Mam dwa koty, oba są dość wiekowe. Kocica ma 12 lat, a kocur 10. Oba sa
wysterylizowane. Kocurek jest niewidomy i przez to gorzej radzi sobie w domu,
choć i tak świetnie zważywszy na stopień kalectwa. Kocica była zawsze dla
niego jak matka - pomagała mu, lizała go, oddawała jedzenie, spały razem.
Potrafiła się na niego dąsać i nasyczeć (ma dziewczyna charakterek), ale duzo
częsciej okazywała mu czułość. Od jakiegoś czasu stała sie wobec niego
agresywna. Nie dochodzi do jakiś strasznych scen, ale ilekroć on usiłuje sie
koło niej położyć, ona syczy, daje mu łapą po głowie i ucieka. Często nawet
biegnąc przez mieszkanie nasyczy na niego, spotykając go na swojej drodze.
Parę razy porządnie mu się dostało (jest większy i silniejszy, ale powolny) -
ale wczoraj zauważyłam że ma sporą rankę koło ucha i to mnie juz naprawde
zaniepokoiło. W stosunku do mnie jej zachowanie sie nie zmieniło - jest
pieszczochą, mruczy. Zawsze byla o niego zazdrosna, ale to już jakaś przesada.
Nie wiem co robić, tym bardziej, że on jej potrzebuje - "płacze" (tak jęczy
głośno) kiedy zostaje sam, szuka jej, a kiedy znajduje - ona warczy i syczy

(( Pomóżcie Kociary!
--
zawsze na południu