Po intensywnym rowerowaniu, zelowaniu, hienocmentarowaniu... przyszła pora na
kolację. A jakże! Parówa!!! Oto parówki z czającą się obok fasolką... chwilę
potem stoczyły ze sobą pojedynek o dominację na talerzu:
Parówa!!!
A to już sama kolacja... widać że niektórym już się świecą oczy na widok posiłku
(musiałm niemal przywiązać Huanna do krzesła, by nie zeżarł przed zrobieniem
zdjęcia - nie było to łatwe). W tle czai się wsiejski chlebek zakupiony po
drodze, oraz piwo
To Mi: Karpackie Super Mocne, nie mogłem się powstrzymać.
Huann: Najtańsze... też nie mogłem się powstrzymać.
Parówa!!!
--
A my na to Parówa!!!