Dodaj do ulubionych

Dylemat(Polka na Sycylii)

15.06.06, 12:08
Dziewczyny drogie moze ktoras zechcialaby odpowiedziec na moje putanie.
Moja kuzynka bedac na Sycylii zakochala sie z wzajemnoscia we Wlochu.Od 5
miesiecy codziennie do siebie dzwonia,e-maile,kazdy rodzaj kontaktu
pozwalajacy 'zwalczyc'tesknote,w koncu odleglosc robi swoje.Planuja sie
pobrac,ale niestety i tu pojawiaja sie problemy.Czy przy odrobinie szczescia
znajdzie prace(jest po Kolegium Jezyka Angielskiego),wloskiego nadal sie
uczy.Wiem,ze obojgu zalezy na sobie bardzo,nie sa juz 'najmlodsi';-))(ona
33,on 39).
Ona w Polsce ma dobra prace.Czy zaryzykowalybyscie przeprowadzke na Sycylie
kierujac sie 'glosem serca' czy moze nie ryzykowac.Moze macie (mialyscie )
podobne doswiadczenie i dylemat.Dziekuje z gory za Wasze reakcje
Edytor zaawansowany
  • daggy4 15.06.06, 12:22
    sycylia to taka europejska afryka. trudno o prace dla wszystkich.
    ja bym nie ryzykowala.
    poza tym, mam nadzieje, ze sie dobrze znaja i jej nie przeszkadza sycylijska
    mentalosc...dla mnie to poracha.
  • citronella1 15.06.06, 12:51
    Ja mieszkam w Palermo od 3 lat. Wyszlam za maz za sycylijczyka, zrobilam Master
    z biznesu (www.CERISDI.it), od prawie dwoch lat pracuje (wcale nie mam gorszej
    pracy od tej ktora mialam w Polsce). Jestem bardzo szczesliwa i nie zalowalam
    nigdy mojej decyzji zwiazanej z wyjazdem z Polski.
    W Palermo zyje mi sie bardzo dobrze, zaakceptowalam Sycylie taka jaka jest.
    Wszystko zalezy od tego czego sie oczekuje od zycia.


    daggy4 napisała:

    > sycylia to taka europejska afryka. trudno o prace dla wszystkich.


    Masz racje, trudno tutaj o prace, ale w Katowicach z ktorych pochodze - wcale
    nie bylo latwiej o dobra prace!
    Co do mentalnosci, wiele sie o niej pisze, ale nie wszyscy ja potrafia
    zdefiniowac.


  • carlam1 15.06.06, 13:03
    Citronella,mozesz podac mi adres mailowy.Chcialabym zadac Ci kilka pytan,bo jej
    wybranek jest z Palermo.Dzieki z gory.
  • citronella1 15.06.06, 13:04
    citronella1@o2.pl
  • maialina1 15.06.06, 12:38
    O prace bedzie ciezko, chyba ze wybranek jej serca ma jakies znajomosci.
    Ale ja mimo wszystko bym wyjechala.
    Nie mozna rezygnowac z milosci w imie materialnych rozterek.
    A moze ja zbyt romantyczna jestem...
  • linn_linn 15.06.06, 13:30
    Nie jestes. Jesli ktos zastanawia sie nad tym, czy wybor jest dobry, to ma
    wiele watpliwosci. Nie tylko wobec miejsca, ale i osoby.
  • julie_bella2001 15.06.06, 15:43
    Ja mam faceta na Sycylii...jak chcesz to napisz na adres gazetowy.Pozdrawiam.
  • cativa 16.06.06, 11:38
    Hej!

    Ja wyjechalam z Polski zostawiajac bardzo dobra prace. Pomimo tego, ze od 2 lat
    prawie nie moge znalezc tu pracy, nie zaluje swojej decyzji.
  • annarea 16.06.06, 12:25
    witam wszystkich po bardzo dlugiej nieobecnosci na forum.
    Co do tematu watku to wydaje mi sie, ze duzo zalezy od partnera jak sie czujemy
    w miejscu gdzie mieszkamy. Jezeli sie nie ma watpliwosci co do drugiej polowy i
    jezeli wchodza w gre prawdziwe uczucia nie ma znaczenia gdzie sie mieszka - czy
    na Sycyli czy w Mediolanie.
  • julie_bella2001 16.06.06, 19:54
    eh dla mnie to zbyt romatyczne podejscie "ze nie ma znaczenia gdzie sie
    mieszka".nie rozumiem dziewczyn ktore wyjezdzaja za facetem,a potem bez zadnych
    perspektyw siedza w domu bo nie moga znalezc pracy...Oczywiscie szanuje i takie
    decyzje bo kazdy czlowiek ma prawo do swoich wyborow ale po prostu tego nie
    rozumiem.Uwazam ze sama miloscia czlowiek nie wyzyje,trzeba zaplacic
    rachunki,spotkac sie od czasu do czasu z innymi ludzmi,miec kolezanki z pracy i
    swoj wlasny prywatny swiat.Ja bym nigdy na Sycylii nie zamieszkala i nie ma to
    nic wspolnego z uczuciami do mojego faceta.Po prostu nie znajde tam pracy w
    swoim zawodzie i to juz przekresla Sycylie w moich oczach.Nie chce walczyc i
    stawac na rzesach skoro tu w Polsce znajde prace bez problemu.
  • ericca 17.06.06, 10:50
    cześć
    doskonale znam ten problem gdyż od 4 lat jestem w związku na odległość z
    sycylijczykiem
    swego czasu byłam pewna, że wyjadę i naprawdę byłam zdecydowana tam zostać ale
    im częściej tam byłam, żyłam z nim i jego rodziną po 3 miesiące, widziałam tzw.
    szare codzienne życie to zmieniłam zdanie i chyba nie chodzi tu o kwestię
    sycylii, zazborczych mężczyzn czy małej przebojowości kobiet ale o pewne
    przyzwyczajenie 20paroletniej dziewczyny z wielkeigo miasta i zdyrzenie z
    prowincją sycylijską
    niby wszystko ok ale po 2 miesiacach tęskniłam za moim trybem życia
    wystarczyło że szłam na piwo do baru z koleżanką(rosjanką bo sycylijki we 2 na
    piwsko do baru nie chadzają i nie siedzą tam chyba że w większej grupce) to mój
    od razu o tym wiedział i nie chodzi o to że chcialam się kryć tylko o wścibstwo
    otaczających "zyczliwych", gdyż w wioskach żyje sie tylko plotkami no ale jak
    podkreślam to różnice między dużą aglomeracja a małą mieściną
    no i są tez pewne rzeczy których nie powinno czy nie wypada QUA NON SI USA... robić
    nadal jestem z moim mężczyzną, którego bardzo kocham lecz dojrzałam do tego że
    nie nadaję się jednak do zycia tam, czułabym że się duszę
    nie wiem czy coś takiego poczułyście
    co do tej kuzynki co ma tam faceta to proponuję aby z 3 4 razy pojechała tam na
    dłuższy okres czasu, gdyż na początku jest zawsze git egzotyka te sprawy lecz
    potem powszedniej i warto sobie zadać pytanie czy naprawdę tego pragniemy, bo
    nie ma sensu unieszceśliwac mężczyzny, siebie i rodziny i dzieci rozwodząc się
    pokilku latch, trzeba wcześniej poznać reali i zapytac się siebie czy wyobrażam
    sobie życie tu orzez kolejne 10, 20, 30 czy 40 lat
    kwestię pracy pomijam, gdyz wiadomo, że tam nie jest łatwo
    pozdrawiam


  • carlam1 17.06.06, 13:20
    Dziekuje Wam za Wasze uwagi i wlasne opinie.
    A co sie wydarzy,zobaczymy:-)
  • brutus36 22.06.06, 12:52
    A może po prostu ściągnij tego Italiańca do Polski i tu zamieszkajcie.
    Znam przypadek, że Włoszka - i to zdaje się też z Sycylii - wyszła za Polaka i
    zamieszkali w Polsce, a do tego było to w latach głębokiego PRL. Wiesz, Sycylia
    to nie jest jakieś nad wyraz ciekawe miejsce do spędzenia życia.
  • michellle 06.07.06, 13:31
    Mieszkam we Wloszech od 4 lat, na szczescie na polnocy, region Venetto.
    Za zadne skarby nie pojechalabym na poludnie. Po tygodniu wakacji, co prawda w
    innym regionie - Puglia - chce z tamtad uciekac. A to sa tylko wakacje, brakuje
    mi zieleni, wysokich drzew, chociazby tych z polnocy, trawy, zieleni, zieleni,
    zieleni, wszedzie widzisz biede jak z trzeciego swiata.
    Druga kwestia - niech sobie da spokoj z tym sycylijczykiem.
    Ogolnie Wlosi sa wspanialymi kochankami,przystojnytmi, czarownymi, tu nie ma
    watpliwosci, natomiast jako mezowie, partnerzy zyciowi - sa tragiczni.
    Najgorsi w UE jesli chodzi o pomoc w domu. Zalezy jaki stosunek ma twoja
    kuzynka do roli kobiety w zwiazku, na ile jest wyzwolona. Twoja kuzynka bedzie
    zamknieta w domu, bedzie sluzaca jego i jego rodziny. Im dalej na poludnie tym
    gorzej.
    A z poludnia wyrwac sie trudno, tam nie nawet co robic. Niech zapomni o pracy.
    Tam moze uda jej sie zdobyc jakas prace dzieki rekomendacjom... Stamtad
    uciekaja nawet sami Wlosi w poszukiwaniu pracy na polnocy. Jakos wszyscy pedza,
    aby sie wyrwac do Torino, Milano itp. Dziwna mentalnosc ta poludniowa, dzina
    kultura, nie chce im sie pracowac ani nic robic, wszystko z poslizgiem.
    Szczerze powiedziawszy ja narzekam na polnoc, ale z poludnia zwialabym od razu.
    To jest najbiedniejsza czesc Wloch.
    Kobiety nie maja wstepu do baru, nie moga chodzic same do kina, ich mekka jest
    dom, a wyrocznia wloska mamma!!!!
    Trzecia kwestia - Wloch z poludnia jest najwiekszym czarownisiem pod sloncem,
    od razu po godzinie wyznaje ci milosci itd., z polnocy podchodzi z wieksza
    rezerwa, i to moze lepiej. Wiem,ze sa przystojni, ale to jest inna kultura inny
    kraj i mentalnosc, daj sobie z tym spokoj dziewczyno.
    Powiem jeszcze jedno na koniec - we Wloszech zarabia sie malo w porownaniu z
    innymi krajami UE.
    Na czarno "golf" - pomoc domowa w Venetto, jednym z najbogatszych regionow we
    Wloszech zarabia 7E za godzine, moldawianka, policz ile zarabia miesiecznie...
    nie odklada prawie nic...
    Jesli bym emigrowala - to moze Anglia, Irlandia, tam sa znacznie wyzsze stawki,
    nawet jesli zycie jest drozsze, to tez odpowiednio wiecej przywieziesz tych
    pieniedzy do domu, z Wloch malo, albo nic. We Wloszech wcale zycie nie jest tak
    tanie. No moze na poludniu, ale tam rowniez zarabia sie odpowiednio malo.
    Jesli kuzynka ma ochote wyjecha, to niecvh kupi sobie cyfre i uczy sie
    wloskiego ogladajac tv italiana. Nawet jesli malo rozumie, po jakims czasie
    zacznie rozumiec. I tak bedzie musiala sie nauczyc.
    A wyjechac na poludnie bez znajomosci wloskiego - to trumna.

    Poza tym wszystkie kraje basenu morza srodziemnomorskiego maja jednak te
    tendencje do wiekszego wykorzystywania kobiety - jak w krajach arabskich.
    My mielismy taka sytuacje z mezem, ze pojechalismy na tydzien na wakacje w
    okolice gdzie mieszkal jego klient - Puglia. Po pierwsze nie dal nam spokoju,
    poczul sie odpowiedzialny za nas, aby nas nie okradli, nie parkujcie przy
    plazy, jezdzijcie navetta, autobusem z vilaggio itd. Nie idzcie sami do
    restauracji, idzcie ze mna, bo uslysza obcy akcent mego meza - a jest on
    rodowitym Wlochem - nie z okolicy i cie oszukaja w rachunku. Nie dawal nam
    spokoju, a apogeum bylo kiedy nas zaprosil do swego domu, pieknej villi, tam my
    kobietki - jego zona, do 20 roku zycia mieszkala w Szwajcarii (Genewa), do
    Wloch wrocila, bo tak zdecydowal jej ojciec, jego corka i ja bleblebleble
    gadalysmy o bzdetach w kuchni, a Panowie udali sie na oddzielne pogadanki w
    sprawach biznesu do salonu. To jest inna kultura, dla mnie to jest juz kultura
    arabska. I nawet jesli sie smieje z tego i mowie to moim kolezanka wloskim, z
    polnocy, to one tego tak do konca nie rozumieja. Im co prawda nie przydarzaja
    sie takie historie, ale sa jednak bardziej zdominowane, malo niezalezna,
    bardziej dostosowane do sluzenia swym mezom. Dla mnie to sa rzeczy nie do
    pomyslenie.
    Ogolnie widze Polki, jako kobiety bardziej niezalezne, silne i przedsieborcze
    Przede wszystkim niezalezne. A Wloszki albo siedza w domu, robia robotki,
    haftowanie itd w domu, zajmuja sie dziecmi w domu, nie ubezpieczone jesli
    chodzi o wypadki, emeryture, sa calkowicie zalezne finansowo od swych mezow, a
    czestow w wypadku rozwodu - jest rozdzielnosc majatkowa wczesniejsza.
    Nawet jesli chodza do pracy, to czesto na pol etatu, przedszkola i system jest
    tak zorganizowany, ze ciezko jest pracowac, zajmowac sie domem i wychowywac
    dziecko. Dlatego Wloszki wybieraja to ostatnie - zajmowac sie domem. Tu nie
    mozesz pracowac od 8-16.00, tu pracujesz od 8-12 i od 15-19, z trzygodzinna
    przerwa, ktora jest potrzebna tylko Wlochom. Nawet w Hiszpani bardziej
    tradycjonalistycznej zdaja sie odchodzic od tych pomyslow i byc
    bardziej "polnocni" i postepowi.
    Wlosi sa pod tym wzgledem bardzo zacofani.

    Oburzali sie ostatnio,ze gazety niemieckie podczas mistrzostw okreslily ich
    jako mamisynkow i pasozytow. Przykro mi to mowic,ale to jest prawda, jesli
    chodzi o mamisynkow, pasozyci to moze za duzo powiedziane. W przypadku duzych
    rodzin polnocnych, pracujesz u ojca jesli jest bogaty, to on trzyma cala
    rodzine w garsci, ale pracujac u niego taki Wloch jest zalezny w 100 proc.,
    pracuje czesto za grosze i musi sie bardzo liczyc z cala rodzina. Czesto Wlosi
    mieszkaja z rodzicami do 35 roku zycia. Sa nieprzystosowani do samodzielnego
    zycia, podniesienia papierka jesli upadl - zrobi to kobieta - mama, zona,
    dziewczyna, pomoc domowa.
    Mezczyzni sa nieprzystosowani kompletnie, kompletnie, kompletnie.
    A wymowka sa wysokie ceny mieszkan.

    Ogolnie wszyscy sa kombinatorami, cwaniakami i chca byc duzymi spryciarzami. To
    tez prawda.
    I jeszcze jednej rzeczy sie nauczylam we Wloszech, ze ten kraj to jest jedna
    wielka banka mydlana, ktora peka, jedno wielkie pozoranctwo, w kazdym
    srodowisku i w gospodarce wlsokiej, patrz kryzysy jakie przechodzi , upadej
    Parmalatu, Ricucucci, Calciopoli, putanopoli.

    Przestrzegam niech niech nie jedzie na poludnie, jest moze i pieknie na
    Sycylii, ale nic poza tym. nie warto ryzykowac.
    powodzenia










  • linn_linn 06.07.06, 13:37
    Faktycznie mmamma mia... A region, w ktorym mieszkasz, nazywa sie Veneto.
  • viki2lav 06.07.06, 15:29
    i jeszcze "colf" nie "golf", (w kulki nie leci)
    Panie, dziekuje ci, ze mieszkam w Italii, kraju arabskim...
    --
    Życie na poczekaniu./Przedstawienie bez próby./Ciało bez przymiarki./Głowa bez
    namysłu. Nie znam roli którą gram.Wiem tylko,że jest moja, niewymienna.(W.Sz)
  • gatta1 06.07.06, 21:44
    Michellle chyba lekko przesadzila.Az tak bardzo zle na Sycylii nie jest.W kilku
    sprawach przyznam jej racje, ale z niektorymi sie nie zgodze.Moja siostra mam
    meza sycylijczyki (mieszkaja na Sycylii)i jakos na niego nie narzeka, pomaga
    jej w domu, gotuje, sprzata, opiekuje sie.Obydwoje pracuja.


  • funghettino 06.07.06, 21:59
    viki, ty to jeszcze nic, ja w pugli mieszkam o zgrozo...az sie dziwie ze
    jeszcze zyje no bo przeciez tu brud, bieda, wszycy wszystkich okradaja i nawet
    do baru wejsc nie moge...tiaaaa
    --
    !!!FORZA AZZURRI!!!!
    kalinowo
  • viki2lav 06.07.06, 22:29
    ;-D
    --
    Życie na poczekaniu./Przedstawienie bez próby./Ciało bez przymiarki./Głowa bez
    namysłu. Nie znam roli którą gram.Wiem tylko,że jest moja, niewymienna.(W.Sz)
  • boccadirosa 07.07.06, 01:15
    O rany! A ja, jak ta idiotka, na 3 tygodnie jadę na samo południowe Południe
    Południa Południa, czyli na Sycylię! I to w dodatku sama! I co? Do baru nawet
    nie wejdę?! Nieeeeeee, to bez sensu... Nie jadę!!!
  • funghettino 07.07.06, 01:41
    po pierwsze nie dojedziesz, bo na sycylii to gorzej niz w czarnej afryce: drog
    nie ma, a co dopiero samolotow. bo ukradli, tak na marginesie.a jakbys jakims
    cudem dojechala to cie ci wredni sycyliczycy (=mafiosi) zwabia podstepnie w
    swoje szpony, po czym zamkna w domu i nie wypuszcza kazac gotowac spagetti bez
    przerwy, pod czujnym okiem mammy oczywiscie
    --
    !!!FORZA AZZURRI!!!!
    kalinowo
  • citronella1 07.07.06, 11:04
    Usmialam sie po pachy, a teraz nie pozostanie mi nic innego tylko plakac nad
    moim losem - kobiety mieszkajacej na sycylii...hehehe...i nauczyc sie gotowac!

    A swoja droga w zlodziejstwie polacy sa lepsi!

  • annarea 07.07.06, 14:52
    no to ja tez jak arabka zyje, bo co prawda pod Mediolanem mieszkamy ale maz z
    pochodzenia nepolitanczyk.

    No coz, ten watek + inny o haremie we Wloszech sa bardzo uswiadamiajace dla
    nas "biednych" kobiet/zon.....

  • ilecka 07.07.06, 18:33
    A mówi się, że największą fantazję mają dzieci...


    --
    Nie płaczmy dlatego, że umarł.
    Cieszmy się, że żył.
  • julie_bella2001 08.07.06, 12:49
    Nie rozumiem czemu sie tak oburzacie i to najwiecej chyba te dziewczyny ktore
    zyja na polnocy i na Sycylie przyjezdzaja na 2 tygodnie na wakacje...Ja dziele
    moje zycie miedzy Polske a Sycylie i w duzej mierze potwierdzam to co pisze
    michellle.ok moze z tym barem to przesada pewnie ze moge wejsc sama.kto mi
    zabroni tylko po co? zeby zaraz faceci wgapiali sie na mnie albo oferowali
    swoje towarzystwo? do kina chodze od czasu do czasu sama przyznaje.ale z tym
    domem to michelle trafila w sedno niestety.mamma, mamma i jeszcze raz
    mamma.dzieli rzadzi.decyduje o wszystkim.to smieszane ale >nasza> nawet w tym
    roku chciala zdecydowac o naszych wakacjach(po co mamy jechac gdzies indziej
    skoro sycylia taka piekna jest?)o dzieciach (po co maja mowic po polsku? to
    trudny i niepotrzebny jezyk)o wyjezdzie do polsku( przeciez tam byles 2
    miesiace temu najdrozszy syneczku, nie wystarczy ci?)i zeby jeszcze solo la
    mamma to bym przezyla jakos, ale cala rodzina sie wtraca niesamowicie.ciotki,
    wujkowie itd (oczywiscie ze tu znajdziesz lepsza prace niz tam >la sopra>...i
    powinnas zaczac patrzec na italie jako na twoj przyszly kraj) jasne ale gdzie
    ja jestem w tym wszystkim? na szczescie moj facet w pore zrozumial ze nie
    bedziemy miec tu normalnego zycia i powoli urzadzamy sie w Polsce.i z tego
    powodu jestem bardzo szczesliwa.
    Bylam kiedys zauroczona Sycylia i nadal jestem jesli chodzi o klimat,
    polozenie itd ale uwazam ze dla mnie podkreslam dla mnie (nie chce
    generalizowac) jest to miejsce nie do zycia.Widze siebie jako mloda niezalezna
    osobe, ktora za moment konczy studia i chce korzystac z tego zycia a nie
    zamknac sie w domu i konsultowac z rodzina mojego juz wtedy meza kazdy wyjazd
    na wakacje i kolor zaslon w domu.Na razie dziewczyny :-)
  • linn_linn 08.07.06, 13:24
    Ja nie mieszkam na Sycylii, ale tez na pewno nie na polnocy. To, ktos chce
    decydowac o Twoim zyciu, o niczym jeszcze nie swiadczy. Wzne jest to, czy Ty, a
    szczegolnie Twoj maz, na to pozwoli. No i jesli po to, aby zyc samodzielnie,
    musi sie przeniesc o 3000 km, to problem wciaz pozostaje. Tyle, ze bedzie
    latwiej.
  • julie_bella2001 08.07.06, 13:41
    Dla mnie swiadczy linn_linn. Ja nie chce nikomu na nic pozwalac czy nie
    pozwalac i codziennie toczyc walki jak na ringu. Chce sobie spokojnie zyc a nie
    duscic sie na Sycylii...a 3000 km to dobry dystans.I to byl jego pomysl...to on
    byl w warszawie, krakowie czy moim lublinie i to on stwierdzil ze sa to miasta
    gdzie bedzie nam latwiej zaczac.a ja sie zgodzilam...I nie chodzi mi o
    samodzielne zycie pod wzgledem finansowym ale wolnosc psychiczna...ze to my
    decydujemy o nas a nie ze np planujemy romantyczny wieczor i juz jedziemy do
    knajpki a tu dzwoni mamma i....
  • linn_linn 08.07.06, 13:55
    No i co z tego, ze dzwoni? To, ze zawieziesz go na odleglsoc 3000 km, nic nie
    znaczy. To jest wciaz ten sam facet: nie umiejacy rozwiazac tzw. konfliktu rol.
    Moze byc tak, ze osoby, o ktorych piszesz wczesniej, maja po prostu inne
    doswiadczenia od Twoich. mezczyzni sa rozni. A ta, ktora sie ludzi, to byc moze
    Ty... Pisze oczywiscie ogolnie, ale takie mam wrazenie. Wiele kobiet wychodzi
    za maz za muzulmanow zyjacych od wielu lat np. we Wloszech, a potem nagle
    odkrywa, ze to ktos zupelnie inny. Latwo zyc inaczej w innym otoczeniu. W
    srodku to wciaz ta sama osoba. A walk nie musisz toczyc: jesli masz meza, ktory
    uswiadomi rodzinie co, kto i jak. Jesli go nie masz, mozesz pojechac nawet na
    ksiezyc...
  • julie_bella2001 08.07.06, 14:10
    Linn_linn chyba nie mialas doczynienia z tesciowa Sycylijka...jasne to nic ze
    dzwoni raz czy dwa czy trzy czy dziesiec...ale jesli zdarza sie to bez przerwy
    to chyba cos nie gra...jesli nie mozemy nigdzie wyjsc ani wyjechac bo mamma go
    wiecznie potrzebuje to dla mnie zbyt duzo.w koncu jest dorosla kobieta a on
    doroslym facetem i to z nia cos nie gra a nie z nim.
    I to nie ja go wywoze.Sam chce pomieszkac i pracowac w Polsce.Konczy swietne
    studia.Na Sycylii i tak nie znajdzie pracy bo jej tu po prostu nie ma wiec
    dlaczego nie...
    Aha swietny pomysl...rozwiazac konflikt podzialu rol w rodzinie od pokolen
    sycylijskiej w ktorej nawet malzenstwo z kims z polnocy bylo uwazane za
    malzenstwo z obcokrajowcem...Myslisz to to tak latwo? Daltego pisalam wczesniej
    ze dziewczyny z polnocy czy nie z Sycylii maja male pojecie o zwiazkach
    rodzinnych tutaj...
  • linn_linn 08.07.06, 14:20
    Nie mialam, ale mialam tesciowa z Bazylikaty. Nawet razem mieszkalam. Oboje
    dorosli, wiec dlaczego wina jest tylko jej? Ja bede uparcie twierdzic, ze wina
    jest jego. W psychologii nazywa sie to konflikt rol: nie odroznia bycia mezem
    od bycia synem. Telefon mozna wylaczyc, wyjechac tez mozna, zadzwonic z
    autogrilla. Nie twierdze, ze to jest latwe, ale gdybys szukala latwego
    malzenstwa, nie wyszlabys za cudzoziemca. W takim malzenstwie masz wszystkie
    problemy zycia z Polakiem / no ze 2-3 mniej / plus kilka innych specyficznych.
    To, ze chcesz mieszkac sama, to akurat rozumiem. Nie dystans jednak zmieni
    mezczyzne. Wiecej powiem, nic go nie zmieni. Chyba ze na gorsze... Kobiety
    zreszta tez. Niestety prawda jest taka, ze malzenstwa polsko-wloskie do
    najtrwalszych nie naleza.
  • linn_linn 08.07.06, 14:23
    jeszcze jedno: nie mialam na mysli podzialu rol w rodzinie. Chodzi o role,
    jakie pelni w zyciu ta sama osoba. Jest jednoczesnie mezem i synem, w tym
    przypadku. Jesli nie umie tego rozdzielic, sa problemy. A mezczyzni czesto nie
    tyle nie umieja, co im sie nie chce. Stad problemy sa miedzy tesciowa i synowa.
    A wystarczyloby powiedziec jasno gdzie konczy sie rola tesciowej. Problem znany
    takze z Polski.
  • julie_bella2001 08.07.06, 15:22
    Hej linn_linn fajnie sie z Toba dyskutuje :-) Pytasz sie dlaczego moim zdaniem
    wina lezy po stronie jego mamy skoro obydwoje sa dorosli...a dlatego iz mimo
    wielokrotnych prob rozmowy ona trwa dzielnie na stanowisku ^nie i
    juz^.Tlumaczyl ze ja tez mam rodzine i jemu zalezy na dobrych kontaktach z nimi
    i ze potrzebujemy chwili oddechu ze chcemy pobyc sami....coz to ja tylko zlosci
    i sprawia ze paradoksalnie on bardzo sie od niej oddala...<la sopra> przeciez
    nic dobrego go nie spotka...ja bylam pelna nadziei i dobrych checi ale od kiedy
    powiedziala ze(to nie zart) jesli zamieszka w polsce nie bedzie juz jej synem i
    ze moze nie wracac dalam sobie spokoj ze zludzeniami.ona sie nie zmieni a ja
    mam jedno zycie.sorry.Dwa miesiace temu bylam akurat w Polsce a on do mnie
    przyjechal....oczywiscie bez jej blogoslawinstwa.Kiedy wrocil dzien sie do
    niego nie odzywala...fajne komedia co?moglabym podawac tysiace przykladow ale
    po co?Wiesz to nie jest tak ze od razu sie nastawilam na nie ale jesli ktos nie
    akceptuje mojego kraju, ktos tak wazny w moim zyciu badz co badz, bo mama
    mojego faceta jest wazna i dla mnie, to od razu sie najezam.A ja zawsze bede
    Polka i tam zawsze beda moje korzenie....
  • linn_linn 08.07.06, 17:47
    Faktycznie niewesolo to wyglada. Tyle, ze jest to problem odlozony, a nie
    rozwiazany. Zycze Ci duzo cierpliwosci. Ty mozesz tylko jedno: uczynic go
    szczesliwym czlowiekiem. Reszta niestety nalezy do niego i nie daj sie do tego
    wciagac. Nawet nie sluchaj opowiesci o dasach czy zalach.
  • julie_bella2001 13.07.06, 12:13
    Dzieki linn_linn za mile slowa :-) Bardzo przezywam ta sytuacje ale nauczylam
    sie,coz, uodparniac.Chociaz wciaz bardzo mi przykro ale co zmieni moj smutek
    czy zal?Poki co za 2 tygodnie lecimy do Polski i juz nie moge sie doczekac :-
    ))))
  • magdalena22m 31.01.14, 14:47
    witam ja mieszkalam tam 15 lat i nie ryzykowalabym ci faceci to babiarze

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.