Z jakąś bardzo liczną grupą ludzi demontowalismy jakąś konstrukcję. Coś jakby
ściankę wspinaczkową, ale może to tylko wrażenie, bo przy tym demontażu trzeba
się było trochę wspinać.
Najmocniej zapamiętałem wrażenie żalu, że ten cholerny nowy system (jaki? nie
wiem, ale chyba taki więcej komunizujący) każe nam rozmontowywać coś tak
fajnego i tak wielkim wysiłkiem przez poprzednie pokolenia stworzonego :(
--
Cierniowa korona zakwitła przebiskroniami.