Jestem pełna podziwu i uznania dla samozaparcia i pełnego
poświęcenia dla ratowania tego jak się okazało teraz kociego
przystojniaka! Ja, nawet gdybym chciała przywrócić do życia
napotkane na drodze kocie nieszczęście musiałabym najpierw stoczyć
krwawą walkę o tzw.priorytety życiowe z małżonkiem w obliczu już 2
kotów i psa w domu. Ta optymistyczna i ciepła historia w odcinkach
dodała mi odwagi i może kiedyś ja też tak będę potrafiła pomóc.
To dom naprawdę szczęśliwych i uśmiechniętych kotów!!!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.