I pięknieje! Naprawdę, na kolanach poleguje jak kot zadowolony z życia - prawie
jakby mu ten wypadek posłużył

Oczywiście, przeginam....
Ale naprawdę widać, że po prostu odżył. Po tym rozbiciu wewnętrznym nastąpił
przełom i zaczyna nabierać sił. Trafił do świetnego domu i doskonałych
opiekunów, no a co do doktora Pietronia i co do doktora Plasoty (świetny
chirurg!) to ja im mogę ufać. Nie popełniliby błędu co do sposobu leczenia. Tak
więc wszystko dobrze się zbiega. Ale...:
no to teraz musicie rekonwalescentowi podsuwać pod nosek różne przysmaki,
urozmaicone jadło, mięsko wszelakie, żeby obadać, co Jego Czarna Wielkość zechce
zaakceptować. Widać już, że ma swoje upodobania i jak mu się nie trafi w gust,
to nie tknie, póki służba nie przyniesie czegoś smakowitego... . Ma styl!
--
Wiesia + 9