Dodaj do ulubionych

nie ma jej juz z nami ;{

29.07.05, 16:27
Nasza ukochana Tessa odeszla sad Juz jej nie ma z nami, juz nie ma jej
pyszczka, wasikow, uszek, oczek, lapeczek, brzuszka, nie ma naszej
czarnutkiej mieciutkiej kuleczki.

Byla z nami przez 10 lat obdarzona ogromna miloscia. Teraz jest pusto.
Strasznie mi z tym zle. Chociaz nie wylalam jeszcze ani jednej lzy. Nie
potrafie sobie tego wyobrazic, NIE CHCE nawet o tym myslec. Za tydzien bede w
domu i nie przywitaja mnie w drzwiach utesknione zielono-zolte oczka. Nikt
sie na mnie nie obrazi, nie powie mi „co tak dlugo Cie znow nie bylo!”
Teraz jako tako sie trzymam, mam Atene – dla niej zyje. Pewnie nie zdaje
sobie mala sprawy dlaczego przytulam ja teraz dwa razy mocniej – tylko sie
jak zwykle wyrywa (kochana, hihi).

Nie wiem co czuc, nie wiem jak to bedzie. Mozecie sie spodziewac postu
pelnego zalu i placzu za okolo tydzien – kiedy jej NIE zobacze.

Nawet nie mialam szansy sie pozegnac i powiedziec jej jak bardzo ja kocham.
Poprosilam brata by zrobil to za mnie, ale nie wiem czy zrozumiala. Pewnie
bylo jej bardzo smutno, ze w ostatnich chwilach zycia nie bylo przy niej
calej rodzinki (mama tez tutaj, tylko brat i siostra poszli z nia do weta).

Jak za tydzien przekrece klucz w drzwiach i zobacze pusty przedpokoj to mi
serducho chyba peknie ze smutku sad
Obserwuj wątek
    • marapi19 Re: nie ma jej juz z nami ;{ 29.07.05, 17:59
      aż mi się łezka zakręciła, gdy czytałam Twój post. pomyśl sobie, że Tessa jest
      teraz w kocim niebie, poluje sobie na myszki, nie ma trosk i bólu. Ja sama
      sobie nie wyobrażam jak to będzie, gdy moje kotki odejdą. Aż żal ściska serce,
      gdy o tym pomyślę.
      aishunka, trzymaj się cieplutko. Głowa do góry! ważne, że jest Atenka.
    • sliwka1977 Re: nie ma jej juz z nami ;{ 29.07.05, 23:48
      Przestań! straszne to, co piszesz, tym bardziej, że coraz częściej zdaję sobie
      sprawę, że kiedys "mój" Bilbo odejdzie, czasami mnie to bardzo przygnębia, kiedy
      zdaje sobie sprawę z jego wieku. To przykresad( kochajmy nasze koty z całych sił,
      póki jeszcze czas....
      --
      "Czujcie się jak w domu
      komu dżinu komu dymu"
    • anielka_m Re: nie ma jej juz z nami ;{ 30.07.05, 00:44
      Mój Zenek, który mieszka z mamą ma 12 lat i też mi się słabo robi.
      Trzym sie cieplutko aishunka.
      --
      Twój dom jest twoim większym ciałem.
      Rośnie w słońcu; śpi w ciszy nocy. Miewa sny.
      Czyż twój dom nie śpi, a więc nie opuszcza miasta,
      by znaleźć się w gaju lub na szczycie wzgórza?
    • mama007 Re: nie ma jej juz z nami ;{ 31.07.05, 15:10
      wiesz, przypomnial mi sie moj, wcale nie tak dawny post, ze nie ma juz z nami Froda sad bylo strasznie (bo to bylo zatrucie, a kot bardzo mlody, w ciagu 2 dni bylo po kocie), ale pamietam, ze forum bardzo mi pomoglo. i potem w decyzji ponownego "zakocenia" mieszkania.
      trzymaj sie, strasznie to ciezkie, ale dasz rade. niejedna z nas to przeszla. sciskam mocno i pozdrawiam
      Aga
      --
      Niebieskooka i koty smile
      Uwaga, nie używam poczty gazetowej, pisać na agafka007@vp.pl !!!
      • wiesia.and.company Re: nie ma jej juz z nami ;{ 01.08.05, 11:13
        Bardzo, bardzo mi przykro, wiem jak to jest... niestety jest bardzo źle.
        I nawet to, że mam inne moje koty, to gdy odchodzi moje maleństwo to jest...to
        jest...
        Musisz się zająć czymś a najlepiej opieką nad kimś, kto będzie bardziej bezradny
        niż Ty teraz... (to jest delikatna sugestia, poczekaj jeszcze chwilkę, ale za
        długo się nie wahaj, bo potem minie moment, gdy Ty chcesz i możesz komuś
        uratować życie lub dać szczęście).
        Pozdrawiam
        • aishunka Re: nie ma jej juz z nami ;{ 01.08.05, 11:46
          dziekuje Wam bardzo za slowa wsparcia. Wiem, ze pewnie wiekszosc z Was przezyla
          smierc swojego ukochanego koteczka. Jest to strasznie smutne tym bardziej, ze
          ta swiadomosc, ze to MY ZADECYDOWALISMY o tym, ze ona ma juz przestac ZYC. Nie
          natura, nie los - tylko MY. MY powiedzielismy "trzeba zakonczyc jej zycie". Ta
          odpowiedzialnosc za czyjes zycie jest przerazajaca. Chyba to jest cena jaka sie
          placi za trzymanie zwierzat (jakkolwiek bysmy nie chcieli tego nazywac po
          imieniu, jest to badz co badz..) w niewoli.
          Na razie sie raduje na widok malej Ateny, ktora mam nadzieje bedzie z nami
          jeszcze ladnych pare lat. A Tessa bedzie zawsze juz w naszych sercach i pamieci.

          Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i Wasze kotki - sciskajcie i calujcie i
          mowcie, ze kochacie (na pewno to robicie) tak czesto jak tylko sie da smile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka