25.08.06, 14:29
Mója kota bardzo się wczoraj przestraszyła. Do kamienicy obok ktoś dla kawału
(jak się okazało) wezwał straż pożarną i było w związku z tym wiele hałasu i
zamieszania. Nie wiem, czy mója kota tego nie usłyszała i spała wbłogiej
nieświadomości... Ja podniosłam się z łóżka, żeby przez okno zobaczyć, co się
dzieje no i mója kota - być może z głębokiego smu wyrwana - potwornie się na
mój widok wystraszyła. Czym prędzej schowała się za kanapę, ledwie wyrabiając
na zakręcie (panele). Siedziała tak przez godzinę.
Po godzinie zza kanapy wyszedł NIE MÓJ KOT!!
Cały w stresie, znerwicowany, nieufny... Na jakikolwiek nieuważny ruch z
mojej lub męża strony kot się pręży, stawia sierść na grzbienie i
robi "wiewiórę" z ogona. Staje przy tym bokiem i złowrogo łypie okiem...
Staramy się do niej spokojnie przemawiać, cierpliwie czekamy, aż przyjdzie.
Na szczęście nadal się o nas ociera i chętnie uczestniczy z nami w jedzeniu.
Ale wystarczy jeden ruch, i kota nie ma - albo robi "wiewiórę".
Mieliśmy nadzieję, że dziś jej to przejdzie, ale mąż - normalnie wstając z
łóżka rano - spowodował reakcję identyczną, jak ja wczoraj. Kot schował się
za kanapą...
Szanowni kociarze! Jak długo to może potrwać? Czy może powinniśmy się z kotem
zgłosić do weta? Szkoda mi jej, bo przecież gdzie jak gdzie, ale w domu kot
powinien się czuć pewnie i bezpiecznie! Zaznaczam przy tym, że tak dotychczas
było...
Pozdrawiam z troską w sercu...
--
nasza Fasolka
kto nie wierzy, niech posłucha kociego mruczenia!
Edytor zaawansowany
  • weekenda 25.08.06, 15:13
    Pewnie, że się wystraszyła! Do tego myślę, że w tym jej śnie połączył się hałas
    z Wami w jedno. Jakoś to wyszło 2 w 1 i jej się coś tam w tym śnie zlało. Może
    np. że to Ty wyjesz a nie straż pożarna itd wink Jakiś czas to potrwa ale myślę,
    że już niedługo.

    --
    A widziałeś pan kota w kagańcu!?!?!?
  • smillaaraq 25.08.06, 21:02
    Takie strachy się zdarzają, myślę, że w tym przypadki faktycznie straż pożarna
    mogła zrobić swoje, a do tego gwałtowny ruch, no i stresik gotowy.
    Ale to nie jest jakas wyjatkowa sytuacja, nawet takiego nieustraszonego potrafi
    dopaść wink
    Ja kiedyś zastałam po powrocie do domu dwa najezone dzikie dziki, któe za
    chińskiego boga nie chciały wejśc do "dużego pokoju"; dlaczego - nie wiem do
    dziś, ot zagadka uncertain Innym razem przestraszyły się odgłosu kompa po podłączeniu
    doń nowych głośników - wiały aż się kurzyło (inna rzecz, że ktoś mądry uncertain
    podkręcił potencjometr na maxa i jak ryknęło, to sama o mało ze stołka nie
    spadłam ;P)
    Myślę, że to kwestia kilku dni, powinno jej przejść samoistnie. Tylko... jeśłi
    mogę coś radzić, to nie przesadzajcie z ostrożnością, bo niektóe koty dopiero
    wtedy się stresują. to chyba dlatego, że kot podminowany, szaykujący sie do
    obrony chodzi tak bardzo powolo, na wyprostowanych łapach. Chyba to nasze
    ludzkie poruszanie się w zwolnionym tempie niestety może oznaczaĆ dla nich
    właśnie jakiś potencjalny dym. MIałam znajomego, którego unikała Balbina.
    Wielki chłop, któremu bardzo zależało, żeby nie przestraszyć Księzniczki. No i
    ruszał się tak dziwnie, nawet jak wstawał z fotela, to patrzył Balbinokowi w
    oczy i mówił "Balbina, wstaję". W efekcie Jej Wysokość długo sie do niego nie
    mogła przekonać, nawet parę razy nastroszyła ogon - tak sobie myślę że sie
    trochę niedogadali uncertain

    A, mimo wszystko, gdyby ten lęk ni emijał, ale nie byłoby gorzej, to może
    raczej Feliway do kontaktu? Bo psychotropy to jest hardkor, no i trzeba czasu,
    aby zadziałał.
    Powodzenia w każdym razie smile)

    smil, Balbina i Mała PI
    --
    nic wam nie powiem, nawet jeśli odetniecie mi głowę. a zwłaszcza wtedy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka