Dodaj do ulubionych

Podtruty kot :(:(:(

11.11.08, 16:53
Moj Felek - ten wielki szary buras ktory został u rodziców - jest bardzo chory sad
Rodzice wyjechali na te pare dni do rodziny a moj młodszy brat został z kotem.
Kot przez trzy dni prawie nic nie jadł i chodził osowiały a braciak nawet nie
zadzwonił do mnie i nie powiedzial.
Dzis mialam telefon od rodzicow , ktorzy wrócili do domu ze z kotem żle - bo
trzeci (a moze juz czwarty ) dzien nic nie je.
Przyjechalam, cudem okazalo sie ze przychodnia obok nas otwarta (juz zamykali
i ublagalam zeby jeszcze kota przyjeli).

Kot dostał kroplówkę, jutro bedzie miał robione badania krwi, pani doknor mnie
opieprzyla ze dopiero teraz z kotem przychodze (juz nie mowilam ze to brat
zawalil bo wczesniej sama go obsztorcowalam od gory do dołu że jest niepowazny).
Kot - jak pisalam jest taki niewyrazny i nic nie chce jesc . Po obmacaniu
przez p. wet. okazalo sie ze wyraznie bola go nerki i jest lekka bolesnosc
watroby. Pani wet wydawalo sie ze sluzówka oka i ucha jest lekko zażółcona -
ale nie byla pewna. (stad jutro - krew do badania)

Diagnoza : najprawdopodobniej kot został otruty (lub sam zezarł cos trujacego)
- niestety jest wychodzacy i moglo sie tak zdarzycsad
Nie ma wymiotów i nie ma drgawek - wiec zatrucie jest male - ale problemem
jest watroba
Moze byc to tez cukrzyca (ale kot malo pije a zrozumialam ze przy cukrzycy
pilby wiecej))
Rokowanie takie - ze jak nerki czy cukrzyca - to nie jest tragicznie i da sie
kocine z tego wyciagnac, jesli jednak jutro wyjdzie ze to watroba - to jak
okresliła p. doktor -" bedzie bardzo kiepsko" sad
Tym bj. ze kot ma ok 13-14 lat sad

Wrocilam do domu i chce mi sie ryczec (na brata to w ogole jestem wsciekla -
bo sobie olał - dawal jedzenie picie ale jak kot nie jadł to jego nic nie
zaalarmowalo ze jest cos nie taksad, nawet dokladnie nie umial powiedziec
kiedy kot przestal jesc - czy dopiero od soboty, czy juz w piatek).
Trzymajcie prosze kciuki - zwl. jutro sad
Obserwuj wątek
      • wladziac Re: Podtruty kot :(:(:( 11.11.08, 17:40
        Paulinko-tak mi przykro,dobrze że udało się jeszcze podać
        kroplówkę,kurcze jak wychodzący to mógł coś łapsnąć co mu
        zaszkodziło,oczywiście trzymam kciuki za zdrówko biedaka,że też
        człowiek nigdy nie ma spokoju od kłopotów takich czy innych,Feluś
        trzymaj się i Ty Paulinko!pozdrawiam
        • paulina.galli Re: Podtruty kot :(:(:( 11.11.08, 18:00
          Dziekuje za trzymanie kciuków.
          Kot był wychodzacy "od zawsze" - min. wlasnie tak do nas trafil - po prostu pewnego dnia sobie przyszedl i zostal ale cale zycie nadal raczył wychodzić na spacery.
          Przez te ok 10 lat kiedy jest u nas nigdy nic nie zjadl takiego zeby sie zatruc . Boje sie ze mogl to zrobic sasiad z dołu - strasznie mu przeszkadzalo ze kot biega po klatce -kot nigdy na klatce sie nie zsikał ani nic nie zniszczył- po prostu lubil na klatce schodowej sobie przebywac i np patrzec przez szyby (klatka ma sciane oszklona do samej podlogi) na podworko.
          A sasiad czasem cos sie tam pluł - ale mimo wszystko nie sadzilam ze mogłby sie posunac do otrucia.
          Oczywiscie teraz byc moze przesadzam i wcale nie sasiad jest tym potworem (chociaz jak usłyszałam otrucie to od razu pomyslalam o nim) .
          Moglo byc tak ze zjadl jakas trutke ale na klatce nie ma zadnego ogloszenia ze jest wysypana trucizna na szczury)
          Pozatym po silnej truciznie pewnie juz bylo by po kocie, no chyba ze zjadl malutko.

          Ta watroba bardzo mnie martwi sad Pani Wet . powiedzial ze w tym wieku - jesli kot ma niewydolnosc watroby - to praktycznie oznacza to wyrok . sad

          Felek wyglada tak - jest cudownym , nieludzko madrym burasem i pomimo swojego wieku ogolnie zawsze był w dobrej kondycji sad Jest u nas od ponad 10 lat.
          Nie wyobrazam sobie ze moglby tak ciezko zachorowac ze nie da sie go uratowac sad

          http://images33.fotosik.pl/402/6047162a71453262.jpg

          http://images46.fotosik.pl/29/8afd2c7de011a551.jpg
    • siliana1 Re: Podtruty kot :(:(:( 11.11.08, 17:51
      bardzo mi przykrosad mojego kota uratowalo to, ze mial szybko podana
      kroplowke oraz ze wiadomo bylo, co go zatrulo. ale nie trzeba tracic
      wiary, moze kocisko silne i wywalczy zdrowie?!!!!
      • paulina.galli Re: Podtruty kot :(:(:( 11.11.08, 18:03
        Dzis Felek tez przesiedzial prawie 20 min pod kroplówka - był bardzo dzielny
        siedzial sobie i obserwowal spode łba starego setera - ktory tez na kloplówie
        lezał.

        Zatrucie zatruciem, ale juz nawet 2 dni głodówki moze doprowadzić do
        stłuszcvzenia watroby i bardzo powaznych konsekwencji w zdrowiu kota.
        Czyli tu moze byc ze nawala wszystko od 1) zatrucia 2) tej 3 dniowej głodówki 3)
        jednego i drugiego.

        ps. brat chodzi jak zbity pies /
        • wladziac Re: Podtruty kot :(:(:( 11.11.08, 18:33
          Brat nie zdawał sobie sprawy co się dzieje że kot nie je,może
          pomyślał że tęskni za Rodzicami,Feluś taki jak mój Misiu też
          wychodzący i mądrala,buraski to nadzwyczajne koty,kurcze martwię się
          razem z Tobą i wysyłam do Was pozytywne myśli zeby się powiodło i
          wszystko udało jak najlepiej dla Felusia!trzymaj się
          • paulina.galli Re: Podtruty kot :(:(:( 11.11.08, 18:51
            wladzac - dziekuje ogromnie
            jakos mi tak lepiej sie wyzalic

            Brat jest fajnym facetem i kota bardzo lubi i tez jest przywiazany ale jest
            mlodym 18-latkiem dosyc niefrasobliwym a jak rodzicow nie bylo w domu 3 dni to
            nie wiem czy nawet w tym domu nocowal a nie np. imprezował.
            Dawał jesc , dawal pic ale zupelnie olał to ze jedzenia nie ubywa z miseczki a
            kot dziwnie sie zachowuje - jest ospały.
            Tyle tylko ze przez te jego niefrasobliwosc - kot moze miec mniejsze szanse na
            wyleczenie. Ja bym po 1 takim dniu poleciala do weta, zreszta zwykle widze jak
            kot inaczej sie zachowuje. najgorsze jest to ze gdyby to zauwazyl albo nie
            zlekcewazyl to wystarczyl by 1 telefon do mnie - ja bym wszystko zalatwila i
            zaplacila. Tyle tylko ze nie wiedzialam .
            najb. rozbrajajace bylo ze jak na moje pretensje czemu nie powiedzial przez
            telefon, odp mi ze "przeciez nie pytałam".
            rece opadaja ...
                • wladziac Re: Podtruty kot :(:(:( 11.11.08, 23:11
                  też mocno trzymam kciuki i mam nadzieję że weci zdiagnozują i
                  wyleczą Felutka,przeżywałam straszne momenty kiedy Misia potrącił
                  samochód bo łajdus polazł za myszami w odległe tereny,nie mogłam go
                  znaleźć aż biedak przywlókł się resztkami sił pod dom do weta i
                  wtedy rzeźnik powiedział mi że chyba nie przeżyje,myślałam że
                  oszaleje i umre razem z nim,ale udało nam się wybronić biedak nie
                  jadł przez tydzień tylko kroplówki wet przychodził do domu i pojenie
                  pipetą,nie wstawał wogóle,siusiał pod siebie nie kupkał,niestety
                  został mu niedowład jednej łapki ale to już pestka,prawie nie
                  wierzyłam w uratowanie,no ale walczyć trzeba do końca i nie poddawać
                  się,wydaje mi się że jak kot czuje że człowiek walczy o niego to też
                  się nie poddaje i dlatego mam nadzieję że Wam też się uda czego z
                  całego serca życzę
      • wladziac Re: Podtruty kot :(:(:( 12.11.08, 08:48
        właśnie wypuściłam Misia na podwórko i od razu myślę o Felusiu z
        nadzieją że czuje się lepiej i trzymanie kciuków i ciepłe myśli
        pomogą mu się pozbierać,trzymaj się Paulinko i pisz co
        dalej,pozdrawiam
        • paulina.galli Re: Podtruty kot :(:(:( 12.11.08, 09:56
          Na razie nie wiem co dalej - wszyscy w pracy/ na studiach a kot w domu sam sad
          Ok 14.00 braciak urywa sie z zajec na uczelni i jedzie do domu zawiesc kota na
          badanie krwi .
          Dzisiaj pewnie wynikow nie bedzie ... czy ktos orientuje sie ile sie czeka na
          wyniki?sad
            • paulina.galli Re: Podtruty kot :(:(:( 12.11.08, 10:56
              Z lab. bedzie problem
              Brat nie ma samochodu - tak to kota pakuje w kontener i idzie 3 min do lecznicy.
              Laboratorium nie wiem gdzie jest najblizsze (Natolin, Kabaty - W-wa) ale na
              pewno gdzies dalej - nie bardzo wyobrazam sobie jazde autobusem z Felkiem w
              kontenerze (kot mozno przezywa takie akcje i bardzo sie stresuje)
              • jul-kot Re: Podtruty kot :(:(:( 12.11.08, 11:31
                Witam,
                Jeszcze tu zajrzałem, więc od razu odpowiem. Brat powinien umówić
                się z lekarzem pobierającym, że mu się spieszy i sam odwiezie krew.
                Może lekarz się zgodzi. Jeśli tak, to lekarz pobiera, brat odnosi
                kota do domu i wraca po krew. Wiezie krew tam, gdzie oddają z tej
                lecznicy, albo nawet do laboratorium ludzkiego (tylko normy są inne)
                i czeka na wynik.
                Może mu się to uda, ja tak kiedyś woziłem, kiedy było pilne. Jeśli w
                laboratorium zgodzą się zrobić poza kolejką, to wynik będzie szybko.
                Pozdrawiam, Juliusz.

                --
                Moje koty do adopcji ... i tutaj kocięta
                Koci Azyl w Konstancinie
              • biljana Re: Podtruty kot :(:(:( 12.11.08, 12:09
                Paulina, próbkę do badania można zawieźć samemu, bez kota. Najbliżej macie SGGW
                (w klinice małych zwierząt) na Nowoursynowskiej, albo można zawieźć też do
                Multiwetu na Gagarina. Z tego co wiem, to lecznice z Kabat głownie do Multiwetu
                wożą, bo tam robią lepiej podobno niż w SGGW.
                Gdzie chodzicie do weta? Pod Lipą jest filia Multiwetu i tam można też wszystkie
                badania załatwiać.
                Trzymam kciuki!

                --
                Gucio i Maja
                Forum Kabaty-Moczydło
                • paulina.galli Re: Podtruty kot :(:(:( 12.11.08, 12:24
                  Dzieki za info - pogadam z bratem - moze sie tak uda.
                  Klinika w ktorej bylismy - to ta na przy Belgradzkiej (przy budynku Raabego 13)
                  bo jako jedyna byla otwarta. Normalnie chodzilismy dalej do tej na rogu
                  Belgradzkiej i Rosola (w takim wolnostojacym domku na trawniku) - ba na raabego
                  zawsze sa potworne kolejki
                  Ale tu jest dobra Pani Doktor tak wiec nie martwie sie o zla diagnoze, tylko o czas.
                  Moze faktycznie trzeba bedzie probke zawiesc samemu a tylko juz wynikai wrocic
                  • paulina.galli Re: Podtruty kot :(:(:( 12.11.08, 12:50
                    biljana - zadzwonilam do Multivetu - oni sa i Pod Lipa i na Stryjenskich rog
                    Przy bazantarni tez - no i okazalo sie ze ok 5 godz trzeba czekac.
                    Czyli brat ok 14 by byl z kotem a ok 19-20 byly by wyniki.
                    No ale nie wiem - bo teraz mam dylemat - w tej klinice co bylismy P. Doktor
                    dokladnie opisala co sie dzieje z kotem, teraz robic badanie gdzie indziej? (w
                    multivecie pytali sie czy to podstawowe badanie ma byc a ja nie wiem czy z
                    podstawowego mozna wywnioskowac w jakim stanie jest watroba)?
                    Z kolei z wynikami - leciec do lekarza na miejscu ktory badanie zrobil czy z
                    powrotem do przychodni w ktorej bylismy ? (to nie jest nasza stala przychodnia -
                    bylismy w niej bo miala akurat dyzur w swieto, z kolei nasza stala przychodnia -
                    ta przy Rosola - ostatnio mam duzo zastzrezen co do leczenia kota wiec i tak
                    chcialam "przeniesc" sie do innej )
                    Troche jestem skolowana
                    • biljana Re: Podtruty kot :(:(:( 12.11.08, 13:03
                      paulina.galli napisała:

                      > biljana - zadzwonilam do Multivetu - oni sa i Pod Lipa i na Stryjenskich rog
                      > Przy bazantarni tez - no i okazalo sie ze ok 5 godz trzeba czekac.
                      > Czyli brat ok 14 by byl z kotem a ok 19-20 byly by wyniki.
                      > No ale nie wiem - bo teraz mam dylemat - w tej klinice co bylismy P. Doktor
                      > dokladnie opisala co sie dzieje z kotem, teraz robic badanie gdzie indziej?

                      nie, nie robić badanie (tzn. pobierac krew i potem przyniesc wynik) u lekarza,
                      który kota leczy - jesli masz do niego zaufanie.

                      (w
                      > multivecie pytali sie czy to podstawowe badanie ma byc a ja nie wiem czy z
                      > podstawowego mozna wywnioskowac w jakim stanie jest watroba)?

                      to musi byc badanie na profil wątobowy, nie podstawowe. Poza tym wet powienien
                      zlecic co ma byc zbadane.

                      > Z kolei z wynikami - leciec do lekarza na miejscu ktory badanie zrobil czy z
                      > powrotem do przychodni w ktorej bylismy ? (to nie jest nasza stala przychodnia

                      idz do lepszego weta, po prostu.

                      z wożeniem tych badan chodziło tylko o to, że czasem jak zawiezie się samemu i
                      poprosi, to oni robią to szybciej. Bo tak, to czekasz najpierw na odbiór próbki
                      z przychodni a potem na wyniki.


                      --
                      Gucio i Maja
                      Forum Kabaty-Moczydło
                        • paulina.galli Re: Podtruty kot :(:(:( 12.11.08, 14:13
                          Brat juz z kotem na pobieraniu .
                          Okazalo sie ze tam gdzoie bylismy robia prawie ze od reki -3 godz i czeka sie do
                          max 18 godz.
                          Tak wiec problem upadl - teraz tylko prosze o trzymanie wirtualne kciuków i
                          wysylanie dobrych fluidów - wlasnie do mniej wiecej tej godziny smile
                                  • paulina.galli Re: Podtruty kot :(:(:( 12.11.08, 18:10
                                    Niestety jest zle
                                    Dzwonilam sa "bardzo złe wyniki watrobowe"
                                    Plus- nerki sa w porzadku

                                    Brat leci teraz z kotem na podanie lekow (nie wiem ile to bedzie trwało), pani
                                    Wet powiedziala ze miala przypadki wyleczenia nawet przy wynikach gorszych ale
                                    gwarancji dac nie moze.

                                    ps. kot na 100% otruty (czy sam zezarł czy ktoś mu pomógł - tego wiedziec nie
                                    bedziemy)
                                    • yoma Re: Podtruty kot :(:(:( 12.11.08, 18:15
                                      Nerki w porządku, a nerki są delikatniejsze. Kot nie alkoholik, wątrobę ma
                                      nieobciążoną. Gwarancji ci wet nie da, bo się asekuruje, ale - trzymajcie się.
                                      Będzie lepiej, a w końcu dobrze.
                                      --
                                      Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
                                      • capuccino_days Re: Podtruty kot :(:(:( 12.11.08, 21:05
                                        biedny kotek, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze
                                        i chyba lepiej wierzyć, że sam coś zjadł nieodpowiedniego
                                        może o coś się ubrudził i próbował umyć i dlatego połknął?

                                        --
                                        sygnaturki nie będzie
                                        • paulina.galli jestem wykonczona :( 12.11.08, 22:57
                                          Kochani - urwałam się z pracy i sama tez pojechałam do lecznicy.
                                          Przeżyłam horror (chociaz ogolnie moze nie bedzie żle)!!! Ale po kolei.
                                          okaząło sie ze wszystkie pozstałe wyniki sa bardzo dobre natomiast 3 watrobowe
                                          (zapomnialam nazwy dwóch ale nachyba 1 z nich to min. amylaza) - bardzo
                                          podwyzszone . Norma to max 170 a kot miał np 480 .
                                          Kot leciał przez rece i nie miał na poczatku siły protestować.
                                          Został mu załozony wenflon - niestety były problemy z wbiciem - i dopiero za
                                          trzecim razem sie udało. W miedzyczasie pękła zyła. kot darł sie potwornie
                                          9wydawał nieludzkie a moze włascie ludzkie dzwieki)
                                          Ja z tych nerwów (trzymajac szarpiacego sie kota) i na widok krwi i igieł o mało
                                          nie zemdlałam.
                                          Musiałam wyjsc na korytarz (brat przejał ode mnie trzymanie kota) i ledwo
                                          zdarzyłam na krzesło bo jeszcze chwila i fajtnęłabym na podłoge .
                                          powoli dochodziłam do siebie (ludki czekajace ze swoimi zwierzetami mieli
                                          przerazenie w oczach ale próbowali mna sie zając). Kot za drzwiami wył tak ajkby
                                          go ktos obdzierał żywcem ze skóry .
                                          Poczułam sie lepiej i wróciłam do gabinetu . okazało się że w miedzyczasie
                                          wenflon udało sie załozyć. Pomijam to ze kot z nerwów (?) zwymiotował i sie
                                          posikał. Potem lezał biedy i wymeczony pod kroplówka z leków do wenflona i
                                          kroplówką w kark. Wygladał oplatany tymi kabelkami jak robocop uncertain.
                                          Siedzieliśmy pod lekami prawie 4 godziny!!! sad (w miedzyczasie byli załatwiani
                                          inni pacjenci - biedny kot nawet nie reagował na np. duze psy )
                                          Potem squbaniec lepiej się poczuł i zaczał manifestowac swoje niezadowolenie.
                                          potem trzeba było jeszcze zabezpieczyc wenflon przed wyrwaniem (ma go miec do
                                          podawania leków jeszcze min 3 dni)
                                          W miedzyczasie lekko odtruty i nawodniony kot nabrał wigoru i ugryzł do krwi
                                          mnie i pania doktor (ale i tak go podziwiam za cierpliwosc)
                                          normalnie cyrk na kólkach - nawet asystantka pani wet (taka mloda praktykantka)
                                          była tak zdenerwowana ze trzesły się jej rece i dostała plam na szyi ....
                                          no obłed.
                                          Ale : jest spora szansa ze sie uda kota z tego wykaraskać, pani wet mówi ze
                                          wyciagała z tego koty z jeszcze gorszymi wynikami. Wiec - moze bedzie ok.

                                          Ja mam dzis dośc - czuje sie jakby przejechała po mnie ciezarówka, wypluł mnie
                                          pies i usiadł na mnie słoń
                                          A świadomosc ze kot pewnie czuje sie gorzej - nie pomaga

                                          No ale nic trzymamy kciuki (kot po podaniu leków wyglada ciut lepiej i nawet
                                          zaczał skubac troszke jedzenie )
                                          • paulina.galli Re: jestem wykonczona :( 13.11.08, 08:39
                                            A dzisiaj znow do lecznicy - na podanie lekow
                                            Ale ja juz dzis nie mam sily i nie mam za bardzo jak - zostawiam brata z tym
                                            balaganem (wczoraj bardzo dobrze sobie poradził - ja byłam zielona na twarzy a
                                            on twardo trymał kota i nie mdlał na widok , krwi, wenflonow i igieł)
                                            • paulina.galli Re: jestem wykonczona :( 13.11.08, 16:09
                                              Dziekuje!
                                              ogolnie chodzi o to zeby kot zaczał jesc
                                              Moze byc malutko na poczatek ale zeby jadl
                                              To bedzie znak ze z watroba lepiej .

                                              ps. pierwszy raz w zyciu bardzo chce zeby ten kot jadl. zwykle staralam sie
                                              ograniczac jedzenie bo grubas jest straszny i zarłok smile
                                              • wladziac Re: jestem wykonczona :( 13.11.08, 17:11
                                                tak to w życiu bywa,żałowałaś biednemu koteckowi jedzenia to teraz
                                                będziesz się prosić,ale na serio może coś zmiksowane i na początek
                                                pipetą do pyszczka żeby jelitka pracowały?Feluś papusiaj i zdrowiej
                                                kocinko,a jak biedak dzisiaj?Paulinko trzymaj się i nie daj się
                                                stresowi
                                              • yoma Re: jestem wykonczona :( 13.11.08, 19:57
                                                Jak się bronił zębami i pazurami, to już dobrze

                                                kot rzyga i sika w samoobronie, jak nie ma innego wyjścia albo siły na nic więcej.

                                                Jak nie chce jeść, to spróbuj go karmić po palcu. Umocz palec w jedzeniu i pomaż
                                                mu pyszczek, on się obliże i tak małymi kroczkami...
                                                --
                                                Lesiu zrób to!
                                                • paulina.galli dobrze nie jest :( 13.11.08, 21:54
                                                  Jednak bylam dzis tez u weta . Bylo lepiej jesli chodzi o cala wizyte - bo kot
                                                  dostał kroplówke w wenflon i nie kwiczał plakal tylko troszke bo to dlugo trwa i
                                                  chcial juz do domu)

                                                  Niestety kot odmawia jedzenia confused Dzis nie zjadl kompletnie nic - wyrywal sie i
                                                  szarpał jak rodzice probowali go karmic na sile "z reki"
                                                  Po calej wizycie - niestety tez nie chcial nic przełknac.
                                                  wkurzylam sie i napelnilam strzykawka te karme (convalescent - rozrobilam z woda
                                                  ze byla taka polplynna) i na siłe wstrzykiwalam po troszeczku do pyszczka.
                                                  Kot pluł, nie chcial polykac - powinien zjesc tak objetosciowo chociaz 1/3
                                                  szklanki ale udalo mi sie wmusic w niego 3 strzykawki papki z czego przełknął (a
                                                  nie wypluł i mu nie wyciekło) moze jedna .
                                                  Lepsze to niz nic ale problem w tym ze jestem jedyna osoba ktora w jakikolwiek
                                                  sposob umie na sile kota nakarmic

                                                  Karmienie na palcu - nie da rady, kot w ramach protestu nie wylizal nawet
                                                  ubrudzonego pyszczka i futerka (jak wychodzilam - siedzał ubrudzony na razie go
                                                  nie czyscimy zeby nie produkowac dodatkowego stresu) , wrecz wypluwał jedzenie.
                                                  Przełknal tylko troszke małych łyczkow - tak moze z 5 cm .
                                                  Nie wiem co to bedzie uncertain
                                                  • yoma Re: dobrze nie jest :( 13.11.08, 22:00
                                                    No ale coś przełknął. Wiesz, w końcu był przez pierwsze dni bez pomocy, więc
                                                    dłużej potrwa wychodzenie z tego

                                                    ale wyjdzie.
                                                    --
                                                    Prezydent Kaczyński jest niezgodny z Konstytucją
                                                  • paulina.galli Re: dobrze nie jest :( 13.11.08, 22:10
                                                    No tak, ale po tych lekach juz teraz POWINIEN miec choc troszeczke apetyt i
                                                    powinien sam troszke skubac. Nie ze juz mialby wyzdowiec ale powinno byc ciut lepiej
                                                    Czyli - cos nie dziala. sad
                                                    Dwa - powinien miec po troszeczku wstrzykiwane jedzenie pare razy dziennie
                                                    (malutkie ilosci ale czesto).
                                                    Ja moge przyjechac wieczorem (poznym) i to zrobic. Rodzice i brat - kompletnie
                                                    maja dwie lewe rece do tego i jakakolwiek proba konczy sie katastrofa. Nie
                                                    potrafia nawet go mocniej chwycic i zdecydowanie ale z wyczuciem wstrzykiwac
                                                    jedzenie (zeby kot łykał a nie zalał sobie tchawice i płuca papka- bo bedzie
                                                    tragedia)
                                                    kot sie wyrywa drapie , oni sie boja go mocniej złapac a brat tak chlupnal ze
                                                    prawie kot sie zachłystnal i braciak po prostu sie boi teraz ze mu zrobi krzywde

                                                    Ja sie z siersciuchem nie certole i jestem tak zdeterminowana ze opanowalam go
                                                    sama - przytrzymalam jedna reka druga strzykawa w bok pyszczka i łykał momentami
                                                    jak tuczona gęś. (wsciekla i plujaca gęś)
                                                    okazuje sie ze mam talent do karmienia na sile (ale w sytuacjach stresowych u
                                                    mnie sie uwalniaja takie "talenty" czasem)
                                                    Nie wiem co teraz zrobic - kot nie moze dostawac tylko poznym wieczorem jesc jak
                                                    przyjade o 19.00 z pracy (musze tez wpasc do siebie , nakarmic swojego kota ,
                                                    sama sie ogarnac)- musza pare razy rodzice i brat probowac - z raz rano, z raz
                                                    popoludniu i ze 2 x wieczorem .

                                                    Niech ten siersciuch zacznie sam jeść!!!sadsadsad

                                                  • paulina.galli Re: dobrze nie jest :( 13.11.08, 22:11
                                                    felek ma specjalna karme dla rekonwalescentow (dobra dla watroby) - taka mega
                                                    kaloryczna wlasnie ze nawet nie za duze ilosci jakos tam odzywiaja.
                                                    Musze karmic polplynnym bo mam szanse na wstrzykciecie strzykawka do pyszczka sad
                                                    zoltka ani niczego "stalego" nie da rady mu wpakowac (pluje, gryzie uncertain)
                                                  • yoma Re: dobrze nie jest :( 13.11.08, 22:37
                                                    Dlatego pytam, gdzie pacjent, bo jak w Wawie, to mogłabym może wpaść nakarmić po
                                                    swojej pracy, wcześniej kończę i mam wprawę.
                                                    --
                                                    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
                                                  • paulina.galli Re: dobrze nie jest :( 13.11.08, 22:44
                                                    yoma - Wawa , ale raz ze nie moglabym cie o takie poswiecenie prosic , dwa to
                                                    nie zalezy tylko ode mnie (musialabym z Rodzinka ustalic ) a trzy - po pracy to
                                                    ja tez jakos dam rade (jakos sie wczesniej urwe albo co )

                                                    problem w tym zeby on dostawal ze 3-4 razy dziennie po troszku.
                                                    Ogromnie ci dziekuje za pomoc , jestes przekochana ! - ale postaram sie jednak
                                                    jakos "wyszkolic" rodzine - wydaje mi sie ze w 3 osoby jakos dadza rade (chyba
                                                    bj. sie boja tej calej akcjii a nie ze nie umieja) a wtedy spokonie 3-4 razy
                                                    beda miali taka mozliwosc )rano pryed praca, po powrocie i raz czy dwa wieczorem)
                                                  • yoma Re: dobrze nie jest :( 13.11.08, 22:52
                                                    Raz, sama się zgłosiłam, dwa, pewnie że musiałabyś ustalić, obcej baby do domu
                                                    nie wpuszczą, trzy, kończę pracę o jakiejś 15, zawsze to wcześniej. Szkoda mi
                                                    zwierzaka po prostu. Szkól rodzinę, a jakby co, to tego smile
                                                    --
                                                    Prezydent Kaczyński jest niezgodny z Konstytucją
                                                  • wladziac Re: dobrze nie jest :( 13.11.08, 22:30
                                                    nie dziwię się że Twoja Rodzinka nie daje rady nakarmić Felusia bo
                                                    to strasznie trudne,kot broni się jak może i jeszcze pewnie boją się
                                                    zrobić krzywdę,żeby chociaż 2x dziennie się dało podać troszkę
                                                    jedzenia,przed pójściem do pracy nie dasz rady?wydaje mi się że za
                                                    wcześnie żeby sam zaczął jeść przegłodził się mocno i żołądek się
                                                    skurczył i karmienie jest konieczne,może zastosować kaftanik z
                                                    owiniętego ręcznika nie będzie mógł przynajmniej drapać no i druga
                                                    osoba się przyda bo zdeterminowany kot posiada ogromną siłe do
                                                    wyrywania się i dodatkowo ta karma może mu nie smakować chociaż jest
                                                    bardzo pożywna,trudne chwile przed Tobą i nadal trzymam kciuki za
                                                    powodzenie akcji i wyzdrowienie Felusia
                                                  • wladziac Re: dobrze nie jest :( 13.11.08, 22:38
                                                    temperatura zdecydowanie za niska powinna być 38-38,5 pewnie jest mu
                                                    zimno ale tak jest przy zatruciach tylko że nie wiem co z tym zrobić
                                                    ale ciepłe ogrzane termoforem miejsce pod kocem pewnie mogło by być
                                                  • paulina.galli Re: dobrze nie jest :( 13.11.08, 22:39
                                                    Ja nie dam rady nauczyc rodziny - to bede musiala wpadac rano. (45 min ode mnie
                                                    do rodziców i 45 min w druga strone + 20 min do pracy ode mnie + 10(?) minut
                                                    karmienia kota = 2,5 godziny jak nic niech to szlag ) - ale trudno

                                                    nawet myslalam zeby Felka zabrac do mnie (a mojego rudzielca oddac na ten czas
                                                    rodzicowm ) ale tu z kolei problem bo kot musi byc codziennie w klinice - tam
                                                    gdzie jest teraz a nie jedzic codzienie po 45 min w obie strony metrem w
                                                    kontenerku bo wkoncu ze stresu faktycznie bedzie zle.
                                                  • kromisia Re: dobrze nie jest :( 13.11.08, 23:34
                                                    no to skorzystaj egoistycznie z pomocy Yomy smile
                                                    Wiem, ze to trudne, ale nie stresuj sie, tylko wyglaszcz Felka.
                                                    My tutaj trzymamy wszyscy kciuki!!! musi sie udac!!!!! Jutro bedzie
                                                    lepiej. Musi byc!!!
                                                    Spokojnej nocy
                                                  • foxie777 Re: dobrze nie jest :( 14.11.08, 05:32
                                                    Slowo daje, ze chyba nie bede nigdzie wyjezdzac po przeczytaniu
                                                    tej histori.
                                                    Bardzo mi przykro, i mam nadzieje ze Twoj sliczny burasek
                                                    jakos sie wylize.Brat jest niestety nieodpowiedzialny i chyba
                                                    duzo lat uplynie zanim nabierzesz do niego zaufania w tego typu
                                                    sprawach.
                                                    Po dokladnym przemysleniu sprawy stwierdzilam , ze mam moze jedna
                                                    osobe, ktorej zaufalabym z moimi kociami.
                                                    Mocno trzymam kciuki
                                                  • mary4 Re: dobrze nie jest :( 14.11.08, 08:22
                                                    Wiem jak Ci ciężko, sama przechodziłam to chorobowe niejedzenie z 2
                                                    moimi kotkami horror, byłam wykończona psychicznie... nie ma rady na
                                                    siłe trzeba karmić... wiesz to smutne ale po około 10-14dniach
                                                    takiej walki albo sie polepszało albo nie..... i trzeba było podjać
                                                    decyzje co dalej oczywiscie po badanich dodatkowych....dziś wiem że
                                                    robiłam wszystko...
                                                    co do karmienia ja też miałam z Tym problem moja przyjaciólka
                                                    pokazała a ja bojac sie płacząc uczyłam sie pomału straszne... ale
                                                    nie ma wyboru,
                                                    z karmieniem masz racje trzeba próbowac kilka razy dziennie jestem z
                                                    3miasta nie pomoge fizycznie ale cały czas jestem duchem z Wami
                                                    trzymajcie się
                                                    wierze ze bedzie dobrze
                                                    --
                                                    Pozdrawiam
                                                    Maria i Ogonki: Cleopatra i Ramzes
                                                    fotoforum.gazeta.pl/5,2,mary4.html
                                                  • paulina.galli meldunek z dnia dzisiejszego. 14.11.08, 21:33
                                                    Jesli mozna napisac i niezapeszyć ze jest odrobinke lepiej - to jest odrobinke
                                                    lepiej.
                                                    Mnie dzsiaj nie bylo u weta bo po prostu sie nie wyrobiłam a jutro mam
                                                    zaliczenie egzaminu na podyplomówce i musze sie chociaz odrobine przygotować-
                                                    tak wiec relacja od brata jest.

                                                    Kot bardziej agresywny wobec weterynarzy smile i bardziej energicznie protestujacy
                                                    na widok sali zabiegowaj i tego co sie wokól niego dzieje.
                                                    Troszke mniej żółty na dziasłach i sluzówce oka.
                                                    To plusy
                                                    Minusy - nadal nie je (dostał odzywke w gab wet wiec dzis nie ma problemu, ale
                                                    jutro musze pojechac i nakarmic)
                                                    Tzn - jest cos dziwnego - kota absolutnie odrzuca od miesa, (ktore uwielbial) za
                                                    to o dziwo z checia zlizał jogurt !
                                                    Nie wiem czemu mięsa nie cchce a odrobinke jogurtu dzis wsunał i to sam z siebie.
                                                  • wladziac Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 14.11.08, 21:55
                                                    może podtruł się właśnie mięsem i ma mięsowstręt,jeżeli smakuje mu
                                                    jogurt to nie zaszkodzi bo ma dobry wpływ na jelita,ale to za mało i
                                                    starszemu kotu mozna ugotować kurczaka z ryżem i marchewką i
                                                    zmiksowac i jednak zmusić do jedzenia podając niewielkie ilości ale
                                                    częściej do pyszczka,mam nadzieję że jutro uda się karmienie i
                                                    jednak coś przełknie,powodzenia i trzymaj się
                                                  • gacusia1 Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 15.11.08, 15:29
                                                    A moze u niego tak,jak u ludzi? Jak sie czyms strujesz,to nawet
                                                    podswiadomie odrzucasz to jedzenie jakis czas.Nawet gdy nie do konca
                                                    bylas pewna co Ci zaszkodzilo. Moze zjadl jakies stare albo chore
                                                    mieso,albo jakas chora mysz i to mu zaszkodzilo a jogurcik dobrze
                                                    wpllynie na trawienie. Pozdrawiam i zycze zdroweczka dla Kotka!!!
                                                    --
                                                    Josh Demolka
                                                    http://skocz.pl/Joshus
                                                  • paulina.galli Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 15.11.08, 19:57
                                                    kot nigdy nie chodził głodny - wiec nie sadze zeby sie skusił na zdechła stara i
                                                    nieświeżą mysz. ktos musiał specjalnie przygotowac "cos pysznego" z trutka w
                                                    srodku i ten obżartus sie skusił
                                                    (albo tez jakies zatrucie chemiczne - ale gdzie? to nie wiem uncertain)
                                                    wyniki krwi wskazuja na silne zatrucie organizmu i złą prace watroby (a nie żoładka)

                                                    ps. dzis rano zostalo zjedzone 4 cm cienkiego paseczka ryby (za mało za małosad)
                                                  • yoma Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 16.11.08, 17:56
                                                    Idzie ku dobremu

                                                    Zipper po paru dniach na żółtku też zjadł taką malutką płoteczkę, a ja się
                                                    cieszyłam jak głupia. A potem pomaleńku, pomaleńku bylo coraz lepiej.
                                                    --
                                                    - Prawdopodobnie połknąłem resztki zjełczałego kota - poskarżył się Bimsley.
                                                  • siliana1 Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 16.11.08, 18:45
                                                    paulinko, a nie mozesz mu wkladac karmy na jezyczek? szczegolnie te
                                                    recovery czy convalascence latwo da sie tak zrobic. jak kot nie ma
                                                    sily, czy apetytu jesc, to tak zje. jak pluje, czy wymiotuje po tym,
                                                    to co innego, ale warto sprobowac. bo inaczej zostaje kroplowka. on
                                                    nie moze tak malo jesc.
                                                  • paulina.galli Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 16.11.08, 19:55
                                                    ja mam problem jak mu wstrzykuje na sile strzykawka papke do mordki . Tez pluje
                                                    i stara sie nie łyknac
                                                    Wkladanie czegokolwiek na jezyk - jest nierealne .
                                                    Kot nie chce łykac , odsuwa sie od jedzenia (tak jakby mu smierdzalo)
                                                    Dzis znowu gorzej - nic nie je, jest bj. żólty na sluzówkach

                                                    dostalam na forum miau cynk o pewnym leku na watrobe (francuski bardzo trudny
                                                    do zdobycia i tel do kogos kto moze go ma i moze odsprzedac)
                                                    Jutro sprobuje skombinowac i bedziemy jeszcze walczyc
                                                  • paulina.galli Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 16.11.08, 22:13
                                                    Kromisiu - lek to omnipural .
                                                    jest to francuski lek ktory jest swietny tylko ze niezarejestrowany w polsce i w
                                                    normalnej sprzedaży w hurtowniach go nie ma (bo byc nie moze)
                                                    Na razie mam kontakt do 3 osob ktore byc moze ten lek moga mi odsprzedac i bedze
                                                    dzwonic jutro . Jesli okazalo by sie ze jest kicha i nikt nie ma - to wtedy bym
                                                    miala prosbe do Ciebie zebys zobaczyla czy masz mozliwosc zakupu i przeslania
                                                    (na priv umowimy sie w kwestii formy platnosci smile)
                                                    Dziekuje Ci ogromnie za chec pomocy !
                                                  • kromisia Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 16.11.08, 22:21
                                                    zaraz sprawdze tutaj w googlach czy cos takiego istnieje. Jakby co,
                                                    daj znak, zapytam w aptece lub naszego weta.
                                                    Normalnie lekarstwa dla futer, u nas kupuje sie bez recepty, ale
                                                    kto to wie z tym tutaj.
                                                    Trzymam mocno kciuki!!!
                                                    Spokojnej nocy!!!
                                                  • kromisia Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 16.11.08, 22:58
                                                    Paulina, a czy Ty sie skonsultowalas z Twoim wetem w sprawie tego
                                                    lekarstwa?....

                                                    zrobilam male poszukiwania w googlach i znalazlam niezbyt ciekawe
                                                    rzeczy.
                                                    Przede wszystkim od 24.07.2003 lek ten zostal zawieszony na 12 m-
                                                    cy. Pozniej juz sie nie wspomina czy produkuje sie go od nowa czy
                                                    nie..... za kazdym razem pokazuje sie na liscie "lekow
                                                    nieprodukowanych" w Belgii i Luksemburgu.
                                                    Weszlam tez na kilka forum belg. gdzie opisuje sie pzypadki
                                                    zachorowan psow i kotow ( zatrucie, problem z watraba => identyczne
                                                    jak u Felka )i podawanie wlasnie tego lekartswa. Podczas kuracji,
                                                    zadne ze zwierzakow nie chcialo jesc!! Kuracja musiala byc
                                                    przerywana....
                                                    Nie jestem pewna niczego, ale moze skontaktuj sie z wetem? Mam
                                                    wrazenie, ze ten lek, to jakis straszny antybiotyk!
                                                  • paulina.galli Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 16.11.08, 23:59
                                                    Kromisia - konsultowalam.
                                                    pani wet bardzo bolala nad tym ze nia ma dostepu do tego leku i ze jest on
                                                    najlepszy i najefektywniej dzialajacy.
                                                    troche dziwi mnie ten opis z netu - jest to lek typowo ratujacy watrobę wiec na
                                                    pewno nie leczy sie zwierzat chorujacych na cos innego i w czasie kuracji np.
                                                    nerek - nagle watroba wysiadala. Leczy sie nim zwierzeta JUZ chorujace i juz
                                                    ze zle funkcjonjaca watroba - wiec jak moze sprawiac ze cos zle zaczyna
                                                    funkcjonowac jak juz wczesniej zle funkconowalo i dlatego podano lek?
                                                    oczywiscie zaden farmaceuta ze mnie wiec tak na logike to biore .
                                                    No chyba ze uszkadza jezszcze bardziej...

                                                    Troche mnie ten opis wystraszyl ale... dostalam niezaleznie od pani Wet na forum
                                                    miau 3 rozne informacje od roznych osob ze lek jest absolutnie najlepszy na te
                                                    schorzenia i ze np. na Bialobrzeskiej (ktora uwazam prywatnie za najlepsza
                                                    lecznice w wawie) tylko tym lecza (i wlasnie tam min. jutro sprobuje sie udac i
                                                    troche tego omnipuralu wyrwac smile)

                                                    Moze u tych zwierzat o ktorych pisza leczono na cos innego a dlatego ze lek
                                                    dziala w jakis sposob na watrobe - natapilo pogorszenie?
                                                    W Polsce lek jest nierejestrowany (ale nie zakazany czy cos , po prostu firma
                                                    nie przystapila do procedury wystawienia licencji)

                                                    Ale dzieki za informacje - jeszcze dla pewnosci sie upewnie!
                                                  • paulina.galli Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 17.11.08, 00:04
                                                    Kromisia - sorry z pospiechu zle przeczytalam twoj post i zle zrozumialam ze
                                                    przy podawaniu tego leku zdrowa watroba zachorowała.
                                                    teraz przeczytalam dokladnie i juz załapałam co napisałas.
                                                    Kot i tak nie je - a leczymy intensywnie od 11 listopada (czyli 7 dzien dzis i 0
                                                    poprawy) - wiec chyba niczym nie ryzykujemy...sad
                                                  • siliana1 Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 16.11.08, 23:53
                                                    nie chce cie martwic, ale jak kot nie chce jesc, to jest chory. ale
                                                    ty to juz wieszsad jak nie chce sam jesc, to moze pomoga te kroplowy,
                                                    moze ten lek, o ktorym piszesz. co do wetow, oni nie mowili o tym
                                                    leku? masz do nich zaufanie? ja moglabym ci polecic mojego
                                                    wspanialego weta, ale to bialoleka.
                                                  • paulina.galli Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 17.11.08, 00:02
                                                    siliana - lekarzy mam dobrych (u nich sa kolejki do gabinetu choc w tej
                                                    dzielnicy gab. wet . nie brakuje ) i co najwazniejsze blisko domu.
                                                    nie mam serca tłuc sie z kotem (jeszcze bez samochodu i w taka pogode) i to na
                                                    kompletnie drugi koniec W-wy bo Felusś mieszka na Kabatach .
                                                  • kromisia Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 17.11.08, 09:57
                                                    paulina, ten lek byl wlasnie stosowany w takich przypadkach jak u
                                                    Felusia. Weszlam na forum nerkowcow.

                                                    Teraz tylko nie wiem, bo TY piszesz nazwe tego leku tak"
                                                    omnipural", a ja znalazlam "ornipural" ( co zreszta na forum miau
                                                    jedna osoba pisala w taki sposob ). "ornipural" ( 100% lek na
                                                    watrobe i dla zwierzat ) jest zawieszony w produkcji w Belgii (
                                                    dzwonilam rano do apteki ), a "omnipural" nie istnieje.

                                                    Skoro Wasza wetka potwierdza ten lek, to mysle, ze moze powinniscie
                                                    zaryzykowac.
                                                    Mam nadzieje, ze uda Ci sie go znalesc w W-wie!!!! Trzymam mocno
                                                    kciuki i za Felusia tez.
                                                    Trzymajcie sie!
                                                  • siliana1 Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 17.11.08, 20:05
                                                    kolejki nie odzwierciedlaja kompetencji lekarza. ja 9 lat jezdzilam
                                                    do lekarza "z kolejkami", dopoki sie nie zorientowalam, jaki to
                                                    konowal. ale dobrze, ze masz do nich zaufanie, bo inaczej sobie nie
                                                    wyobrazam. a tluc sie z kotem autobusem taki kawal i w taka zimnice
                                                    to tez nie polecam. tak pytalam, bo chcialam sie upewnic.
                                                  • paulina.galli Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 17.11.08, 20:34
                                                    Zdobylam lek!
                                                    Co prawda 15 cm co jest absolutnym minimum (powinnam miec w zapasie jeszcze tak
                                                    z 5 cm) ale w razie czego mam namiar na jednego weta 9pod warszawa) ktory w
                                                    razie czego tez niewielka iloscia podratuje
                                                    Jutro zaczynamy leczenie!
                                                    Trzymajcie prosze kciuki !!!

                                                    pozdrawiamy - ja i Felek
                                                  • paulina.galli Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 18.11.08, 12:25
                                                    No widzicie, a ja wczoraj jak jeszcze raz przeczytałam sobie wasze odpowiedzi, i
                                                    tu i na forum miau. Popatrzylam ile osob - przeciez w wiekszosci zupelnie
                                                    nieznajomych - na priv probuje pomoc w zdobyciu lekarstwa , trzyma kciuki za
                                                    Felusia i wspiera mnie - to sie troszke wzruszylam smile
                                                    Z Felkiem - nie wiem co bedzie (oby bylo ok smile) , ale wiem ze cokolwiek by sie
                                                    nie stalo zrobilam wszystko zeby go uratować. A tego "wszystko" nie dało by sie
                                                    zrobic bez Was .


                                                    Uh - przestaje bo jeszcze znow sie rozbecze a ...ciezko cie pisze posty z
                                                    mokrymi oczami smile
                                                  • paulina.galli Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 18.11.08, 19:34
                                                    Kot nadal ma żółtaczke (coraz bj widoczna) i złe wyniki
                                                    zaczelismy leczenie ornipuralem - ale jest podejrzenie marskości watroby.

                                                    Jutro jade na USG to lekarza ktory glownie sie tym zajmuje i jest uznawany za
                                                    najlepszego specjaliste w W-wie.(dr. Marciński)
                                                    terminy sa na 2 tygodnie do przodu ale ubłagałam ze z powodu krytycznej sytuacji
                                                    - przyjmie nas jutro po godzinach (o 21.00)

                                                    Po zrobieniu USG (i rozmowe z dr. Marcinskim ktory oceni szanse na leczenie)
                                                    bede musiala podjac decyzje albo o załozeniu sondy do żoładka i dalszym
                                                    podawaniu leków albo o uspieniu kota.
                                                  • foxie777 Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 18.11.08, 21:26
                                                    Podziwiam Ciebie Paulino. za taki oddanie do tego nieszczesnego
                                                    kocia.Obawiam sie, ze zrobilas wszystko co moglas,zreszta na tym
                                                    Forum my wszyscy na pewno postapilibysmy tak samo.
                                                    Ty bedziesz wiedziala sama,jaka masz podjac decyzje.To sie po prostu
                                                    wie.Tez musialam to zrobic
                                                    Czytajac Twoja i Felusia historie, jest mi bardzo smutno.
                                                    pozdrawiam
                                                  • paulina.galli Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 18.11.08, 21:34
                                                    Dzieki
                                                    Najgorsze jednak jest to ze widze ze sam Felus się poddał
                                                    Jeszcze przedwczoraj widziałam że cos w tym kocie jeszcze walczyło teraz jest
                                                    to taki wymeczony, cierpiacy kot.
                                                    Nagorsze ze ma błaganie w oczach zeby go zostawic , nie ruszac, nie meczyc ,
                                                    dac mu świety spokój.

                                                    A ja jak ta ostatnia swinia nie daje mu spokoju - "męczę" , nosze do weta,
                                                    wpycham jedzenie, daje kłuc igłami...
                                                    Dlatego to jutrzejsze USG bedzie takie wazne - jesli okaże sie ze cała ta walka
                                                    to tylko beznadziejne meczenie kota - dam mu spokój.
                                                    Niech ma chociaz tyle ode mnie - nie potrafie go uratowac to chociąz dam mu w
                                                    spokoju odejść.


                                                    (przepraszam za patetyczny ton i rozklejanie sie ale jestem w fatalnym nastroju
                                                    sad - dopóki widziałam ze Felek walczy - miałam siłe na to wszystko, widząc go w
                                                    takim stanie - nie umiem się za bardzo pozbierać ...)
                                                  • kromisia Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 18.11.08, 22:23
                                                    wiesz doskonale Paulina, ze jesli trzeba bedzie mu ulzyc, to
                                                    bedziesz miala swiadomosc, ze zrobilas wszystko dla kiciucha. Ze
                                                    nie byla to decyzja taka "ot sobie".
                                                    Masz dobre serce. Felek na pewno to wie i ufa Cismile
                                                    Trzymam kciuki za jutrzejsze USG.
                                                    Pamietaj, cokolwiek postanowisz, to Felus i tak bedzie Ci wdzieczny
                                                    za to.
                                                    Spokojnej nocy
                                                  • jul-kot Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 19.11.08, 04:00
                                                    Witam,
                                                    Porozmawiaj z doktoremn Marcińskim, zrób USG. I może jeszcze idź na
                                                    wizytę do dr Biel na SGGW. To doświadczona lekarka, wiele razy nam
                                                    pomogła. My dajemy na wątrobę hepatil i essentiale. Są to leki tanie
                                                    i łatwo dostępne, a działają skutecznie. Żółtaczkę wypłukuje się
                                                    kroplówkami i niestety kota trzeba karmić na siłę strzykawką, małymi
                                                    porcjami. Można też podawać dla odżywienia aminokwasy w kroplówce
                                                    (duphalyte), dopóki kot nie zechce łykać sam.
                                                    Pozdrawiam, Juliusz.
                                                    --
                                                    Moje koty do adopcji ... i tutaj kocięta
                                                    Koci Azyl w Konstancinie
                                                  • paulina.galli Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 19.11.08, 09:15
                                                    juli-kota a co w momencie jesli okaże się że kot ma marskośc wątroby ?
                                                    załóżmy że bardzo zaawansowana? jak się to leczy i czy w ogóle jest sens?

                                                    kot nie chce łykac (po tylu dniach - 12, przewod pokarmowy ponoc juz normalnie
                                                    nie pracuje, jest bolesny sa odruchy wymiotne) - dlatego ta sonda może.
                                                    Ale jesli okaże się ze stan watroby jest fatalny, szanse na wyleczenie minimalne
                                                    - to ja już nie chcę meczyć kota wenflonami, kroplówkami i jeszcze sondą do
                                                    żołądka sad
                                                    Z kolei też boję sie wydać pochopną decyzję o uspieniu sad bo może szansa jeszcze
                                                    jest i wcale nie taka minimalna - a wtedy bym sobie nie darowała że nie
                                                    "pomeczyłam" kota dłużej.

                                                    To sa potworne dylematy - jak poznać - kiedy jeszcze reatujemy zwierzątko a
                                                    kiedy ten ratunek jest bezsensowanym zadawaniem mu bólu i cierpienia sad
                                                    Mam nadzieje ze dr. Marciński mi pomoze w podjęciu tej decyzji okreslając stan
                                                    choroby kota i jego szanse .
                                                  • biljana Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 19.11.08, 09:46
                                                    Paulina, ja się zgadzam z Juliuszem, żeby przed podejmowaniem jakichkolwiek
                                                    decyzji skonsultować się z dr Bielową na SGGW.
                                                    Ta lekarka to prawie cudotwórca, a przy tym kocha koty i je rozumie. Z całą
                                                    pewnoscia nie będzie stosować uporczywej terapii. Ona wyciągnęła mi Gucia prawie
                                                    zza Tęczowego Mostu, gdy był chory na nerki i pęcherz i inni lekarze już tylko
                                                    nad nim kiwali głowami.
                                                    A dr Marcinski ci nie powie o szansach leczenia. Przynajmniej mi nie chcial
                                                    powiedziec, bo tez z Guciem u niego bylismy na USG.

                                                    --
                                                    Gucio i Maja
                                                    Forum Kabaty-Moczydło
                                                  • paulina.galli Re: meldunek z dnia dzisiejszego. 19.11.08, 11:28
                                                    Spróbuje sie jeszcze skontaktowac z ta pania doktor z SGGW'u
                                                    Najgorsze jest to ze jutro w ciagu dnia wyjezdzam (i to w takiej sprawie ze nie
                                                    moge przejazdu przełozyc) i wracam w sobote po poludniu.
                                                    Wiec zadnych decyzji nie podejme az do powrotu .
                                                    Boje sie tez ze w trakcie mojej nieobecnosci (niby tylko 3 dni ale jednak) kot
                                                    poczuje sie gorzej i bede musiala podejmowac dezyje na odleglosc lub moja mama
                                                    bedzie musiala zdecydowac.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka