Dodaj do ulubionych

Czy trudno jest się nauczyć włoskiego??

08.07.04, 18:58
Stoję przed decyzją -chyba mojego życia! Wiec zastanawiam się czy rozpocząć
studia (niestety wieczorowe) na uj na filologii włoskiej. Zastanawia mnie to
czy ten język jest trudny, no i czy dam sobie radę jeśli wcześniej nie miałam
z nim żadnego kontaktu, aha i jeszcze jedno jakbyście wiedzieli coś na temat
filologii włoskiej to byłoby super! Z góry dziękuję za każda informację,
komentarz! Będe bardzo wdzięczna, życzę miłego dnia!
Ps. Błagam poradźcie coś!
Edytor zaawansowany
  • tato1 08.07.04, 20:07
    ...Oj trudno!........nawet bardzo........
    np.wlosi nie mowia po wlosku bo taki trudny..........
    Ciezko jest spotkac wlocha poslugujacego sie tym jezykiem....
  • bartys3 08.07.04, 21:39
    na filologii nie jest znowu az tak trudno...wszystko oczywiscie zalezy...nie
    wiem jak jest na UJ... wiem jak jest na UW... czyli znosnie... jak ktos ma
    wystarczajaco duzo samozaparcia i entuzjazmu ... to sobie radzi ...
  • bartys3 08.07.04, 21:40
    3\4 ludzi na ital. nie ma na poczatku pojecia ... po to sa te studia ... miedzy
    innymi
  • harriet4 09.07.04, 08:59
    Czyli zachęcacie do tego żeby sie uczyć włoskiego?
  • dorrit 09.07.04, 09:18
    Ja akurat jestem przeciwniczka studiow jezykowych (lub lepiej: nie widze ich
    wyzszosci nad innymi formami nauki jezyka), ale gdy ktos bardzo chce...;
    uwazam, ze lepiej studiowac kierunek, ktorego trudniej nauczyc sie samemu,
    natomiast jezyk obcy mozesz poznac, takze dobrze, dzieki nauce wlasnej,
    (dobrym!) kursom, pobytom w danym kraju, mowieniu, czytaniu, sluchaniu,
    powtarzaniu, mowieniu, czytaniu, sluchaniu itd. itd.
    Co innego, jesli chodzi Ci o "papierek" czyli dyplom mgr z filologii - studiuj.
    --
    We are heading for the next millenium.
  • bartys3 09.07.04, 10:45
    nie moge sie zgodzic ...gdyz studia jezykowe to nie tylko nauka jezyka ... to
    poznawanie szeroko pojetej kultury , historii, i wielu jeszcze innych
    materii...po takich studiach czlowiek ma , a przynajmniej powinien miec
    szerokie horyzonty... o wiele szersze niz po niektorych studiach zawodowych ..
    skupionych jak sama nazwa wskazuje na nauce zawodu.... a poza tym w wiekszosci
    studia filolog. sa dla pasionatow...
  • bartys3 09.07.04, 10:46
    jesli o mnie chodzi to jak najbardziej!!!
  • dorrit 09.07.04, 11:10
    O to wlasnie mi chodzi, ze studia jezykowe to nie tylko jezyk a rowniez rozne
    sprawy bardziej lub mniej pokrewne, np. na anglistyce -staroangielski, cos z
    walijskiego, historia tego i owego; ja lubie uczyc sie jezykow i caly ten czas
    poswiecilabym na praktykowanie jezyka a nie studia nad pokrewna kwestia.
    Wiadomo, ze wowczas nie poznam np. staroangielskiego, ale cos za cos...

    Studia zawodowe - to znaczy np. na kierunkach scislych? Horyzonty ludzi po
    takich studiach moga byc rowniez szerokie, zeby nie uogolniac mam przyklady w
    rodzinie (lekarz, biochemik, inzynier rolnik, inzynier lotnictwa, ekonomista).
    Zreszta jesli chodzi o poszerzenie horyzontow, to wybor kierunkow jest duzy;
    utarlo sie, ze monopol maja na nie studia humanistyczne (z tym, ze nie
    wylacznie filologie); nie sadze, ze sluszne jest wykluczanie z nich innych
    kierunkow, np. fizyki, chemii, wielu innych scislych, ktore swietnie cwicza
    umysl, a ten potrafi nastepnie chlonac latwiej wiedze z roznych dziedzin.
    Ja sama studiowalam kierunek humanistyczny (historia sztuki) i tez byly to i sa
    studia dla pasjonatow. Piekne hobby, "rozszerzajace horyzonty" z pewnoscia w
    znaczeniu, o ktorym piszesz, ale nie polecam osobom, chcacym przy tym miec
    zawod. Troche musialam sie przekwalifikowywac potem, nauczyc paru zupelnie
    innych rzeczy (np. prawa z niekt. dziedzin; wszystkie nowe elementy
    jakiejkolwiek wiedzy IMHO poszerzaja horyzonty!)
    Dla mnie biegly jezyk obcy to niezbedny srodek/pomoc/klucz do pracy, zycia itd.
    W tym celu niekonieczne sa studia filologiczne.
    --
    We are heading for the next millenium.
  • bartys3 09.07.04, 11:16
    nie twierdze ze studenci kier. humanist. maja monopol na szerokie horyzonty...
    jednak po filologii mozna robic wiele rzeczy... uczyc, tlumaczyc , byc
    dziennikarzem... itp..a jezyk jest nieodlaczna czescia kultury danego narodu i
    czasami nie wystarczy swietnie go znac zeby moc porozumiec sie z
    przedstawicielem danej nacji....
  • dorrit 09.07.04, 11:58
    Jasne, ze jezyk jest nieodlaczna czescia kultury. Ja tez poznaje, dzieki temu,
    ze czytam, ogladam, slucham itd. w oryginale i nie tylko; dla mnie norma jest,
    ze jesli ktos uczy sie wloskiego to czyta takze np. "Obrazy Wloch" Muratowa lub
    idzie na wystawe wloskiego artysty i jasne, ze nie mozna "swietnie go znac" bez
    poznania "otoczki". Wiadomo oczywiscie, ze odbywa sie to bez zaglebiania sie w
    tajniki, ktore studiuje sie na filologiach. Np. kolezanka studiowala historie
    zmian jezykowych... natomiast poslugiwanie sie jezykiem przez nia, przeze mnie,
    przez kilka innych, wladajacych nim biegle osob, wlacznie z rozumieniem jego
    niuansow, bylo podobne.
    Co do robienia wielu rzeczy po filologiach: absolwent medycyny moglby zatrudnic
    sie jako tlumacz, ale absolwent filologii nie moglby jako lekarz... i dlatego
    radze studiowanie innego kierunku, a jezyka (i jego "otoczki"!) we wlasnym,
    szeroko pojetym zakresie.
    Ale: ile osob, tyle opinii.
    --
    We are heading for the next millenium.
  • bartys3 09.07.04, 12:11
    dla mnie licza sie rowniez zainteresowania oprocz zdobycia zawodu... gdyby
    wszyscy studiowali tylko i wylacznie po to ... to byloby
    tragiczne ....zreszta...po to zeby miec zawod niekoniecznie trzeba isc na
    studia ...
    zawsze wydawalo mi sie ze studia sluza czemus wiecej...ale moze sie myle ..
  • harriet4 09.07.04, 18:02
    Po niektórych wypowiedziach zaczynam dochodzić do wniosku, że nauka języków,
    mam na myśli studiowanie filologii to beznadzieja, bo przecież języka można się
    samemu uczyć, na własną rękę! Ale jeśli ktoś właśnie lubi uczyć sie języków i
    tylko to potrafi, to? Przecież filologie też dają jakiś zawód!
  • bartys3 09.07.04, 22:03
    musisz zdecydowac czy chcesz nauczyc sie tylko wloskiego ...i do tego najlepsze
    sa kursy albo jeszcze lepiej prywatne lekcje ... albo chcesz poznac cos wiecej
    i dowiedziec sie na temat Wlochow i ich kultury..na filologii
  • linn_linn 10.07.04, 09:18
    Zawod moze i daja / choc ja bym dyzkutowala /; z praca gorzej.
  • linn_linn 10.07.04, 09:20
    ...dyskutowala. We Wloszech najwiecej bezrobotnych produkuje wlasnie
    filologie "lettere" /.
  • bartys3 10.07.04, 13:33
    ale chyba rozmawiamy o sytuacji w Polsce...
  • harriet4 11.07.04, 17:53
    Jeśli chodzi o pracę po ukonczeniu filologii włoskiej, z tytułem licencjata a
    może nawet magistra, to we Włoszech chyba z tym nie ma problemu? Bo przyszłości
    z Polską raczej nie wiąże, chyba, że coś się zmieni w ciągu tych 3-5 lat!
    A tak a propo to może wiecie jakie stanowisko można zająć we Włoszech po
    ukończeniu tej filologii?
  • bartys3 11.07.04, 17:58
    a to w Polsce jest az tak zle ... ?? tzn. z praca po filologii...
  • kornikuno 11.07.04, 19:34
    moze sprecyzuj tzn co masz na mysli "stanowisko"?
    Dzieki
    IzaBella
  • linn_linn 11.07.04, 20:18
    Chodzi Ci o prace w szkole? Znam osoby, ktore w kilka lat po ukonczeniu studiow
    zdolaly zalapac sie na zastepstwa.
  • bartys3 11.07.04, 20:33
    a ja znam cala mase ludzi ktorzy swietnie sobie poradzili...niekoniecznie na
    zastepstwach w szkole ...
  • dorrit 12.07.04, 10:30
    Harriet napisala:
    <Jeśli chodzi o pracę po ukonczeniu filologii włoskiej, z tytułem licencjata a
    może nawet magistra, to we Włoszech chyba z tym nie ma problemu?
    A tak a propo to może wiecie jakie stanowisko można zająć we Włoszech po
    ukończeniu tej filologii?>
    We Wloszech jest problem z praca - tym wiekszy, im dalej na poludnie. Tytul mgr
    filologii (i to wloskiej...) nie daje tu (ani nigdzie) gwarancji zatrudnienia
    (moze gwarantowac, jak w przypadku innych cudzoziemcow, ze znasz jezyk, co
    wkrotce "wychodzi w praniu").
    Stanowisko - gdzie? Masz na mysli panstwowe stanowiska? No, tu to sa konkursy,
    tysiace kandydatow, na kilka/kilkadziesiat miejsc, rozstrzygniecia nieraz po
    paru latach, duza role graja znajomosci... W tut. dzienniku ustaw (publikuje
    oglosz. o konkursach panstwowych) czesciej wsrod wymogow sa: mgr prawa lub
    ekonomii - niestety.
    Nie ma automatycznego przyporzadkowania: mgr filologii => takie a takie
    stanowisko. A gdzies (w Polsce???) istnieje taki zwiazek?
    Jakos trudno mi uwierzyc, ze jeszcze w obecnych czasach ktos zadaje pytanie:
    jakie stanowisko mozna zajac po... Mozna - wiele i zadnego.
    Jak wszedzie, duzo zalezy od Ciebie, szczescia, umiejetnosci, wyksztalcenia
    (wieksze zapotrzebowanie jest na inne kierunki, nie filologie), znajomosci
    itd., itd.

    --
    We are heading for the next millenium.
  • kornikuno 12.07.04, 10:37
    Fakt niezaprzeczalny...i stad bylo moje pytanie o " stanowisko"
    Pozdrawiam
    IzaBella
  • harriet4 12.07.04, 12:36
    Hymmmm..., pisząc "stanowisko" miałam na myśli jakąś pracę "na poziomie", która
    nie wiązałby się ze zbieraniem owoców czy bawieniem dzieciaków!
    Wydaje mi sięże we Włoszech chyba nie ma aż tak dużego problemu z bezrobociem,
    przynajmniej nie takim jak Polsce??


  • bartys3 12.07.04, 12:47
    we Wloszech podpisuja z toba umowe na 3 miesiace a potem albo odnawiaja albo
    nie ... nie rob sobie za wielkich nadziei...chyba ze sie cos zmieni za pare
    lat...a poza tym maja dosyc swojego bezrobocia ...
  • dorrit 12.07.04, 12:48
    Oczywiscie wtedy, jesli w ogole proponuja jakas umowe.
    --
    We are heading for the next millenium.
  • dorrit 12.07.04, 12:56
    Dane ISTAT - wloskiego urzedu statystycznego na 2003:
    "Nella media del 2003 il tasso di disoccupazione in Italia è sceso all'8,7%
    rispetto al 9% del 2002. Lo rende noto l'Istat precisando che continua a
    mantenersi elevato il tasso di disoccupazione giovanile, risultato pari al
    27,1%, appena un decimo di punto in meno rispetto al 2002."
    To chyba lepiej niz w PL, ale nalezy wziac pod uwage duza rozpietosc miedzy
    poszczegolnymi regionami Wloch.

    --
    We are heading for the next millenium.
  • bartys3 12.07.04, 12:59
    no mozna jeszcze wziac pod uwage ze Wlochy sa w G8...no i jest ich"pare
    milionow" wiecej niz Polakow...i ogolnie troche lepiej im sie zyje ...chociaz
    ciagle tak narzekaja....
  • dorrit 12.07.04, 13:03
    Tez mi sie wydaje, ze sredni standard jest we Wloszech troche wyzszy. Jeszcze.
    Chociaz trudno mi czasem porownywac z PL, ktorej sredniego standardu nie znam z
    autopsji ale z opowiesci innych osob, prasy itd.
    --
    We are heading for the next millenium.
  • bartys3 12.07.04, 13:05
    no wiec sredni standard w Polsce to 2000-3000 PLN, a u was 2000-3000
    euro....czy nie tak?
  • dorrit 12.07.04, 13:12
    Masz na mysli pensje netto czy cos innego? Jesli pensje, to nie jest ona taka -
    MAGARI!!!
    --
    We are heading for the next millenium.
  • bartys3 12.07.04, 13:26
    no dobra ... mowimy o srednim standardzie ... nie o kierowcy autobusu ktory
    zarabia 800 ... euro...
  • dorrit 12.07.04, 13:54
    He, 800 euro moze tez zarabiac np. sekretarka. Zalezy to m.in. od miasta...
    Czyli chodzi o srednia place? Zalozmy, ze w granicach 1400 euro. Moze sa
    dokladniejsze dane na stronach Istat ( www.istat.it ) albo na stronach np.
    Corriere della sera (www.corriere.it, dalej trzeba uzyc "cerca"), ale nie mam
    juz czasu szukac.

    --
    We are heading for the next millenium.
  • bartys3 12.07.04, 12:49
    a jak chcesz miec stanowisko to zmien kierunek studiow ..i rzeczywiscie idz na
    jakies prawo albo ekonomie ..medycyne ...moze wtedy bedziesz miala wieksze
    szanse ...
  • bartys3 12.07.04, 12:54
    praca na lotnisku...tam ciagle jest duze zapotrzebowanie...
  • dorrit 12.07.04, 12:58
    Ale w Alitalii sa redukcje. W firmach obslugi lotnisk (np. Aeroporti di Roma w
    Rzymie lub SEA w Mediolanie) - zalezy gdzie. Moze w SEA, w koncu to polnoc,
    wiec z praca powinno byc lepiej.
    --
    We are heading for the next millenium.
  • bartys3 12.07.04, 13:01
    mialam na mysli Rzym....takie chodza sluchy ... a redukcje zawsze byly sa i
    beda ..
  • dorrit 12.07.04, 13:10
    Co Ty - a ja nie slyszalam, a mieszkam nawet o rzut beretem od Fiumicino i
    baaardzo byloby mi po drodze, bo teraz zasuwam godzine do centrum miasta. Znam
    pare jezykow, nie tylko wloski, co teoretycznie byloby atutem w pracy na
    lotnisku, ale... nie sadze, ze to prawda, a jesli juz, ze przyjmuja "z ulicy",
    a nie tradycyjnie - "krewnych i znajomych krolika", no i ze daja normalne
    kontrakty.
    Firme naszego znajomego, pracujaca dla Aeroporti di Roma, jakis czas temu
    zamknieto; kilka miesiecy temu zaczeli ponownie ich zatrudniac, biorac pod
    uwage staz pracy i syt. rodzinna (takie tu sa przepisy). Teraz facet pracuje,
    gorzej, bo ma nocne zmiany, z pensja nizsza niz poprzednia. Byli juz
    zdesperowani, dzieci dwoje, zona miala tylko dorywcze prace. Nie wiem, czy
    fakt, ze w ogole zaczeto bylych pracownikow zatrudniac z powrotem oznacza
    jakies swiatelko w tunelu?
    --
    We are heading for the next millenium.
  • bartys3 12.07.04, 13:25
    jaki ten swiat maly...a moja rodzina rowniez mieszka blisko lotniska ... a
    chwilowo ja rowniez ... widac chodza rozne sluchy.... a dokladnie gdzie
    mieszkasz ..tzn. chodzi mi o miejscowosc...jesli oczywiscie moge wiedziec...
  • dorrit 12.07.04, 13:54
    Miedzy Vitinia i Acilia.
    --
    We are heading for the next millenium.
  • kornikuno 12.07.04, 15:38
    bartys3 napisała:
    > praca na lotnisku...tam ciagle jest duze zapotrzebowanie...
    tak oczywiscie...ale na sezon letni...tak sie sklada,ze pare osob, ktore
    znam...sa na kolejnej ( od 5/6 lat) umowie sezonowej...i bez zadnych szans na
    stala prace....;
    A w Alitalii tez od kilku miesiecy poploch...
    Jezyki...no coz na stanowisku check-in w AdR/Alitalia Handling/AirOne-EAS/
    angielski( o wloskim przeciez mowic nie bede)/niemiecki mile widziane...ale to
    tez kwestia tzw.znajomosci...nie tylko jezykow.
    Pozdrawiam
    IzaBella
  • dorrit 09.07.04, 11:14
    Odpowiadajac na pytanie w tytule postu uwazam wloski za stosunkowo latwy jezyk
    dla Polaka. W gramatyce jest przede wszystkim do zrozumienia i nauczenia
    nieistniejace w polskim "congiuntivo", ale moze znasz juz troche francuski i
    jego "subjonctif", to przynajmniej od razu go zrozumiesz, zostanie wyuczenie...
    --
    We are heading for the next millenium.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka