• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

kobiety pracujace na preriach Dodaj do ulubionych

  • 08.08.06, 20:57
    Rzecz o matce ( o imieniu Java), 3 letniej czarnej, z bialym krawatem i jednej
    bialej skarpetce, kotce. 3 letniej. I jej corce ( 2 letniej) , szarej, o
    imieniu Minimi.

    Minimi byla najmniejszym dziecieciem z tego , jedynego, zreszta, miotu. W
    jezyku angielskim taki malec nazywa sie "runt".

    Ale po kolei. Java znalazla sie w naszej rodzinie jako podarunek dla naszego
    syna od jego narzeczonej , pielegniarki "weterynaryjnej" (taki zawod istnieje
    w USA/Kanadzie).

    Byla wtedy bezpanskim poczuconym, malenstwem w wieku (sadzac wedlug wielkosci)
    okolo 6 tygodni. A wiec bardzo szukajacym opieki...

    Choc nie powiem, Java szybko doroslala i juz w wieku 10-12 tygodni zlapala
    swoja pierwsza myszke. Co prawda nie wiedziala za bardzo jak sie ta myszke
    potem zjada.

    Ale i ta wiedza przyszla z czasem i Java zabierala sie za coraz wieksza
    zdobycz. Ostatnio jej to wiewiorki ziemne (Richardson's gophers) , a takze
    male groliczki, nie wspominajac o szpakowatych ptaszkach. Jak ona te ptaszki
    lapie to ja nie mam pojecia, bo nigdy tego nie widzielismy. Ale ze lapie
    swiadcza dowody rzeczowe : martwe ptaki na naszym progu.

    Walka z takimi duzymi ofiarami to trudna rzecz i ryzykowna. Pare miesiecy
    temu Java przestala chodzic swobodnie i zaczela utykac na przednia lapke.
    Wizyta u weterynarza wykazala, ze doznala ona ugryzienia w pasze ( od slowa
    pacha) i rozwinelo sie zakazenie. Dostala wiec recepte na antybiotyk (
    CLAVULIN) oraz na non-steroid antiinflamatory drug ( nie pamietam juz nazwy).

    Niestety w trakcie transportu do weta zona nie uzyla naszej (transportowej)
    klatki i Java wydostala sie z pudelka i ugryzla ja w twarz. Wywiazalo sie
    zakazenie na twarzy zony. Ktore tez wymagalo leczenia...

    Musze sie przyznac,ze ze strachem kladlem sie obok malzonki, wieczorem, do
    lozka. Nigdy nie wiadomo, kto bedzie nastepny w kolejce.

    Java swoja czworke dzieci miala wspolnie z jakims "wizytujacym" nasza okolice
    dachowcem. Ktory sie przyplata w nasze okolice w poszukiwaniu panny.

    Nie przewidzial jednak, ze jego wybranka, Java, ma trzech opiekonow.
    Mianowicie nasza owczarke alzacka, Cyndi, naszego roti , Maxa i jego
    przyjaciolke, z sasiedztwa o imieniu Maxina.

    No wiec biedne kocisko, gnane hormonami, wyladowalo na czubku drzewa. Wokol
    ktorego krazyly trzy psy. No i bardzo zdenerwowana Java, platajaca sie miedzy
    psami i wyraznie dajaca do zrozumienia, ze "dajcie mi go tutaj zaraz, bo JA go
    chce". W koncu jakos sprawy sie unormowaly i w efekcie Java, ktoregos
    niedzielnego ranka urodzila, lezac na naszym lozku, miedzy moja Zona i mna,
    swoja czworke. Przewidujac taka ewentualnosc polozylismy polozylismy pod
    narzuta kawalek plastiku, ale jak sie okazalo,bylo to niepotrzebne. Bo
    krwawienie bylo minimalne a i wod plodoeych bylo niewiele. Wszystko trwalo ze
    trzy godziny i odbylo sie po cichutku... Podgladalismy po cichutku, bo nie
    chcielismy mlodej mamusi peszyc.

    Pozostale kotki, mniej wiecej w wieku 8 tygodni, poszly szukac swego szczescia
    na farme i wiadomo nam, ze znalazly dobre miejsca. Farmerzy z przyjemnoscia
    trzymaja koty, bo nikt nie lubi myszy. Ktore potrafia zniszczyc mase zbiorow,
    juz nie wspominajac o rozprowadzaniu infekcji.

    MInimi byla poczatkowo malenkim kotkiem, ale szybko rosla i obecnie jest
    wieksza i ciezsza od mamusi. Jest rownie lowna. Obie potrafia "obsluzyc"
    domostwa w promieniu chyba kilometra. Nierzadko wiec widac taki obrazek, ze na
    progu sasiada lezy Java i wygrzewa sie do slonka. Podobnie Minimi.

    Ostatnio Minimi wrocila syczac na swoj ogon. Cos ja bolal. Wiec znowu wizyta u
    weta. Okazalo sie, ze miala dwa slady po wbitych zebach. i Oczywiscie
    infekcje. I znowu antybiotyk i NSAID. Przy czym MInimi daje sie oszukac i
    zjada tabletki leku, owiniete w kawaleczek wolowiny. Cezgo nie robila
    Java,ktorej trzeba bylo podawac lekarstwa "doustnie", przy pomocy specjalnego
    "urzadzenia".

    Obie "pracujace" kobiety pracuja glownie w nocy. Wychodza do pracy kolo 10 tej
    wieczor i wracaja jak popadnie. Szybciej jak jest zimniej. Rano wiec mozemy
    znalezc ulozone na progu albo myszki ,albo ptaszki... Albo tylko watrobki (jak
    wiadomo kot nie zjada watroby). Jak jest zimniej to kotki pracuja krocej. Przy
    minus 20 stopni lowienie sie konczy i kotki tylko siedza i patrza przez okno
    na zimowy krajobrac. Na te biedne pol metra sniegu, ktorego one nie znosza.
    Jak bowiem mala kotka ma sie poruszac w takim sniegu ?

    Tak w ogole to kotki nie maja wrogow. Psy, w okolicy naszego domu, nie
    osmielaja sie zaatakowac, bo nasz Max na to nie pozwala. Jedyne
    niebezpieczenstwo stanowia, gdyby sie koty od domu oddalily, kojoty. Ktore
    uwielbiaja jesc koty ( co widac zwlaszcza w Vancouver, gdzie "miejska"
    populacja kojotow wlasnie sie zywi miedzy innymi kotami). No i jastrzebie
    stanowia ryzyko.

    Ubikacje (WC) to maja w domu i nierzadko wracaja do niego tylko po to, aby
    skorzystac z ich "klozetki". Spia - gdzie popadnie. Minimi dosc czesto sypia
    albo w swoim koszyku, ale w ktorejs z umywalek. Lubia rowniez spac razem z
    nami. Oczywiscie jak nie spi na naszym lozku nasz Max.

    No i to tyle o pracujacych kobietach na kanadyjskich preriach.



    Pozdrawiam


    dradam 1/2
    Edytor zaawansowany
    • 08.08.06, 21:39
      Dziekuje za podzielenie sie opowiescia!
      • 09.08.06, 00:09
        dradam2.fotosik.pl
        tutaj sa zdjecia naszych dzielnych i zapracowanych kotek, zapomnialem dodac...

        Pozdrawiam


        dradam 1/2
        • 17.12.08, 18:15
          jak sie dostać do tych fotek? U mnie się otwiera strona główna fotosika...sad(((
          --
          Moje Podróże
          community.webshots.com/user/miriam_1973/albums/most-recent
          • 28.12.08, 03:44
            miriam_73 napisała:

            > jak sie dostać do tych fotek? U mnie się otwiera strona główna fotosika...sad(((


            Bedzie , bedzie, ostatnio mi sie glowna moja maszyna rozsypala i przez trzy
            tygodnie poslugiwala sie inna , z LINUKSEM, co niestety znakomicie sie klocilo z
            programami,ktore mam do FTP na moje GB na WWW.

            Ale teraz juz bedzie latwiej.


            Co sie dzialo przez te (prawie) dwa tygodnie. Wszedzie wisialy ogloszenia, ze 6
            miesieczna, szara kotka szuka swego domu. I nic nie zadzwonilo ....

            Wiec kotka mieszkala sobie samotnie,w naszej piwnicy. Znakomicie poslugujac sie
            domowymi "wygodkami".

            Za bardzo to mysmy jej nie wypuszczali. Z dwoch powodow. Nasze "stare kocice"
            Java i Minimi wyraznie sie przygotowywaly, aby
            "zagubionej" dac znac kto tutaj ma calkowita wladze. A po wtore, nawet gdysmy
            "zagubionej" nieco pomogli, to i tak niewiele by pomoglo, bo jak sie wlasciciel
            zglosi to trzeba kotke oddac.

            Po dwoch tygodniach jednakowoz szanse zaczely byc bardziej jednoznaczne.
            "Znajdka" zostaje u nas i nic na to nie poradzimy. Nawet jak jest mniejsza i
            lzejsza to bedzie musiala walczyc o swoje miejsce w domu. Przez te dwa tygodnie
            ( bez dnia) przytyla zreszta chyba z pol kilograma.

            No i dzisiaj, kiedy zrobilo sie tylko minus 4 lub minus 6 stopni "znajdka"
            poszla sobie na spacer, w okolice domu. Wypuszczajac ja mialem na wzgledzie to,
            ze moze znajdzie dojdzie do swojego orginalnego domu.

            Ale nic z tego, po dwoch mniej wiecej godzinach wrocila do naszych drzwi,
            wlaczyla swoje "motion sensor" light no i trzeba bylo ja wpuszczac do domu,
            gdzie od reki zabrala sie do palaszowania tego co znajduwalo sie w miseczce do
            jedzenia.

            Co wyraznie wskazywalo, ze "nasz dom" to takze " jej dom".

            Teraz w planach proces negocjacyjny z pozostalymi kotkami, bo w koncu w lazience
            w piwnicy / to zadne mieszkanie . I "znajdka" bedzie musiala znalezc takze sobie
            i koszyk do spania ( ma juz zreszta), osobna miseczke do jedzenia i do picia. No
            i miejsce do spania na naszym lozku ... Co jest juz najwyzszym stopniem
            "wejscia w rodzine".

            Czekac ja bedzie kolejna wizyta u weta. Szczepienia, chip...

            Ja osobiscie uwazam, ze powinna miec raz pokolenie kociakow. W koncu tak to bylo
            z Java,ktora urodzina nam Minimi.

            No i to by byla kolejna wiadomosc z prerii kanadyjskiej.


            --
            dradam

            "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
            • 28.12.08, 13:37
              Gratuluję, kot w dom , szczęście w dom.szczerze mówiąc spodziewałam się takiego
              finału.Teraz tylko trzeba jej nadać imię, jak już jest Wasza.
              --
              Miki
              Nina
              Czarek i Wacek
    • 09.08.06, 09:56
      Kobiety pracujące, żadnej pracy się nie boją.
      A jakie piękne.
      Ta apaszka u Javy - cudo.
      --
      Słońce wschodziło powoli, jakby nie było pewne, czy w ogóle warto się wysilać.
    • 09.08.06, 10:16
      hej,
      swietna opowiesc smile faaaajnie macie, tez bym chciala tak mieszkac...
      pozdrawiam
      aga
      --
      Schodzą się powoli, pełzną na swoje upiorne obrady, towarzysz zawał, towarzysz
      wylew, towarzyszka całkowita ślepota, towarzysz rak i cały szereg innych
      towarzyszy pośledniejszego szczebla. Za chwilę będą na miejscu,już słychać
      szuranie ich ropiejących stóp
      • 09.08.06, 17:30
        mama007 napisała:

        > hej,
        > swietna opowiesc smile faaaajnie macie, tez bym chciala tak mieszkac...
        > pozdrawiam
        > aga

        Thx.

        Koty oczywiscie uwazaja, ze dom jest "ich" i tylko one pozwalaja ludziom i psom
        w nim mieszkac. W zamian za, na przyklad, pozwolenie na drapanie kota po
        brzuszku albo za uszami.

        Kotki zachowuja sie absolutnie niezaleznie i "wladczo".
        Jak chca z domu wyjsc to zaczynaja sie kocie halasy ( potrzasanie zaslona na
        oknie). Jak chca wejsc z powrotem to stukaja w okno, wiec trzeba wstac i drzwi
        otworzyc.

        Z tym wiaze sie interesujaca historia. Z reguly to ja wstaje w srodku nocy, aby
        wypelnic kocie zadanie. Ale niedawno przyjechaly do nas wnuki i zona poszla spac
        do sypialni na pietro. I koty wchodzily na dach i stukaly w okno tej "gornej
        sypialni" ( dach jest drewniany, wiec chodzenie po dachu to pestka).

        Jezeli wiec uwazasz, ze powinnas sie przeprowadzic do innego domu to znajdz
        sobie kota,ktory Cie "zaadoptuje" i po klopocie.

        Sa trzy gatunki zwierzat , da facto, uwielbianych przez wiekszosc kanadoli. Psy,
        konie i koty. Te ostatnie glownie przez kobiety ( widocznie maja cos wspolnego ).

        Pozdrawiam


        dradam 1/2
    • 10.08.06, 18:22
      JAVA zaginela przedwczoraj, kolo poludnia. Po prostu nagle przepadla. I nie
      wrocila ani na noc, ani - jak to zwykle robia nasze panie czworolape - nad rankiem.

      MINIMI od razu zareagowala. Trzymala sie caly czas mojej zony, pracujacej w
      ogrodku. Doslownie w odleglosci paru metrow.Przez caly dzien.

      Nasze rozumowanie bylo proste. Albo Jave cos /ktos przestraszyl/o albo Java nie
      zyje. W tym pierwszym przypadku z pewnoscia wroci, jak niebezpieczenstwo minie.
      W drugim nie mamy nic do zrobienia.

      Koty sa tak nauczone, ze jak doznaja jakiegos uszkodzenia ciala to staraja sie z
      calej sily do domu wrocic. Bo tu, wiedza, dostana pomoc. Wyprobowane to zostalo
      juz w przeszlosci na obu kotach (i obu psach ) ...

      Java wrocila wczoraj poznym wieczorem. Glodna, jak cholera. Najpierw poszla cos
      zjesc, potem sie troche polasila i znowu wyszla, tym razem tylko na pare godzin.
      Nad ranem juz spala grzecznie w nogach naszego lozka i tylko czekala na
      podrapanie brzuszka.

      Zachowanie sie kotow znajduje sie poza zasiegiem oddzialywania wlasciciela.
      Mozna co najwyzej nauczyc kota pewnych ogolnych zasad ("jak chcesz wejsc do domu
      to zapukaj w szybe" albo "nie gryz ogona rottweilera, bo on tego nie lubi").


      Pozdrawiamy


      dradam2.fotosik.pl
      • 10.08.06, 19:02
        Rany serce mi prawie staneło jak przeczytałam że kicia o której dzień wczesniej
        taką fajną historie czytałam zgineła. Ale się znalazła. Ufff...
        Pozdrowienia dla pracujących kociczek
        Ewa i kotki trzy
        --
        Były sobie kotki trzy...
        www.kociarnia.friko.pl
        www.efkadesign.com
        • 11.08.06, 17:26
          Przekazalem.

          Jak Java miala tak ze dwa lata to potrafila zniknac na 3 dni.
          Ale potem sie ustatkowala i te poltora dnia wydalo sie nam nieco dziwne. Stad
          nasze zaniepokojenie. Najwazniejsze, ze wrocila cala ... Nawet nie przestraszona.

          "Przestraszenie" rozpoznajemy w ten sposob, ze kocice ida spac do piwnicy,
          najchetniej na zamrazarce (ktora, jak wiadomo, mruczy po swojemu). I potrafia
          tak przespac po 7-10 godzin.

          Potem wracaja do nas, zjedza , popija, wysiusiaja sie ( i cos tam jeszcze) i
          juz zachowuja sie normalnie.

          Na zewnatrz domu, w lecie, trzymamy nieco suchej strawy dla kotek. Zeby nam
          glowy nie zawracaly. I ostatnio zauwazylismy jakiego szaraska,ktory sie tutaj
          kreci. Max go toleruje ( zreszta szarasek sie nie boi Maxa), a i nasze kotki na
          niego nie sycza.

          Zobaczymy czy on ma wlascicieli, bo jak nie - a przyjdzie zima - to sie pewnie
          zadomowi u nas. Choc jak piosalem - pojecie "miec dom" dla kotow w naszej
          okolicy - jest raczej umowne. I kazdy kota chetnie karmi-jak mu myszy lapie.

          Farmerzy trzymaja chetnie w zimie wszystkie koty, z okolicy, ktore sie dadza
          zaprosic, w swoich "quanzit". W domu , na farmie, tez sie koty trzyma...


          Pozdrawiamy


          dradam 1/2

    • 11.08.06, 19:01
      piekna historia, ale ja nadal widze, w zwierzetach przynoszonych przez koty do
      domu jedynie biedne ofiary, ktore niezle sie nacierpialy zanim wyzionely ducha;
      sama 'mam' teraz dwa koty, ktore znosza do domu malenkie kroliki i ptaki i nie
      moge sie z tym jakos pogodzic...szczegolnie, ze wieczorem slysze rozpaczliwie
      wrzaski ofiar znajdowanych rano na progu; male kroliki potrafia bardzo glosno
      krzyczec przed smiercia, a koty bardzo powoli i dlugo potrafia je zabijac....
      napisalam nawet o tym watek na zwierzetach bo juz nie moglam wytrzymac;
      pozdrawiam serdecznie
      przygnebiona wrex.
      --
      wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
      ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
      • 11.08.06, 20:09
        Przykro mi wrex, ze to akurat na Ciebie trafiło, bo choc mi królików też żal to
        jednak co innego byc tych rzezi świadkiem.Pragne wierzyć, ze ma to wszystko
        jakiś głebszy sens , no np. taki, ze dzieki swym zdolnościom łowieckim koty są
        tak mile widziane przez farmerów na dalekich preriach.Rozchmurz się i jakos
        postaraj sie powstrzymać (prośbą lub grozbą) tych twoich morderców w
        futrach.Pozdrawiam z moją słodką trójka.
        --
        Ludzie dzielą się na tych, którzy lubią koty
        i na pokrzywdzonych przez los.
        • 11.08.06, 21:04
          droga misiu, dzis z pazurow 'moich' kotow nie zginie zaden krolik; spacerujac z
          psem zobaczylam jednego czajacego sie w jezynach na kroliki i... postanowilam
          zgarnac go do domu; zamkne je w kuchni i trudno, najwyzej po nich rano
          posprzatam; kuchnia jest wielkosci malego warszawskiego mieszkania, jest
          miekkie miejsce do spania, przestawilam miske z jedzeniem i piciem - musza
          wytrzymac; jak beda spac w nocy to pobiegaja w dzien, a w dzien tak nie slychac
          tych piekielnych wrzaskow, poza tym jutro caly dzien pracuje; trudno - kotow
          nie zmienie, ale moze przestawie im godziny aktywnosci...
          pozdrawiam ciebie i twoja 'trojeczke'
          wrex.
          --
          wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
          ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
          • 13.08.06, 12:31
            Droga wrex, jestes na własciwej drodze i jeśli bedziesz konsekwentna Twoje kłopoty
            sie wreszcie skończą.Najwazniejsza jest prewencja w tym wypadku polegająca na
            całkowitym internowaniu kocich obwiesiów.Pytanie tylko czy będziesz na tyle
            twarda, żeby sie oprzeć kocim błaganiom o wyjście.Wierzę, ze Ci sie uda i
            miejscowa populacja króliczków bedzie Ci miała wiele do zawdzięczenia.Pozdrawiam
            z moja nie mającą okazji mordowac trójka.
            --
            Ludzie dzielą się na tych, którzy lubią koty
            i na pokrzywdzonych przez los.
            • 13.08.06, 18:09
              www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/6a26a906716a6459.html
              Swego czasu wydrukowalem sobie z onet.pl ta wiadomosc. I zostawilem sobie ja
              gleboko w pamieci ( i nie tylko).

              Naprawde okrutny potrafi byc tylko czlowiek.

              Kociaki robia to, co maja zakodowane w genach.

              Jezeli Ci przeszkadza , ze poluja koty na gryzonie (ktore zreszta niszcza nasze
              jedzenie i roznosza choroby) to im pozakladaj dzwoneczki na szyje (moga byc te
              do odstraszania niedzwiedzi).

              Pozdrawiam


              dradam 1/2
              • 13.08.06, 19:42
                Dradam zgadzam sie z Tobą całkowicie, ze jesli o okrucieństwo idzie to ludzie
                nie maja sobie równych.Niemniej koty zabijają dla przyjemności a niekoniecznie
                dla zaspokojenia głodu.Najedzone koty poluja chetniej i skuteczniej niz
                osłabione głodem.Pastwienie sie nad ofiarą tez nalezy do morderczego rytuału. W
                przeciwieństwie do wrex akceptuje to całkowicie , bo gdzie mi kwestionowac wolę
                Stwórcy.takie im zadanie wyznaczył i kropka.Jednak wrex jest bezposrednim
                swiadkiem tych rzezi i jesli ją to dołuje to podejrzewam , ze moja reakcja
                byłaby analogiczna.Zgadzam sie rowniez, ze najlepiej jest zapobiegać a, ze i
                wrex doszła dotego wniosku, wszyscy jesteśmy zgodni.Pozdrawiam z moja trójka
                --
                Ludzie dzielą się na tych, którzy lubią koty
                i na pokrzywdzonych przez los.
                • 13.08.06, 20:54
                  misia007 napisała:

                  > (...)Zgadzam sie rowniez, ze najlepiej jest zapobiegać a, ze i
                  > wrex doszła dotego wniosku, wszyscy jesteśmy zgodni.Pozdrawiam z moja trójka

                  Mysle, ze powinienem ponegocjowac z moja dwojka.Ale mysle, ze nie mam wiekszych
                  szans ... :=)))

                  Chyba, ze Max sie wlaczy w negocjacje.

                  Pozdrawiamy

                  dradam 1/2
        • 11.08.06, 21:29
          w Kanadzie :

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=15924561&v=2&s=0
          Zauwaz, ze te wieksze koty sa "zabojcami" o wiele wyzszego kalibru. Uderzenie
          zebami w szyje ofiary zabija , w wiekszosci przypadkow, od razu...

          Nasze panny, wazace 20 albo 30 razy mniej od tych "duzych" nie maja tych mozliwosci.

          Pozdrawiam


          dradam 1/2
          • 12.08.06, 21:48
            z malymi myszkami tez sie tak zabawiaja godzinami z braku silnych szczek? jakos
            mnie to nie przekonuje; mysle, ze one sie po prostu lubia bawic - ot wesole
            zwierzaki z tych kotow i tyle;
            pozdrawiam wrex.
            --
            wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
            ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
            • 13.08.06, 22:07
              wrex - dla mnie to tez zabawa, zwlaszcza ze obserwuje koty na wsi u
              ex-tesciow... taka natura kocia juz. kosinski pisal, ze "laskawy jest lis, ktory
              od razu przegryza gardla swym ofiarom". chociaz ot bylo akurat a propos ludzi, a
              nie zwierzat. tak czy siak - uwazam ze taka kocia natura...

              bywasz czasem jeszcze na gadu tak w ogole?

              d. wink - jak napisales adopcja - myslalam ze mnie moze chesz adoptowac big_grinDDDDD a
              jak bede robila dach to z pewnoscia pomysle o drewnianym ze wzgledu na koty -
              dachu ze wzgledu na koty ani ja, ani moj tato, ani nikt ze znajomych arch i
              konstr nie robil chyba wink))) bedziemy prekursorami normalnie big_grin

              pozdr
              aga
              --
              Jestem normalny,ale nie mogę być normalny,jeśli ktoś inny jest
              anormalny.Dobrze,będę normalny,i ty także będziesz normalna,ale cóż z
              tego,jeżeli ktoś inny,anormalny,będzie przygrywał z boku naszej normalności na
              takiej małej fujarce,tra,la,la-a my tańczymy
              • 14.08.06, 14:05
                na gg nie bywam niestety bo nie mam; dzialam na skype wysle ci na poczte moj
                glupawy nick smile moze ty tez masz, a jak nie to sobie zainstaluj - lepszy niz gg
                jak dla mnie, przynajmniej na rozmowy telefoniczne;
                pozdrawiam i usciski dla asi
                marta
                --
                wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
                ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
              • 16.08.06, 04:22
                mama007 napisała:

                (...)
                >
                > d. wink - jak napisales adopcja - myslalam ze mnie moze chesz adoptowac big_grinDDDDD a
                > jak bede robila dach to z pewnoscia pomysle o drewnianym ze wzgledu na koty -
                > dachu ze wzgledu na koty ani ja, ani moj tato, ani nikt ze znajomych arch i
                > konstr nie robil chyba wink))) bedziemy prekursorami normalnie big_grin
                >


                Mysle, ze powinnas sie pokazac na SKYPE moim kociakom, zanim zadecyduja o adopcji...

                Pozdrawiamy

                dradam 1/2 ( jeden roti, dwa koty)

          • 14.08.06, 14:13
            wczoraj znalazlam pol krolika (gorne pol, a raczej przednie) jak one daja rade
            zjesc np. glowe, przeciez tam sa same kosci dosc pewnie twarde? chyba te
            szczeki nie takie znowu slabiutkie...
            dzis rano odebralam sikorke - przyniosly do domu, a tu klops - ciotka marta
            uslyszala i zabrala; zawiozlam ja do weta; mam nadzieje, ze ja uratuja; obroze
            z dzwonkami nic nie daja - custard zlapal ptaka (widzialam jak go niosl juz
            niezywego) jeszcze zanim zgubil swoja; wczoraj nie udalo mi sie ich zgarnac na
            noc do domu bo wrocilam pozno z pracy i bylo juz okropnie ciemno na szukanie;
            ale bede probowac
            pozdrawiam was
            wrex.
            --
            wiec jeszcze seta - znakomicie - padniemy, ale zgodzcie sie,
            ze z tylu roznych drog przez zycie, kazdy ma prawo wybrac zle
            • 14.08.06, 19:20
              a możesz opowiedzieć, albo pokazać na zdjęciu jak wygląda dzwoneczek DO
              ODSTRASZANIA NIEDŹWIEDZI...??? smile))
              Kociejki Preriowe cudne są, reszta Rodziny zresztą też...
              Pozdrawiam!
              • 15.08.06, 23:26
                pixie65 napisała:

                > a możesz opowiedzieć, albo pokazać na zdjęciu jak wygląda dzwoneczek DO
                > ODSTRASZANIA NIEDŹWIEDZI...??? smile))

                Jest wiele rodzajow niedzwiedziowych dzwoneczkow.

                www.libertymtn.com/catalog.php?type=product&id=17053
                Srednica "dzwoneczka" wynosi okolo jednego cala, wiec mozesz sobie wyobrazic jak
                to dziala.

                > Kociejki Preriowe cudne są, reszta Rodziny zresztą też...
                > Pozdrawiam!

                Dziekujemy. Pozdrawiamy


                dradam 1/2
                • 16.08.06, 09:51
                  Jeden cal to około 2,5 cm....I niedźwiedź się tego boi???? Chociaż swego czasu
                  widziałam w necie fotki i czytałam historię rudego kocura, który pogonił na
                  drzewo czarnego niedźwiedzia i nie pozwolił mu z tego drzewa zejść...smile))
                  Sierściuch bronił swojego terytorium, a rzecz miała miejsce chyba właśnie w
                  Kanadzie...
                  • 16.08.06, 21:13
                    ja tez cos takiego widzialem w TV, ale to chyba bylo w US.

                    Wszystkie wiesci na temat kanadyjskich niedzwiedzi , za ostatnie dwa lata, sa w
                    tym watku :

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=15318433
                    Dzwoneczek dziala w ten sposob, ze "uprzedza " niedzwiedzia,iz idzie cos nowego.
                    Miski sa dosc niesmiale i z reguly, jak nie widza czlowieka, to staraja sie
                    przed nim zniknac.


                    Wracajac do kotow :

                    trzymamy na zewnatrz domu miseczke z pokarmem dla kotek. Zeby nas nie neksaly
                    jak chca tylko zjesc. No i wyobrazcie sobie, ze do miseczki znalazl sie trzeci
                    chetny. Szary... Nie wiem czy on czy ona. Jezeli bedzie grzeczny/grzeczna to
                    chyba go/ja zaadoptujemy. Ale mozliwe, ze on/ona ma dom i tylko u nas sie
                    dozywia (podobnie jak to robia nasze kociaki, dozywiane przez sasiadow). Max w
                    kazdym razie szaraka toleruje.

                    Wczoraj przyjechala do nas w odwiedziny Rudi, znajoma suczka naszego Maxa.
                    Bawili sie idealnie w czworke. Dwa psy i dwa koty.

                    Dzis Minimi wrocila dopiero rano, kolo siodmej. A przeciez noce robia sie
                    chlodne ( plus 5 stopni C ) i troche mnie to dziwi, ze jej sie chcialo buszowac
                    po okolicy , po nocy, w tym ukladzie.

                    Pozdrawiamy


                    dradam 1/2
                    • 19.08.06, 09:57
                      Fantastyczne opowieści smile Przeczytałam z przyjemnością.

                      A poszukam w wolnej chwili na temat instynktu bawienia się ofiarą - ma on
                      głębszy sens, nie jest planowanym okrucieństwem - pisał o tym autor
                      książki "Rodzinne gniazdo". To chyba jest tak, że nie każde polowanie kotów
                      kończy się pomyślnie - i to powoduje potrzebę podejmowania pościgu; gdy kot nie
                      jest głodny "bawi się" - tak to wyglada z boku - ofiarą. Niedawno widziałam
                      film, gdzie gepard nie zabił maleńkiej antylopy, zanim nie zaczęła uciekać.

                      --
                      forum o origami

                      serce jest bogactwem,
                      którego się nie sprzedaje ani nie kupuje,
                      • 20.08.06, 19:39
                        jakies schorzenia ludzkie ?

                        Mysle, ze w pelni i dotyczy to nie tylko "boosting of the immune system".

                        Koty czesto obecnie wpuszcza sie obecnie na oddzialy dzieciece, bo pomagaja one
                        malym pacjentom szybciej odnajdywac sily potrzebne w walce z choroba.

                        Ja , osobiscie, mam doswiadczenie innego rodzaju.
                        Mianowicie zwiazane sa one z leczeniem zlaman i zwichniec.

                        Zona zlamala stope. I Java przychodzila i spala na zlamanym miejscu. I Zona
                        zglaszala, ze jak kot spi na jej nodze - to sie ona czuje lepiej, ma mniej boli.

                        Podobnie bylo ze zwichnietym obojczykiem. Java spala na zwichnietym stawie,
                        zmniejszajac bol ( a przeciez ucisk wazacego te pare kilogramow kota powinien
                        zwiekszac bol a nie odwrotnie).

                        Czy ktos moze ma podobne obserwacje w tym zakresie ?


                        Pozdrawiamy

                        dradam1/2

                        • 20.08.06, 19:51
                          Witaj dradam , oczywiście, ze koty lecza.Głaskanie kota obniza u ludzi cisnienie
                          krwi a z własnego doswiadczenia dodam, ze często cierpiąc na stany zapalne
                          stawów doznaję ulgi gdy koty kładą sie na bolącym miejscu.Pozdrawiam preriowe
                          kotki i Maxa oczywiście też.
                          --
                          Ludzie dzielą się na tych, którzy lubią koty
                          i na pokrzywdzonych przez los.
                  • 25.09.06, 18:07
                    Inne zdjecie umiescilem tutaj :

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=710&w=28300445&a=49064285

                    Niedzwiedzie sa dosc spokojnymi zwierzetami. Wbrew pozorom nie "poluja" ( byloby
                    to ciezko im robic na ladzie). Jezeli juz poluja to w wodzie ( na foki na
                    przyklad = biale niedzwiedzie, lub na ryby w rzece = w przypadku grizzli).

                    Jezeli wiec niedzwiedz slyszy dzwonienie to z reguly sie usuwa z drogi.
                    Zwlaszcza dotyczy to mam z dziecmi, ktore wola zniknac z malymi niz narazac sie
                    na jakies klopoty (polowa malych niedzwiedziatek nie przezywa roku zycia, mimo
                    troskliwej opieki mamy).

                    Pozdrawiamy


                    dradam 1/2


                    dradam2.fotosik.pl
          • 12.08.07, 19:46
            www.cbc.ca/canada/british-columbia/story/2007/08/02/bc-cougar.htm
            www.cbc.ca/canada/story/2004/08/17/Cougar_041708.html
            Jak widac te duze koty atakuja najczesciej dzieci ( ktore wielkoscia sa
            porownywalne z ta "prawdziwa zdobycza" ).

            Rzadko atakuje cougar jezeli w okolicy sa psy. Pies ( zwlaszcza ten trzymany
            jako "przyjaciel domu" ) nie maja problemow z zaatakowaniem cougara w obronie
            czlowieka.

            Z drugiej strony domowe, te 3-6 kg koty, sa z reguly traktowane dobrze przez psy
            (oczywiscie jak dlugo nie pozoruja ucieczki, co zmusza psa do "gonienia" kociny).

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=15924561&a=15924561
            Pozdrawiam


            dradam 1/2
    • 21.08.06, 04:04
      Jedza do oporu. I maja tego jedzenia wszedzie, bo trzymamy tak dla kotow jak i
      dla psa jedzenie stale dostepne.

      Co powoduje zjawisko tycia kotow w zimie i chudniecia w lecie ( w zimie koty
      siedza wiecej w domu i jak jest skrajnie zimno, to nie wysciubiaja nosow poza
      prog, no moze dwa razy dziennie po 5 minut tak, aby sprawdzic gospodarstwo).

      Podstawowa karma to lososie , kupione w sklepie, juz zapuszkowane elegancko.
      Probowalismy rowniez i inne karmy (wlaczajac kurczaki i jakies watrobki ), ale
      koty zdecydowanie preferuja lososie.

      Co jeszcze jedza wiecej : Java lubi poledwice wolowa (malutkie kawaleczki,
      prosto z ludzkiej reki). Po zjedzeniu odbywa sie lizanie reki,ktora ja karmila.
      Minimi nie zjada nic dodatkowo, co mnie dziwi. Zreszta w ogole to Java jest
      bardziej odkrywcza. Na przyklad wypija smietanke, slodka, 10 % ( zwana tutaj
      half and half).

      Z kociakami i mlekiem to ja mialem przygoda. Otoz zona swego czasu postanowila,
      ze powinnismy sie odchudzac. A wiec mleko tylko odchudzone. Takie przynajmniej
      dostalem polecenia kupowac.I Java akurat byla w ciazy. Wiec sie zapytalem z mina
      niewiniatka czy Java tez ma sie odchudzac ?

      Sprawa wiec upadla i pijemy mleko pelne.

      Koty w Kanadzie , nie wszystkie, nie pija mleka. Przynajmniej nasze nie pija stale.

      Natomiast pija wode i to chetnie. Minimi prosto z dzbanka.

      No i jedza wszystko to co upoluja. Obecnie pracuja ciezko, ale myszy jest w
      okolicy zatrzesienie, jak zwykle, pod koniec lata.

      Pozdrawiamy


      dradam 1/2

      dradam2.fotosik.pl
      • 21.08.06, 10:49
        czytałam kiedys ciekawy artykuł, taki popularno-naukowy, dotyczący różnych
        fizycznych zjawisk, w którym była wzmianka dotycząca leczniczych
        właściwości ...kociego mruczenia. Okazuje się, że koty mruczą z określoną
        częstotliwością, która znakomicie wpływa na proces zrastania się kości. Taką
        samą częstotliwość używa się w trakcie zabiegów fizykoterapii, tyle że przy
        pomocy urządzenia, a nie kota...Podobnie jest z wpływem kociego mruczenia na
        system nerwowy człowieka, a co za tym idzie na normowanie się ciśnienia krwi, a
        także tworzenie się fal alfa w mózgu. Poza tym koty jonizuja otoczenie ujemnie,
        co dla człowieka jest bardzo korzystne.
    • 24.08.06, 12:39
    • 03.09.06, 22:39
      Premier Kanady, Mr. Steven Harper ma dwa koty, zreszta adaptowane. Widocznie
      dachowce.

      www.pm.gc.ca/includes/send_friend_eMail_print.asp?URL=/eng/media.asp&category=5&id=1147&langFlg=e

      Pozdrawiam


      dradam 1/2
    • 25.09.06, 16:53
      co u naszych dziewczyn slychac.

      A no zbliza sie zima. Wiec dostaly cieplejsze futerka.
      Pracuja juz mniej w nocy (tylko jak jest cieplej).

      Znalazly sobie kompanion, to znaczy jakiegos innego kota. Ktory do nas
      przychodzil i zjadal jedzenie wystawione dla naszych panien ( pod naszymi
      oknami). Czego nasze panny znowu z kolei nie lubily.

      Ostatnio Minimi (corka) wrocila pogryziona , ugryzienie bylo u nasady ogonka.
      Wiec zostala ta okolica ogolona. Minimi bardzie smiesznie wygladala. Clavulin i
      NSAID sprawe infekcji zlikwidowaly.

      Nadal poluja jak szalone.

      Obie poluja w okolicy gdzie posadzilismy sloneczniki, niestety poluja na ptaszki.

      Poluja rowniez na wieksze gryzonie. Na "pocket gophers" ( ktore sa dwa razy
      wieksze od myszy, w kazdym wymiarze, a wiec 8 razy ciezsze - i co jest dziwne to
      dla naszej kocicy taki pocket gopher wystarcza na jedno danie).

      Java doszla do perfekcji w gonieniu do przewach z "drzewnymi" gophers ( czyli po
      polsku, w tym przypadku, wiewiorkami). Oczywiscie nie potrafi skakac z galezi na
      galaz (zwlaszcza innego drzewa ) bo jest na to za ciezka. Ale poza tym, jak juz
      dopadnie wiewiorke - to musi ja zjesc.

      Jak wiadomo na preriach nie ma pchel. Wiec i koty i psy sie ciesza. W Albercie
      nie ma rowniez (urzedowo) szczurow. Z czego sie cieszymy.

      Ida natomiast mrozy ( minus 30 stopni i nizej). Ale na mrozy nasza trojka ma
      cieply dom.


      Pozdrawiam

      dradam 1/2

    • 27.07.07, 01:18
      A no rottwailer MAX byl chory i odszedl za teczowy most.
      Kotki zachowuja sie inaczej. Sa jakby blizej do nas...

      Mamy teraz w ciagu dnia plus 30 stopni C, a w nocy takie biedne 12 stopni.

      Jak sie ma wiec cieple futro ( w przypadku Javy jest ono w dodatku czarne) to
      lepiej wiec w dzien spac, mozliwie w piwnicy, lub w klimatyzowanym pomieszczeniu.

      O tym kazda kocica juz wie. W ciagu dnia mamy wiec spokoj.

      W nocy natomiast kotki maja "pracujace". To znaczy jak slychac miauczenie za
      oknem to znaczy, ze albo Java albo Minimi przyszly sie pochwalic zdobycza.

      Jak chca do domu wejsc to stosuja inna sugnalizacje : po prostu stukaja lapa w
      szybe. I trzeba wstac, obojetne kiedy, nawet o 3 ciej nad ranem i isc drzwi do
      domu otworzyc.

      W okolicy pokazal sie kot "szaraczek", byl bardzo wychudzony. Teraz jak
      przychodzi pod nasz dom, to chyba po to, aby cos zjesc. Nasze kotki go nie lubia
      i atakuja, bija... Ale szaraczek juz nie wyglada jak obraz nedzy i rozpaczy,
      chyba ludzie sie nad nim lituja.

      A szaraczek sie pokazuje co 2-3 noc i chyba bedziemy mu pomalu wystawiac cos do
      jedzenia, jak o 3 ciej nad ranem nasze kotki juz pojda spac.

      W okolicy pokazaly sie jakies draiezniki (mowi sie o kojotach i lynx). Pewno w
      poszukiwaniu jakiego jedzenia. Najlatwiejszym jedzeniem sa "Richardson gophers"
      ( to sie chyba nazywa po polsku pieski preriowe)i tych jest pelno. Ale boimy
      sie,ze jak sie natrafi na kota to i kot dobry. Lynx (jako kot) oczywiscie na
      drzewo wejdzie, ale nie na takie male galezie jak nasze kotki potrafia. W razie
      czego moga zreszta uciekac do domu i zaden lynx nie zrobi tego,co one potrafia,
      a mianowicie uciec na dach domu ( kryty jest on gontem).

      No i tyle plotek o naszych kociakach.


      Pozdrawiam

      dradaqm1/2
      • 27.07.07, 09:16
        cieszę się, że u Waszych kociczek wszystko dobrze! Pilnujcie ich, żeby żadna
        krzywda im się nie stała! Głaski dla obu i dla przychodzącego szaraczka!
    • 04.08.07, 17:49
      mala wiewiorke ( dziecko).

      U sasiada (przez ulice) pojawila sie na wiosne rodzina wiewiorek, mieszkajac w
      dziupli w drzewie.Urodzilo sie im troje dzieci.

      I jedno z tych dzieci zamordowala ( i zjadla Java). Pozostal po wiewioreczce
      ogonek na naszym progu ( z reguly nasze kociny przynosza nam do pokazania swoja
      zdobycz).

      Wiewiorki kanadyjskie nie sa takie ladne jak w Europie ( szare, ogonek taki
      chudawy),ale zawsze zal dziecka.

      Ale co poradzic : koty zabijaja gryzonie i nic na to nie poradzimy.

      Pozdrawiam z kanadyjskich prerii

      dradam1/2
      • 04.08.07, 17:53
        a moze to drzewo jakos osiatkowac?
        zeby koty nie wchodzily?
        tak rozpiac siatke w formie jakby odwroconego parasola
        • 05.08.07, 19:28
          annb napisała:

          > a moze to drzewo jakos osiatkowac?
          > zeby koty nie wchodzily?
          > tak rozpiac siatke w formie jakby odwroconego parasola

          Nie da rady. Mieszkamy w dosc lesistej okolicy. Takich drzew lisciastych, z
          mieszkajacymi rodzinami z dziecmi ( w tym i z ptaszkami ) jest tutaj setki.

          Rozumiem intencje, ale nie da rady...


          Pozdrawiamy


          dradam 1/2
    • 08.08.07, 19:11
      A no kociaki poluja. Glownie. Choc tak naprawde to glownie obecnie poluje Minimi
      (corka). Mama Java spi sobie w nogach lozka ( po stronie "zoninej").

      Obie kotki robia sobie szybka i mala przegryzke okolo godziny 10 tej wieczor i
      ida sobie "do pracy". Java wraca za godzine, a Minimi wraca nad ranem, tak kolo
      4 tej rano. Stuka w okno, wiec trzeba wstac, wpuscic ja. Idzie wtedy sie najesc
      , a potem robi sobie lulu na dwie godziny. O szostej wychodzi na maly spacerek,
      po godzinie wraca i spi juz sobie az do 9tej.

      Obie kotki pracuja teraz bardzo wytrwale. Nie jest ani za cieplo ani za zimno na
      polowanie (latwo sobie wyobrazic jak sie poluje , bedac w futrze, przy plus 30
      stopniach C).

      Minimi glownie poluje na ptaszki, a Java (matka) na gryzonie ( niestety wczoraj
      upolowala druga juz wiewiorke, chyba dorosla). Myszek nie ma wiele, nie jest to
      zreszta "mysi" sezon. Myszy beda za miesiac, dwa , jak zaczna sciagac w okolice
      ludzkich siedzib, w przygotowaniu do zimy.

      Jak latwo sobie wyobrazic moj sen nie nalezy do najlepszych. Trzeba z lozka co
      godzine wstawac, otwierac i zamykac drzwi. Sprawdzac czy kotki maja jedzenie i
      wode. No , ale taka jest rola chlopa w domu zdominowanym przez kociaki.W tym i z
      gatunku "homo sapiens".

      Pozdrawiam


      dradam 1/2
      • 08.08.07, 21:01
        fajne dziewczyny.
        mysle ze cat flap bylby rozwiazaniem na problemy ze snemsmile
        --
        'How you behave toward cats here below determines your status in
        Heaven' - R.A. Heinlein
        'scars have the power to remind us that the past was real.'
        www.brightlion.com/InHope/InHope_pl.aspx
        • 11.08.07, 02:16
          marta.kunc napisała:

          > fajne dziewczyny.

          Dzisiaj leje. Wiec dziewczyny spia.
          Jak wroce do domu z pracy to moze wyjda na chwilke, sprawzdzis okolice i wroca
          zmokniete.

          > mysle ze cat flap bylby rozwiazaniem na problemy ze snemsmile

          Objasnij mnie prosze co i jak.
          Jezeli sa to takie drzwiczki, zawieszone na zawiasach, ktore kot wpycha glowa to
          to nie wyjdzie. Nie wyobrazam sobie, aby to to dzialalo jak jest 50 stopni
          roznicy miedzy wnetrzem domu i "zewnetrzem".

          Wiec co robic ? KOmputerowo sterowane drzwi hydrauliczne ? Programowane na
          odcisk lapki kotki czy na jej pomruki ?

          Pozdrawiam


          dradam 1/2
          • 11.08.07, 13:43
            aaaaaa
            zaskocze cie byc moze ale sa takie cat flapy na czujniki w
            obrozachsmile
            oznacza to, ze tylko koto w obrozce z czytnikem magnetycznym wejdzie
            do domu. a cat flap otworzy sie przed kotem jak drzwi sezamusmile
            troche to drogie ale czy spokijny sen nie jest tego warty?smile
            trzeba tylko pilnowac bateriismile
            to jakby cat flip na kluczsmile
            kwestia tylko czy pozwolisz swoim dziwczynom biegac z kluczem na
            szyismile))))))
            --
            'How you behave toward cats here below determines your status in
            Heaven' - R.A. Heinlein
            'scars have the power to remind us that the past was real.'
            www.brightlion.com/InHope/InHope_pl.aspx
            • 11.08.07, 15:36
              marta.kunc napisała:

              > aaaaaa
              > zaskocze cie byc moze ale sa takie cat flapy na czujniki w
              > obrozachsmile
              (...)
              > trzeba tylko pilnowac bateriismile
              > to jakby cat flip na kluczsmile
              > kwestia tylko czy pozwolisz swoim dziwczynom biegac z kluczem na
              > szyismile))))))

              Zaskoczylas mnie zupelnie. To jest to o czym marze.
              Nie mam problemu z bieganiem z kluczem. Moga go natomiast miec kociaki. Nie
              wiam jak taki klucz pomaga/przeszkadza we wchodzeniu na dach lub wspinaniu sie
              na drzewa ! :=(((

              Jak to mowia : diabel jest w drobiazgach.

              Jestem chetny zaplacic i zainstalowac. Jakies koordynaty/namiary na to cudo ?

              Pozdrawiam

              dradam 1/2


              PS. Czasami znalezienie czegos tam moze byc klopotliwe,wiec prosze o pomoc.
              Obecnie zreszta szukam bagaznika do rowetu mojej dwunoznej Kocicy. Rower byl
              wyprodukowany w Japonii i najblizszy dealer jest 1600 km od nas.Chyba sie zgodze
              na jakis "generic". Swoja droga bedzie to ciekawe,czy kocice beda sie pchaly do
              bagaznika jak zona jedzie na grzyby. Psy rutynowo sie pchaja do samochodu, jak
              sie gdzies jedzie, prawda ?
    • 04.12.07, 00:08
      i nasze panie postanowily nie ryzykowac przemarzniecia lapek.
      Wyjda na prog, posiedza przez minute i juuuz wracaja do domu. Nic dziwnego minus
      20 stopni to nie dla wydelikaconych kociakow.

      Na ogol to koty w Kanadzie, zwlaszcza te chowane przez farmerow to nie boja sie
      mrozow. Aby tylko miec duuzo jedzenia, szope na noc z sianem do zagrzebania sie
      i juz jest wszystko w porzadku.

      Moje koty sie wiec nudza, bo z polowania nici. Zapewniaja sobie czas spaniem,
      zagladaniem co tez dwulapy robia (zwlaszcza jak siedza ludzie przed PC), a
      ponadto atakuja siebie nawzajem. No i jest gonienie po domu i syczenie i dzikie
      miauki.

      Takie to czasy przyszly na kotki na preriach. Choc tak po prawdzie to w calej
      Kanadzie zima :

      www.cbc.ca/canada/edmonton/story/2007/12/03/winter-weather.html

      Pozdrawiam


      dradam 1/2
      • 02.01.08, 04:02
        Wspominalem o szaraczku.

        Szaraczek sobie znalazl dom. A konkretnie garaz u sasiadow. W garazu bylo leze
        dla tego "wlasciwego" kota, ale ten "wlasciwy" kot zostal z garazu wyrzucony.
        Wiec sie wprowadzil do domu i mieszka z dwulapami. Ktorzy go litosciowie
        zaadoptowali, zwlaszcza ze mrozy jakby juz sie zaczynaly.

        Natomiast szaraczek , zawlaszczywszy garaz, zaczal rosnac. Obecnie wazy z jakies
        10 kg i jest poltora raza wiekszy od Minimi (ktora wazy 6 i pol kg obecnie).

        Nie zapomnial jednak szaraczek gdzie go witano dobrze i przychodzi do nas w nocy
        sie dozywic. Oczywiscie nasze panie , Java i Minimi, staja na bacznosc i pilnuja
        naszego domu, aby sie tylko nikt "obcy" nie wprowadzil.

        Moja zona tego szaraczka "dozywia" . Ostatnio dostal cala kure. I co wieczor
        przychodzi na nasz ganek i gryzie ile sie da z tej zamrozonej kury ( minus 14
        obecnie, w nocy). Oczywiscie halas z tego sie robi niesamowity, bo aby ugryzc
        kure trzeba ja mocno potrzasnac .

        Zona postanowila kure podzielic na mniejsze kawalki, takie po cwierc kilograma.
        Zobaczymy jaki bedzie z tego efekt.

        No i tyle by bylo wiesci z poczatkow zimy. Pozdrawiamy


        dradam 1/2

        • 02.01.08, 11:10
          kawał szaraczka z tego szaraczka
          --
          wyrazenie "pan kota" jest wewnętrznie sprzeczne smile- yoma
          • 08.01.08, 21:56
            annb napisała:

            > kawał szaraczka z tego szaraczka

            A no jest. Ogladnalem go sobie dokladnie wczoraj.Ogromny. O bardzo dlugim i
            gestym futrze.

            Bylby piekny gdyby mial "normalny" ogon. Ale niestety pol ogona mu/jej wylysialo
            i dopiero od nowa sie pokrywa sierscia. Ma wiec kitke na koncu, potem cos
            chudego, prawie drucianego , a potem piekny i gruby.

            Zona juz go/ja regularnie dokarmia wieczorami. Szaraczek nauczyl sie tak, aby
            nie wlaczac swiatel ( mamy swiatla na zewnatrz domy wlaczane przez czujniki
            ruchu). Jak nasze koty chodza to sobie droge oswietlaja. Ale nie "szaraczek".
            On/ona chodzi tak, aby nie robic zamieszania. Choc nasze kotki staja na bacznosc
            jak tylko sie szaraczek pojawi za oknem.


            Pozdrawiam


            dradam 1/2
            • 06.02.08, 22:44
              Ostatnio zrobilo sie jakos zimniej.
              W nocy do minus 40 stopni.
              Zaczelismy sie bac o szaraczka. No bo kocisko przy tym zimnie juz nie ma jak
              chodzic po sniegu, lapki zamarzaja.

              Ale widocznie szaraczek sie nauczyl podstawowej reguly postepowania na mrozie,
              dosc , ze nie przychodzil sie dozywiac. Regula brzmi " jak zimno, to wlez do
              jakiegos kata i nie ruszaj sie nigdzie".

              I po paru dniach jak zelzalo, szaraczek znowu sie pokazal w naszej "jadalni".
              Wrabal miedzy innymi cala przednia szynke (wieprzowa, wagi ponad 2 kg),
              oczywiscie nie za jednym zamachem. Zjadl to w ciagu paru dni.

              Nasze kocice, obserwujace go przez okno - szalaly ze zdenerowania.

              Pozdrawiam


              dradam 1/2

              PS. Zonie udalo sie zrobic pare zdjec szaraczkowi. Co prawda przez szybe. Jest
              piekny, ogromny i bardzo wlochaty.Chyba gdzie te zdjecia wystawie na WWW.


      • 21.04.08, 20:59
        i tydfzien temu bylo plus 15 stopni C. Ale mowia, ze trzeba byc cierpliwym.

        No i niebiosom sie odwiadzialo i zrobila sie zima. REgulaminowa. Minus 10 oC i
        30 cm sniegu.

        Kotki pierwotnie garnely sie na zewnatrz. Nic dziwnego takie cieplo i pelno
        sloneczka na futrach. Siedzialy wiec przy Panci jak ta robila porzadki z
        drzewkami i krzakami ( obsuszonymi). Koty wiedza, ze poki nie ma pelnej trawy,
        to latwo na nie zapolowac. Ale w okolicy dwylapnej czuly sie bezpiecznie.

        Jak przyszla z powrotem zime to wszystko sie odkrecilo. Wygladna za prog na pare
        sekund, poczuja zimny wiatr = wiec kociaki juz sa w domu. Bardzo nieszczesliwe.

        Szaraczek nadal podchodzi pod nasz dom. Utyl (nie wiem skad), ogon mu obrosl
        nowym futrem = wyglada jak prawdziwy krolewicz.

        I tak to bywa jak sie zima konczy.ZA tydzien powinno byc znowu plus 10 stopni C.


        dradam
        • 22.04.08, 18:59
          chciałabym zobaczy Twoje kocice i dochodzące tez smile)
          • 07.06.08, 15:53
            tamara30 napisała:

            > chciałabym zobaczy Twoje kocice i dochodzące tez smile)

            Mysle, ze uda mi sie to zrobic. Jeszcze chwileczka.

            Java zmienila nieco swoje hobby. Obecnie ulubionym zajeciem (w przerwach miedzy
            polowaniami i wspomoganiem zony w ogrodnictwie ) jest wylegiwanie sie na sloncu.

            Jak na razie slonce nie grzeje zbyt mocno i nawet kocica w czarnym futrze nie
            wypieka sie na zuzelek.

            Ale miejsce w ktorym wyklada sie do sloneczka jest poezja sama w sobie. Bo
            wyklada sie na naszym dachu ! Fakt,ze dach jest kryty gontem powoduje, ze
            spacery po nim sa dla kota bezpieczne ( i to mimo tego, ze dach ma znaczne spadki).

            Zreszta koty uwielbiaja spacery na wysokosci. Jak siostrzenica z kolezanka spalu
            w sypialni na pietrze i pozostawily otwarte okno to pierwsza chetka kocic bylo
            wejsc do nich przez to okno. Oczywiscie siatka na moskity uniemozliwila te zamiary.


            Pozdrawiam


            dradam 121

            PS. Ulubionym zajeciem Minimi jest wykladanie sie przed monitorem, jak rozmawiam
            przez SKYPE. I to tak, aby wszyscy na internecie ja widzieli !
    • 26.06.08, 22:26
      Dwie noce temu mielismy wydarzenie,ktore do tej chwili wywoluje niemile u mnie
      skojarzenia.

      Minimi juz sie ulozyla do snu (tak kolo 3 ciej w nocy) na naszych nogach, kiedy
      cos tam zatupalo na balkonie (deck).

      MInimi w nogi i sie schowala. A za oknem wyrazna bojka, kto z kim sie bil nie
      wiadomo, ale slyszelismy rozpaczliwe miauki Javy. Zapalily sie automatyczne
      swiatla (ktore mamy na zewnatrz domu),ale nikogo nie bylo juz widac.

      No i niby wszystko OK. Ale po chwili jakies 200 metrow od naszego domu zaczelo
      sie jeczenie. Dwie sekundy jeku i piec sekund ciszy. I tak w kolko.

      Nie blo rady, ubralem sie , wzialem latarke i ide do sasiada (przez droge) . Ale
      jeki ucichly, a Java nie odpowiada. Serce mi zamarlo...

      NO ale co mozna robic po srodku nocy. Wracam do domu z ciezkim sercem , ale jak
      podeszlem to widze, ze sie jedno (automatyczne) swiatlo pali. Ktos je musial
      wlaczyc.. Ani chybi.

      Podchodze blizej : a tu nasza Java, cala , zdrowa i nienaruszona. I prosi aby ja
      do domu wpuscic. No wiec wpuscilem i cala szczesliwa wbiegla !

      Koty sa zwierzetami nocnymi, to nie ulega watpliwosci. Sa inne zwierzeta,ktore
      na nie poluja. Wiec kotki sie trzymaja okolicy domu , obecnie. Jak Max ( nasz
      roti ) zyl to byly smielsze, bo nawet kojoty do domu nie podchodzily. Ale Maxa
      juz nie ma, wiec i kotki maja wiecej stracha. Od czasu do czasu.

      Najprawdopodobniej byl to "szaraczek",a nie zaden kojot. Ale com sie
      przestraszyl i namartwil to moje.


      Pozdrawiamy


      dradam, Java i Minimi
    • 08.10.08, 00:30
      Mamy w domu male zamieszanie. Bo to i remont domu (dosc powazny), temperatury na
      zewnatrz spadly ( w piatek ma byc snieg).Na dokladke dokwaterowaly sie do nas na
      3 tygodnie cztery nowe dwulapy.

      No a koty maja na glowie dodatkowe zmartwienie. W okolicy pojawil sie cougar
      (mountain lion), czyli taki duuuzy kot. Ktorego przysnakiem sa male , domowe, kotki.

      Kociaki jakos wyczuwaja, ze w okolicy jest cougar. Wychodza z domu na
      krotko,trzymaja sie go blisko. Ale spacerow nocnych nie porzucily i nad ranem
      trzeba wstac i drzwi otworzyc... Po pol godziny kocica wraca ...

      Kougar dlugo sie w naszej okolicy nie bedzie trzymal... Choc mamy malo psow
      (duzych) obecnie u sasiadow. Nie ma wiec kto szczekac.

      Kojoty na razie trzymaja sie z dala od osiedli ludzkich.

      Pozdrawiamy


      --
      dradam

      "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
    • 06.11.08, 22:20
      Kotki juz nie sa nastolatkami.
      Wiec jak temperatura spadnie do zera, albo i nizej, to na dworzu siedza po pol
      godziny tylko.

      No i zaczynaja sie nudzic. Wiec z braku laku - walcza ze soba. Wyglada to jak
      cos posredniego miedzy runda walk bokserskich i poscigiem za zajacem ( przy czym
      zajaca nie ma) w wykonaniu dwoch wyzlow.

      Oczywiscie jest przy tym pelno zjawisk akustycznych.

      Java zmienila sobie kuchnie. Obecnie je pelno surowego miesa. Na przyklad dwa
      (male) kotlety na raz. Albo pol wolowego befsztyka.

      Minimi nadal jada to co jadala. Java zreszta tez.

      O innych ciekawostkach napiszemy pozniej. Pozdrawiamy z zimowej prerii (mielismy
      w nocy juz pol cm sniegu !).
      --
      dradam

      "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
    • 16.12.08, 19:11
      No i przysla nowa zima.
      Dwa dni temu bylo wieczorem minus 34 stopnie C.

      Szaraczek, o ktorym pisalem , ma sie dobrze. Wyroslo kocisko na sporego
      zwierzaka, tlusty,daje sobie rade z zima bez problemow. Zreszta, jak mi sie
      zdaje, ma on rowniez i stale miejsce do postoju/spania. Do nas przychodzi tylko
      jak chce nam zrobic przyjemnosc, ze cos tam od nas zjada.

      My staramy sie jak mozemy i takie okazjonalne wizyty wcale nie niepokoja naszych
      kotek. Ktore juz na dobre sie przyzwyczaily do zycia w domu, jak jest zimno.
      Nudza sie tylko jak cholera i daja sobie popalic. Jak na razie nic nie
      przewrocily , goniac sie jak oszalale . No bo to sa "damy preriowe" ... !

      Dwa dni temu wieczorem przed domem uslyszelismy miauczenie. To mlody kotek, tak
      na oko 6 miesiecy, dosc chudy prosil o wpuszczenie. Ma na futrze centymetrowe
      kropki. Szary. Zostal wpuszczony, oczywiscie. Zeby naszej Javy i MInimi nie
      niepokoic zostal zamkniety w piwnicy. I tutaj sobie gospodarzy, jedzac jak
      szalony. Dzis zona go zawiezie do weta, moze ma chip z danymi wlasciciela. A
      jak nie ma - to wywiesimy ogloszenia w okolicy.

      Kot jest z pewnoscia chowany w domu, robi kupke i siusiu do kuwety. Je bez
      problemow tunczyka z puszki...

      A jak nie znajdzie sie wlasciciel - no to inna sprawa.

      W naszej okolicy jest pelno kotow. W miescie , zwlaszcza. Ponadto (schroniska)
      nie przyjmuja juz kotow. Nawet po prostu do uspienia.

      Co osobiscie mi sie nie podoba.

      Ale moze jak sie zima rozwinie - to i sytuacja uporzadkuje.

      I to przekazuje z kanadyjskich prerii...

      --
      dradam

      "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
      • 16.12.08, 20:20
        Dzięki Dramdam za relacjesmile zanim tu przyszłam już pisałeś a od kiedy tu jestem nie zauważyłam. Ale od pierwszego słowa polubiłam twój styl, taki fajnie zwięzły, bardzo narracyjny, trochę mi pachnie Jackiem Londonem. Uwielbiam koty od zawsze a właścicielką futer jestem zaledwie od 3 lat no i mieszkam w wielkim mieście, z dala od prerii i "habitatu" naturalnego stworzeń małych i dużych. Dlatego tym bardziej frajdę sprawiają mi takie opowieści jak twoje. Pisz dalejsmilesmilesmile zazdroszczę cisad ukłony dla żony, dzielnej preriowej traperki, pozdrowienia dla ogonówsmile
        --
        shoot for the moon. even if you miss you're gonna be among the stars.
        • 17.12.08, 17:12
          scrivo napisała:

          > Dzięki Dramdam za relacjesmile zanim tu przyszłam już pisałeś
          > a od kiedy tu jestem
          > nie zauważyłam.


          Dziekuje.

          > (...)Uwielbiam koty od
          > zawsze a właścicielką futer jestem zaledwie od 3 lat
          > no i mieszkam w wielkim mieście,


          W Polsce ?



          > (...) Pisz dalejsmilesmilesmile
          > zazdroszczę cisad ukłony dla żony, dzielnej preriowej
          > traperki, pozdrowienia dla ogonówsmile

          Przekaze, dziekuje...

          Troche sie spraw wyjasnilo. Nasz nowy mieszkaniec to dziewczyna, nie ma chipa.

          Wiec nie wiadomo kto jest wlascicielem. zachowania sie jednak mozna domyslec,
          ze kicia mieszkala dotychczas przy ludziach, bo trzyma sie nas blisko, laszac
          sie po nogach itp.

          Zreszta jak bylo zielono ( nie bylo sniegu), a atakowaly ja nasze kotki, to
          kladla sie na plecach, lapy w powietrzu "ja sie poddaje, a Ty mnie nie zabijaj".
          I kociaki dawaly jej spokoj.

          Mniej wiecej wiemy, co bedziemy robili dalej. Zdjecia do plakatu sa juz gotowe.
          Trzeba tylko plakaty wydrukowac i porozwieszac w okolicy.


          A jak nie wyjdzie, to panna ma zalatwione zycie na wsi, u farmerow.

          No , zobaczymy jak to to pojdzie.




          --
          dradam

          "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
    • 30.04.09, 19:58
      Dlaczego koty i ludzie (niektorzy) staraja sie byc razem ?

      Oficjalne wyjasnienie na preriach jest : bo sa myszy.

      Klimat preriowy nie sprzyja zyciu kota. Jeszcze lato (plus 40 stopni C ) da sie
      przyzyc. Kot przeciez przewedrowal z Egiptu, prawda ?

      Ale zima ( z temperaturami ponizej 40 stopni C) to juz za duzo dla kota. Szuka
      wiec on schronienia przed wiatrem, szuka ciepla , no i jedzenia.

      Czlowiek z kolei szuka metod uchronienia zbiorow z pola przed myszami ( a takze
      innymi gryzoniami tejze wielkosci). Kot jest w sam raz. Bo oczywiscie inne
      zwierzeta tez jedza myszy, ale tak mowiac miedzy nami wcale nie sa ani takie
      mile, ani nie pachna tak ladnie... Powiedzmy grzechotniki. Ktorych na preriach,
      w niektorych miejscach, sa doslownie setki tysiecy ( na przyklad przy zbiegu
      Polnocnej i Poludniowej Saskatchewan River, w okolicy Empress, na granicy AB i SK).

      Jak wiec to wspolne zycie wyglada, miedzy farmerem i jego kotem ?

      Kot dostaje prawo do mieszkania na farmie. Ale z reguly nie jest to prawo do
      mieszkania w domu farmera. Z reguly kot mieszka tam gdzie chce. Jest to wiec na
      przyklad "quanzit" czyli szopa. Tutaj, w kacie, gdzies za wiazka slomy czy paka
      siana kot sobie mosci gniazdko. W zamian za to ma pelne prawo ukladac sobie
      zycie jak chce. Isc gdzie chce, wracac kiedy mu sie chce, nawet po miesiacu lub
      dwoch.

      W zamian za to miejscowe psy maja na niego uwazac i nie atakowac. Jak atakuja -
      to kot moze je podrapac. Nawet dotkliwie. I nikt psow nie bedzie bronil.
      Zreszta psy , na wsi, uwazaja, ze nie powinny sie wysilac. No chyba ze w okolicy
      jest wilk czy kojot. Albo dwunozny, nieznany, osobnik...

      Ale wrocmy do kotow. Jak wspomnialem koty maja wsparcie od farmerow, bo lowia
      myszy. I kazdy kot wie, ze musi pracowac ! Bo jak nie zlowi myszy i nie
      udowodni czlowiekowi, ze pracuje, to moze z gospodarstwa wyleciec ! Pol biedy w
      lecie, ale w zimie ?! To juz okropnosc.

      No wiec koty lowia myszy. Nasze koty codziennie nam te myszy przynosza, ukladaja
      na progu. A potem zjadaja ( z wyjatkiem watrobek). Najwiecej zabawy mamy jak sie
      kota z mysza wpusci do domu.Dzieje sie tak w nocy, bo swiatla nie wlaczamy. Ale
      w miare mozliwosci ( oczy spiace ), patrzymy. Bo my myszy nie jadamy i nie
      lubimy jak leza na podlodze. Wiec mysza idzie za prog,a kot spi, z poczuciem
      dobrze wykonanej roboty, do rana.

      Nie znaczy oczywiscie, ze zawsze sie cieszymy jak kot cos zlowi. Niestety koty
      rowniez lowia ptaszki... I czasami takiego, jeszcze poruszajacego sie, ptaszka
      na przyniosa. Jak zywy i w dobrym stanie - no to sie go wypuszcza. I ptaszek
      leci ... A jak nie - no to zcazyna sie tragedia. Zlamane skrzydelko moze sie
      zrosnie, jak sie unieruchomi. Powyrywane piorka wyrosna...


      No i tyle opowiesci na temat pracujacych kotek. Ktore wlasnie w ciagu ostatniego
      miesiaca przechodza z zycia zimowego ( w domu) do letniego ( na zewnatrz, z
      mozliwoscia posilenia sie, popicia wody, a jak jest bardzo goraco - to
      posiedzeniu przy wylocie aklimatyzatora).

      Pozdrawiam


      dradam 1+2
      --
      dradam

      "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
    • 25.06.09, 18:35
      No to bedzire prawie 3 lata jak opowiadam o zyciu i przygodach naszych dwoch kotek.

      Mamy juz dobra wiosne ( a wlasciwie wczesne lato ) z temperaturami w nocy okolo
      14-16 stopni, a w dzien plus 25. Niestety brakuje nam deszczow.

      Kotki doczekaly sie swoich dni. W zimie, to wiadomo - siedzi sie w domu. Nikt
      zdrowo myslacy nie bedzie ani chodzil po sniegu przy temperaturach rzedu minus
      25 stopni C, albo minus 40 stopni. Niewiele sie tez da wtedy upolowac. Lepiej
      jest wiec siedziec w domu. I pilnowac domu, aby przypadkiem ktos sie nie zakradl.

      Tak jak to bylo z ta odwiedzajaca nastolatka. Nastolatke w koncu oddalismy do
      SPCA,a ze byla mloda, wiec szybko znalazla nowych dwulapych opiekunow.

      Rozklad pracy kotek wyglada wiec obecnie tak : w ciagu dnia pomaga sie
      "gospodyni" w pracy w ogrodzie, albo doglada majstrow ,ktorzy remontuja dom,a
      tak kolo 10 wieczor idzie sie na lowy. Na lowy idzie sie dla tradycji, bo kotki
      potrzebuja wiecej kalorii na to aby polowac niz "upolowane jedzenie" dostarczylo
      by im. Wiec w trakcie pracy nocnej kotki "wpadaja na przegryzke", robia kupke
      lub / i siusiu i dalej z powrotem na zewnatrz domu, na polowanie. I tak dzis w
      nocy Java pracowala do 3:30 , a Minimi do 4:32 . Skad takie scisle dane ?

      A no to ja jestem ten,ktorego kotki budza (stukajac w okno), ktory musi wstac ,
      poczlapac na parter, otworzyc drzwi i wpuscic kotke. Kotki wiedza, ze nie spimy
      w swojej sypialni i ze musza wydrapac sie na dach domu , postukac, a potem zejsc
      na parter , z dachu, i wejsc dopiero do domu. Jest to nieco drapania sie po
      maszcie ( na flage ), spacerek po rynnach i tak dalej. Ale tak juz sie
      przyzwyczaily i jest to dla nich normalka. Jak za pare dni skonczymy remont i
      przeniesiemy sie znowu do "swojego" centrum to wszystko bedzie latwe i proste.

      Rano kotki spia. Minimi to jeszcze sie budzi i kolo 7-ej juz sie porusza po
      domu, wychodzi na zewnatrz i sprawdza jaka bedzie pogoda na dany dzien. Java spi
      slodko do circa 9-tej (spi na naszym lozku, zreszta) i dopiero wtedy wstaje.

      Troche bylem zdziwiony, ze koty potrafia byc takie aktywne, spiac w nocy tylko
      3-4 godziny/ na dobe, w lecie, a w zimie spiac po 18 godzin dziennie. Ale taka
      jest widocznie zwierzeca natura,ze jak nie ma co robic to sie spi.

      W niedziele przyjezdzaja do nas wnuki. I przywoza swojego psa, niewielkiego
      zreszta. Juz wiemy, ze koty beda musialy go "poskromic" uczac go, ze jest tylko
      psem i ze nie ma nic do powiedzenia w sprawach zasadniczych. Mysle, ze beda
      wychodzily z domu mniej, aby tegoz domu popilnowac.

      O tym jak sie sprawy powioda - to napisze za miesiac lub cos kolo tego. I tyle
      wiec plotek na dzien dzisiejszy.


      --
      dradam

      "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
      • 25.06.09, 21:03
        hmmm, dziwne że obie kocie panie śpią twardzo przegapiając nadejście świtu... moje oba futra w chwilach przed-wczesno-porannych mają fazę buszowania po domu. a to wlezą na szafki, a to zrzucą coś z półek, a to przytulają się do którejś z naszych nóg, gdy chłodno szczególnie zimą. [pomyszkują tak po swojemu gdy my śpimy akurat snem najcięższym, i ułożą się do dalszego wypoczynku, nieświadome narobionych szkód. rano cierpliwie się byczą dotąd, dopóki my się wstaniemy a więc w weekendy zawsze dłużej. dostosowały się z łatwością do swoich ludzi. potem przeciąganko, mruczanko i sniadanko no i na łowy. ponieważ nie ma wkoło żadnych prerii tylko centrum wielkiego miasta, to kociaki zmuszają mnie do wyprowadzania ich na smyczy na miastowe podwórko. każdy ma swoje pół godzinki na przechadzkę i wypas na świeżej trawie. podwórko jest zamknięte i spokojne, z dala od wielkomiejskiego hałasu, więc miałcórka i miałsynek mają wymarzony spacerek po płotku, trawniku, piaskownicy. same wiedzą kiedy wracać do domu. a ja na każdy spacer zabieram książkę albo gazetę i nadrabiam zaległości w lekturach. teraz w Polsce centralnej ostro leje więc cześtotliwośc spacerów mocno ograniczona, ale niech no tylko osuszy sie powietrze i ziemia... ech, połazimy i powęszymy razem. no i oczywiście gdy mam tylkosiebie do dyspozycji, z każdym zwierzakiem idę osobno bo nie wyobrażam sobie dwóch na raz smyczek i dwóch na raz kotów na końcach, brrr!!!
        --
        shoot for the moon. even if you miss you're gonna be among the stars.
    • 09.07.09, 03:53
      czyli jak wspominalem cougar troche niepotrzebnie zaryzykowal :

      www.cbc.ca/canada/british-columbia/story/2009/07/08/bc-cougar-attack-quesnel.html
      Chyba ten cougar nie wyjdzie z tego zywy, no chyba ze bedzie to samica z
      malusinskimi ( ale to chyba nie sezon !).

      Pozdrawiamy !
      --
      dradam

      "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
    • 30.07.09, 04:17
      Ostatnio zmagamy sie z remontem i z poprawkami do naszego domu. Co oczywiscie
      wplywa na zycie naszych kotek, tak,ze nie mozna sobie wyobrazic co sie dzieje.

      Niby remont to mamy juz rok ( instalacja okien i drzwi) , ale tak naprawde to
      roboty weszly w stadium zaawansowane dopiero jakies dwa miesiace temu. Bo
      malzonka postanowila polozyc klepke na podlodze. Oczywiscie koty przezyly to
      ciezko, bo wszedzie balagan, stosy klepek no i te okropnie halasujace maszyny.

      Ale to nie wszystko. Bo postanowilismy sobie przerobic nasza sypialnie i
      lazienke. Podloga (klepka) to jeszcze nic. Ale przesuwanie scian spowodowalo,ze
      musielismy sie wyniesc, do innej sypialni/lazienki, na pieterku. Bo tylko tam
      bylo dla nas nieco miejsca.

      I zaczely sie schody dla kotek. Bo one nauczyly sie przez lata, ze jak chca
      wejsc do domu, w nocy, ze spaceru lub dniowki "roboczej" to stukaja w okno. A
      nasza sypialnie na pietrze to jednak jakies 4 metry wyzej, niz ta na parterze.
      Trzeba wejsc na dach i przespacerowac sie po zakarkach "dachowych". Pierwsza
      nauczyla sie tego Java, a poterm - chyba od niej- Minimi (corka). Przy czym
      wchodzilo im sie latwo, problem byl ze schodzeniem. Minimi musiala sobie
      odswiezyc umiejetnosc schodzenia po drewnie ( w tym rowniez i mokrym) z dachu na
      podloge . No i wten sposob jak sobie zapukaly, to sie drzwi otwieraly. A jak nie
      - no to trzeba by bylo chyba czekac pare godzin jak ktos wstanie i otworzy
      drzwi. Interesujace, ze koty nie mialy okazji sprawdzic tej drugiej mozliwosci.
      Od reki pojely,ze trzeba sie wspinac i schodzic potem po deskach/belkach. I tak
      bylo dwa miesiace.

      Ale wczoraj przeprowadzilismy sie z powrotem do swojej sypialni, na parterze. I
      kotki od reki pojely : juz dosc gimnastyki, pukamy w to nasze stare "okno".

      Oczywiscie czas stressow jeszcze nie minal. Wprowadzil sie bowiem do nas,
      malutki (2 letni) pieseczek. Wielkosci - mniej wiecej kota. On tez nie ma
      latwego zycia - bo kotki musza go zakceptowac. Jak to bedzie wygladalo - napisze
      za pare dni. Na razie piesek szczeka na kotki, a one udaja ze sie chowaja. Jak
      sie bardzo zdenerwuja to ida na "pole", albo chowaja w piwnicy, na zamrazarce.

      Tak to jest ciezko prowadzic zycie "wolnych kobiet", na kanadyjskich preriach..


      PS. Kotki nadal lowia myszy i ukladaja nam je na progu domu. Ale ostatnio jakos
      mniej i rzadziej. Wiemy, ze nie ma wiele myszy w tym roku... Jakos sie myszom u
      nas niedobrze powodzi. Lisy natomiast maja sie dobrze.
      --
      dradam

      "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
      • 30.07.09, 08:30
        bardzo sympatycznie się czyta Twoje informacje z życia
        pozdrawiam serdecznie z 3miasta wink
        --
        Pozdrawiam
        Maria i Ogonki: Cleopatra i Ramzes
        fotoforum.gazeta.pl/5,2,mary4.html
        • 31.07.09, 20:10
          mary4 napisała:

          > bardzo sympatycznie się czyta Twoje informacje z życia
          > pozdrawiam serdecznie z 3miasta wink

          Poczuj sie polizana.

          Kotki obecnie spia razem z nami. Co ciekawe - raczej wybieraja strone Malzonki.
          Minimi spi po prostu na niej, a Java uklada sie w okolicy nog. Po prostu
          wyraznie korzystaja z tego, ze mamy obecnie nasze stare "king size" loze.

          W poniedzialek Java miala "hard time". Bo jak w nocy wrocila z wyjscia w "pole"
          to syczala na Minimi. A potem rano sie okazalo,ze nie potrafila wyskoczyc na
          okno (circa 120 cm). No wiec zostala pomacana i okazalo sie, ze ja cos boli w
          okolicy bioder.

          NO wiec do weterynarza. Nic nie znaleziono (moze jakies tam zadrapanie na
          skorze) , dostala zastrzyk antybiotyku i NSAID i po wizycie. Ja zaplacilem $413
          (cash). Zwykla stawka w takim przypadku (wizyta i zdjecia).

          PO 24 godzinach Java znowu byla soba. Skacze po staremu...

          Widocznie wiec nie bylo to nic ciezkiego.

          Nadal unikaja psa. W nocy pies zreszta spi z wnukami i nawet nie schodzi do nas.
          A koty w dzien - sa albo schowane na zamrazarce , albo urzeduja w okolicy.

          Buduje sie nam "solarium", powinno byc gotowe za tydzien. Oczyiwscie koty beda
          mialy dodatkowa frajde bo wstawie im drzwi,ktore beda sobie same
          otwierac.Elektronicznie.
          --
          dradam

          "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
      • 31.07.09, 19:45
        taktak, czekam zawsze na twoje korespondencje w sprawie kotek.
        a dadza sie sfotografowac?
        i powiedz jeszcze, czy kobiety Java i Minimi kochaja sie czy raczej
        zyja rownolegle?
        • 15.08.09, 19:17
          pieranka napisała:

          > taktak, czekam zawsze na twoje korespondencje w sprawie kotek.
          > a dadza sie sfotografowac?

          Dadza sie, dadza, juz zreszta sporo mam zdjec gotowych. I pomalu odbudowywuje
          swoje "site". Numer jeden jednak w moich zadaniach na dzien dzisiejszy jest
          dokonczenie remontu i "upgrade" naszego domu. Koty zreszta tez juz maja tego
          dosyc ... W ramach remontu naszej lazienki wywedrowala ich "ubikacja" z niej i
          kocice mialy klopot z wyobrazeniem sobie iz na pole sie idzie nie tylko do
          pracy, ale takze i siusi i pupu . Co zreszta pojely w ciagu jednego dnia, ale
          zawsze jakas nauka byla potrzebna.

          > i powiedz jeszcze, czy kobiety Java i Minimi kochaja sie czy raczej
          > zyja rownolegle?

          Wiesz, przez ostatnie prawie 2 tygodnie uwaznie je obserwowalem, chcac
          odpowiedziec na to pytanie.
          Co i jak oznacza.

          Bo co na przyklad oznacza pozostawienie przez Jave , na progu domu, niezywej
          myszy ? Minimi przechodzi i mysze zjada ? Czy Java zostawila mysze dla Minimi
          czy tez chciala oznaczyc "swoj teren" ta wlasnie mysza.

          Na ogol kotki sie "obchodza". To znaczy przechodza obok siebie co najmniej 30
          cm, czasami jednak ta granica jest pokonywana i albo na siebie sycza, albo sie
          liza... I badz tutaj madry co i jak ! Pewno to tak sama jak u ludzi, milosc
          miedzy matka i corka tez jest w rozmaitych stadiach...

          --
          dradam

          "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
          • 15.08.09, 21:22
            obecnie też mamy upgrade domuwink gwiżdżą piły i wiertarki, koty
            ciekawośc okazują ale i lęk przed nadmiernym hałasem. Kuweta na
            szczeście została na swym stałym miejscu bo to nie łazienka jest
            obiektem prac remontowych. ale chowają się daleko od zamętu, choć
            Franek, jako młodziak ciekawski, bardzo chętnie wpych się tam, gdzie
            leci pył gipsowy albo kawałki cementu. dzis musiałam wymyc biedakowi
            łapy bo wsadził je do suchego, naszczęscie, cementu. wczoraj zaś
            umoczył nos w płynie gruntującym do ścian. było kichanie i tarcie
            nosa że hej!!!!
            --
            shoot for the moon. even if you miss you're gonna be among the stars.
            • 24.09.09, 00:28
              U nas remont tez sie zbliza do konca.
              Wymienilismy dwa piece i AC,nasze solarium sie
              pomalu zamyka (koty beda mialy , przy okazji,
              wlasne wejscie). Wypadkow z kotami nie bylo. One
              sa po prostu za inteligentne aby sie wepchac
              gdzie nie trzeba.

              Bedzie pieknie. Odnosze wrazenie, ze koty to sa
              esteci, wzrokowcy. Jak spada snieg to siedza
              przed oknem i obsewuja co tez tam sie dzieje
              (moze tez i ptaszki sciagaja ich uwage).

              Nasza lazienka juz zaczyna byc funkcjonalna, to
              znaczy, ze nie za kazdym juz razem, jak kot do
              niej wejdzie, to spadaja z wysokosci przedmioty.

              :=)))

              Wejscie do domu nie wymaga rowniez wyprawy na
              dach. Wystarcza postukac do okna i
              wlacicielka/wlasciciel domostwa wygramoli sie
              spod koldry i poczlapie do drzwi, aby je dla kota
              otworzyc. Czasami zapomina wtedy, w swoim
              polsenym stanie, wylaczyc alarm i syrena wyje. Na
              szczescie nie wplywa to to zamieszanie wcale na
              koty. One po prostu nie reaguja na alarmy.

              Zbliza sie pomalu zima. Co prawda w dzien zdarzaja sie obecnie temperatury i
              plus 30 stopni C, ale wieczorem ( w nocy) temperatury sa w okolicy zera. Raz
              nawet byl i przymrozek.

              Z racji przygotowan do zimy koty i jedza wiecej
              jak i te bez "domu" ,a takze szukaja jakiegos
              schronienia na owo minus 40 stopni. Wczoraj z
              wieczora wydawalo mi sie , ze ktos kolo domu
              chodzi , wlaczaly sie swiatla no i jakies
              postukiwania/pochukiwania mozna bylo uslyszec. W
              koncu dopadlem sprawce :szary kotek/kotka,
              niespecjalnie duzy/a. Od zony dowiedzialem sie,
              ze kocina przychodzi do nas na podjadki od
              jakiegos czasu, a nasze obie kocice szaleja
              wtedy. Wiec podjadkow juz sie nie wystawia na
              prog. Trzeba bedzie znalezc sobie inny dom, gdzie
              nie ma tych DWOCH bardzo zadomowionych kocic -
              pewno tak sobie mysli rudasek/rudaska .

              Jak wyglada adaptacja z naszym malutkim
              pieseczkiem o imieniu "Gabi"? Jest on wielkosci
              kota, ale jest o wiele bardziej ruchliwy niz kot.

              Tylko koty maja nie tylko ruchliwosc, ale rowniez
              i sens w tych ruchach wyliczony.

              Dwa dni temu Gabi wypatrzyl sobie za drzwiami
              domu obie kocice razem. Wiec pozwolilismy mu
              sobie je zaatakowac (wczesniej czy pozniej i tak
              by to nastapilo). Wypadl wiec Gabi na nasz ogrod.

              Java zrobila mala rundke i po przebiegnieciu 20

              metrow znalazla sie dokladnie w miejscu, z

              ktorego zaczela uciekac. Siadla wiec sobie na

              pupie i patrzy co sie dzieje dalej.

              Gabi pobiegl za Minimi. Ale ta jakos sie szybko

              zmyla na drzewo wiec piesek sie do reszty zgubil

              i nie wiedzac co zrobic kolejno - powrocil do

              domu bardzo spracowany, ale i niezadowolony z

              siebie.Wiec go wpuscilismy do chalupy, a po

              dalszych 10 minutach kociaki tez sie zameldowaly

              w drzwiach.

              W domu mamy obecnie podzial lokacyjny. Kotki
              zajmuja parter i piwnice. Jak Java chce odespac
              nieco zarwana noc , a my juz wstajemy - to sie
              podnosi i idzie do piwnicy spac na zamrazarce.

              Podobnie Minimi. Codi natomiast okupuje pieterko
              - schodzi z niego jak jest cos do zrobienia
              (zjedzenia glownie). A tak normalnie to pilnuje
              on tych wszystkich wlaczonych i nie wlaczonych
              komputerow.

              Komputery ( a scislej mowiac program SKYPE )
              natomiast przyciaga Minimi. Jak gdzies leci SKYPE
              to glownym bohaterem naszego odcinka, (po naszej
              stronie) jest Minimi,ktora wlasnie sie uklada
              przed kamera, w poprzek lub podloz.Liczac na
              szerokie, miedzynarodowe, uznanie.

              A tak co wogole w szerokim swiecie ? A no

              zobaczmy :

              remigiusz-grzela.bloog.pl/id,4978172,title
              ,Zulus-i-spolka,index.html?ticaid=58ccc

              Mnie osobiscie sie te zdjecia bardzo podobaja.




              --
              dradam

              "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
              • 24.09.09, 02:11
                Dzis dopiero "odkrylam" Twoj watek, Dradam, i dawno sie tak nie smialam. Ale...
                dlaczego nie moge otworzyc ani jednej z Twoich linek? No such file - something
                something failure, nie ma strony etc etc. Ani jedna! No nie, otworzylo sie info
                o pumie. Ale ja bym chciala Twoje koty obejrzec.
                Co do polowania kotow - no coz, to sa drapiezniki, choc zakamuflowane jako
                pluszaki.
                Pisz dalej, swietnie sie czyta.
                Pozdrowienia z Lund, pld Szwecja
                Zejmanowa
                • 14.10.09, 21:59
                  No i coraz blizej do konca.
                  Dziekuje za pozdrowienia, pomalu przygotowywuja sie miejsca dla kotow na dobrym
                  WWW serwerze.

                  Wystawie wiec ten caly album o kociskach na tym serwerze.

                  Zona postanowila skonfrontowac Kodiego i kotki. Do eksperymentu akurat nawinela
                  sie Java, ktora wyladowala w ramionach Zony.

                  No i Kodi akurat sie dorwal do Javy. I Java z anielskim spokojem go przejechala
                  po nosie lapa. I Kodi sie wycofal na z gory upatrzone swoje pozycje. Ot tego
                  momentu Kodi udaje, ze go Java nie interesuje. Minimi oczywiscie nadal go
                  bardzo i nieprzerwanie interesuje. Widocznie chce miec kolejna "kocia" lekcje.
                  Lekcje sa nieuniknione, bo chyba Kodi u nas zostanie ... Wiec bedzie musial
                  sobie ulozyc zycie z kociakami.




                  --
                  dradam

                  "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                  • 20.05.10, 17:34
                    No i w zasadzie zakonczylo sie nasze "upgrade", jeszcze tylko posprzatanie,
                    ustawienie mebli i takie inne drobiazgi. Koty na tym wyszly dobrze, bo maja
                    teraz wlasne wejscie do domu (solarium).

                    Co poza tym slychac ?

                    Kilka luznych obserwacji.

                    Java jednak lubi smak kawy. Pierwotnie sadzilismy, ze Java pije kawe, bo tam ma
                    smietane (33% !). Ale Zona zostawila na stole kuchennym maszynke do mielenia
                    kawy. I okazalo sie, ze Java cala wylizala (zwlaszcza czesci robocze, tam gdzie
                    sie miele kawe). Nie ulega wiec watpliwosci, ze Java lubi smak kawy.

                    Minimi sprobowala zapolowac na krolika (mlodego). Oczywiscie go zabila. I przez
                    trzy dni go zjadala , co jest dziwne, bo koty lubia smak swiezego miesa, a nie
                    tak jak psy - moze sobie ono polezec. Ale miala juz chyba dosc tego smaku. Bo
                    jak teraz zobaczy krolika kicajacego po trawniku to udaje, ze go nie widzi. I
                    krolik (co jest dziwne ) udaje , ze Minimi nie widzi rowniez.

                    Dzis w nocy koty, jak zwykle , poszly na spacer/polowanie. Minimi wrocila kolo
                    polnocy. Postukala w okno , zwloklem sie z lozka i ja do domu wpuscilem. Javy
                    nadal nie ma. Kolo drugiej slyszymy okropny wrzask i miauczenia. I miauczenie
                    nie bylo naszej Javy. No wiec wlaczam swiatla i lece na dwor. Nie ma nikogo,
                    wolam Jave - i NIC. Ani widu ani slychu.

                    O szostej rano wrocila jakby nigdy nic do domu, zjadla cos tam, godzine pospala
                    i poszla sobie na dwor znowu , razem z Minimi.

                    Wiemy, ze koty z sasiedztwa nas odwiedzaja, ale nasze kotki ich nie toleruja. Za
                    cholere. Byc moze, byly to takie wlasnie odwiedziny.

                    --
                    Pozdrawiam

                    dradam121

                    "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                    • 09.07.10, 23:00
                      No i koty moga wchodzic do domu jak chca, bez naszej interwencji.

                      I jak pisalem w innym watku : postanowily sobie pochodzic tam i z powrotem.

                      Przynoszac ze soba swoje zdobycze , no i dajac je nam. Na szczescie nie
                      przynosza majtek od sasiadek, bo to bylaby u nas katastrofa.

                      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80279,8119137,Kot_kleptoman_kradl_bielizne.html
                      Ale przynosza myszy i ptaszki . I do tego zywe.

                      Ptaszki na ogol daja sie z domu szybko wyrzucic. Natomiast myszy chowaja sie w
                      kacie i wcale nie chca sie z domu wynosic.

                      Wczoraj Java przyniosla taka mysze i mysza myk pod fotel.

                      Powiedzielismy Javie i Minimi, ze jak beda przynosic takie podarunki to nie bede
                      wychodzic z domu jak dlugo nie zlapia myszy.Jak to bedzie dzialac to ja nie
                      wiem, bo w nocy odbylo sie pare razy tluczenie zaslonami do okien i w koncu
                      musielismy kotki wypuscic. Na dwor.

                      Co poza tym slychac : a no w numerze lipcowo/sierpniowym Canadian Geographic
                      znajduje sie artykul o miejscowym gatunku "Rysia kanadyjskiego" (jak wiadomo
                      szereg ras roslin/zwierzat ma swoje "kanadyjskie odmiany"). Rys kanadyjski jest
                      przepiekny, bardzo trudny do obserwacji (osobnik meski mieszka na circa 150 km2,
                      samica zwykle zajmuje 100 km2).

                      canadiangeographic.ca/magazine/ja10/lynx-cross-border-cat.asp
                      zdjecia rysia znajduja sie tutaj , w formie "show" :

                      canadiangeographic.ca/magazine/ja10/photoessay/lynx/slideshow.swf
                      Pozdrawiamy !
                      --
                      dradam wraz z Java i Minimi

                      "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                      • 28.12.10, 02:51
                        Zaczela sie zgodnie z grafikiem. I minus 22 stopni C na zewnatrz domu. Czego nasze kotki nie lubia.

                        Nosi ich aby choc na chwilke wyjsc z domu. Oczywiscia jak prosza (skrobia okno) to sie idzie i otwiera drzwi. Kotka, obecnie , z reguly, ostroznie podchodzi do otwartych drzwi, sprawdza temperature,a nawet wychodzi na pare sekund,a potem jest szybki powrot do ciepla.

                        Dwa dni temu , rankiem, MInimi narobila halasu. Wiec wstalerm z loza i sprawdzam o co chodzi. Okazalo sie,ze Minimi zlapala mysze . Jest to w ogole malo prawdopodobne,aby mysza sie pojawila w domu,ale widocznie jakas bardziej "smart" sie znalazla i do domu weszla, liczac na cieplo i na cos do zjedzenia. Niestety przeliczyla sie co do kocich mieszkanek.Ktore uwielbiaja polowanie.

                        A teraz obiecane wiele miesiecy wczesniej zdjecia.

                        http://wstaw.org/m/2010/12/28/Adam_z_psami_i_kotem.jpg

                        Cyzli jak to bylo dawno temu,kiedy jeszcze zyl Max (rottweiler w glebi). Java na pierwszym planie spacerujaca w kolo psow.

                        http://wstaw.org/m/2010/12/28/pierwsza_mysza_javy2.jpg

                        Byla to pierwsza zdobycz Javy.

                        Potem zdobycze byly juz wieksze. Zapolowanie na squirrela (czyli chyba po polsku wiewiorki) nie stanowilo problemu.

                        http://wstaw.org/m/2010/12/28/scan0003.jpg

                        Java jest zreszta w zupelnosci kotem domowym.

                        http://wstaw.org/m/2010/12/28/Java1.JPG

                        Jest rowniez kotem lazienkowym ( asysta naszym wnukom w czasie kapieli) :

                        http://wstaw.org/m/2010/12/28/IMGP0162a.JPG

                        Przedewszystkim jednak jest kotem "polowym":

                        http://wstaw.org/m/2010/12/28/P9191882.JPG

                        http://wstaw.org/m/2010/12/28/P9191884.JPG

                        Minimi nie byla tak dokladnie fotografowana w swoim zyciu, obiecuje,ze sytuacja sie poprawi.

                        http://wstaw.org/m/2010/12/28/DSC00205.JPG

                        Ksiezniczka wypoczywajaca :

                        http://wstaw.org/m/2010/12/28/DSC00673.JPG

                        Zaproszenie do poglaskania po brzuszku :

                        http://wstaw.org/m/2010/12/28/minimi2.jpg.JPG

                        --
                        dradam w asyscie kotek pracujacych na preriach

                        "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                        • 28.12.10, 02:57
                          W jaki sposob mi sie takie duze zdjecia porobily to ja nie wiem,ale znajde sposob na przyszlosc. Przepraszam, jak sie komus ekran powiekszy !
                          --
                          dradam

                          "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                          • 07.04.13, 00:16
                            wszystkie zdjecia sa na "share" ( na wystawie) tutaj :

                            photoshare.shaw.ca/messages/viewshow/30064563595-1365281597-93608/parm/
                            PS. Zupelnie nie rozumiem jak to sie stalo,ze watek zostal znowu uruchomiony, z archiwum... !
                            --
                            dradam121
                            "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                            wyborcza.pl/1,75400,13673797,Ciemnosc__widza_ciemnosc__Czyli_slad_tajemniczej_ciemnej.html#TRNajCzytSST
                            • 08.04.13, 19:22
                              Czy koty zapobiegaja jakims chorobom ?

                              Okazuje sie ,ze tak. I mamy na to dowod, znany od wielu lat.Konkretnie od ponad 10 ciu.

                              Wyobrazmy sobie,ze badamy dwie grupy rodzin.
                              W jednej grupie - w rodzinie mieszka kot (lub/i pies) , w drugiej nie ma tego/tych zwierzat.

                              Do obu grup trafiaja noworodki.

                              Jakie sa szanse ,ze u dziecka rozwinie sie astma/egzema ?

                              Okazuje sie,ze w grupie z kotami/psami szanse powstania tych chorob sa mniejsze. Jak jest jeden zwierzak obecny to sa mniejsze o 20 %,a jak jest i pies i kot - to szanse sa o 40% mniejsze.

                              Chcialbym podkreslic - ze chodzi tutaj o rodziny, gdzie zwierzeta juz byly w domu i noworodek trafil do domu natykajac sie o kontakt ze zwierzetami juz obecnymi. I z nimi mieszkal.

                              Psy i koty powoduja alergie, w tym i astme. Jezeli wiec wprowadzimy do rodziny zwierzaka moze okazac sie,ze dziecko ma alergie na kota lub psa. Ale jezeli kot/pies natyka sie na bardzo mlodego noworodka to obserwujemy zjawisko wygaszania linii komorek ukladu odpornosciowego, ktore potencjalnie moga uczestniczyc w powstaniu astmy/egzemy.

                              To taka ciekawostka. I warto wiedziec o tym, kiedy placimy za jedzenie swojego pupila i do domu przynosimy noworodka. Leczenie astmy kosztuje i choroba
                              ta potrafi bardzo przeszkadzac w zyciu , a takze w pracy...
                              --
                              dradam121 + 2
                              "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                              wyborcza.pl/1,75400,13673797,Ciemnosc__widza_ciemnosc__Czyli_slad_tajemniczej_ciemnej.html#TRNajCzytSST
                              • 13.04.13, 02:56
                                to jest mniej wiecej to o czym napisal polski autor :

                                kobieta.gazeta.pl/kobieta/56,107881,13699538,Doznania_estetyczne_i_cudowny__lek__na_odpornosc_dziecka,,4.html
                                --
                                dradam121
                                "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                                wyborcza.pl/1,75400,13673797,Ciemnosc__widza_ciemnosc__Czyli_slad_tajemniczej_ciemnej.html#TRNajCzytSST
                                • 13.04.13, 20:27
                                  Futra chca wyjsc z domu...
                                  Ale zima trwa nadal.Na dokladke przyszly do nas sarenki i spowodowalo to,iz kociaki nie wychodza z domu. Aby sarenek nie niepokoic.

                                  videomail.shaw.ca/view/30064547642-1365871722-87075/
                                  --
                                  dradam121
                                  "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                                  wyborcza.pl/1,75400,13673797,Ciemnosc__widza_ciemnosc__Czyli_slad_tajemniczej_ciemnej.html#TRNajCzytSST
                                  • 21.04.13, 19:24
                                    i jeszcze wiecej zimy. Wczoraj padal snieg. Mowia,ze "kwiecien plecien bo przeplata, troche zimy, troche lata".

                                    Za tydzien powinno byc cieplo , a potem zaczna sie upaly.

                                    Futra sie niesamowicie nudza, bo wyjsc na padajacy snieg to onbe nie lubia, lazic po topniejacym tez nie lubia.

                                    Wiec sie bija,albo wyleguja sie na sloneczku, na naszym zamknietym balkonie ,ktory jest cieply (miesci sie na poludniowej stronie domu) i tempetaury w ciagu dnia sa z reguly o circa 10 stopni wiecej niz na wolnym powietrzu.

                                    photoshare.shaw.ca/view/30064530127-1366563920-64579/

                                    --
                                    dradam121
                                    "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                                    wyborcza.pl/1,75400,13673797,Ciemnosc__widza_ciemnosc__Czyli_slad_tajemniczej_ciemnej.html#TRNajCzytSST
                                    • 26.04.13, 23:40
                                      Zrobilo sie cieplo. Dzis byla w poludnie plus 22 stopnia, teraz (po poludniu ) jest plus 19 stopnie C.

                                      Koty oczywiscie z miejsca ta wykorzystaly ( choc, co moze sie wydac interesujace, ciagle leza placki sniegu). I zaczelo sie wychodzenie z domu na zewnatrz. I zaczely sie polowania (przez cala zime futra musialy sie zadowolic upolowaniem jednej myszki,ktora gdzies tam sie zawieruszyla w piwnicy). Java wczoraj upolowala ptaszka ,nieduzego , z wroblowatych.

                                      Dzis rano poderwal nas halas na polu. Kawki zaczely dobierac sie do Blue Jays. Blue Jays zakladaja gniazda i skladaja jajka. Te ostatnie sa obiektem zainteresowania kawek.

                                      Koty boja sie kawek , zwlaszcza Java , bo w jej czarnym futrze jest doskonale widoczna ,z gory.Wiec woli sie chowac.

                                      Dzis wyslalem prosbe o "fire permit", czyli o pozwolenie na zapalenie ogniska (aby spalic na przyklad polamane galezie ). Taka prosbe wysyla sie u nas poprzez internet.

                                      Jak bedzie pozwolenie w rece to Zona bedzie miala znowu siedzenie wieczorami przy ognisku. Obie kocice bowiem uwielbiaja siedziec przy ognisku, obserwujac palace sie galezie. Potrafia tak siedziec godzinami. Siedza zwykle przy Malzonce, na specjalnej laweczce.

                                      Zima moze jeszcze wrocic,mowia ze na preriach snieg moze spasc w kazdym miesiacu roku. Ale jak na razie jest cieplo i jak wszystko pojdzie zgodnie z planem to za miesiac bedziemy mieli plus 30 stopni C (lub wiecej).
                                      --
                                      dradam121
                                      "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                                      wyborcza.pl/1,75400,13673797,Ciemnosc__widza_ciemnosc__Czyli_slad_tajemniczej_ciemnej.html#TRNajCzytSST
                                      • 28.04.13, 12:36
                                        Zle sie czula chyba juz od piatku, nie jadla. Zaczela wymiotowac, stala sie letargiczna. Wczoraj wieczor (sobota) zawiozlem ja do weterynarza www.edmontonvetemergency.com/

                                        Okazalo sie,ze Java ma wysoka goraczke. 40 i pol stopnia Celsjusza.

                                        Konieczne stalo sie zostawienie Javy na badaniach i leczeniu. Dozylne plyny (kroplowka) i antybiotyk.

                                        Zobaczymy jak sie bedzie czula dzis, maja zadzwonic dzis rano (niedziela). Choc z drugiej strony zachecono mnie abym telefonowal swobodnie, jak sie chce cos dowiedziec.

                                        PS. Wybralem ta klinike, bo synowa w niej pracuje (obecnie na macierzynskim, zreszta). Jej zdjecie pokazuje sie na cytowanej stronie.


                                        --
                                        dradam121
                                        "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                                        wyborcza.pl/1,75400,13673797,Ciemnosc__widza_ciemnosc__Czyli_slad_tajemniczej_ciemnej.html#TRNajCzytSST
                                        • 28.04.13, 16:11
                                          Dziękuję za możliwość przeczytania wszystkich wspaniałych opisów z całych 6 lat.Czytałam jak ciekawą i wciągającą książkę.Zmartwił mnie wpis o chorobie Javy ale wierzę że wyjdzie z tego.
                                          Czekam na wieści.
                                          --
                                          <*>
                                          •"Dom bez kota jest tylko mieszkaniem."
                                          • 30.04.13, 16:48
                                            Zawiozlem Jave do szpitala. Letargiczna, z goraczka.
                                            Zostala zbadana, pobrano probki do badania, dostala IV plyny i antybiotyki.
                                            Po 24 godzinach temperatura spadla i w niedziele wieczor Java wrocila do domu w znacznie lepszym stanie. Z zaleceniami , z kontrola.
                                            Obecnie jest znacznie lepiej. Je (odrobine), pije wode, chodzi po domu. Wylizala sie starannie.

                                            Bede o sprawie pisac wiecej, jak znajde czas.

                                            Najwazniejsze jest,ze widac iz Java zdrowieje. My tez zdrowiejemy.Ja osobiscie bylem pod stre
                                            --
                                            dradam121
                                            "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                                            wyborcza.pl/1,75400,13673797,Ciemnosc__widza_ciemnosc__Czyli_slad_tajemniczej_ciemnej.html#TRNajCzytSST
                                            • 01.05.13, 12:54
                                              Java chyba wyszla z choroby. Je i pije,chadza na spacery poza domem ( jest minus 3 stopnie),zachowuje sie normalnie. Obiecano mi skontaktowac sie ze mna z wynikami badan, interesuje mnie poziom kreatyniny ( ? uszkodzenie nerek).
                                              --
                                              dradam121
                                              "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                                              wyborcza.pl/1,75400,13673797,Ciemnosc__widza_ciemnosc__Czyli_slad_tajemniczej_ciemnej.html#TRNajCzytSST
                                              • 01.05.13, 16:10
                                                Dobre wieści zawsze cieszą,mam nadzieję że nerki będą ok.Dużo zdrowia dla Javy.
                                                --
                                                •"Pozbyłam się męża. Kot miał alergię."
                                                • 01.05.13, 17:41
                                                  Trzymam kciuki za dobre wieści. Może to tylko taki nerkowy incydent, ostre zapalenie nerek albo jakaś inna pęcherzowa przypadłość? Temperatura minus 3, to niby nic takiego, ale podziębić pęcherz można. Jeśli koty są wychodzące, to trudno złapać moment sikania albo kłopotu z oddawaniem moczu, co może sugerować kłopoty z pęcherzem. Dobrze, że zareagowała na antybiotyk, który załagodził jakiś stan zapalny.
                                                  Czekam na dalsze wieści. My jesteśmy tak daleko od prerii, że te Twoje opisy są dla mnie (tak jak pisze elzbieta) opowieściami z ciekawej książki. A ja lubię czytać wink
                                                  --
                                                  Wiesia + 8
                                                  • 06.05.13, 00:11
                                                    Java juz jest OK, w nocy polowanie,w dzien wysypianie sie gdzies w cieniu (mamy temperatury w ciagu dnia plus 26 stopni, w nocy kolo plus dwa).

                                                    Jak Java chorowala (zwlaszcza jak byla w szpitalu przez 24 godziny) to Minimi nie mogla sobie znalezc miejsca, tak ja nosilo. Teraz juz relacje wrocily do normu.

                                                    Jedyne co Java teraz nie robi : to nie przychodzi do nas do lozka na noc.
                                                    --
                                                    dradam121
                                                    "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                                                    wyborcza.pl/1,75400,13673797,Ciemnosc__widza_ciemnosc__Czyli_slad_tajemniczej_ciemnej.html#TRNajCzytSST
                                                  • 07.05.13, 08:23
                                                    Cieszą dobre wiadomosci o zdrowiu Javy! Tak trzymać smile
                                                    --
                                                    http://wstaw.org/m/2013/04/23/nowyblog.png
                                                  • 08.05.13, 19:39
                                                    Dwa dni temu dostalismy telefon z kliniki,ze posiew moczu Javy nie wykazal obecnosci bakterii.
                                                    Inne wyniki badan ( wlaczajac FIV) byly tez negatywne.
                                                    Nie ulega watpliwosci,ze Java byla chora, miala zakazenie. Ale co jej bylo nie wiadomo.

                                                    Czuje sie dobrze, normalna aktywnosc, spi w nocy ,z powrotem, na naszym lozku.

                                                    U nas juz piekna wiosna, temperatury circa 20 stopni w dzien, w nocy srednio 6 stopni,sloneczko, przydalo by sie nieco deszczu (meteorolodzy obiecuja niedlugo male co nieco). Zaczynaja sie pojawiac liscie na drzewach...


                                                    --
                                                    dradam121
                                                    "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
                                                    wyborcza.pl/1,75400,13673797,Ciemnosc__widza_ciemnosc__Czyli_slad_tajemniczej_ciemnej.html#TRNajCzytSST
                            • 08.04.13, 20:48
                              Fajnie, że się odarchiwizował, bo nowe osoby, w tym ja mogą poznać wspaniałe panie z prerii.
    • 28.12.10, 12:36
      cudnoścismile
      --
      www.boniowka.pl/
    • 07.04.13, 03:21
      A mi sie hadko czyta o kotach zabijajacych wszystko co zywe. I przyznam sie, ze gdybym byla wlascicielka, zrobilabym wszystko co mozliwe, aby tego nie robily. Lacznie z osiatkowaniem kawalka wybiegu tylko dla nich.
      Osobom ktore uwazaja ze znecanie sie i zabawa z malym krolikiem/mysza/wiewiorka to takie cudowne i naturalne zachecam do spotkania mlodego karka z bejsbolem. Bo to naturalne tez ze mlodziezy hormony buzuja i musza wyladowac agresje, nie? Albo spotkania ich ukochanego koteczka z wkurzonym pitbulem. Bo to naturalne ze pies rozedrze kota na strzepy i wlasciciel nie powinien sie w to wtracac. A ze ich kotek bedzie wyl rozdzierany na kawalki...coz natura jest okrutna.
      Jak punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, prawda?
      Pozdrowienia z teksanskiej prerii smile
      --
      Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
      • 07.04.13, 19:18
        Ten wątek został uruchomiony zdaje się przez wpis hamerykanki. Spróbuję zamknąć ten wątek (może się uda zamknąć, może nikt już go nie podniesie) wink
        hamerykanko, napisałam tu:
        forum.gazeta.pl/forum/w,10264,143661543,143661543,To_tylko_kot_Zale_sie_.htmlPozdrawiam.
        --
        Wiesia + 8
        • 10.05.13, 09:56
          Watek jest cudny, czyta sie go jak powiesc, na calkowite zamkniecie sie nie zgadzam, ale moze reaktywacja w nowym watku dla wiekszej przejzystosci
          --
          http://lb4f.lilypie.com/jXZyp1.png
          • 26.05.13, 21:05
            Mamy wreszcie wiosne. Temperatury jak pisalem, wreszcie dostalo nam sie nieco deszczu. Na poludniu Alberty byl nawet snieg ! Choc tak mowiac miedzy nami to na wschodzie Kanady bylo go znacznie wiecej (circa pol metra).

            U nas wszystko rosnie,wszystko zielone, futra albo spia,albo siedza na zewnatrz domu. Ktos mi kiedys pisal, ze kot spi okolo 17 godzin na dobe. Przecietnie. Z doswiadczenia widze,ze gdy zona pracuje w ogrodku to koty sieda przy niej non-stop, podobnie gdy pali nasze "domowe ognisko" (spalajac liscie,resztki drewna). I wtedy z pewnoscia zamiast 7 godzin kociaki nie spia znacznie wiecej.

            Java chyba wyzdrowiala calkowicie, behaviour ma absolutnie normalny.Upominala sie z powrotem o porcje kawy dzis rano.

            Ostatniej nocy nie posiedzialy za duzo poza domem ( wiadomo : nie lubia jak leje sie z nieba deszcz),wiec kolo 1-szej w nocy poszlismy wszyscy spac.
            --
            dradam121
            "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
            wyborcza.pl/1,75400,13673797,Ciemnosc__widza_ciemnosc__Czyli_slad_tajemniczej_ciemnej.html#TRNajCzytSST
    • 09.07.13, 11:24
      Dzisiaj obserwowalem interesujaca scene (przypuszczam,ze zdarza sie ona czesciej, tylko ja jestem sporo poza domem).

      Otoz Java (matka) przyniosla zlapana mysze./ Robiac przy tym sporo chalasu , markujac wszystkim jak to ona ciezko pracuje. Pochodzila tu i tam , polozyla w koncu mysze przy wejsciu do domu i wtedy podeszla do niej Minimi , Java sie nieco odsunela i Minimi zaczela wachac zdobicz. Java odsunela sie nieco dalej i Minimi zabrala sie do zjadania myszy. Zjadla ja cala ( z wyjatkiem jak wiadomo watroby) , po czym zabrala sie do wylizywania sie./

      Sytuacja taka , miedzy doroslymi psami, nie bylaby chyba do pomyslenia. Nasze kocice (porownujac do dlugosci zycia czlowieka) sa w granicach 60 % swojej dlugosci zycia,czyli maja circa 60 lat kocich ( to srednia zycia czlowieka poszla w gore i umiera obecnie sporo 90 czy 100 latow/latek).


      --
      dradam121
      "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
      wyborcza.pl/1,75400,13673797,Ciemnosc__widza_ciemnosc__Czyli_slad_tajemniczej_ciemnej.html#TRNajCzytSST
      • 02.08.13, 19:05
        Kiedy futro wraca do domu i miauczy to trzeba sprawdzic, czy przyniesiona zostala mysz. Teraz jest pelnia sezonu na polowanie, wiec dzieje sie to co mniej wiecej drugi dzien.

        Minimi z reguly przynosi martwe myszy. Java natomiast w sporej czesci -zywe. Obie oczywiscie miaucza, aby zwrocic uwage to ,ze "maja zdobycz".

        Ogladalem Jave jak pozwolila ona myszy wymknac sie z lap. Mysza miala ogromna szybkosc uciekajac, ale Java byla o wiele szybsza i po dwoch sekundach bylo po wszystkim.

        Z reguly , jak futra wracaja z myszami, to umiejscawiaja sie na tym samym chodniczku, wiec nie musimy ich szukac, no i zebranie resztek po myszy nie stanowi problemu (watroba i, czasami, jelita zostaja niezjedzone).

        Oczywiscie poglaskanie futra, w nagrode za przyniesienie myszy, stanowi czesc obowiazujacego rytualu.
        --
        dradam121
        "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
        • 19.02.14, 17:46
          U nas jakas ta zima lagodna. Wczoraj bylo powyzej zera (choc trafiaja sie dni z temperaturami ponizej minus 30 stopni Celsjusza).

          Futra wychodza czesto poza dom, choc nie wedruja daleko, bo snieg lezy wszedzie.

          Tak sie przygladam co nasze futra jedza. Java oczywiscie pija kawe ( choc tylko ciepla , a wiec jak wleje pare kropli do miseczki, to juz odpada).

          Java je z reki (kawalki miesa a takze pieczeni), Minimi natomast musi miec polozone do miseczki lub na podlodze.

          O reszcie napisze pozniej...

          --
          dradam121
          "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
          • 20.02.14, 10:48
            u nas oczywiscie w gre wchodza ryby,ale swieze,prosto z jeziora, albo kupione w sklepie w formie puszek (najbardziej lubiony jest salmon).

            Minimi co roku w zimie tyje , natomiast Java jest szczuplutka.
            --
            dradam121
            "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.