Wpierw w Boliłapce. Zawada został dokumentnie wymacany czyli zbadany pod kątem neurologicznym. Wypadł średnio, ale zważywszy uraz jakiego doznał jest ok. Obejrzane miał uszkodzone oko, jest niewielkie /poziome/ pęknięcie rogówki, powinno zarosnąć, ale w jakim stopniu będzie widział na to oko w tej chwili nie wiadomo. Miał zrobione usg, zalecony rtg klatki piersiowej, bo część przepony była w badaniu niewidoczna, trzeba było się upewnić, że jest cała. Na rtg podjechaliśmy do Kliniki Małych Zwierząt na SGGW. Przepona jest
cała
W lecznicy na Nałęczowskiej przyjął nas dzisiaj dr Pietroń i był zachwycony widokiem kota jako że widział Zawadę w dniu wypadku.
I twierdzi że po upływie 72 godzin od wypadku przychodzi kryzys, że przy takich obrażeniach pomimo, że nic nie jest uszkodzone kocio może być długi czas słabe, apatyczne, senne. Trzeba czasu. No to dobrze. Damy mu czas. Niech spokojnie zdrowieje.
Aha - przeszliśmy na antybiotyk podawany doustnie, więc następna jazda do lecznicy za tydzień
Po powrocie zjadł baaardzo suty posiłek

Jako pierwsze w miseczce było mięsko, potem jeszcze dwa razy "dorabiałam" conva
--