Dodaj do ulubionych

kot w samochodzie

05.08.19, 10:53
Widzę, że Mellow bardzo się stresuje jazdą samochodem. Uwielbia wychodzić na dwór, spokojnie daje się zapiąć w szelki, ale samochodu nie ogarnia. Ostatnio chciałam go zabrać na działkę, by sobie pohasał, dałam go w transporter, ale zostawiłam otwarte drzwiczki. Po 10 minutach cały obsrany. Akurat zabierałam jeszcze po drodze moją mamę, więc u mamy go umyłam i później jechał u mamy na kolanach, ale też zestresowany, przeszedł do mnie na kolana i już było ok, ale nie chciałam ryzykować dalszej jazdy i odwiozłam go do domu. Macie może jakieś rady? Mam wrażenie, że na początku się nie stresował, nawet jazda do weta przechodziła bez problemu...
Edytor zaawansowany
  • wiesia.and.company 05.08.19, 23:17
    Może spróbuj go włożyć do tranporterka z jego jakąś podkładką. I zakryj transporter jakąś luźną ciemną szmatką (raczej nieprzezroczystą). Wtedy nie będzie widział umykających koron drzew, domów, nie będzie miał mętliku w ocenie odległości przedmiotów.

    --
    Wiesia + 5
  • ajaksiowa 06.08.19, 07:59
    o ile w samochodzie nie będzie za duszno to mozna tak spróbować,pocieszę że ja mam dokładnie tak samo z dwoma kotami plus rzygi a raczej fąfle zwisające z dzioba,lekarz kazała dawać aviomarin i zero żarcia przed podróżą.

    --
    ,,Oddajemy sprawiedliwość w ręce skazanych,,to Twój ideał?
  • anaiss 06.08.19, 17:47
    Ajaksiowa, nie będę go woziła na siłę, myślałam, że może się jakoś przyzwyczai. Może go zacznę brać na przejażdżki po dzielnicy na 5 minut?
  • anaiss 06.08.19, 17:46
    Dzięki, Wiesiu, kurcze, pierwszy raz mnie takie coś spotyka. U mnie na kolanach wydawał się rozluźniony, no ale nie mogę tak prowadzić samochodu....
  • jottka 10.08.19, 14:08
    a próbowałaś go wpiąć w szelki samochodowe? miałam podobny problem z kocurem, tzn. w transporterze wycie i dramat, po kulturalnym zapięciu w szelki na tylnym siedzeniu (i podłożeniu poduszki przy oknie, żeby można było spokojnie sie poprzyglądać krajobrazom) cisza, spokój. ja mam szelki Trixie, one są dość długie, żeby sobie połaził po siedzeniu, ale nie sięgnie dalej niż między przednie fotele. to chyba chodzi o to, że część kotów w transporterze głupieje - czują ruch, ale go nie widzą i zaczynają wariować, w szelkach niejako kontrolują sytuację, mając pewną swobodę ruchów.
  • anaiss 21.08.19, 11:26
    Jottko, nie próbowałam z szelkami, ale szczerze mówiąc nie wygląda to dobrze z tym samochodem. Zawiozłam go do taty, bo jechałam na urlop, jechał u mnie na kolanach, zestresowany, ale umiarkowanie. Odbierałam od taty w minioną niedzielę - najpierw siedział u mnie na kolanach, później sam przeszedł na siedzenie pasażera, zaczął oddychać otwartym pyskiem sad
    Dodam, że cała jazda trwała może z 15 minut, to nie są jakieś odległości wielkie. W domu prosto do kuwety.
    Trochę tego nie kumam, jest odważnym kotem, a tu taka lipa z tym samochodem. Myślałam, że to chodzi o to czy jedzie sam czy z psem, że może samemu bardziej się boi, ale to nie ma znaczenia, wracałam z obojgiem, też było źle...
  • jottka 21.08.19, 21:17
    idź do weta, opisz problem, zapewne trzeba mu dać jakiś uspokajacz na pewien czas przed jazdą - może z jakichś powodów samochód mu się źle kojarzy, więc tak jak człowiekowi trzeba dać trochę środków uspokajających. a możesz np. posiedzieć z nim w samochodzie, pobawić się? niech oswoi teren, bez jeżdżenia, może uda ci się ustalić, co go tak naprawdę stresuje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka