Dodaj do ulubionych

Wyrzuciłam kota z domu :(

09.07.09, 22:46
Nie dawałam już rady - obsikiwała i niszczyła wszystko, nie nadążałam ze sprzątaniem, praniem i wyrównywaniem strat. Jest na podwórzu, jutro mąż wywiezie ją do kociarni koło swego zakładu pracy. Mam nadzieję, że przeżyje.

--
"Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
Edytor zaawansowany
  • annb 09.07.09, 22:49
    załoz ten watek na ematce
    tam na pewno inne gwiazdy poklepią cię po plecach i powiedza-tak,
    tak, tak trzeba

    a jak nie przezyje to co?
    pomyslisz o tym chociaz przez moment?



  • paulina.galli 10.07.09, 12:16
    Mam nadzieję ze jesteś albo trollem albo po prostu idiotka której się nudzi iwymyśla takie posty.
    Jeśli nie - to mam ogromną prośbę - idź sobie babo z tego forum, bo mi się niedobrze robi jak cie czytam.
    Zrozumienia z naszej strony raczej tu nie znajdziesz.
    --
    Mam takiego kotasmile
    I takiego!smile
  • echtom 09.07.09, 22:58
    Ok, to zgłoś do usunięcia.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane
    tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • paulina.galli 09.07.09, 23:00
    Na Twoje (nie)szczęście moja droga nie musze niczego zgłaszac i moge ci ulżyć w
    przebywaniu na tym forum także smile
    --
    Mam takiego kotasmile
    I takiego!smile
  • paulina.galli 09.07.09, 22:59
    annb - widzisz... , biedulka nie mogła jej przetrzymać jeszcze jedna noc
    ... skoro maja zamiar wywieść rano do jakieś kociarni "koło zakładu pracy"
    tyle dni sie "męczyła" i tych paru godzin do rana kot nie może być w domu ...
    ciekawe...
    Śmierdzi mi to trollowaniem na kilometr, ale niech barba zadecyduje smile
  • paulina.galli 09.07.09, 23:01
    "wzruszyła" mnie też ta jej smutna minka przy temacie...
    --
    Mam takiego kotasmile
    I takiego!smile
  • annb 09.07.09, 23:13
    byc moze pani z zerowym dorobkiem na kocim zakątku sie brzydko bawi
    Moze doszła do wniosku ze powq...wia włascicieli kotow bo w tv lecą
    same powtorki




    --
    Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest
    wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na
    które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii, fochów,
    żądań i oczekiwań pod hasłem 'bo wszyscy tak robią'. - kawka74
  • paulina.galli 09.07.09, 23:19
    Oby.naprawde mam nadzieje ze to durny i mało śmieszny wygłup .
    i ze nie jest to prawdziwa historia.

    A prywatnie - za dużo w zyciu widziałam biednych porzuconych i skrzywdzonych kotów zeby mnie takie coś bawiło.
    Na takie "dowcipy" poczucia humoru nie mam i mieć nie będę. angry
    Na - o zgrozo- prawdziwa sytuację - nie jestem aż tak tolerancyjna żeby przejść do porządku dziennego. angryangryangry


    --
    Mam takiego kotasmile
    I takiego!smile
  • echtom 10.07.09, 00:03
    Sorry, pomyliłam fora. "Dorobek" mam na forum Zwierzęta. Po prostu usuńcie ten wątek. Przepraszam, że Was zdenerwowałam.
    PS. Na "koci zakątek" zostałam przyjęta 2 lata temu, ale tuż po tym miałam długą przerwę w korzystaniu z forum i nigdy tu nie pisałam.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • gacusia1 10.07.09, 00:16
    bo tu miejsc brak dla tych,co koty z domu wyrzucaja.Tu sie koty
    ratuje od takich jak ty!
    --
    Josh Demolka
    http://www.suwaczek.pl/cache/e37b4b59de.png
    http://www.suwaczek.pl/cache/2299524407.png
  • echtom 10.07.09, 08:23
    po południu zastanowimy się wspólnie, co zrobić, żeby uwzględnić
    prawo do życia wszystkich domowników. Założyłam ten wątek w
    desperacji, licząc na to, że ktoś podzieli się ze mną doświadczeniem
    albo coś doradzi, ale stać Was tylko na bluzgi. Życzę Wam, abyście
    nigdy nie stanęły w obliczu tragicznego wyboru, a mimo to potrafiły
    wykrzesać z siebie trochę empatii dla innych, którzy mieli mniej
    szczęścia.

    > Tu sie koty ratuje od takich jak ty!

    Gacusiu - tu masz link, jeśli Cię to interesuje:
    forum.gazeta.pl/forum/w,$f,$t,$a,$seot.html?f=128&w=51023555&a=51054570

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
    realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
    z wielkich rzeczy."
  • the_dzidka 10.07.09, 08:27
    Nie prosiłas o radę, tylko poinformowałaś o wyrzuceniu kota z domu.
    Więc się nie dziw, że dostałaś opierdol jak stąd do Ameryki. Nie
    kręć.
    Mam nadzieję, że rzeczywiście poszłaś po rozum do głowy i
    zastanowicie się poważnie, jakie są inne rozwiązania. Myślałas o
    zabraniu kota do weterynarza? Żaden kot nie leje gdzie popadnie tak
    sam z siebie, najczęściej jest jakaś przyczyna. Być może zdrowotna.

    --
    Dzidka
  • echtom 10.07.09, 08:53
    > Żaden kot nie leje gdzie popadnie tak
    > sam z siebie, najczęściej jest jakaś przyczyna

    Konflikt z tym młodszym kocurem bez łapy. Kolejny tragiczny wybór -
    on panicznie boi się wyjść z domu, ona kilka lat swojego życia
    spędziła na wsi jako kot swobodnie biegający, więc uznaliśmy, że
    lepiej da sobie radę.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
    realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
    z wielkich rzeczy."
  • gacusia1 11.07.09, 03:43
    Dajesz mi watek sprzed 3 lat o tym,jaka ty samarytanka jestes a
    wczoraj kota z domu wyrzucasz i piszesz"mam nadzieje,ze przezyje".
    Idz do diabla!
    --
    Josh Demolka
    http://www.suwaczek.pl/cache/e37b4b59de.png
    http://www.suwaczek.pl/cache/2299524407.png
  • vauban 10.07.09, 00:22
  • mysiulek08 10.07.09, 00:45
    A jakie znaczenie ma pomylka forum, skoro i tak z premedytacja skazujesz na smierc zwierzaka, ktory przez iles lat ci ufal?

    Chore dziecko tez odstawisz do "dzieciarni" z mysla, ze moze przezyje, a jak nie to mala strata?

    echhh, ludzie, ludzie
    --
    Jest sobie Kot
    Ślimak Made in Chile
    Archiwum Babci Volviny
  • gacusia1 09.07.09, 23:34
  • nioma 09.07.09, 23:49
    Głupie pindy wszedzie sie znajda
    --
    - Mamo, mamo nie lubię dziadka.
    - To jedz kartofle.

    ...
  • macarthur 10.07.09, 05:04
    1.jakoś wcześniej nie pisałaś nic o problemach z kotem, więc nie
    wiemy czy robiłaś jakieś starania aby sobie z tym poradzić
    2.czy próbowałaś kotu znaleźć inny dom lub oddać do schroniska lub
    innego ośrodka dla zwierząt ?
    3.faktycznie ten twój "wyczyn" nawet pasuje do motta które ci
    przyświeca w sygnaturce
  • echtom 10.07.09, 09:47
    Nawet nie przeczytałaś moich ostatnich postów, a potwierdzasz, że
    Wasze forum to kółko wzajemnej adoracji zaślepionych, oderwanych od
    rzeczywistości fanatyczek.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
    realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
    z wielkich rzeczy."
  • the_dzidka 10.07.09, 09:51
    Echtom nieco się zmitygowała (patrz srodek wątku), może jednak warto
    coś jej doradzić?

    --
    Dzidka
  • echtom 10.07.09, 10:24
    Dzięki za jedyny głos rozsądku w tym sabacie czarownic, ale już
    wiem, że tutaj żadnej rady nie dostanę.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
    realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
    z wielkich rzeczy."
  • biljana 10.07.09, 11:00
    echtom napisała:

    > Dzięki za jedyny głos rozsądku w tym sabacie czarownic, ale już
    > wiem, że tutaj żadnej rady nie dostanę.

    po pierwsze daruj sobie argumenty ad personam, bo to nie to miejsce nie ten
    czas, po drugie o żadne rady nie prosiłaś.
    Z mojej strony EOT


    --
    Gucio, Maja i Artemida
    Lobby broni, Lobby radzi, Lobby nigdy cię nie zdradzi smile
  • barba50 10.07.09, 10:28
    Odszukałam wpis w wątku "Skąd są wasze koty i

    echtom napisala (27.10.06)
    Ja mam same europejskie znajdy - wszystkie nieplanowane, bo kiedyś wolałam psy.
    Pufcia przyszła sama na szkolne boisko - miała 3 miesiące i jej mamę przejechał
    samochód. Wzięła ją siostrzenica palacza i zaniosła do kotłowni, a on przyniósł
    do nas, bo pomyślał, że dzieci będą chciały małego kotka. Rok później córka z
    koleżanką znalazły chorego kociaka wyrzuconego z samochodu. Zamierzałam go
    wyleczyć i wydać, ale gdy po miesiącu znalazł się poważny kandydat na
    właściciela, byłyśmy tak do Kamci przywiązane, że jest u nas do dziś. To miało
    być już pełne zakocenie i taki stan trwał przez sześć lat. Niestety, rok temu
    kolega męża przyniósł do nas dwumiesięcznego kocurka z przetrąconą łapą - nie
    udało się wydać Łapka w dobre ręce i został u nas. Mam nadzieję, że nic takiego
    mi się już nie przytrafi, bo trzy koty w mieszkaniu, nawet sporym, to jednak za
    dużo i one same nie czują się z tym komfortowo.


    Coś się musiało stać złego z czym Echtom nie potrafiła sobie poradzić. Domyślam
    się, że z jakiegoś powodu zaczęły psuć się relacje między kotami i jeden z nich
    zareagował tak jak napisała w pierwszym poście. Oczywiście Echtom powinna
    wcześniej zacząć szukać pomocy w rozwiązaniu problemu, a nie w desperacji
    zakładać wątek o tak drastycznym tytule.
    Czy coś jeszcze można zrobić? Pewnie tak. Tyle że wymagałoby to dużego
    zaangażowania (badania krwi i moczu - podstawa!, może feliway? może izolowanie
    kotów na jakiś czas - nie wiem, tak głośno myślę)
    --
    http://www.cosgan.de/images/smilie/figuren/c035.gif
    Ratujmy
    koty z Azylu w Konstancinie
  • barba50 10.07.09, 10:37
    Hola, hola!!!
    tutaj piszeszDzięki za jedyny głos rozsądku w tym sabacie czarownic, ale już wiem, że tutaj żadnej rady nie dostanę.

    Tak ma wyglądać prośba o radę???
    echtom napisała:Wyrzuciłam kota z domusad
    Nie dawałam już rady - obsikiwała i niszczyła wszystko, nie nadążałam ze sprzątaniem, praniem i wyrównywaniem strat. Jest na podwórzu, jutro mąż wywiezie ją do kociarni koło swego zakładu pracy. Mam nadzieję, że przeżyje.


    Tyś nie prosiła! Tyś nas po prostu poinformowała o tym jak rozwiązałaś swój problem .

    --
    http://www.cosgan.de/images/smilie/figuren/c035.gif
    Ratujmy koty z Azylu w Konstancinie
  • echtom 10.07.09, 10:47
    > Tyś nie prosiła! Tyś nas po prostu poinformowała o tym jak
    rozwiązałaś swój problem
    .

    Normalny człowiek, widząc taki desperacki post na takim forum,
    zainteresowałby się, co się stało i jak można pomóc, zamiast od razu
    bluzgać.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
    realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
    z wielkich rzeczy."
  • ashton 10.07.09, 10:52
    Hmmm, moim skromnym i wciąż jeszcze nie bardzo doświadczonym w kocich sprawach
    zdaniem desperacki tytuł to coś w stylu "kot zasikuje mi dom, nic nie skutkuje,
    co jeszcze można zrobić?"...
    --
    http://www.gify.org/bazagif/koty/gatto038.gif
  • barba50 10.07.09, 10:53
    No to widzisz ja chyba nie jestem normalna sad Ale wiesz co - chyba mi z tym
    dobrze suspicious

    --
    http://www.cosgan.de/images/smilie/figuren/c035.gif
    Ratujmy
    koty z Azylu w Konstancinie
  • echtom 10.07.09, 10:42
    > Coś się musiało stać złego z czym Echtom nie potrafiła sobie
    poradzić.

    Jednak źle oceniłam forum - są tutaj mądrzy, wrażliwi ludzie. Zrobię
    badania w najbliższych dniach. Feliwaya próbowałam - nie zadziałał.
    Staramy się izolować koty, ale jest to trudne przy naszym układzie
    mieszkania. Nie chciałabym też, żeby sikająca kotka była na całą
    dobę zamykana w łazience, by uniknąć dewastacji mieszkania oraz
    rzeczy naszych i gości.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
    realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
    z wielkich rzeczy."
  • paulina.galli 10.07.09, 12:00
    To może się zdecyduj - czy to forum to dla ciebie zaślepione kółko wzajemnej adoracji czy też wrażliwi i dobrzy ludzie.

    Bo na razie jak chorągiewka na wietrze się zachowujesz
    A Twoje działania (wyrzucenie kota w nocy z domu!!!) , zmienne nastroje, agresja i obrażanie , tudzież dziwne pretensje że twój "desperacki" post zdenerwował ludzi zamiast wywołać reakcję współczucia i przybiegnięcia z chusteczką do otarcia łez i pocieszenia ciebie (skąd taki pomysł ci się uroił w głowie?) - zaczynają mnie zastanawiać kto ma problemy natury psychologicznej - kot czy właściciel.

    I jeszcze jedno - proszę nie obrażać forumowiczów.
    Zapewniam cię że osobiście nie pozwolę ci na dalsze obrażanie Biljany - która jest od dawna na tym forum, pomogła w jego uratowaniu , a poza tym - co najważniejsze - pomaga zwierzetom (nie wywala ich na bruk njak smieci- tylko przygarnia pod swój dach )i ma na swoim koncie uratowanie paru kocich istnień, tudzież pomoc paru forumowiczom.

    Jeszcze raz ja obrazisz i naprawdę wyprosimy cię z naszego towarzystwa (trudno, jestem skłonna to zrobić nawet za cenę nazwania mnie "kółkiem wzajemnej adoracji" i "zaslepionym sabatem czarownic" smile).
    Na szczęście forum prywatne daje taką możliwość - staramy się nigdy z tego nie korzystać bo ani ja ani barba nie czujemy się "właścicielkami" forum - ale są pewne granice których tolerowac nie bedziemy (bo min. dlatego forum ma administratora) - i tą granicą jest min. obrażanie innych forumowiczów Kociego Zakątka
    --
    Mam takiego kotasmile
    I takiego!smile
  • biljana 10.07.09, 10:58
    the_dzidka napisała:

    > Echtom nieco się zmitygowała (patrz srodek wątku), może jednak warto
    > coś jej doradzić?

    masz dobre serce dzidkosmile ale ja uważam, że ten cały wątek to jeden wielki
    trollizm od początku do końca. Zwroty akcji i łzawe zakończenia (w
    przygotowaniu) też. Oczywiście to jest moje zdanie, którego nie muszą podzielać
    moderatorki.


    --
    Gucio, Maja i Artemida
    Lobby broni, Lobby radzi, Lobby nigdy cię nie zdradzi smile
  • mrumru81 10.07.09, 10:12
    Rozumiem, że masz problemy.
    To nie jest właściwe forum.
    Może napiszesz jutro ukatrupiłam kota...

    Jesteś w trudnej sytuacji,
    ale koty nie mają z tym nic wspólnego
  • echtom 10.07.09, 10:22
    > Jesteś w trudnej sytuacji,
    > ale koty nie mają z tym nic wspólnego

    ???

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
    realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
    z wielkich rzeczy."
  • kirke18 10.07.09, 11:33
    Jest na podwórzu, jutro mąż wywiezie ją do kociarni koło swego
    zakładu pracy. Mam nadzieję, że przeżyje.

    Co Wy, dziewczyny, sie denerwujecie, czy mąż przeżyje?
    Nie powinien przeżyć, jeśli jest normalnym człowiekiem, wyrzucenia
    domownika, z którym mieszka od 3 lat, do kociarni, gdzie los jest
    zawsze tragiczny.
    Nie lubię czytać takich wątków (chodzi o autorów), bo zawsze podnosi
    mi się ciśnienie i mam ochotę bluznąć, ubić, i q.mać, źle życzę
    założycielom takich debilnych wątków.
    A poza tym tytuł zawiera błąd: Wyrzuciłam kota z domu sad
    Powinno być smile)))
    A do autorki wątku: vide mój podpis- tak wyglądają koty, których się
    pozbyto, zamiast diagnozować,leczyć i być z nimi w zdrowiu i
    chorobie do końca swoich dni.
    Idź się produkować na e-mame, (brak)seks(u) w małżeństwie itp, czy
    gdzie tam, gdzie i tak pełno twoich postów.
    --
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1645005,2,1.html
  • mrumru81 10.07.09, 11:44
    Kirke, a może to prowokatorka.
    Takim się ciągle dobrze dzieje.
    Daj spokój, szkoda czasu
  • echtom 10.07.09, 11:50
    > do kociarni, gdzie los jest
    > zawsze tragiczny.

    Może użyłam złego słowa - nie chodzi mi o schronisko. Koło zakładu
    pracy męża mieszka stadko zadbanych i dokarmianych kotów. Bierzemy
    pod uwagę to rozwiązanie tylko dlatego, że kotka ma doświadczenie w
    życiu poza domem, a tam jest bezpieczna okolica.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
    realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
    z wielkich rzeczy."
  • paulina.galli 10.07.09, 12:07
    CytatJest na podwórzu, jutro mąż wywiezie ją do kociarni koło swego zakładu pracy. Mam nadzieję, że przeżyje.
    Co Wy, dziewczyny, sie denerwujecie, czy mąż przeżyje?


    Kirke - dzięki, jedyna rzecz jaka mnie w tym watku rozbawiła smile

    Do autorki watku - naprawdę uważasz ze jedynym wyjsciem z sytuacji jest schronisko/ kociarnia?
    A jesli tak - to jak wytłumaczysz wyrzucenie domowego kota na noc na ulicę? Nie mógł do rana przeczekać?
    Tak się zachowuje dorosły , myślący człowiek, opiekun ODPOWIEDZIALNY za swoje zwierze???
    Jest to poza moim ogranianiem rzeczywistosci i tyle.
    Łzawe zastanawianie się "myslicie że przeżyje do rana???" mnie nie wzruszają a tylko wzbudzają odruch wymiotny.

    --
    Mam takiego kotasmile
    I takiego!smile
  • balbina_alexandra 10.07.09, 11:50
    O rany, nie mogę wprost uwierzyć, że mogłaś tak zrobić? Postąpiłaś
    głupio i niegodziwie, przykro mi ale nie znajdziesz u mnie
    zrozumienia - jak dziecko zaczęłoby Ci siusiać w domu to
    wyrzuciłabyś je z domu zamiast pojechać do lekarza? Przecież domowa
    kota nie przeżyje na dworzu... jeśli sika, jest chora, może to
    nerki, musisz ją gruntownie przebadać; może siusianie jest
    spowodowane jakimś stresem i musisz ją poobserwować, poczytać
    wypowiedzi behawiorystów...

    Gee, w głowie mi się nie mieści takie okrucieństwo, skazywać
    domownika na śmierć...

    --
    This thing is slowly taking me apart.
    Grey would be the color if I had a heart.
  • echtom 10.07.09, 11:59
    Ja Tobie lepiej życzyłam w Twoim wątku - i nadal życzę. Cztery lata
    temu byłam w takiej sytuacji, jak Ty dzisiaj - chciałam ratować
    małego, w dodatku okaleczonego kotka i nie przeczuwałam, że skończy
    się to tak tragicznie. Nie życzę Ci, żebyś kiedykolwiek tak
    cierpiała, zmuszona wybierać między zwierzętami, które kochasz, i
    jeszcze musiała wysłuchać tylu okrutnych słów od pozbawionych
    wyobraźni ludzi.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
    realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
    z wielkich rzeczy."
  • paulina.galli 10.07.09, 12:12
    Cytattylu okrutnych słów od pozbawionych
    > wyobraźni ludzi.

    Tak, ty zdecydowanie wykazałaś się wiekszą wyobraźnią - by nie rzec - "fantazją" w wywaleniu domowego kota na bruk.
    Cytatżebyś kiedykolwiek tak cierpiała ...
    Tak, z pewnościa bardzo cierpisz, dużo bardziej niz twój wywalony jak niepotrzebna rzecz - kot. Bardzo bardzo ci "współczuję". Biedactwo normalnie...

    Zeby było jasne - czasami faktycznie pewne rzeczy nas przerastają. Czasami chęć pomocy nie wystarczy by udzwignąć jej ciężar - zwł. w wypadku "trudnych" przypadków.
    Ale nikt nigdy nie przekona mnie - że wyjściem z sytuacji jest wyrzucenie kota z domu....

    --
    Mam takiego kotasmile
    I takiego!smile
  • echtom 10.07.09, 12:23
    > Czasami chęć pomocy nie wystarczy by udzwignąć jej ciężar

    I co wtedy robisz?

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
    realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
    z wielkich rzeczy."
  • basset2 10.07.09, 12:36
    skup się!
    chcemy Ci pomóc
    i ile tej pomocy potrzebujesz

    nie odpowiedziałaś:

    to weterynarz po uprzednich badaniach moczu i krwi
    zdiagnozował problemy urologiczne natury psychicznej?

    czy kotka była kiedykolwiek badana?

    problem pojawił się po przybyciu kocurka?

    czy kotka jest kastratem?

    nie oczekuj aprobaty Kociego Zakątka Twojego postępowania
    bo jest to działanie okrutne po najnizszej linii oporu

    żeby móc pomóc trzeba chcieć



  • echtom 10.07.09, 12:52
    Nie miała takich badań - weterynarz zalecił Feliway podczas wizyty,
    przy której mnie nie było - sądzę, że na podstawie wywiadu. Tak,
    wiem, trzeba zrobić.
    Problem pojawił się po przybyciu kocurka - trudno mi odtworzyć
    początek, ale chyba wtedy, gdy kocurek zaczął dorastać.
    Kotka jest kastratem.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
    realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
    z wielkich rzeczy."
  • basset2 10.07.09, 14:01
    echtom napisała:

    > Nie miała takich badań - weterynarz zalecił Feliway podczas
    wizyty,
    > przy której mnie nie było - sądzę, że na podstawie wywiadu.

    weterynarz
    robi w pierwszej kolejności badanie palpacyjne,wywiad z opiekunem, w
    tym przypadku(objaw urologiczny) zleca badanie przynajmniej moczu
    (+krew)

    weterynaż
    traktuje swój zawód ekonomicznie i od razu sprzedaje feliway-a
    podstawą są badania, kot b.często unika kuwety gdy go boli i taką
    wiedzę ma weterynarz a nie weterynaż

    > Tak, wiem, trzeba zrobić.
    > Problem pojawił się po przybyciu kocurka - trudno mi odtworzyć
    > początek, ale chyba wtedy, gdy kocurek zaczął dorastać.

    koniecznie, prawdopobnie okaże się że kotka jest chora
    a okres dojrzewania kocurka był zbiegiem okoliczności

    bądź mądrzejsza o ta wiedzę:
    web.archive.org/web/20060930081113/www.vetserwis.pl/kot_mocz.html
    by móc pomóc swojej kotce



  • paulina.galli 10.07.09, 13:08
    CytatI co wtedy robisz?


    Szukam pomocy - w róznej formie (pomoc w uzyskaniu opieki wet, wsparcia, zdarzyło się raz że i finansowego) i u róznych osób/organizacji , na forach/ portalach poswieconych np. kotom , wsród znajomych etc.
    W skrajnym wypadku - szukałabym kotu nowego domu u kogoś kto by z takim przypadkiem sobie poradził

    NA PEWNO NIE WYRZUCAM KOTA NA ULICĘ!
    I nie produkuje po tym postów o tym jak bardzo po wywaleniu kota - "cierpię" !
    --
    Mam takiego kotasmile
    I takiego!smile
  • balbina_alexandra 10.07.09, 12:17
    Alez bylam i bywam w takiej sytuacji! moj starszy kocurek czasem ma
    okresy kiedy załatwia się poza kuwetą, i robi to wyłącznie
    demonstracyjnie, w okresach stresu się to wzmaga, choć to kastrat,
    ma silną potrzebę demonstracji - czuję że teraz po pojawieniu się
    małego problem się nasili... tez mam dość mycia odkażania podłóg,
    mój piękny dębowy parkiet w paru miejscach jest już do wymiany, ale
    przecież nigdy z tego powodu nie wyrzuciłabym Reksia... on jest dla
    mnie jak dziecko. Dlaczego nie spróbujesz rozwiązać jakoś tego
    problemu z pomocą lekarza, forumowiczów - dużo tu ludzi ma
    doświadczenia behawiorystami, sporo osób miało problemy z
    załatwianiem się poza kuwetą o podłożu psychologicznym i mogą
    podzielić się doświadczeniem. Mnie samej dużo pomogło czytanie
    wypowiedzi innych kociarzy, pomogło mi to zrozumieć zachowanie
    mojego Reksia...
    Wyrzucenie kota to dla mnie niewyobrażalne, sorry, są inne
    rozwiązania, jeśli nie chcesz się zajmować swoim to poszukaj mu choć
    nowego domu z ogrodem. A może uśpij, jeśli pozwoli Ci sumienie, w
    sumie wyrzucenie domowego kota to pewna śmierć, wcześniej czy
    później.


    --
    This thing is slowly taking me apart.
    Grey would be the color if I had a heart.
  • frotka23 10.07.09, 12:06
    Powiedz mi tylko po co założyłaś ten wątek? Czego oczekiwałaś?Bo nie rozumiem...
  • echtom 10.07.09, 13:37
    Jak odebrałabyś wątek: "Oddałam mamę chorą na Alzheimera do domu
    opieki, bo przestałam dawać sobie radę" ?

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
    realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
    z wielkich rzeczy."
  • gosiownik 10.07.09, 13:42
    A Ty jak odebralabys watek "Wyrzucilam mamę chorą na Alzheimera na podworze, bo przestałam dawać sobie radę. Maz rano zawiezie ja do przytulku dla bezdomnych" ? Czujesz roznice?
  • r.kruger 10.07.09, 13:48
    Jako czarownica bez miotły w dodatku zaślepiona (sama nie wiem czym) stwierdzam
    że...wali prowokacją na milę, chcęć zwrócenia na siebie uwagi w taki sposób
    wywołuje we mnie mdłości.
    Rozwiązania problemu nie zaczyna się od końca.
    --
    zacietrzewiona.blogspot.com/
  • ashton 10.07.09, 13:56
    Mam miotłę na głowie i czarnego kota. I jestem brzydka jak wiedźma, że o
    wredocie nie wspomnę. A może damy podtytuł forum "sabat czarownic"?
    Teraz chcesz kota badać? A sprawdziłaś czy ona w ogóle jeszcze jest na tym
    podwórzu?
    --
    http://www.gify.org/bazagif/koty/gatto038.gif
  • paulina.galli 10.07.09, 14:12
    No własnie - biedna, cierpiaca za miliony i napadana przez nas i atakowana bez
    powodu autorka wątku - nawet nie napisała czy kocina rano siedziała na tym
    podwórku....

    --
    Mam takiego kotasmile
    I takiego!smile
  • basset2 10.07.09, 14:20
    to co zrobiła echtom jest naganne ale mozna to odkęcić

    Re: Kot jest już w domu
    odpowiedz jest w temacie autorki wątku
  • mrumru81 10.07.09, 14:28
    Może zakończmy już ten wątek. Ktoś tu robi z nas balooooooona
  • kirke18 10.07.09, 14:30

    Re: Kot jest już w domu
    echtom 10.07.09, 08:53


    Paulinko, przeoczyłaś tytuł odpowiedzi.wink

    A propos, też miałam kotkę Marcelinę, która nie zaakceptowała mojego
    nowego mężczyzny- lała nam do butów, na pozostawione ciuchy itd.,
    drapała podłogi, ściany, meble. Kompletnie zasikiwała nam łóżko-
    dwie kołdry poszły, pomimo, że pilnowaliśmy, aby jej do sypialni nie
    wpuszczać. Gryzła mojego chłopa w d.pę, drapała do krwi itd. Była
    fizycznie zdrowa. Nawet nie pomyślałam, żeby ją komuś oddać, o
    innych (głupszych) rozwiązaniach nawet nie miałam przebłysku (ach!
    ze świetnie radzące sobie na podwórku koty, dokarmiane, sypiające w
    domkach, wysterylizowane- no, q.wa jakoś ich nie widziałam). Dożyła
    w naszym domu do chwili śmierci z powodu odnowionego nowotwora i
    przerzutów.
    Nie, no nie mogę nic więcej napisać, bo mnie admin wyprosi za %$#%^&
    Prośba: napisz w końcu co porządnego zrobiłaś dla tej kotki?
    No, tylko nie zakup Feliwaya! Bo to już było.
    --
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1645005,2,1.html
  • ashton 10.07.09, 14:38
    To ja przeoczyłam, przepraszam.
    Pewnie nikt z nas nie jest święcie cierpliwy i czasem "kotecek" zalazł za skórę
    tak że można było kota dostać, ale aż tak radykalne kroki...
    --
    http://www.gify.org/bazagif/koty/gatto038.gif
  • paulina.galli 10.07.09, 19:35
    Ja tez nie zauważyłam, przepraszam.
    Dobre i to ze kotu sie nic nie stało
    --
    Mam takiego kotasmile
    I takiego!smile
  • madziulec 10.07.09, 19:51
    Z mojego domu dosc gwaltownie znikl jeden czlowiek.

    Kota zaczela sikac.
    Byla wielak moja depresja, do tego zmeczenie, nie wspominajac o tym, ze dzien w
    dzien musialam prac kanape i czestolozko,a czasem obie rzeczy.

    Smierdzialo.

    Dlaczego nei wpadlam na to, by zamykac drzwi do sypialni?
    Dlaczego eni wpadlam na to, by na kanape klasc gumowane przescieradlo???

    Do dzis nei wiem...

    Zmeczona nocami pralam, rano wysychalo, bo bylo cieplo, po czym kot znow szczal.
    Wiecorem wszystko sie powtarzalo, a ja placzac ledwo zywa zaciagalam czesc
    kanapy do lazienki i znow pralam...

    Nie wpadlam nigdy na pomysl, by kota oddac.
    Po mniej wiecej miesiacu uspokoila sie i przestala za tamtym czlowiekiem
    tesknic. Nie byl wart jej uczucia
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg
    Forum dla Rodziców dzieci z
    wadami dróg moczowych

    Ocen przedszkole Twojej pociechy
  • annb 10.07.09, 14:59
    skrzywdzona echtom
    Otoz wyobraz sobie ze mialam te nieprzyjemnosc wracac do zalanego
    mieszkania
    i rece mi opadaly
    i siadlam i zaczelam szukac przyczyn
    google/miau/vetopedia
    Teraz kot jest regularnie badany(mocz plus krew)
    przetestowalismy feliwaya a teraz kot jest na kroplach bacha
    i wiesz co?
    alleluja
    przestal lac
    sika jesli juz to do kontenera (oprocz kuwety)
    no niesamowite

    Wiec proponuje Ci zmienic weterynarza bo twoj widac ma w doopie co
    sie z kotem stanie i szukac przyczyn
    Koty nie są złośliwymi istotami-w odroznieniu od ludzi


  • macarthur 10.07.09, 16:36
    przeczytałem 2 razy cały wątek i sądzę że zbyt wiele słów krytyki
    tutaj padło,widać że dziewczyna nie jest pozbawiona serca a po
    prostu nie radzi sobie z kotem ( którego notabene przygarnęła z
    ulicy - jest to istotny fakt który przemawia na jej korzyść i
    zapewne każda ława przysięgłych uwzględniłaby go przed wydaniem
    wyroku - bo
    1. nabycie kota nie było rzeczą planowaną
    2.wszystkie koty w jej domu są w pewnym sensie dziełem przypadku,
    mimo to miały opiekę i schronienie
    3.koty nie byłe wzięte dla kaprysu i z tego powodu wyrzucone

    Poza tym jej działanie nie było jakoś skrajnie bezmyślne jakby to
    sugerował niefortunny tytuł wątku który wygląda drastycznie i
    bezmyślnie,
    i rzeczywiście pierwsza reakcja jest taka jak napisała Paulina
    " powoduje odruch wymiotny"
    bo
    kot co prawda został wyrzucony ale w miejscu gdzie jak się autorce
    (słusznie bądź nie) wydaje kot ma szansę przeżycia, trzeba też
    uwzględnić porę roku, koty przy takiej pogodzie na wolności
    spokojnie sobie w mieście radzą
    poza tym jest to miejsce skąd kota można z powrotem zabrać
    nie został wywieziony z premedytacją do lasu i pozostawiony w pudle,
    skąd nie ma powrotu,
    poza tym jeśli się wczytać wiele rzeczy przemawia na korzyść
    oskarżonej
    ja chciałbym się zabawić w adwokata i uwzględniając okoliczności
    poprosić "ławę przysięgłych" o możliwie łagodny wymiar kary
    może o wpłacenie 200 zł na konto azylu w Konstancinie i nie robienia
    nic więcej a kotami bez porozumienia z Kocim Zakątkiem
  • echtom 18.07.09, 13:26
    > ja chciałbym się zabawić w adwokata i uwzględniając okoliczności
    > poprosić "ławę przysięgłych" o możliwie łagodny wymiar kary
    > może o wpłacenie 200 zł na konto azylu w Konstancinie i nie robienia
    > nic więcej a kotami bez porozumienia z Kocim Zakątkiem

    Jestem ogromnie wdzięczna adwokatowi, że wziął moją sprawę, i nie żąda wygórowanego honorarium smile Ponieważ ława przysięgłych jeszcze nie odpowiedziała, chciałabym jako klientka trochę ponegocjować wymiar kary:
    1. Czy dałoby się ją nieco przesunąć, bo w ostatnim tygodniu wydałam porównywalną kwotę na badanie i leczenie kotki,
    2. Czy mogę zamiast na azyl w Konstancinie dać pieniądze lub ich ekwiwalent w naturze (karma) dla miejscowego azylu w Gdańsku-Kokoszkach, dorzucając do tego wolontariat mojej najmłodszej córki, względnie zaadoptować wirtualnie kota z lubelskiej fundacji z wątku obecnego na forum?
    W kwestii ostatniej, tzn. robienia czegoś z kotami, podporządkuję się oczywiście zaleceniom ekspertów z Kociego Zakątka.
    Pozdrawiam
    Ewa

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • macarthur 18.07.09, 19:23
    wykładnia prawa według mojej wiedzy jest taka że po
    rozpatrzeniu "skargi kasacyjnej" sąd może uchylić wydany wyrok w
    części lub całości
    natomiast prywatnie uważam że poniesione koszty w związku ze sprawą
    jak również sytuację personalną oskarżonego należy uwzględnić w
    zasądzonej karze i w tej sytuacji odstąpić od egzekwowania dalszej
    części kary
  • kotapsota 10.07.09, 16:50
    Mam nadzieję,że autorka wątku miała bardzo zły dzień, nagromadziło się dużo frustracji, nerwów itd. I wybuchła tym postem będąc w rozpaczy, gniewie, ..... Przecież my, kobiety często tak emocjonalnie reagujemy-taka nasza natura.
    Miałam taki sam problem 2 lata temu, ale szukałam przyczyny i teraz wiem, że była to reakcja na przygarnięcie trzeciego kotka ze schroniska. Siusianie (i nie tylko)było wszędzie. Jak tylko się budziłam, to szukałam miejsca, gdzie będę musiała sprzątać (dywan,łózko, podłoga-tylko nie kuweta), w nocy śniły mi się wieeeelkieee kocie kupencje...Weterynarz w ogóle nie okazał zainteresowania problemem. Tu na forum znalazłam rozwiązanie-stres, reakcja na trzeciego kotka. Trzeci kotek znalazł więc nowy domek i sytuacja się poprawiła. W tym roku przygarnęłam maluszka znalezionego na ulicy-i z nów to samo. Nowy domek się znalazł.
    I byc może byłby taki dzień, że już bym nie wytrzymała chwilowo (bo nałozyłyby sie kłopoty różne-w pracy, w domu itd...) i "odreagowałabym" napisaniem takiego postu tylko po to, aby ktoś pomógł, zwrócił uwagę, coś doradził....
    I mam nadzieje,że to tak było i dziewczyna tak naprawdę nie chce kotka oddać, tylko już nie wie, co robić z tym wszystkim...
    Pozdrawiam i życzę spokojnego rozważenia problemów
    Joanna
  • echtom 10.07.09, 17:41
    > Mam nadzieję,że autorka wątku miała bardzo zły dzień, nagromadziło się dużo frustracji, nerwów itd. I wybuchła tym postem będąc w rozpaczy, gniewie

    Dokładnie tak było - skumulowany stres i przemęczenie. Mam w domu pod opieką 7 osób na 2,3 i 4 łapach i nie zawsze udaje mi się pogodzić ich potrzeby i oczekiwania. Do tego przy takim zagęszczeniu dochodzą konflikty na różnych liniach, z którymi i tak wszyscy przychodzą do mnie plus nawał terminowych prac zleconych, z którymi ledwo się wyrabiam. Od połowy lipca powinno być trochę spokojniej.

    > Pozdrawiam i życzę spokojnego rozważenia problemów

    Kotka na razie odsypia nocną przygodę pod moim biurkiem, z weterynarzem umówiłam się na jutro rano, żeby dzisiaj dodatkowo jej nie stresować. Zacznę od badań - jeśli się okaże, że jest zdrowa, i przyczyną jej zachowania jest jednak kocur, będę miała jeszcze większy problem, ale jakieś rozwiązanie (nie drastyczne) musi się znaleźć.

    Też pozdrawiam smile

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • annb 10.07.09, 19:06
    No nareszcie jakiej konstruktywne podejscie do problemu.
    Nie jestem zwolennikiem trzymania kotow na sile w domach
    serio serio
    Nie uważam że dwór/pole to samo zło(przy założeniu regularnej
    opieki i odleglosci znacznej od glownych drog plus obowiazkowa
    kastracja).
    Ale jesli przyczyna tkwi w problemach nerkowych to wyrzucenie na
    wolnosc jest lekko niefajne
    .

  • wladziac 10.07.09, 19:25
    domowych problemów i frustracji nie wylewa się na niczemu niewinne
    zwierzę,jeżeli to stres z powodu innego kota to bardzo mocny i wtedy
    poszukaj kocurkowi innego domu a w między czasie spróbuj dopieszczać
    koteczkę i daj jej odczuć że jest dla Ciebie najważniejsza,głaskanie
    czy jakieś smakołyki poprostu to co sprawia jej największą
    przyjemność a nie ma tego na codzień,szkoda że koty nie potrafią
    mówić tylko muszą swoje problemy oznajmiać w taki sposób a nie każdy
    człowiek potrafi je odczytać
  • echtom 10.07.09, 20:04
    i wtedy
    > poszukaj kocurkowi innego domu

    Tyle, że kocurek jest z nami już prawie 4 lata - też domownik.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane
    tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • wladziac 10.07.09, 20:56
    kocurek jest z Wami 4 lata to już długo,a od kiedy są problemy z
    kotką?od samego początku i trwają do dzisiaj?
  • echtom 10.07.09, 21:11
    Trochę później i początkowo były sporadyczne. Nasiliły się w ostatnim czasie. Nie wiem, czy może na to wpływać wiek kotki (11 lat). Przestudiowałam podrzucony mi w wątku link i pomyślałam o cukrzycy (wielomocz), ale teraz wczytałam się w inne objawy i mi nie pasują.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • wladziac 10.07.09, 21:36
    co do diagnozy zdrowotnej to najlepiej jednak zrobić badania krwi i
    moczu szczególnie i na początek,a powiedz mi czy kocurek np mógł
    przestraszyć kotkę załatwiającą się w kuwecie i jak wygląda stosunek
    kocura do kotki zaczepia ją?mam zbieraninę różnych kotów i różnie
    między nimi bywa może coś mi się nasunie na myśl i da porównać
    sytuacyjnie
  • echtom 10.07.09, 21:45
    Tak, gdy kocurek podrósł, zaczął ją zaczepiać. Ona bardzo tego nie lubiła, teraz profilaktycznie warczy na niego, gdy zbliża się na odległość 2-3 metrów, choć zaczepia ją znacznie rzadziej. Myślałam nawet, że ona nie chce załatwiać się do kuwety, bo tam zostaje jego zapach. Mam 3 kuwety w domu, ale koty nie zawsze korzystają z tej samej.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • wladziac 10.07.09, 22:22
    mam zwariowanego kocura co mnie nie przeszkadza ale swoim wścibstwem
    i chęciami do zabaw powiązanych z podgryzaniem straszy swoim
    zachowaniem koteczki a szczególnie jedną,kiedy słyszy że ona jest w
    kuwecie i drapie przed załatwieniem sie to zaraz tam biegnie i
    biedna ucieka z kuwety i musi np sikać w jakimś kątku żeby ją nie
    dopadł,jak jestem w domu to oczywiście natychmiast reaguję i gonie
    kocura ,moje kotki są bardzo wrażliwe i takie powiedziałabym
    delikatne w zachowaniu ,nigdy się ze sobą nie biją i unikają
    wszelkich zaczepek,są dość strachliwe a kocur jest bezstresowy i
    wszelkie moje przeganiania traktuje jak zabawę, coś mi to wygląda u
    Ciebie podobnie że kotka z jakiejś przyczyny ma uraz do kocura i ich
    relacje się pogorszyły,może dałoby się to sprawdzić poprzez jakąś
    izolację ich od siebie i obserwację zachowania kotki bez towarzystwa
  • echtom 10.07.09, 22:46
    > może dałoby się to sprawdzić poprzez jakąś
    > izolację ich od siebie i

    Właśnie staram się teraz bardziej je od siebie izolować, chociaż to trudne, bo w
    mieszkaniu jest dużo ludzi, ciągle ktoś chodzi i otwiera drzwi, a kot tylko
    czatuje na taką okazję. Widzę, że kotka po nocnej wycieczce jakaś osowiała i
    dużo śpi, co upewnia mnie, że przeniesienie jej w planowane miejsce nie jest
    najlepszym pomysłem. Pewnie u nas zostanie, będę tylko musiała lepiej jej
    pilnować i ograniczyć dostęp do miejsc, w których wyrządza największe szkody.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane
    tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • wladziac 10.07.09, 22:56
    odnoszę wrażenie że z wiekiem kotki są bardziej podatne na stres i
    jeżeli u Ciebie dodatkowo jest więcej ludzi,mało spokojnego miejsca
    to może ją wszystko bardziej drażnić,otwórz jej jakąś szafkę połóż
    coś ulubionego do spania,może się jej spodoba
  • zwiatrem 10.07.09, 22:10
    to znaczy sie, chyba moglas przed tym wyrzuceniem kotki, poszukac jej nowego
    domu, ze zwyczajnej moralnej checi oddania kocie przyslugi, ale ze tego nie
    zrobilas to pewnie byl jakis powod?
    A rozmawialas z kotka?
    --
    korale i kamyki
  • echtom 10.07.09, 22:38
    > ale ze tego nie zrobilas to pewnie byl jakis powod?

    Uważam, że nie fair byłoby podrzucać komuś kota z takim uciążliwym defektem.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • 0ffka 11.07.09, 00:53
    Dziwne że poszłaś z kotem do weterynarza. Prawdopodobnie ma chore nerki.
    Myślenie i empatia nie bolą...
  • basset2 11.07.09, 10:31
    wg mnie przy braku podstawowych badań moczu i krwi u 11 letniej
    kotki, rozważania behawioralne na ten moment sa czystą spekulacją

  • echtom 11.07.09, 10:49
    Miała już badanie krwi, teraz spróbuję złapać mocz do badania.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • r.kruger 11.07.09, 11:04
    kotka sterylizowana ? tak chyba wyczytałam
    i wiek się zrobił raczej słuszny...
    Otóż moja 14letnia suczka zaczęła posikiwać w domu, najpierw po kilka kropel,
    sporadycznie pod siebie...coraz częściej i bardziej irytująco.
    Poszłam do weterynarza - pani doktor wyjaśniła nam że ponieważ sucz po wycięciu
    macicy etc. to ilość hormonów spadła, wiek dołożył swoje i zwieracze źle
    działają! Mocz był zdrowy - z zwieracze luźne.
    Dostaliśmy krople i kilka czopków dla suczki. Kłopot szybko się skończył.
    Może i twoja kotka z racji wieku zapadła na coś podobnego? przecież i ludzkim
    samicom się zdarza na starość.
    --
    zacietrzewiona.blogspot.com/
  • echtom 11.07.09, 11:13
    Możliwe, weterynarz też mówił, że to może być nietrzymanie moczu dość częste u starszych sterylizowanych kotek.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • echtom 11.07.09, 11:16
    Uświadomiłam sobie wczoraj, że mam problem z postrzeganiem swojej kotki jako "seniorki". Na oko nieźle wygląda, ma ładne futerko, jest sprawna, biega, skacze i jakoś trudno mi skojarzyć, że ma już 11 lat. Cóż, trzeba będzie przestawić myślenie.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • gacusia1 11.07.09, 15:10
    "Ludzkim samicom"....a ja bylam pewna,ze one nazywa sie KOBIETAMI
    i powiem Ci,ze MEZCZYZNOMna starosc tez sie czesto
    zdarza sikac i nie tylko,pod siebie.
    --
    Josh Demolka
    http://www.suwaczek.pl/cache/e37b4b59de.png
    http://www.suwaczek.pl/cache/2299524407.png
  • 0ffka 11.07.09, 18:36
    Echtom trzymam kciuki za trafną diagnozę tego siusiania i udane leczenie. Wiem
    co przeżywasz. Miałam kiedyś podobną sytuacje, kiedy kot mi siusiał na łózko sad((
  • echtom 11.07.09, 20:44
    W poniedziałek będę miała wyniki badania krwi - może w międzyczasie uda mi się to drugie złapać wink Kota już doszła do siebie po tamtej nocce, ale chyba jeszcze mi nie wybaczyła dzisiejszej akcji u weterynarza.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • macarthur 11.07.09, 21:01

    Cytat
    "Ludzkim samicom"....a ja bylam pewna,ze one nazywa sie KOBIETAMI
    i powiem Ci,ze MEZCZYZNOMna starosc tez sie czesto
    zdarza sikac i nie tylko,pod siebie.


    sądzę że biologia kotów i ludzi ma wiele wspólnego, jeśli chodzi o
    ludzi jest wiele wątków na ten temat na forum zdrowie i myślę że nie
    ma sensu robić temu konkurencji
    gacusiu uważam że r.kruger użyła w żartobliwej formie ogólnej nazwy
    gatunku ludzkiego i nie ma w tym nic niestosownego
  • echtom 11.07.09, 21:10
    Jak by nie patrzeć, należymy do ssaków naczelnych wink

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • basset2 13.07.09, 11:10
    jak wyniki badań z krwi?
    udało się złapać mocz do badania?
    Jeśli nie, to wet powinien umieć go "wycisnąć" z koteczki
  • echtom 13.07.09, 16:50
    Moczu niestety nie udało mi się złapać, wet też nie "wycisnął", bo była dopiero co wysikana. Nie tracę jednak nadziei, że się uda, a wet po drugiej stronie ulicy, to od razu mu podrzucę. Mam wynik badania krwi - kreatynina i mocznik w normie, za to podwyższone leukocyty i wysokie OB, co wskazuje na stan zapalny, prawdopodobnie pęcherza. Kota bierze na razie serię zastrzyków przeciwzapalnych, jak nie podziała, będziemy szukać dalej.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • macarthur 14.07.09, 12:47
    szukajcie a znajdziecie tak mówi pismo smile
  • echtom 14.07.09, 16:09
    Dzięki za link, sprawdzę w moim pet shopie albo jutro u weta.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • wladziac 11.07.09, 11:29
    nie tak całkiem spekulacją bo jeżeli kotka jest chora [co mam
    nadzieję szybko się wyjaśni] to tymbardziej potrzebuje spokoju i
    może się tak złożyć że jej zachowanie jest świadectwem na dwa
    czynniki które jej dokuczają :choroba i stres a to już trochę za
    dużo szczególnie dla kotki w jej wieku
  • macarthur 14.07.09, 23:40
    może postawić kuwetę bez żwirku,ale nie ma pewności czy kot do niej
    nasika
  • echtom 15.07.09, 08:12
    Postawiłam - nie nasikał uncertain Spróbuję Catrine.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
    realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
    z wielkich rzeczy."
  • zwiatrem 15.07.09, 11:03
    albo niewysikana kote zaniesc za ulice na pobranie moczu, i wyniki szybko i bez
    wydatku na zwirek i bez szukania kto i gdzie zwirek taki ma
    --
    korale i kamyki
  • echtom 15.07.09, 11:32
    Ba, ale jak poznać, że niewysikana? Pół dnia jestem w pracy, w domu
    kilka kotów i kuwet, więc trudno się połapać, który gdzie nasikał.
    Musiałabym zamknąć kota z kuwetą w klatce na cały dzień wink

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
    realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
    z wielkich rzeczy."
  • zwiatrem 15.07.09, 12:21
    zrozumialam ze do pustej kuwety nie sikala, wiec stad moja ocena ze jest
    napelniona i kuwete ma na wlasnosc;

    ale czekaj, jak kuweta wspolna to jak jej mocz odseparujesz w zwirku do
    "lapania" moczu?
    --
    korale i kamyki
  • echtom 15.07.09, 13:48
    Wychodzi na to, że w weekend będę się musiała zamknąć z kotą i
    kuwetą w pokoju i pilnować smile

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być
    realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować
    z wielkich rzeczy."
  • salimis 15.07.09, 12:24
    echtom dobry weterynarz wyciśnie z kota mocz.Miałam okazję być przy czymś
    takim.Oczywiscie kotu się to nie podobało ale cel został osiągnięty.Świeżutkie
    siuśki szły od razu do badania.
    Fakt faktem ze były potrzebne trzy osoby,jedna trzymała kota,wetka miętoliła
    pęcherz,zaś trzecia osoba podstawiała od razu pojemniczek aby nie uronić ani kropli.
    --
    Rolnik uczył się angielskiego. Wstaje rano i krzyczy: "TUM OROŁ"
  • basset2 15.07.09, 12:50
    skoro weta masz blisko, to kotkę "pod pachę" i wet
    sprawdzi palpacyjnie czy pęcherz jest pełny
    jak pełny to niech "wyciśnie"
    jeśli nie, "poluj" na jej pełny pęcherz
    a nerki jej macał czy nie są powiekszone? nie ma torbieli?
    z badania krwi wyszło że jest stan zapalny czyli objaw
    procesu chorobowego u zwierzaka, ale nadal przyczyna nie jest znana
    równie dobrze 11 letnia kotka może mieć chore nerki
    kryształki w moczu, struwity itp itd

    W końcu na pewno uda Ci się "upolować" za nim zdąży opróżnić pęcherz

    powodzenia
  • echtom 15.07.09, 17:48
    Sprawna akcja u weta i poszło smile Jutro po południu odbieram wyniki.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • wladziac 15.07.09, 18:41
    ogromnie się cieszę i mam nadzieję na szybkie wyjaśnienie się co
    kotce jest tak aby skończyła się Wasza męczarnia,trzymam kciuki za
    koteczka
  • salimis 15.07.09, 19:03
    echtom ja tak pobieżnie przeleciałam ten wątek ze nawet nie zauwazyłam że już
    wcześniej była podjęta próba wyciśnięcia.No ale grunt że tym razem się
    udało.Trzymam kciuki za dobre wyniki,jeśli będą dobre to trzeba będzie szukać
    innej przyczyny problemu.Może behawiorysta ?.Nic innego nie przychodzi mi do głowy.
    --
    Rolnik uczył się angielskiego. Wstaje rano i krzyczy: "TUM OROŁ"
  • echtom 16.07.09, 20:18
    Średnie te wyniki, na razie kota będzie przeleczona antybiotykami.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • the_dzidka 16.07.09, 21:10
    Echtom, jak ja się cieszę! smile I nie tylko z powodu kota, ale że
    jakoś się cały ten okropny problem forumowy ułagodził smile

    --
    Dzidka

    Zdzisiek szuka domu
  • macarthur 17.07.09, 19:11
    jestem przekonany że sytuacja wyjdzie na prostą
  • echtom 18.07.09, 13:02
    Za wcześnie, by odtrąbić zwycięstwo, ale przed chwilą "przyłapałam" kotę siusiającą do kuwety. Normalnie oddech wstrzymałam, żeby jej nie spłoszyć smile Pewnie to niewychowawcze, ale dałam jej wzmocnienie pozytywne w postaci kawałka mięska. Może nowy żwirek jej się spodobał, bo kupiłam eksperymentalnie u weta. Jeszcze wczoraj rano siknęła w miejscu niedozwolonym.

    --
    "Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy."
  • wladziac 18.07.09, 18:56
    bardzo dobrze zrobiłaś nagradzając kotkę bo może będzie sobie
    kojarzyć to że zrobiła siku we właściwym miejscu,mam nadzieję że już
    będzie tylko lepiej,
  • wiesia.and.company 19.07.09, 15:54
    Ufff... nie czytałam wcześniej tego wątku, bo tytuł mnie od razu zmroził i
    przeraził. A teraz sytuacja opanowana. Właściwie działania podjęte (i o to
    chodzi, o to chodzi, żeby działać w celu zdiagnozowania przyczyn sikania),
    podoba mi się nawet ta zmiana żwirku (bardzo możliwe, że przy chorobie pęcherza
    - to bolesne przy siusianiu, ten nowy żwirek wydał się atrakcyjny, miękki pod
    łapkami).
    Możliwe, że kotka, która niegdyś była przecież podwórkowa, po prostu ma wrażliwy
    pęcherz. Ludziom też się przytrafia, ale przy leczeniu mija smile choć czasem
    leczenie dłuuuugo trwa i bywa to choroba nawrotowa wink
    --
    Wiesia + 9

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka