Dodaj do ulubionych

POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka

07.09.09, 18:30
30 sierpnia przed południem we wsi Sołtmany, gmina Kruklanki
zaginęła 12-letnia bura kotka. Trzydniowe poszukiwanie nie dało
żadnego rezultatu. Musiałam wracać do domu, do Warszawy. Kicia
wędruje na południe, w stronę domu albo błąka się gdzieś w okolicy.
Proszę o pomoc w odnalezieniu kotki. W sobotę jadę tam na 3 dni i
znowu będę jej szukać. Jeśli ktoś zna dobrze psychikę kotów, proszę
o rady. Więcej o Kici:
forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=99359&start=0
www.domowe-tygrysy.info/ogloszenia,zaginal_kot_kotka,9,1,zaginela_12_letnia_bura
_kotka,81.html?PHPSESSID=c7e50a6215fd35b2027fe72a26d867a3
i zdjęcia:
fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
Edytor zaawansowany
  • macarthur 07.09.09, 21:48
    jeśli to jest wieś to może daj ogłoszenie o nagrodzie, myślę że
    niektórzy nawet jeśli nie interesują ich koty połaszczą się na
    pieniądze
  • kotka-bura 07.09.09, 22:23
    To jest wieś i mówiłam o nagrodzie, pisałam też w ogłoszeniach. Na
    forum oczekuję raczej informacji jak jej szukać, rady jakiegoś
    kociego psychologa. Mimo, że kotkę mam od 12 lat nie mam zielonego
    pojęcia gdzie teraz może się znajdować. Czy błąka się w okolicy, czy
    raczej wędruje na południe w kierunku domu. Ile taki kot może
    przejść dziennie? Czy wyżywi się żabami i pasikonikami. Ptaka już
    nie złapie jest za mało zwinna. Czy będzie szukać pomocy u ludzi?
    Same znaki zapytania.
  • macarthur 07.09.09, 22:29
    z tym wędrowaniem na południe to chyba bardziej wzięte z literatury,
    to trochę jak z tym przeświadczeniem że kot zawsze spada na cztery
    łapy,najpewniej kotka sama zbłądziła i jest gdzieś w okolicy
    zaginięcia
  • kotka-bura 07.09.09, 22:40
    To była kotka wychodząca, czasem potrafiła włóczyć się pół nocy i
    wracać nad ranem. Wiem, że koty mają wyczucie kierunku, dlatego
    napisałam o tym południu. A jak jest naprawdę nie mam zielonego
    pojęcia. Gdyby była gdzieś w pobliżu to chyba by się odezwała jak
    jej szukaliśmy. Chociaż teraz niczego już nie jestem pewna. Poza tym
    w nowym miejscu była już 3 dni i wydawała się być już spokojna. Nie
    rozumiem dlaczego uciekła. Jedyne wytłumaczenie to, że chciała
    wrócić do domu.
  • muraszka1 08.09.09, 11:40
    Miej telefoniczny kontakt z mieszkancami wsi,kiedy zrobi sie zimniej
    moze kicia bedzie szukala schronienia blizej domow.
    Życze powodzenia,mam nadzieje,ze kicia sie znajdzie.
  • kotka-bura 08.09.09, 12:20
    Dziękuję muraszka1
    Mam kontakt telefoniczny i codziennie dzwonię do znajomych
    gospodarzy. Na razie bez efektu. W Sołtmanach wiedzą, że jej szukam.
    W sobotę rozwieszę w okolicy ogłoszenia ze zdjęciem. Może dotrze do
    większej ilości mieszkańców.
  • wiesia.and.company 09.09.09, 00:21
    Moja kotka uciekła pierwszego dnia z domku letniskowego w lesie. Przez 11 dni
    widywano ją (sąsiedzi), potem ja ją widywałam i nawoływałam, potem karmiłam pod
    niezamieszkałym domkiem (tam się kotka melinowała). Wydawało się, że mnie
    rozpoznawała, ale ani nie podchodziła na moje wołanie, na moje podstawianie
    miski, nie odzywała się do mnie, nie wychodziła na mój głos, a raczej ode mnie
    uciekała. Była nieufna. Dopiero kiedy bezradnie ukucnęłam na ścieżce, bo
    opuściła mnie nadzieja, że ją złapię przed wyjazdem, wtedy dopiero mnie sama
    zaczęła okrążać i tak za którymś okrązeniem podeszła do mnie i się przytuliła.
    Jedno co wiem, kot przestraszony i po prostu zagubiony nie przyjdzie na wołanie.
    To nie pies. Trzeba dać czas na to, by kot się odważył wyjrzeć. Trzeba nawoływać
    ciepło, z zachętą. I stać (lub siedzieć np. na składanym stołeczku). I wołać i
    rozglądać się. Ale stać w miejscu, nie przemieszczać się. I czekać i wołać.
    Żadnego pośpiechu, żadnego biegania, przemieszczania się z miejsca na miejsce,
    żadnych nerwów. Stać, słuchać i patrzeć. No i oczywiście zrobić wywiad u
    miejscowych i u dzieci. A potem czatować i zachęcać miseczkami z jedzeniem.
    Trzymam kciuki.
    --
    Wiesia + 9
  • kotka-bura 09.09.09, 08:58
    Dziękuje za rady. Gdybym tylko ją mogła zobaczyć. Problem polega na
    tym, że nikt jej nie widział. Zapadła się pod ziemię.Okolica jest
    bardzo trudna do przeszukiwania. Obok mojej działki są trudno
    dostępne chaszcze, dojście do jeziora jest strome i też porośnięte
    krzakami. Zobaczyć w nich kota niesposób. Kicia ma jeszcze ochronny
    bury kolor i naprawdę jest trudna do wypatrzenia. Może zgłodniała
    odważy się wyjść do ludzi. Na wszystkich podwórkach są psy ale
    ostatnie trzy lata mieszkała z psem i mam nadzieję, że już tak ich
    się nie boi jak kiedyś. Kicia była kotem wychodzącym ale unikała
    otwartych terenów. Była odważna, kiedy wypatrzyła mnie z ogródka
    spacerującą z psem. Wtedy przełaziła przez siatkę i leciała do mnie
    przez trawnik głośno miaucząc.I to był koniec spaceru , bo łasiła
    się i nie pozwalała mi iść dalej. Była nawet taka odważna, że do
    domu wracała razem z nami przez klatkę schodową.
  • wiesia.and.company 10.09.09, 20:24
    Trzymam kciuki za Wasze rychłe spotkanie. Jedno mnie napawa dużą nadzieją: że
    umie się znaleźć w terenie i nie jest zupełnie bezradna.
    Na razie pewnie unika otwartych terenów. Może porozstawianie misek w stałych
    miejscach pozwoli ją przynajmniej najpierw zlokalizować, bo przyzwyczai się do
    przychodzenia do tych punktów.
    --
    Wiesia + 9
  • kotka-bura 10.09.09, 21:56
    Jutro wieczorem będę na Mazurach. Miałam informację, ze widziano ją
    dzisiaj. Niestety uciekła (ale zdążyli ją nakarmić!!!). Na pewno
    jest to kotka i do tego nienajmłodsza. Burasek jest dużo ale na wsi
    raczej nie ma starszych kotów, dlatego mam nadzieję, że to ona.
    Jeśli podchodzi do obcych to znaczy, że jest głodna i zdesperowana.
    Będę kilka dni i jestem pełna nadziei, że się pokaże.
    Z miskami jest problem, bo kiedy jestem na działce zawsze wystawiam
    resztki jedzenia naszego i po psie - wszystko znika wieczorem.
    Stołują się mniejsze psy i koty.
    Trzymaj kciuki - to pomaga i dziękuję.
  • marzenia11 10.09.09, 22:17
    Trzyyyyymam !!! Daj znać z Mazur, pozdrawiam
  • kotka-bura 10.09.09, 22:46
    Jeśli tylko ją znajdę na pewno napiszę.
    Dziękuję za kciuki.Wspaniale jest wiedzieć, że jest coraz więcej
    miłośników kotów.
  • kotka-bura 12.09.09, 15:22
    To nie ona. Rozwiesiłam ogłoszenia i czekam.
  • wiesia.and.company 13.09.09, 14:56
    Ajajaj! Szkoda, że to nie Twoja kotka! Jeśli ludzie reagują na pojawienie się
    kotki, to dobrze wróży. Może wypatrzą Twoją. Ale najważniejsze, że tam jeździsz
    i dajesz szansę i kotce, i sobie na spotkanie! Trzymam kciuki!
    --
    Wiesia + 9
  • kotka-bura 17.09.09, 15:50
    Wiesiu, coraz mniej nadziei. Kiedy na miejscu wytłumaczyłam jaka
    różnica jest między moją Kicią a kotami jakie mi pokazywali, już
    nikt nie zadzwonił. Koty wiejskie są drobniutkie a moja była większa
    od największego tamtejszego kocura. Łepek też miała dwa razy większy.
    Ona zapadła się pod ziemię albo wywędrowała Bóg wie gdzie.
    fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
    <a href=http://www.domowe-tygrysy.info target="_blank" title="Portal
    kotów domowych i rasowych, wirtualny koci dom przyjazny wszystkim
    kotom"><img src=http://www.domowe-
    tygrysy.info/images/button/koty_domowe_tygrysy2.jpg alt="Portal
    domowe tygrysy - wirtualny koci dom przyjazny wszystkim kotom"
    width="468" height"150" border="0"></a>
  • wiesia.and.company 20.09.09, 14:26
    Och! Tak mi przykro, że się nie możecie odnaleźć. Ale jakoś coś mnie pika, że
    traficie na siebie! Trzymam kciuki nieustająco!
    --
    Wiesia + 9
  • kotka-bura 21.09.09, 09:06
    W najbliższy weekend jadę znowu na Mazury ale nadziei coraz mniej.
    Żebym chociaż wiedziała jaki los ją spotkał.
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
  • muraszka1 21.09.09, 10:24
    kotka-bura napisała:

    > W najbliższy weekend jadę znowu na Mazury ale nadziei coraz mniej.
    > Żebym chociaż wiedziała jaki los ją spotkał.
    > fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg >" border="0" alt="> fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg >">

    Pisałaś,na innym forum,że kotka jest zaprzyjaźniona z psem.
    Czy nadal masz tego pieska? Czy pieska zabierasz ze sobą?
    Może pies pomoże znaleść koteczkę.

  • wladziac 21.09.09, 10:30
    biedna kicia,mam nadzieję że nic złego ją nie spotkało i uda się ją
    znaleźć,Tobie też współczuję ile nerwów kosztuje ta sytuacja,dopóki
    jest ciepło są duże szanse,powodzenia
  • kotka-bura 21.09.09, 11:28
    Pies był z nami, kiedy Kicia uciekła. Nie potrafił jej szukać. To
    jest pies znaleziony 3 lata temu w Puszczy Boreckiej na Mazurach.
    Potrafi tylko polować (z marnym skutkiem) i tropić dzikie swierzęta
    (zające, jeże, krety itp). Dawałam mu do powąchania rzeczy pachnące
    Kicią ale nic z tego nie wyszło. Teraz też z nim jedziemy ale nie
    liczę, że coś nam pomoże.
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/HvpVcw71ptcDhURu9A.jpg
  • muraszka1 21.09.09, 11:41
    Przepraszam,
    ale tak jak Ty,'czepiam sie' kazdego sposobu, kazdej nadziei.
  • kotka-bura 21.09.09, 11:45
    Nie masz za co przepraszać. Każda rada i wsparcie to naprawdę dużo
    dla mnie. Dziękuję wszystkim, którzy próbują mi pomóc.
  • kotka-bura 21.09.09, 11:42
    wladziac
    minęły już trzy tygodnie a noce na Mazurach są już dużo dłuższe i
    zimne. Gdyby tylko chciała wrócić w miejsce, z którego uciekła...

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/Dpx5DAIgq7BaeJEktX.jpg
  • wladziac 21.09.09, 12:05
    śliczne zdjęcie,aż samej chce mi się płakać,ale wierzę że istnieje
    szansa na jej znalezienie,na pewno jest już dość zimno ale nie ma
    jeszcze mrozów zagrażających życiu a kotka z pewnością znalazła
    lokum,jakąś stodołę czy coś innego,wierzę że Twoje wysiłki przyniosą
    dobry efekt,trzymaj się
  • kotka-bura 21.09.09, 12:18
    Dziękuję. Kicia nie przepadała za Piratem, była o niego bardzo
    zazdrosna, a on chciał się z nią zaprzyjaźnić. Najczęściej
    przepędzała psa, żeby być sama na kolanach. Z czasem pogodziła się z
    myślą, że jemu też trochę pieszczot się należy i zdarzało się zrobic
    im zdjęcie razem.
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/FM1iPOZV6tjWgDCsMB.jpg
  • muraszka1 21.09.09, 15:22
    Wybacz,to znowu ja.Czy bylas w miejscach waszych postojow zanim
    przyjechaliscie do miejsca pobytu? Moze tam kicia sie
    zalatwiala,jadla,dostala wode,moze pamieta ?
  • kotka-bura 21.09.09, 16:39
    Po drodze zatrzymaliśmy się na krótko tylko raz w lesie. Mąż wyszedł
    na chwilę z psem a ja siedziałam z Kicią w samochodzie. W promieniu
    kilku kilometrów nie ma tam żadnej wsi. Chcieliśmy jak najszybciej
    dojechać do celu, bo Kicia była bardzo spanikowana. Prawie cały czas
    była u mnie na rękach. Tylko na początku podróży była w kontenerku i
    na samym końcu. W drodze nie chciała pić, zjadła tylko trochę szynki
    z mojej kanapki. Ogłoszenia ze zdjęciami i nr tel do zerwania o
    zaginięciu Kici rozwiesiłam na trasie od Kruklanek do Orzysza
    włącznie.
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/6QguuydaroccKcjEbB.jpg
  • wiesia.and.company 23.09.09, 19:37
    Wygląda na mądrą, myślącą kotkę. Jest myśląca, na pewno gdzieś jest, radzi
    sobie, potrzeba tylko tego właściwego momentu, żebyście wpadli na siebie. Ja w
    to wierzę. Ważne, że jeździcie, że dajecie sobie szansę.
    --
    Wiesia + 9
  • kotka-bura 23.09.09, 23:10
    Dla mnie jest najładniejsza, najmądrzejsza i najbardziej niezależna.
    Już nigdy nie będę miała takiego kota. Brakuje mi jej strasznie.
    Wieczorem, po długim tuptaniu wtulała się we mnie a potem zaczynała
    się myć. Nieraz byłam na nią zła bo nie mogłam zasnąć. Codziennie
    rano myślę, ze przyjdzie do mnie do łóżka, poliże, pacnie łapką i
    jeśli nadal nie wstanę, to lekko ugryzie mnie w policzek: mamo
    jestem głodna, obudź się w końcu i daj mi jeść. Suchą karmę zawsze
    miała w miseczce ale rano zawsze czekała na coś lepszego.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
  • muraszka1 27.09.09, 17:23
    kociuniu,jezeli jeszcze jestes,wroc !
  • kotka-bura 27.09.09, 20:50
    muraszka, to chyba już koniec. Kici nie ma już 29 dzień. Jestem na
    Mazurach, sprawdzałam rozwieszone ogłoszenia, ktoś wszystkie
    pozrywał. Dla miejscowych w większości, koty nie są tym, na co warto
    zwracać uwagę. Z początku miałam sygnały, że ktoś widział burego
    kota, teraz nic. Na NK do wszystkich przyjaciół Sołtman (prawie 100
    osób)trzy tygodnie temu wysłałam listy z prośbą o pomoc. Odpisało
    kilka osób, że jeśli zobaczą, to dadzą znać. Zamieściłam też apel w
    komentarzach pobliskich wsi. Zero informacji. Jestem załamana, nigdy
    nie przypuszczałam, że można tak bardzo kochać kota i tak za nią
    tęsknić.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
  • wladziac 27.09.09, 21:04
    strasznie mi przykro,miałam nadzieję że ktoś ją znajdzie lub pomoże
    Ci w jej odnalezieniu,współczuje
  • mysiulek08 28.09.09, 01:07
    Strasznie mi przykro. Mialam nadzieje, ze kitka sie odnajdzie.
    Oj, futrzaki potrafia mocno zalezc za skore smile

    Zasadniczo to ja nigdy 'kocia' nie bylam. Owszem lubilam koty, ale... u kogos.
    Teraz, od czasu gdy Yoda/Kicia sie u nas znalazla nie wyobrazam sobie zycia bez kota smile

    --
    Jest sobie Kot
    Rosa Mosqueta
    Archiwum Babci Volviny
  • wiesia.and.company 01.10.09, 22:26
    A ja w to wierzę, że ona wie co robi i że sobie daje w drodze radę. I wierzę, że
    po prostu idzie do Was. Jeszcze to okoliczne wsie mi się wydają prawdopodobne, i
    to te w kierunku domu. Ona jest mądra i zna życie na swobodzie. Wie, jak przeżyć
    i podjęła decyzję o powrocie.
    Trzymam kciuki. Wy się spotkacie!
    --
    Wiesia + 9
  • kotka-bura 02.10.09, 11:48
    --
    Wiesia + 9
    Wiesiu, jest bardzo mądrą kotką, zna zycie na swobodzie bo była już
    całkiem sporym kociakiem zanim przyszła do mojego domu. Wiele
    przyzwyczajeń z tamtego okresu jej zostało. Nigdy nie chciała
    zostawać sama w mieszkaniu, bezpieczniej czuła się w ogródku. Tylko
    zimą i przy brzydkiej pogodzie zostawała sama w mieszkaniu. W letnie
    wieczory miałam często problem bo nie chciała wracać do domu i
    później nad ranem robiła nam pobudkę, miaucząc głośno na parapecie.
    Ale jest już nienajmłodsza, brakuje jej części zębów. Poza tym w
    miastach są śmietniki, sporo osób dokarmia dzikie koty, psy
    najczęściej chodzą na smyczy. Na wsi mało kto dba o koty, z reguły
    ma wystarczyć im miska mleka a o resztę muszą zadbać same. Nawet
    te, które mają jakiś "dom?" boją się ludzi, bo najczęściej nie
    spotkało ich nic dobrego ze strony człowieka. Minął już miesiąc i
    zrobiło się zimno ale chciałabym wierzyć, że masz rację i Kicia
    wróci do mnie.
    fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
  • mary4 02.10.09, 12:09
    myślami jestem z Tobą, 3maj sie, pozostała nam wiara,.... pozdrawiam
    --
    Pozdrawiam
    Maria i Ogonki: Cleopatra i Ramzes
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,mary4.html
  • kotka-bura 03.10.09, 09:47
    Wiesiu, zajrzyj do poczty

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
  • kotka-bura 07.10.09, 11:06
    Błysnęła jakaś nadzieja. Sąsiedzi widzieli jakiegoś duzego, burego,
    wychudzonego kota na działce. Kot nie daje się złapać. Poprosiłam,
    żeby wystawili pod schodami chrupki, które zostawiłam. Może uda mi
    się wyjechać tam pod koniec tygodnia.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • muraszka1 07.10.09, 12:38
    Koteczko wróć do tych co ciebie kochają smile
  • muraszka1 07.10.09, 14:23
    Pewnie gospodarze uchylą piwniczne okienko?
  • marzenia11 07.10.09, 14:35
    Trzymam kciuki!!! zeby to byla ona.
  • wladziac 07.10.09, 15:57
    oby,oby to była Twoja kicia,mam nadzieję cały czas że się wyszalała na wolności
    i szuka Ciebie,trzymam kciuki za szczęśliwe odnalezienie,trzymaj się
  • the_dune 08.10.09, 09:08
    oby się udało...

    --
    "World peace must develop from inner peace. Peace is not the absence of
    violence. Peace is the manifestation of human compassion..." [Dalai Lama]
  • kotka-bura 10.10.09, 21:09
    Dziś chodzenie i szukanie też nic nie dało. Jeden z sąsiadów mówił,
    że jakiś duży, chudy bury kot 3 dni temu wyjadał jedzenie kurom. Na
    widok człowieka uciekł. Mąż otworzył uchylne okno od piwnicy i
    postawiłam na szybie miskę z suchym żarciem a w środku, na talerzyku
    parę plasterków wędzonej szynki, żeby skusił zapach. Nie wiem czy to
    dobry pomysł ale może wejdzie do środka. We wsi będę sama (mąż wraca
    do pracy) razem z psem cały przyszły tydzień, może przyjdzie. Pirat
    jest czujny i jeśli w nocy coś usłyszy, to mnie obudzi.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • macarthur 10.10.09, 22:48
    trzymam kciuki za powodzenie aukcji
  • kotka-bura 07.10.09, 16:48
    dzięki dziewczyny, za wsparcie i kciuki, może tym razem się uda
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • wiesia.and.company 07.10.09, 21:12
    Ja w to wierzę!
    --
    Wiesia + 9
  • kotka-bura 10.10.09, 10:31
    Wczoraj wieczorem szukaliśmy jej w okolicy ale bez efektu.
    Zostawione jedzenie było nietknięte. Wcześniej nakarmiłam kocura z
    vis a vis. W nocy był przymrozek.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • muraszka1 10.10.09, 14:06
    Przytulam serdecznie.Rozumiem jak Ci ciężko.
  • kotka-bura 23.10.09, 22:27
    JEST, WCZORAJ JĄ ODNALAZŁAM. Od 2 tygodni siedzę na Mazurach,
    codziennie ją wołałam, ustawiłam pułapkę, w którą łapały sie
    wyłącznie miejscowe koty. I wczoraj zdarzył się cud: odpowiedziała
    miauczeniem na moje wołanie. Minęły 53 dni. Była jakieś 200 metrów
    od działki w gęstych zaroślach. Więcej napiszę po powrocie do domu.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • barba50 23.10.09, 22:44
    Niesamowite shock Ależ się cieszę http://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/b020.gif
    Dziękuję, że byliście tak wytrwali w poszukiwaniach http://www.cosgan.de/images/midi/liebe/a010.gif
    --
    http://www.cosgan.de/images/smilie/figuren/c035.gif http://img35.imageshack.us/img35/5104/lizaao.jpghttp://fotozrzut.pl/zdjecia/924f95870f.gif
  • esimona 23.10.09, 22:48
    Jaka wspaniała wiadomość! Czekając na szczegóły cieszę się z Tobą.
  • wiesia.and.company 23.10.09, 23:58
    Ależ to cudownie! CUDOWNIE! Wierzyłam w mądrość Twojej kotki! A Ty dałaś jej
    szansę na odnalezienie, jeździłaś po nią! I to jest wspaniałe!!!! Hurrrrraaaaa!
    --
    Wiesia + 9
  • wladziac 24.10.09, 07:48
    cudownie,dzięki za wytrwałość,pisz jak najszybciej co u Was, w jakim stanie jest
    kotka,gratuluję i pozdrawiam
  • kamilcia23 24.10.09, 09:15
    Super bardzo się ciesze,że kicia sie znalazła chodz powiem
    szczerze ,ze powoli traciłam juz nadzieje na jej odnalezienie.A
    kocica teraz dopiero pokaze ogrom swojej milosci za to ze na nia
    czekaliscie.Pozdrawiam głaski dla kici
    --
    MRÓWIŚ 07.06.2006 I BARTOLISIA 26.08.2008

    http://www.suwaczek.pl/cache/2ec511b7a1.png
    http://www.suwaczek.pl/cache/02bb6267ab.png
  • katikot 24.10.09, 10:48
    Bardzo się cieszę!Dużo głasków dla dzielnej Kici!
    --
    http://fotozrzut.pl/zdjecia/5cd3bc476a.gif
  • gosiownik 24.10.09, 11:25
    Super! Dobrze, ze nie stracilas nadziei! Czekamy na wiecej szczegolow. Glaski
    dla kici.
  • joankb 24.10.09, 11:38
    Gratulacje. I podziwiam. I Ciebie i Burcię smile)
    --
    Zapłatą za grzech jest śmierć, ale taka sama jest nagroda za cnotę.
  • echtom 24.10.09, 16:24
    smile

    --
    "Siadała zawsze na leżących obok zapisanych papierach i tak dziwnie mrugała do mnie swymi niezgłębionymi żółtymi oczami. Jej obecność była niczym obecność szczególnej, milczącej czarodziejki."
  • kotka-bura 24.10.09, 12:58
    Bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie i dobre słowa. To Wy
    pomogliście mi ją odnaleźć, podtrzymując mnie na duchu, dzięki Wam
    uwierzyłam, że wróci do mnie i nie ustawałam w poszukiwaniu. Kicia
    jest w bardzo złym stanie. Kiedy ją przyniosłam do domu, wydawało mi
    się, ze nie jest tak źle: Trochę zjadła i prawie cały czas tuliła
    się do mnie i spała, chodziła normalnie, bez problemów. Następnego
    dnia okazało się, że kuleje na tylną łapkę a wieczorem przestała
    jeść. Rano pojechaliśmy z nią do pobliskich Wydmin, do lekarza.
    Dostała zastrzyki na wzmocnienie, antybiotyk i przeciwbólowy.
    Powiedział, że powinny pomóc, ale jeśli coś niepokojącego będzie się
    działo, to mamy przyjechać jutro. Na razie piła tylko wodę i śpi
    koło mnie. Jutro, po południu wracamy do Warszawy, trochę boję się
    podróży, bo Kicia cały czas w samochodzie się denerwuje.--
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • kotka-bura 24.10.09, 13:06

    JAK SIĘ ZNALAZŁA
    W czwartek koło 9 wyszłam z psem na spacer i jak zwykle ją
    nawoływałam. Kiedy przechodziłam koło bagienka (to taka podmokła
    działka gminna z rowem melioracyjnym, pełna chaszczy, pokrzyw,
    chmielu, krzaków, drzew i zamieszkana głównie przez ptaki i jeże i
    na dodatek zaśmiecona szkłem, puszkami, drutem kolczastym i innymi
    szpargałami) usłyszałam miauczenie. Poszłam w tamtym kierunku,
    nawołując ją. Nie mogłam wejść do środka, bo oprócz dwumetrowych
    pokrzyw, wszędzie rósł chmiel i nie pozwalał wejść w głąb. Kicia
    miauczała, ale bała się wyjść. Pomyślałam, że boi się hałasu
    robionego przez Pirata, więc zaprowadziłam go do domu a zabrałam ze
    sobą kawałki kiełbasy. Wołałam ją znowu, ale długo się nie odzywała.
    W końcu odezwała się w takim miejscu, do którego mogłam się dostać.
    Ukucnęłam i znowu ją wołałam, przez moment nawet zobaczyłam burego
    kota w zaroślach, ale kiedy się podniosłam, żeby podejść bliżej,
    uciekła i przestała się odzywać. Zostawiłam jedzenie w okolicy i
    wróciłam do domu po klatkę pułapkę, jaką od tygodnia rozstawiałam w
    najbliższej okolicy bez efektu (łapały się wyłącznie miejscowe koty,
    większość po kilka razy). Ustawiłam klatkę w pobliżu miejsca, gdzie
    ją widziałam a sama usiadłam na stołeczku i znowu ją nawoływałam,
    ale bez efektu. Zmarzłam i wróciłam do domu trochę się rozgrzać.
    Wróciłam, położyłam w kilku miejscach kiełbasę, usiadłam i znowu
    wołam bez efektu. Dopiero po dłuższym czasie usłyszałam miauczenie
    zupełnie z innej strony. Już nie wstawałam, tylko wołałam i
    czekałam. W końcu się pokazała, znalazła kawałek kiełbasy, próbowała
    zjeść ją na miejscu, ale znowu uciekła zjeść ją gdzieś dalej. Po
    kilkunastu minutach znowu ją zobaczyłam i wołałam ją z kawałkiem
    kiełbasy w ręku. Przyszła do mnie i usiadła na kolanach a ja
    zaczęłam ją głaskać i tulić. Kiedy dałam jej kawałek kiełbasy, znowu
    uciekła z nią w krzaki. Po paru minutach wróciła do mnie na kolana i
    wtedy przytuliłam ją mocno i zabrałam do domu. Cała operacja trwała
    od 9 rano do 4 po południu. W domu zjadła trochę swojej ulubionej
    karmy z saszetki i parę kawałków piersi z kurczaka. Kupę i siku
    zrobiła dopiero następnego dnia po południu. Niestety później
    dostała rozwolnienia. I to wszystko, resztę napisałam wcześniej.
    Napiszę jeszcze z domu jak zniosła podróż i odnalazła się na starych
    śmieciach. W przyszłym tygodniu zamieszczę na fotoforum nowe zdjęcia
    Kici.
    Jeszcze raz wszystkim Wam dziękuję.
    PS
    koło bagienka przechodziłam wołając ją, kilka razy dziennie za
    każdym razem kiedy byłam na wsi.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • scrivo 24.10.09, 13:16
    brawo, co za fantastyczne zakończenie waszej przykrej przygodysmile bardzo mi zal koteczki, nacierpiała się ogromnie i z pewnością ta trauma będzie się za nią wlokła całe jej kocie życie. ale jest z wami, bezpieczna. trzymamy kciuki i pazury za jej dojście do formy i gratulujemy wytrwałosci w poszukiwaniachsmile
    --
    kotofilia jest jedną z najpiękniejszych patologii.
  • anmanika 24.10.09, 16:28
    Ja wiedziałam, że się znajdzie, bo musiała z taką zawziętą panią. Strasznie się cieszę, bo jej los chwytał mnie mocno za serce, bo kiciunia jest tak podobna do mojej Mimuni.
    http://img257.imageshack.us/img257/5599/mimcia.jpg
    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą... Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona wcześniej zdobytym tam doświadczeniem.
  • kotka-bura 24.10.09, 19:01
    po prostu: bure koty są najpiękniejsze.
    gdyby tylko potrafiła powiedzieć co się z nią działo przez tyle dni.
    Jakim cudem przeżyła nie korzystając z opieki człowieka?
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • mysiulek08 24.10.09, 13:14
    Glasi dla kiciulki

    Bedzie dobrze, Ty tez bylabys w zlej kondycji po prawie dwoch miesiacach tulaczki, niedojadania, byc moze i walki smile

    Jak spi to chyba dobrze?

    --
    Jest sobie Kot
    Chilijski Ślimak
    Chilijskie Wina
  • muraszka1 24.10.09, 16:16
    Tyle miłosci,tyle szukania,koteczko zdrowiej .
  • wladziac 24.10.09, 16:38
    dobrze że udało się złapać kotkę przed zimą,biedula może nie znalazłaby
    schronienia na tyle ciepłego żeby przeżyć,po powrocie do domu może przydałoby
    się zrobić generalny przegląd u weta,powrotu do dobrej formy życzę koteczce i
    szerokiej drogi powrotnej,trzymajcie się
  • kotka-bura 24.10.09, 17:15
    Do weterynarza na szczgółowe badania pojadę w poniedziałek. Nie jest
    z nią dobrze. Większość wczorajszego jedzenia dziś po południu
    zwymiotowała i od rana nic nie chce jeść tylko pije odę. Na forum
    miau poradzono mi surowe żółtko ale nie chciała nawet spróbować.
    Kiedy doałam do niego odrobinę mleka to liznęłka kilka razy i
    wmusiłam w nią 3 łyżeczki. Ugotowałam też pierś z kurczaka z
    odrobiną ryżu, bardzo rozdrobniłam i troszkę przed chwilą zjadła.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • wiesia.and.company 24.10.09, 17:46
    Myślę, że ma zaciśnięty żołądek. Na pewno jadała sporadycznie. Puste ścianki
    żołądka nie przyjmują teraz bardziej treściwego pokarmu. Zapewne ma podrażnioną
    wątrobę w wyniku niedożywienia. Ale ta karma w postaci płynnej (żółtko z
    mlekiem) jest łatwiej przyjmowana przez żołądek. Powoli zaczną pracować soki
    żołądkowe. Wiesz, tak jak zagłodzonym ludziom, należałoby podawać malutkie
    porcyjki w częstych odstępach czasu. Jeśli już troszeczkę zjadła kurczaka
    rozdrobnionego z ryżem, to jest doskonałym początkiem.
    Osłabiona jest na pewno, niedożywiona, zimno przecież, może mieć kłopoty z
    pęcherzem i mogła przechodzić jakieś przeziębienia. Jeśli już je - to sądzę, że
    to początek rekonwalescencji. Trzymaj ją w cieple,ona sobie teraz może pozwolić
    na słabość, bo wie, że ma opiekuna i jest bezpieczna. A jutro zobaczymy, co
    zaleci weterynarz.
    Jestem dobrej myśli.
    --
    Wiesia + 9
  • kotka-bura 24.10.09, 19:13
    Z pęcherzem raczej wszystko w porządku, nie sika bez przerwy. 2-3
    razy miała w swoim życiu z tym kłopoty i wiem jak to wyglądało.
    Problemem chyba jest żołądek i wątroba. Zjadła bardzo mało, wypiła
    cały rosołek, nie wymiotowała i nie korzystała z kuwety od 4-5
    godzin. lekarz mierzył jej temperaturę ale z tych nerwów nie
    zapytałam się czy ma wysoką gorączkę. Radził tylko karmic małymi
    porcjami i tym, co lubi.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • macarthur 24.10.09, 19:41
    nieprawdopodobna historia,wprost na długie zimowe wieczory oby tylko
    zdrowie wyszło na prostą
  • kotka-bura 24.10.09, 23:11
    Bardzo żałuję, że nie przyjęłam Twojej pomocy, moi teściowie i tak
    parę godzin przed wyjazdem się rozmyślili i nie pojechali. Może
    wtedy udałoby się ją odnaleźć w lepszym stanie. A ja widocznie
    niezbyt mądrze jej szukałam.
    Kiciunia teraz znowu trochę zjadła i na razie nic się złego nie
    dzieje. Trochę pochodziła i w końcu dokładnie się umyła. Jednak,
    mimo zastrzyków chyba ma jeszcze gorączkę, bo nosek jest cały czas
    cipły. Jutro jeszcze raz pojedziemy do weta a potm już wracamy do
    domu.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • macarthur 25.10.09, 02:53
    tak bywa, najważniejsze że się odnalazła, a jak się dokładnie umyła
    to znak że idzie ku dobremu, będzie dobrze
  • ewa8a 25.10.09, 11:17
    Ten przypadek to najlepszy przykład na to, że nawet po 50 dniach nie
    należy tracić nadziei. Podziwiam za determinację - tak zachowywać
    się może tylko ktoś pozytywnie zakręcony na punkcie kotów.
    I cieszę się bardzo, że tak się to zakończyło.
  • macarthur 26.10.09, 00:11
    ewa8a napisała:

    tak zachowywać
    się może tylko ktoś pozytywnie zakręcony na punkcie kotów.

    nie chcę się czepiać ale pozytywnie zakręconym to można być na
    karuzeli, wydaje mi się że tutaj chodzi o coś innego


  • vega366 24.10.09, 17:58
    Ufff... kamień z serca smile) Śledziłam poszukiwania koteńki tutaj i na "miau". Jak
    dobrze, że się znalazła smile) Czytając Twojego posta miałam łzy w oczach... Jak
    kotuni udało się przeżyć tyle dni? Dzielne, kochane Słoneczko smile)
  • mary4 26.10.09, 10:58
    bardzo się ciesze, że się udało,
    wiesz Twoje podejscie daje nam wszystkim naukę i nadzieję że trzeba
    wierzyć i nie poddawać się, dziekuje za wytrwałość
    --
    Pozdrawiam
    Maria i Ogonki: Cleopatra i Ramzes
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,mary4.html
  • kotka-bura 26.10.09, 14:21
    Od wczoraj jesteśmy już w domu. Kicia coraz lepiej je, już nie
    wymiotowała. Obudziła mnie o 7 bo chciała jeść. Waży 3,5 kilograma,
    to chyba nienajgorzej, jak na blisko 2 miesiące tułaczki. Chcę jej
    zrobić wszystkie możliwe badania i dlatego na wizytę u weta mogłyśmy
    zapisać się dopiero w środę. Będę miała tylko problem z przyłapaniem
    jej na robieniu kupy.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • wladziac 26.10.09, 16:29
    co to biedactwo jadło przez 2 miesiące oto zagadka ,ale widać jakoś sobie
    radziła,mam nadzieję że idzie ku lepszemu,powodzenia i dobrych wyników badań życzę
  • the_dune 26.10.09, 18:28
    przyznaję się do śledzenia Twojej historii od początku i strasznie się cieszę,
    że taki jest jej finał.
    Oby Kicia wróciła do zdrowia smile

    trzymajcie się cieplutko smile

    --
    "World peace must develop from inner peace. Peace is not the absence of
    violence. Peace is the manifestation of human compassion..." [Dalai Lama]
  • wladziac 27.10.09, 10:34
    jak się dzisiaj czuje koteczka?też się cieszę i śledziłam wątek z nadzieją ale i
    niepokojem,życzę powrotu do pełni sił dla koteczki,pozdrawiam i jestem pełna
    podziwu dla Twojej determinacji,proszę napisz jak będziecie po badaniach
  • kotka-bura 27.10.09, 10:59
    Czuje się w miarę dobrze. Je niewielkimi porcjami ale dość często.
    Nawet zrobiła małą kupkę, niestety w ogródku (niestety, bo nie wiem
    czy taką kupkę można zanieść jutro na badanie). Tak mnie prosiła, że
    chce wyjść, że nie miałam sumienia jej nie wypuścić. Ona strasznie
    nie lubi kuwety. Oczywiście napiszę, co powiedział lekarz i jak
    wyszły badania.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • jottka 27.10.09, 11:22
    zasadniczo jak te bobki nie są przesadnie zapiaszczone czy w czymś utytłane, to
    bym zaryzykowała - i tak do badania bierze się próbkę "środkowego" kału (tj. nie
    pierwszy bobek i nie ostatni), więc można - o ile konsystencja jest w miarę
    prawidłowa - wydobyć szpatułką czy łopatką trochę surowca ze środka, tam gdzie
    nie jest zabrudzony ziemią czy czym tam.

    ewentualnie czatować dzień cały na wielką chwilę i w momencie, jak przysiada w
    ogródku, coś podstawić i łapać materiał porównawczysmile aha, nie wiem, na co
    chcesz kici bobki badać, ale np. na pasożyty to trzeba zebrać po bobku z
    kolejnych 3 wypróżnień. może zadzwoń do weta i się upewnij, co i jak.

    i mizianki dla bohaterkismile
  • kotka-bura 27.10.09, 12:11
    Chcę zbadać Kicię, żeby wiedzieć czy i jak zaszkodziła jej ta
    tułaczka. Może potrzebe będzie specjalne karmienie, może jakieś
    leki. Teraz znalazłam 2 bobki wielkości fasoli, nie bardzo da się
    coś z tego wydłubać. Kicia je po troszku i mam nadzieję, że nastepne
    kupy będą lepsze. Teraz mi się nie uda zdobyć 3 kup pod rząd,
    porozmawiam z weterynarzem i dostarczę materiał następnym razem.
    Bedzie miała pobieraną krew i USG.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • jottka 27.10.09, 15:27
    no to pierwsze dokładne info będzie z badań krwi, a i tak założyć trzeba, że
    musi być odrobaczona, acz dobrze wiedzieć na cosmile pogadaj z wetem, ale pewnie
    możesz w spokoju zaczekać, aż kici się trawienie poprawi i łatwiej będzie
    cennego bobka zdobyć bez stresowania obu stron. póki się załatwia i nie sprawia
    jej to trudności, to tylko masaż brzuszka, o ile lubismile
  • kotka-bura 28.10.09, 16:14
    Właśnie wróciliśmy od lekarza. Wątroba i nerki w dobrym stanie,
    stosownie do wieku Kici. Mogę jej dawać wszystko, na co ma ochotę.
    Jutro będą wyniki badań krwi i wtedy będę wiedziała więcej. Siku nie
    udało się wycisnąć i mam zanieść do badania, kiedy tylko mi się uda
    ją zlapać na sikaniu. Kiedy zaniosę kupę, dostanie odpowiednie leki
    na odrobaczenie.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • wiesia.and.company 28.10.09, 17:36
    Doskonale! Bardzo się cieszę! Siusiu uda Ci się spokojnie złapać w jakimś tam
    momencie. A kupkę najlepiej jest zebrać jednego dnia do torebki foliowej, dobrze
    zawinąć (no, jasne! smile i do lodówki, drugiego dnia dołożyć następny "plon" i
    zanieść jako miarodajny materiał do laboratorium. Tak robiłam wg sugestii moich
    wetów. Tylko nie pomyl pakuneczku w lodówce smile)
    --
    Wiesia + 9
  • wladziac 28.10.09, 17:47
    dobre wiadomości że kotka może jeść co zechce bo po tych miesiącach zagubienia
    powoli będzie jej wracał apetyt to niech sobie pofolguje,żołądeczek jeszcze
    skurczony więc powoli,powoli,ciekawa jestem czy odnalazła się w domku i jest tak
    jak dawniej?pozdrawiam
  • scrivo 28.10.09, 17:58
    Jejkuuuu ale sie ciesze że się wam udałosmile powodzenia, powolutku brzuszek przywyknie do jedzenia normalnego a skoro wet mówi ze narządy wewnęrzne w porządku to alleluja i do przodu.pisz proszę jak dalsza rekonwalescencja.
    --
    kotofilia jest jedną z najpiękniejszych patologii.
  • kotka-bura 29.10.09, 10:58
    Wyniki badań krwi są w normie ma tylko lekką anemię i badania trzeba
    będzie za miesiąc powtórzyć. Żeby tylko w końcu zaczęła więcej jeść.
    Czy mogę jej podawać surową wątróbkę drobiową? Kiedyś bardzo ją
    lubiła.
    Widać, że cieszy sie z powrotu do domu. Zwiedziła wszystkie kąty i
    obwąchała cały ogródek. Śpi ze mną w łóżku jak dawniej. Pewnie
    lepiej by było gdyby nie było tu innych kotów. A w domu mam nowe
    lokatorki: Balbinę, 8-letnią kotkę, którą oddano z powodu alergii
    dziecka i szylkretowe maleństwo uratowane z obory. Obie starsze
    kotki się stresują, tylko maleństwo jest radosne. Szukam dla niej
    domu, ale jakoś nie mogę się zebrać, żeby założyć jej album i zrobić
    ogłoszenia.Maleńka wygląda już dużo lepiej niż w dniu, w którym ją
    wzięłam, wczoraj dałam jej tabletkę na odrobaczenie ale robaków w
    kupie nie widziałam. Ma ogromny apetyt i wielką radość życia mimo
    koszmaru jaki przeszła. Była wyziębiona, wygłodzona, pokaleczona
    przez szczeniaka i miała biegunkę.
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • muraszka1 29.10.09, 13:04
    Cieszę sie ,ze z koteczka jest lepiejsmile
    Chyba mozesz podac koteczce surową watrobke.
    Pytałaś weta o to ?
  • jottka 29.10.09, 13:46
    właśnie, kotkobura, pytaj swojego weta, bo tu ci można odpowiedzieć ogólnie, że
    tak, ale może się zdarzyć, że dla twojej kici to akurat jeszcze będzie zbyt
    obciążające. mój kocur jest z gatunku wrażliwych na brzuszku i przy różnych
    zaburzeniach trawiennych ma nakazane od pani wet sparzonego, drobno siekanego
    kurczaka i nic poza tym aż do odwołania, ale może kicia już w lepszym stanie i
    nieco wątróbki może przekąsić?smile
  • wladziac 29.10.09, 15:59
    kołacze mi się coś po głowie że przy anemii wątróbka byłaby wskazana ale jak
    radzą poprzedniczki zapytaj weta,pomiziaj koteńkę ode mnie i trzymajcie się zdrowo
  • kotka-bura 29.10.09, 16:02
    Właściwie lekarz powiedział, że nie są konieczne jakieś
    ograniczenia. A wątróbkę w końcu podałam wymieszaną z mieloną,
    surową piersią z kurczaka. W pierwszej kolejności wybierała
    wątróbkę. Gotowane mięso chciała jeść tylko pierwszego dnia po
    wymiotach. A i tak zjadła wtedy niewiele, wypiła tylko cały rosołek.
    Dałam jej też 2 łyżki parafiny (po uzgodnieniu z wetem), bo chyba
    jednak ma problemy z wypróżnieniem. Wczoraj na USG było widać kał,
    dziś próbowała się załatwić o nic z tego nie wyszło.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • anmanika 29.10.09, 16:56
    Jak moją zakorkowało, lekarz polecił właśnie podanie surowej wątróbki, no ale
    twoja kicia jest po przejsciach.
    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą... Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a
    potem pokona wcześniej zdobytym tam doświadczeniem.
  • kotka-bura 29.10.09, 20:23
    Dobrze, że napisałaś o tej wątróbce, bo na razie ta parafina nie
    zadziałała. Kicia bardzo lubi wątróbkę, bardziej jej smakuje niż
    kurczak a wołowiny nie chce wcale jeść. Przedtem miałam obawy, żeby
    jej dawać surowe mięso ale wątroba jest zdrowa i na pewno jej
    wątróbka nie zaszkodzi.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • wiesia.and.company 30.10.09, 00:14
    Wątróbka działa rozwalniająco, to fakt. Może zamiast drobiowej podaj jej wątrobę
    wołową? Bo jednak drobiowa zawiera dużo chemii, czasem się wręcz rozpada w
    rękach (to znak, że po prostu była wręcz chora), kurczaki są faszerowane
    antybiotykami i sterydami, żeby nie chorowały i szybko przybierały na wadze).
    Dlatego lepsza jest wątroba wołowa.
    Acha, a może nerki wołowe? Jeśli zna i lubi to też są rozluźniające.

    Jeśli będzie chciała to byłoby dobrze, gdyby miała w miseczce jogurt naturalny.
    I możesz jej podać Lakcid. To też dobrze robi na florę bakteryjną. Możesz jej do
    rozgotowanego jedzonka albo posiekanego surowego dodać trochę kupionego w
    sklepie błonnika. Przemycić w jedzeniu, bo błonnik przyspiesza perystaltykę jelit.
    Ale spokojnie, ona dopiero teraz zaczyna dobrze jeść, dopiero jej się reguluje
    trawienie. Nie martw się, ruszy, ruszy. smile
    --
    Wiesia + 9
  • wiesia.and.company 30.10.09, 00:19
    Zapomniałam napisać chyba najważniejsze, chociaż pewnie jest to jasne.
    Ona miała okresy niedojadania, była wygłodzona, organizm musiał inaczej radzić
    sobie z metabolizmem, musiał spowolnić. Na początku Waszego spotkania miała
    kłopoty z przyjmowaniem pokarmu przez żołądek, potem jadła malutko żeby jej się
    przyswajało. Nie miała z czego tworzyć tego wytworu przemiany materii. I nie ta
    flora bakteryjna. Skoro nie było jedzenia, żeby formować "odrzuty", to nie było
    normalnej kupki. Teraz będzie. Trzymajcie się! Idzie ku normalności!

    --
    Wiesia + 9
  • kotka-bura 30.10.09, 08:57
    Jogurt jej dawałam juz drugiego dnia, owocowy i kawowy, bo taki
    miałam. Ona zresztą zjada tylko te słodkie, naturalnego nie lubi.
    Wątroby wołowej też nie je. Na pierś z kurczaka też już zaczyna
    warczeć i wybiera samą wątróbkę. Kiedyś jadła serca wołowe, ale
    teraz dawno ich nie widziałam w sprzedaży. Jeśli je wyłącznie mięso,
    to chyba większość przyswaja i tej kupy też nie będzie tak dużo i
    często. W domu mam colon c , gdzieś czytałam, że to jest dobry
    środek poprawiający perystaltykę. Spróbuję jeszcze podać jej lakcid.
    Dziękuję za dobre rady, zawsze co więcej głów, to nie jedna.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • jottka 30.10.09, 09:07
    kotka-bura napisała:

    > Na pierś z kurczaka też już zaczyna warczeć i wybiera samą wątróbkę.


    i ty sie czymś martwisz? przecież to ewidentny objaw powrotu do zdrowiasmile

    a lakcid, jak pisze wiesia, to faktycznie dobry pomysł, koty lubią, a na pewno
    pomoże w tej sytuacji.
  • kotka-bura 30.10.09, 14:34
    chyba masz rację, dziś zjadła trochę więcej. Dałam jej lakcid,
    parafiny już nie, bo i tak nie zadziałała. Przeszła przez organizm
    Kici nie dając efektu i muszę zmieniać pościel. Ale już wiem, że
    wszystko będzie dobrzesmile

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • wiesia.and.company 30.10.09, 23:17
    No i przypomniało mi się dopiero teraz: przecież się daje jeszcze siemię lniane!
    Jeśli dalej nie będzie efektów, to po prostu zalej wrzątkiem troszkę siemienia
    lnianego, niech ostygnie. Potem te gluciki z ziarenkami siemienia wmieszaj do
    karmy. Po tym siemieniu lnianym ślizga się jak po parafinie. A niektóre koty
    bardzo lubią po prostu z talerzyka te gluciki sobie wylizywać (naprawdę! ja sama
    mam odrzut jak widzę tę galaretkę, a moja Wikcia wychłeptywała to z kubeczka,
    odganiać bestyjkę musiałam, żeby starczyło dla potrzebującego). smile
    PS. Parafinka to musi być na czczo i przed każdym jedzeniem, żeby ono się po
    parafinie ślizgało. Tak dodaję na wszelki wypadek, bo czasem się o zasadzie
    podawania nie pamięta, gdy człowiek zdenerwowany i czeka na kupkę jak na jakieś
    objawienie smile
    --
    Wiesia + 9
  • kotka-bura 31.10.09, 09:50
    Dziś rano w kuwecie były 3 kupki, każda inna. Chyba wszystkie trzy
    koty zrobiły swoje. A siemię faktycznie dobrze działa na przewód
    pokarmowy. Kicia ma już całkiem dobry apetyt. Je małymi porcjami,
    ale coraz częściej. Czy może być siemię mielone, odtłuszczone, takie
    z apteki? Mam takie w domu, bo czasem sobie parzymy. Dziękuję za
    rady, bardzo się przydają.
    A maleńka przed chwilą próbowała upolować srokę, która usiadła na
    kracie.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • anmanika 31.10.09, 10:21
    Kochana burasińska z wielką wolą walkismile
    Moja też taką ma. Miała drobną infekcję, byliśmy u weterynarza, za oknem
    siedziała lecznicowa kotka i polowała na szczypawy, moja wyrywała się do niej z
    mordem w oczach, nieważne, że weterynarz, że zastrzykismile
    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą... Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a
    potem pokona wcześniej zdobytym tam doświadczeniem.
  • wladziac 31.10.09, 12:53
    znaczy się idzie ku dobremu,pozdrawiam Was serdecznie
  • wiesia.and.company 31.10.09, 16:05
    Myślę, że jakikolwiek len (siemię lniane) nawet odtłuszczony, jest na pewno
    pomocny. Pewnie lepszy ten nieodtłuszczony, bo na pewno jeszcze lepiej się
    ślizga, ostatecznie to jest chyba olej lniany.
    Dosyp do jedzonka i wymieszaj, może dodaj kropelkę oleju rzepakowego.
    Ale może już nie będzie potrzebne? Odkorkowało ją, widać po tych trzech różnych
    "urobkach", że "magazynowała" w jelitach przerób różnego jedzenia z kilku dni,
    teraz to już poleeeeeci śmigiem
    wink
    --
    Wiesia + 9
  • jottka 31.10.09, 17:13
    znaczy ja bym ani parafiny, ani siemienia nie dawała, bo to chyba nie jest
    potrzebne - parafinę się daje przy zatwardzeniu, czyli kiedy kot ma czym zrobić
    te bobki (da się w brzuszku wymacać), ale nie ma siły ich zrobić, a one
    "kamienieją" w jelitach i sprawiają ból przy wypróżnianiu, co dodatkowo
    zniechęca kota do tegoż. siemię podobnie, bo ta galaretka pełni funkcję
    osłaniającą. ale kicia nie ma, o ile rozumiem, problemów z wypróżnianiem się
    jako takim, tylko z niewielką "produkcją" w tym zakresie.

    lakcid przez jaki tydzień na pewno się przyda, bo to wspomożenie osłabionej czy
    zaburzonej flory bakteryjnej przewodu pokarmowego, póki się nie zregeneruje, ale
    środki poślizgowe moim zdaniem sensu nie mają. regularne a niewielkie posiłki,
    masaż brzuszka, ew. leki zalecone przez weta, lakcid na kolację i będzie jak nowasmile

  • kotka-bura 01.11.09, 12:15
    żadnych leków weterynarz nie zalecił. Nerki i wątroba są w porządku
    i praktycznie nie ma żadnych przeiwskazań co do diety. Krew wykazała
    niewielką anemię. Chyba ma jednak problemy a wypróżnianiem, bo
    wczoraj przyjmowała pozycję, ale nic nie wychodziło. Wczoraj kupiłam
    wątrobę wołową. Woli co prawda kurzą ale tę też je małymi porcjami.
    Myślę, że problemem mogą być też zęby. Wet powiedział,ze znowu część
    trzeba usunąć. Poprzednio miała usuwane w narkozie a teraz chyba
    jeszcze jest zbyt osłabiona. Z ząbkami od dawna był problem a nie
    chciała jeść nic oczyszczającego zęby. Dopiero teraz dowiedziałam
    się, że mogą być pomocne kurze szyjki.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • muraszka1 15.11.09, 08:52
    Co u koteczki?
  • kotka-bura 16.11.09, 11:48
    Jest coraz lepiej, ma już apetyt i raczej muszę pilnować, żeby nie
    przesadziła z jedzeniem. Już pierwszego dnia chciała koniecznie
    wyjść do ogródka, ale wolałam, żeby taka osłabiona nie wychodziła na
    zewnątrz. Teraz już wychodzi a w ładniejsze dni, to nawet wygrzewa
    się na słoneczku. Największy problem mam z tym, że Kicia woli być
    jedzynaczką. Nie pamiętam, czy pisałam w kocim zakątku, że kiedy
    szukałam Kici i szukałam porad na różnych forach, to natrafiłam na
    forum MIAU, na ośmioletnią kotkę Balbinę, której nikt nie chciał.
    Właściciel musiał ją oddać z powodu silnej alergii syna. Balbinka
    też była jedynaczką i przez całe swoje dorosłe życie nigdy nie
    opuszczała mieszkania (oczywiście nie licząc wizyt u
    weterynarza).Chyba nawet nigdy nie widziała psa, bo do Pirata od
    początku podchodziła z zainteresowaniem. Przez dość długi czas była
    bardzo zestresowana, a kiedy już się zaaklimatyzowała, to ja do domu
    przywiozłam Kicię i na dodatek 2-3 miesięczną szylkretkę. Szylkretkę
    wzięłam z obory, kiedy poszłam do gospodarzy po mleko, bo nie
    przeżyłaby nawet kilku dni.Jest już odrobaczona, zaszczepiona i
    dostaje floxal, bo ma niewielki kk. Kocice na siebie syczą, warczą i
    raczej starają się nie wchodzić sobie w drogę. Za to obie solidarnie
    najbardziej zwalczają młodą. Nie wiem ile czasu musi minąć, żeby
    kotki się zaakceptowały. Ja na pewno bardziej faworyzuję Kicię, ale
    staram się, żeby Balbinka za bardzo tego nie odczuła. Może na forum
    coś mi poradziecie, jak mam postępować, żeby kotki jak najmniej się
    stresowały. I jeszcze jedno: Balbina od kiedy jest Kicia też chce,
    tak jak ona wychodzić na dwór. Pozwoliłam jej kilka razy wyjść na
    balkon pod nadzorem i bardzo nie chciała wracać do mieszkania. Nie
    lubi zakładania uprzęży, ale potem już jej nie przeszkadza chodzenie
    na smyczy. Jest bardzo ciekawska i widać, że wszystko nowe bardzo ją
    interesuje. Może sobie sama znaleźć trawkę, jaką chce zjeść.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • mary4 16.11.09, 13:03
    cieszę sie że kicia czuje sie już fajniej,
    co do porad to w moim przypadku gdy przy dokoceniu na siebie
    warczały to chodzilo o zapachy,
    tj, kicia z kocińca pachniała inaczej i po momo ze w tym samym dniu
    były oby dwie to warczała...
    przypadkowo ta "pachnącą inaczej" potarłam wilgotna szmatką i ta
    sama wytarłam w kotkę "czystą" aby zapachy sie mieszały, to pomogło
    i tak kilka dni po kilka razy, nie wiem podejrzewam, ze smrodki się
    pomieszały i tyle..
    a u Wam hmm mieszkają razem wiec teoretycznie juz powinny pachniec
    identycznie no ale,,,
    może zatem jaka aromo terapia kroplami (chyba Bacha tak sie chyba
    pisze)czy Freeway zapach (znowu może pisownia inna i ja nigdy nie
    miałam z tym doczynienia)
    może jeszcze ktoś inny podpowie wink
    --
    Pozdrawiam
    Maria i Ogonki: Cleopatra i Ramzes
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,mary4.html
  • kotka-bura 16.11.09, 16:34
    Balbinka czuła zapach Kici, kiedy u mnie zamieszkała. Na drugi dzień
    obwąchiwała całe mieszkanie i wszystko intensywnie zaznaczała swoim
    zapachem. Jeszcze nie widziałam, żeby kot tak bez przerwy o wszystko
    się wycierał. Kicia, kiedy przywiozłam ją do domu, była zaskoczona
    widokiem obcego kota, ale tylko zawarczała, zasyczała i robi to do
    dziś jak tylko się spotkają (choć rzadziej niż na początku). Chyba
    wie, że to jest jej dom i nie czuje potrzeby zostawiania wszędzie
    swojego zapachu. Nie jest bardzo źle, ale chciałabym, żeby choć
    trochę się polubiły. Kicia była jedynaczką, nie miała rodzeństwa i
    może właśnie dlatego niezbyt dobrze czuje się w obecności innych
    kotów. Chociaż parę lat temu trochę zaprzyjaźniła się z kotem
    sąsiadki, który czasem odwiedzał nasz ogródek. Poczekam jeszcze
    miesiąc i jeśli się nie poprawi, to spróbuję chemicznych metod.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • p.aulinka 16.11.09, 17:14
    Dopiero dzis przeczytałam jak sie historia zakonczyła (wczesniej bardzo kibicowałam)
    Super! Po tylu dniach to naprawde mozna stracić nadzieje smile
    Dopbrze ze wytrwale szukałas smile

    --
    http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg
  • wiesia.and.company 20.11.09, 19:36
    Dla mnie to niesamowite! Wykazałaś się niesłychaną determinacją w poszukiwaniu
    swojej ukochanej Kici. Skuteczną. I jeszcze dałaś dom dwóm kotkom! Bardzo się
    cieszę tym obrotem sprawy, i tym że sytuacja się normuje.
    Myślę, że Kicia najszybciej poradzi sobie z nieoczekiwanym towarzystwem. Na
    pewno podczas swojej nieobecności natrafiała na inne koty i nauczyła się życia
    obok nich. Pewnie korzystała z ich źródeł pożywienia. Wie, jak żyć obok stada.
    Najmłodsza z towarzystwa po prostu się nauczy, z którą kotką, w jakim być
    układzie. Dla niej jest to naturalne, że młodszy (póki co) musi się
    podporządkować starszemu.
    Balbinka będzie się uczyć nowego miejsca, nowych zapachów, nowych stadnych
    zachowań. Może będzie próbowała nawet rządzenia, ale naturalne będzie raczej
    przywództwo Kici, doświadczonej w różnych sytuacjach, i na swoim terenie. Koty
    taką kotkę obdarzają swoim szacunkiem i nie wchodzą zanadto w drogę.
    Dotrą się, wymiana zapachów już się dokonuje. Gdyby młodsze usiłowały zrobić
    próbę sił, to wtedy interweniuj troszkę i rozpędzaj towarzystwo, a Kicię wtedy
    weż na ręce,utul i pokaż, że ona tu rządzi i ma Twój szacunek i wsparcie. To się
    przenosi na koty... wink Jestem spokojna, że dasz sobie radę w trudnych
    sytuacjach, a i Twoja Kicia jest wyjątkowo zrównoważona i mądra, nie będzie
    wojen... smile
    --
    Wiesia + 9
  • kotka-bura 20.11.09, 21:44
    Na dzień dzisiejszy sytuacja ma się tak: obie buraski starają się
    nie wchodzić sobie w drogę, za to solidarnie przeganiają maleństwo.
    Malutka tym za bardzo się nie przejmuje, bo ma już swoje kryjówki a
    poza tym jest szybka jak błyskawica. Chyba jednak potrzebuje
    bliskości innego zwierzaka-futrzaka, bo bardzo chce zaprzyjaźnić się
    z psem. Pirat trochę się boi kocich pazurów i ząbków, dlatego na
    wszelki wypadek powarkuje, kiedy mała chce się bawić jego raczej
    długą sierścią na łapach i pysku. Ona raczej się tym nie przejmuje i
    jeśli Pirat nie ucieknie od niej, to po małej chwili zasypia
    przytulona do niego.
    Balbina jak tylko zobaczyła, że Kici wolno wychodzić na balkon i do
    ogródka, zrobiła się niemożliwa. Ona też chce wychodzić. Przez
    pierwsze tygodnie jej nie pozwalałam, ale ona cały czas próbowała
    się wydostać z mieszkania. Dwa razy uciekła do ogródka, ale jakoś
    udało mi się ją złapać. W końcu kupiłam jej obróżkę z adresem i
    telefonem i po rozmowie z poprzednim właścicielem powiedziałam
    niech się dzieje wola boska. Ja i mój mąż jesteśmy palaczami, ale
    nie palimy w mieszkaniu, tylko na balkonie. Kicia bardzo często
    potrafi 3 razy w ciągu godziny wychodzić i wracać. Nie mam
    możliwości upilnowania Babinki. Pierwsze 2 dni latałam za Balbiną po
    podwórku, bo poczuła wolność i nie pozwalała się złapać. Kiedy jej
    się znudziło wróciła sama do domu. Teraz już wychodzi tylko do
    ogródka, trochę powącha tu i tam, naje się trawy i wraca do domu. Od
    kiedy je trawę kupki zrobiły się ładniejsze (nie takie twarde i
    zakłaczone) i przestała wymiotować. Jednak natura jest lepsza niż
    różne pasty odkłaczające. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze,
    bo Balbisia bardzo polubiła wychodzenie. Przedtem, kiedy widziała
    mnie na balkonie, miauczała tak rozdzierająco, jakby ją ktoś ze
    skóry obdzierał.
    Balbina chyba poznała po zapachu, że Kicia była wcześniej niż ona.
    Coraz rzadziej na nią syczy i jeśli Kicia położy się na jej miejscu,
    po prostu odchodzi i kładzie się gdzie indziej. Za to Kicia jest
    chyba jednak jeszcze trochę obrażona, bo jeśli jest ze mną w łóżku
    albo na kolanach, to jeśli przyjdzie mała, natychmiast odchodzi. Ale
    ona już taka jest. Pirat jest z nami ponad trzy lata i potrafi go w
    dalszym ciągu przeganiać ode mnie. Tylko, kiedy siedzę przy
    komputerze na fotelu, a Kicia siedzi za mną to syczy na małą: tu nie
    wolno. Mała jest bardzo przytulaśna i każdą chwilę chętnie spędza na
    kolanach. Jeśli Kicia przepędza ją z lewej strony, to wejdzie z
    prawej.
    Sytuacja się normuje, chyba wszystko będzie dobrze. Mała jeszcze nie
    ma imienia, bo szukam dla niej domu, ale bez przekonania i chyba w
    końcu zostanie.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • kotka-bura 20.11.09, 22:01
    Na fotoforum zdjęcia szylkretki i Balbinki
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
  • wiesia.and.company 21.11.09, 02:05
    Dziękuję za obszerną relację. Lubię takie opisy, wczuwam się w sytuacje, jakbym
    to wszystko sama widziała. I wcale Ci się nie dziwię, że pozwalasz Balbinie na
    chodzenie po ogrodzie i znikanie z pola widzenia. Ważne jest, że wie co stanowi
    jej terytorium i wypuszcza się na samotne spacery, wie gdzie ma wrócić i gdzie
    jest dla niej bezpiecznie i dobrze.
    Pooglądałam zdjęcia na fotoforum (nie chciało mi się otworzyć, ale sobie
    wstukałam w adres witryny i otworzył mi się cały album). Kiedy zobaczyłam Kicię
    na parapecie okna, taką dostojną (wręcz Królową-Matkę) to szczerze mówiąc, ja
    bym się jej też podporządkowała bez buntu smile Wzbudza szacunek. Balbina zatem
    instynktownie trzyma pełną respektu odległość. A mała zadziora jeszcze dopiero
    się uczy życia, dzieciaki na ogół wydają się bezstresowe, ale też więcej im
    wolno, bo dorosła kotka skarci, ale obejdzie się bez walki. Fajne masz teraz
    towarzystwo, nie ma miłości (jak na razie) ale koty razem z psem zaczynają już
    tworzyć stado, z kółkami zainteresowań (amatorki pieszych wędrówek) i grup
    wsparcia (mała anektuje Pirata jako ewentualnego opiekuna, bo duży może więcej,
    spryciula smile
    --
    Wiesia + 9
  • maryshaa 21.11.09, 15:59
    Dopiero teraz przeczytałam całą Waszą "rozmowę" i poznałam historię kici...
    jest niesamowita i wzruszająca. Koty mają w sobie tyle wytrwałości i potrafią
    przetrwać najtrudniejsze warunki. Znam historie kotów, które wracały same wiele
    kilometrów do domu...
    Sama kiedyś byłam "bohaterką" takiej kociej historii...
    Przygarnęłam kotka, który około 2 tygodni z relacji dzieciaków błąkał się po
    terenie Domu Dziecka gdzie pracowała moja mama... tam nie można było kota
    przygarnąć ze względu na alergie dzieci i przepisy... Wzięłam piękną niebieską
    (!) koteczkę do domu i od razu dałam ogłoszenie na forum gazetowym mojego miasta
    i rozwiesiłam zdjęcia kota po mieście... bo wtedy nie mogłam jej zatrzymać w
    domu...(męża urobiłam na kota kilka miesięcy po tym zdarzeniu dopiero)
    Na drugi dzień dostałam maila... pisała dziewczyna... opisała gdzie i jak
    zaginął jej kot (wielki sosnowy las, pojedyncze zabudowania)...TO BYŁ TEN KOT!!
    okazało się, że nie było go 2 miesiące!!... oni go szukali po lesie ale bez
    skutku i w końcu pogodzili się ze stratą. Pani była tak zaskoczona i wzruszona
    jak zobaczyła zdjęcie swojego kotka, że nawet podczas przekazania wyglądała na
    zszokowaną... a kot, nie wiem jakim cudem po takim długim czasie od razu ją
    poznał, i strzelał "byczki", mruczał i widać było że całe stresy z niego
    zeszły... Piękna kicia i trochę mi szkoda, że nie mogłam jej zatrzymać ale z
    drugiej strony jestem niesamowicie szczęśliwa, że tak przez taki zwykły
    przypadek zagubiony kotek po dwóch miesiącach znalazł swój domek...

    Przepraszam, że wtryniam się tutaj, ale te opowieści mają trochę wspólnego i
    obie są zakończone happy endem!!

    Nigdy nie trzeba tracić nadziei, trzeba szukać... bo nigdy nic nie wiadomo.
    --
    Nowa strona już gotowa!
  • wladziac 21.11.09, 18:06
    mam podobną sytuację w gromadce kociejskiej jak u Ciebie,no oprócz malucha,ale też są spięcia bo jedna z kotek jest wychodząca a pozostałe nie i trudno im się do tego przyzwyczaić a jak kotka wraca ze mną do domu to przynosi obce zapachy innego kota a właściwie dwóch,no ale nie da rady inaczej bo ona nie wytrwa w domu tyle godzin,była przyzwyczajona do włóczęgostwa przez wiele lat i jak tylko wstanę to biegnie pod drzwi i chcący nie chcący wychodzę z nią na podwórko,u mnie też powoli się sytuacja stabilizuje ale trwa od stycznia kiedy to zabrałam chorą kotkę do domu i zburzyłam porządek i spokój kotom,czasami tak bywa że dla dobra jednego kota trzeba zrobić coś co innym niekoniecznie się podoba,trzymajcie się

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka