Nie wiem, czy
to
będzie ostatni wpis w szprotkaniach, że jednak otwieranie długich wątków na
nowym forum w ośmiu przypadkach na 10 objawia się komunikatem "czas ładowania
przekroczony, proszę odświeżyć stronę", jest potrzeba zwrócenia się q następcy.
Tu rys historyczny: namaszczonemi na następcę "szprotkania z okazji pierwszego
piątku tygodnia" były dwa wątki: ten, na którym właśnie mam przyjemność oraz
łikendowychokoliczności splot (oby) słoneczny. Jak widać, jedno admin namaszczało
własnopalcnie posadzoną surrimprezkę, drugie smętymętalnie inakszy wątek. Zaś
skoro namaszczenie surrimprezki nastąpiło wpierw, a i sam wątek nieco jakby
starszy, i z trudem już dwukrotnie unikający samozagłady, to i niniejszym
postanawiam postawić posta tu.
Do rzeczy jednak, droga szafo.
Jest zatem knute jutro szprotkanie z okazji, że tylko cicho, mecz jest, a
zwłaszcza dookoła Portugalii zdaje się.
Knucie przebiegło w następujących etapach:
1. Hejtred na swoim forum, zaraziwszy mię wampiryzmem, ryknął: "kładź się
dziwko" i zaproponował wyjście do rolnik stonksa.
2. Jam wzruszyła ramionami, osłabłam i położyłam się, że niby cola wszędzie tak
samo tania.
3. Huann przypomniał, że pracuje do 22:00, a nazajutrz na 10:00, na 11h pracy i
wskutek tego niechętnie niezależnie od lokalizacji.
4. (O, Brajt jeszcze siedzi w pracy!)
5. Aard się gwałtownie zainteresował, czy u stonesa są papier, nożyce i
telewizor, no bo męcz.
6. Hejt nie wiedział.
7. Ja też nie.
8. Na to wszystko włączyła się Breblebrox, że oni wrócili z Grecji i mają do
pokazania straszne rzeczy oraz jej wielkiego brata, który chce obejrzeć mecz i
czy chcemy w takim razie do niej i Brajta
9. Ja chętnie
10. Mag.giAard po namyśle też
11. KotRedy myślą. Pocierpmy i my.
No więc jutro o 19:00 u Breblebrajtów.
(a teraz ciekawe, czy i które ahrefy mi się)
--
człowiek strzela, a
Pan Bóg wywołuje
wilka z lasu [Agatha Christie]