Dodaj do ulubionych

Arabskie przekleństwa

24.08.06, 22:30
Od pierwszych dni naszego pobytu w Egipcie usiłowaliśmy się nauczyć czegoś po
arabsku - zaczynając oczywiście od wahid, etnień, talata... sabbach al-kheri
itp. Ale po paru miesiącach każdy chyba zaczynał sie interesować
słowami "brzydkimi", jakich używaja tubylcy. W Asjut niełatwo było się czegoś
w tej materii dowiedzieć. Oficjalna wersja, przedstawiana przez egipskich
inzynierów była taka "arabski to język Koranu, świętej księgi, i nie ma w nim
słów "brzydkich" - przekleństwa to wymysł zgniłej kultury europejskiej.
Oczywiście nikt w to nie wierzył, ale źródło naszej wiedzy o języku aranskim
okazało się w tej materii suchą studnią. Na szczeście, słuchając robotników
pomstujących na zepsuty samochód udało mi się wyłapać zwrot "arabija hara un
nuss". Arabija - to samochód, nuss - to pół czegoś, pytanie, co to ta "hara".
Zapytany wprost Egipcjanin odparał, że "shit". No więc mieliśmy pierwszy
aranski epitet - "Półtora gówna" - jako stopień wyższy od "gówna". Używaliśmy
tego zwrotu wielokrotnmie z dużą satysfakcją.

--
Salaamu Wa-alleikum

Chaladia Bolandi
Edytor zaawansowany
  • 25.08.06, 14:37
    Jaki ten arabski różny? Te same słowa, a oznaczają zupełnie cos innego. Na
    „Półtora” to w całym Gulfie, Syrii, Iraku i Libii mówią „Uahide un nuss”. „Hara”
    jako „har” – gorący, a z kolei „harram” – zakazany, zabroniony. Coś jednak jest
    na rzeczy, że Arabowie nie używają przekleństw i wulgaryzmów w języku potocznym.
    Nie oznacza to, że takowych nie mają. „Sharmuta” jest tam dobrze znana, ale
    wypowiadana okazjonalnie i z powściągliwością. Z moich obserwacji wynika, że
    jeżeli już dochodzi w dyskusji czy w napięciu między oponentami do stanu silnego
    wrzenia, to wtedy Arabowie bardzo chętnie przechodzą na angielski i niczym i
    nikim się nie krępują. Z kolei frankofońscy Arabowie uciekają we francuskie
    wulgaryzmy i wszelkiego rodzaju merde, putainy czy cule wtedy gęsto się krzyżują
    w powietrzu.

    Zauważyłem inną ciekawą rzecz. Jeżeli już dochodzi do bójki między Arabami to
    jest ona bardzo zażarta i krwawa. Nie chodzi w niej do przyłożenia przeciwnikowi
    tak, żeby poczuł i miał siniaki czy też opuchniętą gębę przez kilka dni, tylko
    pokonany musi się dosłownie obficie krwią zalać. Dopiero wtedy zwycięzca jest
    usatysfakcjonowany.
  • 25.08.06, 19:32
    Co do ułamków, to Arabowie mówią "półtora czegoś".
    Wahid u nuss to jedność i pół i oznacza liczbowe półtora.
    Gini u nuss - półtora funta,
    Kilu u nuss - półtora kilograma itd...

    mają też jeszcze jednen wyraz oznaczający coś nieczystego "zyft". W
    budownictwie tym samym słowem określali nas abizol, czyli impregnat bitumiczny.
    Ale także każdą rzecz, jaka im się nie podobała - stary grat samochód to była
    arabija zyft.


    --
    Salaamu Wa-alleikum

    Chaladia Bolandi
  • 26.08.06, 21:57
    Często w Tunezji mówili do mnie:
    "łahed dinar et midi" w sensie 1,5 dinara.
    Ogólnie chyba czasem nie wiedzą w jakim języku mówią.

    "Łahed billet min fadlik, ła łahed croissant! Aishak, merci!"
  • 27.08.06, 09:59
    Tak to jest, że jeśli się używa dwóch języków, to one po wielu latach ulegają
    stopieniu w jeden. Generalnie to jeszcze w XIX wieku na wybrzeżach Morza
    Śródziemnego funkcjonowała zupełnie dobrze "Lingua Franca", czyli swoiste
    Esperanto zrozumiałe dla wszystkich mieszkańców Wybrzeża, bez gramatyki i
    ortografii, ale dające możliwość porozumienia się. Dopiero wprowadzenie na
    wielką skalę języka angielskiego jako ogólnoświatowego, fjęzyka francuskiego we
    francuskich koloniach, do tego naopływ do palestyny milionów Żydów
    Aszkenazyjskich z Europy, niechętnych uczeniu się mowy innej niż Jiddisz
    sposwodował "śmierć" tego samoistnie powstałego języka.

    --
    Salaamu Wa-alleikum

    Chaladia Bolandi
  • 27.08.06, 14:44
    Wydaje się, że najbardziej zbliżonym językiem do "Lingua Franca" obecnie jest
    ...maltański. Język maltański jest autentyczną wielowiekową mieszanką włoskiego,
    greckiego, hiszpańskiego i arabskiego. Prawie nie ma w sobie domieszek z
    angielskiego i śladowe francuskie. Ale co ciekawe, angielski obok maltańskiego
    jest urzędowym językiem na Malcie.
  • 27.08.06, 19:31
    survey06 napisał:

    > Wydaje się, że najbardziej zbliżonym językiem do "Lingua Franca" obecnie jest
    ...maltański. Język maltański jest autentyczną wielowiekową mieszanką włoskiego
    greckiego, hiszpańskiego i arabskiego. Prawie nie ma w sobie domieszek z
    angielskiego i śladowe francuskie.

    I mnie się tak wydaje...

    --
    Salaamu Wa-alleikum

    Chaladia Bolandi
  • 03.09.06, 15:56
    wracając do tematu...
    tutaj jest kilka "brzydkiech wyrazów", których nauczono mnie w Tunezji:
    phar-dziwka
    baraneik- spierda***
    hra-gówno
    kahba-kur**( w sensie osoba)
    tarma -dupa
    nekek- pieprzyć
  • 03.09.06, 18:26
    ab995 napisała:

    > wracając do tematu...
    > nekek- pieprzyć

    Ano, z tego powodu było sporo nieporozumień.
    Bo od powyższego czasownika jest rzeczownik, a przez to i wołacz, który w
    przybliżeniu brzmi: Ja nek!

    Dzięki temu wołanie na budowie jakiegokolwiek Janka powodowało sporą sensację.

    --
    Salaamu Wa-alleikum

    Chaladia Bolandi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.