Dodaj do ulubionych

Dylemat moralny...

15.01.20, 12:21

Mam samotną koleżankę która ma młodą kotkę.Jako że jeste$my 60+ zaczęły$my się zastanawiać co będzie z jej kotką po $mierci opiekunki.Długo Ania my$la£a i doszłado wniosku że chciałaby aby kotę u$pić.Kota jest trudnym przypadkiem_wiecie co mam na myśli.Ja jestem Za i podpowiedziałam że notarialnie trzeba by to załatwić.Co o tym sądzicie?czy powinno to być uregulowane prawnie?

--
,,Bo samotność to stan duszy a nie liczba osób na metr kwadratowy,,

pomyślała Cauliflower
Obserwuj wątek
    • mysiulek08 Re: Dylemat moralny... 16.01.20, 16:51
      Ja rowniez w tej opcji, nikt nie zagwarantuje, ze kot (najczesciej juz majacy swoje lata i choroby) trafi na dobra opieke, najczesciej jest to kop na ulice i poniewierka...


      --
      Twój zwierzak też może potrzebować pomocy
      • wiesia.and.company Re: Dylemat moralny... 17.01.20, 00:26
        Też się kiedyś nad tym zastanawiałam. I też doszłam do takiego wniosku. Koty do pieszczoty, to może i mają szansę. Koty sikające stale, nieprzymilne, z dziwnymi przyzwyczajeniami, po prostu trudne wymagają szczególnych zdolności od opiekuna, dużej wiedzy, cierpliwości i... dobrych chęci. Zdarzają się tacy ludzie, ale jeśli obok nas nie ma nikogo, komu moglibyśmy powierzyć naszego kota, to jednak taką ostateczną decyzję bym podjęła.


        --
        Wiesia + 4
        • ajaksiowa Re: Dylemat moralny... 17.01.20, 08:42
          Póki co ,ze znajomą Weterynarz ma się umówić na taką ewentualno$ć i mam nadzieję że się zgodzi .😶

          --
          ,,Bo samotność to stan duszy a nie liczba osób na metr kwadratowy,,

          pomyślała Cauliflower
      • mysiulek08 Re: Dylemat moralny... 17.01.20, 22:54
        tiaa, bo oczywiscie lepiej dla kota, ktory zostanie wyrzucony na ulice, oddany do schroniska, nie wiedzacy co sie dzieje, powoli umierajacy albo cierpiacy gdzies w krzakach albo w schroniskowej klatce albo umeczony przez jakiegos sadyste, no ale bedzie przeciez zywy

        to tak jak z tym biedakiem zatluczonym metalowym pretem sad szczesliwy kot wychodzacy przeciez byl

        tak, wole isc droga egipcjan niz odchodzic majac wizje poniewierki moich kotow

        --
        Twój zwierzak też może potrzebować pomocy
        • aankaa Re: Dylemat moralny... 18.01.20, 01:39
          moje nie będą zatłuczone ani wyrzucone na ulicę

          jak humanitarnie zakończyć życie kota, którym nikt nie ma się kto zająć ??

          --
          jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
        • a74-7 Re: Dylemat moralny... 18.01.20, 15:29
          tak mi sie tylko skojarzylo,misiulku. Znam przypadki okrucienstwa nad kotami, zwierzetami...
          Ale mysle (sobiewink ze moze lepiej poszukac rozsadnie jakiegos opiekuna za wlasnego zycia ....niz czekac do ostatniej chwili
          Schorowane koty - tu sie zgodze z wami, uspic.
          Ale zdrowe -ty misiulku miala bys raczej duzo do usypiania.....
          ale jasne , co kraj to obyczaj....schronisk brak, czy sa przepelnione...
          U mnie jest ostatnio" swietny" sport wsrod cyganow(travellers), dzieci trenuja pieski na kocie .....ktoremu rzadko udaje sie ujsc z zyciem.
          Ale pomimo wszystko nie miala bym takiego dylematu.
          Natomiast wiem ,ze bedac juz w sile wieku - nie stac mnie na wziecie/ratowanie nastepnego kota ....koty zyja dlugo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka