Dodaj do ulubionych

a co z pracą dla kobiet?

24.04.03, 15:46
Chciałabym Was zapytać jak to jest w Bell Paese z pracą dla kobiet? Nie
chodzi mi tu o pracę jako opiekunka do dziecka czy sprzątaczka - ale mam na
myśli normalną pracę biurową, marketing, zarządzanie, asystentura no nie wiem
coś w tym stylu.
Szczególnie chętnie posłucham tych z Was które wyszły za mąż za Włocha i
przeniosły się do Włoch. Wieść gminna niesie że kobiety to raczej zarządzają
domem...ale jak jest na prawdę? Podjełyście tam pracę? Jakie były wymagania?
Dajcie znać - z góry dzięki.
Edytor zaawansowany
  • makda 25.04.03, 09:02
    No to ja sie zglaszam. Wyszlam za maz za Wlocha, we wrzesniu zeszlego roku.
    Ciesze sie, ze nie sluchalam wiesci gminnych co do zatrudnienia, bo w zyciu
    nie zdecydowalabym sie na ten krok. Po przyjezdzie do Wloch nie od razu
    zaczelam szukac pracy- najpierw chcialam jeszcze wyszlifowac jezyk, 'wczuc
    sie' w tutejsza kulture i rozpoznac warunki na rynku pracy.
    Pod koniec stycznia zaczelam wysylac cv i od marca pracuje w amerykanskiej
    firmie prawniczej, na samodzielnym stanowisku (znaczy, ze sama sobie jestem
    pania dyrektor), z niezla pensja. Dodam, ze mialam wczesniej doswiadczenie,
    ale wylacznie w ramach praktyk studenckich (wyjazdy za granice w czasie
    wakacji na staze)- i ze jeste to wlasciwie moja pierwsza stala praca.
    Moze mialam szczescie, fakt, ze w Mediolanie zawsze jest najwiecej pracy, ale
    wydaje mi sie, ze jesli ktos ma naprawde cos ciekawego do zaoferowania
    (jezyki, dobre studia) to prace znajdzie i tak..
  • nbozena 29.04.03, 15:31
    A świstak siedzi i zawija w te sreberka. Twoja opowieść jest tak samo
    prawdopodobna. Oto wypowiedz osoby, która od lat mieszka w Mediolanie i zna
    tamtejsze realia jak własną kieszeń.
    „bajki. na pewno nie dyrektor ale samodzielne stanowisko za male pieniadze -
    1500 e. ... no moze gdyby byla blond, cycata, dlugonoga i robila nie tylko kawe
    dla dyrekcjiiiii ....”
    Nie wspominam już o LEGALNOSCI pracy, o której była tu mowa. Hmm... Niestety,
    tak, jak już wcześniej napisano, kobieta na ogół kończy jako moglie
    zarządzająca gospodarstwem domowym.

  • makda 29.04.03, 16:25
    Jesli mieszkasz w Mediolanie i masz mnie ochote odwiedzic w biurze, to
    zapraszam. Baker&McKenzie, Piazza Meda 3.
    NApisalam, ze jesli ma sie dobre cv (a ja takie mam, niestety) to mozna prace
    znalezc. Nie pisalam o ludziach po studium kosmetycznym. Dodam, ze nie jestem
    cycata blondynka, praca jest legalna (a jaka inna, twoim zdaniem, daliby mi w
    kancelarii adwokackiej???)
    Dodam jeszcze, ze nie byla to jedyna oferta pracy, ajka dostalam PO WYSLANIU
    SAMODZIELNIE CV, i bez zadnej pomocy. Ale moze niektorzy chca wierzyc w mit, ze
    Polacy nadaja sie tylko do mycia szyb samochodowych na skrzyzowaniach..
  • makda 29.04.03, 16:40
    I jeszcze jedno: dlaczego, twoim zdaniem, mialabym klamac?
    Przykro mi z powodu tych Polek, ktorym sie we Wloszech nie powiodlo i bawia
    dzieci w domu. Ale dlaczego glosza teorie, ze kariera tutaj jest w ogole
    niemozliwa?
  • nbozena 29.04.03, 17:22
    Hmmm przykro mi, ale nie dostaniesz swojej satysfakcji, bo nie jestem Polka
    mieszkająca we Włoszech, której się nie powiodło i niańczy dzieci, nie mam
    zamiaru wychodzić za Włocha (choć o mało nie popełniłam tego błędu), nie mam
    tez zamiaru się tam przeprowadzać. Piszę to dlatego, żebyś przypadkiem nie
    pomyślała, że Ci zazdroszczę, że wyszłaś za Włocha, jakby to było spełnienie
    wszelkich marzeń (choć dla niektórych pewnie jest). Niemniej Włochy i ich
    rzeczywistość społeczną i polityczną, zarówno na północy i na południu, znam
    bardzo dobrze, poznałam wielu Włochów i wiem, że sytuacja, jaką opisujesz jest
    bardzo mało realna. Osoba bez obywatelstwa (zakładam), z kraju spoza EU dostaje
    prace legalnie i tylko wysyłając samodzielnie cv – oferty posypały się jak
    manna z nieba – w kraju takim jak Włochy, gdzie korupcja i układy decydują
    niemalże o wszystkim - sorry, ale nie ze mną te numery. Oczywiście nie
    twierdzę z góry, że kłamiesz, nie mam ku temu podstaw, ale i tak Ci nie wierze.
    Niedopuszczalne jest to, że opisujesz te sytuację jako coś powszechnego,
    najnormalniejszego na świecie, wystarczy tylko mieć dobre studia i umieć
    napisać dobre cv. Nie jest to prawda i mam nadzieje, że jak najmniej osób się
    na to nabierze.
  • aani 29.04.03, 22:18
    nbozena napisała:

    > Hmmm przykro mi, ale nie dostaniesz swojej satysfakcji, bo nie jestem Polka
    > mieszkająca we Włoszech, której się nie powiodło i niańczy dzieci,

    Większość Polek, którym się źle (zazwyczaj bardzo) wiodło w PL, a którym UDAŁO
    się znaleźć pracę we Włoszech nie tyle nińczy dzieci, co opiekuje się
    starcami. I uważają to za wielkie szczęście. Również ich rodziny w PL, które
    się z ich zarobków utrzymują.

    nie mam
    > zamiaru wychodzić za Włocha (choć o mało nie popełniłam tego błędu),

    wyjdzie mi pewnie złośliwie, ale mam wrażenie, że frustrację z tego powodu
    usiłujesz odreagować, potępiając w czambuł wszelkie związki z Włochami i
    usiłując przekonać wszystkich (a najbardziej siebie samą), że to, czego Ty z
    takich czy innych względów nie osiągnęłaś, jest po prostu niewykonalne - zatem
    ewentualna "wina" nie leży po Twojej stronie, jest skutkiem czynników
    zewnętrznych.

    nie mam
    > tez zamiaru się tam przeprowadzać. Piszę to dlatego, żebyś przypadkiem nie
    > pomyślała, że Ci zazdroszczę, że wyszłaś za Włocha, jakby to było spełnienie
    > wszelkich marzeń (choć dla niektórych pewnie jest).

    otóż to! Jak wyżej

    Niemniej Włochy i ich
    > rzeczywistość społeczną i polityczną, zarówno na północy i na południu, znam
    > bardzo dobrze, poznałam wielu Włochów i wiem, że sytuacja, jaką opisujesz
    jest
    >
    > bardzo mało realna. Osoba bez obywatelstwa (zakładam), z kraju spoza EU
    dostaje
    >
    > prace legalnie i tylko wysyłając samodzielnie cv – oferty posypały się ja
    > k
    > manna z nieba – w kraju takim jak Włochy, gdzie korupcja i układy decyduj
    > ą
    > niemalże o wszystkim - sorry, ale nie ze mną te numery. Oczywiście nie
    > twierdzę z góry, że kłamiesz, nie mam ku temu podstaw, ale i tak Ci nie
    wierze.
    >
    > Niedopuszczalne jest to, że opisujesz te sytuację jako coś powszechnego,
    > najnormalniejszego na świecie, wystarczy tylko mieć dobre studia i umieć
    > napisać dobre cv. Nie jest to prawda i mam nadzieje, że jak najmniej osób
    się
    > na to nabierze.

    Faktycznie - nie jest to coś powszechnego, dlatego jak najbardziej godne
    propagowania. Wielu ludzi, z nastawieniem takim, jak Twoje, nie podejmuje
    nawet próby osiągnięcia czegoś, być może bazując na stereotypach, które między
    innymi Ty rozpowszechniasz.
    Faktycznie - oprócz dobrych studiów i umiejętności napisania dobrego CV
    potrzebne jest coś jeszcze - znajomość języków, fachowość, motywacja, wiara w
    siebie i nieuleganie stereotypom.
    Ja również znam dość dobrze Włochy i ich realia, co więcej - znam wielu
    Polaków, pracujących tam LEGALNIE na odpowiedzialnych i zgodnych z kierunkiem
    studiów stanowiskach. I nie tylko takich, którzy "wżenili się" we Włochów.
    Pracują również w urzędach administracji terytorialnej - jak questura czy
    comune - nie może być chyba wątpliwości co do legalności ich zatrudnienia. Są
    też tłumaczami. I nie tylko Polacy - są również inni cudzoziemcy spoza UE.
    Nie mówię, że jest to bardzo powszechne - być może byłoby bardziej, gdyby nie
    krążące stereotypy i mity o niemożliwości takich sytuacji.
    Zwróć uwagę, że Makda pracuje w firmie amerykańskej (a swoją drogą, Amerykanie
    też nie z UE, a jakoś we Włoszech firmę prowadzą :), której z pewnością
    zależało nie tyle na jej narodowości, co fachowości.

    Pozdrawiam i życzę zweryfikowania poglądów

    Ani
  • makda 30.04.03, 00:17
    No coz, aani wlasciwie juz napisala wszystko.
    Poza tym z niektorymi argumentami-zdecydowanie ponizej pasa- nie mam nawet
    ochoty polemizowac.
    Dodam tylko, ze byl tu juz niejaki Kris, ktory probowal nas przekonac, ze
    Polki wychodzace za maz za Wlochow szukaja wylacznie kasy i lepszego zycia.
    Nie chce mi sie pwtarzac dyskusji.
    Jesli jednak nbozeno tak lubisz uogolnienia i stereotypy, to powiem ci tylko,
    ze bylam z Polakiem i nawet bylo w miare blisko slubu, ale na szczescie nie
    popelnilam tego bledu i nie wyszlam za niego. Mam jednak nadzieje, ze jesli
    jestes z Polakiem, mimo jego narodowosci, jestescie szczesliwi.
  • makda 30.04.03, 00:23
    Ps. Prosze wskaz mi miejsce, w ktorym napisalam, ze moja sytuacja to standard
    wsrod obcokrajowcow. Opisalam moja sytuacje, poniewaz usiluje obalic mit o
    tym, ze Polak nie dostanie dobrej pracy za granica. Co wiecej, mam pare
    kolezanek, ktore wyszly za maz za obcokrajowcow (z UE) i robia kariere. Fakt,
    pewnie tez mialy szczescie, a moze po prostu praca dla ludzi dobrze
    wyksztalconych i z doswiadczeniem jakos sie predzej czy pozniej znajdzie
    wszedzie? Ok, koncze te jalowa dyskusje.
  • gagapisa 30.04.03, 08:47
    Pozwole sobie na wtracenie moich trzech groszy do tematu.

    Najpierw mala dygresja. Wlasnie ogladalam nowy spot reklamowy Visy we wloskiej
    TV. Koles wchodzi do swojej ulubionej greckiej reastauracji i probuje sie
    dogadac po grecku z kelnerka. Nie moze, bo kelnerka jest Polka i tlumaczy mu po
    polsku, machajac biala szmatka, ze to serwetka. Juz wiemy, gdzie Wlosi
    umiejscowili Polki i jaki jest ich status.

    Nie przecze, ze Polki we Wloszech moga robic kariere, szczegolnie w duzych
    miastach, gdzie jak to zwykle bywa jest wiecej ofert i mozliwosci pracy. W
    malych miastach, takich jak Piza, niestety funkcjonuja uklady i znajomosci. Ja
    szukalam dlugo pracy (skonczone studia ekonomiczne, doswiadczenie polskie
    7-letnie w pracy dla Unii Europejskiej) i nie moglam znalezc. W koncu udalo
    sie. Pracuje w biurze handlowym, nie jest to szczyt moich marzen, ale jak sie
    nie ma, co sie lubi, to sie lubi, co sie ma. Mam malo kontaktow z Polakami
    tutaj, czasem slysze polski w autobusie czy na bazarze i przyznam sie szczerze,
    ze poziom slownictwa nie zacheca mnie do zaciesniania tych kontaktow.
    Moze nalezaloby sie zastanowic kim sa Polki, ktore decyduja sie na wyjazd do
    Wloch za tzw. chlebem. Uczylam wloskiego dziewczyne z okolic Nowego Sacza,
    ktora miala skonczona szkole zawodowa i byla szczesliwa, mogac pracowac jako
    kelnerka w mojej ulubionej knajpie. Tlumaczyla mi, ze tam, gdzie mieszka w
    Polsce, nigdy by tyle nie zarabiala, jesli w ogole znalazlaby prace.
    Rozumiem, ze to przykre, ze Polki jakos podswiadomie umieszcza sie w strukturze
    wloskiej spolecznosci na niskim poziomie, ale moze to wynika z faktu, ze
    wiekszosc rzeczywiscie ten niski poziom reprezentuje.

    Przepraszam za chaotyzm wypowiedzi, ale jeszcze do mnie nie dotarlo w pelni
    zbawcze i pobudzajace dzialanie kofeiny. :)
    Pozdrawiam,
    Gaga
  • nbozena 30.04.03, 09:33
    Na początek wyprowadzce Cię z błędu, bo nie ma we mnie żadnej frustracji z
    powodu niewyjścia za Włocha. Po prostu na szczęście w porę zorientowałam się z
    kim mam do czynienia. Oczywiście nie znaczy to, że wszyscy Włosi są tacy sami.
    Nie potępiam też związków polsko-włoskich tak jak i polsko-amerykańskich,
    polsko-ukraińskich i innych. Ja aktualnie jestem z Polakiem i jestem zadowolona
    (i to nie POMIMO , że jest Polakiem – dlaczego zakładasz, że z Polakiem nie
    można być szczęśliwą???) Inna sprawa, że jest wiele dziewczyn, które wychodzą
    za obcokrajowców z wiadomych pozaromantycznych powodów.

    „Prosze wskaz mi miejsce, w którym napisałam, ze moja sytuacja to standard
    wsrod obcokrajowcow”.

    Proszę bardzo : „ ale wydaje mi sie, ze jesli ktos ma naprawde cos ciekawego
    do zaoferowania (jezyki, dobre studia) to prace znajdzie i tak..”

    „Poza tym z niektorymi argumentami-zdecydowanie ponizej pasa- nie mam nawet
    ochoty polemizowac”

    No własnie, nie polemizujesz, bo nie masz argumentów.

    „Zwróć uwagę, że Makda pracuje w firmie amerykańskej (a swoją drogą, Amerykanie
    też nie z UE, a jakoś we Włoszech firmę prowadzą :),”

    Bardzo śmieszne, porównanie Polaków z Amerykanami (inwestorami) to chyba nie
    najlepszy pomysł.

    To o czym pisze, TO NIE JEST WIARA W STEREOTYP, tylko świadomość ogólnej
    sytuacji ekonomicznej (czytaj kryzys) nie tylko w Polsce, nie tylko we
    Wloszech, ale i np. w Hiszpanii. Oczywiście mogą zdarzyć się wyjątki, i ty
    może i nim jesteś, chociaż naprawdę TRUDNO MI UWIERZYC, ze osoba świeżo po
    studiach, bez doświadczenia, z obcego kraju a tylko ze znajomością języków (czy
    to takie rzadkie w Mediolanie??) i dobrymi chęciami, zostaje obsypana ofertami
    pracy, kiedy wielu Włochów nie ma pracy. Życzę wszystkim Polakom mieszkającym
    we Włoszech, żeby tak było, ale póki co to jest nierealne.

    Pozwolę sobie jeszcze wkleić fragment listu na ten temat od mojego znajomego
    który mieszka w Mediolanie:

    „tu jak wiesz maz nie wystarczy -chyba ze jest wlascicielem firmy i zatrudni
    swoja zone na stanowisku dyrektora Ludzie z wyksztalceniem?
    z tych co sie przewineli przez moja firme .... Niemki i Niemcy -1 osoba
    znalazla prace we wloszech reszta –kilkanascie osob- wrocilo do kraju jedna
    zostala i nie pracuje Francuzi - wszyscy (9 osob) wrocili do siebie srednio po
    9-10 miesiacach 2 Anglikow tez do domu 1 Amerykanin
    Obcy zawsze bedzie obcym, chyba , ze bedzie milionerem, ktorego można
    wykorzystac i zarobic; trudno jest znalezc prace bez znajomosci prawie
    niemozliwe, moja zona szuka ponad rok jakiegokolwiek zajecia poza
    sprzataniem/gotowaniem i wysyla poczta 60 cv miesiecznie
    kolega Wloch ale nietutejszy -z Bari- skonczyl mu sie roczny kontrakt i szuka
    juz 2 miesiace ...i w Milano i we wloskiej Szwajcarii,inny kumpel wloch ma
    firme szyjaca drogie krawaty (40-50 euro za sztuke) bez znajomosci nie jest w
    stanie wstawic do sklepu towaru musi poznac (prywatnie) wlasciciela sklepu
    wtedy moze rozmawiac a jak sie zaprzyjazni to moze wstawic 300 krawatow i nie
    jest gwarantowane ze ten znajomy zaplaci za towar w terminie, ale jest taka
    szansa przyjazn interesowna? a ta prawdziwa gdzie? mysle ze u pijanych Slowian,
    Gruzinow. Ttrudno jest z praca we wloszech, trudno z dystrybucja bez
    znajomosci, kryzys?”

    To nie sa stereotypy, tylko smutna rzeczywistosc.
  • makda 30.04.03, 10:08
    Po pierwsze: nie zrozumialas chyba ironii, ktorej uzylam, zeby ci pokazac, ze
    narodowosc nie jest czynnikiem decydujacym o szczesciu w zwiazku (dlatego
    posluzylam sie przykladem Polaka- ok, nie zrozumialas, nie bede ci tlumaczyc,
    widocznie rozumujemy inaczej)

    Po drugie: to,ze moim zdaniem jesli sie ma dobre wyksztalcenie i jesczze cos do
    zaoferowania (ciekawe, ilu poznalas ludzi w Mediolanie, ktorzy znaja biegle 4
    jezyki obce?), to znajdzie prace niezaleznie od tego, czy jest Polakiem czy
    Wlochem. NIE PISALAM, ze Polacy z miejsca dostaja prace.

    A na zakonczenie: skoro, jak utrzymujesz w poprzednich postach, tak dobrze
    znasz Wlochy i stosunki tam panujace, to czemu nie podzielisz sie SWOIMI
    doswiadczeniami. Nie tym, co napisal madry kumpel czy znajoma. Ja niestety
    wierze tylko w relacje z pierwszej reki. Gdybys napisala cos od siebie,
    zainteresowani poznaliby inny punkt widzenia, nie tylko moj i gagapisy.
    Ale o ile pamietam, ty poki co na tym forum chcialas jedynie sprzedac uzywane
    ksiazki..
  • nbozena 30.04.03, 10:32
    Oj chyba naprawde rozumiemy inaczej i dyskutowac z toba się nie da. Z uporem
    maniaka twierdzisz, ze nie napisalas tego, co napisalas, a to jest zalosne.


    „A na zakonczenie: skoro, jak utrzymujesz w poprzednich postach, tak dobrze
    znasz Wlochy i stosunki tam panujace, to czemu nie podzielisz sie SWOIMI
    doswiadczeniami.”


    Powtarzam jeszcze raz, ze to co pisze wynika z moich doświadczeń i z mojej
    wiedzy, a wypowiedzi mojego znajomego cytuje i podaje na poparcie swoich
    argumentów Naucz się czytac ze zrozumieniem i dyskutować odwołując się do
    argumentów używać własnych (logicznych i sensownych), to wtedy porozmawiamy.
    Szkoda, ze tak podstawowych umiejętności na twoich genialnych studiach nie
    uczyli.


    „Ale o ile pamietam, ty poki co na tym forum chcialas jedynie sprzedac uzywane
    ksiazki..”

    Ajajaj. No i znowu panna czepia się słów i znowu nie pisze na temat. A mialo
    byc o pracy kobiet we Wloszech. Na tym poprzestanę bo jeszcze napisze za dużo i
    panna będzie się czepiać, ze użylam brzydkiego słowa i jestem niegrzeczna i
    sfrustrowana bo mi z Włochem nie wyszło...

  • makda 30.04.03, 10:45
    Ok, konczmy dyskusje, bo jeszcze sie poklocimy, a na tym forum jest zwykle
    bardzo milo.

    Ps. 'Pani' nie panna. Stan cywilny zmienilam jakis czas temu. ;-)
  • gagapisa 30.04.03, 10:57
    nbozena napisała:

    > Powtarzam jeszcze raz, ze to co pisze wynika z moich doświadczeń i z mojej
    > wiedzy, a wypowiedzi mojego znajomego cytuje i podaje na poparcie swoich
    > argumentów >
    >
    Nie chce wchodzic w Wasze dysputy natury sentymentalnej (mezowie, zony,
    narodowosci itp.) i nie chce ciagnac za jezyk, ale rzeczywiscie nic nie
    napisalas o Twoich doswiadczeniach zwiazanych z praca we Wloszech.
    Musze sie zgodzic w jednym punkcie z Makda, ze czasem tzw. wiedza "per sentito
    dire", to nie to samo, co poczuc na wlasnej skorze realna sytuacje.
    Wiele z tego, co napisalas jest prawda, generalny obraz rynku pracy we Wloszech
    jest malo rozowy, duzo tu nepotyzmu, znajomosci, ukladow i ukladzikow, ale
    jesli sie chce, bardzo chce, mozna sie przebic.

    Pozdrawiam,
    Gaga
  • nbozena 30.04.03, 12:55
    Nigdzie nie napisałam słowa o tym, że pracowałam we Włoszech. Napisałam, że
    spędziłam tam jakiś czas, znam bardzo dobrze włoskie realia i wielu Włochów.
    Uważam, że to wystarczy, żeby wypowiadać się na temat pracy kobiet we
    Włoszech, zarówno Włoszek jak i obcokrajowców, bo wiem, o czym mówie.

    makda: „ Ps. 'Pani' nie panna. Stan cywilny zmienilam jakis czas temu. ;-)”

    No tak, oczywiście nie mogłaś tego wszem i wobec nie przypomnieć. Wymowa tego
    zdania jest mniej więcej taka: „Jakiś czas temu wyszłam za maż za Włocha i
    dzięki mojemu mężowi Włochowi nie jestem już panna i proszę mnie tak nie
    nazywać”.


    pozdrawiam
  • copestello 24.07.03, 14:37
    nbozena umiescila w swoich postach fragmenty mojej opinii.
    Teraz masz wiadomosc z pierwszej reki.
    Podtrzymuje to co kiedys napisalem ten temat . Nadal aktualne.
  • maggie-c 24.07.03, 16:19
    Dyskusja byla na temat wiadomosci z pierwszej reki nbozeny - czyli jej wlasnych
    doswiadczen. Twoje opinie sa wlasnie tylko tym - opiniami a nie doswiadczeniami
    kobiety cudzoziemki na wloskim rynku pracy. Bedac mezczyzna nie mozesz miec
    tego typu doswiadczen 'z pierwszej reki' a twoje opinie na ktorych bazowala sie
    nbozena zostaly juz tutaj wszystkim przedstawione.
    cordiali saluti
  • dorrit 25.07.03, 11:18
    A ja podtrzymuje swoje. Tez na podst. moich wlasnych doswiadczen. Mieszkam tu
    ok. 12 lat.

    Troche wiecej sily przebicia obok wykszt., zdolnosci i jezykow i mozna cos
    osiagnac, a co za tym idzie - zmienic opinie typu te z nbozeny... No chyba, ze
    sie nie chce probowac.
    --
    I can see clearly now the brain is gone.
  • aani 30.04.03, 15:41
    nbozena napisała:
    Dopiero wróciłam do domu, jeszcze nie przeczytałam wszystkiego i chwiliwo nie
    mam czasu, ale tu nie mogę się nie odezwać:

    > „Zwróć uwagę, że Makda pracuje w firmie amerykańskej (a swoją drogą, Amer
    > ykanie
    > też nie z UE, a jakoś we Włoszech firmę prowadzą :),”
    >
    > Bardzo śmieszne, porównanie Polaków z Amerykanami (inwestorami) to chyba
    nie
    > najlepszy pomysł.

    Szczerze mówiąc, to w nawiasie napisałam z pełną świadomością prowokując Cie.
    Dlaczego porównanie Polaków z Amerykanami to nienajlepszy pomysł?
    Bo wg Twoich przekonań i stereotypów jesteśmy od nich gorsi? głupsi?
    Nic dziwnego, że hołdując takim poglądom i sama je rozpowszechniając, swoje
    miejsce widzisz tylko jako moglie niancząca dzieci
  • nbozena 30.04.03, 15:55
    Niestety, ja w ogóle nie widzę swojego miejsca we Włoszech, ani jako moglie ani
    jako dyrektor w Baker&McKenzie. Jest mi dobrze tu, gdzie jestem. Wiara może i
    czyni cuda, ale tylko wam się wydaje, że Polacy maja takie same możliwości jak
    Amerykanie czy rodowici Włosi – wystarczy tylko w to mocno wierzyć i wszystko
    się uda! Nie uważam że Polacy są gorsi i głupsi, wręcz sprzeciwie, często są
    lepiej wykształceni, a młodzi ludzie w Polce często lepiej znają jeżyki obce
    niż młodzi ludzie we Włoszech. Nie od tego jednak niestety zależy sytuacja
    Polaków w obcych krajach. Nie zamierzam powtarzać swoich argumentów i uważam że
    dalsza dyskusja nie ma sensu, bo z waszej nie wnosi nic nowego, poza czepianiem
    się słów (nie przeze mnie bynajmniej). Pozdrawiam.
  • dorrit 07.05.03, 13:55
    nbozena, skad w Tobie tyle zajadlosci?
    Skoro nie masz, jak piszesz, doswiadczen z pracy we Wloszech, to moze wynika
    ona ze zlych doswiadczen zwiazanych z jej poszukiwaniem? Bo trudno mi ja
    wytlumaczyc.
    Wiem i widze, ze w tym kraju panuje korupcja, kumoterstwo/nepotyzm i
    biurokracja. Jak chyba wszedzie. Oraz bezrobocie, rosnace im dalej na poludnie.
    Bywa jednak, ze prace, legalna i w miare przyzwoita, udaje sie znalezc.
    pzdr
  • ella-bella 18.05.04, 18:57
    makda napisała:

    > Jesli mieszkasz w Mediolanie i masz mnie ochote odwiedzic w biurze, to
    > zapraszam. Baker&McKenzie, Piazza Meda 3.

    Witam koleżankę z mediolańskiego Bakera! Ja stukam z B&M w Warszawie. Dla
    niedowiarków: rzeczywiście, Magda pracuje w Mediolanie w B&M, na samodzielnym
    (chociaż nie prawniczym) stanowisku. Pozdrawiam ciepło! Jeśli chcesz "pogadać",
    to pisz na priva.
  • wiedzma_ple_ple 30.04.03, 11:21
    Oj nie wiedziałam że to taki wybuchowy temat :) Dziękuję Wam za odzew.
    W moim przypadku przeprowadzka "za chlebem" na szczęście nie wchodzi w rachubę.
    Tu w Polsce mam bardzo dobrą pracę w której się realizuję itp itd. Mam dobre
    wykształcenie znam biegle angielski, po trosze niemiecki i od jakiegoś czasu
    zgłębiam włoski :) Tak się trafiło że facet o którym mówię jest włochem - i co
    tu dużo mówić, jeśli któreś z nas miało by się przeprowadzac to wiadomo że ja.
    Mimo iż jest dobrze sytuowany nie mam zamiaru być na jego utrzymaniu a przy
    okazji praca jest ważną częscią mojego życia i nie chciałabym z niej
    rezygnować. Na pewno poświęcenie swojej osoby nie wyszło by na dobre naszemu
    związkowi. Dlatego też zastanawiam się na ile jest możliwe otrzymanie dobrej
    pracy we włoszech. Wiecie, jak czytam że: "korupcja, układy, brak pracy" to tak
    samo jak u nas w Polsce - ciężko jest ale jednak pracę można znaleźć. Nie od
    razu, nie z dnia na dzień, ale w gruncie rzeczy można. Faktem jest, że tu jest
    się "u siebie" a tam jednak jest się "obcym", no i jeszcze te stereotypy, które
    strasznie mnie wkurzają. A jak jeszcze piszecie, że nawet przy zatrudnianiu
    gosposi musi pracodawca udowodnić że nie ma na to miejsce włoskiej
    kandydatki....oj. A pracować razem z mężem - nawet w jednej firmie - nie
    dziękuję. Nie dlatego żeby był strasznym szefem, ale uważam że małżeństwa nei
    powinno się łączyć z pracą zawodową. To przeważnie nie jest dobry pomysł.
    --
    Lepiej być szczęśliwym czy mieć rację?...
  • dorrit 07.05.03, 13:37
    Jaka dyskusja! Dopisze sie, bo mieszkam tu ok. 10 latek...
    Pracowalam 4 lata w Mediolanie. Poznalam sporo Polek. Niektore z nich mialy
    swietne prace (np. znajoma kardiolog, w szpitalu w Rho, swietna i lekarz i
    kobieta; polska prawniczka u Lucchiniego; przemila pani pracujaca w Provincia
    di Torino; te i kilka innych latami pracowaly na swoja obecna pozycje). Moje
    wnioski: na polnocy Wloch jest duzy rynek pracy i nieporownywalnie latwiej ja
    znalezc niz w centrum i na poludniu.
    Teraz mieszkam w Rzymie. Balam sie o prace... Wyslalam sporo cv, zaproszono
    mnie na kilka rozmow, potem telefon z jednej firmy, ze mnie wybrano. Maz i jego
    rodzina nie dowierzali, ze podpisza ze mna kontrakt, przeciez to Rzym - uklady,
    znajomosci i podchody prowadza do zdobycia pracy... Podpisali pierwszego dnia,
    to ja zwlekalam, bo musialam czekac na "libretto di lavoro per gli
    extracomunitari", nie dawali nam go od reki... Wymogiem pierwszorzednym byl
    biegly angielski. Praca nie daje mi wielkiej satysfakcji - centrala/sekretariat
    w sporej kancelarii prawniczej, ale priorytetem jest, ze mam dobre godziny,
    takie jak chcialam, bo jak wrocilam trzy miesiace temu z macierzynskiego, to o
    nie poprosilam i zgodzili sie!
    Podczas mojego tu pobytu zatrudnili bez znajomosci 4 inne dziewczyny (w tym
    jedna Rumunke, ktora potem przeniosla sie do Mediolanu, uprzednio znalazlszy
    tam prace; bylam biernym swiadkiem jej poszukiwan) a po znajomosci jedna, bo
    nie bylo czasu zrobic wowczas normalnej selekcji. W przypadku dwoch ostatnich
    dziewczyn moja firma zatrudnila je najpierw dwa razy na czas okreslony (jedna
    przyszla na moje zastepstwo, gdy poszlam na macierz.). Niestety, nie mam za
    soba dobrych rynkowo studiow (historia sztuki w Polsce, dyplom nie jest tu
    uznany; nie mam kiedy sie tym zajac, czekam - moze wejscie do Unii to zmieni).
    Dorzuce dwa slowa nt. Stanow: tam faktycznie wszystko jedno skad jestes, jesli
    jestes legalnie... Pracowalam i tam, legalnie, ale krotko - przez szesc
    miesiecy, bo nie chcialam zostawac, w Europie czuje sie lepiej.
    Pozdrawiam!
    Dorota
  • makda 07.05.03, 15:03
    Dzieki dorrit za pare konstruktywnych slow. Czyli jednak nie urwalam sie z
    choinki twierdzac, ze praca na dobrym poziomie (czyt. nie przy bawieniu dzieci,
    opiekowaniem sie staruszkami czy w knajpie) JEST MOZLIWA...
    A na posty nbozeny juz mi sie nie chcialo odpowiadac (chyba rozumie sie samo
    przez sie, czemu).
  • socka2 07.05.03, 15:35
    ja uwazam podobnie jak doritt i makda - osoba znajaca jezyki, majaca dobre
    studia, praktyke, przedsiebiorcza i wierzaca w siebie zawsze znajdzie prace. co
    prawda sama nie pracuje, bo mam malutkie dziecko, ale juz sie orientowalam w
    sytuacji i wiele osob mi mowi, ze mam szanse na dobra prace (pomaga bardzo
    znajomosc angielskiego i niemieckiego) - z tym, ze ja jeszcze chce byc ta "kura
    domowa" i zajac sie moim malenstwem.
    pozdrwawiam
  • viki2lav 09.05.03, 16:53
    najlepszy watek forum, bezwzglednie najlepszy! Jestem po stronie tych legalnie
    pracujacych, choc nie bez problemu, potrzeba bylo rzeczywiscie znajomego, mimo
    to z grupy dziewczyn wybrano wlasnie mnie i powoli pne sie do gory.:))
  • dorrit 12.05.03, 12:25
    Czesc, viki,
    gdzie pracujesz? i w jakim miescie?
    Pozdrawiam serdecznie
    dor
  • magda1306 11.06.03, 22:07
    Potwierdzam. Nie wszystkie Polki, ktore tu przyjechaly bawia dzieci, opiekuja
    sie starszymi osobami i pracuja na czarno.
    Na pewno duuuuuzo latwiej jest znalezc prace w takim miescie jak Mediolan.
    Jest w czym wybierac i przebierac. Co innego male prowincjonalne miasteczka.
    Ale dla chetnego nic trudnego. Ja pracuje w malym miasteczku kolo Ravenny w
    firmie, ktora zajmuje sie spedycja. Moje stanowisko to zwykla impiegata, ale i
    tak sie ciesze, ze mnie chcieli. We wrzesniu mija rok jak z nimi jestem. Jak
    juz ktos tu napisal 'to sie lubi co sie ma'. Nie wiem czy lubie moja prace...
    daje mi malo satysfakcji, za malo wyzwan, wlosi sie guzdraja z praca i maja na
    wszystko czas, a ja jestem w goracej wodzie kapana.
    W kazdym badz razie chcialam ZAPROTESTOWAC mitom, ze polki wychodzace za maz
    za Wlochow pracuja... ale glownie w domu. To nie prawda i nawet w tak malych
    miasteczkach jak moje jak ktos chce to tez znajdzie prace.
    Nie zapominajcie, ze Polki sa przebojowe i potrafia postawic na swoim.

    --
    Pozdrawiam serdecznie,
    Magdalena P.
    *
    www.magdap.com
  • kasiavalente 13.06.03, 13:53
    Hej, to bedzie moja pierwsza wypowiedz na forum, bo wlasnie wczoraj je
    odkrylam... super watek, popieram Was dziewczyny ze szczegolna sympatia Makde,
    Viki i Magde!!!!! Mieszkam okolo 40 km od Mediolanu, w prowincji Varese,
    pracowalam dwa lata temu w obludze check in na lotnisku Malpensa, l e g a l n i
    e of course, potem zaczal sie kryzys ogolnoswiatowy, wiadomo jaki i od ponad
    poltora roku pracuje w super firmie produkujacej tkaniny dekaracyjne, firanki,
    zaslony, narzuty i wszytko to, co lubia kobiety i nie tylko, jest piekne i mile
    dla oka. Jestem jedyna Polka i chyba w ogole cudzoziemka w firmie, a zatrudnia
    ona ponad 130 osob. Jasne, ze mowie biegle po wlosku i nie tylko, oczywiscie
    moja praca i stanowisko w firmie ( zajmuje sie przygotowaniem i opracowaniem
    katalogow tkanin i innych produktow ) to zasluga przede wszytskim studiow
    wyzszych, troche doswiadczenia w pracy biurowej i znajomosci jezykow, w tym
    rosyjskiego i wegierskiego nie mowiac o tych najczesciej uzywanych. I cos
    jeszcze: prace w tej firmie znalazlam SAMA, wyslalam CV, bylam na kilku
    rozmowach w roznych firmach i wiecie co Wam powiem? duza satysfakcja, bo to ja
    musialam sie zdecydowac a nie pracodawca!!!! no i wybralam firanki, to tak w
    skrocie. Jestem z Krakowa, tesknie za przyjaciolmi, rodzicami, klimatem,
    knajpami i wszystkim tym co krakowskie, ale jestem dzielna, ogolnie nie jest
    zle. Moj maz, Wloch oczywiscie, tez kocha Krakow i jezdzimy tak czesto jak
    tylko mozemy, w najblizszym czasie w sierpniu na tydzien. Makda, mieszkam kolo
    Mediolanu, moze sie spotkamy?..... pozdrawiam Was bardzo serdecznie dziewczyny,
    jak widzicie, wstrzymalam sie od jakichkolwiek komentarzy na temat wokol tego
    tematu, czyli Wlosi ogolnofizycznie, znajomosci i "plecy", zeby znalezc dobra
    prace, bo to temat rzeka i chyba nigdy by sie nie skonczyl, pozdrawiam raz
    jeszcze Kasia
  • makda 13.06.03, 14:42
    Kasia- spotkanie jak najbardziej!!!!!!!!!!!! Moze w jakis weekend? Daj znac, to
    sie jakos umowimy w Mediolanie albo poza!

    PS. Swoja droga, fajnie, ze sa kolejne pozytywne przyklady 'z zycia
    emigranta'. :-)))
  • kasiavalente 16.06.03, 13:53
    Hej Makda! dzieki za odpowiedz, jasne, ze sie spotkamy. Napisalam do Ciebie
    krotkiego maila dzisiaj rano. W weekend chetnie, ustalimy ktory, moze byc
    Mediolan, moze byc w okolicach, np. w strone jezior?..... Na razie tyle, bo
    jestem lekko zakrecona i musze konczyc, pozdrawiam wszystkie przyjazne dusze,
    Kasia
    P.S. a tak naprawde to jeszcze nie odpowiedzialam autorce tego watku, Wiedzmie
    Ple Ple, na jej pierwsze pytanie, zrobie to jednak w najblizszym czasie.
  • wiedzma_ple_ple 17.06.03, 10:53
    czekam czekam :)
    Byle w tym półroczu...bo jak wyemigruję a Ty mi napiszesz że nie warto bo szans
    na pracę zero...to będziesz mieć na sumieniu moją karierę zawodową ;)))

    Pozdrawiam :D

    --
    Lepiej być szczęśliwym czy mieć rację?...
  • garofano73 17.06.03, 17:07
    DO: KasiaValente!!! Witam Cie!! A ja bede za ok. 6 miesiecy mieszkac w
    prowincji Novara, wiec bardzo chetnie zawarlabym z Toba znajomosc, a kto wie,
    moze i z czasem przyjazn :o))) Jestem z Warszawy i w sierpniu wychodze za maz
    za Wlocha, a od stycznia sprowadzam sie do Italii :o)) wiec byloby extra miec
    jakas kumpelke w poblizu! A tak z innej beczki: ogromne gratulacje ze wgledu na
    sukcesy zawodowe!!

    --
    Pozdrawiam Cie serdecznie :o)
    Grazyna
  • isis! 17.06.03, 23:25
    garofano73 napisała:

    > bede za ok. 6 miesiecy mieszkac w prowincji Novara,

    O! Byłam w Novarze przy okazji pobytu w Vercelli :) ładne miasteczko. Jakiś
    zamek czy twierdza jak dobrze pamiętam...? Pzdr:)
  • nadia_m 18.06.03, 09:23
    Melduje się, jako że od 01/07 będe mieszkać 100 km od Milano.
    Chętnie nawiążę kontakty z dziewczynami z Polski.
    od października zamierzam zacząć starać się o przyjęcie na studia w Italii-
    jakie mam szanse jeszcze nie wiem, póki co jestem dobrej myśli :-)....pomimo że
    w Polsce rzuciłam dobrą pracę ( w telekomunikacji) no i zostawiam rodzinę i
    przyjaciół
    na razie będę na utrzymaniu Taty :-) który mieszka w Italii
    pozdrawiam
  • garofano73 18.06.03, 12:04
    A ja w Novarze bylam tylko przejazdem, ale jak tylko zamieszkam w Italii od
    stycznia, to z pewnoscia troche sie pokrece po okolicy i bede miala cos madrego
    do powiedzenia na temat zabytkow :o))))) Pozdrawiam serdecznie!

    Nadia!! A w ktora strone 100 km od Mediolanu?? Moze w moja?? Ja bede z okolic
    Novary, a raczej blizej Borgomanero, Borgosesii. Pozdrowienia Nadia i
    powodzenia!! :o))))
  • kasiavalente 18.06.03, 13:41
    garofano73 napisała:

    > DO: KasiaValente!!! Witam Cie!! A ja bede za ok. 6 miesiecy mieszkac w
    > prowincji Novara, wiec bardzo chetnie zawarlabym z Toba znajomosc, a kto wie,
    > moze i z czasem przyjazn :o))) Jestem z Warszawy i w sierpniu wychodze za maz
    > za Wlocha, a od stycznia sprowadzam sie do Italii :o)) wiec byloby extra miec
    > jakas kumpelke w poblizu! A tak z innej beczki: ogromne gratulacje ze wgledu
    na
    >
    > sukcesy zawodowe!!
    >
    Czesc, dzieki za mile slowa, moze to troche przesada z tymi sukcesami.... jest
    milo i codziennie wstaje rano i udaje sie z przyjemnoscia do pracy, ale na
    sukcesy to moze trzeba jeszcze poczekac....
    Przeprowadzasz sie w okolice Novary, przeczytalam w innym poscie, Borgomanero -
    calkiem mile i sympatyczne miejsce, a ja naprawde mieszkam niedaleko. Mozemy
    sie poznac najpierw przez forum i maile, a jak sie przeprowadzisz na stale, to
    chetnie sie spotkam. Kiedy wychodzisz za maz? w Warszawie? Coz, nie wiem, czy
    juz skladac Wam zyczenia, czy jeszce sie odezwiesz??? mam nadzieje, ze tak,
    pozdrawiam Kasia
  • nadia_m 18.06.03, 15:15
    Garofano...
    okolice Turynu, mam nadzieję tylko że będę miała w miare konkretny dostęp do
    internetu...
    gdybyś chciałabliższe info, to może napisz na priv Nadia_m@interia.pl
    to w przyszłości wymieniłybyśmy telefony...
  • garofano73 25.06.03, 12:06
    nadia_m napisała:

    > Garofano...
    > okolice Turynu, mam nadzieję tylko że będę miała w miare konkretny dostęp do
    > internetu...
    > gdybyś chciałabliższe info, to może napisz na priv Nadia_m@interia.pl
    > to w przyszłości wymieniłybyśmy telefony...

    Nadia, super, ja tez mam nadzieje, ze bedziemy w kontakcie i wymienimy sie
    telefonami, a takze wrazeniami, doswiadczeniami, smutkami i
    radosciami 'wloskimi' :oD Ja tez podaje moj prywatny mail:
    grazyna77@yahoo.com
    Pozdrawiam serdecznie i do 'uslyszenia', Grazyna

  • garofano73 25.06.03, 12:01
    > >
    > Czesc, dzieki za mile slowa, moze to troche przesada z tymi sukcesami....
    jest
    > milo i codziennie wstaje rano i udaje sie z przyjemnoscia do pracy, ale na
    > sukcesy to moze trzeba jeszcze poczekac....
    > Przeprowadzasz sie w okolice Novary, przeczytalam w innym poscie,
    Borgomanero -
    >
    > calkiem mile i sympatyczne miejsce, a ja naprawde mieszkam niedaleko. Mozemy
    > sie poznac najpierw przez forum i maile, a jak sie przeprowadzisz na stale,
    to
    > chetnie sie spotkam. Kiedy wychodzisz za maz? w Warszawie? Coz, nie wiem, czy
    > juz skladac Wam zyczenia, czy jeszce sie odezwiesz??? mam nadzieje, ze tak,
    > pozdrawiam Kasia

    Czesc Kasia!! Bardzo mi milo, ze sie odezwalas! Dzieki!! Bardzo chetnie nawiaze
    z Toba korespondecje, i spotkam sie jeszcze chetniej :o))) My mamy slub i
    przyjecie w Warszawie pod koniec sierpnia, wiec jak na razie jestesmy w
    ferworze przygotowan dokumentow (ale przeprawa, brak mi juz cierpliwosci) oraz
    spraw scisle juz weselnych :o)) Z zyczeniami to lepiej jeszcze poczekac, bo kto
    wie... :oDD wole przyjmowac juz po fakcie!! :oDD A Wy gdzie sobie
    slubowaliscie?? U nas czy we Wloszech?? Teraz mi sie wydaje, ze jednak tam
    byloby latwiej, przynajmniej jesli chodzi o slub cywilny... A tak przy okazji,
    podam Ci mojego maila: grazyna77@yahoo.com. Pozdrawiam Cie serdecznie Kasiu,
    Grazyna
  • kasiavalente 18.06.03, 13:33
    wiedzma_ple_ple napisała:

    > czekam czekam :)
    > Byle w tym półroczu...bo jak wyemigruję a Ty mi napiszesz że nie warto bo
    szans
    >
    > na pracę zero...to będziesz mieć na sumieniu moją karierę zawodową ;)))
    >
    > Pozdrawiam :D

    Hej Wiedzmo,
    ciesze sie, ze ciagle czytasz te opowiesci czakajac na odpowiedz... ma byc
    krotko i zwiezle, ale nie wiem czy sie uda. Nie wiem rowniez, czy mam Ci
    opowiadac o tym, co jest niezbedne aby dostac legalna prace, mowie o pracy
    ogolnobiurowej bez wdawania sie w szczegoly?.... do tego znajomosc jezyka?
    Zakladam, ze nie. Kraza legendy o tym, ze we Wloszech znalezienie dobrej pracy
    bez odpowiednich znajomosci i rekomandacji jest prawie niemozliwe. I jest to
    prawda. Banki, urzedy, instytucje panstwowe i polpanstwowe sa ustawione, sadze,
    do czwartego albo piatego pokolenia do przodu. Ojciec odchodzi na emeryture, na
    jego miejsce przychodzi syn itd. Mozliwosci calkiem spore za to sa w sektorze
    prywatnym - biura, uslugi, firmy przeroznego rodzaju. Wlosi nie znaja jezykow,
    potrzebne sa osoby do biur handlowych, obslugi klienta itp. ze znajomoscia
    angielskiego, niemieckiego, ostatnio rosyjskiego. To tak bardzo ogolnie. Dla
    pracownika slabym punktem pracy we Wloszech sa umowy, a pracodowaca moze jechac
    na tym wozku ile sie da. W ostatnich latach pojawilo sie mnostwo biur
    posrednictwa pracy, ktore zatrudniaja pracownikow po to, aby ich wypozyczac do
    innych firm. Pensja jest identyczna jak gdyby byloby sie zatrudnionym przez
    firme, ktora wypozycza. Wiec gdzie jest mina? Otoz sa to tylko umowy na czas
    okreslony, max. 24 miesiace. Wloskie przymusowe wakacje w sierpniu, kiedy
    zamyka sie wszystko - biura, firmy i fabryki, sa nieodplatne, bo firma
    wypozyczajaca nie pracuje. Wyplacaja tylko ekwiwalent za dni urlopu, jaki Ci
    przysluguje w stosunku do okresu zatrudnienia. Potem jesli juz jakas firma
    zdecyduje sie na przyjecie osoby "wypozyczanej" bez posrednikow, to z reguly
    proponuje umowe o ksztaltowaniu zawodowym na okres 2 lat. I znowu pensja niby
    taka sama, nie wyplacaja chyba tylko "czternastej", ale to nie to chodzi,
    podkreslam nie chodzi tylko o pensje. Caly czas jest to umowa na czas
    okreslony. Ostatnio podniesiono tez prog wieku, do jakiego mozna zatrudniac na
    umowe o ksztaltowaniu zawodowym, do 32 lat. A to dlatego, ze we Wloszech
    wszyscy studiuja i koncza studia stosunkowo pozno, w wieku okolo 30 lat, i
    zaczynaja pozno prace. Moje koleznaki mowia, no tak za chwile zrobia 50 lat dla
    umowy o ksztaltowaniu zawodowym. I maja racje, poniewaz dla kobiety, a o nich
    tu mowa, umowa o prace i zycie prywatne sa ze soba scisle powiazane, np. slub,
    dziecko. Kobiety nie decyduja sie na dziecko przed otrzymaniem umowy na czas
    nieokreslony, poniewaz tylko wowczas sa pewne miejsca i stanowiska pracy w
    czasie i po okresie macierzynskim. Umowa o ksztaltowaniu co prawda gwarantuje
    urlop macierzynski w czasie jej trwania, ale nie to, ze po 2 czy ilu tam latach
    pracodawca podpisze z Toba umowe na czas nieokreslony. I taka jazda. Na
    szczescie po otrzymaniu umowy na czas nieokreslony nikt juz Cie nie tknie. Nie
    czepiajcie sie, mowie o duzych firmach.
    Urlop, co prawda jako ofiara calego systemu, w sierpniu, ale sporo korzysci i
    swiadczen socjalnych, ferie w Swieta Bozego Narodzenia az do 6. stycznia i
    wiele innych szczegolow, ktore zaleza juz od konkretnego pracodawcy. Jesli
    jestes odwazna, lubisz i nie unikasz ludzi, tu wszystko jest gadaniem, znasz
    dobrze jezyk w mowie i pismie, do tego dobrze angielski i cos wiecej, masz
    troche doswiadczenia w pracy biurowej, to bedziesz musiala wybierac tylko w
    sektorze. Ja bylam na rozmowie w firmie produkujacej skory syntetyczne,
    okropnosc, firanki i tkaniny dekoracyjne sa zdecydowanie przyjemniejsze. A
    przed praca na lotnisku pracowalam przez 3 miesiace w firmie produkujacej
    sprzet gospodarstwa domowego, kuchnie, okapy kuchenne, lodowki. Tez przyjemne,
    wloskie firmy sprzedaja bardzo wiele swoich produktow za granice, tak wiec
    personel ze znajomoscia jezykow jest potrzebny.
    Mialo byc krotko, ale troche sie rozciagnelo. Nie wiem czy zadowolila Cie moja
    odpowiedz, napisz cos o sobie jesli masz ochote, jakie sa Twoje plany, ze
    zadalas takie pytanie o prace kobiet we Wloszech?????...no i jak w tym co
    napisalam wypada Twoja kariera??? czekam na znak zycia, pozdrawiam, milego dnia
    Kasia
  • wiedzma_ple_ple 25.06.03, 10:14
    Dzięki Kasia za posta! Sorka że dopiero teraz "reaguję" ale z okazji długiego
    weekendu byłam wyjechana :)
    Określenie "kariera" nalezy traktować z przymróżeniem oka -po prostu mam pracę
    którą lubię, dostaję nowe projekty (więc się rozwijam i sprawia mi to frajdę),
    mam fajnych współpracowników, dobrą pensję (ale znowu bez przeasady) - i krótko
    mówiąc chciałabym mieć świadomość że gdybym jednak podjęła decyzję o
    przeniesieniu się do Włoch - że i tam mogę znaleźć pracę. Wiadomo że inną, ale
    taką żeby dawała mi możliwość rozwoju - robienia tego co lubię. Mój wyjazd nie
    jest jeszcze przesądzony, narazie zachowawczo rozglądam się za wszystkimi "za"
    i "przeciw". Facet wart jest tych zmian ale mam dość oleju w głowie żeby nie
    stawiać wszystkiego na jedną kartę. Pewnie moge się zwolnić, wyjechać i żyć
    sobie miło na jego koszt. Tylko jak długo będę wstanie to wytrzymać?
    Nie znam włoskiego biegle (ucze sie w pocie czoła) i właściwie dobrym pomysłem
    było by wyjechanie, urodzenie i podchowanie dziecka (w między czasie
    podszkalając język) tylko obawiam się że z małym dzieckiem już w ogóle będzie
    ciężko dostać pracę dającą możliwość rozwoju.
    Ukochany też nie przyjedzie do Polski ze względu na to że we włoszech ma bardzo
    dobrą pracę i to akórat w takim sektorze jakiego w Polsce praktycznie nie ma.
    No i masz Wiedzmo placek, najłatwiej chyba będzie pogadać z własnym serduchem
    żeby się zakochało gdzieś tu w ojczyźnie ;))))
    Pozdrawiam i sory za ten elaborat. ;)
    --
    I hopsa! Niczym rącza łania!
  • kasiavalente 25.06.03, 13:57
    Hej Wiedzmo, fajnie, ze sie odezwalas... no coz, sama stawiasz sobie pytania i
    refleksje, ja na zaden wyjazd nie namawiam, trzeba samemu zdecydowac, w koncu
    to kwestia osobista. A i zbyt przekonana tez nie jestes, prawda? Jezeli chcemy
    zdefiniowac Twoja decyzje w kwestii czasu, to moze poczekaj, az Polska stanie
    sie czescia Unii od maja 2004 roku i wtedy sytuacja na pewno ulegnie zmianie na
    rynku pracy. Ja mam szczera nadzieje, ze na lepsze i przede wszystkim dla
    chetnych i odwaznych otworza sie zupelnie nowe drzwi, chociazby dlatego, ze
    otrzymanie pzrez cudzoziemca spoza Unii normalnej biurowej pracy z wypelnieniem
    wszystkich punktow i dokumentow na dzien dzisiejszy we Wloszech jest prawie
    niemozliwe... sanatoria juz zostala zamknieta, pozwolen na rok 2003 jeszcze nie
    wydano, jednym slowem bajzel, ale moze warto poczekac do nastepnego roku. I
    wtedy wszystko wyda sie latwiejsze, pozdrawiam serdecznie Kasia
  • wiedzma_ple_ple 25.06.03, 17:42
    Z tego wszystkiego wyszło że facet jest dodatkiem do pracy ;))) A to tak nie
    jest! Masz rację, nie jestem zdecydowana "na bank" bo też nie jest na bank
    powiedziane że będę wychodzić za niego za maż :)

    Pozdrawiam :)


    --
    I hopsa! Niczym rącza łania!
  • kasiavalente 26.06.03, 12:16
    wiedzma_ple_ple napisała:

    > Z tego wszystkiego wyszło że facet jest dodatkiem do pracy ;))) A to tak nie
    > jest! Masz rację, nie jestem zdecydowana "na bank" bo też nie jest na bank
    > powiedziane że będę wychodzić za niego za maż :)
    >
    > Pozdrawiam :)
    >
    Wiedzmo, facet nie jest dodatkiem do pracy !! Kiedy odpowiedzialam po raz
    pierwszy na Twoje pyatnie o prace dla kobiet, zrozumialam Polek, zalozylam, ze
    moge ominac wszystkie kwestie formalnosci i dokumentow zwiazanych z dostaniem
    legalnej pracy. Wiekszosc z nas, ktore odpowiedzialy na Twojego posta, wyszly
    za maz za Wlocha, wiec mieszka tutaj i pracuje. Skoro nie jestes zdecydowana na
    wyjazd i zwiazanie sie z osoba, o ktorej mowisz, a chcialabys pracowac legalnie
    we Wloszech, chyba jedynym rozwiazaniem jest poczekac az Polska stanie sie
    pelnym czlonkiem Unii. Powtarzam sie tutaj, ale dostanie normalnej biurowej
    pracy we Wloszech dla kogos spoza Unii na dzien dzisiajszy jest prawie
    niemozliwe. Ja poszlam za glosem serca, potem znalazlam prace, fajna i ciekawa.
    Mialam taka potrzebe ( pracy ) rowniez dla lepszego samopoczucia i zdrowia
    psychicznego. I jest OK, i tyle, pozdrawiam serdecznie Kasia
  • makda 26.06.03, 12:34
    Podpisuje sie pod tym, co napisala Kasia. Jesli chcesz pracowac nie bedac zona
    Wlocha, to raczej poczekaj (taka mala uwaga: we Wloszech bedzie obowiazywal 2-
    letni okres przejsciowy na prace, czyli Polacy teoretycznie nie beda mieli
    pelnego dostepu do zatrudnienia az do roku 2007..), a poza tym poszkol wloski!!
    Jesli mowisz slabo, to marne masz szanse na przyjecie do pracy, nawet jesli
    znasz perfekt 6 innych jezykow..
    A na marginesie: chcialabym ci jakos pomoc, ale to TY musisz podjac te decyzje.
    Jest cholernie trudno, ja sie nie wahalam, bo bylam na 100% przekonana, ze chce
    wyjsc za Niego za maz, ale zycie na emigracji to nie jest bajka.
  • dorrit 26.06.03, 13:24
    Ja troche mniej (tym razem) o pracy, a bardziej o tym, ze zycie tu to "nie jest
    bajka", jak mowi makda. Bylo fajnie, choc niepewnie, jak studiowalam i bylam
    jedna noga tu, a druga tam (=w PL), chociaz bardziej chyba tu. Potem przyszedl
    okres pracy w Mediolanie, na czteroletnim kontrakcie i tez bylo super.
    Teraz wszystko toczy sie inaczej. Jak sie juz tu na dobre mieszka, ma rodzine,
    znalazlo prace, ma jakies tam plany, to nie mozna nie cierpiec przez
    koniecznosc stawiania czola bujnej wloskiej biurokracji (choc zaznacze, ze na
    polnocy Wloch jest pod tym wzgledem duuuzo lepiej! ja mieszkam w Rzymie, czyli
    w centrum...), pielgrzymkom do urzedow po to, by zrobic cos oczywistego (np.
    kupilas mieszkanie, zrobiony wpis wieczysty, to teraz musisz to zglosic
    formalnie w urzedzie miasta, bo oni niby "nic" o tym nie wiedza, a wpis jest
    jak wol i dla innych urzedow istnieje, tylko... taki byl wymog i taki zostal;
    wiec hajda - bierz pare godzin wolnych i idz do Comune). Znoszenie
    ignorancji/lenistwa/zarozumialstwa jakiegos urzedniczyny, ktoremu przyklaskuja
    obowiazujace przepisy, doprowadza mnie nie raz do bialej goraczki.
    A z mojej pracy jestem w tej chwili zadowolona...
  • aani 17.06.03, 19:33
    To moja kolejna odpowiedź dla nbożeny i ewentualnych innych sceptyków - pracy
    we Włoszech NIGDY nie szukałam, przebywałam tam często i długo, często
    otrzymywałam oferty pracy typu opiekunka dla starszych ludzi. Zazwyczaj
    spotykałam się z ogromnym zdziwieniem, kiedy odmawiałam. To tak na marginesie.

    Mam w Italii sporo znajomych i większość z nich dowiedziała się właśnie (sama
    wiem od niedawna, bo dopiero podjęłam ostateczną decyzję), że jadę tam na
    lato. Od niedzieli (bo wtedy podjęłam i niejako "ogłosiłam" decyzję o
    wyjeździe) dostałam już 2 oferty pracy - nie u "dziadków", a pracy na
    zlecenie, związanej z językami i z internetem. Pracy NIE SZUKAŁAM. Ofert nie
    dostałam z powodu układów, pleców czy walorów natury ... fizycznej.
    Zatem jednak kwalifikacje, znajomoć języków, kompetencje. Zleceniodawcom
    zostałam polecona przez znajomych, którym pomagałam "językowo" w negocjacjach
    z Amerykanami, w necie mogli obejrzeć niektóre efekty mojej pracy.
    Oczywiście zlecenie to nie to samo, co stała praca na etacie, ale gdyby
    poszukać...
  • maggie-c 08.07.03, 11:01
    goracy temat.
    przeczytalam z zapartym tchem kilka dni temu wszystkie wypowiedzi.
    Przylacze sie do dyskusji z gory przepraszajac jesli powtorze czyjes opinie ale
    od paru dni zostal mi tylko ogolny obraz tutejszej sytuacji
    Strasznie mnie zdenerwowala interwencja nbozeny, dlatego glownie ze ja rowniez
    jestem zyjacym przykladem zaprzeczajacym jej dziwnej tezie.
    Pracuje od ponad czterech lat w biurze, aktualnie jestem responsabile ufficio
    commerciale w malej firmie produkujacej wyposazenie wnetrz. Kontakty z
    klientami, dostawcami, proformy, troche pr, rozmowy tel., caly dzial
    internetowy to czesc moich zadan. Pewnie ze nie jestem zadnym dyrektorem ale
    praca jest ciekawa i przynosi mi wszelakie satysfakcje. Wykorzystuje w niej
    moje umiejetnosci doskonalac je.
    Na poczatku mojego pobytu we Wloszech przy braku dokumentow zajmowalam sie
    nawet babysitting, dogsitting a nawet sprzataniem, bez papierow ciezko bylo mi
    znalezc cos lepszego, potem juz z permesso di sog. znalazlam po paru miesiacach
    z ogloszenia w firmie handlujacej z Rosja (atut - moj, wcale nie najlepszy,
    rosyjski). W regionie Marche, gdzie mieszkam jest dobrze rozwiniety przemysl i
    o zatrudnienie nie trudno. Jest cala masa firm malych rodzinnych, z ktorych
    wiele rowniez obrocilo si w kolosy takie jak Scavolini czy Berloni (kuchnie).
    Pierwsza moja umowa to bylo opisywane juz przez kogos formazione del lavoro. Po
    pol roku zmienilam prace z wlasnej inizjatywy bo przytrafila mi sie okazja
    pracy w wiekszej firmie i postanowilam sprobowac czegos nowego i zdobyc wiecej
    doswiadczenia. Podkreslam, ze tym razem propozycja przyszla sama –
    skontaktowano sie ze mna poprzez jedna z wielu agencji pracy w ktorej
    zostawilam kiedys swoje cv. Kontrakt bezposredni (nie przez agencje), warunki
    podyktowalam sama i wybrano mnie sposrod innych wloskich kandydatek, glownie
    dzieki plynnemu angielskiemu i doswiadczeniu w biurze export – firma pracowala
    glownie s usa – i dodatkowo zarabialam nawet troszke wiecej od moich wloskich
    kolezanek, ktore byly w tej firmie od dawna. Po paru miesiacach z powodu
    niewygodnych dojazdow oraz dosyc monotonnej pracy – zaczelam znowu poszukiwac.
    Tym razem mialam juz naprawde ciekawe cv z wystarczajacym doswiadczeniem by
    czuc sie pewna wygranej ze znajde cos ciekawego szybko. Czekalam miesiac na
    propozycje i pierwsza ktora przyszla odpowiadala mi pod kazdym wzgledem (znow
    samej udalo mi sie wynegocjowac lepsza niz wczesniej pensje – przeciez jesli
    ktos zmienia prace to po to by sie ulepszac!) i tak oto jestem tu od dwoch lat.
    Wszystkie moje kontrakty byly na czas nieokreslony od samego poczatku.
    Wniosek moj: jesli masz umiejetnosci, minimum doswiadczenia, jestes towarzyska
    (bardo bardzo wazne, moze nawet polowa sukcesu wsrod Wlochow) i potrafisz sie
    odpowiednio zaprezentowac (za tym musi oczywiscie isc realizacja tego w
    praktyce) i…co najwazniejsze nie siedzisz z tylkiem czekajac az samo do ciebie
    przyjdzie – droga jest otwarta. Nie widze zadnej roznicy miedzy mna a moimi
    wloskimi kolezankami (a nawet, nie chwalac sie, zarabiam wiecej od
    sredniej ‘impiegaty’), postawilam wszystko na jezyki – tutaj nie jest latwo o
    osoby wladajace biegle jezykiem i na bieglosc w obsludze kompa. Mysle ze nie
    mialabym problemow ze znalezieniem nowej pracy (niedawno np.bylam na jednym
    colloquio - i wiem ze moglam dostac spokojnie te prace, ale wole moja aktualna).

    Ale jest jeszcze jedna sprawa ktorej nbozena nie bierze pod uwage:
    Wielu kobietom po prostu odpowiada rola moglie w domu przy dzieciach. Sama
    czasem sie nad tym zastanawiam, bo nie ukrywam ze rytmy bywaja ciezkie. Jednak
    osobiscie na razie lubie moja samowystarczalnosc i mam satysfakcje z pracy.
    Wiele kobiet nie posiada ambicji w kierunku kariery i nie ma w tym nic zlego.
    Kazdy przypadek jest inny oczywiscie, ale moze i bozena gdyby mogla sobie na to
    pozwolic chetnie ponianczyla by swoje dzieci. Oczywiscie w PL nie
    istnieje ‚casalinga’ i patrzy sie na to krzywo, ale jesli tym paniom (nie mowie
    ze wszystkim ale duzej czesci na pewno) to odpowiada, nie maja problemow
    finansowych, moga prowadzic spokojne zycie nie martwiac sie czy im starczy do
    konca miesiaca i nie muszac rezygnowac z niczego, to naprawde nie widze powodow
    by z nich kpic.
    A jesli kobieta ma ochote na prace, nic nie stoi jej na przeszkodzie. Kazdy
    jest odpowiedzialny za swoje zycie i kazdy sam dokonuje wyborow.

    Pozdrawiam wszystkich slonecznie!

    maggie

  • dorrit 08.07.03, 12:17
    Maggie, fajnie, ze odswiezylas ten watek!!! W jakim miescie mieszkasz?

    A co do nbozeny, chyba (mam nadzieje) nas nie czyta, bo trudno byloby jej
    znalezc nowe bunczuczne argumenty na poparcie swoich starych tez, tym bardziej,
    ze sama, jak pisala, nigdy tu nie szukala pracy, a sytuacje zna od osob
    trzecich.
  • maggie-c 08.07.03, 17:00
    czesc dorrit! :-)

    Rzeczywiscie ten watek jest niezly! wezbrala we mnie adrenalina gdy go czytalam!

    Ja mieszkam w Pesaro, Marche.
    Bardzo mi sie tu podoba.

    milego popoludnia!

    maggie
  • agaanton1 30.09.03, 12:13
    Mam pytanie. Poszukuję pracy we Włoszech od stycznia. Bardzo proszę o wszelkie
    informacje i o pomoc. Wiem że muszę zacząć jako opiekunka lub pracując w
    barze.Interesuje mnie rejon Milano. Tam mieszkałam poł roku i chciałabym
    wrócić.Mój email agusia12@poczta.onet.pl
  • zuzinkas 18.05.04, 22:21
    Ja mieszkam w Mediolanie od 6,5 roku. przyjechalam jako au-pair, potem baby-
    sitter zeby wyrobic dokumenty. Oczywiscie nie zajmowalams nie tylko dziecmi,
    ròwniez sprzatalam. W koncu po 4 latach wynajelam mieszkanie z moim chlopakiem.
    i zaczelam szukac pracy. Poszlam do Manpower we wtorek a w piatek okazalo sie
    ze mam pierwsa prace!!!!!!!! Na czas okreslony jako recepcjonistka w firmie
    konsultingowej. I te 3 miesiace ktòre tam spedzilam zaowocowaly innymi
    propozycjami pracy. Potem pracowalm przez 7 miesiecy jako sekretarka w biurze
    adwokackim (ciagle dzieki Manpower). A potem dzieki znajomosci z tej pierwszej
    kròtkie doswiadczenie w KPMG (bez studiòw i nie na stanowicku sekreterki!),
    potem znòw 3 miesiace z Manpower i potem w koncu moja obecna praca. Pracuje tu
    od marca zeszlego roku, poczatkowo rok jako zastepstwo za macierzynskie a potem
    juz na czas nieokreslony, jako sekretarka w dosc duzym biurze projektòw. Wiec
    nawet bez skonczonych studiòw mozna znalezc "normalna" prace, a nie tylko baby-
    sitter czy sprzatanie. Na wszystko sobie sama zapracowalam i utrzymuje kontakty
    z kolezankami z poprzednich moich miejsc pracy.
    --
    ---------\\- -//---------
    ---------( @ @ )---------
    ----o00o-- (_)--o00o-----
  • zuzinkas 18.05.04, 22:23
    zapomnialam dodac ze najdluzej szukalam pracy przez 2 tygodnie!!
    --
    ---------\\- -//---------
    ---------( @ @ )---------
    ----o00o-- (_)--o00o-----
  • gatto2pl 19.05.04, 00:23
    zuzinkas napisała:

    >" Wiec nawet bez skonczonych studiòw mozna znalezc "normalna" prace, a nie
    tylk o baby- sitter czy sprzatanie. Na wszystko sobie sama zapracowalam i
    utrzymuje kontakty z kolezankami z poprzednich moich miejsc pracy. "

    ...moznaby o tym mowic bez wzgledu na kobieta/mezczyzna:
    ..hmmmm... masz absolutna racje...przede wszystkim....nalezy znac jezyk, i miec
    chec zintegrowania sie...a stara ( pracowa;-) prawda jest, ze jedna
    praca...przyciaga inna...moze ciekawsza...moze bardziej adekwaatna w stosunku
    do wyksztalcenia, czy tez zamilowan...a tak naprawde, po prostu trzeba chciec...

    Przeciez to widac wokol...jeszcze kilka lat temu, na skrzyzowaniach stalismy my
    Polacy...dzisiaj juz tak nie jest a to tez swiadczy!;

    Poczatki, wiadomo, w kazdej dziedzinie zycia nie sa latwe - a bardzo trudne,
    gdy zyjesz nie u siebie...i pomimo (jakiegos )tam wyksztalcenia, ktos kto
    decyduje sie na wyjazd na " slepo" musi i to wziac pod uwage...
    Ale chcac czegos osiagnac...prawde mowiac mozliwosci sa, bo jestemy ( takie
    zdanie tutaj) osobami , ktore pochodze z kraju o wiekiej kulturze;,sa
    wyksztalcone, i prcuja..pracuja..pracuja;-)

    Uwazam, ze dla ludzi, ktorzy sa w stanie "przezyc" pierwsze ( b.trudne chwile);
    zrozumiec kraj w ktorym sa; zintegrowac sie tzn poznac jezyk, kulture i
    zwyczaje/obyczaje nie beda mialy wiekszych problemow z praca tutaj (
    oczywiscie to jest tylko moja opinia...po 20 latach zycia i pracy tutaj)...

    Najwazniejszym krokiem jest uswiadomienie sobie, powodow/przyczyn naszego bycia
    tutajj..i czego oczekujemy w zwiazku z tym; blednym jest myslenie,ze jakos to
    bedzie...

    Scusate, tak mi wyszlo...zbyt wielu naszych Rodakow widze tutaj mkotajacych
    sie...bo ktos im gdzies kiedys naopowiadal...ze daja ;-).................

    ciao
    gatto2pl
  • daisy123 24.05.04, 11:16
    Podpisuje sie pod tym co napisala gatto2pl. Jeszcze 15 lat temu pojawiajace sie
    ogloszenia o naborze do pracy mialy dopisek o wymaganym ukonczeniu studiòw we
    Wloszech. Byla to jawna dyskryminacja nie tylko cudzoziemcòw ale i Wlochòw
    studiujacych zza granica. W chwili obecnej wiele Polek (chodzilo tutaj o Polki,
    ktòre rzekomo przyjezdzaja do raju i zyja na garnuszku meza)moze znalezc bez
    problemu prace chyba glòwnie i dzieki temu, ze mamy opinie bardzo sumiennych
    osòb o wysokiej kulturze osobistej itd. Mnie szokuja informacje z Neapolu,
    gdzie Polacy koczuja pod dworcem w poszukiwaniu pracy. Tutaj gdzie mieszkam,
    okolice Mediolanu o Polakach i coraz tez czesciej o Ukrainkach mòwi sie bardzo
    dobrze. Mysle, ze zapracowalo na to pokolenie emigracyjne z lat 80 i osoby
    przyjezdzajace do pracy na czarno, ktòre po prostu c h c i a l y pracowac. Bo
    kto chce pracowac to prace z pewnoscia znajdzie (mòwie o Pòlnocy Wloch a w
    szczegòlnosci o okolicach Mediolanu).
    Inna sprawa, ze Polki tak jak i Wloszki nie pracuja z wyboru: wyslanie dziecka
    do zlobka kosztuje tak duzo, ze moze lepiej jest nie pracowac. A kto ma dzieci
    i nie wysyla ich do prywatnych przedszkoli i szkòl to wie co to znaczy, ze sa
    strajki w panstwowych strukturach i dzieci zostaja w domu. W takich przypadkach
    pracujaca mama jesli nie ma babci to musi oplacac baby-sitter. O ile oczywiscie
    znajdzie takowa.

    () ()
    (" ° ")
    ()*()
  • dorrit 24.05.04, 11:58
    Ech, no wlasnie - Wlochy pod wzgledem rynku pracy dziela sie przynajmniej na
    trzy czesci: polnoc, gdzie praca jest a pracuje sie duzo (czyt. zasuwa jak maly
    samochodzik), centrum, gdzie jest pol na pol (ja akurat - Rzym - tez zasuwam,
    ale nie sadze, ze to robia pracownicy np. ministerstw i tym podobnych) i
    poludnie, ktore daisy zilustrowala przykladem Neapolu.
    Dzieci chodza do zlobka na kilka godzin dzienie (prywatnego), ale gdyby nie
    dziadkowie, u ktorych sa nastepne pare godzin, to nie wiem, jak dalibysmy sobie
    rade.
    --
    Watch the signal! Don't miss the change.
  • zuzinkas 24.05.04, 14:50
    Ja wprawdzie jeszcze nie mam dzieci, ale wiadomo ze sie mysli jakby to bylo. Na
    babcie niestety nie moge liczyc. Jedna pod Pescara, druga w Polsce. Ewentualnie
    moja mama bo jest na emeryturze ale z drugiej strony mamy tylko dwa pokoje z
    aneksem kuchennym, wiec byloby to troche uciazliwe.
    Bedziemy zdani wiec tylko na siebie i ewentualnie sporadyczna pomoc siòstr
    mojego chlopaka.
    --
    ---------\\- -//---------
    ---------( @ @ )---------
    ----o00o-- (_)--o00o-----
  • zuzinkas 24.05.04, 15:23
    cd
    pomoc siòstr oczywiscie w miare ich mozliwosci (jedna pracuje, druga studiuje).
    Jest tez pewne ze z jednej pensji (zakladam stan obecny) nie damy rady sie
    utrzymac.
    Oj ciezkie to zycie. A oni placza ze malo dzieci sie rodzi.....
    --
    ---------\\- -//---------
    ---------( @ @ )---------
    ----o00o-- (_)--o00o-----
  • dorrit 25.05.04, 10:16
    "placza, ze malo dzieci sie rodzi" - no pewnie, duze bezrobocie z wyj. polnocy,
    miejsc w zlobkach komunalnych o iles tam tysiecy za malo (u nas w dzielnicy na
    grupe wiekowa moich dzieci jest piec /5/ miejsc! a drugi mozliwy zlobek - 13
    miejsc - jest za daleko; podan jest kilkaset), malo mozliwosci przejscia na
    part-time i dlugo jeszcze moznaby wyliczac. Moga sobie plakac spokojnie dalej.
    --
    Watch the signal! Don't miss the change.
  • daisy123 28.05.04, 23:52
    A oni placza ze malo dzieci sie rodzi.....

    Oj to nieprawda. W Lombardii w ostatnich latach urodzilo sie ponad 30% wiecej
    dzieci niz w roku 2000. Nie wiem jak to wyglada pod wzgledem narodowosciowym.
    Moja còrka urodzila sie w 1999 roku i byla jedynym dzieckiem o jasnej karnacji
    i o jasnych wlosach(to po tatusiu Wlochu)na oddziale noworodkòw jednego z
    najwiekszych szpitali polozniczych w Mediolanie. Grubo ponad polowa dzieci to
    byly dzieci "di colore" i mysle, ze te proporcje wzrosly w ostatnich latach.
    Skutki boomu juz widac, bo dzieci zaczynaja chodzic do przedszkoli i zlobkòw.
    Efekt: powstaje mnòstwo zlobkòw prywatnych i nie wiem kogo na to stac jesli za
    miejsce w zlobku panstwowym placi sie 400 euro a w prywatnym z pewnosica nie
    mniej ale duzo wiecej.


    --
    () ()
    (" ° ")
    ()*()
  • wiedzma_ple_ple 12.07.04, 21:01
    Ha Tyle czasu a wątek wciąż żyw. Cieszę się mimo iż sama wciąż jestem w Polsce.
    Cieszę się że dajecie sobie radę bo wyobrażam sobie że to nie łatwo, nie dość
    że nowy kraj gdzie dla samych jego mieszkańców brakuje pracy a co dopiero dla
    obcokrajowców. Nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa bo jednak ciągnie mnie
    do Włoch - ale tak się u mnie poukładało że w kierunku zawodowym jaki obrałam
    będzie mi bardzo ciężko znaleźć tam pracę. Tym bardziej że ten mój włoski
    pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Pozyjemy zobaczymy - a póki co dzięki za
    wszystkie posty i piszcie. Jest to najlepszy dowód że niemożliwe jest jednak
    możliwe ;)

    Pozdrawiam,
    Wiedźmula

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka