, wybacz, ale mialam Cie za rozsadna kobiete, a Ty z takimi tematami wyjezdzasz..
    Brak slow po prostu
  • leda16 10.02.19, 10:49
    mysiulek08 napisała:
    > Leda, wybacz, ale mialam Cie za rozsadna kobiete, a Ty z takimi tematami wyjezd
    > zasz..
    > Brak slow po prostu


    Pytałam jakie cięcie jest lepsze. Moje refleksje związane z faktem sterylizacji nie mają z moją decyzją nic wspólnego. Ale niechętnie tam pojadę i tyle. Cóż Wam się stało, skąd tyle emocji?

    --
    www.pmiska.pl
  • mysiulek08 10.02.19, 16:18
    Szlag mnie trafia, jak przypisuje sie zwierzakom niewiadomo jakie emocje zwiazane z ukladem rozrodzczym twierdzac jaka to sie im krzywde wyrzadza i pozbawia przyjemnosci, nosz....!

    Najwyrazniej swiat jest podzielony na wplywy sterylek bocznych i brzusznych, jak widac Polska jest w tej drugiej grupie. Tak pewnie ucza i juz.
  • leda16 10.02.19, 17:19
    Jednak w szerszym aspekcie wzruszające jest, jak zwierzęta opiekują się swoim potomstwem. Niektórzy ludzie tak nie potrafią. Na przykład ptak nie porzuci gniazda w którym samiczka siedzi na jajkach a człowiek, ech; dziecko jeszcze na nóżki dobrze nie stanęło a tatuś pędzi na salę rozwodową, mało portek nie pogubi. Uczucia, instynkt, wszystko jedno, ale godne szacunku.

    --
    www.pmiska.pl
  • mysiulek08 09.02.19, 18:16
    toz mowie, ze to kwestia doswiadczenia
  • jottka 10.02.19, 00:01
    a z której części miasta jesteś i gdzie byłaś? moje koty i znajome sterylizowane były w Maxvecie na Szafirowej (na tyłach placu Imbramowskiego) - u dr Sylwii Bilskiej, która w ogóle jest bardzo dobrym chirurgiem. to jedna z dwóch szefowych tej lecznicy (druga to dr Joanna Helak, czyli dr Asia, też w porządku), w tej chwili tam jest więcej wetów, bo interes się rozrasta, ale to porządny gabinet, z rtg, usg i niektórymi badaniami na miejscu. jakbyś doczekała (chyba) do marca, to taniej będzie, bo one współpracują z miastem i robią na wiosnę o połowę tańsze sterylki. nie wiem, ile to teraz normalnie wyjdzie, ale pewnie ok. 2 stów najmarniej.

    moja kocica ma już 8 lat, sterylizowana była przed ukończeniem roku, przez brzuch, nie pamiętam dlaczego nie bocznie, ale ktoś wyżej bodaj ma rację, że z jakichś tam powodów cięcie brzuszne jest bezpieczniejsze dla zainteresowanych stron, w razie czego lekarza pytaj o szczegóły. kubraczka kocica nie nosiła na wyraźne polecenie wetki, operacja rano, odebrana po południu (żeby spokojnie do siebie doszła pod okiem lekarza jakby co, a nie moimsmile, komplikacji żadnych.

    co do reszty - tak, koty mają potężny instynkt rozrodczy, a kotka, której nie przeszkodzisz w rozmnażaniu się padnie po paru latach z wyczerpania, bo mioty może mieć niemal jeden po drugim... większość kociaków na swobodzie też szlag trafi, bo choroby swoje, a lisy też muszą coś jeśćsad nie ma co cudować, albo akceptujemy sterylki, albo regulację naturalną liczebności populacji, tyle że ta ostatnia jest dużo mniej przyjemna.
  • leda16 10.02.19, 11:19
    jottka napisała:
    moje koty i znajome sterylizowan
    > e były w Maxvecie na Szafirowej (na tyłach placu Imbramowskiego) - u dr Sylwii
    > Bilskiej, która w ogóle jest bardzo dobrym chirurgiem. to jedna z dwóch szefowy
    > ch tej lecznicy (druga to dr Joanna Helak, czyli dr Asia, też w porządku), w te
    > j chwili tam jest więcej wetów, bo interes się rozrasta, ale to porządny gabine
    > t, z rtg, usg i niektórymi badaniami na miejscu. jakbyś doczekała (chyba) do ma
    > rca, to taniej będzie, bo one współpracują z miastem i robią na wiosnę o połowę
    > tańsze sterylki. nie wiem, ile to teraz normalnie wyjdzie, ale pewnie ok. 2 st
    > ów najmarniej.

    Nie chodzi mi o koszty, tylko jakie cięcie lepsze dla kiciatej. Nie chcę podawać adresu Poradni, bo jak wetki czytają to forum, będę miała przechlapane. Poradnia jest mała, ale ma salę operacyjną i aparaturę. Prowadzą Florens od początku i nie narzekam. Wizyty są umawiane telefonicznie na dzień i godzinę, więc nie ma tłoku i nerwówki jak w dużych poradniach. Mój niepokój wzbudziły tylko opinie forumowe, że boczne jest lepsze a tu lekarka mówi coś innego - że boczne to fuszerka. Od kilku lat mieszkam jakby na wsi i po prostu muszę dojechać.


    >
    > co do reszty - tak, koty mają potężny instynkt rozrodczy, a kotka, której nie p
    > rzeszkodzisz w rozmnażaniu się padnie po paru latach z wyczerpania, bo mioty mo
    > że mieć niemal jeden po drugim... większość kociaków na swobodzie też szlag tra
    > fi, bo choroby swoje, a lisy też muszą coś jeśćsad nie ma co cudować, albo akcep
    > tujemy sterylki, albo regulację naturalną liczebności populacji, tyle że ta ost
    > atnia jest dużo mniej przyjemna.



    Nie, taka ewentualność kategorycznie odpada. Florens, obojętne czy wysterylizowana czy nie, od razu pognałaby przed siebie, a nie chcemy jej stracić. Będzie wychodziła na smyczy jak się cieplej zrobi. Lisów u nas nie widać, za to sarny, zające, bażanty, kuny. No i koty przydomowe. Sterylka będzie szykowana na koniec lutego o ile wyniki badań krwi będą ok.




    --
    www.pmiska.pl
  • kkjp 10.02.19, 10:28
    Leda ręce mi opadają, jak czytam takie GŁUPOTY! Myślisz, że czemu odławiam bezdomniaki do sterylki? Bo jestem okrutna? A widziałaś gwałconą kotkę, która aż uciekała na drzewa, nie mówiąc o tym, że nawet nie mogła podejść do jedzenia, bo natychmiast była atakowana? Każda, którą zawiozłam do weta była w ciąży!!! Dzięki temu mam o jakieś 7-8 kotów mniej! Nie wspominając o kocurach, które nie latają i nie płodzą kolejnych.
    Nieważne czy boczne czy brzuszne, byle wycięte!

    --
    www.afn.pl
  • leda16 10.02.19, 11:27
    kkjp napisała:

    > Leda ręce mi opadają, jak czytam takie GŁUPOTY! Myślisz, że czemu odławiam bezd
    > omniaki do sterylki? Bo jestem okrutna?


    A gdzież ja pisałam, że ludzie poddający zwierzęta sterylizacji są okrutni? Sam ten fakt bardzo źle mi się kojarzy.
    --
    www.pmiska.pl
  • leda16 01.03.19, 22:09
    Nie wiem, czemu nie mogę założyć nowego wątku. Więc w starym: Florusia po sterylce! Operację zniosła dobrze, w tej chwili mija 2 dzień. Cięcie ma na brzuszku, małe, zaklejone srebrną łatką. Do 12.III. musi nosić plastikowy kołnierzyk, żeby się nie lizała. W dniu pierwszym chodziła do tyłu myśląc pewnie, że łepek z tego kołnierza wysunie i wszystko będzie dobrze. Później się zawzięła i udało się go zrzucić. Na chwilę, bo czuwaliśmy. Teraz nadrabia przymusową, przedoperacyjną głodówkę. Szwy są rozpuszczalne, tylko dwa do ściągnięcia, gdyż brzusio miała solidnie otłuszczone. No i ma profilaktycznie antybiotyk przez 4 dni 2 x dziennie. Uff, najgorsze za nami. Przy okazji będzie miała ponowne badanie krwi, bo poprzednie wyniki miała niepokojące, jednak może nie skończy się na nerkowej karmie.

    --
    www.pmiska.pl
  • ajaksiowa 02.03.19, 09:40
    Dobrze że tak wcześnie wychwycone jakieś anomalie zdrowotne😄
  • wadera3 02.03.19, 09:43
    leda16 napisała:

    > Nie wiem, czemu nie mogę założyć nowego wątku. Więc w starym: Florusia po stery
    > lce!

    Odetchnęłam z ulgą.


    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • leda16 02.03.19, 13:03
    Ja też : ) Bałam się bardziej niż kiciata. Choć ta dysfunkcja nerek trochę mnie niepokoi. Natomiast wetka uspokajała, że najwyżej skończy się zmianą karmy ( 3wwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww - to Florensja napisała, łasi się, przewraca po biurku i przeszkadza) Bardzo dużo śpi, pewnie osłabiona. W nocy nie wiem, bo sami śpimy a w dzień trochę wstaje, zje śniadanie, ok.10-tej idzie spać na swój ulubiony fotel. Wstaje koło południa potem schodzi coś przekąsić i do kuwety. Rano też zastajemy pustą miseczkę. A teraz muszę kończyć, bo pisać nie daje, wchodzi na klawiaturę. Poza tym słońce świeci na monitor, więc idę pracować do ogrodu. Ale jeszcze jedno - strasznie się leni, czyżby to efekt narkozy? A może tak na wiosnę?

    --
    www.pmiska.pl
  • kkjp 02.03.19, 17:40
    😂

    --
    www.afn.pl
  • kkjp 02.03.19, 17:41
    To do Wadery

    --
    www.afn.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.