Dodaj do ulubionych

nowy kot wychodzacy-pytanie

10.03.19, 00:36
Pewnie wyda sie Wam glupie, ale moze od poczatku.
W piatek jak wyjezdzalismy do pracy, w ogordzie byl kot. Darl sie okrutnie, chudy niemozliwie. W zwiazku z tym, ze sie spieszylismy, a w domu sa dwa psy i dwa kocie tymczasy, dostal tylko saszetke, my pojechalismy. Okazalo sie, ze po tym kot siedzial pod drzwiami domu i sie darl. Corka go zgarnela. Tymczasy sa w odosobnieniu (zle reaguja na psy). Kot sie zadomowil po kilku minutach. Obszedl dom (widac bylo, ze jest oslabiony) i zalegl w kuchni na poduszce. Jak corka szla do szkoly to wystawila kota do ogrodu. Ten sie zaszyl w psiej budzie (psy siedza w domu, buda kupiona z mysla o malamutce za TM, ktora w domu siedziec nie chciala, w budzie z reszta tez nie). Jak przyjechalismy z pracu to kocur wyszedl z budy i wepchnal sie do domu. Psy ignorowal calkowicie. Jeden z psow trzymal w nim nochal (azylant wielkosci dorodnego dobermana), kot to olewal. Po obiedzie pojechalismy do weterynarza. Kot wychudzony strasznie. Wazy 2,2 kg sad. Dostal kropelki na pchly, tabletke na odrobaczenie. Ma ok 5 lat, zeby i dziasla sa ok. W srode idziemy na pobranie krwi i jal bedzie w miare ok to w piatek bedzie ciachniety.
No i teraz pytania. Nigdy nie mielismy kota wychodzacego. Koty sie nie domagalay. Wychodzily z nami do ogrodu i wracaly z domownikami do domu. Kuwete zawsze mialy, nie zalatwialy sie na zewnatrz. Tymczasy tylko byly w domu. Okolica jest bezpieczna, to ostatni dom na koncu uliczki, po ktorej jezdza tylko mieszkancy (w sumie 8 domow), jest piec kotow domowo-wychodzacych. Za domem lasek, odgrodzony betonowym plotem. Kot kuwety nie zna. Zakladam, ze bedzie raczej wychodzacy. Gdzie sie zalatwia? W ogrodzie czy bedzie go nosilo gdzies dalej? Nie wiem skad sie wzial. Znam okoliczne koty, mamy trzy budki za plotem, tam mieszkaja cztery dzikusy (w doslownym znaczeniu), ktore tylko dokarmiam i byly wylapane na sterylke. Ten sie znalazl nie wiadomo skad. Zna dom, biegnie jak uslyszy stukanie talerzy, dobiera sie do psich misek, dzis obryzal (jak pies) psoa zabawke. Czy on nam nie pojdzie w dluga? Moze po kastracji uda sie go utrzymac blizej domu? Jak juz przyszedl to wolelibysmy zeby zostal. Dzis go wystawialam za drzwi kilka razy, dwa razy nie bylo go kilka minut, pozostale wracal jak bumerang. Dzis dwa razu zwymiotowal robalami, do poludnia slabo sie czul. Po drugim rzygu (na dworze) wbiegl do domu miauczac. Obiadu nie dalo sie zjesc tak sie domagal jedzenia. Nie wiem tez czy obcinac mu pazurki skoro ma wychodzic.
No i co z nim zrobic jak bedziemy w pracy/szkole? Zwlaszcza na poczatku. Czy zostawic go w domu (w poniedzialek to bedzie od 7 do 13.30) czy wystawic na dwor? Buda jest ocieplana, ale noe tak jak kocie. Moze dac mu tam wiecej kocy i wstawic miseczke, tylko na czas naszej nieobecnosci.
Edytor zaawansowany
  • mysiulek08 10.03.19, 05:49
    Kot zna dom, wie jak sie zachowac, zgubil sie pewnie i nie potrafil sobie jedzenia zorganizowac, cos jak nasz Bubu. Mam przeczucie, poparte doswiadczeniem nie tylko Miszcza, Buba czy Bodzia, ze kotu jak poczuje, ze jest micha i ten kawalek podlogi jest jego nie bardzo bedzie sie chcialo byc kotem wychodzacym. Co ze zdobic w poniedzialek? Zostawic kota w domu. Poradzi sobie.
  • ajaksiowa 10.03.19, 06:31
    Na mój gust on był wychodzący,nie zostawiłabym go sam na sam z psami,buda to super wyj$cie,fajnie że on taki zsocjalizowany jest.Fantastyczny jest ten kot i wogóle to intryguje mnie jego przeszłość:nie boi się niczego,lgnie do ludzi _wspaniała osobowo$ć😄
  • silje78 10.03.19, 08:25
    Niesamowity jest. Zachowuje sie jakby mieszkal u nas od zawsze. Druga noc za nami. Nawet nie lazil za bardzo, raz zwymiotowal robalami, ale juz mniej niz za dwoma pierwszymi razami. Zostawiona ma kuwete, ale ja omija. Jak go wstawilam to wylazl. Rano go wypuscilam, ale robie to na zmiane z psami. Nie chcial wychodzic, ale jak go wystawilam to nie bylo go kilka minut. Moze sie zalatwil. Inna sprawa, ze jest paskudnie na dworze.
  • ajaksiowa 10.03.19, 10:00
    Najprawdopodobniej był kotem na zasadzie,,jest to jest,,nikt go nie wyganiał nie umizgiwał się do niego ,dobrze że uważasz na psy dopóki nie przyzwyczają się do niego i im nie zobojętnieje😄
  • silje78 10.03.19, 10:09
    Z psami kontakt raczej obojetny ma. Mala, ma 15 lat, niedoslyszy, awanturuje sie o wszytsko, na kota burczy, ten raz na nia furknal. Max, bardzo duzy pies, jest mlody i caly czas szaleje. Jak kot mu skubnal zabawke to lezal na przeci i piszczal. Psy znaja koty. Mala zyla z naszym Totkiem (za TM) 11 lat, ale on mial psy podporzadkowane. Miewamy tymczasy i kilka bylo propsich, te dwa, ktore mamy to mlode rodzenstwo i psow sie boja. Ja na razie jestem pelna podziwu jak on sie tu odnalazl. Ot tak, przyszedl i sie wprowadzil big_grin. Nikogo nie pytajac wink.
  • anaiss 29.03.19, 14:22
    Jak mój Rudzik smile Psa olał, michę zjadł i zapakował się na kanapę smile
  • silje78 29.03.19, 19:35
    Niestety sad, nie zabawil u nas dlugo. 15.03 zostal ciachniety, mial zrobione badania (zdrowy), dwa razy go odrobaczylismy itd. Od zeszlego tygodnia zaczal sie oddalac, ale na kicianie przybiegal. We wtorek wyszedl na dwor i nie wrocil do dzis. Szukalismy w lasku, przy najblizszycj domkach, w oddalonym pustostanie, osiedlu. Rozwiesilismy ogloszenia, skutek taki, ze sasiad z poczatku ulicy przyniosl do nas wkurzona kotke sasiadow (bardzo podobna, okraglejsza). Nie wiemy co sie moglo stac. Najblizsza ulica z normalnym ruchem jest oddalona o prawie 1 km, lub trzeba przejsc przez las. Wystawiamy jedzenie na budzie na terenie ogrodu, ale nie wiem czy zjada to on czy lokator budki przy naszym plocie. W domu sie nie dalo go utrzymac, wyglada na to, ze cale zycie spedzil ma dworze. Domagal sie wychodzenia, z kuwety nie chcial korzystac. W domu nikt krzywdy mu nie zrobil. Mial juz swoje miejsca. Tymczaski pojechaly do nowego domu. Byl Panem na wlosciach, psy mu nie dokuczaly. Do klatki lapki zlapal sie lasuch sasiadow.
  • ajaksiowa 30.03.19, 06:27
    Kot wagabunda,nigdzie miejsca nie zagrzeje,jak mu się znudzi idzie dalej.Miałam kiedy$ takiego na kilka godzin w nocy,1 listopada pod blokiem łasił się do ludzi,wzi€łam go ,domownicy spali reszta inwentarza nie.zwracała na miego uwagi jakby był niewidzialny.A on najadł się ,pozwiedzał i zaczął miauczeć pod drzwiami.Wypuściłam gp ale za kilkanaście minut zeszłam bo sumienie gryzło.Chodzi£am nawoływałam_jak kamień w wodę,do dziś myślę ze to magia jakaś była😂

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.