Dodaj do ulubionych

Piękny poranek

08.05.19, 13:15
Jadę dzisiaj skoro świt z ancymonami na kontrolę do weta, Robin świeżo wykąpany, Mellow też elegancki, w transporterze kocyk świeżo z suszarki zdjęty, samochód po generalnym czyszczeniu i chyba wiecie co było dalej uncertain Robin zrobił cichaczem kupę w poczekalni, w którą wdepnęłam (pierwszy raz coś takiego mu się zdarzyło), a Mellow w transporterze sraczka (chyba ze stresu). A chciałam sobie ułatwić sprawę i zabrać oboje na raz smile
Edytor zaawansowany
  • mysiulek08 08.05.19, 18:50
    Trudno sie nie usmiechnac smile
    chlopaki sie zestresowaly, norma, szczegolnie sraczka Mellow (Kluska robi dolem i gora, wszelkie atrakcje), wspolczuje szczegolnie wdepniecia, cholernie nieprzyjemna sprawa

    --
    religia?tradycja? drastyczne!
  • anaiss 09.05.19, 13:07
    A ja sobie myślałam: co tam, raz pójdę do weta jak człowiek, wiecie, kocyk zamiast podkładu higienicznego i te sprawy smile zawszę się dziwię, że wet tak czysto wygląda, bo ja zazwyczaj osikana/ośliniona/orzygana/okłaczona.

    Pamiętam kiedyś odebrałam nowiutki samochód z salonu i jechałam z psem do weta i rzygnął samymi sokami żołądkowymi na skrzynię biegów. Śmierdziało z miesiąc smile
  • wiesia.and.company 09.05.19, 17:07
    No to ciekawie było. Jeden drugiego nakręcał, czy co? Ale z Was rodzinka, nawet grzyba hodujecie wspólnie. Wiadomo, że wszystko się wyleczy, powoli, powoli i ... nawet najdłuższa żmija przemija wink Może Robinowi palcem rozcierać po dziąsłach jakiś żel (tylko nie Sachol, bo szczypie!) antybakteryjny np. Aphtigel 1% dla dzieci lub taki, co tylko weterynaryjny i pięknie się trzyma dziąseł, więc dłużej działa pod nazwą FreshAid - jest świetny (można wpisać w google, ja tutaj załączam ze stronki psiej) wymarzonypies.pl/fresh-aid/ Producent ScanVet.
    Miałam kiedyś taką znajomą daleką, która przygarniała psy. Akurat do czwórki dobił nowy podrzucony pod drzwi, piąty. Wywoziła zawsze gromadkę na łąkę poza Warszawą, samochodem combi w części tylnej, bagażowo-transportowej. I nigdy nie miała kłopotów ze swoimi pasażerami. Ale ten piąty okazał się właśnie delikatny, z chorobą lokomocyjną. Jak on zaczął rzygać, to cała przyzwyczajona czwórka popatrzyła, podchwyciła i w ten sposób cała piątka rzygała całą drogę. Psy pobiegły hasać na łące, a znajoma... uuuuu.... się natrudziła. W drodze powrotnej już nic się nie działo, widocznie świeże powietrze ukoiło smile

    --
    Wiesia + 5
  • mamolka1 08.05.19, 21:27
    Jednym słowem przesrane 😉
    A doktory co powiedziały? Wsio dobrze?

    --
    www.siepomaga.pl/serce-julka/
  • anaiss 09.05.19, 12:06
    A doktory stwierdziły, że Mellow ma brać flukonazol na grzyba w jeszcze dwóch turach, a poza tym ok, przytył 0,5 kg i wygląda mniej szczurowato smile
    Robin natomiast dostał metronidazol, lekarz twierdzi, że to poprawi stan jego jamy ustnej, upiera się przy nieusuwaniu kamienia, nie chce go w tym wieku znieczulać, choć serce i wyniki krwi są ok. Ma jedynie niedoczynność tarczycy i chorobę zwyrodnieniową stawów.
    Oko Mellow w porządku, musimy kontrolować ciśnienie i tą niedomykalność zastawki mitralnej. A, miał też szczepienie Nobivac Tricat Trio, myślę, że jesteśmy z nim na prostej smile
  • anaiss 09.05.19, 12:14
    A ja też mam grzyba, wet mnie oglądał, więc też dostałam maść smile
    Wyjeżdżam w przyszłym tygodniu i Robinek idzie mieszkać do mojej przyjaciółki, a Mellow do mojego taty. A u mnie w domu remont smile
  • basia_2804 08.05.19, 22:59
    przykra sprawa, temat kupa wraca wink, zestresowały się zwierza sad jak wet stwierdzi że wszystko ok u zwierzaków, to o kupie się zapomni, czego szczerze życzę smile

    --
    Prawo Garfielda: koty instynktownie wyczuwają dokładny moment przebudzenia właściciela… i dlatego budzą go dziesięć minut wcześniej.
    Jim Davis
  • halszka2 09.05.19, 18:13
    No to miałaś niezłą wyprawę ...
    Ja wczoraj też ze swoim Duszkiem jeździliśmy na szczepienia. Kocio jest zwykle miły i spokojny i nie była to jego pierwsza przejażdżka w transporterku. Duszek jest raczej milczkiem i tylko z rzadka daje głos. A tu płakał i łkał całą drogę . Rozmawiałam z nim, śpiewałam jakieś kołysanki , a on płakał i płakał , a ja niemal z nim. Próbowałam wersji z przykrytym transporterkiem i bez kocyka ,ale bez zmian. Tak prawie pół godziny. U doktora przyszło nam trochę poczekać i wszystko było ok. W drodze powrotnej też troszkę płaczu i narzekania, ale już znacznie spokojniej. Po powrocie do domu obawiałam się, że obrazi się i nie będzie chciał mnie znać , ale nic z tych rzeczy .Milutki i taki jak zwykle.
    Tego oczywiście nie da się porównać z Twoimi przeżyciami ....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.