• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Koty działkowce- czym dokarmiać ekonomicznie zimą?

  • 04.10.08, 18:48
    Z góry przepraszam za tak brutalnie brzmiace pytanie, ale kotow jest 9, i albo
    beda dokarmiane albo byc moze nie przezyjasad(

    Dla mnie temat nowy-sama przygarnelam malego "dzialkowca" rok temu, teraz
    polubilam innych, ktorych nie przygarne, za duzosmile

    Zbliza sie zima, ja na dzialce bede najwyzej raz w tygodniu. Co 2-3 dni bedzie
    je dokarmial pan, ktory sie nimi opiekuje. Chcialabym pomoc, bo koszt takiego
    dojezdzania i dokarmiania jest spory (pan jest emerytem).

    Najpierw myslalam o zakupie taniej karmy z marketu(tak tak to swinstwo, ale
    sami wiecie ile kosztuje prawidlowe odzywianie kota).

    Potem zaczelam myslec ile kalorii ma taki 1 kg karmy za 4-5 zl i czy nie ma
    lepszego rozwiazania z mokrą? Mysle nie o puszkach, ale czyms gotowanym. Taki
    killogram kurczaka kosztuje tyle samo. No i co mozn a dodac do takiego
    ugotowanego kurczaka, zeby sie koty najadly? Ryz, makaron, warzywa?

    Jednym slowem: Jak najbardziej efektywnie odzywiac koty dzialkowce, tak by
    czerpaly duzo pozywienia z energii ale i tez byly zadowolone?

    Oczywiscie karma sucha pozostanie, bo za rzadko jestem i ja i ten pan na dzialce.

    Prosze o pomoc dla tych 9 milych kotkowsmile

    Edytor zaawansowany
    • 04.10.08, 18:53
      ja dla wiejskich kotów kupuję podroby, gotuję, dodaję warzywa, czasem ryż czasem
      makaron i olej roślinny (żeby nie zamarzło - choć one akurat jadają w
      pomieszczeniu ale nieogrzewanym), dodatkowo kupuję suchą karmę - kitekat,
      whiskas albo friskies a jak jest promocja pani w sklepie zoo do mnie dzwoni i
      wtedy kupuję coś lepszego.
      • 04.10.08, 19:11
        znanazlam na innym forum: kurczak z ryżem dla kota

        Kupujesz filet (pierś) z kurczaka. Kosztuje jakieś 7-8 zł.
        Mięso myjesz i kroisz na mniejsze kawałki (nie za małe, bez
        przesady) Wrzucasz do wody i gotujesz, aż mięso się zrobi białe i
        kruche. Osobno gotujesz ryż, biały, zwykły, może być w torebce.
        Można też ugotować marchewkę. Wszystko bez soli.
        Jak jest ugotowane, rozdrabniasz nieco mięso i mieszasz z ryżem (i
        marchewką). Najlepiej zmiksować mikserem, razem z tą wodą z
        gotowania kurczaka. No i masz taką papkę. Tego będzie dużo z filetu,
        na kilka dni. Odgrzewasz małymi porcjami. Możesz część zamrozić.

        Ja kupuję filety z ud kurczaka - tańsze niż pierś a mięsko nie jest
        suche. Jak chce ktoś jeszcze taniej, to można gotować ćwiartkę albo
        nogę z kurczaka, ale potem trzeba się bawić w oddzielanie kości i
        chrząstek.

        Mięsko siekam nożem, zauważyłam, że kociakom bardziej smakuje niż
        kiedy jest zmiksowane. Ryż z marchewką rozgotowuję w rosołku po
        gotowaniu kurczaka (albo gotuję wszystko razem) - jest smaczniejszy
        i pożywniejszy.
    • 04.10.08, 19:24
      Dzieki dzieki prosze o wiecejsmile

      • 04.10.08, 22:43
        Prawdziwie głodne koty zjedzą prawie wszystko !
        ... byle nie marchewkę i wieprzowinę. To pierwsze nie smakuje, to drugie szkodzi.
        Cóż, najlepsze jest czyste mięso. Ale bywa drogie. Kiedy dokarmiałem koty na działce - kiedy jeszcze miałem działkę - kotów w szczycie bywało do piętnastu...

        fotoforum.gazeta.pl/72,2,631,44717292.html
        Podstawą dokarmiania były tanie karmy z marketów, suche granulki. Wiem, że to badziewie, ale pozwala napchać brzuch. Do tego puszki taniej karmy np. z Tesco lub z Reala. Do tego kadłuby kurczaków na rosół (dobrze jest je podgotować, zostaną oskubane do ostatniej kostki), ryżu - odrobina. Do tego - ryby. Teść jest wędkarzem, zawsze przynosił do domu drobnicę dla kotów. Można też kupić od rybaków za grosze, z rybnego odpady - warto mieć znajomości w sklepach. Wolno żyjące koty nie są zbyt wybredne. Ważne jest to, by jedzenie było wykładane regularnie, choćby raz dziennie.
        Nie wiem, czy nie ważniejsze od dokarmiania jest zapewnienie kotom schronienia przed mrozem. Dobrze sprawdzają się kartony ze szmatami w altanie, kartony izolowane styropianem i agrowłókniną, takich miejsc musi być kilka.
        Nie wolno dopuścić by żywność zamarzała, lepiej podawać w kilku małych porcjach o stałej porze, koty zbiegają się słysząc aktywność człowieka przy karmniku. W godzinę się je nakarmi ogrzanym, i można iść. Zostawiać można suche. Ale pod daszkiem, żeby nie zamokło.
        Czy ja wiem ? To chyba wszystko. Szczerze mówiąc, próbowaliśmy zrobić coś jeszcze taniej, i gotowaliśmy dla kotów mięso z warzywami, ryżem i dodatkami w domu. Nakarmiliśmy te sierotki... i tak rzygały, że nigdy więcej już nie zrobiliśmy tego błędu. Do dziś nie wiem zresztą, co było nie tak, ale kto się na gorącym sparzył, ten na zimne dmucha...
        --
        Zlinczujmy prezydentów !
      • 04.10.08, 22:43
        jak juz tania karma (czasmi trzeba, trudno smile) - to zwroc uwage na takie
        saszetki w Rossmanie.(winston chyba sie nazywaja)
        Sklad maja na pewno nie gorszy ( i chyba identyczna jak nie ciut nawet wieksza
        zawartosc miesa) niz whiskas czy kitiket a kosztuja 0,99 zł smile
        Co wiecej - wiekszosc kotow bardzo je lubi .
        Ja - przyznaje sie bez bicia - czasmi mojemu Gringowi kupuje.
        Nie oczywiscie na codzien (bo kot leci na Royalu i hillsie) ale raczej jako
        smakolyk (raz na jakis czas i do mc donalda mozna wpasc na frytki nie?smile)

        ps. w rossmanie sa (tej samej firmy i w tej samej cenie) i saszetki i takie
        jakby plastkiowe konserwy - moj kot zdec. woli saszetki.
        • 04.10.08, 23:18
          Winstona to moje domowe żrą, i są zadowolone, bo to zawsze jakaś odmiana od
          karmy dla kastratów i diety Urinary.
          Ale faktycznie, stosunek jakości do ceny w przypadku Winstona wypada nie najgorzej.
          --
          Zlinczujmy prezydentów !
          • 05.10.08, 17:25
            a po czym poznajesz jakosc karmy? ja szczerze mowiac nie znam sie na
            tym, moim kotom smakuje wszystko, wiec sugeruje sie tym, co poleci
            wet, do ktorego mam zaufanie. a ze kotki starsze, to ostatnio sa na
            karmach leczniczych.
            • 05.10.08, 20:08
              Co do przygotowania kotkom domków na zimę, polecam stronę naszej lokalnej fundacji:
              www.fundacjazmienmyswiat.tarnow.pl/
              Tam po lewej stronie jest instrukcja przygotowania domków przygotowana w power
              poincie.
              Dodatkowo jakby ktoś miał wolne środki do wydania - polecam ich konto, naprawdę
              pomagają bezdomnym zwierzętom!!!
            • 05.10.08, 23:54
              To jest dokładnie tak, jak z Konserwą Turystyczną albo pochodnymi - dobra będzie
              ta, której producent przyznaje się do zawartości mięsa powyżej 80 % wink
              Trzeba czytać etykiety. No, i nie za bardzo im wierzyć.
              --
              Zlinczujmy prezydentów !
    • 05.10.08, 23:37
      Dziekuje Wszystkim, zalapalam o co chodzi-bo jak Wy swojego kota karmie inaczej,
      ale on jest jeden, tamtych 9. Dzis pochodzilam po sklepach, zeby zobaczyc po ile
      sa podroby, kury rosolowe, karmy.

      Dzieki Wam mam pomysly.

      Dziekuje Vaubain za pomysl z kartonami ocieplonymi styropianem- aby kotki
      przezyly przy silnych mrozach (normalnym ich lokum jest cieplarnia tego pana-ale
      i on zdaje sobie sprawe z tego, ze to niedostateczne).Zostalo mi troche
      styropianu po remoncie dzialki, kartony nie problem. No i ciekawy byl link ze
      zdjeciami kotow dzialkowcow, z postem forumowiczki sugerujacej sterylizacje
      takich kotow. Prawda jest bowiem taka, ze koty dzialkowce maja chyba
      najtrudniej. Latem sa chetnie widziane, bo nie ma myszy, ale od listopada do
      kwietnia -5 miesiecy- malo kto tam bywa, sa zdane tylko na siebie. Altany
      zimne, puste, nie ma gdzie sie schowac, nic zjescsad(
      Rozwazam rowniez kwestowanie na dzialkach na rzecz kotow, ale nie kazdy je lubi
      i trzeba znalezc odpowiednie-racjonalne argumenty by przekonac ludzismile

      Dziekuje.
      • 05.10.08, 23:58
        Najnowszy pomysł, to kartony dwuwarstwowe - mniejszy wewnątrz większego, a przestrzeń pomiędzy wypełniona styropianem i tzw. pianką montażową - powinno zdać egzamin. Całość w miejscu nieprzemakalnym.
        Koty działkowe dziękują, niebawem szykuje się nasz nalot na starą działkę i kocia uczta (koty będą jeść, nie odwrotnie, oczywista wink)
        --
        Zlinczujmy prezydentów !
    • 05.10.08, 23:59
      mist 3- dziekuje, za dokladna instrukcje przygotowania domku ze styropianu
      pozostałego z zuzytych opakowan po sprzecie AGD. Genialne, tanie, prostesmile
    • 06.10.08, 00:06
      Tak sobie mysle Vaubain, ze milosc do kotow jest szczegolna milosciasmile Czy
      wlasciciel jamnika polubi wlasciciela doga niemieckiego? W kotach jest prosciej,
      nie ma takich roznicsmile Spadam, moj kot zaczyna biegac po biurkusmile
    • 06.10.08, 10:34
      Ja też dokarmiałam kotkę- teraz juz udomowioną (od piatku), ale schodza sie inne
      koty i 1x dziennie, wieczorem wystawiam im na murku na pdowórku spora porcję
      jedzonka. Żeby nie zbankrutować robie tak: chodze 1-2x tygodniowo na rynek gdzie
      są stoiska mięsne- jest sporo róznych przecenionych podrobów, skór u mnie skórky
      po 1-1,5 zł za kg, podroby po 2-2,8 zl. Gotuję to. Poza tym 1-2x w miesiacu jade
      do rozbieralni miesa na obrzeżach miasta. Tam po 2-3 zł. za kg. mozna kupić
      rózne kości od schabu czy inne z kawałami (dosłownie) miesa. I postepuję j.w.
      Do tego te tańsze carrefourowskie i tescowe puszki. Moze nie sa to delicje
      kocie, ale widze że wcinają ze smakiem. Trzymam kciuki, zeby tobie i kociakom
      sie udalo. Masz wielkie sercesmile)
    • 06.10.08, 10:40
      Moje sąsiadki karmicielki karmią makaronem/ryżem z podrobami.
      Ryż lub makaron gotują bez soli, dodają do gotowania marchewkę (bo poprawia działanie przewodu pokarmowego) i do tego pokrojone surowe podroby. Czasem podroby są wrzucane do gotującego sie makaronu pod koniec, ale nie są ugotowane.

      Do tego zimą zawsze sucha karma, bo może stać i nie zamarza.
      One suchą karmę dostają od miasta. Jeśli nie masz takiej możliwości to poszukaj na allegro lub w sklepach internetowych - w 20kg paczkach karma nie kosztuje drogo. Zimą warto karmić karmą wysokokaloryczną - taką dla kociąt. Moje karmicielki karmią Nutra Nuggets (www.telekarma.pl/p44/nutra.nuggets.cat.proffesional.3.kg.htm). Karma jest w miarę ok i koty chętnie ją jedzą.

      Co 3 miesiące do mokrego jedzenia koty dostają proszek na odrobaczanie - warto o tym pamiętać.
      --
      "Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą." - Robert A. Heinlein
      • 06.10.08, 11:26
        orchidka77 napisała:

        >
        > Do tego zimą zawsze sucha karma, bo może stać i nie zamarza.
        > One suchą karmę dostają od miasta.

        Fakt, zapomniałam napisać- zapytaj w Tow. Opieki nad zwierzętami- daja całe
        reklamówki suchej karmy.
        >
        • 06.10.08, 18:10
          robisz kawal dobrej robotysmile
          • 06.10.08, 22:35
            Paparella dźwiga na swych barkach cały Grudziądz wink
            Czy to nie charakterystyczne, że osoby lubiące koty, mają też ciąg do fotografii ? Koty są baaardzo fotogeniczne tongue_out
            Swoją drogą, to naprawdę szkoda, że nie możemy zasilać FFG regularnie... Tylko czasem sad
            --
            Zlinczujmy prezydentów !
      • 06.10.08, 19:45
        (...) dodają do gotowania marchewkę (bo poprawia dzi
        > ałanie przewodu pokarmowego) (...)

        A ja słuszałam opinie ze koty raz ze kompletnie nie trawia marchwi - wiec
        podoawanie jej jest kompletnie bez sensu (a nawet - ze moze byc lekko szkodliwa).

        Nie jestem pewna czy to prawda - wiec moze ktos to powinien zweryfikowac smile
        • 07.10.08, 17:49
          To niesamowite otrzymac tyle wsparcia i konkretnych pomagajacych pomyslowsmile
          Pewnie wynika to z tego iz wiekszosc z nas zapewne przygarnela bezdomne kotki i
          rozumie los tych nie przygarnietych,zdanych na siebie.

          Ja teraz zabieram sie do roboty. Wszystkie rady wzielam sobie do serca i do
          glowy przede wszystkim smile Dziekuje Kasi za pomysl pozyskiwania tanszych podrobow.

          Koty to piekne, madre, majestatyczne zwierzeta. Niestety, ich zycie bywa trudnesad

          Vaubain: niestety nie mam teraz czasu na G-dz, a moja samotnosc w tym temacie
          (prawie calkowity monolog) zniecheca mnie dodatkowo do znalezienia wolnej chwili.
        • 09.10.08, 22:23
          No właśnie ja dokładnie odwrotniesmile Gotowana marchewka podobno bardzo usprawnia pracę ich układu trawienia (oczywiście jako dodatek, a nie w jakichś szaleńczych ilościachsmile)
          Słyszałam nawet o tym, by kotom z biegunką do picia podawać wodę przegotowaną, w której gotowała się marchewka.
          Koci i ludzki organizm bardzo się różnią, ale ludziom na problemy żołądkowe tez sie podaje marchwiankę lub kleik ryżowy.
          --
          "Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą." - Robert A. Heinlein
          • 10.10.08, 10:42
            Jak pisałam wcześniej dokarmiam (teraz juz 2x dziennie) dachowce - stawiam u
            siebie miseczki na takim wysokim murku, żeby im psy nie zabrały. Wczoraj poszłam
            na halę targową na rynku, gdzie sprzedają mięso po skórki i tańsze podroby. przy
            okazji zgadałam sie z właścicielem stoiska i okazalo sie, że po 1 zł. za kg.
            maja takie resztki od mięs, jakiś tłuszcz, kawałki skór itd. Zaznaczył, że
            trzeba pytac bezpośrednio o to, bo tego normalnie nie wystawiają. Kupiłam tego 5
            kg, poporcjowalam i do zamrażarki. 1 kg. ugotowałam z warzywami, pokroiłam,
            dodalam ryżu i trochę karmy z puszek Carrefoura i wiecie jak wcinaly na kolację?
            Aż sama byłam zdziwiona. Więc polecam dokarmiającym te tanie resztki- warto
            bezpośrednio pytać zaznaczajac że to dla kotkow.
    • 09.10.08, 15:35
      Przeczytałam na miau.pl że w Łodzi w TOZ refunduja dokarmianie bezpańskich
      kotków w wys. 75 zł. co prawda na 1 osobe karmiąca nie na kota ale to zawsze
      coś. Nie wiem dokładnie jak to wygląda i czy to we wszystkich TOZ, ale warto
      zapytac. Jak sie coś dowiem dam znaćsmile
      • 10.10.08, 14:24
        Niestety Kasiu, w moim miescie TOZ nie dziala, ale bede zglebiala temat, bo moze
        to nie jest pzreszkoda w pozyskiwaniu funduszy.

        Teraz jak temat jedzenia + przezimowania (domki styropianowe) jest zalatwiony,
        ja zaczelam myslec o opiece weterynaryjnej nad tymi kotami. No bo jakie to jest
        zycie, jesli taki kotek bedzie mial jedzonko+ciepelko a bedzie chory i
        cierpialsmile? Za 2 tygodnie ide do weterynarza z moim kotkiem na odrobaczanie,
        dowiem sie co jest najwazniejsze dla zdrowia kota-dzialkowca+koszty.

        No i jak widze, rozmyslania o kotach dzialkowcach, ktore mialy doprowadzic do
        obnizenia kosztow -jedzenie, spowoduja ich wzrost (domki+opieka lekarska)sad No
        ale wtedy bede pewna, ze wszystko jest OKsmile
        • 10.10.08, 14:56
          paperella napisała:

          > Niestety Kasiu, w moim miescie TOZ nie dziala, ale bede zglebiala temat, bo moz
          > e
          > to nie jest pzreszkoda w pozyskiwaniu funduszy.
          >
          > Teraz jak temat jedzenia + przezimowania (domki styropianowe) jest zalatwiony,
          > ja zaczelam myslec o opiece weterynaryjnej nad tymi kotami. No bo jakie to jest
          > zycie, jesli taki kotek bedzie mial jedzonko+ciepelko a bedzie chory i
          > cierpialsmile? Za 2 tygodnie ide do weterynarza z moim kotkiem na odrobaczanie,
          > dowiem sie co jest najwazniejsze dla zdrowia kota-dzialkowca+koszty.
          >
          > No i jak widze, rozmyslania o kotach dzialkowcach, ktore mialy doprowadzic do
          > obnizenia kosztow -jedzenie, spowoduja ich wzrost (domki+opieka lekarska)sad No
          > ale wtedy bede pewna, ze wszystko jest OKsmile

          A daleko masz najbliższy TOZ? Bo może pokryliby koszt sterylizacji kotków. Bo
          chwała jak się karmi koty, ale co kilka miesięcy problem sie powiększa, na
          wiosnę zamiast 9 moze być 12-13. Z kocurami to mniejszy problem, najważniejsza
          jest sterylizacja kotek. Szkoda że u siebie nie masz TOZu.
          • 10.10.08, 20:05
            mieszkam w kujawsko-pomorskim, tu ku mojemu zdziwieniu sa tylko 2 siedziby TOZu:
            Wloclawek i Naklo, nie Torun i Bydgoszcz. Oba miasta oddalone o ponad 100 km ode
            mnie.

            Co do bezplatnej sterylizacji, to funduje ja miasto, jakos tak w kwietniu.
            Mysle o tym, ale najpierw musi sie na nia zgodzic pan, ktory sie bezposrednio
            opiekuje tymi kotkami. Pan jest emeryt- obawiam sie, ze dla niego sterylizacja
            moze byc czyms w rodzaju ludzkiej aborcji. No i pozostaje problem: jak zlapac 3
            dzikie kotki rownoczesnie, umiescic w transporterze i zatransportowac je
            samochodem do lekarza w celu sterylizacji? A potem sie nimi jeszce opiekowac?

            Widze duzo problemow, ale po to by je przewidziec i rozwiazacsmile

            A moj wlasny kot- byly dzialkowiec- spi teraz smacznie na kanapie. On nie ma
            takich problemow jak jego rodzina na dzialce. Ale przyznac musze, ze jest tak
            wspanialy, iz na to w pelni zasluguje- dlatego go tez przygarnelam. A teraz czas
            pomyslec o jego rodziniesmile
            • 11.10.08, 10:02
              Dowiedz sie telefonicznie czy na jesień nie ma drugiej puli na sterylizację- u
              mnie własnie od ok. 3 tygodni jest chociaż malo kto wie. Jak wczesniej pisałam
              moja podwórkową kotkę dałam na zabieg w środę i do piątku wieczorka ja
              przetrzymali w klinice za darmo. Trzeba to bylo prawie wymóc na lekarzu ale
              warto walczyć. Przecież to absurd, jak po zabiegu bezpańską kotke, kołowata
              obolała wypuścić na dwór?! Pytanie czysto retoryczne, trzeba zmusić w lecznicy
              żeby przetrzymali. Jak ja odbieralam w piatek pod wiezór i zabierałam do domku,
              to wszystko bylo zagojone, tylko malutki szew, ale teraz jest jak nowo
              narodzona. Moze poprostu po 1 byś kotki woziła lub tyle ile uda ci się złapać.
              Wiem, ze to problem, ale spójrz w ich pyszczki i powiedz że nie pomozeszsmile)))
              Naprawdę robisz wspaniała robotę.
    • 27.10.08, 16:13
      Jak ci idzie dokarmianie? Dajesz jakos radę? Trzymam kciukismile
      • 24.02.09, 11:13
        To zdaje relacje, bo niedlugo zima sie skonczysmile Minely 4 miesiace od
        napisania tego postu.
        1. Przede wszystkim wszystkie koty przezyly zime, nawet mala kotka.
        2. Dokarmialam mieszanka ryzu/ziemniakow z warzywami + mielonym lub podrobami.
        Plus to co nie zjadl moj kot i ja ladowalo w zamrazalniku. Panu, ktory je
        dokarmia kupilam puszki z Lidla + suchy pokarm. W okresie najwiekszych mrozow
        jezdzil codziennie, zeby je nakarmic, bo zarcie zamarzalo.
        3. Teraz pan jest na wczasach z rodzina i ja sie opiekuje kotami. Trudne
        zadanie, bo gotuje, patzre na termometr kiedy zarcie moze zamarznac i wtedy
        musze znalezc czas na dojechanie i nakarmienie. Dobrze ze benzyna taniasmile
        4. Myslimy o sterylizacji/antykoncepcji. Wykarmic 9 kotow i dojezdzac w obie
        strony ok. 12-16 km to majatek.
        5. Porownuje ich zycie z moim kotem domowym. Tragediasad Jak jest chory
        natychmiast weterynarz, najlepsze zarcie, ciep
        lo. A te biedaki chore, zimno, tania karma. Niebo a ziemia.
        6. Srodki na kotki znalazlam z wlasnych oszczednosci - okazalo sie, ze
        ograniczajac "glupie" wydatki moge sporo zaoszczedzic.
        7. Zycie tych kotow moze nie jest smutne ale biedne
        8. Kiedys lubilam jak koty podbiegaly do mnie kiedy pojawilam sie na dzialce-
        dzis nie, bo wiem ze wtedy sa naprawde glodne. A tego nie chce.
        Dziekuje za wszystkie rady - pozdrawiam.
        • 24.02.09, 11:56
          u mnie jest kilka osiedlowych kotów nieznanego pochodzenia,część
          jest na pewno dzikich bo uciekają jak tylko zobaczą człowieka,głodne
          na pewno nie są bo wszystkie są bardzo grube, ale się zastanawiam
          jak one przeżywają te największe mrozy ???
        • 24.02.09, 16:06
          Masz mój wielki podziw!

          --
          kotbert
          • 27.02.09, 12:49
            Tez sie zastanawialam jak koty moga przezyc tak sroga zime. Kiedy byly tej zimy
            najsrozsze mrozy - czyli -17 w nocy- ja akurat bylam na wakacjach. Codziennie
            sprawdzalam temperature w moim miescie w necie- bylam przerazona, myslalam,
            ktore z nich moga nie przezyc. Przezyly wszystkiesmile Nawet 4 mieieczna kotka.
            Niewiarygodne. Po prostu sa takie miejsca w budynkach w ktorych temperatura jest
            o min. kilka stopni cieplejsza niz na zewnatrz. Poza tym jesli sa odzywiane
            codziennie, maja wiecej energii. Ale faktem jest, ze koty sa mistrzami w
            przezyciu- psy by sie pewnie w tym pogubilysmile Martwie sie tylko, ze ta sroga
            zima odbije sie na ich zdrowiusad

            Droga Kotbert, podziwiac nie ma czegowinkPo prostu jak obok Ciebie zasypia kot,
            ex- dzialkowiec, ktorego lubisz, a moglby teraz byc na dzialce w
            kilkunastostopniowym mrozie, to nie mozesz przestac myslac o jego rodzinie. Bo
            jest tak samo fajnasmileTo po prostu ludzki odruch, ktory mi samej tez pomagasmile
            • 27.02.09, 15:18
              Paperella, masz swieta racje, ze dokarmianie dzikuskow swietnie
              wplywa na nasze samopoczucie wink
              Od jakichs 2 tyg. wynosze resztki po naszych "rozkapryszonych" na
              okoliczne dzialki.
              Na poczatku stawialam pojemniczek niedaleko sciezki, nie wchodzac
              na dzialki.... zeby nikt mnie nie ochrzanil, bo to teren prywatny.
              Po kilku dniach "przydybal" mnie jeden pan, wlasciciel jednej z
              dzialek, i.... zaproponowal, abym miseczki stawiala glebiej, gdzie
              jest wiecej kotow. Zaproponowal tez, ze zbije kilka bud z desek,
              ktore zostaly mu po szopie smile
              Od razu razniej na sercu, co? smile
              Pozdrawiam i jak tutaj sie mowi "courage" czyli powodzenia smile
              • 10.03.09, 12:21
                Mysle Kromisiu, ze wielu z nas lubi koty ale sie do tego nie przyznajesmile Tak
                jak ten pan. Trzeba ich zachecicsmile
                A ja ostatnio stosuje najbardziej skuteczna i tania w moim zyciu diete: jadam
                tylko to co moga zjesc koty ( czyli mieso gotowane, ryz, warzywa) . I w srodku
                posilku zaczynam byc syta- bo mysle, ze reszta zostanie dla nich. Pomysl wcale
                nie zwariowany i chory. , jak by sie wydawalo. Przeciwnie- wtedy odchudzanie nie
                boli, bo ma sie 2 celesmilePolecam wszystkim odchudzajacym sie "kociarom"smileW
                dodatku do kotow dojezdzam rowerem, bo zaczela sie wiosnasmile
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.