ale właśnie dotarło do mnie, że zdaje się to na nic. I coraz bardziej wiem, że
nie jest to złudzenie.
Po prostu właśnie pękam na kawałki, czego wirtualnie można oto być świadkiem.
Próbowałem robić dla siebie, chociaż nigdy nie umiałem, co się potwierdziło
dziś, chwil temu raptem ki.. mało.
Jedno coś i już leżę jak zapałki na podłodze, z których ktoś bardzo chciał
ułożyć studnię, ale przeciąg zrobił swoje.
Nawet nie można lizać ran, bo wszystko jest w strzępach porozrzucane po błocie.
Tak, kiedyś się uśmiechałem, chociaż sam w to nie wierzę ...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.