łeee, znowu rowery... znaczy, wróć, łeeee, znowu szyszki...
a szyszki leżały zastygnięte jak kałuża łez, którą za tobą* wylałam i wdepnęłam
w nie bosą stopą i tak jak wtedy czułam, że nie chcę się cofnąć.
--
*to znaczy nie za Dziadem tylko tak ogólnie. Właściwie to za nikim, tylko
trawestowałam trawersem.
--
Группа Некоторых Людей