Dodaj do ulubionych

kot trafi do domu?

28.04.09, 09:24
Jak to jest z tym kocim "wracaniem do domu" ? Tyle się słyszy opowieści, jak
to kot wywieziony kilkadziesiąt kilometrów od domu wraca do niego... a moje
nie mogą trafić na własnej klatce!
Mieszkam na dziesiątym piętrze. Wczoraj bestia pies otworzył drzwi i wybiegł
na klatkę. Marcyśka skorzystała z okazji, poszła po schodach na jedenaste,
stała tam i darła się wniebogłosy. Pobiegłam po nią i od razu szczęśliwa
wskoczyła mi na ręce. Kiedyś nie zauważyliśmy zniknięcia Kilera. Przyszła
sąsiadka z dziewiątego i pyta "Czy mają państwo czarnego kota, bo drze się u
nas na wycieraczce?".
Więc jak to jest, kilometry nie stanowią przeszkody, a jedno piętro mąci kotom
w głowie?
Edytor zaawansowany
  • 28.04.09, 10:11
    Inne drzwi, inne wycieraczki, inny zapach... a koty - jak sparaliżowane.
  • 28.04.09, 11:42
    Ja myślę, że to zależy od danego sierściucha. Koty moich rodziców,
    które są wychodzące, nie mają problemów z odnalezieniem drogi do
    domu, nie mylą im się klatki, schody, bloki ect. Natomiast moja
    domowa niunia, która świat zewnętrzny widzi tylko przez szybę, albo
    gdy idziemy do weta, ma problemy ze znalezieniem domku. To znaczy -
    ona lubi wychodzić na klatkę schodową na parę minut dziennie.
    Przeważnie chodzi sobie po swoim piętrze, przysiada na schodkach i
    obserwuje gołębie przez okno. Ale czasem poniesie ją piętro w górę i
    wtedy zaczyna się lament. Przysiada przestraszona na schodku i
    wrzeszczy, żeby po nią natychmiast przyjść. Zauważyłam też, że ona
    nie ma problemu ze znalezieniem właściwych drzwi, tylko piętra. Raz
    jeden próbowała na własną łapę znaleźć swój domek i poszła pod drzwi
    we właściwym miejscu, tylko na innym piętrze.
    --
    8180420
  • 28.04.09, 12:04
    coś w tym jest ja mieszkam na 4-ym a kot jak pójdzie to z tymi
    powrotami jest różnie,mylą mu się bloki i mieszkania, ale ma kartkę
    z adresem na szyi i ludzie go podrzucają w pobliże
  • 28.04.09, 13:08
    Mój nieżyjący kot Felek miał świetnie obcykane - kto i gdzie mieszka.
    Był panem osiedla i to że mieszkałąm na I pietrze (z domofonem) nie stanowiło
    problemu. Ponieważ łaskawie obdarzał swoją obecnościa inne rodziny (w innych
    klatkach a nawet i domach) - miał parę takich "met" na osiedlu i zawsze wiedział
    co i gdzie. Nawet squbany obcykał że między kl.I (gdzie mieszkaliśmy) a kl II
    jest taki mały łącznik miedzy klatkami schodowymi juz na poziomie piwnicy - jak
    za długo nikt nie wchodził nie schodził i nie otworzył jasnie panu drzwi od domu
    to biegł do kl nr II (tam wiekszy ruch zawsze był bo duzo rodzin małymi dziecmi
    i latali w te i nazad na spacery) i tym łacznikiem przebiegał do klatki naszej smile
    No ale Felek był najmądrzejszym kotkiem na swiecie (w porównaniu z nim obecna
    Tajka jest kochana ale głupia jak but smile)
    --
    http://www.sesja.neostrada.pl/image020.gif
    paulina.galli = dziewczynka_do_bicia (i na odwyrtkę)smile
  • 28.04.09, 13:29
    paulina.galli napisała:

    > Mój nieżyjący kot Felek miał świetnie obcykane - kto i gdzie mieszka.
    > Był panem osiedla i to że mieszkałąm na I pietrze (z domofonem) nie stanowiło
    > problemu. Ponieważ łaskawie obdarzał swoją obecnościa inne rodziny (w innych
    > klatkach a nawet i domach) - miał parę takich "met" na osiedlu i zawsze wiedzia
    > ł
    > co i gdzie. Nawet squbany obcykał że między kl.I (gdzie mieszkaliśmy) a kl II
    > jest taki mały łącznik miedzy klatkami schodowymi juz na poziomie piwnicy - jak
    > za długo nikt nie wchodził nie schodził i nie otworzył jasnie panu drzwi od dom
    > u
    > to biegł do kl nr II (tam wiekszy ruch zawsze był bo duzo rodzin małymi dziecmi
    > i latali w te i nazad na spacery) i tym łacznikiem przebiegał do klatki naszej
    > smile
    > No ale Felek był najmądrzejszym kotkiem na swiecie (w porównaniu z nim obecna
    > Tajka jest kochana ale głupia jak but smile)

    zachwycają mnie takie historie smile
    --
    Jaś
    Marta
  • 28.04.09, 13:54
    O! O Felusiu to ja mam duuużo takich historii bo kocisko było niesamowite.
    Niestety po 10 latach z nami (a ok 15-tu kociego zycia) pokonało go choróbsko sad

    ps. dodam tylko że osiedle było z tych fajnych z niską zabudową zielonych i z
    ograniczonym ruchem (wenetrzne osiedlowe uliczki) - i sporo kotów domowych
    chodzi sobie na spacery . Swego czasu Felek ostro wszystkie trzymał "za mordę" i
    rządził pospólstwem twardą łapą smile
    --
    http://www.sesja.neostrada.pl/image020.gif
    paulina.galli = dziewczynka_do_bicia (i na odwyrtkę)smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.