Podkrakowska wieś,gdzie ja czyli Beata,mój mąż i nasza wielka sunia Verka alias
Osioł zamieszkaliśmy cztery lata temu.Tutaj zrealizowało się moje marzenie-koty.Przybywały kolejno:planowana biało-popielato-czarna Kacper,przyniesiona przez dzieci sąsiadów hebanowa Bambiśka,podrzucona w Sylwestra pręgowana
Sylwunia,jej córeczka z wszystkimi odcieniami popielatego i rudym znaczeniem Adelka/byli jeszcze bracia Leon i Jacek-mają domki oraz Czarnuch,który miał zostać z nami,ale zginął

/ i znaleziona na majowej topoli,wrzeszcząca na pół wsi o pomoc śliczna tricolorka Majuśka.W domu rządzą baby,bo jest nas siedem,mąż może wesprzeć się tylko na dwóch skrzydlatych chłopakach- spółce Fliper&syn-wróblach australijskich,które chroni przed kocimi dziewczynkami klatka.
--
Zrób awanturę-a nie jęcz.